Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

koronawirus – nowa grupa chuligańska z Kielc czy faktyczne zagrożenie?

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
    Tyle, że zakładając iż jedynie liczba osób hospitalizowanych w przypadku Polski, gdzie wzrost zachorowań idzie dosyć płasko nawet w skali Europy moim zdaniem popełniasz błąd w założeniu.
    Ale od początku wszyscy i wszędzie, na całym świecie, od epidemiologów, przez lekarzy, naukowców po polityków i dziennikarzy mówili, że właśnie o to chodzi. "Flatten the curve".

    Co do kwestii jak DPS to sytuacja z problemami w domach starości występuje na całym świecie, lokalne ogniska się będą zdarzać. Tak czy siak ten wirus będzie nam towarzyszył przez kilka miesięcy.

    Apropos testowania. "Wolne media" w swoim żywiole.
    https://twitter.com/pafelwoo/status/1251933699458977794

    Komentarz


    • Oj wiele miesięcy to optymistyczny scenariusz

      Jednak pomimo, że od miesiąca trwa lockdown to dzisiaj mamy oficjalny rekord zachorowań i nie zanosi się na to żeby nie został on pobity - to w kwestii krzywej, która mimo, że jest optymistyczna to nie można usypiać czujności.

      Liczba zgonów to trochę wypadkowa nawarstwiania się kolejnych dużych dziennych liczb zachorowań, więc to w miarę oczywiste, że ta liczba rośnie wraz ze wzrostem ogólnej liczby chorych.

      Na całe szczęście liczby (te oficjalne) nie wskazują na to, aby w najbliższych dniach mogło dojść do katastrofy i zatkania się całkowicie systemu służby zdrowia (odpukać w niemalowane), ale trzeba moim zdaniem dmuchać na zimne i już teraz zintensyfikować liczbę testów skoro całkiem spora liczba chorych, a niezdiagnozowanych może się udać lada dzień ma majówkowy wyjazd na drugi koniec Polski. Co pokazują kolejne dni to nie te osoby, które mają 38 stopni gorączki i więcej rozsiewają najbardziej chorobę, a właśnie te względnie zdrowe.
      Ostatnio edytowany przez midzi; [ARG:4 UNDEFINED].

      Komentarz


      • Zamieszczone przez sarinosoman Zobacz posta
        Sęk w tym, że w skali światowej nie istnieje żadna matryca, która by połączyła liczbę testów ze skutecznością leczenia (w znaczeniu: opanowywanie epidemii plus hospitalizacja i OIOM-y), a tylko taka miałaby sens. Najważniejszą diagnostyką na dzisiaj (i jedyną pewną) jest ta wynikająca z liczby zgonów, czyli określająca mniej więcej stan z dnia: dzisiaj minus 16.
        Pamiętać należy także o tym, że kolejne niepojedyncze przyrosty ofiar epidemii zależą teraz głównie od wyjątków, a nie od reguły, którą jest wprowadzony w takim czy innym stopniu lockdown.
        Zmartwię Cię bo nawet diagnostyka z liczby zgonów jest o kant dupy rozbić. Co kraj, to obyczaj. Plus polityka, jak we Włoszech czy w Niemczech.

        Zresztą to że ilość zgonów jest manipulowana to wcale mnie nie dziwi. Ludzki organizm to nie jest aplikacja, która jak się wykrzaczy to pokaże komunikat błędu. Czasami szukanie przyczyny zgonu to jak szukanie igły w stogu siana. Nawet z praktyki prawnej wiem, że żeby ustalić czy śmierć mózgowa nastąpiła wskutek kopnięcia w głowę czy wskutek kopnięcia w śledzionę to wymaga czasem konsylium lekarzy i mnóstwa analiz, a i tak oni nie są w stanie na wiążąco tego ustalić. Przy takiej skali zapierdolu jaki jest na OIOMach lekarze naprawdę nie bawią się w dochodzenie, czy "bezpośrednią" przyczyną jest Covid19 czy te mityczne choroby współtowarzyszące. Pomijam, że przyczyną bezpośrednią WIĘKSZOŚCI zgonów, także tych przy tych przewlekłych chorobach jak np. nowotwór czy jakieś choroby organów, jest zapalenie płuc albo sepsa. Czyli objawy typowe Covid19.
        To trochę tak jak u nas i z tymi statystykami że 40.000 ludzi umiera "z powodu smogu", czyli 10% wszystkich zgonów rocznie. A skąd oni to niby wiedzą? Może chodzi o choroby płuc w ogóle? Może umarli od szlugów?

        Jak więc lekarze i co oni tam wpisują do karty zgonu są tutaj panem statystyk. A jak widać różnie wpisują.

        Komentarz


        • Dlatego pisałem o wyjątkach: zarażonym pracowniku rozsiewającym wirusa w DPS czy ofiarach koronaparty, co powoduje, że jeden przypadek zamienia się w 20-40 pewniaków. U nas lockdown działa, więc nie ma "oczywistej" lawinowej dynamiki, jak we Włoszech, Hiszpanii, czy potem w NYC i Londynie, gdzie lockdown wprowadzono grubo za późno.
          IMO są dwie racjonalne "drogi" testowania (pomijam tu kwestię wykonalności): testowanie objawowców i mającego z nimi do czynienia personelu oraz testowanie wszystkich, którzy nie mają infekcji za sobą. Testowanie na chybił trafił da, co najwyżej, jakiś poszerzony obraz statystyczny, ale nie zagwarantuje poprawy opanowania sytuacji - z wielu powodów: od tych wynikających bezpośrednio z rachunku prawdopodobieństwa i mechanizmu rozprzestrzeniania się patosyfu, po możliwe zatkanie systemu OZ zdiagnozowanymi średnioobjawowcami, którzy zabraliby miejsce poważniejszym przypadkom.
          Logika zastosowanej na obecnym etapie procedury "Jan Kowalski minus służba zdrowia i inne niezbędniki" jest prosta: siedząc na dupie w kwadracie minimalizujesz ryzyko zachorowania do zera; jeśli mimo to wystąpią u ciebie objawy (bo wirus dopadł cię w trakcie koniecznego lub niekoniecznego wyjścia), siedź tym bardziej, korzystając z porady lekarskiej - nie zarazisz innych; jeśli objawy się nasilą, zostaniesz zdiagnozowany testem i ewentualnie trafisz do szpitala, gdzie udzielą ci pomocy. Liczba wykonywanych testów wynika wprost z przestrzegania owej procedury.
          "Nieszczęsny człowiek, który posiada miłość, a szuka czegoś innego".
          "Fanatycy wolności kończą jako teoretycy policji". (N. Davila)
          Up the Anchor!

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Tuzin Zobacz posta

            Zmartwię Cię bo nawet diagnostyka z liczby zgonów jest o kant dupy rozbić. Co kraj, to obyczaj. Plus polityka, jak we Włoszech czy w Niemczech.

            Zresztą to że ilość zgonów jest manipulowana to wcale mnie nie dziwi. Ludzki organizm to nie jest aplikacja, która jak się wykrzaczy to pokaże komunikat błędu. Czasami szukanie przyczyny zgonu to jak szukanie igły w stogu siana. Nawet z praktyki prawnej wiem, że żeby ustalić czy śmierć mózgowa nastąpiła wskutek kopnięcia w głowę czy wskutek kopnięcia w śledzionę to wymaga czasem konsylium lekarzy i mnóstwa analiz, a i tak oni nie są w stanie na wiążąco tego ustalić. Przy takiej skali zapierdolu jaki jest na OIOMach lekarze naprawdę nie bawią się w dochodzenie, czy "bezpośrednią" przyczyną jest Covid19 czy te mityczne choroby współtowarzyszące. Pomijam, że przyczyną bezpośrednią WIĘKSZOŚCI zgonów, także tych przy tych przewlekłych chorobach jak np. nowotwór czy jakieś choroby organów, jest zapalenie płuc albo sepsa. Czyli objawy typowe Covid19.
            To trochę tak jak u nas i z tymi statystykami że 40.000 ludzi umiera "z powodu smogu", czyli 10% wszystkich zgonów rocznie. A skąd oni to niby wiedzą? Może chodzi o choroby płuc w ogóle? Może umarli od szlugów?

            Jak więc lekarze i co oni tam wpisują do karty zgonu są tutaj panem statystyk. A jak widać różnie wpisują.
            Nie chodzi mi o aptekarstwo, tylko o rząd liczb i dynamikę zmian w perspektywie tygodnia-miesiąca. Czyli nie chodzi o to, czy na koronawirusa zmarło 327 osób, czy też tylko 272 (bo Herr Doktor Horst Braunschweiger wpisał zatrucie rybą), tylko o to, czy ofiary liczone są w dziesiątkach, setkach czy tysiącach, oraz o to, jak to się ma do danych sprzed tygodnia czy dwóch.
            Niemcy na początku kombinowali, ale potem i u nich chorzy zaczęli umierać na Covida. Po prostu zaczęły im wyskakiwać zera w kolejnych kolumnach.
            Dane dotyczące liczby i dynamiki zgonów np. z Belgii świadczą o tym, że Belgowie nadal są w doopie. Podobnie jest z Francuzami (choć kombinowali z DPS-ami - do czasu). Wystarczy też przejrzeć statystyki zgonów w poszczególnych stanach, żeby przekonać się, jak fala przetacza się po USA, jak rozlewa się z NYC na cały stan, na sąsiednie: New Jersey, Massachusetts, Pensylwanię (a ponieważ Jankesi robią sporo testów, dane te pokrywają się z liczbami zdiagnozowanych przypadków).
            Ostatnio edytowany przez sarinosoman; [ARG:4 UNDEFINED].
            "Nieszczęsny człowiek, który posiada miłość, a szuka czegoś innego".
            "Fanatycy wolności kończą jako teoretycy policji". (N. Davila)
            Up the Anchor!

            Komentarz


            • Trochę bagatelizujesz te manipulanki. Zobacz co pisałem o Włochach w kontekście danych z EuroMOMO w wątku informacyjnym. I tam różnice idą już właśnie w tysiące.
              Moim zdaniem takie kwalifikowanie zgonów we Włoszech może wynikać albo z ich jakiegoś lenistwa jednak albo z chęci przestraszenia społeczeństwa żeby jednak siedli na dupach w domach (tak samo jak ta kawalkada wojska z trumnami - zwykła ustawka).
              Niemniej jak widzisz - dane o zgonach też można o dupę rozbić.

              Komentarz


              • Tuzin, chyba mnie Waszeć nie rozumiesz - z całym szacunkiem. Ja nie kwestionuję lokalnych "idiosynkrazji". Zakładam tylko, że zasady owej kreatywnej księgowości są dla poszczególnych pacjentów w miarę stałe, więc jeśli obserwuję nie gołe liczby (które mogą być właściwe, zawyżone, zaniżone - niepotrzebne skreślić), a tylko dynamikę ich zmian, to otrzymuję owych zmian/tendencji w miarę prawdziwy i rzeczywisty obraz, niezależny od liczby testów ogólnie i per capita. Oraz od intencji lekarzy-statystyków-polityków.
                Zacząłem tak robić w momencie, gdy Włochy i Hiszpanie dobijali do granic swych możliwości diagnostycznych (co fałszowało wyniki), a ponieważ to mi się wtedy, tak uważam, sprawdziło, pozostałem przy tej metodzie do teraz.
                "Nieszczęsny człowiek, który posiada miłość, a szuka czegoś innego".
                "Fanatycy wolności kończą jako teoretycy policji". (N. Davila)
                Up the Anchor!

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Tuzin Zobacz posta
                  Trochę bagatelizujesz te manipulanki. Zobacz co pisałem o Włochach w kontekście danych z EuroMOMO w wątku informacyjnym. I tam różnice idą już właśnie w tysiące.
                  Moim zdaniem takie kwalifikowanie zgonów we Włoszech może wynikać albo z ich jakiegoś lenistwa jednak albo z chęci przestraszenia społeczeństwa żeby jednak siedli na dupach w domach (tak samo jak ta kawalkada wojska z trumnami - zwykła ustawka).
                  Niemniej jak widzisz - dane o zgonach też można o dupę rozbić.
                  Sorry, ale to co piszesz to się nie trzyma kupy, czy tam mniej kolokwialnie rozmija się z podstawowymi faktami.

                  Teraz polecę po tym zero-jedynkowo

                  A) Dane którymi dysponujemy z grubsza odpowiadają rzeczywistości (załóżmy błąd kilkunastoprocentowy) - to jest moje podejście
                  B) Dane są przekłamane

                  I teraz jeżeli B to opcje są takie
                  1) celowa robota rządu
                  2) celowa robota lekarzy - dołów
                  3) wynik jakiegoś gigantycznego błędu/niedopatrzenia i tak dalej i tak dalej

                  Czyli jeśli
                  1) to w tym całym systemie uczestniczą TYSIĄCE osób - często bezpośrednio związanych z opozycją, więc praktycznie nie ma możliwości, żeby to było realizowane odgórnie - jeżeli tak to w jaki sposób ?
                  2) po **** i jaka miała by być tego skala ?
                  3) i rozumiem, że Ty się przychylasz do tej opcji. Tylko, że realnie to jak najbardziej jestem w stanie wyobrazić, że w pojedynczych przypadkach tak to wygląda - w stylu Pan Stanisław 82 lata źle się czuł, tradycyjnie nie wzywał lekarzy bo "jakoś to będzie", a "szpitalu to się umiera" i pewnej nocy zmarł...i tak od tygodnia może rozkładać się na swojej wersalce. Tylko wracamy do 2 - czyli jaka to może być skala ?

                  I teraz kluczowe - z tego co się orientuję, to akurat w Polsce (bo jak jest zagranicą to nie bardzo wiem) wytyczne odnośnie kwalifikacji zgonów są ultra proste i nie ma praktycznie opcji (poza wspomnianymi kilkoma-kilkunastoma procentami) żeby robiły one realną różnicę.
                  Nie ma też opcji, żeby pacjent który ma objawy COVID i choroby współistniejace nie został po śmierci przebadany na obecność wirusa - ze względu na bezpieczeństwo samych lekarzy których Ty podejrzewasz (**** wie dlaczego), że "nie bawią się w dochodzenie, czy "bezpośrednią" przyczyną jest Covid19 czy te mityczne choroby współtowarzyszące".

                  Także pisząc o zapaleniu płuc które jest wedle Ciebie "przyczyną bezpośrednią WIĘKSZOŚCI zgonów, także tych przy tych przewlekłych chorobach jak np. nowotwór czy jakieś choroby organów, jest zapalenie płuc" - to prosiłbym Ciebie o podanie jakichkolwiek danych świadczących o tym, że śródmiąższowe zapalenie płuc jest nawet nie znaczącym, ale nawet marginalnym powodem śmierci osób z nowotworami.

                  Podsumowując jak na razie Ty bez przedstawienia żadnych dowodów, ba nawet uprawdopodobniających przesłanek podważasz oficjalne dane których metodologia nie jest jakaś wielką tajemnicą.
                  Na tej zasadzie to praktycznie każdą daną statystyczną można podważyć - ba znam takie osoby które na czymś takim budują swoje kariery naukowe
                  Lieber tot als rot!!

                  Komentarz


                  • Chyba nie przeczytałeś co ja napisałem albo nie zrozumiałeś. Ja nie pisałem o Polsce.
                    Niemniej odniosę się.
                    Dane - kolejny tydzień jest już dostępny na EuroMOMO i dalej się te dane rozjeżdżają z tymi które raportują Włosi. Jak masz lepsze źródło o ilości zgonów, to pokaż.
                    Co do opcji które mi dałeś, to wybieram opcję B 1) i po części 2). Celem może być chęć zastraszenia społeczeństwa żeby powstrzymać epidemię. To jednak bardziej działa na ludzi niż policja ganiająca ich po ulicach. Robota samych lekarzy - bardzo możliwe. Chcą mieć ogólnie mniej pracy. Solidarność i dyscyplina zawodowa. Możliwy skutek jeszcze bardziej to napędza, nawet ponad podziałami politycznymi. U nas lekarze wklejają na instagrama zdjęcia z karteczką "#zostańwdomu" a tam puszczają przekaz że umiera po kilkaset osób. Środki są różne, cel taki sam.
                    Jakkolwiek, czy jest to robota rządu czy samych lekarzy, to wiadomo, że nie wszyscy muszą być w nią zaangażowani. Akurat liczby nie są jakieś wielkie w skali 60-milionowego kraju więc wykreowanie na papierze 300 zgonów dziennie więcej na daną przyczynę nie jest jakimś specjalnym problemem.

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez sarinosoman Zobacz posta
                      Tuzin, chyba mnie Waszeć nie rozumiesz - z całym szacunkiem. Ja nie kwestionuję lokalnych "idiosynkrazji". Zakładam tylko, że zasady owej kreatywnej księgowości są dla poszczególnych pacjentów w miarę stałe, więc jeśli obserwuję nie gołe liczby (które mogą być właściwe, zawyżone, zaniżone - niepotrzebne skreślić), a tylko dynamikę ich zmian, to otrzymuję owych zmian/tendencji w miarę prawdziwy i rzeczywisty obraz, niezależny od liczby testów ogólnie i per capita. Oraz od intencji lekarzy-statystyków-polityków.
                      Zacząłem tak robić w momencie, gdy Włochy i Hiszpanie dobijali do granic swych możliwości diagnostycznych (co fałszowało wyniki), a ponieważ to mi się wtedy, tak uważam, sprawdziło, pozostałem przy tej metodzie do teraz.
                      No ale jak sam zauważyłeś, w Niemczech zmieniło się?

                      Komentarz


                      • W Niemczech zmieniło się gdzieś tak w połowie marca. W praktyce oznaczało to pewnie, że z zera zgonów zamiast, powiedzmy, pięciu, zrobiło się piętnaście zgonów zamiast, powiedzmy, pięćdziesięciu - w pewnym momencie przekroczyli próg, który uniemożliwiał dalsze odsuwanie koronawirusa od zgonów.
                        Bardzo pouczająca jest dla mnie dynamika w Belgii (to chyba najbardziej skrajny przypadek małego, rozwiniętego, zachodniego państwa, które nie radzi sobie z problemem) czy Holandii. Po drugiej stronie lądują Norwegia i Dania.
                        "Nieszczęsny człowiek, który posiada miłość, a szuka czegoś innego".
                        "Fanatycy wolności kończą jako teoretycy policji". (N. Davila)
                        Up the Anchor!

                        Komentarz


                        • Czy w jakimkolwiek kraju wprowadzono badania pod kątem posiadania przeciwciał co z góry informowałoby o tym, że ktoś ma święty spokój?Czy może takie dane uzyskuje się tylko w przypadku ozdrowieńców czy też tak jak bodajże w Belgii na podstawie badań krwi krwiodawców?
                          #MuremZaBonusem

                          Komentarz


                          • Mocne walnięcie w Singapurze - 1426 nowych przypadków. I nadal tylko 11 zgonów na - obecnie ponad 8 tysięcy przypadków. Szok.
                            Ceterum censeo Carthaginem esse delendam

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Tom Kruz Zobacz posta
                              Mocne walnięcie w Singapurze - 1426 nowych przypadków. I nadal tylko 11 zgonów na - obecnie ponad 8 tysięcy przypadków. Szok.
                              Całościowo 11 zgonów? Bez kitu szok.

                              Komentarz


                              • Z czego większość nowych przypadków to kilka ostatnich dni. Jak dobrze pamiętam z wyjazdów ludność w Singapurze to głównie chińscy przybysze mający rodziny w kontynentalnych Chinach. Ewidentnie poluzowano restrykcje i druga fala ich kompletnie zalała.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X