Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

W mediach o Legii...

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • #16
    Zamieszczone przez gem Zobacz posta
    Ale archiwalnych to może jednak nie wklejajmy?
    No pewnie. Było, minęło. Dawno temu i nie prawda.
    Mój post to odpowiedź na pytanie Teraz JA, dlaczego podnoszą się głosy o kopiowanie tekstów.
    Koniec tematu z mojej strony. Wklejajcie śmieszne tekściki.
    Bezapelacyjnie, do samego końca. Mojego lub ich.

    Komentarz


    • #17
      Zamieszczone przez Bold Zobacz posta
      Mój post to odpowiedź na pytanie Teraz JA, dlaczego podnoszą się głosy o kopiowanie tekstów.
      i co aż takiego złego było w tym tekście? Napisali ostro to, co sądzili o tej sprawie. Nie potepiają protestu, a nawet mówią, że kibice Legii często mają racje- ''I nawet jeśli mają słuszne postulaty, nawet jeśli często po ich stronie jest racja, to sposób prowadzenia walki jest bydlęcy.''
      No i ile jest tych tekstów na weszło, które źle pokazują fanów? Znalazłeś cały 1, który i tak do końca nie oddaje pojechania po fanach. W takim wypadku nie należy wklejać tu linków z legialive, żeby nie nabijac licznika (na stronie też znajdą się artykuły potępiające niektóre zachowania). A cyz legialive jest anty kibicowskie? Chyba zgodzimy się, że nie jest.

      Ale ok, koniec tematu, bo zbaczamy z kursu. Pozdro

      Komentarz


      • #18
        Zamieszczone przez Bold Zobacz posta
        No pewnie. Było, minęło. Dawno temu i nie prawda.
        Mój post to odpowiedź na pytanie Teraz JA, dlaczego podnoszą się głosy o kopiowanie tekstów.
        Koniec tematu z mojej strony. Wklejajcie śmieszne tekściki.
        To wklejaj teraz ten tekst pod wszystkimi innymi weszło, bo nieświadoma brać forumowa gotowa uznać, że ten serwis jest prokibicowski.

        Komentarz


        • #19
          Zamieszczone przez gem Zobacz posta
          To wklejaj teraz ten tekst pod wszystkimi innymi weszło, bo nieświadoma brać forumowa gotowa uznać, że ten serwis jest prokibicowski.
          Coś mi się wydaje, że wielu ich lubi tylko i wyłącznie za to, że cisną piłkarzom bez zahamowań


          UB, SB, FB - co następne?

          Komentarz


          • #20
            po prostu pisza to co kazdy mysli, bez owijania w bawelne i z jajem...
            Kowal - byłeś legendą, stałeś się mendą...

            Komentarz


            • #21
              http://www.weszlo.com/news/4789

              I specjalnie dla Achmeda:
              Na portalu sport.pl przeczytaliśmy wywiad z Leszkiem Miklasem i ręce nam opadły. Kilka cytatów...


              Dla kibiców "ultras" przeznaczyliśmy trybunę północną, czyli tę od Łazienkowskiej. Karnet na 15 meczów ligowych ma kosztować 420 złotych, czyli 28 zł za mecz. Prawdopodobnie w cenę będą wchodziły mecze w Pucharze Polski i, jeśli zostanie reaktywowany, Puchar Ligi. Niczego nie gwarantuję - ostatnio takie "uprzejmości" wobec kibiców nie wyszły nam na dobre. W cenę karnetu wpisaliśmy rozgrywki PE, ale je zlikwidowano i wielu kibiców miało o to ogromne pretensje. Musieliśmy im za to zadośćuczynić. Teraz komunikat będzie jasny: karnety obejmują Ekstraklasę, i Puchar Polski, o ile w pucharze będziemy grać na naszym boisku. Dodatkowych kosztów za karnet nie będzie. Na trybunę wschodnią, czyli dawną "żyletę", cena zależeć będzie od miejsca - im bliżej środka, tym drożej. Najdroższe wejściówki będą kosztować ponad 100 zł. Na trybunie południowej, od strony kanałku, będzie w rogu sektor rodzinny. Karnet roczny dla czteroosobowej rodziny będzie kosztował mniej niż 1000 zł, czyli taniej niż na trybunę ultras. Zniżki będą dla kobiet, seniorów, uczniów, studentów.
              Tak, już oczami wyobraźni widzimy 31 tysięcy kibiców na meczu Legii, którzy płacą jednorazowo 420 złotych w najtańszej wersji oraz 100 złotych za jeden mecz za przyzwoite miejsce, z którego widać mniej więcej tak samo obie bramki. Podoba nam się też fragment: "ostatnio takie uprzejmości wobec kibiców nie wyszły nam na dobre". Pokazuje szacunek do "klienta".

              Na nowym stadionie nie będzie wulgaryzmów. Rozumiem, że komuś coś się wyrwie z emocji. Ale nie zaakceptujemy sytuacji, gdy cała grupa ludzi będzie przeklinać czy to pod naszym, czy innych adresem. Jeśli zdarzą się takie sytuacje, to ci, którzy będą wykrzykiwać wulgaryzmy, nie będą mieli wstępu na obiekt. Tak jest dziś. Po każdym meczu kilka osób dostaje list do domu, że na stadion zapraszamy za pół roku, rok czy półtora. Na liście jest w tym momencie kilkadziesiąt osób.
              Tak, będzie jedyny w Europie stadion bez wulgaryzmów, za to wypełniony po brzegi. Proponujemy jeszcze TVN-owski transparenty: "Chociaż w piłkę grać umiecie, od Legiuni dostaniecie".

              Będzie więcej kibiców i wierzę, że będzie doping. Wiele osób chce organizować doping, kwestia tylko, kiedy się zbiorą. Dopingowanie to nie jest wiedza tajemna, już zgłaszają się kibice, którzy go zorganizują.
              Już się zgłaszają! Proszę, proszę! "Dzień dobry, czy dodzwoniłem się do sekretariatu? Mam taką sprawę. Chciałbym poprowadzić doping na najbliższym meczu".

              Bo trybuna jest za mała, trudno im się zebrać. Nadal panuje atmosfera obawy przed reakcją protestującej grupy. Czasem jednak już teraz pojawia się doping. Nie wyobrażam sobie, by na nowym obiekcie była kompletna cisza. Już teraz na meczach Legii jest stymulujący do gry doping publiczności, chociaż nie ma śpiewów. Oklaski po dobrych zagraniach to wspaniała nagroda dla zawodników - to ich dopinguje do lepszej gry. Ale też ciągły doping to jednak nie jest obyczaj na wszystkich stadionach Europy i mimo że nie ma go w innych krajach, na stadiony przychodzą dziesiątki tysięcy osób. Na stadionie najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i kultura widowni - tego oczekują warszawiacy, którzy wzięli udział w kolejnym badaniu opinii, jaki przeprowadziliśmy. I o to zadbamy.
              Badania opinii - piękne! Tak nazywa się zarządzanie XXI wieku. Dlaczego na stadionie nie ma ludzi? Przeprowadźmy badania opinii społecznej. A powiedzcie jeszcze - przejdzie ten pomysł marketingowców, by Legię w komunikacji z kibicami nazywać "Czarnymi Diabłami z Łazienkowskiej"? Bo słyszeliśmy, że taka opcja się pojawiła. Że skoro Manchester to Czerwone Diabły, to Legia - Czarne. "Przyjdź na mecz, grają Czarne Diałby z Łazienkowskiej" (nie, wcale nie kpimy)... Wracając do wypowiedzi Miklasa - "już teraz na meczach Legii jest stymulujący do gry doping publiczności". Świetne. Jeśli pod stymulujący do gry doping podchodzi "graj, *****", to się zgadzamy.

              Nie mogę kibiców zmusić, żeby dopingowali bez przerwy. Mogą przyjść tylko po to, żeby obejrzeć mecz. Mnie to nie przeszkadza. W tej chwili widownia zachowuje się dobrze. Wspiera zawodników. Po dobrym zagraniu są oklaski.
              Naprawdę mamy to komentować?

              Ale przecież nie grają słabo, bo chcą komuś zrobić na złość. Wiele osób ma pretensje, że zawodnicy nie biegają. Mamy dane z przegranego 0:1 meczu z Odrą i to był jeden z najlepiej wybieganych meczów w sezonie. Może problem w tym, że za dużo biegają? Czasami lepiej mądrze stać. Bywa, że brakuje koncepcji, jak pokonać przeciwnika, a szydzenie podczas meczu na pewno nie pomoże zawodnikom. Zamiast na przeciwniku zaczynają koncentrować się na widowni. Nawet, jeśli piłkarze są przygotowani, by biegać długo, ale w jednym tempie, to czy to jest powód do kpin albo wyśmiewania ich? Kibic kocha klub miłością rodzicielską, bez względu na wszystko. Na dobre i na złe. Jeżeli kocha Legię tylko wtedy, kiedy wygrywa, to jest kibicem sukcesu, a Legii - tylko przy okazji.
              Co za bełkot. Leszek Miklas będzie teraz uczył fanatyków, którzy przejechali za klubem dziesiątki tysięcy kilometrów, czym tak naprawdę jest kibicowanie. I jeszcze ta ocena meczu - jakbyś Pączka słyszeli.

              Tak, ale żaden rodzic nie szydzi z dziecka, nie kpi, nie wmawia, że się do niczego nie nadaje, tylko mobilizuje. Kibice powinni przynajmniej nie przeszkadzać.
              Jakiego dziecka? Pracownika. Cyrkowca. Najemnika. Za mobilizowanie ma płacone trener. Kibic ma się dobrze bawić.

              Czy dzięki szyderstwom piłkarze Legii zaczną szybciej biegać? Albo lepiej startować do piłki? Nie. Zrozumiałbym, jeśli kibice szydziliby z rywali. W końcu na tym powinien polegać atut swojego boiska. Przykre, że drużynie lepiej się gra na boiskach rywali niż na swoim.
              A kto powiedział, że szyderstwa są od tego, żeby piłkarza zachęcić do szybszego biegania? Szyderstwa są od tego, żeby jeszcze dobitnie dać mu znać, by - sorry, jak trybuny, to trybuny - wypierdalał na zawsze z danego klubu.
              Już się zgłaszają! Proszę, proszę! "Dzień dobry, czy dodzwoniłem się do sekretariatu? Mam taką sprawę. Chciałbym poprowadzić doping na najbliższym meczu
              Ostatnio edytowany przez b.; [ARG:4 UNDEFINED].

              Komentarz


              • #22
                ***** wypowiada się na temat o którym nie ma pojęcia. Do tego jeszcze za transfery ma się wziąć chłopaczyna to ja to wszystko widzę w coraz ciemniejszych barwach...

                Komentarz


                • #23
                  To jest ***** chory człowiek. Parę (naście?) lat kłamania daje widoczne efekty. On już po prostu w te swoje brednie wierzy, a jak za pewien czas są one weryfikowane, to wyrzuca je ze swojej zrytej główki, tak jakby nigdy nie istniały. To się chyba schizofrenia nazywa...
                  ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                  Komentarz


                  • #24
                    Zamieszczone przez baciek Zobacz posta
                    I specjalnie dla Achmeda:
                    Będzie mi wypominać teraz


                    Teraz JA - Dopiero zauważyłem Twój post. To jest jedynie moje podejście, ale nie wiedząc kto tam pisze i tak trąci mi to amatorką, której sukcesem ma być szydera. Często trafna, ale jakby już przejedzona wg mnie.

                    Generalnie to nie chce mi się pisać dłuższych wywodów, bo jakiś senny jestem. Jak coś to pw.
                    +=

                    Komentarz


                    • #25


                      Wielkie jaja w Legii, czyli macanka Strejlaua

                      20 kwietnia 2010 - 02:35

                      Nie no, czegoś takiego chyba nikt się nie spodziewał. Można powiedzieć - o, skoro nikt się nie spodziewał, to dobrze, tak miało być! Marketingowy strzał w dziesiątkę. Ale nie - tak być nie miało, strzał ani nie w dziesiątkę, ani nawet nie w tarczę. Legia rozpoczęła kampanię mającą sprowadzić widzów na stadion, ale skoro za kampanię wzięła się agencja Grandes Kochonos, to mamy - nomen omen - wielkie jaja. W spocie promującym... no właśnie, co promującym? Nie wiadomo. W każdym razie w spocie widzimy Andrzeja Strejlaua macanego po łysym łbie przez damskie dłonie, na koniec zjadającego truskawkę.

                      Co ten spot ma sugerować? Że każdy dziadzia zostanie wyczochrany przez młodsze o pięćdziesiąt lat dziewczyny? Że nigdzie nie dba się o seniorów tak, jak na Legii? A truskawka? To symbol seksualnej rozpusty, czy jak? Wykwintności? Ekluzywności (o ile truskawki są ekskluzywne - musimy spytać o radę Igora Sypniewskiego)? Skumulowana dawka skojarzeń ma nas porazić i doprowadzić do jedynego słusznego wniosku, że na nowym stadionie będzie miło i przyjemnie, niczym - hmmm... - w luksusowej agencji towarzyskiej? No bo gdzie jeszcze można liczyć na to, że młode dziewczyny będą obłapiały starca, masowały po policzkach i podawały mu truskawki do ust? Przecież nie na stadionie w czasie meczu.

                      Jeszcze chwila, a Legia będzie reklamowała się hasłem zapożyczonym z innej branży.
                      - Panie, co pan? W naszym wieku? Chce się panu?
                      - Kochany... JA MUSZĘ...

                      Na jeszcze innym spocie damskie ręce biorą się za Olafa Lubaszenkę. Jemu też jest błogo i fajnie, w tle coś imitującego pościel. Widzimy wprawdzie tylko macankę górnych partii ciała (z truskawkowym dodatkiem), ale resztę każdy może sobie dopowiedzieć. Innych spotów nie widzieliśmy, ale spodziewamy się podobnego zabiegu - macanki z dodatkiem owocowym.





                      Inną sprawą jest to, co promuje Legia. Otóż w każdym spocie, w każdej reklamie jest mowa tylko i wyłącznie o stadionie. No, stadion jak stadion - są na świecie gorsze i są lepsze. Ale chyba wypadałoby wspomnieć, że chodzi o klub piłkarski Legia Warszawa? Że to jednak będą mecze, a nie truskawkowa orgia? Że ktoś strzeli gola. Albo straci. Że walka idzie o mistrza. Że będą emocje, radość, cokolwiek, co kojarzy się ze sportem? Może chociaż jakiś minimalny element piłkarski? Sekundowy najazd na bramkę?

                      Czy twórcy kampanii naprawdę spodziewają się, że ktoś zobaczy stadion i powie: - Hej, zajebiście, choćmy całą rodziną obejrzeć nowy dach! Albo: - Słyszałeś, krzesełka są teraz wygodniejsze niż poprzednio! Do kina nie chodzi się oglądać kible, a na stadion idzie się z kumplami, by podziwiać system oświetlenia. Bardziej przemawiałaby do nas kampania mówiąca, że oto na nowym, świetnym stadionie zagrają nowi, świetni piłkarze i dadzą taki piłkarski show, jakiego ta zapyziała liga nie widziała.

                      Ale nie. Hasła reklamowe Legii są następujące:
                      - Pełne bezpieczeństwo. Jedyne, co może cię niepokoić, to kształty uroczej blondynki z sektora obok.
                      - Akustyka aż przechodzą ciarki. Jedyne zmartwienie, to brak gardła zapasowego.
                      - Wygodny, w pełni zadaszony, na każdą pogodę. Dyskomfort pojawia się jedynie, gdy pada bramka dla gości.
                      - Bezpiecznie jak własnym domu. Jedyne zmartwienie, że nie możesz tu zamieszkać.
                      - Komfortowy, w pełni zadaszony, na każdą pogodę. Jedyne zmatwienie to pamiętać o klubowej koszulce i szaliku.

                      A w radiu podobno chodzi coś takiego: "Pamiętam jak byłam mała i mama czytała mi bajki na dobranoc. Na stadionie Legii jest jak u mamy, no może trochę głośniej. Kup karnet i oglądaj mecz w warunkach, jakich jeszcze w Polsce nie było". Jak u mamy, tylko trochę głośniej! Faktycznie - tylko trochę! Brrr... Na Legii czytają bajki? Do tego ma służyć ten stadion?

                      Szczytem wszystkiego jest dział "pytania i odpowiedzi" na oficjalnej stronie. Pytania są stylizowane na prawdziwe, tak jakby ktoś naprawdę, sam z siebie, mógł wpaść na coś tak kretyńskiego. Popatrzcie.

                      P: Gdzie znajduje się stadion Legii?
                      O: Stadion Legii znajduje się w Warszawie na Powiślu przy ul. Łazienkowskiej 3.

                      P: Gdzie siadają najbardziej nieobliczalni kibice, bo nie chcę być blisko nich?
                      O: Kibice najżywiej dopingujący zajmują miejsca na trybunie północnej od ul. Łazienkowskiej 3. Proszę się jednak nie obawiać o swoje bezpieczeństwo na nowym stadionie.

                      P: Czy można wnosić swoje jedzenie i picie na stadion?
                      O: Nie wolno wnosić żadnych napojów w butelkach. Można wnieść na stadion swoje jedzenie.

                      P: Czy mogę wnieść na stadion jabłko?
                      O: Owoce takie jak jabłka, gruszki czy pomarańcze nie powinny być wnoszone na stadion.

                      P: Czy na stadion mogę wnieść parasol?
                      O: Nie ma takiej potrzeby – wszystkie miejsca siedzące na stadionie są zadaszone.

                      P: Ile minut przed pierwszym gwizdkiem piłkarze wychodzą na rozgrzewkę?
                      O: Piłkarze wychodzą na rozgrzewkę około 35 minut przed rozpoczęciem meczu.

                      P: Czy na stadionie dobrze słychać spikera?
                      O: Dzięki jednemu z najnowocześniejszych systemów nagłośnienia w Europie wszystkie informacje odbierane z głośników będą doskonale słyszane w każdym miejscu na stadionie.

                      P: Czy kolumny głośnikowe nie wiszą tuż nad głową?
                      O: Nie, kolumny głośnikowe umieszczone są w takiej odległości od widzów, aby nie utrudniały oglądania meczu i nie powodowały dyskomfortu podczas widowiska.

                      P: Jeśli mecz jest letnim popołudniem to czy słońce nie świeci prosto w oczy, a jeśli tak to na której trybunie tak może się dziać?
                      O: W lato słońce długo jest wysoko nad ziemią i nie powoduje dyskomfortu oglądania meczu. Najbardziej narażone na to miejsca znajdują się na trybunie wschodniej od strony ul. Czerniakowskiej.

                      P: Czy w ochronie nie zatrudniacie prostaków i chamów?
                      O: Staramy się, aby osoby pełniące funkcje porządkowe, jak i stewardzi były osobami o wysokiej kulturze i odpowiednim zachowaniu.

                      P: Czy krzesełka są bardzo twarde i trzeba kłaść na nich np. koc?
                      O: Nie, krzesełka zamontowane na stadionie Legii są nowoczesnymi konstrukcjami, spełniającymi wymogi UEFA – są komfortowe i wygodne. Wykonane są ze specjalnego materiału, który podtrzymuje ciepło nawet w chłodne dni. W takie krzesełka wyposażone są m.in. stadiony Allianz Arena w Monachium i stadion olimpijski w Pekinie.

                      P: Ile jest toalet na stadionie?
                      O: Na promenadzie wokół stadionu umiejscowionych jest 12 toalet. W każdej znajduje się kilkanaście pisuarów i kabiny.

                      P: Czy toalety są czyste?
                      O: Tak, toalety są utrzymywane w czystości i sprzątane po każdym meczu. Bardzo dużo oczywiście zależy również od korzystających z toalet – w jakim stanie zostawiają je po wyjściu.

                      P: Czy w toaletach są natryski?
                      O: Nie w toaletach nie ma natrysków, są za to umywalki, gdzie można przed wyjściem umyć ręce.


                      Czy są natryski? Czy na siedzeniu trzeba kłaść koc? Co z jabłkami? Jak usiąść jak najdalej od najzagorzalszych kibiców? Gdzie znajduje się stadion? Jak wnieść parasol? PO PROSTU KABARET. Dopełnieniem tego wszystkie są ceny biletów, ZDECYDOWANIE NAJDROŻSZE w Polsce (terminologia Weszło) lub też BARDZO PRZYSTĘPNE (terminologia mediów ITI). Patrzymy na to wszystko i dochodzimy do wniosku - albo Legii uda się ściągnąć na trybuny trzydzieści tysięcy kretynów, którzy kupią wszystko, co się mocno zareklamuje, albo stadion w przyszłym sezonie będzie świecił pustkami. I chyba kibicujemy opcji numer dwa - przydałaby się komuś mocna pobudka. Jak już się, drodzy działacze, nawpieprzacie tych truskawek i popieścicie z dziewczynami, przypomnijcie sobie o jednym - kupiliście klub PIŁKARSKI z ogromnymi tradycjami i z rzeszą (byłych?) kibiców.
                      Ostatnio edytowany przez Numer; [ARG:4 UNDEFINED].

                      Komentarz


                      • #26
                        Zamieszczone przez Numer Zobacz posta
                        choćmy na stadion?

                        Komentarz


                        • #27
                          Nowy hymn Legii - o takim marzyłeś! - http://www.weszlo.com/news/4849

                          Komentarz


                          • #28
                            Może nie do końca o Legii, ale...http://www.weszlo.com/news/4867

                            Komentarz


                            • #29
                              Uzasadnienie sądu - można rzucać w Miklasa tortem

                              26 kwietnia 2010 - 13:38


                              "(...) W zachowaniu Wojciecha Brauna Sąd nie dopatrzył się cech wyłącznie nagannych i zasługujących na potępienie. Warto podkreślić, że oskarżony nie działał w sposób złośliwy. Jest on wiernym kibicem klubu sportowego "Legia" i swoim zachowaniem w dniu 30 września 2008 r. chciał wyrazić protest przeciwko polityce grupy "ITI", właściciela klubu "Legia Warszawa" i jego Prezesowi Leszkowi Miklasowi, który twierdził, że nic złego się nie dzieje i konflikt między zarządem klubu a kibicami, będący wyrazem dezaprobaty wobec aktualnej polityki zarządu, nie istnieje. Wolą oskarżonego Wojciecha Brauna było jedynie zwrócenie uwagi na powstały problem.

                              Chociaż sposób w jaki to uczynił w żaden sposób nie zasługiwał na aprobatę, to jednak nie stanowił on zachowania, które rozmiarem swojej niepoprawności czy naganności przesądziłoby o uznaniu istnienia znacznego stopnia społecznej szkodliwości. Wolą oskarżonego Wojciecha Brauna nie było wyrządzenie komukolwiek szkody ani krzywdy i faktycznie tak się stało.

                              Świadczyło o tym chociażby wykorzystanie tortu, jako przedmiotu rzuconego w kierunku oskarżyciela prywatnego, który z natury jest rzeczą o miękkiej strukturze. W efekcie oskarżyciel prywatny nie doznał obrażeń ciała. Warto także podkreślić, że działanie oskarżonego nie było wymierzone w oskarżyciela prywatnego jako osoby fizycznej, lecz jako prezesa zarządu, który uosabiał politykę klubową, z którą oskarżony się nie zgadzał. Oskarżyciel prywatny stał się zatem dla oskarżonego reprezentantem niepopularnych idei, nie zaś ofiarą jako jednostka ludzka. Przybycie razem z fotografem miało na celu wyłącznie upublicznienie przedmiotowego zdarzenia w celu wywołania określonej reakcji, nie zaś znieważenie oskarżyciela prywatnego.

                              Zważyć należało, że zachowanie oskarżonego Wojciecha Brauna było jedynie efektem wielu miesięcy kumulowania się negatywnych emocji, spowodowanych istniejącym konfliktem między oskarżycielem prywatnym jako Prezesem Zarządu klubu sportowego, a kibicami tego klubu.

                              Podczas trwania "osobistego manifestu" oskarżony Wojciech Braun używał nadto inwektyw słownych wskazując tym samym wysoce emocjonalny stosunek do zaistniałej sytuacji konfliktowej, a jednocześnie wskazując na swoją bezsilność wobec tego konfliktu, jako kibica i ograniczonej przez to pozycji społecznej oraz mocy decyzyjnej w celu jego zażegnania.

                              W ocenie Sądu, również ta bezsilność mogła wywołać u oskarżonego wolę takiego sposobu zwrócenia uwagi na zaistniałą sytuację osób, które mają wpływ na podejmowane decyzje dotyczące klubu "Legia Warszawa". Oceniając postępowanie oskarżonego Wojciecha Brauna należało zatem stwierdzić, że choć nosiło ono cechy zachowania nie zasługującego na aprobatę i naśladownictwo, to w odczuciu oskarżonego tylko zauważalny (widocznie medialnie) akcent mógł spowodować reakcję osób mogących spowodować podjęcie działań w celu poprawy sytuacji wewnątrz klubu.

                              Sąd zważył nadto, że w sprawie brak dowodów jakoby oskarżony należał do tzw. grupy "Dżihadowców", tj. pseudokibiców, dla których sensem istnienia pozostaje wyłącznie konflikt z kibicami innych klubów i kierownictwem klubu macierzystego (...)".

                              Coś czujemy, że sędzia po pracy też podśpiewuje pod nosem coś o ITI...

                              Komentarz


                              • #30
                                weszło jak i piszący tam wala c.hujem z kilometra !
                                są jak chorągiewki na wietrze
                                znajdzcie artykuły szkalujące kibiców Legii a potem zyjcie tym weszło
                                pozdro
                                Czas kończyć z baranami na forumce

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X