Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

koronawirus – nowa grupa chuligańska z Kielc czy faktyczne zagrożenie?

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Czy ja dobrze zrozumiałem, że obecnie nowożeńcy robiący wesele w sobotę na 150 osób, mogą się w czwartek dowiedzieć, że jednak ma być obcięte do 100 lub o zgrozo - 50? Co oni się tak uwzięli na te wesela?

    Komentarz


    • Nie ma to jak list do redakcji onetu Epidemio strachu trwaj!


      Magda wyjechała na tydzień do Gdyni ze znajomymi. Byli na domówce, a potem w klubie. Po powrocie wybrała się jeszcze do Wrocławia. Jednak już wtedy coś zaczęło być nie tak. Zatrzymała się na poboczu drogi, bo bała się, że przez swoje beznadziejne samopoczucie spowoduje wypadek. Godzinę przespała na parkingu, by zebrać w sobie siły na powrót do domu. Następnego dnia zbadała się na obecność koronawirusa. Wynik był pozytywny.
      • „Wiem, że to nie był najlepszy pomysł. Teraz to rozumiem. Myśleliśmy, że nic się nie stanie” – mówi Magda, u której po imprezowym weekendzie zdiagnozowano koronawirusa;
      • Po zdiagnozowaniu zakażenia koronawirusem, dana osoba ma obowiązek podać pracownikom stacji sanitarno-epidemiologicznej, dane wszystkich osób, z którymi przebywała w tzw. bliskim kontakcie;
      • Obowiązkowa kwarantanna i zagrożenie karą pieniężną za jej złamanie sprawiają, że wiele osób próbuje uniknąć wpisania na listę lub zataja fakt uzyskania pozytywnego wyniku testu.Pokasływałam, miałam mdłości, byłam słaba, bolały mnie lędźwie i gardło. Miałam ból gałek ocznych. Wiem, to brzmi dziwnie. Termometr pokazywał 37,7. Trafiłam na izbę przyjęć.

      Co się stało gdy dowiedziałaś się, że masz koronawirusa?

      W pierwszej kolejności zaczęłam dzwonić do wszystkich, z którymi w ostatnim czasie spędzałam czas. Zadzwoniłam też do wszystkich lokali, w których byłam dzień wcześniej. Wszyscy ludzie życzyli mi zdrowia. Dzień wcześniej też byłam na zajęciach sportowych, poinformowałam recepcjonistkę. Była przerażona.

      Sanepid został poinformowany i wtedy dowiedziałam się, że mam przekazać im listę osób, z którymi byłam w kontakcie w ciągu tygodnia od pojawienia się pierwszych objawów. Dostałam na to dwie godziny. Zadzwonili do mnie jeszcze później, żeby dopytać o kilka rzeczy. Następnie kontaktowali się z osobami, do których podałam namiary.

      Jednak prawdziwe kłopoty zaczęły się gdy postanowiłam poinformować moich znajomych…

      Co się wydarzyło?

      Podczas wyjazdu do Gdyni ze znajomymi zorientowaliśmy się, że w pobliżu mieszka mój znajomy z kolegami. Pewnego wieczoru ich odwiedziliśmy. Następnego dnia, mało odpowiedzialnie, poszliśmy do klubu. Uznaliśmy, że pójdziemy, bo jest pełno ludzi na ulicach, nie sądziliśmy, że to ma jakieś większe znaczenie. Na ulicy moja koleżanka spotkała też innego znajomego, który potem poszedł z nami do klubu potańczyć. Była tam też wcześniej wspomniana grupa kolegów. Kiedy dowiedziałam się, że mam koronawirusa, zaczęłam szukać do nich kontaktu.

      Udało się?

      Tak. Kiedy zadzwoniłam do tego kolegi, którego spotkałyśmy na ulicy i z którym byliśmy w klubie, usłyszałam, że zabrania mi podawać jego imię i nazwisko sanepidowi. Powiedział, że ma pracę w przyszłym tygodniu za 10 tys. zł i jeżeli on na nią nie pojedzie, to ja będę miała mu zapłacić te 10 tysięcy. Nie zapytał o mnie, nie zapytał jak się czuję. Jedynie zaczął mnie straszyć. Starałam się mu to wytłumaczyć, że to mój obowiązek. W końcu musiałam się po prostu rozłączyć, poczułam się bardzo niekomfortowo.

      REKLAMA





      Czy spotkały cię jeszcze jakieś podobne reakcje?

      Niestety tak. Odezwałam się też do tych chłopaków, którzy mieszkali niedaleko nas, których odwiedziliśmy, a potem jeszcze widzieliśmy się w klubie. Powiedziałam, że potrzebuję ich imion i nazwisk oraz numerów telefonu, żeby podać do sanepidu. Wiesz co usłyszałam? Że jeden z nich też miał wynik pozytywny, ale nigdzie nikogo nie zgłaszał.

      Czyli w sumie mogłaś zarazić się od jednego z nich?

      Tak. Potem usłyszałam jeszcze, że nie mogę ich zgłaszać, bo jeden z nich nie ma ubezpieczenia i zaraz wraca za granicę, gdzie mieszka. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Myślałam, że się popłaczę. Finalnie, tak na mnie naciskali, że nie napisałam ich imion i nazwisk. Zapisałam natomiast lokale, w których przebywaliśmy razem. Byłam mocno zestresowana, osaczona. Czułam się atakowana.

      ***

      Magda obecnie przebywa na kwarantannie. Podobnie zresztą jak jej rodzina, a w tym dziadkowie, z którymi widziała się w tygodniu poprzedzającym wykonanie badania. Jej stan zdrowia jest dobry. Jeden z chłopaków, który nie zgodził się na podanie danych do stacji sanitarno-epidemiologicznej napisał Magdzie, że „wpisanie tam mnie i kogokolwiek jeszcze będzie zwykłym zrobieniem po złości i utrudnieniem mi życia”.

      Co na to Główna Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna?

      Po zdiagnozowaniu zakażenia koronawirusem, dana osoba ma obowiązek podać pracownikom stacji sanitarno-epidemiologicznej, dane wszystkich osób, z którymi przebywała w tzw. bliskim kontakcie. Będą to członkowie rodziny, z którymi zamieszkuje bądź inne osoby, z którymi przebywała w bliskim kontakcie przez ponad pół godziny w ciągu nawet dwóch tygodni od pojawienia się pierwszych objawów. Uchylenie się od tego obowiązku może być karane na podstawie przepisów ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

      REKLAMA





      Kwarantanną domową są objęte osoby, które miały kontakt z osobami zakażonymi (lub potencjalnie zakażonymi) koronawirusem, mieszkają z osobą, która zostaje skierowana na kwarantannę oraz poza wyjątkami wszystkie osoby przekraczające granice zewnętrzne UE.

      Obowiązkowa kwarantanna będzie trwała do czasu uzyskania ujemnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 nie dłużej niż 14 dni. Kwarantanna automatycznie będzie kończyć się po 24 godzinach od momentu zamieszczenia przez medyczne laboratorium diagnostyczne w systemie teleinformatycznym, udostępnionym przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) – informacji o ujemnym wyniku testu diagnostycznego wykonanym w kierunki SARS-Co-V-2, finansowanym ze środków publicznych.

      Już w marcu zwiększono z 5 tys. zł do 30 tys. zł kary za złamanie domowej kwarantanny. Taka kara pieniężna nakładana jest w drodze decyzji administracyjnej przez powiatowego inspektora sanitarnego. Możliwe jest także otrzymanie mandatu. Policja może ukarać na podstawie art. 116 Kodeksu karnego, który penalizuje nieprzestrzeganie nakazów lub zakazów o zapobieganiu chorobom.

      Czy za złamanie kwarantanny można trafić do więzienia? Jest to możliwe na podstawie art. 160 KK – mowa tam o narażeniu innej osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Pod uwagę brać należy także art. 165 KK, mówiący o sprowadzeniu zagrożenia epidemiologicznego (grozi za to nawet do 8 lat pozbawienia wolności).

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
        Nie musisz deklarować, przecież sam pokazujesz że to lubisz

        "Wracając do merytoryki" ( ) w "odpowiedzi" na przytoczenie informacji o danych ogłoszonych przzez szwedzki GUS w tym tygodniu z wyboldowaniem tego samego fragmentu, co w oryginalnym tekscie podajesz opublikowaną tydzień wcześniej apoteozę szwedzkiej opcji za "FT" opartej o cytowanie opinii anonimowych "ekspertów i analityków rynkowych".
        Przecież możesz podważyć informacje napisane przez FT, które opierają się na danych firm, oraz porównuje spadki PKB w innych krajach, ale tego nie zrobisz, bo wiesz że nie możesz.

        Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
        Ciekawa jest sama potrzeba jakiegoś "odbijania piłeczki" . Wszystko ma swój kontekst i powiązania wykraczające daleko poza granice naszego kraju. Jak komuś pasuje - nie trzeba sięgać poza granice Bełchatowa.
        Moja potrzeba wynika z niechęci do wrzucania takich informacji właśnie bez podawania kontekstu zdarzenia. Artykuł z FT pokazuje kontekst i kompletnie zmienia optykę tego co wrzuciłeś.

        Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
        Bieżące dane oraz ich porównania z wcześniejszymi prognozami i opiniami nieanonimowych ekspertów i analityków rynkowych są wrzucane w tym temacie na bieżąco. To ma być ta "piłeczka"?

        Nie wiem, jak w Bełchatowie, ale unikalność aktualnej sytuacji polega na tym, że wszystkie najważniejsze waluty są drukowane na niewiadomą skalę, więc sami bankierzy deklarują, że nie wiadomo czego się w efekcie spodziewać. Nie ma to nic wspólnego z wcześniejszymi przypadkami, gdy konkretne pojedyncze państwo leciało na łeb w dodruk, by po pewnym czasie skończyc jak np. Grecja, którą "zeżarły" bogate Niemcy, a m.in. port w Pireusie przejmują Chiny.
        Jako, że odchodzisz od tematu:
        * wrzuciłeś PKB Szwecji z wyboldowanym jak bardzo spadło od ilu lat. Kontekst nie miał dla Ciebie znaczenia.
        * proszę, więc od Ciebie o odpowiedzi:
        A nasz spadek PKB będzie największy od ilu Panie Foxx?
        A poziom wydrukowanych pieniędzy ma być największy od ilu lat Panie Foxx?
        A deficyt będzie największy od ilu lat Panie Foxx?
        A różnica między wzrostem PKB, a inflacją mierzona pp będzie najgorsza od ilu lat Panie Foxx?

        Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
        No i w tym miejscu "piłeczka" ostatecznie stuknęła "merytorykę" w czoło
        Co najwyżej w twoich marzeniach.

        Komentarz


        • Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
          Czy ja dobrze zrozumiałem, że obecnie nowożeńcy robiący wesele w sobotę na 150 osób, mogą się w czwartek dowiedzieć, że jednak ma być obcięte do 100 lub o zgrozo - 50? Co oni się tak uwzięli na te wesela?
          Na Mazowszu wesela to podstawowe ogniska korony, no niestety ... ale zaczną od "rejestracji" gości i obsługi, a potem Urzędy Skarbowe będą miały to, o czym od lat marzyły czyli pełny wgląd w listę gości weselnych do przetrzepania.

          Generalnie mamy znów tendencję wzrostową, dopóki nie osiągniemy kilkuset pacjentów pod respiratorami, to teoretycznie spoko, tyle, że w pewnym momencie może być "przegięcie" krzywej w górę i poleci bardzo szybko, to jest jazda po krawędzi.
          Pierwsze objawy "paniki rządowej" obserwują pracownicy budżetówki krytycznej dla finansów państwa (ZUS. US, niektóre ministerstwa i urzędy) - pojawiły się plany "ewentualnościowe" czy jak je tam zwą, czego w kwietniu/maju nie było jeszcze. Niestety przyoszczędzili na sprzęcie do pracy zdalnej i jak zwykle dyrekcje/zarządy są obficie wyposażone w sprzęt, a szeregowi pracownicy od których zależy wykonóanie obowiązków, mają propozycje przyłbic i maseczek plus laptop na kilka osób, a czasu było pod dostatkiem aby zainwestować w sprzęt do zdalnej pracy biurowej!
          Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

          Komentarz


          • Na podstawie jakich danych teza, że wesela na Mazowszu to podstawowe ogniska korony?

            Serio uważasz, że trudniej się zarazić w zatłoczonym klubie, gdzie obcy sobie ludzie liżą się ze sobą jak zwierzęta, niż na weselu, gdzie zazwyczaj wychodzisz z tą samą kobita, co przylazles? Wesela są o tyle "lepsze", że łatwiej dotrzeć do gości i ich później przebadać. Jak ktoś zarażony był w klubie, to szukaj wiatru w polu.
            Ostatnio edytowany przez Majkisek; 14829.

            Komentarz


            • Na podstawie przekazów medialnych, ale czytałem/słyszałem kilkakrotnie o tym i to tylko w kontekście Mazowsza, stąd zaznaczyłem, że na Mazowszu.

              Edit: A ja gdzieś pisałem co uważam na ten temat poza korzyściami dla Urzędów Skarbowych? Proponuję czytać z większym zrozumieniem.
              Dzisiaj 726 zarażonych, ale wirusa ni ma ... to jakiś spisek cyklistów i masonów.
              Ostatnio edytowany przez Jestem; 134085.
              Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

              Komentarz


              • Komentarz


                • Zamieszczone przez Jestem Zobacz posta
                  Na podstawie przekazów medialnych, ale czytałem/słyszałem kilkakrotnie o tym i to tylko w kontekście Mazowsza, stąd zaznaczyłem, że na Mazowszu.
                  Raczej gdybanie z fusów. Na weselach po prostu się wszyscy mniej lub bardziej znają, więc jak ktoś ma koronę to potem się dochodzi do innych, ich testuje i się robi "ognisko". A w klubie to się jednak towarzystwo nieznane sobie przetacza. Co nie znaczy że się nie zarażają.

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                    ... w zatłoczonym klubie, gdzie obcy sobie ludzie liżą się ze sobą jak zwierzęta, niż na weselu, gdzie zazwyczaj wychodzisz z tą samą kobita, co przylazles?...
                    To czemu tak płaczesz nad ograniczeniami dot. wesel?
                    Lubię sobie jebnąć posta.

                    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                    Komentarz


                    • No napisałeś, że to podstawowe ognisko korony, ja poprosiłem o źródło, Ty na to, że przekazy medialne i że nie umiem czytać ze zrozumieniem gdy poddałem to źródło w wątpliwośc. W dodatku edytujesz posta po mojej odpowiedzi. Litości...
                      Po prostu nie rozumiem takich wytycznych (bardzo komplikujących życie nowożeńcom) w momencie gdzie podobno wirus w odwrocie, a w klubach czy na wiecach hulaj dusza...

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta

                        To czemu tak płaczesz nad ograniczeniami dot. wesel?
                        Bo je próbuje zorganizować
                        i tak już jestem po przekładaniu terminu, gdzie cudem udało się wszystko spiąć na początek października, po przekładaniu gości, po tłumaczeniu ludziom, że zapraszam jednak bez dzieci bo limit 150 i średnio mi się uśmiecha wizja tego, że 2 dni przed weselem się dowiem, że mogę mieć jednak 50 gości bo w jakimś zakładzie wędliniarskim na terenie mojego powiatu jest ognisko.

                        Ps wiem, że pytanie z przymrużeniem oka ale mnie nie do śmiechu bo w grę wchodzi jednak sporo hajsu i nerwów

                        Komentarz


                        • I proszę, jakie "caming ałty" udaje się wyciągnąć
                          Pośrednio rozumiem ból (choć oczywiście bez osobistego zaangażowania i bólu w kieszeni) – miałem gościć w kwietniu na weselu; ślub i wesele zostały odwołane; potem nowożeńcy przełożyli je na lipiec, ale już nie dali radę spiąć w jedne termin i wesele miało być tydzień po ślubie. Ale ponieważ wielu gości odmówiło udziału w weselu, to w efekcie był tylko ślub, a wesele ma być… za rok.


                          Jak sobie przypomnę własne problemy organizacyjne w „normalnych” czasach, to nie zazdroszczę.
                          Murem za weselami!
                          Lubię sobie jebnąć posta.

                          „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                          St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                          Komentarz


                          • Kiedyś coming outy na forumce były modniejsze
                            Jestem - doceniam kolejna edycję posta
                            Próbujesz mi zainputowac, że twierdzę, że wirusa nie ma i że to spisek. Tyle, że ja nic takiego nie napisałem. Zdawałem sobie sprawę z powagi sytuacji w marcu, kwietniu czy maju. Był lockdown i wszyscy siedzieli na dupie - w porządku, grzecznie siedziałem i ja. Nawet na rowerze jeździłem w masce, choć za każdym razem przeklinałem to w duchu i nie tylko w duchu. Jednak widzę jak dziś wygląda rzeczywistość. Według oficjalnych danych, wesela to jakieś promile wszystkich zakażeń a przecież dużo łatwiej dotrzeć do gości weselnych, niż do np. klientów zakładu fryzjerskiego (nic nie mam oczywiście do zakładów fryzjerskich, to tylko przykład, a fryzjerzy też muszą za coś żyć). Dlatego zastanawia mnie skąd taka mocna nagonka. Z każdym usługodawcą mam normalna umowę, ci ludzie prowadzą normalne działalności (w przeciwieństwie np. do takiej wykonczeniowki chociażby), więc kwestie podatkowe chyba nie do końca tu wchodzą w grę.

                            Komentarz


                            • Co do podatków, to pewnie chodziło mu o listę i liczbę darczyńców na weselu i potencjalną wartość otrzymanej przez Ciebie darowizny
                              Lubię sobie jebnąć posta.

                              „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                              St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                              Komentarz


                              • Ale to US miałby wysyłać pisma do każdego gościa i nakazać pod rygorem składania fałszywych zeznań każdemu zadeklarowac ile dał w kopercie? Przecież zdecydowana większość, jeśli nie prawie wszyscy, dają raczej kwotę zbliżoną do szacunkowych kosztów "talerzyka". A tak niska darowizna chyba nie podlega opodatkowaniu?

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X