Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

koronawirus – nowa grupa chuligańska z Kielc czy faktyczne zagrożenie?

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Pogonili Trumpa i od razu znalazła się szczepionka, ludzkość uratowana haha.

    Komentarz


    • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
      Także tego jak lockdown w służbie zdrowia i skierowanie wszystkich sił na COVID-19 odbija się na całości systemu.
      https://www.money.pl/gospodarka/i-zn...90960288a.html
      Staram się zrozumieć ten wniosek, ale kompletnie nie potrafię.

      1. Rzekomy lockdown w służbie zdrowia mieliśmy również na wiosnę. Śmiem twierdzić, że z doniesień medialnych był on nawet ostrzejszy niż teraz (szpitale jednoimienne, przesuwanie zabiegów planowych itd., wszystko przy kilkuset zakażonych / dzień)

      Dlaczego wówczas podczas lockdownu w służbie zdrowia nie mieliśmy wzrostu zgonów, a wręcz nieskończoną radość foliarzy: "zakładom pogrzebowym spadły obroty, PLANDEMIA"?

      2. Zgony powyżej średnią wieloletnią zaczęły rosnąc na kilka tygodni po gwałtownym rozwoju epidemii. Przypadek czy może jednak to ona jest źródłem problemów?

      3. Od początku pandemii głównym zagrożeniem było przekroczenie wydolności służby zdrowia, w szczególności OIT. No i mamy to, czego się obawialiśmy:

      https://twitter.com/wszczeklik/statu...774240768?s=20

      Jesteśmy na skraju katastrofy - śmiertelność bedzie teraz rosła lawinowo - nie tylko u chorych z Covid-19. Wolnych miejsc intensywnej terapii w zasadzie juz nie ma
      Takich relacji lekarzy pracujących na OIT jest więcej.

      4. Nie neguję, że chcąc walczyć z epidemią i leczyć pacjentów z Covid, inni są "zaniedbywani". Nie neguję również, że to może się odbić przedwczesnymi zgonami np. za kilka lat (brak diagnozy, planowego zabiegu itd.), ale tego nie możemy stwierdzić na 100%. Nie wierzę jednak w to, że lekarze decydują o wypisaniu bądź nie przyjęciu pacjenta w stanie zagrożenia życia (non-covid), bo tylko to mogłoby spowodować znaczną ilość zgonów z powodu "lockdownu w służbie zdrowia".

      5. W obecnej chwili nie otrzymać pomocy może zarówno pacjent covid jak i non-covid. Kompletnie nie mam pojęcia, jakimi kryteriami kierują się lekarze, choć pewnie jest to wiek czy "prawdopodobieństwo wyleczenia".

      6. W sytuacji gwałtownego rozwoju epidemii, nie dziwią mnie te rekordy w aktach zgonu, bo przecież wszyscy o tym mówili, że takie zagrożenie jest realne.

      7. W tych tygodniach idealnie byłoby unikać jakichkolwiek sytuacji znalezienia się w potrzebie otrzymania pomocy medycznej

      8. Moje zdziwienie odnośnie stwierdzenia "lockdownu w służbie zdrowia" wynika też z własnych doświadczeń. Przez cały ten rok ja jak i moi bliscy szczególnie szeroko korzystaliśmy z opieki medycznej, bez większych zakłóceń.




      Komentarz


      • Zamieszczone przez stewiegriffin Zobacz posta

        8. Moje zdziwienie odnośnie stwierdzenia "lockdownu w służbie zdrowia" wynika też z własnych doświadczeń. Przez cały ten rok ja jak i moi bliscy szczególnie szeroko korzystaliśmy z opieki medycznej, bez większych zakłóceń.
        No to miałeś dużego farta! Przeczytaj tutaj kilka postów dotyczących pewnej zapaskudzonej stopy ale niestety chory bez covida i odbijał się od drzwi kolejnych szpitali w sytucji zagrożenia życia.
        Spróbuj dzisiaj uzyskać jakiś zabieg typu zaćma lub coś podobnego. Osobiście znam przypadek utraty wzroku przez osobę której przesunięto niezbędną na supercito operację okulistyczną, to było do natychmiastowej interwencji i się dupło! Radykalnie spadły szeroko rozumiane usługi dla przypadków nowotworowych.
        Wreszcie jak wątpisz to podjedź do któregoś szpitala na SOR i się przyjrzyj, Bródnowski czy Bielański lub na Szaserów - jest bardzo źle.

        Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

        Komentarz


        • Obawiam się, że czeka nas w najbliższym czasie katastrofa demograficzna:
          - zgony covidowe
          - zgony jeśli chodzi o inne choroby których w porę się nie wykryje ( nowotwory )
          - samobóje
          - mniej urodzeń z uwagi na wyrok TK w wiadomej sprawie ale również mało komfortową sytuację w szpitalach, gdzie kobieta która rodzi jest pozbawiona kontaktu z mężem albo ogranicza się go do kilku godz.

          Komentarz


          • W sumie tylko z punktem 7 zgadzam się w 100%

            Dostępność do służby zdrowia od teleporad po planowe zabiegi jest obecnie bardzo słaba. Latem nie było wcale lepiej, gdyż sam znam sporo zmian terminów z miesięcy letnich na jesień/zimę (m.in. wujek naświetlanie onkologiczne).

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Jestem Zobacz posta

              No to miałeś dużego farta! Przeczytaj tutaj kilka postów dotyczących pewnej zapaskudzonej stopy ale niestety chory bez covida i odbijał się od drzwi kolejnych szpitali w sytucji zagrożenia życia.
              Spróbuj dzisiaj uzyskać jakiś zabieg typu zaćma lub coś podobnego. Osobiście znam przypadek utraty wzroku przez osobę której przesunięto niezbędną na supercito operację okulistyczną, to było do natychmiastowej interwencji i się dupło! Radykalnie spadły szeroko rozumiane usługi dla przypadków nowotworowych.
              Wreszcie jak wątpisz to podjedź do któregoś szpitala na SOR i się przyjrzyj, Bródnowski czy Bielański lub na Szaserów - jest bardzo źle.
              Ok, tylko słysząc relacje lekarzy np. pracujących na SOR wygląda to tak, że na 10/10 łóżek zajętych z czego 8 zajmuje Covid w stanie wymagającym hospitalizacji, którego trudno jest gdziekolwiek przekierować. Co powinni zrobić? Wypuścić zakaźnego pacjenta z dusznościami na ulicę? Wysłać na zwykły oddział internistyczny?

              Wierzę, że takie sytuacje jak wyżej mają miejsce (niestety), tylko niektórzy interpretują to w ten sposób, że "nie mam covida, więc nie otrzymam pomocy", zamiast "nie otrzymam pomocy, bo covid wyczerpał zdolności".

              W pojedynczych sytuacjach na pewno jest dramat i odbijanie się od ściany, ale czy podobnych historii z SOR nie było jeszcze przed Wuhan? W stanie ogólnego przeciążenia pacjentami zakaźnymi covid, takie sytuacje oczywiście się zwielokrotniły.

              Moje doświadczenia pochodzą ze Szczecina. Może fakt łagodniejszej epidemii niż w mazowieckim to sprawia?

              Komentarz


              • Zamieszczone przez stewiegriffin Zobacz posta

                Ok, tylko słysząc relacje lekarzy np. pracujących na SOR wygląda to tak, że na 10/10 łóżek zajętych z czego 8 zajmuje Covid w stanie wymagającym hospitalizacji, którego trudno jest gdziekolwiek przekierować. Co powinni zrobić? Wypuścić zakaźnego pacjenta z dusznościami na ulicę? Wysłać na zwykły oddział internistyczny?

                Wierzę, że takie sytuacje jak wyżej mają miejsce (niestety), tylko niektórzy interpretują to w ten sposób, że "nie mam covida, więc nie otrzymam pomocy", zamiast "nie otrzymam pomocy, bo covid wyczerpał zdolności".

                W pojedynczych sytuacjach na pewno jest dramat i odbijanie się od ściany, ale czy podobnych historii z SOR nie było jeszcze przed Wuhan? W stanie ogólnego przeciążenia pacjentami zakaźnymi covid, takie sytuacje oczywiście się zwielokrotniły.

                Moje doświadczenia pochodzą ze Szczecina. Może fakt łagodniejszej epidemii niż w mazowieckim to sprawia?
                Ale te info z SOR nie jest prawdziwe bo co do zasady SOR dzielą się teraz na te COVIDOWE i na te "normalne" więc siłą rzeczy tych drugich jest mniej.
                To co napisałeś jest oprócz tego, że ciekawe i imho po prostu logiczne (mowa o Twoim poprzednim poście) to jest jedna rzecz która nie daje mi spokoju - czyli konkretnie ten wątek odnośnie tego jak pracuje służba zdrowia w rygorze COVIDOWYM.
                Bo liczba sprzecznych informacji które do mnie docierają jest porająca w stylu - karetka przyjechała w kilkanaście minut vs zanim ktokolwiek przyjechał do pewnej placówki medycznej (szpital psychiatryczny) 2 pacjentów zmarło, a kilkunastu było w stanie mocno słabym.
                Na pewno swoje robi szeroko rozumiana regionalizacja (bo obstawiam, że w takiej Małopolsce jest hardcore) i jedyną możliwością żeby to jakoś zweryfikować to widziałbym w wykonaniu telefonu pod 112 czego z oczywistych względów nie będę robił.

                Mam jeszcze inny ciekawy przypadek z czerwca? kiedy znajomy ze szpitala jednoimiennego prosił mnie, żeby kierować do niego ludzi na operacje planowe, bo mają kontrakty do realizacji, a ludzie sami z siebie rezygnowali i mieli puste dyżury.

                Ogólnie to imho jest dokładnie tak jak napisałeś - czyli jeszcze przed COVIDEM z różnych przyczyn SZ działała mało wydolnie - teraz przy znacznie większym obłożeniu na różnych poziomach musi to wyglądać po prostu gorzej.
                Lieber tot als rot!!

                Komentarz


                • Tylko czy to nie jest to o czym pisałem, że lockdown w służbie zdrowia zbiera takie, a nie inne żniwo?

                  Odchodząc tutaj już od politycznych podszczypywanek mam przykład ciotki, która zamiast być przy onkologicznych operacjach (Ursynów, Wawelska) od nastu dni obsługuje osoby covidowe na nowym oddziale.

                  Nie może to się nie odbijać na całej służbie zdrowia.

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
                    Tylko czy to nie jest to o czym pisałem, że lockdown w służbie zdrowia zbiera takie, a nie inne żniwo?

                    Odchodząc tutaj już od politycznych podszczypywanek mam przykład ciotki, która zamiast być przy onkologicznych operacjach (Ursynów, Wawelska) od nastu dni obsługuje osoby covidowe na nowym oddziale.

                    Nie może to się nie odbijać na całej służbie zdrowia.
                    Ale co to ma wspólnego z lockdownem ?
                    Czy Twoja ciotka ratuje życie X na onkologii, czy Y na intensywnej terapii to w ogólnym bilansie wychodzi to na zero.
                    Ogólnie jest problem z lekarzami - specjalizacjami i w ten sposób podchodząc to zawsze taki lekarz mógłby być gdzie indziej i ratować/opiekować się kimś innym.
                    I oczywiście masz rację kilkaset tysięcy nowych pacjentów musi odbić się na wydolności służby zdrowia niezależnie od tego czy to są Chiny, czy USA, czy też Polska.
                    Lieber tot als rot!!

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
                      W sumie tylko z punktem 7 zgadzam się w 100%

                      Dostępność do służby zdrowia od teleporad po planowe zabiegi jest obecnie bardzo słaba. Latem nie było wcale lepiej, gdyż sam znam sporo zmian terminów z miesięcy letnich na jesień/zimę (m.in. wujek naświetlanie onkologiczne).
                      Ja natomiast, ogólnie rzecz biorąc, dochodzę do bardzo podobnych wniosków jak przedmówca, wyłączając punkt 8. - nie mam żadnych doświadczeń w tej kwestii.
                      My na monopol mamy prawdę!

                      Komentarz


                      • 5 dni zajęło mi złapanie kontaktu z lekarzem rodzinnym. Od drzwi się odbiłem no bo tylko teleporady. Chciałem już drążyć przez telefon temat co się tam u nich dzieje ale pomyślałem, że przecież komuś zależy żeby do tego pierdolnika dodzwonić. Zbliża się okres grypowy, niech ten rząd zacznie ogarniać służbę zdrowia bo aktualnie to w Warszawie istnieje tylko teoretycznie skoro nawet receptę nie można w normalnym terminie dostać. No chyba, że tylko ja miałem takiego pecha.

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Pan Kracy Zobacz posta
                          5 dni zajęło mi złapanie kontaktu z lekarzem rodzinnym. Od drzwi się odbiłem no bo tylko teleporady. Chciałem już drążyć przez telefon temat co się tam u nich dzieje ale pomyślałem, że przecież komuś zależy żeby do tego pierdolnika dodzwonić. Zbliża się okres grypowy, niech ten rząd zacznie ogarniać służbę zdrowia bo aktualnie to w Warszawie istnieje tylko teoretycznie skoro nawet receptę nie można w normalnym terminie dostać. No chyba, że tylko ja miałem takiego pecha.
                          Oczywiście, że nie tylko ty, chciałem córkę zapisać na wizytę bo miała katar i szczekała w nocy, o ile rejestracja wizytę klepnęła to później zadzwonił lekarz stwierdził, że ona może być chora (seriooooo?) i może udzielić jedynie teleporady. Potem natomiast słyszy sie jak to nasza słuzba zdrowia cała walczy z covidem i powinna mieć bonusy.
                          "To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"


                          Bynajmniej to nie przynajmniej!

                          Komentarz


                          • Czym można wytłumaczyć mniejszą liczbę testów w tym tygodniu? Ma ktoś jakąś teorię?
                            Bazinga!
                            Przecież i im i mnie chodzi tylko o dobro naszego klubu.

                            Komentarz


                            • Może chęcią uniknięcia liczb przy których miał być lockdown.
                              Lubię sobie jebnąć posta.

                              „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                              St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                              Komentarz


                              • Sanepidy przyblokowane (sporo osób kwarantanna, urlopy), więc myślę, że mogła także dojść kwestia braku rąk do pracy.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X