Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Legia II - III Liga

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • czesc

    Komentarz


    • Dla mnie Kobierecki to kandydat na trenera pierwszej jedynki w przyszłości, np. po wypełnieniu kontraktu Sa Pinto, fajny wywiad, na święta,, na legia.net:
      Jedno to być w piłce młodzieżowej, zdobywać tytuły i stać w miejscu. Zawsze dążyłem do piłki seniorskiej i teraz w niej jestem, mogąc iść do przodu - mówi Piotr Kobierecki, który razem z serwisem Legia.Net podsumowuje ostatnią rundę w trzeciej lidze. - Mogę również pochwalić Krzysztofa Mączyńskiego, któremu sam zalecałem odpoczynek. Mam nadzieję, że będą z niego korzystać trenerzy na jak najwyższym poziomie - uważa szkoleniowiec "dwójki".
      Reklama

      Rezerwy Legii zakończyły rundę jesienną na szóstym miejscu. To powód do zadowolenia czy nie?


      - Punktów zawsze mogło być więcej, choć mimo wszystko jestem zadowolony. W przekroju siedemnastu meczów, każdy zespół zdobył tyle „oczek”, na ile zasłużył. O przypadku można mówić, kiedy rozgrywa się jeden czy dwa mecze. W takiej skali ten czynnik nie występuje. Patrząc w tabelę, widzimy rzetelny obraz wszystkich zespołów.

      Można było odnieść wrażenie, że rezerwy potrzebowały czasu na rozkręcenie się.

      - Potrzebowaliśmy czasu jako drużyna, zwłaszcza w grze defensywnej. Z czasem przyszedł spokój i płynność w zmianach modelach gry. Potrafiliśmy skutecznie reagować na to, co prezentował rywal. Na początku rundy miałem wrażenie, że gramy dobrze, ale brakuje na wykończenia. Ostatecznie runda pokazała, że byliśmy jedną z drużyn, która najczęściej strzelała gole. Wszystko się na koniec wyrównało.

      Większość goli dla Legii II padło po stałych fragmentach gry i szybkich atakach.


      - To prawda. Dużo goli strzeliliśmy dzięki atakowi szybkiemu - to nas charakteryzowało i w tym aspekcie byliśmy najlepsi w lidze. Mogliśmy pokazać swoje atuty, tak samo jak przy stałych fragmentach gry. Cieszę się, że analizując rzuty wolne i rożne, bilans jest dodatni. Znacznie częściej zagrażaliśmy i zdobywaliśmy gole po stałych fragmentach, niż je traciliśmy. Z tym bywało do tej pory różnie, bo to ważna broń wielu zespołów na tym poziomie. Nasi zawodnicy z każdym miesiącem czuli się lepiej w takim stylu gry, jaki prezentowaliśmy na boisku.

      Jak mocno zmienił się styl gry rezerw w stosunku do poprzedniego sezonu, kiedy zespół prowadził Krzysztof Dębek?

      - Styl się zmienił, nie ma co do tego wątpliwości. Chciałem, by zespół się rozwijał, ale gra była przy tym pragmatyczna i przekładała się na rezultaty - mówimy w końcu o seniorskim futbolu. Wiele goli po szybkim ataku nie oznaczało chęci szybkiego pozbycia się piłki. To nie jest nic złego. W ostatnim finale Ligi Mistrzów zmierzyły się ze sobą Liverpool i Real Madryt, dwa zespoły, które są najlepszy w ataku szybkim. To cechuje również wielkie kluby. Starałem się uczyć graczy odpowiedzialnej gry, bo nie chciałem widzieć na murawie infantylności. Wchodząc do szatni pierwszego zespołu, nie można sobie pozwolić na takie rzeczy. Nie chcieliśmy grać prostej piłki, lecz skuteczną i dojrzałą.

      Obecność w szatni sprowadzonych przed sezonem starszych graczy, Radosława Pruchnika, Bartosza Brodzińskiego i Michała Bajdura mocno pomaga drużynie?

      - Musimy wyróżnić dwa aspekty. Pierwszym jest piłkarski, gdyż cała trójka była ważną częścią drużyny na murawie i wnosiła odpowiednią jakość. Jestem zadowolony z ich postawy. Zawsze można znaleźć lepszego zawodnika, bo spektrum wyboru jest szerokie, ale niezwykle istotny jest też aspekt mentalny. Nie mogliśmy znaleźć lepszego człowieka do szatni od Radka Pruchnika. Jego cechy mentalne są wyjątkowe i może być świetnym przykładem dla młodszych kolegów. Chcieliśmy mieć zawodników, którzy będą utożsamiać się z miejscem. Pruchnik, jak i Brodziński są w Warszawie, kibicują Legii od najmłodszych lat. Wierzę, żę to będzie przechodziło na juniorów. Bajdur to również adept naszej akademii. Cała trójka może tłumaczyć pozostałym, by doceniali to, co już mają i walczą o więcej. Słowa trenera to jedno, ale inne emocje wywołują słowa tych, którzy trochę przeżyli na murawie i są ich kompanami w szatni oraz na boisku. Założenie było również takie, że gdyby były duże zejścia z „jedynki”, starsi nie blokowaliby miejsc młodzieży w składzie. Do takich sytuacji praktycznie jednak nie dochodziło, więc korzystaliśmy z miksu graczy wchodzących do juniorskiej piłki i tych, którzy trochę już w niej funkcjonowali.

      Gdyby indywidualnie oceniać zawodników, to ta trójka była także najlepsza w rundzie jesiennej czy należy spojrzeć na kogoś innego?

      - Wyróżniłbym wielu zawodników, bo zawodnicy dali radę. Wspomniana trójka prezentowała się dobrze, choć nie jest tak, że tylko oni wiedli prym. Trzeba docenić reaktywację Mateusza Praszelika, który pokazał jesienią, że drzemie w nim duży potencjał. Nie były to już tylko słowa - zobaczyliśmy dobre liczby i jakość na boisku. Konrad Matuszewski zanotował bardzo dobrą rundę. Lewy obrońca ustabilizował swoją pozycję i choć jest niedoceniany, wciąż idzie do przodu i ma przed sobą fajną perspektywę. Kolejna runda wśród seniorów zaprocentuje u Michała Karbownika. Miał pewną pozycję i rozgrywał dobre spotkania. Mateusz Leleno zaś wrócił, postawiliśmy na niego na prawej obronie ze względu na optymalizację. cech motorycznych i wypadło to bardzo dobrze. Piotr Cichocki latem testował się w kilku klubach, ostatecznie wrócił i czuł się wyśmienicie na skrzydle.

      Jest ktoś, kto zawiódł? Łukasz Zjawiński nie strzelił gola, choć rok wcześniej regularnie zdobywał bramki w CLJ. Przeskok okazał się tak trudny? Może grupa, która rzadziej pojawiała się na murawie?

      - Zawsze można powiedzieć, że ktoś zawodził, choć nie wiem czy to dobre słowo. Mówimy wciąż o młodzieży, która dopiero wchodzi do piłki seniorskiej. Zjawiński miał bardzo dobrą rundę wiosenną w CLJ i wszyscy spodziewali się nieco innych liczb. Nie grał źle, ale brakowało goli. Spodziewałem się po nim więcej, ale nie mówmy o tym w kategoriach rozczarowań. Trzeba być cierpliwym i bramki przyjdą. Liczyłem, że więcej drużynie da Mikołaj Neuman, ale zderzenie z seniorskim futbolem było brutalne. Teraz trafi na wypożyczenie i w ten sposób będzie się dalej wdrażał, bo potencjału mu nie brakuje.

      Drużyna wyglądałaby inaczej, gdyby nie kontuzje?

      - Ubolewam nad problemami zdrowotnymi. Kamil Orlik doznał kontuzji w meczu z Polonią i długo go z nami nie było. Potem doszły problemy z kolanem i tracił mecze, a liczyłem, że pokaże, na co go stać. Najgorszym momentem był dla mnie uraz Aleksandra Wańka, który ponownie zerwał więzadło krzyżowe. Widziałem w nim lidera i kreatora gry. Czekamy na jego powrót.

      Kto z rezerw dałby sobie radę, już teraz, na wyższym poziomie pośród seniorów?

      - Widzę kogoś takiego w Praszeliku. Podobnie jest z Karbownikiem, któremu należy się szansa. To przebojowy zawodnik, którego nie nazwałbym jeszcze dojrzałym, ale ma wielkie perspektywy i musi zaznajomić się z piłką na wyższym poziomie. Kolejni to Matuszewski, Leleno czy Cichocki, który ma możliwości motoryczne na poziomie czołówki Ekstraklasy i dobrze rozumie grę. Bardzo duży potencjał ma również Maciej Rosołek, który po wyleczeniu kontuzji i dobrze przepracowanym okresie motorycznym, może zostać odkryciem rundy wiosennej.

      Patrząc sumarycznie, która formacja spisała się najlepiej?

      - Na równi zestawiłbym obrońców i pomocników. Często potrafiliśmy cofnąć się do kontrataku, co wynikało z tego, że na odpowiednim poziomie potrafiliśmy grać niską defensywą. Dobrze wyglądało też przechodzenie z pressingu w systemie 4-4-2 do ustawienia 4-1-4-1. Momentami bywaliśmy spóźnieni w wysokim pressingu, choć z kolejki na kolejkę wyglądało to lepiej. Środek pomocy był fajnie wyprofilowany, a dzięki umiejętnościom piłkarskim zawodników, gra wyglądała płynnie. Za najsłabszą uznałbym za to atak. Mało goli strzeliliśmy po uderzeniach napastników, choć w sumie nasz dorobek bramkowy jest jednym z lepszych w lidze. Zjawiński nie posłał jednak piłki do siatki ani razu, Wełniak zrobił to dwa razy, a Rosołek trzy. Zestawiając to z Pieczarą, strzelcem dziewiętnastu goli, wygląda to słabo. To jednak zawodnicy wchodzący do piłki seniorskiej, to wciąż element edukacji i z każdym sezonem będzie tych goli więcej.

      Dobrze, że zejść było tak mało? Pomijając bramkarzy, przez całą rundę graliście praktycznie własnym składem. Pomijając bramkarzy, gracze z „jedynki” spędzili na murawie w sumie 4% możliwego czasu.

      - Zejść było bardzo mało. Z jednej strony to dobre, bo ci, z którymi pracujemy, mogą pokazywać w trakcie meczów umiejętności nabyte podczas treningów. Czasem jeden czy dwóch zawodników z „jedynki” może zrobić dobrze, bo nasi piłkarze wiedzą wtedy, gdzie mają zmierzać. Inną sprawą jest to, że gra staje się wtedy płynna. To stwarza lepsze środowisko do rozwoju.

      Jak wygląda współpraca z pierwszym zespołem?

      - Bardzo dobrą rzeczą jest to, że zawodnicy rezerw udają się na treningi pierwszego zespołu i mogą pokazać się trenerowi Sa Pinto. Nasi piłkarze widzą wtedy, jak wygląda intensywność zajęć i tempo gry na najwyższym poziomie.

      Przez pewien okres rezerwy „gościły” Cristiana Pasquato, Hildeberto czy Briana Iloskiego, a aktualnie w takiej sytuacji znajduje się Krzysztof Mączyński. Jak wygląda praca z takim gronem zawodników?

      - Przede wszystkim darzyłem szacunkiem za osiągnięcia, a najwięcej miał ich Krzysztof Mączyński. Mieli możliwość pracy z nami i odwzajemniali się tym samym. Zależało mi, by byli profesjonalni i żeby byli przykładem dla młodzieży. Nie miałem do nich zastrzeżeń, bo pracowali na zajęciach i robili to, czego się od nich oczekiwało. Mogę pochwalić „Mąkę”, bo ma świetny charakter, który przekładał się na edukację piłkarską juniorów.

      Nazwisko Mączyńskiego mocno polaryzowało opinię publiczną w ostatnim czasie.

      - Jest wolność słowa, każdy może mówić co chce, ale ważne, by nie mówić bzdur. Zalecałem Mączyńskiemu odpoczynek w jednym ze spotkań, chciałem, by się wyleczył, ale bardzo chciał nam pomagać. Tak było w meczu z MKS-em Ełk, gdzie miał już zejść z boiska, ale sam prosił, by zostawić go na murawie. Chciał pomóc drużynie, widziałem jego chęci i emocje. Ma charakter, wolę walki i jest walczakiem. W ostatnich tygodniach Krzysiek przechodził rehabilitację po problemach z plecami, a od nowego roku będzie mógł wznowić zajęcia z pełnym obciążeniem. Mam nadzieję, że będą z niego korzystali trenerzy na jak najwyższym poziomie.

      Dla pana ostatnia runda była dużą zmianą? Jak różni się praca w III lidze od tej w CLJ?

      - Zmiana była duża, bo inna jest gra. Przejście nastąpiło jednak płynnie, a ułatwiała mi to znajomość zawodników, jak i specyfiki pracy w Legii. CLJ w porównaniu z piłką seniorską to Disneyland. Jedno to być w piłce młodzieżowej, zdobywać tytuły i stać w miejscu. Jeśli nie jest to miejsce docelowe, trzeba wychodzić ze strefy komfortu. Zawsze dążyłem do piłki seniorskiej i teraz w niej jestem, mogąc iść do przodu. Spodziewałem się takiego stopnia trudności, jaki zastałem.

      Co cechuje trzecią ligę?

      - Każdy będzie się spodziewał odpowiedzi, że to siermiężna liga pełna fizyczności. Uważam jednak, że coraz więcej drużyn chce grać w piłkę. W tych rozgrywkach nie brakuje regularnego prezentowania cech wolicjonalnych, ale stają się również bardziej piłkarskie.

      Z tego wynika fakt, że lepiej gra wam się przeciw czołowym drużynom, a trudniej z tymi, którzy zajmują miejsca w dole tabeli?


      - Zdecydowanie. Jest nam łatwiej, gdy rywale prezentują wysoką kulturę gry. Jeszcze łatwiej byłoby w drugiej lidze. Mecze z Sokołem, Legionovią czy Lechią Tomaszów to spotkania, w których przyjemnie ogląda się grę w piłkę. Rywalizacja, w której jest więcej aspektów motorycznych, kontaktowych również się zdarzają. Takie mecze z szarpaną grą są jednak potrzebne, bo dla naszych zawodników pełnią rolę uniwersytetu.

      Kiedyś pojawiały się zapowiedzi awansu do II ligi. Teraz też można liczyć na takie słowa?

      - Patrząc na tabelę, można mieć wrażenie, że wszystko jest jeszcze możliwe. Trudno jest jednak powiedzieć, jaką kadrą będziemy dysponowali w kolejnej rundzie. Taka jest specyfika rezerw. Nie ma hermetycznej kadry i często następuje migracja zawodników. Zobaczymy jakie będą plany i priorytety klubu wobec Legii II.

      Jest w ogóle zarys tej kadry czy na ten moment istnieje tylko lista tych, którzy raczej się pożegnają z drużyną?

      - Chcielibyśmy, by najlepsi zawodnicy stanowili trzon zespołu i dobre środowisko dla wchodzących graczy. Liczę, że kilku zawodników dostanie szansę wyjazdu na zgrupowanie pierwszej drużyny. Jestem też w stałym kontakcie z trenerem Saganowskim w kontekście testowania piłkarzy z CLJ w naszej ekipie. Rosołek przerastał rówieśników i ligę i było kwestią czasu, aż do nas trafi. Drugiego takiego piłkarza nie ma. Zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja oraz to czy ktoś zasługuje na piłkę seniorską. Drużyna juniorów starszych ma swój styl, ale nie ma jednostek przerastających ligę. To zdolni chłopcy, którzy prędzej czy później trafią do „dwójki”. Czy już zimą? Nie wiem.

      Jak wygląda proces decyzyjny? Awans do rezerw zależy wyłącznie od pana czy ktoś musi to jeszcze zaakceptować?


      - Odbywa się to w obrębie trzech osób. Jacek Zieliński ma dużo do powiedzenia, jest osobą decyzyjną, ale takie decyzje podejmowane są na zasadzie dialogu. Najwięcej o danym zawodniku i jego potencjale może powiedzieć trener Saganowski pracujący z grupą juniorów na co dzień. Trzeba pamiętać, że kadra rezerw jest szeroka, a jeśli zawodnik notuje awans, to po to, by grać, a nie odgrywać rolę osiemnastego w ekipie. Chcieliśmy, by kadry były hermetyczne, a zawodnicy rzadziej przewijali się przez różne drużyny. Stąd też rzadsze zejścia z rezerw do CLJ. Niektórzy zasiadali też częściej na ławce, a przed meczem trudniej przewidzieć, kto będzie w danej chwili potrzebny. Zależało nam na zachowaniu tożsamości. W normalnej seniorskiej piłce, zejścia nie są codziennością.

      Plan na zimę to polepszanie atutów czy poprawianie niedociągnięć?

      - Chcielibyśmy w większym stopniu dominować i narzucać swój styl gry. Zależy mi, by nasza gra w ofensywie była dobra zarówno w ataku szybkim, jak i pozycyjnym. W zdecydowanej większości meczów częściej posiadaliśmy piłkę od rywali. Potrafiliśmy grać dojrzale i życzę sobie, by zawodnicy częściej szli do przodu, a to przełoży się na cały zespół. Wiosna na ogół jest trudniejsza od jesieni, co pokazują poprzednie sezony. Liderzy z pierwszej rundy regularnie trafiali potem na wypożyczenia. Odejdą też zawodnicy z „jedynki” w końcówce ligi, kiedy trzeba brać na siebie ciężar gry. Nie patrzymy jednak na to i zależy nam na tym, by rozwijać umiejętność dominacji.

      Komentarz


      • Malarz dzisiaj w wyjściowej jedenastce Legii II
        I wkurzaj się na nasz charakter strączku łuskany
        Spytasz skąd jestem? Powiem z dumą: z Warszawy

        To warszawskie ballady ...

        Komentarz


        • Legia II powinna się utrzymać w tym sezonie.

          Komentarz


          • No i mamy w tym sezonie trofeum PP Mazowieckiego ZPN dla Legii II

            Błonianka Błonie pd.1-2 Legia II Warszawa 22 maja, 17:30
            pd.
            Marcin Gregorowicz 75 (k) - Bartosz Brodziński 23, Mateusz Bondarenko 119


            Brawo dla młodzieży
            Ostatnio edytowany przez snorri; [ARG:4 UNDEFINED].

            Komentarz


            • Legia II III Liga

              III Puchar Polski, Wroclaw - 28 czerwca
              Czy kto si wybiera do Wrocawia, mam moliwo zaatwienia darmowego noclegu dla kilku osb we Wrocawiu.

              Komentarz


              • Brawa dla młodych, oby II legia się utrzymała

                Komentarz


                • No tak, w Legii II czystki totalne, raczej o walce o awans nie ma co marzyć, a sadząc po ubytkach to można się spodziewać walki o utrzymanie, tam odeszło chyba coś 11 zawodników. Zostali nieliczni z tamtego sezonu, ubytki uzupełniono zawodnikami z CLJ u18 czyli chłopakami którzy tak kiepko zagrali w tamtym sezonie w lidze CLJ. Nie wróży to dobrze, chociaż ja mam nadzieję że jest potencjał w CLJ tylko w tamtym sezonie był słaby trener tj. Saganowski i jego zastępca nie dał rady poukładać tego już do końca sezonu. Ostatni sparing przed sezonem był obiecujący 4-1 Motorem Lublin, oby to była dobra wróżba mimo czarnych scenariuszy.
                  Ciekawy artykuł pojawił się na Legia.net., wychodzi na to że Kobierecki nie ma łatwo i musi naprawdę pokazać swój kunszt trenerski, bo nie ma żadnych wzmocnień praktycznie z zewnątrz, a wszyscy co lepsi młodzi są wypożyczani, a pozostałym którzy nie rokują według władz Akademii są sprzedawani, lub mają zgodę na szukanie sobie klubów. Kobierecki musi więc bazować na młokosach z CLJ u18 i jakoś budować, myślałem że w tym sezonie będzie atak na II ligę, po usunięciu najsłabszych ogniw i wzmocnieniu najzdolniejszymi z CLJ lub z zewnątrz, ale po ruchach władz Akademii szans na to nie ma raczej.
                  Mnie najbardziej denerwuje, gdy wypożyczamy zawodników z Legia II lub CLJ do klubów z III ligi czyli naszych rywali. Według mnie lepiej by było w takich wypadkach zostawić tych zawodników w rezerwach, w końcu ten sam poziom rozgrywek. Rozumiem natomiast wypożyczanie zawodników do wyższych lig, ale do klubów z tej samej ligi dla mnie debilny pomysł.

                  A tutaj cały artykuł z legia.net:
                  Trwa rozbiór trzecioligowych rezerw Legii. Z drużyny odeszła duża grupa zawodników, której w żaden sposób nie zastąpiono. Wąska kadra, niedoświadczeni juniorzy, ponowny brak pomysłu na "dwójkę" i zmiana władzy mogą sprawić, że Legia II będzie walczyła o utrzymanie i czeka ją trudny start rozgrywek, które ruszają już 3 sierpnia.

                  Rezerwy Legii Warszawa zakończyły poprzedni sezon na ósmym miejscu w tabeli trzeciej ligi w grupie pierwszej. Stołecznie piłkarze w 34 meczach zdobyli 52 punkty, a do zwycięzcy rozgrywek, Legionovii Legionowo, stracili 27 "oczek". "Dwójka" nie włączyła się do walki o awans, który nie był nawet celem przed sezonem. Zespół Piotra Kobiereckiego nie bronił się też przed spadkiem. Rok wcześniej rezerwy opuściłyby szeregi trzeciej ligi gdyby nie fakt, że Drwęca Nowe Miasto Lubawskie wycofała się z rozgrywek.

                  Kolejny sezon zapowiada się jednak jako rok walki o utrzymanie. Skład Legii II znacząco się osłabił, a w trakcie letniego okresu przygotowawczego nie został wzmocniony. Nie ma też planów, by do zespołu dołączyli nowi zawodnicy. Runda jesienna będzie dla "dwójki" trudnym czasem w okrojonym zestawie personalnym.

                  Rezerwy2019

                  Grono odchodzących:

                  Z rezerwami stołecznej drużyny rozstała się pokaźna grupa zawodników. Legia nie przedłużyła wygasających umów z doświadczonymi graczami: Bartoszem Brodzińskim i Michałem Bajdurem. Pierwszy związał się z Pogonią Siedlce, a skrzydłowy pozostaje bez klubu. Podobny los spotkał Mateusza Lelenę. Nowych kontraktów nie zaproponowano także Bartoszowi Gęsiorowi (Gryf Wejherowo) czy Grzegorzowi Aftyce (Wigry Suwałki).

                  Legia wysłała także sporą grupę zawodników na wypożyczenia. Ostatnim przykładem jest Mateusz Bondarenko, który przez rok będzie grał w drugoligowej Skrze Częstochowa, a przez ostatni sezon tworzył duet środkowych obrońców z Brodzińskim. Defensywa z poprzednich rozgrywek przestała całkowicie istnieć po wypożyczeniu do Wigier Suwałki Konrada Matuszewskiego. Najbliższe dwanaście miesięcy w Stali Stalowa Wola spędzą zaś Bartłomiej Ciepiela oraz Łukasz Zjawiński. Rozstano się z Amosem Shapiro-Thompsonem, który wrócił do Stanów Zjednoczonych. Do pierwszej drużyny awansował zaś Maciej Rosołek, który podążył szlakiem przetartym zimą przez Michała Karbownika i Mateusza Praszelika. Nie można też zapominać, że de facto Legia II będzie musiała sobie radzić bez dwóch graczy, którzy z powodu urazów stracą całą rundę. Tak będzie w przypadku Oskara Wojtysiaka oraz wracającego z wypożyczenia do KKS-u Kalisz Mikołaja Neumana.

                  Przez ostatnie tygodnie, rezerwy straciły dziesięciu zawodników, a jedenastu licząc z Rosołkiem. Doliczając do tego kontuzjowanych graczy, trzecioligowy zespół będzie musiał sobie radzić bez trzynastu piłkarzy, którzy grali w nim w poprzednich rozgrywkach.

                  Słabe uzupełnienia:

                  Legia po zakończeniu rozgrywek pozyskała ledwie jednego zawodnika. Mowa o Filipie Sobieckim, 17-latku z Bałtyku Gdynia, który w poprzednim sezonie rozegrał w trzeciej lidze szesnaście meczów i strzelił pięć goli. Utalentowany skrzydłowy dopiero aklimatyzuje się w stolicy, ale sezon rozpocznie co najwyżej jako rezerwowy. Pojawiała się też myśl o wypożyczeniu, mocno zainteresowany był Gryf Wejherowo, ale gracz ostatecznie spędzi najbliższe miesiące w trzecioligowym zespole Legii.

                  Ubytki, zastąpić mają juniorzy, którzy w dużej mierze nie poradzili sobie w poprzednim sezonie CLJ. Najwięcej obiecywać można sobie po Arielu Mosórze, który regularnie się rozwija. Treningi z rezerwami rozpoczęli jednak też gracze, którzy w zespole Marka Saganowskiego, a później Tomasza Sokołowskiego II grali mało i nie dawali jakości. Tak było chociażby z Piotrem Kusińskim, który w "dwójce" raczej nie zostanie i przebywa na testach w Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Dodatkowo przygotowania z "dwójką" rozpoczęli Dawid Wach, Patryk Konik, Nikodem Niski, Michał Gładysz, Jan Goliński, Mateusz Lisowski, Łukasz Łakomy czy wypożyczeni ostatnio Mateusz Grudziński, Michał Mydlarz (obaj Victoria Sulejówek), Bartosz Rymek (Lechia Tomaszów Mazowiecki) wspomniany Neuman oraz Kacper Wełniak (Siarka Tarnobrzeg).

                  Kusiński, Goliński czy Gładysz szybko ruszyli w Polskę w poszukiwaniu nowych klubów. Na zgrupowaniu w Grodzisku Wielkopolskim nie było również Rymka. Z poprzedniego sezonu w drużynie pozostali bramkarze (Kacper Tobiasz i Gabriel Kobylak), Chris Philipps, Radosław Pruchnik, Aleksander Waniek, który podpisał nową umowę, Piotr Cichocki oraz Kamil Orlik wracający do zdrowia po poważnych kontuzjach. Skrzydłowy może być wzmocnieniem, ale nie trenuje jeszcze na pełnych obrotach, a ostatni mecz rozegrał w listopadzie 2018 roku.

                  Dokąd zmierzają rezerwy?

                  Trzecioligowe rezerwy Legii przed nowym sezonem nie mają żadnego celu. Wedle akademii, mają promować jednostki do pierwszego zespołu i to teza, która choćby za sprawą Praszelika, Karbownika i Rosołka będzie się broniła. Nie ma jednak żadnego konkretnego pomysłu na "dwójkę". Można domniemywać, że ponownie zrezygnowano z idei ze starszymi graczami, gdyż jedynym takim w drużynie będzie kapitan, Pruchnik. Inna sprawa, że aktualnie nie ma kogoś, kto byłby w pełni odpowiedzialny za rezerwy.

                  Do tej pory rezerwami "opiekował" się dyrektor akademii, Jacek Zieliński. Teraz to się zmieni. Nadzór nad zespołem przejmuje zatrudniony w ostatnich tygodniach Richard Grootscholten. Holender będzie pełnił rolę dyrektora wykonawczego akademii Legii. Póki co, były pracownik szkółki Zagłębia Lubin przygląda się klubowi, obserwuje, ale nie podejmuje decyzji. Dochodzi do tego w momencie, gdy rezerwy przechodzą większą rewolucję niż za czasów Ivana Kepciji, który zimą zrezygnował z doświadczonych zawodników, a po pół roku obserwował spadek "dwójki" i serię przegranych meczów. Grootscholten m.in. pracą na Dolnym Śląsku udowodnił, że jest specjalistą, ale póki co, trwa rozbiór zespołu, balans został zaburzony, a czasu na podejmowanie decyzji i nagłe naprawianie nie będzie, bo liga wystartuje już 3 sierpnia.

                  Dochodzi do tego kwestia współpracy z pierwszym zespołem, która nie została ustabilizowana. Inaki Astiz ma być łącznikiem "jedynki" i "dwójki", ale poza ogłoszeniem roli Hiszpana, szczegóły nie są znane. Obrońca póki co nie "schodzi" na mecze drugiej drużyny, choć nie łapie się do kadry na spotkania drużyny Aleksandara Vukovicia. Czy Legia II będzie zasilana graczami z pierwszego zespołu? Aktualna faza rozgrywek, początek Ekstraklasy i walka w eliminacjach europejskich pucharach, nie pomaga w podejmowaniu decyzji.

                  Legia II będzie mogła w niektórych meczach liczyć na wsparcie w bramce w postaci Wojciecha Muzyka, ale nie zawsze, bo na zgrupowania przedmeczowe są ostatnio często (choć nie zawsze) zabierani trzej golkiperzy. Gdy tak się dzieje, a daty będą się nakładać, występy nowego piłkarza Legii pozyskanego z Olimpii Grudziądz, będą mało realne. Do tego dochodzi grupa młodzieżowców: Praszelik, Rosołek, Karbownik i Kacper Kostorz. W związku z przepisami w Ekstraklasie, gdzie kadra meczowa liczy 20 zawodników, zwiększa się szansa wspomnianej "czwórki", by znaleźć się na ławce rezerwowych. Czasami będzie można zobaczyć niektórych z wymienionych w trzeciej lidze, ale nic nie będzie obligatoryjne. Kwestia pracy i współpracy na linii pierwszy zespół - rezerwy wymaga wyklarowania i dopracowania.

                  Rezerwy2019

                  Rezerwy Legii rozpoczną rozgrywki z wąską kadrą, która w praktyce jest nowa. W rolę szkieletu, wcielić będą musieli się Waniek i Pruchnik oraz Cichocki, który ma w zespole dość długi staż. Nie jest wykluczone, że najbardziej doświadczony ze wspomnianej trójki, będzie musiał cofać się do roli stopera, co sprawi, że w środku pola dojdzie do jeszcze większej liczby zmian. Trudno mówić o doświadczeniu w drużynie.

                  Rezerwy Legii rozpoczną sezon jako zespół walczący o utrzymanie. Z takim składem i dość małym potencjałem, to realny cel. Terminarz nie będzie sprzyjał "dwójce", bo w pierwszych pięciu kolejkach, "Wojskowych" czeka rywalizacja z innymi stołecznymi ekipami: Ursusem i Polonią, a także mecze z nieobliczalnymi drużynami: Unią Skierniewice i Bronią Radom. Zespół Kobiereckigo rozpocznie sezon 3 sierpnia od wyjazdowego spotkania z beniaminkiem, RKS-em Radomsko.

                  Potencjalnie najsilniejszy skład rezerw przed ligową inauguracją (złożony z piłkarzy trenujących w "dwójce"):


                  EDIT: Osobiście szkoda mi samego Kobiereckiego, którego uważam za dobrze rokującego i utalentowanego trenera, z mnóstwem sukcesów w juniorach. Uważam tez ze sukcesem była jego praca w rezerwach w tamtym sezonie, gdyż z zespołu który w zasadzie spadł zbudował solidna ekipę na górną część tabeli III ligi. Klub mu powinien dać szansę, na zbudowanie zespołu na awans do II ligi. A tak w kolejnym sezonie pracy w rezerwach robi za strażaka, może to mu się znudzić i możemy stracić bardzo zdolnego trenera. Ja osobiście widzę go docelowo jako trenera pierwszego zespołu.

                  Sukcesem namacalnym Kobiereckiego w pracy z rezerwami jest awans do centralnych rozgrywek PP.
                  Ostatnio edytowany przez snorri; [ARG:4 UNDEFINED].

                  Komentarz


                  • Udany początek rezerw, zdemolowana przed sezonem druzyna, wspomagana przez 4 zawodników z jedynki (Obradović, Muzyk, Karbownik, Rosołek) wygrywa, brawa dla trenera Kobiereckiego, który nie wylewa żali na trawę na brak wzmocnień, za burzenie druzyny którą zbudował w tamtym sezonie od zera, a którą mu rozwalono i musi znowu budować wszystko od nowa:
                    Może zostanę wyśmiany, ale na pytanie gdzie szukać w przyszłości trenera dla I drużyny odpowiadam że w rezerwach.
                    Legia II Warszawa pokonała 1:0 RKS Radomsko w spotkaniu 1. kolejki trzeciej ligi. Bramkę w końcówce rywalizacji zdobył Mateusz Grudziński. Na boisku zaprezentowali się też gracze z pierwszej drużyny: Wojciech Muzyk, Ivan Obradović, Michał Karbownik oraz Maciej Rosołek.

                    Debiut RKS-u Radomsko w trzeciej lidze był dość kolorowy. Inauguracja sezonu z rezerwami Legii, impreza masowa, spora widownia i doping dla zespołu, który zawsze na tym poziomie zwraca uwagę. Gospodarzom nie wyszło tylko z jednym - wynikiem. Fani nie oglądali wielkiego meczu, a miejscowi skupiali się głównie na strzałach z dystansu. Solidnie grała defensywa "Wojskowych", którzy w Radomsku stawili się z czterema piłkarzami trenującymi na co dzień z pierwszym zespołem. Mowa o Wojciechu Muzyku, Ivanie Obradoviciu, Michale Karbowniku i Macieju Rosołku, który pierwszy raz od kilku tygodni mógł zagrać w roli napastnika.

                    Legia w pierwszej połowie miała m.in. bardzo dobrą sytuację za sprawą szybkiego Piotra Cichockiego. Skrzydłowy zmarnował jednak sytuację sam na sam. Żadna z drużyn nie była w stanie strzelić gola. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Warszawiacy mieli pewną przewagę, byli w stanie kontrolować przebieg spotkania, choć brakowało naporu i masy sytuacji strzeleckich. Przez długi czas wydawało się, że rywalizacja zakończy się wynikiem 0:0.

                    W 89. minucie do środka zbiegł występujący na prawej stronie obrony Mateusz Grudziński. Obrońca dostał piłkę od Rosołka, aż wreszcie zdecydował się na strzał z ok. 25 metrów i zdobył piękną bramkę uderzając piłkę prostym podbiciem. Bramkarz klubu z Radomska praktycznie nie miał szans. "Wojskowi" mogli pójść za ciosem. W doliczonym czasie gry sam na sam z golkiperem znalazł się Karbownik, lecz stanęło na wyniku 1:0 dla Legii, która zaczęła sezon trzeciej ligi od wygranej.

                    W drugiej kolejce "Wojskowi" zmierzą się w Radomiu z miejscową Bronią. Spotkanie odbędzie się 10 sierpnia o godzinie 17:00.

                    RKS Radomsko - Legia II Warszawa 0:1 (0:0)
                    Grudziński (89. min.)

                    Legia II: Muzyk - Grudziński, Mosór, Philipps, Obradović - Cichocki (60' Wełniak), Pruchnik, Waniek, Cielemęcki (75' Niski) - Karbownik - Rosołek.
                    Ostatnio edytowany przez snorri; [ARG:4 UNDEFINED].

                    Komentarz


                    • Dokladnie tak. Widac, ze Kobierecki potrafi dogadywac sie z pokoleniem instagrama.
                      "Mamy to w sercach, umysłach na tatuażach,
                      Mamy to w kodach DNA nie masz szans tego wymazać.
                      Liczy sie tylko Nasza duma i sława,
                      Jedno miasto jeden klub ! LEGIA WARSZAWA !"

                      Komentarz


                      • Ktoś może widział mecz i może coś napisać jak wypadł Obradović? Próżno szukać gdziekolwiek oceny jego gry, a został zgłoszony do III rundy, więc w sumie ciekawe czy ma szanse na pierwszy skład przeciwko Grekom.

                        Komentarz


                        • Mam nadzieję, że kilku kopaczy z pierwszej drużyny pojedzie jutro do Radomia.

                          Komentarz


                          • Rezerwy wyrywają wygraną w ostatnich minutach z Ursusem strzelają najpierw na 2-2 a chwilę później na 2-3. Brawo narazie komplet punktów.
                            Always look on the bright side of life!

                            Komentarz


                            • Tragiczny mecz Praszelika, niezły Karbownika i Cielemęckiego i bardzo dobry Ariela Mosóra. Mosór moim zdaniem to już za rok/dwa kandydat do kadry pierwszego zespołu. Dzisiaj miał jedną taką interwencję, że czapki z głów.
                              Lepiej być ciemniakiem niż pedałem i lewakiem!

                              Komentarz


                              • A ja znów zapytam. Po co wystawia się do gry w rezerwach Philippsa ? Zabieramy minuty i hamujemy rozwój jakiegoś chłopaka od nas, stawiając na beznadziejnego najemnika, którego zaraz tu nie będzie (mam nadzieję). Ja w tym nie widzę sensu.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X