Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Piłkarze Legii Warszawa - wczoraj, dziś, jutro

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Niko Zobacz posta
    Cierzniak już piłkarzem Legii. Czy to znaczy, że ma prawo grać na wiosnę w lidze czy obowiązywał jakiś termin zgłaszania?

    Mówiąc wprost - do lipca tylko treningi czy jest szansa, że wskoczy już teraz za Malarza?
    Przychodzi jako wolny zawodnik więc może grać.

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Darex13 Zobacz posta
      Idzie gdzieś zobaczyć w necie ten wczorajszy odcinek L+E?

      edit. Jak ktoś ma C_Sport to tu będzie wrzucony http://canalplussport.pl/
      CZ1. http://videomega.tv/?ref=X9UBrjz28mm82zjrBU9X
      CZ2. http://videomega.tv/?ref=KJmz6sW35oo53Ws6zmJK

      Komentarz


      • Piłkarze Legii we wtorek rozpoczęli przygotowania do meczu z Cracovią, który odbędzie się w sobotę. Na zajęciach nie pojawił się jeszcze Kasper Hamalainen. Fin w piątek przeszedł badania rezonansem magnetycznym, jest pod stałą opieką i obserwacją klubowych lekarzy. Piłkarz wciąż narzeka na problemy z łydką, która dokuczała mu już w czasie zimowego zgrupowania na Malcie. Zawodnik ma rozwarstwione włókna mięśniowe. Nie jest to tak poważne, jak zerwanie czy naderwanie, ale taki stan należy porządnie wyleczyć, by nie nastąpiło pogorszenie. Od środy Hamalainen ma już zacząć ćwiczyć na bieżni anty-grawitacyjnej i stopniowo będzie zwiększał obciążenia. Nie da się jednak przewidzieć, kiedy dokładnie wróci do treningów z zespołem na boisku. Wszystko zależy od tego jak szybko będzie przebiegał proces leczenia i gojenia.
        idę o zakład, że do 30 kolejki na bank nie zagra.
        349meczów*
        71 goli*
        58 asyst*

        jest tylko jeden King!!!!

        *dane mam nadzieję ulegną jeszcze kiedyś zmianie

        Komentarz


        • Symuluje żeby do Poznania nie pojechać

          Komentarz


          • Kasper Hämäläinen ‏@khama21 1 godz.1 godzinę temu

            I'm back. On Twitter. Just a few more days and I'll be back on the field too ��⚽️
            Rafal Zurowski @Zurowski_Rafal

            Może do imprezy pt."LM" nie pasujemy, ale z tego piłkarskiego,eleganckiego balu, zrobiliśmy tzw. "Szampan, basen i machanie kutassem". Lubię.

            Komentarz


            • Na jego TT to non stop jakieś przepychanki na linii Legia - Lech
              I wkurzaj się na nasz charakter strączku łuskany
              Spytasz skąd jestem? Powiem z dumą: z Warszawy

              To warszawskie ballady ...

              Komentarz


              • FUTBOLFEJS.PL: Rozmawiamy w czwartek rano przed treningiem, a ty nieogolony. A przecież to jeden z twoich przesądów. Co się stało?
                NEMANJA NIKOLIĆ: Ogolę się wieczorem, gdy będę szedł spać. Nienawidzę tego robić.

                Skąd wziął się ten przesąd?
                Zaczęło się kilka lat temu na Węgrzech. Ogoliłem się w czwartek, potem w piątek zagrałem świetny mecz, strzeliłem gola i od tamtej pory trzymam się tego. Każdy sportowiec ma jakieś rytuały, to jeden z moich szalonych.

                I działa do tej pory?
                W mojej głowie tak. Chociaż wiem, że na boisku nie robi to żadnej różnicy. A jednak ciągle strzelam gole.

                Nie chciałem pytać cię o serię czterech meczów bez gola, bo to już jest nudne.
                Zgadzam się, mnie też już to znudziło.

                Może więc tym razem nie ogolisz się i zobaczymy, jak ci pójdzie w sobotę z Cracovią? Może zakończysz złą passę.
                Może kiedyś spróbuję, ale na razie nie będę tego zmieniał. Wierzę, że to mi w jakiś sposób pomaga mentalnie.

                Golisz się tylko raz w tygodniu?
                Tak. Tak jak powiedziałem, to jedna z najbardziej znienawidzonych czynności. Gdyby było można, to w ogóle bym się nie golił.

                Co na to twoja żona?
                Jakoś to znosi.

                Jakie masz inne przesądy czy rytuały?
                Noszę na szyi krzyżyk, przed każdym występem go całuję. Niestety, nie mogę go nosić podczas meczów, bo jest to zabronione. Mam też tatuaże na przedramionach, które całuję. To wszystko.

                Jesteś religijnym człowiekiem?
                Tak. Nie chodzę do kościoła, ale wierzę w Boga, staram się żyć według Jego zasad. Wierzę w to, że nasz los zapisany jest tam, na górze, i nie mamy na to wpływu, nie jesteśmy w stanie go zmienić, cokolwiek byśmy nie robili. Ale jeśli wierzysz w Boga, znajdziesz swoją ścieżkę w życiu.

                Masz jednak wpływ na to, jak toczy się twoja kariera. Odrzuciłeś ofertę z Chin, chociaż wydawało się, że nie da się oprzeć pokusie zarobienia ogromnych pieniędzy.
                Pieniądze są ważne, nie ma co oszukiwać. Każdy piłkarz ma rodzinę, o którą chciałby zadbać. Ma na to 10-15 lat grając w piłkę. Niektórzy odnajdują się w innych zawodach po skończeniu kariery, inni nie. Dla mnie ważne jest jednak szczęście. Legia zapewnia mi i mojej rodzinie godziwe życie. Zdecydowałem, że chcę kontynuować pracę w Legii. Wierzę, że jeśli ktoś pracuje ciężko i uczciwie, życie przyniesie mu okazje, żeby zarobić pieniądze. Od pierwszego dnia, od kiedy gram w piłkę, jestem uczciwy wobec tego zawodu. Wierzę, że jeszcze będę miał inne szanse, jeśli będę tak grał, jak teraz. Na razie stwierdziłem, że muszę dokończyć to, co rozpocząłem w Legii minionego lata. Nie lubię zostawiać roboty w połowie.

                Jak ważne było to, że w perspektywie są mistrzostwa Europy, na które masz szansę pojechać z reprezentacją Węgier.
                Ważne, ale nie najważniejsze. To był tylko jeden z kilku argumentów za tym, by tutaj zostać, gdy rozważałem co dalej.

                To który argument był najważniejszy?
                Ten, że mam kilka celów do osiągnięcia z Legią. Mam za sobą siedem świetnych miesięcy w tej drużynie i jeszcze dwa, by zrobić z tą drużyną wspaniałe rzeczy. Chcę poczuć tę atmosferę, gdy zdobędziemy mistrzostwo, Puchar Polski… Chciałbym wpisać do historii Legii moje nazwisko. Ważna była też rodzina, która świetnie się tu czuje, córka zaczęła chodzić do przedszkola. Mówimy o decyzji, którą podjąłem zimą. Co będzie latem – zobaczymy. Wiadomo, że piłkarze, którzy strzelają gole, dostają dużo ofert.

                Odpowiadając „nie, dziękuję” na ofertę, którą dostałeś zimą, dodałeś „wróćmy do rozmów latem”?
                Nie, nic takiego nie mówiłem. Przyznam, że nie była to pierwsza oferta z Chin, bo już miałem inne, gdy grałem w Videotonie. Nie w każdym oknie transferowym, ale oferty były. Nie odkładałem rozmów do lata, bo w tej chwili nie chcę myśleć o letnim oknie transferowym.

                Piekarski nie tylko o transferach TUTAJ

                Każdy piłkarz dochodzi do takiego momentu, w którym myśli: pora na złoty strzał, transfer, który ustawi mnie na resztę życia. Rozumiem, że uważasz, że wszystko jeszcze przed tobą, że masz jeszcze czas?
                Tak. Mam teraz 28 lat i latem ciągle będę w tym samym wieku, bo urodziny obchodzę 31 grudnia. Nie mówię, że latem na pewno odejdę, bo nie wykluczam, że zostanę w Warszawie kolejne 5 lat. Nigdy nic nie wiadomo. Może, gdybym poszedł do Chin, po dwóch latach stwierdziłbym, że mam już tyle pieniędzy, że nie chce mi się grać w piłkę, nie potrzebuję stresu i chcę poświęcić więcej czasu rodzinie. Na razie czuję, że to nie był dobry moment na taki ruch.

                Jak długo myślałeś nad ofertą z Chin?
                Niedługo, bo dostałem ją w ostatnich dniach okna transferowego. Zadzwonił do mnie agent i powiedział o ofercie. Porozmawiałem z rodziną, moja żona stwierdziła, że będzie mnie wspierać bez względu na to, jaką decyzję podejmę. Radziła mi też, by się nie spieszyć, bo w piłce bywa tak, że jedna zła decyzja może zmarnować ci karierę, a nawet życie. Po godzinie odpowiedziałem, że nie przyjmuję oferty. Dostałem drugą propozycję, o wiele lepszą niż ta pierwsza. Odpowiedziałem, że nie zmienię decyzji. Odpowiedziałem szybciej, niż po pierwszej ofercie, chociaż nie będę ukrywał, że pieniądze były naprawdę duże. Ucieszyłem się też, że Legia wierzy we mnie, że uznaje mnie za ważnego piłkarza, bo przecież mógł zrobić na mnie świetny interes. Wszyscy byliśmy zgodni, by odrzucić propozycję.

                Spałeś dobrze tej nocy, gdy odrzuciłeś ofertę?
                Tak, bo jestem człowiekiem, który nie zmienia łatwo zdania. Jeśli powiedziałem „nie”, to za sześć godziny nie mówię „tak”, tylko dlatego, że ktoś proponuję mi jeszcze więcej. Nie ma takich pieniędzy, za które można kupić szczęście mojej rodziny i moje ambicje.

                Jesteś człowiekiem bardzo pewnym siebie i prostolinijnym, bezpośrednim, nie owijasz w bawełnę. Mam rację?
                Tak. Mało kto mnie zna, bo jestem tutaj krótko, ale wierzę w siebie. A gdy odpowiadam na pytania, to nie mówię tego, co ludzie chcieliby usłyszeć, tylko to, co czuję w danym momencie. Dlatego nie przejmuję się pytaniami na temat tego, dlaczego nie strzelam goli w czterech meczach z rzędu, bo wiem, co i jak robię na boisku. Jeśli ktoś też to widzi, nie wątpi w moje możliwości. Wiem, jak działają media: gdy strzelasz bramki, wszyscy mówią o rekordach, gdy przestajesz, zaraz pojawia się kryzys. Nikt już nie zauważa, że w tych czterech meczach zanotowałem trzy asysty. Wszyscy spodziewają się kolejnych goli, a ekstraklasa nie jest ligą, w której zdobywa się bramki łatwo. Tutaj nie ma faworytów, ostatnia drużyna może wygrać z pierwszą.

                Ta pewność siebie to cecha, którą wyniosłeś z Serbii czy Węgier? Jesteś bardziej Serbem, czy Węgrem?
                Trudno powiedzieć. Mój ojciec jest Serbem, mama Węgierką. Urodziłem się w Serbii, gdzie mieszkałem 18 lat, tam chodziłem do szkoły, mam tam wielu krewnych, przyjaciół. Ale moje życie piłkarskie zaczęło się na Węgrzech i tam się pewnie skończy, tam urodziła się dwójka moich dzieci, gram dla reprezentacji Węgier. Nie jestem w stanie określić, co w mojej mentalności pochodzi z jednego, a co z drugiego kraju.

                Rozmowa z Tadeuszem Pawłowskim – także o tym, co w życiu jest naprawdę ważne TUTAJ

                Kto jest twoim idolem piłkarskim?
                Ronaldo, ale ten prawdziwy z Brazylii.

                Powiedziałeś kiedyś, że żona nie zna się na piłce, ale chyba widzi, czy wracasz do domu zadowolony, czy nie? Widać po tobie, jak poszedł mecz, czy wyłączasz się, gdy wracasz do domu?
                Jestem dość emocjonalnym facetem, więc łatwo to wyczuć. Żona dobrze wie, kiedy potrzebuję porozmawiać, a kiedy lepiej zostawić mnie w spokoju. Wychodzę na boisko i zawsze chcę wygrać. Gdy mi się nie udaje, jestem bardzo smutny, mocno to przeżywam. Na szczęście w Legii było bardzo mało takich chwil, bo wygrywamy, a ja często strzelam.

                Rozmawiał: Piotr Wierzbicki
                http://futbolfejs.pl/ekstraklasa/nem...-moje-ambicje/
                349meczów*
                71 goli*
                58 asyst*

                jest tylko jeden King!!!!

                *dane mam nadzieję ulegną jeszcze kiedyś zmianie

                Komentarz


                • Bardzo mi Niko zaimponował. Nie tylko tym, że został w Legii pomimo oferty z Chin, ale głownie tym, jak ma poukładane w głowie. Stwierdził, że pieniądze, które u nas zarabia wystarczają jemu i jego rodzinie na godziwe życie i że rodzina jest tu szczęsliwa, a to dla niego najważniejsze. Troszkę różni się to od podejścia jednego z naszych byłych piłkarzy, przez niektórych uznawanego za legendę klubu, który klepał w Warszawie taką biedę, że czmychnął w najlepszym z możliwych momentów do 2 ligi chińskiej...

                  Komentarz


                  • Nudne to już jest. Fajnie, że Niko sieka gola za golem, ale do Radovicia to mu narazie daleko.

                    Może poczekamy aż Nikolic osiągnie chociaż połowę tego co Radovic? I nie chodzi mi tu o strzelanie Piastowi, Koronie czy Śląskowi a o europuchary i wpływ na drużynę w meczach o wyższej randze niż ligowa kopanina.
                    Tysiąc lat przeminie, Żyleta nie zginie... !

                    Komentarz


                    • Niby każdy człowiek jest sobą i swój krzyż niesie, działa według własnych upodobań i priorytetów itd, ale aż samo ciśnie się na usta, że Radovic mógłby się wiele od Niko nauczyć...
                      |||||||||||||||||||||||||| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
                      Better Dead Than Red

                      Komentarz


                      • Niko doskonale wie, że po zdobyciu MP,PP i ewentualnym starcie w ME lub LM ( a może daj Boże jednym i drugim ) swoją ofertę dostanie i tutaj nie ma co nawet z tym dyskutować.
                        Rado miał swoje lata, swoje zrobił, swoje chciał zarobić.
                        Teoretycznie i MOIM zdaniem Niko może ( ale nie musi ) zostać legendą Rado na to już nie ma szans.
                        http://www.projektpilecki.pl/

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez ŁUKASZ. Zobacz posta
                          Niby każdy człowiek jest sobą i swój krzyż niesie, działa według własnych upodobań i priorytetów itd, ale aż samo ciśnie się na usta, że Radovic mógłby się wiele od Niko nauczyć...
                          Czego?
                          Być może strzelania bramek, chociaż były okresy, że i Rado robił to bardzo dobrze.
                          Bo wywiady obydwaj udzielają takie, jakie kibice chcieliby czytać.

                          Czy mógłby się nauczyć zachowania? - z takimi stwierdzeniami może poczekajmy, aż Niko pogra u nas dłużej niz pół roku. Bo robienie z niego zaczątków legendy dlatego, że strzelil dwadzieścia kilka bramek i nie spieprzył do Chin po pół roku jest średnim pomysłem. Naprawdę tak łatwo zostać legendą Klubu ze stuletnią tradycją??
                          Co by o Rado nie powiedzieć kilka sezonów u nas pograł, przeżył u nas lepsze i gorsze chwile, spektakularne porażki, protesty, zesłania do rezerw etc. Niko jak na razie ma jeden (prawie) nieustający karnawał, więc to, że nie pojechał do Chinoli po pół roku nie czyni go w moich oczach bohaterem (pomimo całej mojej sympatii do niego za bramki, asysty i wygrane piwo )
                          Lubię sobie jebnąć posta.

                          „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                          St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta
                            Czy mógłby się nauczyć zachowania? - z takimi stwierdzeniami może poczekajmy, aż Niko pogra u nas dłużej niz pół roku.
                            Ale po co czekać, skoro oceniać można już teraz. Gdyby Niko odszedł tej zimy (bez względu na kierunek), chyba niewielu mogłoby mieć do niego pretensje, a i jemu nie byłoby pewnie specjalnie ciężko opuścić Legię, bo przez ten czas, który u nas jest, nie zdążył się nie wiadomo jak zżyć z klubem, przywiązać do Warszawy itp. Nie pomyślał zapewne, że tu by chciał zakończyć karierę i mieszkać do końca życia. A mimo to postanowił zostać i walczyć o trofea, ewentualny wyjazd odkładając na bliżej nieokreśloną przyszłość. Nie napalił się na hajs jak szczerbaty na suchary, bo powiedział, że to, co teraz zarabia, i tak jest super. Ktoś może powiedzieć, że liczy, że za pół roku dostanie jeszcze lepszą ofertę. Może i tak, ale jeśli facet jest rozsądny (a wydaje się, że jest), to musi też mieć z tyłu głowy myśl, że kariera sportowca może się załamać czy skończyć w każdym momencie.
                            W każdym razie po tym wywiadzie cenię go jeszcze bardziej.

                            Komentarz


                            • Słaba jest krytyka człowieka za to , że ma chęć rozwijać się finansowo. Propozycja którą Rado otrzymał była nagrodą za to ile dla Legii zrobił pod względem piłkarskim. A porównywać Niko do Rado proponuję zacząć , kiedy zagra u nas chociaż 3 sezony.

                              Komentarz


                              • Słabe jest bronienie człowieka za to, że w najgorszym możliwym dla klubu momencie spierdolił do 2 ligi chińskiej, mając w drużynie taką, a nie inną pozycję i wśród fanów taką, a nie inną opinię. Zwłaszcza w perspektywie jego wcześniejszych wypowiedzi o planach względem Legii i Warszawy, jak i w kontekście wysokości zarobków, o których świetnie powiedział Niko.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X