Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

koronawirus – nowa grupa chuligańska z Kielc czy faktyczne zagrożenie?

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez boss_corleone Zobacz posta
    Pandemia jest, tylko trzeba patrzeć na liczby. Dotychczas zmarło z powodu COVID + chorób współistniejących jakies 0,12 % ludzi w Polsce. Zapewne część mogła żyć jeszcze z 10 lat, a część była już wykończona. Ale ok. Do końca może umrze 0,2% ludności.
    Tylko ile umarło z powodu innego niż COVID? Liczby nie kłamią - w ****. Ilu osobom pogorszyło się zdrowie z powodu obostrzeń? Ile rodzinom zrujnowano życie? Ilu dzieciakom zrujnowano cały proces socjalizacji?

    Przez ponad rok czasu można było sprawdzić skuteczność działania, jakim jest zamykanie wszystkiego w pizdu. Ratujemy jedno życie (a może przeciągamy agonię) kosztem życia x innych osób.

    Moja mama ma 70+ i ostatnia rzecz której pragnie, to uniknąć kontaktu z koroną, kosztem niedoli i nieszczęścia swoich dzieci / wnuków.

    Ludzie zeszli do podziemia. Jak ktoś jest w temacie, to zapewne wie jak wygląda kwestia tych wszystkich zakazów i zamkniętych biznesów. Różnica jest taka, że nikt nie ma nad tym kontroli. Nikt nie przestrzega zaleceń i nie zostawia po sobie śladu, bo robi coś nielegalnie.
    Zamiast zidentyfikowanych kiboli na stadionie, ludzi na silce, małolatów w klubach, to mają *****. Wirus się roznosi i będzie się roznosił, bo ludzie chcą nie tylko egzystować - chcą po prostu żyć.
    Tylko, że pisząc o tych liczbach musisz wziąć pod uwagę to
    - że liczba zmarłych jest taka, a nie inna, bo wszystkie dostępne środki zostały rzucone na kierunek walki z COVIDEM, gdyby podejść do tego w inny sposób, to liczba ta byłaby kilkakrotnie większa
    - że gdyby nie te wszystkie obostrzenia to liczba zachorowań również byłaby o x razy większa, co oznaczałoby wprost przekroczenie krytycznego progu w którym osoby które można by uratować umierałby masowo w -> domach/"na ulicach"/a najpewniej w szpitalnych piwnicach szumnie nazwanych oddziałami tymczasowymi (póki co takie sytuacje są mimo wszystko incydentalne)

    Rozumiem, że biorąc powyższe "rodzinom nie rujnowano by życia".

    Tak samo z tym identyfikowaniem źródła zakażenia to zastanawia mnie jak to sobie wyobrażasz-wyobrażacie biorąc pod uwagę
    - skalę czyli realnie* 50-100 tysięcy osób dziennie
    - okres inkubacji liczący kilka/czy nawet kilkanaście dni
    - dużą część -> dobre kilkadziesiąt procent chorych bezobjawowych

    Przecież jest to awykonalne, no chyba, żeby każdemu wszczepić czipa w dupę to teoretycznie na big data coś może by z tego wyszło -> tylko, że ja nieśmiało przypomnę jaki rwetes pojawiał się chociażby na tym forum w związku z aplikacją ProtectGo (ale tak ja wiem rząd chce nas wszystkich szpiegować/czipować/mordować->takie określenia też pojawiały się na tym forum..na pewno nie ma to związku z żadną paranoją)
    Lieber tot als rot!!

    Komentarz


    • Czyli przerzucanie lekarzy z onkologii na oddziały stricte Covidowe jak proponuje jeden z senatorów jest wg Ciebie słuszną drogą?

      Wg mnie liczba zmarłych na choroby niezwiązane z Covidem będzie jeszcze rosła przez kolejne miesiące po zakończeniu epidemii (jeśli w ogóle bedzie można ustalić jakąś datę końca). Sam w rodzinie mam przykład osoby której stan drastycznie się pogorszył, a kilka tygodni później zmarła ponieważ diagnostyka obrazowa była sparaliżowana totalnym nieładem i nie można było określić jednoznacznie schorzenia. Lekarz powiedział wprost, że wcześniejsza diagnoza dałaby szansę leczenie, nie mówie że ta osoba by teraz żyła, ale można było spróbować leczenia.

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Mrugs Zobacz posta
        Czyli przerzucanie lekarzy z onkologii na oddziały stricte Covidowe jak proponuje jeden z senatorów jest wg Ciebie słuszną drogą?

        Wg mnie liczba zmarłych na choroby niezwiązane z Covidem będzie jeszcze rosła przez kolejne miesiące po zakończeniu epidemii (jeśli w ogóle bedzie można ustalić jakąś datę końca). Sam w rodzinie mam przykład osoby której stan drastycznie się pogorszył, a kilka tygodni później zmarła ponieważ diagnostyka obrazowa była sparaliżowana totalnym nieładem i nie można było określić jednoznacznie schorzenia. Lekarz powiedział wprost, że wcześniejsza diagnoza dałaby szansę leczenie, nie mówie że ta osoba by teraz żyła, ale można było spróbować leczenia.
        Raz, że ten senator powiedział to w trochę bardziej zawoalowany sposób.
        Dwa, to pytanie jest z lekka tendencyjne -> zasadniczo te wytyczne MZ wyczerpują to co mam na ten temat do powiedzenia (a to, że system nie działa, to inna kwestia)

        To znaczy naturalną kwestią jest to, że w placówkach opieki medycznej, w pierwszej kolejności "obsługiwane" są osoby z szeroko rozumianych wypadków/stanów nagłych/emergency ->stąd na SOR prześwietlenie masz od ręki, a ze skierowania możesz czekać i pół roku (tak wiem, że upraszczam, ale chodzi mi o sam system, a nie jakieś poszczególne wypadki)

        I tak osoby z COVID-19 tak czy siak zajebałoby szeroko rozumiane SOR
        IMHO (tutaj uprzejmie proszę jak ktoś się ze mną nie zgadza, żeby napisał KONKRETNIE jakby on to widział) opcje są dwie

        a) to co dzieje się dzisiaj -> czyli koncentracja sił i środków na pacjentach COVID = to siłą rzeczy równa się obniżenie jakości opieki medycznej (bo tak jak już pisałem ogólnie to lekarzy specjalistów jest za mało)
        Oczywiście można mieć do tego zastrzeżenia, sam uważam, że można by to było zrobić TROCHĘ lepiej, ale według mnie, jest to jedyna ścieżka.
        b) drugą opcję jest (mam nadzieję, że się nie obrazi) to to co proponuje (w każdym razie tak to odbieram) KRA, czyli staramy się pracować normalnie ->przeznaczamy "limitowane" miejsca/placówki dla COVIDOWCÓW
        Tylko ja mam następujące zastrzeżenia
        - co gdy te placówki będą zapełnione (na wczoraj REALNE zapełnienie łóżek/respiratorów wynosiło 80%) bo w tej koncepcji to takie sytuacje miałyby miejsce zarówno dziś, jak i w tej niby 2 fali
        - tak czy siak w tych szpitalach "tylko covidowych" i tak musieli by pracować jacyś lekarze -> którzy siłą rzeczy byliby oderwani od swych "planowych zajęć"
        - plus jeszcze kilka - raczej pobocznej natury

        Bo jakąś kompletną fikcją jest założenie, że system opieki zdrowotnej jest w stanie wytrzymać te ~20000 osób hospitalizowanych ekstra -> ja tylko przypomnę, że na co dzień gros procedur medycznych to nie są kwestie dotyczące "ratowania życia" więc siłą rzeczy tych 20000 hospitalizowanych potrzebuje większego nakładu sił niż 20000 przyjętych na jakieś planowe tematy.

        I oczywiście ten system jest niewydolny -> ale to nie wina takich, a nie innych "zaleceń" rządu, tylko iluś tam (najczęściej długoterminowych czynników) i żeby nie było za część z nich ponosi również winę rząd.

        Tylko reasumując w tym konkretnym przypadku osobiście nie widzę alternatywy. that's it.
        Ostatnio edytowany przez TNTP; [ARG:4 UNDEFINED].
        Lieber tot als rot!!

        Komentarz


        • Czyli obecnie wybór między a i b to wybór między dżumą, a cholerą.

          Ale cofnijmy się trochę w czasie i załóżmy że nie będziemy mieć 20tyś hospitalizowanych, bo oni się po prostu nie zarażą (owszem nie wszyscy).
          Powtórzę pomysł z wczesnej jesieni jednego z polityków PiS. Izolacja (lockdown) tych najbardziej narażonych na ciężki przebieg, danie im "opiekunów" którzy załatwiają wszelkie sprawunki, dedykowane godziny przyjęć w przychodniach, przecież wizyta u kardiologa czy endokrynologa to dla starszych osób często pierwszy krok w stronę zachorowania, owszem możemy się spierać o liczby, od jakiego wieku izolować, kto ma to ogarnąć itp, ale idea wg mnie jak najbardziej słuszna.
          Po pierwsze mamy mniej ludzi w szpitalach, po drugie o wiele łatwiej tropić ścieżkę zakażenia, po trzecie cała reszta robi swoje nakręcając koniunkturę (kolejność przypadkowa).

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Mrugs Zobacz posta
            Czyli obecnie wybór między a i b to wybór między dżumą, a cholerą.

            Ale cofnijmy się trochę w czasie i załóżmy że nie będziemy mieć 20tyś hospitalizowanych, bo oni się po prostu nie zarażą (owszem nie wszyscy).
            Powtórzę pomysł z wczesnej jesieni jednego z polityków PiS. Izolacja (lockdown) tych najbardziej narażonych na ciężki przebieg, danie im "opiekunów" którzy załatwiają wszelkie sprawunki, dedykowane godziny przyjęć w przychodniach, przecież wizyta u kardiologa czy endokrynologa to dla starszych osób często pierwszy krok w stronę zachorowania, owszem możemy się spierać o liczby, od jakiego wieku izolować, kto ma to ogarnąć itp, ale idea wg mnie jak najbardziej słuszna.
            Po pierwsze mamy mniej ludzi w szpitalach, po drugie o wiele łatwiej tropić ścieżkę zakażenia, po trzecie cała reszta robi swoje nakręcając koniunkturę (kolejność przypadkowa).
            No - ale finalistycznie mamy te 20000 hospitalizowanych.
            Idea może i słuszna, tylko koniec końców
            - nigdzie nie została realnie zastosowana (oczywiście był różne próby-warianty, ale okazało się to karkołomne)
            - mimo poważnych ograniczeń okazuje się, że z iluś tam znanych/nie do końca znanych względów COVID rozwija się całkiem nieźle mimo mniej lub bardziej udanych prób izolacji (oczywiście można przyjąć, że w sumie jeden **** - i tak się wszyscy zakażą, a kolejne lockdowny nie działają - ja mam odmienne zdanie)

            Zasadniczo to w ograniczonym stopniu to co proponował KRA (nie to, że sobie nim gębę wycieram, ale tak w każdym razie zrozumiałem jego posty) było przecież stosowane maj-październik (piszę to w sposób mocno ogólny, żeby nie było, że luzowanie zaczęło się w 8 czerwca i dlatego nie mam racji). Bo wtedy ze względu na w miarę małą liczbę zakażeń (plus to, że się służba zdrowia "przyzwyczaiła" do nowych warunków) można było funkcjonować w miarę normalnie (oczywiście to relatywne słowo)

            Kiedy zbliżamy się do granicy "wydajności" szpitali (na dziś to jest ~25000 dziennie -> przy takiej samej kwalifikacji do testów = problemy z miejscami, 40000 osób dziennie = nie ma opcji żeby to system wytrzymał) to jedyne (w każdym razie dla mnie rozsądne opcje) to

            -> zaostrzanie tego "lockdownu" = zmniejszanie ryzyka zakażenia
            -> "przerzucanie" się szpitali na Covidowców = możliwość ich leczenia

            Szczerze wydaje mi się to na tyle proste-logiczne, że sam nie wiem co jest tu do rozkminiania.

            A i jeszcze jedno bo wydaje mi się, że dużo (większość?) osób nie rozkminia po co do końca są te "lockdowny." To nie chodzi o eliminacje ognisk choroby (pisałem już dlaczego jest to ciężkie do ogarnięcia) tylko prostackie przymuszenie ludzi do...siedzenia w domu na dupie = braku możliwości zakażenia.
            Prostackie -> bo póki co duża część społeczeństwa ma w dupie wszelkie zalecenia
            - maseczki na **** mi to/nie skuteczne/kaganiec
            - aplikacja bendom mnie śledzić
            - nie idź z kumplami na wódę - mam 20 lat Covid mi nie grozi/to ograniczanie moich swobód obywatelskich
            itp. itd
            Ostatnio edytowany przez TNTP; [ARG:4 UNDEFINED].
            Lieber tot als rot!!

            Komentarz


            • Szczerze powiedziawszy Twoje argumenty wciąż do mnie trafiają.
              No nic, poczekamy na rozwój wydarzeń.
              Lewactwo nie jest cool!

              Komentarz


              • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta

                A i jeszcze jedno bo wydaje mi się, że dużo (większość?) osób nie rozkminia po co do końca są te "lockdowny." To nie chodzi o eliminacje ognisk choroby (pisałem już dlaczego jest to ciężkie do ogarnięcia) tylko prostackie przymuszenie ludzi do...siedzenia w domu na dupie = braku możliwości zakażenia.
                Prostackie -> bo póki co duża część społeczeństwa ma w dupie wszelkie zalecenia
                - maseczki na **** mi to/nie skuteczne/kaganiec
                - aplikacja bendom mnie śledzić
                - nie idź z kumplami na wódę - mam 20 lat Covid mi nie grozi/to ograniczanie moich swobód obywatelskich
                itp. itd
                Wiem, że fajnie jest poironizować natomiast nie fajnie jest umyślne (bądź nie) ominięcie głównego powodu (przypadek ?) czemu zachowanie większości jest prostackie.
                Gdybyś z drugiej strony miał racjonalnego i poważnego "gracza", podejmującego logiczne decyzje to i zachowanie ludzi byłoby odmienne.
                Ale jak mogą Cię przekonać racje osób podejmujących decyzje gdy zamykają lasy przy tysiącu zakarzeń, otwierają przy 10 tysiącach aż w końcu nagrywają spoty reklamowe o bieganiu na świeżym powietrzu. Za las możesz podstawić dziesiątki innych obostrzeń o podobnej "logice" i na przekór matematyce. Jak możesz brać na poważnie kogoś kto na potrzeby wyborów pokonał COVID. Jak możesz brać na poważnie kogoś kto sam nie daje przykładu do przestrzegania tych obostrzeń w myśl "mój ból jest większy niż Twój".
                Bodajże w październiku gdy powstały progi etapów bezpieczeństwa pomyśleć było można, że w końcu zaczniemy się traktować poważnie i na prostych, przejrzystych zasadach. I co z tego wyszło? Jaki sens było przedstawienie progów z konsekwencjami obostrzeń skoro miesiąc później nikt od strony rządowej się z nich nie wywiązał?
                W takiego kotka i myszkę to można się bawić z kilkuletnim dzieckiem, a nie z dorosłymi ludźmi, którzy mają pracę, rodzinę, różne zobowiązania.
                Jak ma podejść do "życia" człowiek z poszkodowanej branży, który tydzień w tydzień ma zapewnienia " za dwa tygodnie wam poluzujemy". Ma przedłużać sobie urlop ? Szukać pracy dorywczej? Ale czy ma to sens, bo może jednak otworzą? To co z tą pracą? Pociągnę dwie przez jakiś okres?
                I Ty z drugiej strony oczekujesz, że ktoś ten cyrk potraktuje na poważnie?
                Po drugie ludzi interesuje dobro własnej rodziny i najbliższych, ich praca, stabilność, zdrowie (nie tylko COVID), a nie to czy Pani Halina z Pcimia Dolnego umrze na COVID.
                Po trzecie "żyjemy" z koroną od roku. Duża część osób przechorowała sama świadomie bądź nie, każdy z nas zna multum osób, który przeszły COVID i jak to mówią "nie taki diabeł straszny jak go malują".


                Komentarz


                • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta

                  No - ale finalistycznie mamy te 20000 hospitalizowanych.
                  Idea może i słuszna, tylko koniec końców
                  - nigdzie nie została realnie zastosowana (oczywiście był różne próby-warianty, ale okazało się to karkołomne)
                  - mimo poważnych ograniczeń okazuje się, że z iluś tam znanych/nie do końca znanych względów COVID rozwija się całkiem nieźle mimo mniej lub bardziej udanych prób izolacji (oczywiście można przyjąć, że w sumie jeden **** - i tak się wszyscy zakażą, a kolejne lockdowny nie działają - ja mam odmienne zdanie)

                  Zasadniczo to w ograniczonym stopniu to co proponował KRA (nie to, że sobie nim gębę wycieram, ale tak w każdym razie zrozumiałem jego posty) było przecież stosowane maj-październik (piszę to w sposób mocno ogólny, żeby nie było, że luzowanie zaczęło się w 8 czerwca i dlatego nie mam racji). Bo wtedy ze względu na w miarę małą liczbę zakażeń (plus to, że się służba zdrowia "przyzwyczaiła" do nowych warunków) można było funkcjonować w miarę normalnie (oczywiście to relatywne słowo)

                  Kiedy zbliżamy się do granicy "wydajności" szpitali (na dziś to jest ~25000 dziennie -> przy takiej samej kwalifikacji do testów = problemy z miejscami, 40000 osób dziennie = nie ma opcji żeby to system wytrzymał) to jedyne (w każdym razie dla mnie rozsądne opcje) to

                  -> zaostrzanie tego "lockdownu" = zmniejszanie ryzyka zakażenia
                  -> "przerzucanie" się szpitali na Covidowców = możliwość ich leczenia

                  Szczerze wydaje mi się to na tyle proste-logiczne, że sam nie wiem co jest tu do rozkminiania.

                  A i jeszcze jedno bo wydaje mi się, że dużo (większość?) osób nie rozkminia po co do końca są te "lockdowny." To nie chodzi o eliminacje ognisk choroby (pisałem już dlaczego jest to ciężkie do ogarnięcia) tylko prostackie przymuszenie ludzi do...siedzenia w domu na dupie = braku możliwości zakażenia.
                  Prostackie -> bo póki co duża część społeczeństwa ma w dupie wszelkie zalecenia
                  - maseczki na **** mi to/nie skuteczne/kaganiec
                  - aplikacja bendom mnie śledzić
                  - nie idź z kumplami na wódę - mam 20 lat Covid mi nie grozi/to ograniczanie moich swobód obywatelskich
                  itp. itd
                  Wszystko super,tylko każdy taki "lockdown" kosztuje grube miliardy tygodniowo. Oczywiście można powiedzieć "zdrowie ważniejsze", i w sumie racja. Ale jak długo tak można? Prędzej czy później przekroczymy ten poziom zadłużenia,przy którym skończymy jak Grecja. Tyle, że my nie jesteśmy w strefie euro, więc nikt nam nie pomoże tak jak im.
                  #MioduskiOut

                  Komentarz


                  • Ech, osobiście obrywam przez lockdown, od rządu nic mi się nie należy, bo moja branża w wykazie PKD do dofinansowania nie widnieje, a że ja współpracuję z zamkniętymi sektorami gospodarki i przez to nie mam pracy to już ch... Oszczędności mam na 5-6 m-cy, takich na płacenie zobowiązań firmowych i życie. Potem zostanie mi spieniężyć towar, na koniec zostanę bez kasy i towaru a po 12 lockdownie okaże się już nie mam nic. Tak, wiem, zmień branżę, wymień asortyment, szyj maseczki, idź na etat. Tylko jak odzyskać kasę z towaru, którego nie mogę sprzedać bo branże są zamknięte
                    Bodajże Konfa wstawiała grafiki, że lockdown nic nie daje na zasadzie porównania stanów w USA gdzie wprowadzono z tym gdzie nie wprowadzono. Ktoś to weryfikował? Faktycznie tak to wychodzi?
                    I wkurzaj się na nasz charakter strączku łuskany
                    Spytasz skąd jestem? Powiem z dumą: z Warszawy

                    To warszawskie ballady ...

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta

                      No - ale finalistycznie mamy te 20000 hospitalizowanych.
                      Idea może i słuszna, tylko koniec końców
                      - nigdzie nie została realnie zastosowana (oczywiście był różne próby-warianty, ale okazało się to karkołomne)
                      - mimo poważnych ograniczeń okazuje się, że z iluś tam znanych/nie do końca znanych względów COVID rozwija się całkiem nieźle mimo mniej lub bardziej udanych prób izolacji (oczywiście można przyjąć, że w sumie jeden **** - i tak się wszyscy zakażą, a kolejne lockdowny nie działają - ja mam odmienne zdanie)

                      Zasadniczo to w ograniczonym stopniu to co proponował KRA (nie to, że sobie nim gębę wycieram, ale tak w każdym razie zrozumiałem jego posty) było przecież stosowane maj-październik (piszę to w sposób mocno ogólny, żeby nie było, że luzowanie zaczęło się w 8 czerwca i dlatego nie mam racji). Bo wtedy ze względu na w miarę małą liczbę zakażeń (plus to, że się służba zdrowia "przyzwyczaiła" do nowych warunków) można było funkcjonować w miarę normalnie (oczywiście to relatywne słowo)

                      Kiedy zbliżamy się do granicy "wydajności" szpitali (na dziś to jest ~25000 dziennie -> przy takiej samej kwalifikacji do testów = problemy z miejscami, 40000 osób dziennie = nie ma opcji żeby to system wytrzymał) to jedyne (w każdym razie dla mnie rozsądne opcje) to

                      -> zaostrzanie tego "lockdownu" = zmniejszanie ryzyka zakażenia
                      -> "przerzucanie" się szpitali na Covidowców = możliwość ich leczenia

                      Szczerze wydaje mi się to na tyle proste-logiczne, że sam nie wiem co jest tu do rozkminiania.

                      A i jeszcze jedno bo wydaje mi się, że dużo (większość?) osób nie rozkminia po co do końca są te "lockdowny." To nie chodzi o eliminacje ognisk choroby (pisałem już dlaczego jest to ciężkie do ogarnięcia) tylko prostackie przymuszenie ludzi do...siedzenia w domu na dupie = braku możliwości zakażenia.
                      Prostackie -> bo póki co duża część społeczeństwa ma w dupie wszelkie zalecenia
                      - maseczki na **** mi to/nie skuteczne/kaganiec
                      - aplikacja bendom mnie śledzić
                      - nie idź z kumplami na wódę - mam 20 lat Covid mi nie grozi/to ograniczanie moich swobód obywatelskich
                      itp. itd
                      Oho, uwielbiam te argumenty prezentowane przez foliarzy, odnośnie olewania maseczek. Nie wiem gdzie mieszkasza, ale w Warszawie przytłaczająca większość stosuje się do tych maseczek. Babka z psem o 6:00 rano, sama na trawniku i maseczka pod same oczy. Ale wiadomo, jakoś nieudaczników z rządu trzeba tłumaczyć. Wina społeczeństwa! Nasza wina również, że mamy najwyższą śmiertelność w Unii. Nasza wina, że mamy najwyższą inflację w Unii. Wszystko nasza wina!! Tak wam mówią apologeci pisowscy. Jeszcze brakuje głosu byłego pracownika szpitala, jak to fantastycznie działa służba zdrowia, a my niewdzięcznicy, tego nie doceniamy.
                      Pijemy dalej, czy wymiękasz i robisz przysiad?

                      Komentarz


                      • Lockdown do 9 kwietnia, a 10 kwietnia miesięcznica Smoleńska.
                        Kiedyś sprawie sobie zajebistą sygnaturkę.

                        Komentarz


                        • Widzę, że przekaz dnia dalej ten sam

                          Zamieszczone przez Złoty_Orzeł Zobacz posta
                          Lockdown do 9 kwietnia, a 10 kwietnia miesięcznica Smoleńska.
                          Zamieszczone przez Kalle Zobacz posta
                          Koniec lockdownu 9 kwietnia, a dzień później obchody smoleńskie - cóż za zbieg okoliczności
                          11 kwietnia znów będzie można zamykać.
                          Lubię sobie jebnąć posta.

                          „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                          St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                          Komentarz


                          • Jutro ma ruszyć rekrutacja do nowego gestapo łapiącego na ulicach ludzi którzy wyjdą z domu podczas lokdałna
                            #MuremZaBonusem

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta
                              Widzę, że przekaz dnia dalej ten sam

                              nie wiem jaki jest przekaz, lata to powszechnnie to wrzuciłem dla wyśmiania. A że nie odwiedzam wątku codziennie to nie widziałej wcześniejszego postu.
                              Kiedyś sprawie sobie zajebistą sygnaturkę.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez berserk Zobacz posta
                                Jutro ma ruszyć rekrutacja do nowego gestapo łapiącego na ulicach ludzi którzy wyjdą z domu podczas lokdałna
                                Jakieś źródło? Zakładam, że nie robisz sobie podśmiechujek.

                                Jak ktoś się wnerwi na aplikację, bo aplikacja w kółko nie nie rozpoznaje na zdjęciu tego co jest na kwarantannie, i wyślę zdjęcie słonia albo jakiejś małpy to należy szybko skasować aplikację, co najwyżej przyjedzie żandarmeria wojskowa raz na dwa dni - sprawa autentyczna z pierwszej ręki od żony zainteresowanego
                                Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X