Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

koronawirus – nowa grupa chuligańska z Kielc czy faktyczne zagrożenie?

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Runi Zobacz posta
    Jeśli mowa o szpitalach.
    Zadzwoniłem dziś umówić się na konsultacje telefoniczną (w sumie po skierowanie) do lekarza rodzinnego.
    Ku mojemu zdziwieniu dowiedziałem się ,że nie mam lekarza w danej przychodni (pomimo tego, że "od święta" tam uczęszczałem).
    Pani poinformowała mnie, ze mój lekarz rodzinny jest w przychodni, której adres słyszałem pierwszy raz w życiu.
    Ale podjąłem walkę.
    Dodzwoniłem się do nowej lokalizacji i przy okazji chciałem się dowiedzieć skąd się w danej przychodni znalazłem.
    A wziąłem się stąd iż przeniosłem się w marcu (pamięć musi mi dobrze szwankować) , a na dodatek korzystałem w marcu trzykrotnie z "wizyty telefonicznej" konsultując się w sprawie koronawirusa.
    Spróbuj zalogować się na ZIPie, tam powinna być historia zmian, m.in. właśnie lekarza rodzinnego. Mogą wyjść jeszcze większe jaja .
    Bazinga!
    Przecież i im i mnie chodzi tylko o dobro naszego klubu.

    Komentarz


    • Pisząc o skutkach zainfekowania wirusem SARS-CoV-2 chciałbym przede wszystkim określić problem z medycznego, a nie politycznego punktu widzenia, jednakże w całej tej sytuacji elementy zdrowotne są pod pewnymi względami tak ściśle związane z elementami polityki, że nie sposób ich całkowicie rozdzielić.
      Jak w dowcipie, który ostatnio przeczytałem: Pacjentka pyta lekarza, czy mamy się spodziewać nowej fali zachorowań. Lekarz odpowiada: „Nie wiem, proszę pani. Jestem lekarzem a nie politykiem”.
      Na początku ogłoszenia epidemii (pandemii) nie bardzo było wiadomo, czy nie zbliża się kolejne zagrożenie masowym wymieraniem ludności, jak w czasie prawdziwych epidemii (dżuma Justyniana , 541-542r. – w samym Konstantynopolu umierało dziennie 5000 osób a populacja miasta zmniejszyła się o 40%; dżuma w Europie w XIV w – zmarła 1/3 ludności Europy; „zaraza” w Londynie w 1665-1666r. – zmarło 20% mieszkańców Londynu; grypa hiszpanka – śmiertelność 10-20%). To były prawdziwe epidemie, nie takie jak sławetna świńska grypa. Oskarżono wówczas WHO o ogłaszanie sztucznej pandemii na potrzeby koncernów farmaceutycznych. Wykazano, że w grupie, która przygotowywała dokument w sprawie rekomendacji stosowania szczepionek, pracowało 3 naukowców, którzy otrzymywali wypłaty od firm farmaceutycznych. W 2010 r. opublikowano na ten temat krytyczne raporty - zarówno na łamach brytyjskiego pisma medycznego BMJ, jak również na posiedzeniu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE).
      W przypadku Covid-19 okazało się, że śmiertelność średnio na świecie nie przekracza setnych części procent. W Polsce na Covid-19 zmarło kilkakrotnie mniej, niż w tym samym czasie na zapalenie płuc. Na HIV/AIDS rocznie umiera na świecie ok. 1 mln. osób. Liczba zakażeń jelitowych bakterią Clostridium difficile jest kilkakrotnie większa niż liczba osób, u których stwierdzono zainfekowanie wirusem SARS-CoV-2, a przebieg zakażenia jest często o wiele bardziej poważny.
      W ciągu kilku ostatnich miesięcy pracy na oddziale zakaźnym spotykałem się z wieloma osobami, u których wykryto zainfekowanie Covid-19. Celowo nie piszę, że „były chore na Covid”, gdyż ponad 95 % miało albo lekkie objawy, ustępujące po 1-3 dniach, albo nie wykazywała w ogóle żadnych objawów. Zwyklej u tych lekko chorych obserwowaliśmy niewielkie podwyższenie temperatury ciała, przejściowe zaburzenia smaku lub węchu. Oczywiście, były także osoby, u których wystąpiły poważne objawy, wymagające hospitalizacji a niekiedy intensywnego leczenia. Zawsze istnieli ludzie ciężko chorzy i zawsze ludzie umierali. Nikt tego nie neguje. Na szczęście spośród osób, które do nas trafiały, był to naprawdę niewielki odsetek. Ci pacjenci oczywiście byli kierowani do szpitala jednoimiennego.
      Nie tylko z mojej obserwacji, ale także z wymiany doświadczeń z wieloma moimi kolegami – głównie lekarzami rodzinnymi – wynika, że w czasie zachorowań grypowych stan pacjentów był zdecydowanie bardziej poważny. Były to w większości osoby naprawdę chore, bardzo osłabione, wysoko gorączkujące, a ich normalna, codzienna aktywność, była wyłączona na kilka lub kilkanaście dni.
      Przez lata spotykaliśmy się z różnymi chorobami infekcyjnymi, przebiegającymi często z bardziej burzliwymi objawami, ale nikt z tego powodu nie wpadał w panikę, nie zarządzał kwarantanny, izolacji, nie zmuszał ludzi zdrowych do wykonywania testów, badań – tylko dlatego, że znaleźli się w pobliżu osoby zainfekowanej. Po prostu zachowywano się racjonalnie.
      Pamiętam, jak zaczęły się zachorowania na HIV. Początkowo ludzie byli naprawdę przestraszeni. Obawiali się, że zakażą się jeśli dotkną klamki, którą przed chwilą dotykał pacjent z HIV. I co wówczas robiono? Nakręcano panikę? Zarządzano kwarantanny? Czy podawano w mediach, ile nowych przypadków wykryto każdego dnia? Czy wirusa nazywano „śmiertelnym wirusem”? Nie. I władze, i pracownicy medyczni zachowywali się wówczas zupełnie normalnie. Starano się ludzi uspokoić, wytłumaczyć, że jest to choroba infekcyjna jak wiele innych i oczywiście należy zachować pewną ostrożność, ale nie wolno wpadać w panikę. To były normalne czasy. Nie było „zapotrzebowania politycznego” na eskalowanie pandemii strachu, zupełnie inaczej niż w chwili obecnej.
      Aktualnie śmiertelność z powodu innych chorób (w tym infekcyjnych) jest znacznie wyższa, niż śmiertelność wśród osób, które kwalifikuje się jako zmarłe w wyniku zakażenia Covid. Na inne choroby zakaźne umiera ponad 90% osób, a zakwalifikowanych jako Covid – poniżej 10%. Natomiast przekaz medialny jest taki, że mamy się bać tych kilku procent, a nie musimy się przejmować innymi zakażeniami, które są odpowiedzialne za ponad 90% zgonów spowodowanych chorobami zakaźnymi. Gdzie logika? Niezbędne jest w tym przypadku uświadomienie, że zakażenie Covid może być przysłowiowym „gwoździem do trumny” u osób schorowanych, ale praktycznie samo w sobie nie prowadzi do śmierci (tak jak to było początkowo w przypadku AIDS - teraz są terapie, które pozwalają zachować tych pacjentów przy życiu, lecz na początku rozpoznanie AIDS kojarzyło się z nieuchronnym zgonem).
      Już słyszę adwersarzy, którzy mówią: „A gdyby to chodziło o twoją najbliższą osobę, schorowaną, w podeszłym wieku, to też uważasz, że nie powinno być obostrzeń, maseczek, izolacji, kwarantanny itp.? Powiedz to osobie, która utraciła kogoś bliskiego”.
      Odpowiadam podwójnie:
      1) To powiedz to trzem innym osobom, które utraciły swoich bliskich z powodu niemożności otrzymania właściwej pomocy lekarskiej z powodu restrykcji covidowych.
      2). Mój Tato w wieku 81 lat zachorował na banalną infekcję wirusową (nie żaden Covid), która była tym przysłowiowym gwoździem do trumny. Zmarł. I wcale nie uważam, że powinniśmy w tamtym czasie paraliżować normalne życie, funkcjonowanie służby zdrowia, aby zredukować możliwość przenoszenia czynników zakaźnych. Podstawowe zasady – tak. Ale nadzwyczajne, przekraczające zasady zdrowego rozsądku – zdecydowanie NIE.
      Mimo braku istotnych różnic pomiędzy infekcją Covid a innymi infekcjami wirusowymi (w tym – innymi koronawirusami, które występują w populacji w ilości 5 do 15%) – zarządzono wyolbrzymione, sprzeczne z logiką restrykcje. Sparaliżowano służbę zdrowia. Sparaliżowano gospodarkę. Zniszczono wiele firm (niezależnie od wypłat rekompensujących). Pozbawiono ludzi komfortu bycia wolnym człowiekiem. Zastraszono.
      Być może uchroniono (a właściwie – odwleczono w czasie) zakażenie jakiegoś procenta osób. W miejsce tego pozbawiono zdrowia, a niejednokrotnie życia, o wiele więcej ludzi. Terapia okazała się gorsza niż choroba. Na co dzień spotykam się z sytuacjami, że chorzy pacjenci nie mogą się dostać do lekarza, jeśli mają podwyższoną temperaturę ciała. Są odsyłani z kwitkiem w formie „teleporady”, bez badania fizykalnego, bez badań analitycznych, obrazowych (bo mogą mieć Covida). Ostatnio poruszający, znany mi osobiście przykład z innego miasta: starsza kobieta mieszkająca z mężem (także w podeszłym wieku) z nieco podwyższoną temp. ciała. Pobrano wymaz w kierunku Covid i pozostała w domu. Po kilku godzinach wzrost temp. ciała do ponad 40 st. C. Zasłabła. Mąż wezwał pogotowie. Ratownicy poinformowali, że w oddziale zakaźnym nie ma miejsc wolnych. Szpital jednoimienny jej nie przyjmie, bo nie ma stwierdzonego dodatniego Covida. Inne szpitale nie przyjmą, bo nie ma stwierdzonego ujemnego Covida. Pacjentkę pozostawiono w domu, tłumacząc, że gdyby pojawiła się silna duszność, to niech jeszcze raz wezwie pogotowie. Może w tym czasie będzie już wynik pobranego wcześniej wymazu w kierunku SARS-CoV-2.
      Proszę mi wierzyć, to nie jest żadne wyolbrzymianie problemu. I ja i moi koledzy spotykamy się z takimi sytuacjami często. Kiedy na początku na wyniki testów czekaliśmy nawet kilka dni, to pamiętam, jak jeden pacjent po wypadku nie był zaopatrzony przez 3 dni (rany nie były zeszyte). Krążył między jednym szpitalem a drugim (w tym – jednoimiennym, gdzie też go nie zaopatrzono twierdząc, że powinien być zaopatrzony w miejscu zamieszkania).
      Z pewnością każdy zna liczne takie przypadki. To jeden z wielu aspektów pandemii strachu.
      Inną, niezwykle przykrą konsekwencją koronapaniki jest pozostawianie starszych, lub młodych ale poważnie chorych osób wymagających hospitalizacji bez możliwości kontaktu z bliskimi. Tacy ludzie, często bardzo emocjonalnie związani z innymi członkami rodziny zostają osamotnieni, bez możliwości odwiedzin w momencie, kiedy wsparcie najbliższych jest im najbardziej potrzebne.
      Warto tu wspomnieć o depresjach (koledzy psychiatrzy i psychologowie mają coraz więcej nowych pacjentów).
      Depresja idzie w parze także ze wzrostem bezrobocia. Jak wynika z wielu analiz – wzrost bezrobocia o 1% przyczynia się do wzrostu liczby samobójstw o ok. 1,1%.
      Kilkakrotnie na moich oczach dochodziło do omdleń, kiedy pacjenci (nawet mężczyzna w sile wieku) z powodu założonej maseczki mieli utrudniony dopływ tlenu. Po zdjęciu maski wracali powoli do siebie. Wtedy mówiłem, żeby nie zakładali w tym dniu maseczki, niezależnie od zaleceń ministra.
      A propos bezpieczeństwa maseczek. Znowu wielu adwersarzy przekonuje, że personel służby zdrowia, zwłaszcza zabiegowcy – używają na co dzień masek i nic się nie dzieje. Tak, to prawda, ale czy w przypadku zaostrzenia POChP lub w zaawansowanej ciąży stają za stołem operacyjnym? Chyba nie.
      Ponadto - zdecydowana większość obserwowanych przeze mnie (i nie tylko) osób używa tej samej maski przez wiele tygodni. Jest ona zabrudzona, zainfekowana, a zdarza się, że jeden drugiemu pożycza przed wejściem do sklepu. Inni maja ją na samych ustach lub na brodzie, byleby się uchronić przed mandatem. Nawet gdyby taka maska rzeczywiście ograniczała transmisję wirusa, to w tych przypadkach nie tylko nie ogranicza, ale dodatkowo naraża na infekcje.
      Czy warto więc tak bardzo dezorganizować normalne życie, normalne funkcjonowanie służby zdrowia, aby osiągnąć wyimaginowaną korzyść zdrowotną w nielicznych, pojedynczych przypadkach, poświęcając pod wieloma względami dużo większe grupy ludzi?
      O co więc chodzi? Bo ze zdrowym rozsądkiem, a zwłaszcza z medyczną zasadą „primum non nocere” (przede wszystkim nie szkodzić) - ma to niewiele wspólnego.
      Zastraszanie i wzbudzanie paniki szkodzi nam wszystkim. Proszę sobie wyobrazić pilota samolotu, który awaryjnie lądował. Po wylądowaniu informuje pasażerów: „proszę spokojnie podchodzić do wyjść awaryjnych. Na zewnątrz są już służby ratunkowe. Wszyscy bezpiecznie opuszczą samolot”. I nawet, jeśliby zagrażało większe niebezpieczeństwo, to takie rozważne podejście i uspokojenie ludzi zwiększa szansę ich uratowania. A gdyby pilot krzyczał: „Ludzie! Ratujcie się kto może, bo w każdej chwili mogą wybuchnąć zbiorniki z paliwem”. Jak można byłoby to ocenić?
      Na naszych oczach odbywa się to drugie. Niestety. Nawet samo podawanie liczb nowo zakażonych lub zmarłych osób jest sposobem manipulacji i straszenia. Średnio w ciągu doby umiera w Polsce ok. 1100 osób. I o tym się nie mówi w mediach. Natomiast słyszymy, że zmarło 8 osób z powodu Covida (tak naprawdę nie wiadomo, czy rzeczywiście z powodu Covida, bo sekcji się u nas w tych przypadkach nie robi).
      Ponadto, w zdecydowanej większości przypadków ludzie umierali na inne choroby, będąc „bezobjawowymi nosicielami wirusa” ale do informacji publicznej podaje się, że zmarli „z powodu” koronawirusa, co jest kolejnym elementem manipulacji zmierzającej do eskalowania strachu.
      A gdyby tak informować, że dziś zginęło w wypadkach komunikacyjnych 8 osób w Polsce. I tak codziennie (tyle bowiem średnio ginie). I gdyby stwierdzić, że trzeba wobec tego podjąć nadzwyczajne działania – ograniczenie ilości pojazdów na jezdni (jeden pojazd od drugiego w odległości 100 m), ograniczenie ilości pieszych na przejściach (maksimum dwie osoby jednocześnie), konieczność noszenia przez pieszych czapeczek z migającym światełkiem (za brak czapeczki wysokie mandaty)? A najlepiej: „Zostań w domu, nie wychodź na ulicę – zachowaj się odpowiedzialnie”. I tu widać nonsens nieadekwatnych działań, z jakimi mamy do czynienia w związku z koronapaniką.
      Jeżeli ktoś powie, że przykład jest chybiony, bo tu chodzi o chorobę zakaźną - to od razu odpowiadam: chodzi o to, by zmniejszyć ilość zgonów – niezależnie od przyczyny.
      Ktoś może powiedzieć, że łatwo mi ironizować na temat ofiar wypadków. Od razu odpowiadam: mój syn zginął w wypadku w wieku 19 lat. I nie uważam, że powinno się nosić dla bezpieczeństwa czapeczki z migającym światełkiem.
      Dlaczego uważam, że straszenie jest częścią polityki?
      Minęło kilka miesięcy. W niektórych krajach zrezygnowano z siania paniki i prowadzono w miarę normalne życie (poza nielicznymi ograniczeniami). Jaki skutek w porównaniu w tymi, gdzie wprowadzono obostrzenia
      Kraj / procent zakażeń w całej populacji / procent zgonów w całej populacji
      USA / 1,8% / 0,055%
      Brazylia / 1,8% / 0,06%
      Włochy / 0,45% / 0,06%
      Polska / 0,18% / 0,005%
      Białoruś / 0,75% / 0,007%
      Szwecja / 0,84% / 0,06%
      Jak widać – nie ma istotnej różnicy pomiędzy średnią liczbą zgonów na świecie a średnią liczbą zgonów w krajach bez obostrzeń (Szwecja, Białoruś).
      A propos Białorusi – niezależnie od oceny politycznej i moralnej ich prezydenta, to warto zapoznać się z konferencją prasową, gdzie podał do publicznej wiadomości, w jaki sposób próbowano go nakłonić, by zastosował takie obostrzenia, jak w pozostałych krajach:
      „Agencja Bełsat poinformowała o tym, że WHO czyli Światowa Organizacja Zdrowia, agenda ONZ zaproponowała prezydentowi Łukaszence 92 miliony dolarów za wprowadzenie w całym kraju restrykcji takich, jak we Włoszech”. Odmówił. Kilka tygodni później zgłosił się do niego Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) również agenda ONZ. Oferta za to samo okazała się dziesięciokrotnie większa. Łukaszenko odmówił stwierdzając - “Nie będziemy tańczyć jak nam kto zagra”. - cytuje białoruska agencja powołując się na materiał filmowy.
      Białoruś nie zamknęła swej gospodarki a 9 maja zorganizowała nawet (w przeciwieństwie do Rosji) defiladę w Dzień Zwycięstwa. Mimo to sytuacja epidemiczna jest na Białorusi lepsza niż w wielu innych krajach, które zastosowały tzw. lock down”.
      Czy tak m.in. wygląda „pociąganie za sznurki”? A może jeszcze innych metod „perswazji” używano?
      Przyszłość nie napawa optymizmem. Pomimo, że na początku minister zdrowia mówił jak lekarz („maseczki nic nie dają i nie wiem, po co je ludzie noszą”, oraz: „ja nie mam objawów chorobowych więc nie muszę ich nosić”), później zmienił zdanie na bardziej „poprawne politycznie”.
      Zastraszanie konsekwentnie postępuje.
      Ale nie wszyscy boją się „śmiertelnego wirusa” (jak się go często określa w mediach). Coraz więcej osób porównuje go z innymi, znanymi chorobami i widzi cały absurd tego zastraszania. Podobnie większość moich kolegów – lekarzy. Boją się czegoś innego: kwarantanny. Wolą nie przyjmować pacjentów, odesłać ich bez badania zasłaniając się taką możliwością (teleporada), żeby przypadkiem nie natknąć się na pacjenta, u którego wykryje się Covid-19.
      Gdyby nie ta obawa, problem w służbie zdrowia w dużej mierze byłby rozwiązany.
      Podobnie ze szpitalami jednoimiennymi, które przestają być wydolne.
      Jeśliby ktoś chciał bardziej skutecznie dokonać destrukcji służby zdrowia to można by było wprowadzić kwarantannę, izolację, badania przesiewowe np. u osób z zakażeniami jelitowymi (w tym: Cl. difficile), z HIV/AIDS, z zapaleniem płuc (ok. 12 tys. zgonów rocznie w Polsce i także można się zarazić drogą kropelkową). Zróbmy w tych przypadkach również szpitale jednoimienne i dopiero wówczas pokażemy społeczeństwu, przed jakim straszliwym niebezpieczeństwem trzeba go chronić. A szpitale jednoimienne nie będą w stanie przyjąć wszystkich tam kierowanych.
      Panika będzie jeszcze większa.
      W prowadzonym przeze mnie oddziale zakaźnym już teraz nie jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkich zgłaszających się pacjentów, którym odmówiono pomocy w innych placówkach służby zdrowia. Brak personelu, brak „mocy przerobowych”.
      Z dziesiątków osób, które się zgłaszają, tylko u pojedynczych osób jest wykryty Covid. Cała reszta jest zdrowa. A nawet ci zainfekowani (zgłosili się, bo dostali takie polecenie) w zdecydowanej większości wykazują zdziwienie, że wykryto wirusa, bo nie mają ŻADNYCH objawów.
      Tak więc izolujemy zdrowych (bo wykryto u nich materiał genetyczny jednego z całej rzeszy wirusów, które normalnie zasiedlają ludzki organizm i z którymi nasz układ odpornościowy doskonale sobie radzi), poddajemy ich badaniom, nie mając już pełnych możliwości zająć się chorymi na inne choroby.
      A co będzie za kilka tygodni, gdy pojawią się typowe dla okresu jesiennego infekcje z podwyższoną temperaturą ciała? Zdecydowana większość tych osób nie będzie miała wykrytego tego „śmiertelnego” wirusa (przypomnę, że śmiertelność w skali świata to zaledwie 0,05%!), ale zostaną odesłani bez badania, żeby personel nie musiał poddać się kwarantannie.
      Czy te wszystkie, nieadekwatne do rzeczywistego zagrożenia obostrzenia, mają na celu zdrowie ludzi? Wątpliwe. Gdyby istotne było zdrowie, to prowadzono by akcje uświadamiające, że należy dbać o naturalną odporność organizmu oraz podawano by sposoby jak można to osiągnąć.
      Byłem kilka lat temu na konferencji naukowej dla lekarzy rodzinnych (konferencja o stanie zdrowia Polaków, pod patronatem ministra zdrowia), gdzie podano ciekawe informacje: mamy coraz większe możliwości w medycynie stanów nagłych, ale jeśli chodzi o choroby przewlekłe, to sytuacja nie jest wesoła. Oczywiście stosujemy leczenie farmakologiczne, ale w tym przypadku możemy wpływać na zdrowie pacjentów zaledwie w ok. 10%. Natomiast 56% zależy od tego, jak pacjent traktuje swój organizm (używki, aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, uzupełnianie niedoborów witamin, mikroelementów, fitoskładników, eliminowanie toksyn itp.). W 24% na nasze zdrowie ma wpływ środowisko, w jakim żyjemy. W 10% - predyspozycje genetyczne, a jedynie w 10% - tzw. medycyna naprawcza.
      Od lat mam możliwość obserwacji pacjentów, którzy w oparciu o powyższe informacje tak zmienili swój styl życia, tak zaczęli dbać o organizm, że praktycznie przestali zapadać na infekcje pomimo, że wcześniej często chorowali. Poprawa funkcji organizmu ma wpływ także na inne jego czynności, nie tylko na układ immunologiczny.
      Dlaczego o tym się milczy? Dlaczego zaleca się maseczki, a nie mówi się, że można inaczej zadbać o zdrowie? Czy dlatego, że komuś zależy, by ludzie nie byli zbyt zdrowi? Komu?
      Kto pociąga za sznurki „poprawności”?
      Sposobem wyjścia z zapaści, jaka czeka nas w nadchodzącym czasie zwiększenia zachorowań, jest zaprzestanie traktowania zakażenia Covid jak wyjątkowej choroby i traktowanie go tak, jak powiedział Premier Morawiecki przed wyborami prezydenckimi: „Nie ma się czego bać, widzę, że już większość z państwa nie nosi maseczek. Choroba, jak choroba, jak inne choroby infekcyjne”.
      A więc potraktujmy ją tak, jak powinniśmy - róbmy masowe badania wymazów w takim stopniu jak to robimy w przypadku innych chorób infekcyjnych (czyli wcale), znieśmy kwarantanny, a wówczas zajmiemy się ludźmi naprawdę chorymi i wymagającymi leczenia a nie zdrowymi nosicielami. Szpitale jednoimienne będą mogły być normalnymi szpitalami, a pacjenci zainfekowani, ale wymagający hospitalizacji, będą mogli być przyjmowani w każdym innym szpitalu bez obawy, że trzeba będzie poddawać się kwarantannie, która paraliżuje normalne funkcjonowanie placówek służby zdrowia i każdego człowieka.

      Autor: Zbigniew Martyka
      (L)

      Komentarz


      • Polecam przeczytać wszystkim tym co to do fryzjera nie chodzą i nazywają idiotami ludzi, którzy nie chodzą w maseczkach i się witają poprzez uściśnięcie dłoni
        |||||||||||||||||||||||||| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
        Better Dead Than Red

        Komentarz


        • temat wyczerpany. Przeczytać, wydrukować, oprawić w ramki. Przez lata będzie służyć.

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Gelo85 Zobacz posta
            temat wyczerpany. Przeczytać, wydrukować, oprawić w ramki. Przez lata będzie służyć.
            No pozwole sie nie zgodzic ze temat wyczerpany i znaleziona w necie riposta



            "I tak wiem, że nikt tego nie przeczyta, ale... W ciągu doby sporo moich znajomych na FB wyszerowało bezmyślnie post zacytowany poniżej, bez zastanowienia się nad szkodliwością szerzenia fejkniusów dalej.

            Problem z tekstem niejakiego doktora Zbigniewa Martyki, Kierownika Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego w Zespole Opieki Zdrowotnej w Dąbrowie Tarnowskiej.

            FB do bzdurnego postu Zbigniew Martyka.

            Piszę to nie jako lekarz, czy osoba jakkolwiek związana z medycyną, ponieważ to w ogóle nie jest moja branża. Natomiast jestem inżynierem, pracuję nad badaniami naukowymi i wiem jak działa świat nauki w kontekście ustalania faktów, a mniej własnych opinii i luźnych obserwacji.

            Pan doktor Martyka pisze, że jego zdaniem informacje o skutkach potencjalnego zarażenia się wirusem SARS-CoV-2 to kwestia związana bardziej z polityką niż światem medycyny. Że to bardziej straszenie ludzi niż prawdziwe zagrożenie.

            Na tym etapie można było by przerwać już czytanie, bowiem pragnę przypomnieć, że to nie jest tak, że tylko jeden doktor z Dąbrowy Tarnowskiej odkrywa najprawdziwszą prawdę za lobby polityczno-wszelakim. Jakimś cudem cały świat nauki, na (wspomnianym) całym świecie jest w to zaangażowany. Wszystkie poważne instytucje, uczelnie, naukowcy, epidemiolodzy, niezależni lekarze i niezależne laboratoria, wszystkie te podmioty jednak patrzą na to zupełnie inaczej. Chciałbym tutaj dodać jakieś źródło naukowe, ale wystarczy przejrzeć dowolne, najważniejsze dzienniki naukowe na całym świecie by zobaczyć, jak bardzo poważnie traktowany jest SARS-CoV-2.



            Podajmy przykłady i porównania, ale bez kontekstu.

            Pan doktor Martyka pisze dalej o dżumie Justyniania, dżumie średniowiecznej w Europie czy Hiszpance. Ciężko jest porównywać ich liczby z ówczesnym dostępem do służby zdrowia, poziomem cywilizacyjno-naukowym, informacyjnym, czy politycznym. Trochę dziwne, aby kierownik oddziału obserwacyjno-zakaźnego takie puste liczby podawał bez kontekstu.



            Czas na podanie fejk niusa, którego źródło nie zostało wcale sprawdzone.

            Cytat:
            „To były prawdziwe epidemie, nie takie jak sławetna świńska grypa. Oskarżono wówczas WHO o ogłaszanie sztucznej pandemii na potrzeby koncernów farmaceutycznych. Wykazano, że w grupie, która przygotowywała dokument w sprawie rekomendacji stosowania szczepionek, pracowało 3 naukowców, którzy otrzymywali wypłaty od firm farmaceutycznych. W 2010 r. opublikowano na ten temat krytyczne raporty - zarówno na łamach brytyjskiego pisma medycznego BMJ, jak również na posiedzeniu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE).„
            Ok, no to sprawdzamy informację na temat tego raportu. I co? Jest to prawie prawda, a dokładniej jest to g*** prawda.

            Można o tym więcej poczytać tutaj (po polsku, ale są tam odniesienia do oryginalnych źródeł, w tym czasopisma Nature, samego WHO.
            „Odpowiedź WHO na krytykę ws. ogłoszenia pandemii grypy”
            Odpowiedź WHO na krytykę ws. ogłoszenia pandemii grypy

            Lepiej - powstało nawet badanie naukowe dotyczące tego jak można na przyszłość lepiej komunikować kwestie dotycząca zarządzania pandemiami, aby uniknąć takich nieporozumień jak te wcześniejsze oskarżenia. Badanie to jest dostępne chociażby tutaj, na stronie US National Library of Medecine, National Institues of Health:
            „Reflections on Pandemic (H1N1) 2009 and the International Response”
            Reflections on Pandemic (H1N1) 2009 and the International Response


            Teraz porozmawiajmy na temat dalszego szerzenia nieprawdziwych informacji.
            „W przypadku Covid-19 okazało się, że śmiertelność średnio na świecie nie przekracza setnych części procent.”
            No i zgadnijmy co na to mówi nauka. 3-4%. 3-4% to nie mniej niż 0,01% jak twierdzi pan doktor.

            No chyba, że w błędzie jest WHO:
            „Q&A: Influenza and COVID-19 - similarities and differences”
            Q&A: Influenza and COVID-19 - similarities and differences

            Śmiertelność też jest bardzo różna (średnio) na świecie, bo zależy ona od polityki danego kraju, jakości służby zdrowia, rozwinięcia cywilizacyjnego, urbanizacji, transportu i wielu, wielu innych czynników. Fakt, że generalnie średnia śmiertelność, bardzo ogólnie, bardzo wolno spada, ale to jest spowodowane mniejszą ilością zakażeń więc i mniejszymi szansami na nowe przypadki śmiertelne. Natomiast nie zmienia to wyniku badań matematycznych śmiertelności dla danej choroby, tak nauka nie działa.

            Więcej o tym temacie w Nature:
            „Covid-19 mortality is negatively associated with test number and government effectiveness”
            Covid-19 mortality is negatively associated with test number and government effectiveness

            Czy w dzienniku Harvard University:
            The challenges of assessing coronavirus deaths

            Czy wywiadzie WBUR:
            Why It's Difficult To Assess The Coronavirus Mortality Rate

            Dalej cytujemy pana doktora:
            „W Polsce na Covid-19 zmarło kilkakrotnie mniej, niż w tym samym czasie na zapalenie płuc.”
            Dokładnie 6x mniej osób. W 2019 roku z powodu zapalenia płuc umarło w Polsce 12 tysięcy osób:
            Światowy Dzień Zapalenia Płuc – 12 tys. zgonów rocznie w Polsce z powodu tej choroby

            Na dzisiaj z powodu koronawirus umarło lekko ponad 2 tysiące osób.

            Różnica jest taka, że te „tylko” 2 tysiące osób wynika z tego, ze wprowadzono lock down’y i generalnie, że świat się zmienił. Jest tylko jedno potrzebne ALE w tym zestawieniu. Nie można porównywać zapalenia płuc, z racji tego, że ono samo jest efektem różnego rodzaju wirusów (np. grypy). Więc samo to porównanie jako takie jest bez sensu.
            „Na HIV/AIDS rocznie umiera na świecie ok. 1 mln. osób.”
            Według wyliczeń artykułu naukowego „Estimating the effects of non-pharmaceutical interventions on COVID-19 in Europe”, opublikowanego w Nature, wynika, że gdyby nie interwencja państw UE, to zmarłoby w w Europie 3,1 miliona ludzi. Czyli rocznie 3x więcej osób niż tych, którzy umierają na HIV na całym świecie.

            https://www.nature.com/articles/s41586-020-2405-7.epdf?sharing_token=G_bsQ3B9HDEJJQU8dASH1NRgN0jAj Wel9jnR3ZoTv0OnMEHMcInnY-PiC9wHjWf0IuamVsLpQG59lVZSrrMz1da8Q1IFNKy_ogmlk9-0y3HhLR0lT-v14ZX7Sfe7-NnFy9MLlsevOqE1FryJeZxWRaFzeW0ZR5EnPf1kkf4Oxt4=



            Następnie bardzo przerażające jest podejście pana doktora do tematu na zasadzie, i tu cytuję:
            „Zawsze istnieli ludzie ciężko chorzy i zawsze ludzie umierali”.
            Następnie dodaje, że:
            „Nie tylko z mojej obserwacji, ale także z wymiany doświadczeń z wieloma moimi kolegami – głównie lekarzami rodzinnymi – wynika, że w czasie zachorowań grypowych stan pacjentów był zdecydowanie bardziej poważny. Były to w większości osoby naprawdę chore, bardzo osłabione, wysoko gorączkujące, a ich normalna, codzienna aktywność, była wyłączona na kilka lub kilkanaście dni.”
            Tylko pytanie co mają lekarze rodzinni do lekarzy epidemiologów, którzy specjalizują się w chorobach zakaźnych. Szkoda, że też o opinię nie zapytał on ortopedy, dentysty i wielu innych osób, które nie są wykwalifikowane do tego aby publicznie szerzyć poglądy na temat koronawirusa.

            Trochę jakby architekt pytał się instalatora od wentylacji mechanicznej na temat jego opinii o konstrukcjach mostowych. No co - w końcu wszyscy są w branży budowlano-architektonicznej, nie?



            Potem nasz pan doktor mówi o tym jak ludzie bali się HIV. Tylko, że to były lata 80 i szerzenie wiedzy medycznej do społeczeństwa nie było takie łatwe jak dzisiaj. Do tego wtedy HIV był nowy i właściwie oznaczał tylko kilka lat życia. Dzisiaj ludzie mogą przeżyć całe życie z HIVem. I wiemy, że przez klamkę nie możemy się zarazić tym wirusem.

            W przypadku koronawirus sprawa jest bardzo prosta i od razu wiedzieliśmy jak zaraźliwy jest ten wirus.

            Pragnę zwrócić uwagę, że pan doktor, po raz kolejny dodał porównanie kompletnie bezsensowne, nie mające nic wspólnego z tematem koronawirusa. Chodzi tylko o dalsze manipulowanie tematem tego, że generalnie wirus to rozdmuchany temat polityczno-medialny. Kij z tymi całym światem nauki pracującym nad walką z SARS-CoV-2, co oni mogą wiedzieć. Przecież wiadomo, że światowe centrum nauki to Dąbrowie Tarnowskie.

            Później następuje piękne porównanie SARS-CoV-2 do innych korona wirusów. Że nie ma istotnych różnic między nimi.

            Tyle, że pomimo tego, że faktycznie należą te wirusy do jednej rodziny i że mają wiele wspólnych cech, to też wiele je dzieli.

            Przykładowo SARS-CoV-2 jest najbliżej spokrewniony z grupą SARS-CoV występujących u ludzi, nietoperzy, łuskowców i cywetów.

            Chociaż istnieje wiele podobieństw między nowym COVID-19 a wirusem, który spowodował epidemię SARS, istnieją również różnice wynikające ze zmian w ich genomach. Obejmuje to sposób przenoszenia ich z jednej osoby na drugą oraz różne objawy koronawirusów. Nowy koronawirus jest bardziej zaraźliwy niż wirus, który spowodował SARS, ale rzadziej powoduje ciężkie przebycie choroby.
            UK Research and Innovation
            What is coronavirus? The different types of coronaviruses

            Sam MERS miał dużo więcej ofiar śmiertelnych i szybko do samej śmierci doprowadzał, ale właśnie dzięki temu szybkiemu działaniu osoby nim zarażone nie miały czasu zarazić innych osób.



            Co do narzekania pana doktora na to jak przez badania i restrykcje dotyczące Covid-19 polski system służby zdrowia wolniej obsługuje pacjentów z innymi dolegliwościami - to kwestia samego systemu służby zdrowia. Jakoś w Danii wszystko działa normalnie.

            Co do depresji - widać, że znowu głos zabrał ekspert. Zatem pomijając to, że znowu pan doktor wymyśla jakieś teorie, to nauka mówi co innego.

            W sierpniu tego roku (czyli miesiąc temu) w International Journal of Medecine pod patronatem Oxford University Press ukazał się artykuł „The psychological impact of COVID-19 on the mental health in the general population”, w którym jasno jest opisane, że to nie chodzi o bezrobocie. To chodzi o ogólną niepewność o przyszłość, o to, że nagle wszyscy ludzie na świecie musieli się odciąć od fizycznych spotkań z innymi ludźmi, że nie mogli wychodzić na dwór, na spacer po mieście, spotkać się z przyjaciółmi w miejscach publicznych, itp. Taka postawa pana doktora pokazuje z jaką ignorancją podchodzi do tematu depresji.

            Wspomniany artykuł:
            psychological impact of COVID-19 on the mental health in the general population

            „Kilkakrotnie na moich oczach dochodziło do omdleń, kiedy pacjenci (nawet mężczyzna w sile wieku) z powodu założonej maseczki mieli utrudniony dopływ tlenu. Po zdjęciu maski wracali powoli do siebie. Wtedy mówiłem, żeby nie zakładali w tym dniu maseczki, niezależnie od zaleceń ministra.

            A propos bezpieczeństwa maseczek. Znowu wielu adwersarzy przekonuje, że personel służby zdrowia, zwłaszcza zabiegowcy – używają na co dzień masek i nic się nie dzieje. Tak, to prawda, ale czy w przypadku zaostrzenia POChP lub w zaawansowanej ciąży stają za stołem operacyjnym? Chyba nie.”
            To rozumiem, że lekarze jakoś domyślnie są odporni z racji swojej funkcji, że aż nieprawdopodobnie tyle omdleń dochodzi z racji noszenia maseczek u zwykłych ludzi… Swoją drogą - jakieś liczby, badania? A i sam jestem w grupie ryzyka, mam problem z wydajnością płuc i generalnie górne drogi oddechowe to u mnie koszmar. Jakoś nie mam problemów z noszeniem maseczki, ale może ja mam też genetycznie wbudowane możliwości do bycia lekarzem?
            „Ponadto - zdecydowana większość obserwowanych przeze mnie (i nie tylko) osób używa tej samej maski przez wiele tygodni.”
            Dobrze by było jakieś większe badanie zrobić zanim się posłuży taką tezą. Bo rozumiem, że pan doktor stalkuje te wszystkie osoby, chodzi za nimi całymi dniami, mieszka u nich w miejscach zamieszkania i dokładnie wie co robią, ile mają masek, czy je piorą, zmieniają, czy nie. Ale łatwo jest rzucić słowa na wiatr by dalej budować swoje dziwne teorie.
            „Natomiast słyszymy, że zmarło 8 osób z powodu Covida (tak naprawdę nie wiadomo, czy rzeczywiście z powodu Covida, bo sekcji się u nas w tych przypadkach nie robi).”
            Zmarło z powodu Covida, to znaczy, że miało SARS-CoV-2, który doprowadził w efekcie do osłabienia układu immunologicznego pacjenta, który w efekcie zmarł na jakąś chorobę, która miała pełne miejsce do popisu (skoro układ odpornościowy był prawie wyłączony). Znowu - dziwne, że niby lekarz, a rzuca takie słowa w przestrzeń publiczną.



            Następnie pan doktor porównuje SARS-CoV-2 do wypadków drogowych, bo każdy wie, że potrącenie na pasach jest zaraźliwe, tak samo jak dachowanie. Słyszeli o karambolu? Jak się zacznie pod Warszawą, to aż do Poznania dociera!
            „Jeżeli ktoś powie, że przykład jest chybiony, bo tu chodzi o chorobę zakaźną - to od razu odpowiadam: chodzi o to, by zmniejszyć ilość zgonów – niezależnie od przyczyny.”
            Znaczy o to chodzi panu doktorowi, ale całemu światu chodzi o coś innego, więc najwidoczniej pan doktor mija się w ogóle z pandemią, która ciąży nad światem.
            „Dlaczego uważam, że straszenie jest częścią polityki?

            Minęło kilka miesięcy. W niektórych krajach zrezygnowano z siania paniki i prowadzono w miarę normalne życie (poza nielicznymi ograniczeniami). Jaki skutek w porównaniu w tymi, gdzie wprowadzono obostrzenia”
            Tak, tylko w takich krajach w trakcie lock-downu te kraje ciężko pracowały by zapanować nad sytuacją. Ciężko mówić o rzetelnych wynikach i ilościach przypadków zarażonych/śmiertelnych przy badaniu dziennie 0,05% społeczeństwa w Polsce, gdy w takiej Danii jest to, w zależności od dnia 1,5-3%. Jeżeli faktycznie ma się pełną kontrolę nad koronawirusem w kraju, to można przywrócić kraj do normalności.

            Co do dalszego prezentowania przykładowych krajów jeśli chodzi o ilość zarażeń i przypadków śmiertelnych w porównaniu do liczby mieszkańców, to jest to o tyle komiczne, że powinna być przy tym informacja, że ta liczba jest właśnie dlatego mała, że wprowadzono takie obostrzenia i działania na całym świecie. Ponownie - spodziewana ilość samych przypadków śmiertelnych w Europie gdyby Unia nic nie zrobiła, to było by ok. 3 mln ludzi.

            Porównanie do Białorusi czy Rosji to już kompletny odlot, zwłaszcza, że wielokrotnie podawano informacje o tuszowaniu prawdziwych ilości zakażeń. Można było o tym przeczytać wielokrotnie - z resztą wystarczy popytać Białorusinów i Rosjan o te „magiczne zapalenia płuc” co nastąpiły w marcu i kwietniu.
            Uncounted: Why Russia’s Covid-19 Numbers Don’t Add Up

            Podawanie Biarłorusi jako przykładu, że ta cała pandemia to wielki fejk. Dobry oksymoron.



            Na końcu następuje wielkie umartwianie się nad tym, że co dopiero będzie jesienią, bo sezon grypy i tak dalej. Póki co od maja świat nauki zauważa, że w tym roku półkula północna powinna widzieć dramatyczny spadek zarażeń grypą, z racji tego, że lock down, zwiększona higiena, social distancing, maseczki i cała ta reszta chroni nas nie tylko przed koronawirusem, ale też innymi chorobami. University of Sydney w maju opublikowało dane jak bardzo spadły zakażenia grypą w Australii dzięki strategii anty-Covidowej.
            „Australia sees huge decrease in flu cases due to coronavirus measures”
            Australia sees huge decrease in flu cases due to coronavirus measures



            Konkluzja.

            Zgadzam się z wieloma podmiotami, że pandemia SARS-CoV-2 jest próbą na to jak bardzo ludzie są podatni na fejk niusy, sprawdzanie wiedzy w niewłaściwych miejscach czy wyłapywanie informacji, które pasują im do ich wizji świata, bez sprawdzenia, czy nie żyją jednak w błędzie. I co najgorsze, takie osoby są też wśród osób, od których oczekiwalibyśmy jednak jakiegoś filtra na taką głupotę. Z drugiej strony zwykły szary człowiek też nie wie, że lekarz domowy to nie epidemiolog od chorób zakaźnych, które swoje życie poświęcił właśnie badaniami, między innymi, nad takimi wirusami jak te z rodziny korona wirusów.

            Uważam, że częściowo winą za taki stan rzeczy należy obarczyć system edukacji, który nie uczy nikogo robić researchu, badań chociażby proto-naukowych.

            Współczuję tym profesjonalistom ze świata służby zdrowia, którzy doskonale wiedzą z czym się mierzą w roku 2020, a mimo wszystko muszą słuchać potem pacjentów, którzy wszystko wiedzą najlepiej, bo ktoś coś tam napisał ot tak, emocjonalnie, ale zgadzającego się ze światopoglądem tegoż pacjenta.

            I najlepsze jest to, że to tylko dlatego, że nikt nie poświęci dosłownie sekund by sprawdzić jakie informacje są prawdziwe, a jakie nie. Bo szary Kowalski czegoś takiego po prostu nie potrafi. A ma dostęp do internetu i świata wiedzy w kieszeni. W sumie jest to przerażające…

            Taka smutna poranna refleksja mnie naszła.

            PS. I znając historię zaraz się pojawią komentarze o tym, że podałem raz źródło do WHO, a więc reszta tekstu nie ma sensu, bo przecie wszycy wiedzo, sze wuhao kłamiom niczym NASA na temat okrongłej ziemi.

            Pozdrawiam"
            Dziela nas kilometry,łączy wspólna pasja...

            Komentarz


            • Zamieszczone przez (L)ukaszns Zobacz posta
              przecie wszycy wiedzo, sze wuhao kłamiom niczym NASA na temat okrongłej ziemi.
              jest i nieodłączny tekst covidian o płaskiej ziemi. Brawo jeszcze zabrakło fragmentu o reptilianach.
              Poza tym ciężarówki w Bergamo, lodowiska w Hiszpanii i zbiorowe mogiły w Brazylii.

              Komentarz


              • A ironii tego fragmentu nie wyczułeś?
                To przeczytaj jeszcze raz, całość.

                Czy czytasz tylko to, co pasuje do danej teorii?
                Lubię sobie jebnąć posta.

                „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                Komentarz


                • Tylko to, co pasuje do danej teorii.
                  Głupot na temat koronawirusa i pandemii nie mam zamiaru. Wystarczy, że inni czytają i dają sobie robić pranie mózgu.

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Gelo85 Zobacz posta
                    Tylko to, co pasuje do danej teorii.
                    Głupot na temat koronawirusa i pandemii nie mam zamiaru. Wystarczy, że inni czytają i dają sobie robić pranie mózgu.
                    Uwazam ze warto przeczytac oba teksty i niech kazdy sam sobie wyciaga wnioski .
                    Dziela nas kilometry,łączy wspólna pasja...

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez Gelo85 Zobacz posta
                      Tylko to, co pasuje do danej teorii.
                      Głupot na temat koronawirusa i pandemii nie mam zamiaru. Wystarczy, że inni czytają i dają sobie robić pranie mózgu.
                      Tak myślałem.
                      Lubię sobie jebnąć posta.

                      „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                      St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Gelo85 Zobacz posta
                        Tylko to, co pasuje do danej teorii.
                        Głupot na temat koronawirusa i pandemii nie mam zamiaru. Wystarczy, że inni czytają i dają sobie robić pranie mózgu.
                        Czyli tekst pod swoją tezę przeczytałeś ale tekst punktujący i rozkładający go na łopatki już nie, bo to zapewne te twoje tezy zaburzy? Aha, bardzo mądre.
                        Lepiej być ciemniakiem niż pedałem i lewakiem!

                        Komentarz


                        • Zbigniew Martyka, lekarz, kierownik oddziału obserwacyjno-zakaźnego w Zespole Opieki Zdrowotnej.
                          Kontra "Piszę to nie jako lekarz, czy osoba jakkolwiek związana z medycyną, ponieważ to w ogóle nie jest moja branża. Natomiast jestem inżynierem." (powołującym się na WHO - dopisek własny).
                          Naprawdę jest tu jakieś pole do dyskusji i polemiki ? Dajcie spokój covidianie...

                          Komentarz


                          • Światowa Organizacja Zdrowia (brzmi dumnie): "Covid 19 jest niebezpieczny"
                            dr Martyka - jeden z tysięcy konowałów
                            Naprawdę jest tu jakieś pole do dyskusji i polemiki ? Dajcie spokój...

                            To mniej więcej taka "logika" dyskusji.
                            Lubię sobie jebnąć posta.

                            „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                            St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                            Komentarz


                            • Nie prowadzę żadnej dyskusji. Mam swoje przemyślenia i teorie na temat tzw. pandemii i czasem coś o tym niechcący napiszę na forum.
                              Wy za to prowadzicie dyskusje od połowy marca. O testach, krzywych (wypłaszczyła się w końcu?), wymazywaniu (fuj), maseczkach i zabójczych klamkach.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Gelo85 Zobacz posta
                                Nie prowadzę żadnej dyskusji. Mam swoje przemyślenia i teorie na temat tzw. pandemii i czasem coś o tym niechcący napiszę na forum.
                                Przepraszam, zmyliło mnie to, że większość swoich przemyśleń kończyłeś pytaniami, co, na forum dyskusyjnym, odebrałem jako zaproszenie do dyskusji. Więcej tego błędu nie popełnię.

                                A tak na przyszłość: ponieważ ten temat został założony do dyskusji (na co wskazuje choćby jego tytuł), to czy mógłbyś swoje bezdyskusyjne przemyślenia i teorie prezentować w podobnym temacie, który jest właśnie poświęcony faktom niepodlegającym dyskusji: https://forum.legionisci.com/forum/p...jest-oszustwem
                                Lubię sobie jebnąć posta.

                                „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                                St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X