Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

DUFO. Wspomnienie o Przyjacielu...

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • DUFO. Wspomnienie o Przyjacielu...

    W niedzielę, 21 października, minie siódma rocznica śmierci Tadeusza „Dufa” Duffeka, legendarnego Kibica Lechii Gdańsk, Wielkiego Patrioty, Przyjaciela wielu znanych kibiców naszej Legii.

    W tym roku z uwagi na narzucony terminarz rozgrywek ligowych – uroczyste obchody tego wydarzenia zostały zorganizowane w Gdańsku nieco wcześniej, w minioną niedzielę. Na tę okoliczność, jak co roku, nie zabrakło naszej skromnej delegacji. Przy grobie Dufa na gdańskim Srebrzysku został złożony herbowy wieniec przyozdobiony tradycyjną szarfą „Tadeuszowi – Przyjaciele z Warszawy”.





    Tadeuszowi Przyjacie(L)e z Warszawy


    Długie październikowe wieczory sprzyjają różnym wspomnieniom i refleksjom. Zatem dzisiaj przywołamy w naszej pamięci postać Tadeusza…

    Zamieszczone przez Paweł Wąsowicz
    Tadeusz Duffek, legendarny kibic Lechii Gdańsk, działacz "Solidarności" i FMW, uhonorowany medalem przez Prezydenta RP

    Nasz przyjaciel, działacz FMW Reg. Gdańsk, ŚP Tadeusz Duffek został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP Pana Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski nadanym 20 października 2009r. Uroczystego wręczenia 8 lutego 2010 roku, dokonał Pan Minister Maciej Łopiński w siedzibie Solidarności w Gdańsku. Odznaczenie w imieniu Tadeusza odebrało rodzeństwo: Marzena i Andrzej Duffekowie (całość informacji wraz z fotorelacją z uroczystości

    http://www.fmw.org.pl/index.php?opti...ow&news_id=533 )


    Tadeusz Kazimierz Duffek (1968-2005) – Urodził się w Gdańsku w wielodzietnej rodzinie, która przybyła na Wybrzeże z Bolechowa w województwie lwowskim. T. Duffek wychował się na gdańskiej Zaspie, gdzie uczęszczał do szkoły podstawowej nr 31. Następnie naukę kontynuował w Zespole Szkół Budowy Okrętów w l. 1983 -1987. Następnie podjął naukę w technikum wieczorowym, którego nie ukończył. W l. 80 – tych cała rodzina Duffków zaangażowana była w działalność niezależną. Ojciec Bogusław był działaczem NSZZ „Solidarność” więzionym z dekretu o stanie wojennym. Tadeusz wraz ze swoim rodzeństwem: Anetą, Marzeną i Andrzejem zaangażowani byli w działalność Federacji Młodzieży Walczącej. W domu Duffków na gdańskiej Zaspie znajdowała się skrzynka kontaktowa FMW. Od 1985 r. Tadeusz był jednym z liderów środowiska gdańskiej FMW, członkiem Grup Wykonawczych tej organizacji. Stał na czele ok. stuosobowej grupy działaczy FMW i kibiców Lechii Gdańsk organizującej w l. 1986 –89 antykomunistyczne demonstracje na ulicach gdańska, które odbywały się praktycznie co tydzień po mszach św. odprawianych w intencji Ojczyzny w kościele św. Brygidy w Gdańsku. Po ukończeniu szkoły i zatrudnieniu w Gdańskiej Stoczni Remontowej był także członkiem podziemnych struktur NSZZ „Solidarność”. W maju i sierpniu 1988 r. był jednym ze współorganizatorów strajków w Stoczni Gdańskiej i Stoczni Remontowej. Był jednym z kilkunastu działaczy gdańskiej FMW, który wziął bezpośredni udział w strajku. Z jego inicjatywy w maju 1988 r. na stadionie Lechii w Gdańsku doszło do gigantycznej demonstracji poparcia kibiców dla strajkującej stoczni połączonej z wielogodzinnymi walkami z ZOMO na ulicach Gdańska. Było to wówczas jedyne masowe poparcie gdańszczan udzielone strajkującym stoczniowcom. W czasie strajku Tadeusz wchodził w skład grup porządkowych, udzielał się także w drukarni zorganizowanej przez FMW. Z jego inicjatywy w sierpniu 1988 w strajku w stoczni wzięli udział kibice Śląska Wrocław. Od 1986 r. wielokrotnie brał udział w Ogólnopolskich Pielgrzymkach Świata Pracy na Jasną Górę. W l. 1985 -1989 T. Duffek za swoją działalność był wielokrotnie zatrzymywany przez funkcjonariuszy MO i ZOMO, był bity i karany kolegiami. Od lat 80 – tych był jednym z liderów kibiców Lechii Gdańsk, w kolejnych dekadach ich niekwestionowany przywódca. Inicjator odbudowy świetności klubu. W 2001 założył Stowarzyszenie Kibiców Lechii Gdańsk „Biało – Zieloni”, które zostało zarejestrowane 3 XII 2002. Prezes tego stowarzyszenia w l. 2002 -2005. W 2002 r. stanął na czele Komitetu Wyborczego „Naprzód Lechio” w wyborach samorządowych. W 2004 r. zaangażowany w działalność Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i ks. Henryka Jankowskiego, na czele którego stał jego ojciec Bogusław Duffek. W okresie X 2003 – X 2005 członek zarządu Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego Lechia Gdańsk. Zmarł po długich zmaganiach z chorobą nowotworową 21 X 2005 r. Został pochowany w alei zasłużonych na gdańskim cmentarzu Srebrzysko. Pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta Miasta Gdańska medalem 25 – lecia „Solidarności” i przez przewodniczącego NSZZ „Solidarność” medalem 20 rocznicy strajków 1988 r. Od grudnia 2005 r. jest regularnie organizowany dla najmłodszych piłkarzy turniej zimowy o Złote Lwy Gdańskie im. Tadeusza Duffeka. Ponadto Tadeusz Duffek patronuje ogólnopolskiej pielgrzymce kibiców na Jasną Górę, która od 2008 r. odbywa się w pierwszą sobotę po zakończeniu rundy jesiennej rozgrywek ekstraklasy.

    ks. Jarosław Wąsowicz SDB
    http://blogmedia24.pl node / /24730

    (...) - Młody Parasol: - Dzień po śmierci Dufa. Lechia grała w Jaworznie. Kibice Jaworzna wywiesili transparent na jego cześć, ustawili się w znak krzyża i odpalili racę. W szpitalu odwiedzili go kibice z wrogiego nam klubu - Legia Warszawa. Zostawili mu koszulkę w barwach ich drużyny z napisem - "Dufo".
    Ojciec Tadeusza: - Był też na tej koszulce numer...
    - Jaki numer? - pytam.
    - Zdaje się, że... jeden.
    http://lechiabks.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2


    ***

    Z ostatnich lat jego życia przewijają mi się wciąż przed oczami takie kadry…:

    Pamiętam jak z 10 lat temu spotkaliśmy się przy takiej charakterystycznej, starej poczcie we Wrzeszczu. Lechia grała wtedy w piątej lidze. Tadziu jeszcze w pełni formy… - Wiesz - mówi – Ze starych czasów mam taką waszą flagę, masztówkę z Żylety. Powiesiłem ją u nas na meczu. Dobra beka była. Niektórzy sobie tylko pogwizdali…

    Potem pod szpitalem przy Smoluchowskiego, gdzie odwiedzaliśmy chorego wtedy, młodszego brata Dufa – Lechiści chcieli mi tą flagę sprezentować. Nie mogłem jej przyjąć. Powiedziałem, że jej miejsce jest w Gdańsku…

    *
    2003 rok, mecz Lechii z Kolejarzem Chojnice. Jesteśmy ustawieni. Podjeżdżam taryfą na Traugutta, wybijam się i idę pod górę w stronę stadionu, lekko niepewny, w barwach. Przed bramą komitet powitalny z Dufem na czele. Na dzień dobry seta gorzały… Dalej totalna impreza w czasie meczu na stadionie, następnie objazd trójmiejskich knajp zwieńczony w sopockiej „Przystani”. Co to był za balet…

    *
    Nieco później, Lechia – Bałtyk. Jedziemy większą brygadą, jest taniec od ruszenia pociągu. W Gdańsku piwo leje się beczkami. Nieźle nas zmęczyli. Lechia wpuściła Bałtyk na układzie. Ma być spokój. Z nami jest jeden z obecnie świetnie kojarzonych na Legii, wtedy jeszcze dobrze zapowiadający się młodziak. Nieźle „zrobiony” - wskazuje na sektor Bałtyku:

    - Patrzcie! Nikt ich nie chroni! Dlaczego ich nie atakujecie?!

    Wokół kupa śmiechu. Dufo patrzy na to wszystko z ogromną radochą na twarzy…

    *
    Meczyk towarzyski, Lechia – Piast. Debiut mojej, wówczas czteromiesięcznej córki, na meczu piłkarskim. W przerwie rozchwytywany przez wszystkich Dufo podbija do nas. Szarmancko wita się z moją żoną i przez chwilę z wielką serdecznością zabawia w wózeczku moją małą Basię… To wszystko przerywa wybuchająca kilka metrów obok petarda… Zamieszanie max, ale na mojej córce wrażenia to jakoś nie robi. Uśmiecha się. Tadek też się śmieje.
    - Ooo, na sto procent będzie z niej dobry kibic!

    Obecnie Basia nie jest wcale taka mała i zaliczyła już ładnych parę wizyt na Żylecie. Tadeusza niestety nie pamięta…

    *
    Wizyta Tadzia w Warszawie. Choroba powoli zaczęła dawać mu się we znaki. Przywozimy go z Foxxem i „dobrze znanym” Patrykiem na Łazienkowską do czynnej jeszcze wtedy „eLki”. Dla obecnych w knajpie to mocna niespodzianka. Dufo spotyka wielu dawno nie widzianych znajomków i przyjaciół. Rozmowom, wspomnieniom nie ma końca…

    - Muszę zajrzeć w końcu do was na jakiś mecz. Dawno mnie tu nie było.
    - Jasne, dawaj tylko cynk kiedy.

    Odwoziliśmy go potem do jego siostry. Nikt z nas nie przypuszczał, że takiego meczu już nie będzie...

    *
    Tymczasem znowu Lechia – Bałtyk. Mecz najpierw przeniesiony z Gdyni do Gdańska, a w ostatniej chwili odwołany - ale i tak jedziemy w jakieś dziesięć osób, bo wszystko poustawiane. Jazda po maxie od samego początku. W Gdańsku hamulce puściły. Niektórzy nasi w barwach, w naszych szalach także niektórzy Lechiści.
    Przy ekspatriowanym ze Lwowa pomniku Sobieskiego namierza nas czołówka gdańskiej chuliganki. Rozkminki, konsternacja…

    - Kurrwa, co tu się dzieje?! To my Wisłę gościmy, a tu Legia chodzi sobie w barwach?!

    Wszystko rozchodzi się po kościach, acz łomot był blisko…
    Dufo w tym czasie, poważnie osłabiony, siedział w domu pod telefonem. Potem przekazywał relację jednego z tych, co nas przycięli.

    - Jedziemy, a tu centralnie goście w szalikach Legii… Wyskakujemy z samochodu, podbijamy… a to, kurrwa, nasi… O co tu chodzi?

    Znowu trochę śmiechu…

    Wieczorem siadamy „na budach” przy plaży w Brzeźnie do mega biesiady. Dufo trzyma fason, jak każdy rasowy twardziel, ale momentami nie da się ukryć, że daleko jest z nim od okej…

    *
    31 lipca 2004 – Msza Święta i Apel Poległych w Warszawie na Placu Krasińskich. Obchody 60 rocznicy Powstania Warszawskiego… Tadeusz jest z nami. Już po chemii, wyraźnie odmieniony. Upał jak stąd na słońce, a on w kurtce, czapce… Wytrzymuje jednak te bite trzy godziny na nogach.
    1 sierpnia towarzyszy nam gdzie tylko może. Nie wiem jak on to znosi. W trakcie uroczystości przy pomniku Polegli Niepokonani na Woli szepce do mnie…

    - Musiałem tu przyjechać. Musiałem to zobaczyć, być tutaj… Ogromnie tego potrzebowałem. Nie było takiej możliwości, żeby mnie dziś tu zabrakło… Dziękuję wam, że mi to umożliwiacie…

    *
    W następnym roku był jakiś mecz na Traugutta i awans gdańszczan do drugiej ligi. Chyba Lechia – Kotwica. Od nas na meczu parę osób. Tadeusz już na wózku. Przywieźli go na stadion tylko na chwilę, dopiero jak awans stał się faktem, by złapał trochę tej atmosfery święta i karnawału… Nawet z nim wtedy nie pogadaliśmy…


    *
    Wrzesień, październik 2005. Dufo w szpitalu, podłączony na stałe do przenośnej aparatury. Odwiedzamy go, w miarę możliwości, co jakiś czas. Serce pękało na ten widok, ale nic nie można było dać po sobie poznać, bo od razu wszystkich rozstawiał po kątach…
    Za ostatnim razem wręczył mi taki kufel do piwa zrobiony w starym dobrym stylu z lat siedemdziesiątych.

    - Wypij moje zdrowie i módl się za mnie. A o Polskę się nie martw, tylko osobiście o nią walcz. Polacy naprawdę nie są tacy głupi. Ludzie przejrzewają na oczy. Tym razem zwyciężymy. Ja to wiem. Zobaczysz!

    Zbliżały się wybory…

    *
    W końcu nadszedł ten dzień, zdaje się sobota albo niedziela…
    „Dufo nie żyje! Zmarł kilka godzin temu” – to była pierwsza wiadomość jaką odebrałem. Potem przyszło kilkanaście podobnych …

    *
    W Polsce odbyły się wybory. Było tak jak mówił Tadeusz. Wróciłem do domu z popijawy Ligi Republikańskiej. Sączyłem piwo z tego otrzymanego w szpitalu kufla… „Miałeś rację, Brachu… ZwyciężyliśMY!” - napisałem wtedy na jego numer telefonu…

    *
    Pojechaliśmy na pogrzeb.
    Mecz, Msza Święta, tłumy ludzi, silna delegacja Legii… Ale coś tak wszystko jakby nierzeczywiste, za jakąś mgłą…
    Wracamy we czterech, ja za fajerą. Pusto, niezła jak na tą porę roku widoczność, gnamy niewąsko…
    W Warszawie jako ostatni wysiadł z samochodu Foxx.
    Ruszyłem…
    W głowie kłębią się wrażenia minionego dnia…

    - Widzisz, Tadziu – mówię w myślach… - Byliśmy z Tobą, Przyjacielu, do końca. Trzymaj się TAM … Do zobaczenia…

    W tym momencie zaświecił się mój telefon. Czytam i sztywnieję niczym przeszyty szpilą lodu…

    „Wiadomości nie udało się wysłać.
    DUFO_LG”


    ____________


    Na zakończenie, przede wszystkim młodszym czytelnikom, gorąco polecam poniższe teksty. Świetna lektura o trudnych warunkach życia w PRL, ówczesnych kibicach, walkach z ZOMO i męskiej przyjaźni. To wspomnienia o Dufie naszego innego przyjaciela z Gdańska – ks. Jarka Wąsowicza, a dalej wyciąg smakowitych fragmentów z jego książki „Biało-Zielona Solidarność”.

    http://www.panstwo.net/398-krol-kibicow

    http://www.panstwo.net/246-skradzion...gane-zyciorysy

    Zapewne parę osób piszących na naszym forum ma kilka słów do dodania, do czego oczywiście zachęcam…

    Pozdrawiam!

    OLD FASHION MAN CLUB

  • #2
    Zamieszczone przez Pawełek Zobacz posta
    *
    Wizyta Tadzia w Warszawie. Choroba powoli zaczęła dawać mu się we znaki. Przywozimy go z Foxxem i „dobrze znanym” Patrykiem na Łazienkowską do czynnej jeszcze wtedy „eLki”. Dla obecnych w knajpie to mocna niespodzianka. Dufo spotyka wielu dawno nie widzianych znajomków i przyjaciół. Rozmowom, wspomnieniom nie ma końca…
    Tadeusz znalazł się w "L-ce" ze znaczkiem Lechii w klapie wśród legijnych silnorękich. Nota bene przyjęty z wielkim szacunkiem.

    Zamieszczone przez Pawełek Zobacz posta
    *
    31 lipca 2004 – Msza Święta i Apel Poległych w Warszawie na Placu Krasińskich. Obchody 60 rocznicy Powstania Warszawskiego… Tadeusz jest z nami. Już po chemii, wyraźnie odmieniony. Upał jak stąd na słońce, a on w kurtce, czapce… Wytrzymuje jednak te bite trzy godziny na nogach.
    1 sierpnia towarzyszy nam gdzie tylko może. Nie wiem jak on to znosi. W trakcie uroczystości przy pomniku Polegli Niepokonani na Woli szepce do mnie…

    - Musiałem tu przyjechać. Musiałem to zobaczyć, być tutaj… Ogromnie tego potrzebowałem. Nie było takiej możliwości, żeby mnie dziś tu zabrakło… Dziękuję wam, że mi to umożliwiacie…
    Ś.P. Dufo na inauguracji Muzeum Powstania Warszawskiego:

    http://i.imgbox.com/acyyKOXz.jpg

    "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
    Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
    Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
    Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
    "
    Janusz Waluś - czekaMY!

    Komentarz


    • #3
      Piękny wpis, Pawełku.

      Tak trochę na fali tego co tu napisałeś i tego co w innych miejscach wyczytałem o Ś. P. Dufo naszła mnie taka smutna refleksja, że czymś bardzo przykrym jest to, że dla większości dzisiejszych młodych ludzi autorytetami są osobnicy w rodzaju Kuby Wojewódzkiego, Jurka Owsiaka czy Dody, a nie Tadeusz Duffek i inny bohaterowie jego pokolenia.

      Czymś bardzo smutnym jest to, że losy takich ludzi jak Dufo, losy i działalność podobnych jemu bohaterów (często cichych, ale bardzo ważnych) nie są powszechnie znane. Ba- robi się wręcz wiele, aby wiedza o takich ludziach była całkowicie zamilczana.

      Można by dużo napisać o przyczynach takiego stanu rzeczy, ale nie tu miejsce na to...
      Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
      - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
      Zapamiętał.

      Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

      Komentarz


      • #4
        Jeszcze jedna historia z Tadeuszem...
        Foxx, Paweł przypomnijcie kiedy, ale coś mi się kołacze że Arka-Legia, pierwszy na zakazie.
        Przyjechaliśmy do Gdańska jakoś mocno rano, na Długim Targu pierwsze spotkania ze znajomymi Lechistami, dla niektórych mocno niezręczne, no bo wiadomka jak jest.
        Jest i Tadziu, idziemy w kilka osób w kierunku Mariny. Przy Zielonej Bramie stoi kilkunastu młodych chłopaków z Lechijnej bandy. Podbija Tadeusz i zagaduje do nich: "A wy co tu robicie?" odpowiedź dla nas mało ciekawa "Legii szukamy"
        a Tadeusz rozpinając kurtkę pod którą miał polówkę Legii pokazuje na nas z uśmiechem i mówi tu jest Legia. Konsternacja... "nie o tych nam chodzi" i odchodzą.

        Świetny człowiek, wielki Przyjaciel...
        Ostatnio edytowany przez maciej_KO; [ARG:4 UNDEFINED].
        Beer Football Girl... eee... Wife?!

        Komentarz


        • #5
          Tak to był ten mecz: Arka - Legia na zakazie, bez żadnych układów - ok. 130 osób z Warszawy incognito i dobry motyw z S. w okolicach gniazda Arki, rozkminionym przez KSP, ale unikającym kłopotów "na patencie" . Ogólnie, super wyjazd.

          O Tadeuszu wszystko napisał Paweł.
          My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

          Komentarz


          • #6
            Dlatego tym bardziej trzeba polecać książkę ks. Jarka Wąsowicza „Biało-Zielona Solidarność”. Jeszcze sporo osób(szczególnie młodych) nie zna historii tego człowieka a wiadomo ,że w telewizji o tym nie usłyszą.

            Wieczne Odpoczywanie racz Mu dać Panie......
            "Lubię sobie jebnąć piwo"

            Komentarz


            • #7
              Niestety, od dawna szukam tej książki i w chwili obecnej jest niedostępna nawet w wydawnictwie...
              e: jest na allegro http://allegro.pl/bialo-zielona-soli...693552720.html
              "Mamy w tym kraju jeden punkt, z którego pochodzi wszystko zło: to Warszawa.
              Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostaje ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju."


              Hans Frank, 14 grudnia 1943

              Komentarz


              • #8
                Jaco – wtedy w „eLce”, jak mnie pamięć nie myli, Tadziu wręczył paru osobom od z nas takie koszulki Lechii „a’la Celtic” z naszymi ksywami. Masz ją jeszcze?

                Maciejko, Foxx – dziś leciał w ciągu dnia taki soundtraczek z filmu „Rugbyści”. Od razu mi się wyświetliło jak wtedy w Gdańsku Dufo pyta

                - Macie jak tam dojechać do tej Gdyni? Może ja dam dzwonka do R., to on po was wyjedzie?

                I łapie za telefon … Przekonaliśmy go, żeby dał spokój, że bez przesady
                Jeden z najlepszych wyjazdów XXI wieku. Nie ma to tamto…

                Casual – dzięki za Dobre Słowo.

                A tu krótka relacja z niedzieli:

                http://www.lechia.net/index.php?opti...ufa&Itemid=200
                OLD FASHION MAN CLUB

                Komentarz


                • #9
                  Zamieszczone przez Pawełek Zobacz posta
                  Jaco – wtedy w „eLce”, jak mnie pamięć nie myli, Tadziu wręczył paru osobom od z nas takie koszulki Lechii „a’la Celtic” z naszymi ksywami. Masz ją jeszcze?

                  A jak myślisz?
                  "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                  Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                  Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                  Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                  "
                  Janusz Waluś - czekaMY!

                  Komentarz


                  • #10
                    Zamieszczone przez a-d-a-m Zobacz posta
                    Niestety, od dawna szukam tej książki i w chwili obecnej jest niedostępna nawet w wydawnictwie...
                    e: jest na allegro http://allegro.pl/bialo-zielona-soli...693552720.html
                    Dziękuję za przypomnienie tej książki i za ten link, dzięki któremu mogę się zapoznać z tą pozycją.
                    Brak czasu nie pozwolił na razie na przeczytanie całości, ale początkowe fragmenty ze wspomnieniami ojca Dufo są naprawdę wzruszające.
                    A postać Ś.P. Tadeusza niewątpliwie zasługuje na miano wzoru do naśladowania, nie tylko dla naszej stadionowej młodzieży.
                    Złoty słońca blask dokoła,
                    Orzeł biały wzlata w wzwyż,
                    Dumne wznieśmy w górę czoła,
                    Patrząc w Polski znak i w krzyż!

                    Polsce niesiem odrodzenie,
                    Depcząc podłość, fałsz i brud,
                    W nas mocarne wiosny tchnienie,
                    W nas jest przyszłość, z nami lud!

                    Naprzód idziem w skier powodzi,
                    Niechaj wroga przemoc drży!
                    Już zwycięstwa dzień nadchodzi,
                    Wielkiej Polski moc to my!
                    Wielkiej Polski moc to my!

                    Komentarz


                    • #11
                      Jestem właśnie w trakcie lektury i naprawdę polecam wszystkim. Dużo historii i oczywiście wątków kibicowskich, opisane w bardzo przystępny sposób także czyta się łatwo, szybko i przyjemnie a i sporo się można dowiedzieć
                      ''Tylko martwe ryby płyną z prądem"

                      Komentarz


                      • #12
                        Świetna lektura podklepana przez Pawełka. Się zapoznać nalegam!

                        "..W faktach, na Wiertniczej wyleciał majk pułapka"


                        http://www.youtube.com/watch?v=NpVmTkVk1Ow

                        Komentarz


                        • #13
                          Dokładnie dziś Tadeusz świętowałby swoje 44 urodziny. Dodatkowo również to dzień jego imienin.

                          Niedawno rozmawiałem na jego temat z naszymi wspólnymi znajomymi. Za każdym razem pojawia się wątek niedowierzania, że nie ma go z nami już siedem lat, a jego wciąż tak bardzo brakuje… Stale słychać – „gdyby Tadek żył…”„Dufo zrobiłby tak…” itp.

                          Jakże przeczy to dość powszechnej teorii, że nie ma ludzi niezastąpionych…
                          OLD FASHION MAN CLUB

                          Komentarz


                          • #14
                            W tym roku uroczystości tym razem w Zaduszki. Nieliczną delegacją, jak zwykle, obecni. PamiętaMY.
                            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                            Komentarz


                            • #15
                              jako młodziak chciałem podziękować za te bezcenne wspomnienia i relacje!!! WIELKI CZŁOWIEK WIELKI POLAK

                              Komentarz

                              Pracuję...
                              X