Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

koronawirus – nowa grupa chuligańska z Kielc czy faktyczne zagrożenie?

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • No to załóżmy, że chorowało ok. 1 mln osób bezobjawowo w NY. Wychodzi wtedy śmiertelność lekko powyżej 1% zgodna z podawanymi danymi przez naukowców.

    U nas zmarło 700 osób, więc prawdopodobnie jest 70000 chorych w tym momencie (w statystykach za to mamy podane 14%).

    Komentarz


    • Zamieszczone przez b. Zobacz posta
      Co sądzicie o testach w klubach ekstraklasy? Bo to może być bardzo ciekawy wątek.

      Z tego co rozumiem - robiono badania na przeciwciała? I dopiero teraz wydzielono ludzi, którym zrobi się dokładny test.

      Podobno w niektórych klubach na ok. 50 przebadanych, do dalszych badań skierowano po kilkanaście osób. Co oczywiście nie znaczy, że tyle jest zakażonych, a może oznaczać, że aż tylu koronawirusa ma już za sobą.

      I to byłaby bardzo dobra wiadomość, bo oznaczałaby, że duża część społeczeństwa ma już to gówno za sobą i przeszło całkowicie bezobjawowo.

      Dobrze rozumuję?
      Lepiej jakbyś rozumiał to w innym sposób, mianowicie że tylko zwiększona liczba testów wykryłaby takie osoby i skierowała na kwarantannę aby nie zarażała tych którzy mogą to przejść mocniej niż "bezobjawowo". Ale wiem, ze podzielasz TNTP w poglądzie, że my mamy najlepszy pomysł na testy i jesteśmy top w europie Hura Hura Hura
      "W kraju, w którym ludzie nienawidzą swoich rodaków" - Taco
      „Was, przyjaciele, czeka wspólna praca. Rządźcie, niech chory kraj do zdrowia wraca”. - Szekspir

      Komentarz


      • Ta jest mapet, testy dla wszystkich, codziennie

        Komentarz


        • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
          No to załóżmy, że chorowało ok. 1 mln osób bezobjawowo w NY. Wychodzi wtedy śmiertelność lekko powyżej 1% zgodna z podawanymi danymi przez naukowców.

          U nas zmarło 700 osób, więc prawdopodobnie jest 70000 chorych w tym momencie (w statystykach za to mamy podane 14%).
          Tyle, że w przywołanym artykule, do którego się odnosiłem, jest mowa o znacznie niższym procencie śmiertelności niż 1%.
          Oznaczałoby to, że faktyczny współczynnik śmiertelności wynosi nie ok. 3%, ale jest100-150 krotnie niższy, czyli ok. 0,02-0,03%

          Komentarz


          • Zamieszczone przez b. Zobacz posta
            Ta jest mapet, testy dla wszystkich, codziennie
            Prawda jest taka, że jeżeli mamy "zdusić" epidemię to na ten moment tylko masowymi testami i kwarantanną (nie mylić z social distancing) wykrytych osób zainfekowanych. Powrotu do lockdownu nie ma. Czas na wysiedzenie tego w domach to był w marcu i kwietniu i nie wyszło.

            Komentarz


            • No ale skoro w Polsce mieszka ok. 38 mln ludzi, mamy mozliwosci robic 25 tys. testow dziennie, to przeciez zajmie lata, zeby wszystkich przebadac. A poza tym zarazic mozna sie 10 minut po zrobionym tescie. Nie tedy droga.

              Ale ta metoda tych testow na przeciwciala, zeby sprawdzic kto i jak wiele osob ma juz to za soba jest ciekawa i moze w te strone trzeba isc, choc oczywiscie to w 100% nie rozwiaze problemu

              Komentarz


              • Jednak nie o to chodzi żeby wszystkich przebadać, ani w jednej, ani w drugiej metodzie. My testujemy w ostatnich dniach 8000-10000 osób przy 300 wykrywanych przypadkach, czyli lecimy na dobrym procencie, bo w okolicach 3-4% wykrywalności z testu, ale z drugiej strony jak widać utrzymuje się status quo i epidemia nie wygasza się, więc to nie jest już żadna fantazja jakiś tam przeciwników politycznych, ale prawdziwa potrzeba, aby nie robić 10 tys., czy nawet 25 tys. testów dziennie, a kilka razy więcej po to by wyłapać w stadium wychodzenia z lockdownu jak najwięcej potencjalnych roznosicieli wirusa.

                Komentarz


                • Tracimy z każdym dniem wolność, ogranicza się prawa obywatelskie, wprowadza drakońskie kary za łamanie zakazów, które wprowadzono po to by nas zastraszyć, a nie dlatego, że są niezbędne do chronienia naszego bezpieczeństwa z powodu wirusa, którego poziom śmiertelności jest porównywalny do grypy i nie zagraża zdrowym ludziom, a przez niego zablokowano gospodarkę. Obudźmy się. Wyłączmy tv.
                  "Ja tu nie przyjechałem, ja tu przyszedłem na świat!"

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta

                    Zapachniało stęchlizną minionych czasów

                    I teraz ten dylemat: HR-owiec w agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, PR-owiec w banku czy compliance officer w firmie consultingowej - kto bardziej kluczowy?
                    Oj tam, w nocy niewyspany pisałem i stąd takie sformułowanie.
                    . Po prostu opieka lekarska i służby mundurowe mają pierwszeństwo.
                    You'll take my life but I'll take yours too
                    You'll fire your musket but I'll run you through
                    So when you're waiting for the next attack
                    You'd better stand there's no turning back.

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez b. Zobacz posta
                      No ale skoro w Polsce mieszka ok. 38 mln ludzi, mamy mozliwosci robic 25 tys. testow dziennie, to przeciez zajmie lata, zeby wszystkich przebadac. A poza tym zarazic mozna sie 10 minut po zrobionym tescie. Nie tedy droga.

                      Ale ta metoda tych testow na przeciwciala, zeby sprawdzic kto i jak wiele osob ma juz to za soba jest ciekawa i moze w te strone trzeba isc, choc oczywiscie to w 100% nie rozwiaze problemu
                      No ale właśnie problem tkwi w tym "mamy możliwości robić 25 tys. dziennie". Pytanie, dlaczego taki kraj jak Polska nie jest w stanie robić więcej testów? Pomijam że to nawet nie jest 25.000 tylko 20.000, z tego co dziś gadał minister, a i tego nawet nie wykorzystujemy.
                      Tak nawet na logiko-statystykę. Niech będzie te 70.000 zakażonych (nie wnikam w liczby) i przy krażącym wirusie to daje między 200-500 nowych odkryć dziennie. To jakby wyłapać z tego 10% (czyli przy obecnej stopie zwrotu to jest ok. 175.000 testów - powinniśmy tyle robić w 3-4 dni), to daje zminiejszenie nowych przypadków o 10%. Potem to już idzie lawinowo, bo wirusa coraz mniej krąży.
                      Zresztą założę się że za jakiś miesiąc jak skończy się boom/technologia potanieje, nagle zaczniemy testować w dziesiątkach tysięcy dziennie i będzie pianie jaka to zajebista metoda. Tylko że potwierdzi to tylko, że obecna sytuavcja wynika z dziadostwa a nie jakiegoś specjalnego zamysłu.

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
                        Jednak nie o to chodzi żeby wszystkich przebadać, ani w jednej, ani w drugiej metodzie. My testujemy w ostatnich dniach 8000-10000 osób przy 300 wykrywanych przypadkach, czyli lecimy na dobrym procencie, bo w okolicach 3-4% wykrywalności z testu, ale z drugiej strony jak widać utrzymuje się status quo i epidemia nie wygasza się, więc to nie jest już żadna fantazja jakiś tam przeciwników politycznych, ale prawdziwa potrzeba, aby nie robić 10 tys., czy nawet 25 tys. testów dziennie, a kilka razy więcej po to by wyłapać w stadium wychodzenia z lockdownu jak najwięcej potencjalnych roznosicieli wirusa.
                        Epidemia się nie wygasza, bo nie ma z czego. Chodziło o to, żeby ją na tyle, na ile to możliwe zdusić w zarodku i to się udało - wygaszać to mogą inne kraje, które miały dzienne czy tam dwudniowe przyrosty takie, jakie my mamy w sumie przez 2 miesiące.

                        Szumowski mówił dziś czy wczoraj, że mamy 20-30 tys. przypadków. Niech będzie, że nawet 50 tys. Życzę powodzenia w wyłapaniiu tych bezobjawoych, którzy nie mieli kontaktu z zarażonym w blisko 40 mln społeczeństwie. Przecież to jakieś 0,001%.

                        No i ciekawe jak mamy testować więcej niż te 25 tys dziennie (pomijajać już jak dla mnie absurdalność testowania na chybił-trafił), skoro mamy takie możliwości? Z tego co pamiętam, to na początku epidemii mieliśmy możliwość robienia ok. 5 tys. testów dziennie. Cały czas jest to zwiększane, ale te mozliwości nie są z gumy.

                        Gdyby istniała taka możliwość - ok, przeadajmy jutro 38 mln ludzi, wyłapmy tych 30 000 bezobjawowych, niech idą na kwarantannę i wtedy faktycznie dzienne przyrosty będą w kilka, kilkanaście czy tam kilkadziesiat osob.

                        Ale patrzmy realnie - takiej możliwości nie ma i to nie testy są problemem.

                        A, i jeszcze jedno - z tego co pamiętam, to w rekordowym co do testow dniu, gdzie przebadano 16,6k próbek, było mniej wyników pozytywnych niż w dniu, gdzie przebadano 12k próbek.
                        Ostatnio edytowany przez b.; [ARG:4 UNDEFINED].

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez b. Zobacz posta
                          A, i jeszcze jedno - z tego co pamiętam, to w rekordowym co do testow dniu, gdzie przebadano 16,6k próbek, było mniej wyników pozytywnych niż w dniu, gdzie przebadano 12k próbek.
                          Właśnie kluczem tutaj jest metoda testowania. Przed kilka dni było powyżej 10 tys. dziennie (14-16 tys. ze 3 dni) i zamiast utrzymywać, a także stopniowo zwiększać zakres osób kierowanych do badań to nagle przed majówką nastąpiła przed majówką zapaść jeśli chodzi o liczbę testów.

                          Nie mówię, że chodziło tutaj o majówkę, czy wybory, ale zastanawiający jest fakt, że pomimo takich ponoć możliwości nie przeprowadzamy chociaż średniej liczby testów na milion mieszkańców jaka jest przeprowadzana w krajach europejskich (byśmy musieli mieć w granicach 40-50 tys. testów dziennie).

                          Mówienie o tym, że nie ma kogo testować to też jakiś absurd, bo pojawiają się właśnie kolejne ogniska w grupach, które wiele osób typowało, czytaj lekarze/pielęgniarki (wiadomo), strażacy i policjanci, ale też górnicy, czy też inne osoby stykające się na codzień z większą ilością osób.

                          Świeże info spoza Warszawy jakie mam to 11 testów pozytywnych u funkcjonariuszy, którzy czekali ponad tydzień na badanie (mieli mieć przed majówką).

                          Także z mojej perspektywy jest to element zaniedbania w walce z koronawirusem, za który główną winę ponosi Szumowski.

                          Komentarz


                          • Grono miłośników testów jak widać ma się dobrze. Czy to taka wielka różnica czy tych testów robimy X czy Y tysięcy?

                            Skoro nie robimy ich więcej, to może znaczy, że jest mało kandydatów na te testy, co było by bardzo dobrą informacją.

                            Można oczywiście testować "jak leci" jak największą ilość osób żeby zrobić dobrze ludziom wpatrzonym w cyferki i traktującym statystyki jak klasyfikację medalową z olimpiady (gonimy kraj X hurra), ale to jest jak zawracanie kijem Wisły.
                            Wszystkich i tak się nie da przebadać takimi testami laboratoryjnymi, w których wynik często poznajemy po kilku dniach. Gdyby były jakieś skuteczne błyskawiczne testy typu alkomat, to co innego.
                            A tak, kierowanie ogromu środków i energii na to by wyłapać np. 1% bezobjawowych ludzi mija się z celem. Lepiej tą energię spożytkować na coś, co rzeczywiście przyniesie korzyść.

                            Ważniejsze moim zdaniem jest to, by tych, którzy są podejrzani przebadać SZYBKO. A nie to, by na siłę badać jak najwięcej.
                            Niestety, raczej jedno z drugim się gryzie.

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Kalle Zobacz posta
                              Grono miłośników testów jak widać ma się dobrze. Czy to taka wielka różnica czy tych testów robimy X czy Y tysięcy?

                              Skoro nie robimy ich więcej, to może znaczy, że jest mało kandydatów na te testy, co było by bardzo dobrą informacją.

                              Można oczywiście testować "jak leci" jak największą ilość osób żeby zrobić dobrze ludziom wpatrzonym w cyferki i traktującym statystyki jak klasyfikację medalową z olimpiady (gonimy kraj X hurra), ale to jest jak zawracanie kijem Wisły.
                              Wszystkich i tak się nie da przebadać takimi testami laboratoryjnymi, w których wynik często poznajemy po kilku dniach. Gdyby były jakieś skuteczne błyskawiczne testy typu alkomat, to co innego.
                              A tak, kierowanie ogromu środków i energii na to by wyłapać np. 1% bezobjawowych ludzi mija się z celem. Lepiej tą energię spożytkować na coś, co rzeczywiście przyniesie korzyść.

                              Ważniejsze moim zdaniem jest to, by tych, którzy są podejrzani przebadać SZYBKO. A nie to, by na siłę badać jak najwięcej.
                              Niestety, raczej jedno z drugim się gryzie.
                              Tym bardziej, że w międzyczasie testowany może ulec zakażeniu i test psu na budę.
                              Chyba, że testowany do uzyskania wyniku zaszywa się w domu w ramach test-kwarantanny, to może, ale kto na to pójdzie.

                              Komentarz


                              • Organizujmy więcej takich koncertów jak w Ciechanowie i przy okazji pyk teścik
                                #MuremZaBonusem

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X