Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Kibicowanie w pracy

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Kibicowanie w pracy

    A założę sobie taki temat.
    Siedze teraz w pracy (jak codzień) na przerwie lunch'owej i tak sobie myślę, jak to jest u innych firmach z kibicowaniem Legii, czy też innnej drużynie? W mojej pracy zdecydowana większość pracowników, to ludzie napływowi z innych rejonów Polski, np. Sopot, Gdańsk, Szczecin, Kraków, Poznań, Białystok, Stalowa Wola itp. (mniejszych miast i wsi nie wymieniam). Cześć z nich to absolutni dyletanci w temacie, ale część jakoś tam kibicuje swoim lokalnym drużynom, bo z Legią, to gorzej! Z moich obserwacji wynika, ze najbardziej zadufanymi w sobie są reprezentanci Wielko- i Małopolski! (a to, że u jednych jest najwięcej kibiców, a drudzy to są w ogóle najlepsi we wszystkim). Z niektórymi można normalnie porozmawiać w temacie, inni to tylko się odzywają, np. jak Legia przegra mecz, i trzeba się ponabijać z Benego i Legii! Oczywiście jak wygramy, to żadnego tematu nie ma! Parę razy zdażyło mi się pokłócić z kimś, kto wyśmiewał się z Legii, a ostatnio na stadionie to był, jak kupował ciuchy na X-lecia! Albo mój szef: komentuje jaka ta polska liga jest kiepska i wogóle, pytam się go kiedy ostatnio oglądał mecz ligowy (a wiem, że C+ nie posiada), bo przecież w publiczenej liga była transmitowana dobrych parę lat temu! Ależ ma wtedy minę! Takie to są m. in. historie z kibicowaniem u mnie w firmie.
    A jeszcze jedno, pracuję w takim miejscu, że zawsze do mnie przychodzą ludzie z naszych placówek terenowych, gdy mają delegację do Wawy i zawsze z ciekawością patrzę na ich minki, jak widzą mój pokój w firmie, obwieszonych szalikami, kalendarzami, plakatami, zegarem na ścianie, kubkiem na biurku, podkładką pod mychę, segregatorami na półkach w czewrono-biało-zielono-czarnej kolejności! :buhaha:
    A jak z tym jest u Was?

  • #2
    Co prawda nie mam w pokoju pracowniczym emblematów czy barw ale czasem przyłażę w bluzie (L) czy też latem w t-shirtach i jakoś nikt nie komentował. No, może raz szef-poznaniak (na którego tekst "znam kilka *piosenek* o Legii" odpowiedziałem, że znam drugie tyle na Lecha :> ) - generalnie raczej słabo kumaty. Jest za to ekipa w magazynie, która regularnie chodzi na meczyki i z którą rzecz jasna świetnie się rozumiemy . Pracuję w budynku w którym oprócz mojej mieści się sporo firm, ludzie ganiają w garniakach i mam wrażenie, że klimaty w ogóle piłki nożnej są im z deka obce.

    mniej więcej tak się to prezentuje

    Komentarz


    • #3
      Zamieszczone przez Cukier
      Co prawda nie mam w pokoju pracowniczym emblematów czy barw ale czasem przyłażę w bluzie (L) czy też latem w t-shirtach i jakoś nikt nie komentował. No, może raz szef-poznaniak (na którego tekst "znam kilka *piosenek* o Legii" odpowiedziałem, że znam drugie tyle na Lecha :> ) - generalnie raczej słabo kumaty. Jest za to ekipa w magazynie, która regularnie chodzi na meczyki i z którą rzecz jasna świetnie się rozumiemy . Pracuję w budynku w którym oprócz mojej mieści się sporo firm, ludzie ganiają w garniakach i mam wrażenie, że klimaty w ogóle piłki nożnej są im z deka obce.

      mniej więcej tak się to prezentuje
      Pozory moga mylić, bo ja sam chodzę do pracy w gajerze! Tylko piątki luźniejsze są czasami! Szef Poznaniak? -> :fu: Przynajmnie gospodarny jest!

      Komentarz


      • #4
        absolutnie nie mam nic do ludzi pracujących w garniturach - wiem, że takie są wymogi, u mnie handlowcy też pracują w garniturach (ja nie muszę bo jestem projektantem ) ale generalnie czasem rzuca się w oczy jak ktoś na kogoś patrzy. Raz jedyny klient rzucił do mnie Legia! ale to był gość który przywiózł towar - czyli spoza.

        Komentarz


        • #5
          Parę razy mi się zdażyło iść na mecz prosto po pracy, oczywiście w garniturku i dziwnie się ludzi patrzyli jak w nim wychodziłem z szalem na szyi! Najgorsze było tłumaczenie jakiemuś baranowi na bramkach przy odkrytej, po jaką cholerę taszczę ze sobą elegancką dyplomatkę ze służbowymi papierami w środku! 8-

          Komentarz


          • #6
            HEH! No to uważaj Beny,

            Firma w której pracuję jest firmą sieciową. Mamy kilkanaście w całej Polsce. W każdym dużym mieście mamy kilku ludzi + 2 duże centrale.

            Mam więc w firmie i Wiślaków i Lechitów i Arkowc(a) (oj!), kibica Pogońi, Jagiellonii, Szombierek (!), GKS, Górnika i paru żużlowców .

            W centrali dominują Legioniści - będzie od nas w sumie 10 osób dzisiaj - nowy rekord - przyznających się jest około 15-20, praktykujących na stadionie - regularnie 3 (w tym JA!) reszta od święta. Mamy też dwóch z KSP, jeden fanatyk i drugi przerabiany skutecznie na CWKS. (Co do zasady kibic Lechii, gość z Gdańska).

            A teraz najlepsze. Prezes kibic Widzewa. Jego kierowca kibic ŁKS. Widzew generalnie obstawiony silną ekipa chodzących (duża placówka w Łodzi).

            I tak to wygląda.
            For those about to rock,
            I salut you!!!

            Komentarz


            • #7
              Zamieszczone przez Beny
              Parę razy mi się zdażyło iść na mecz prosto po pracy, oczywiście w garniturku i dziwnie się ludzi patrzyli jak w nim wychodziłem z szalem na szyi! Najgorsze było tłumaczenie jakiemuś baranowi na bramkach przy odkrytej, po jaką cholerę taszczę ze sobą elegancką dyplomatkę ze służbowymi papierami w środku! 8-
              Kiedys jak wparowałem w gajerze na puchar polski to mi chcieli bramkarze parasol zabrać. A jak się na mnie wszyscy gapili...
              Teraz przebieram się w samochodzie.
              For those about to rock,
              I salut you!!!

              Komentarz


              • #8
                Dobrze, że to poważni, stateczni ludzie, to nie ma pyskówek i innych "atrakcji"! A może się mylę? '8

                Komentarz


                • #9
                  Zamieszczone przez Beny
                  Dobrze, że to poważni, stateczni ludzie, to nie ma pyskówek i innych "atrakcji"! A może się mylę? '8
                  Myślę że poza jednym idiotą z KSP, moglibyśmy stanowić przykład kibica pradziwego. Pełna kultura.
                  For those about to rock,
                  I salut you!!!

                  Komentarz


                  • #10
                    Re: Kibicowanie w pracy

                    Zamieszczone przez Beny
                    Z moich obserwacji wynika, ze najbardziej zadufanymi w sobie są reprezentanci Wielko- i Małopolski! (a to, że u jednych jest najwięcej kibiców, a drudzy to są w ogóle najlepsi we wszystkim).
                    Poznaniacy których znam są super. Generalnie to Legii nie lubią, ale nie są agresywni i uznaja że oni i my to najlepsi kibice w Polsce i w ogóle to żałują że nie ma większych stadionów i że taka wojna między nami jest bo oni preferują "ostrożną neutralność"

                    Małopolanie... no cóż - Melel natarłby im uszu napinanie się i gwaizdorstwo. Są najlepsi i już. A ja mam na pewno brzydkie krawaty.
                    For those about to rock,
                    I salut you!!!

                    Komentarz


                    • #11
                      Uwielbiam takie dni, jak dzisiejszy w pracy! Nagle wszyscy zauważyli, że Legia wygrała jakiś mecz :/, ba że nawet grała jakikolwiek! He, he jacy to teraz wielcy fachowcy! Żeby ich tam! Nagle wielkie zainteresowanie! I gadki typu: "No jak tam mecz, wygraliście co?" Gazety sobie poczytaj baranie! Bo poprzednio tylko drwiny i nabijactwo z mojej osoby! Największą polewkę mieliśmy rano z kolesiem, który był na meczu, jak komentowaliśmy piątkowe wydarzenie i właśnie korytarzem szedł gość z Krakowa, ale jak nas zobaczył i usłyszał komentarze, to znikł mu ten jego durnowaty uśmieszek na buzi, podszedł, przywitał się i poszedł dalej! Bez słowa! Chociaż jeszcze w piątek gadał jak najęty o wyższości Krakowa nad Warszawą! Ehh, galicyjskie kompleksy, czy jak!? Fajny dziś jest dzień w pracy!

                      Pozdro dla pracusiów!

                      Komentarz


                      • #12
                        ja w pracy mam spoko klimat: wiekszosc to przyjezdni, ale nie sa fanatykami pilkarskimi, nie maja swoich jakis ulubionych druzyn, a z racji tego, ze pracuja w Wawie interesuja sie wynikami Legii (troche ich zarazilem, szczegolnie, ze razem z jednym kumplem z pracy non-stop gadamy o Legii, a koles w miare regularnie stara sie chodzic na mecze). wiekszosc wie, ze jestem fanatykiem i powoli wkrecaja sie w Legie. interesuja sie wynikami, pytaja jak bylo na meczu, jak wrazenia. jeszcze kilka miesiecy ze mna posiedza w robocie, to zaczne ich wyciagac na mecze ;-)

                        pozdrawiam
                        Leszek

                        Cyberf@ni - Ultras Legia Warszawa

                        Komentarz


                        • #13
                          w firmie mojego ojca , w której pracuję , ( mieszczą się tez dwie inne tu firmy ) wszyscy wiedza ze jestem kibolem Legii ogólnie raczej rozmawiam o tym z dwoma koleszkami , ale jeden z nich to ... chodzi na Polonię 8- , a drugi nigdy nie był na meczu 8- w pracy ostatnio zrobiłem nawet na komputerku firmowym tapetkę Warszawy , oczywisście z herbem Legii , ale zeby mnie nie wkurzac nikt tego nie skomentował
                          Najlepsze powiedzenia jakie słyszałem od chłopaków ( tych co jada na Legię , ale robią to tylko po to aby mnie wkurzać ) to jak była dostawa jakiegoś tam oleju z Krakowa i kierowca coś tam zaczął stękać , ze ja Legionista jestem , kłócić sie o miejsce w tabeli a oni wtedy wyskoczyli :
                          "Słuchaj pan , co jak co , ale Legia jest nad Wisłą , zawsze była i chyba zawsze będzie " Pamietam , zę koleżka sie tak wkurwił ze rozładował towar i zmył się w ciągu 5 minut

                          Komentarz


                          • #14
                            U mnie w robocie kibiców raczej nie ma
                            Są ludziki z całej Polski i nawet 5 osób udaje mi się czasami na mecze wyciągnąc
                            Dwóch gości - ojciec i syn - chodzą nawet bez mojej namowy chyba dlatego że sosnowiecka w nich płynie krew
                            Jest jeden kanadyjczyk urodzony w Gdynii i bardzo chętnie chodzi na Legię bo u niego to był tylko hokej
                            Jest i hanys który na jakiś klasyk pójdzie, bo jak mawia hanysy nawet jak się szpilem nie interesują to w genach mają zakodowane że warto iść na mecz
                            No i jeden kolo ze Szczecina - kibic/niekibic ale wie o co biega

                            Ogólnie raczej nie ma z kim pogadać...
                            Szef któregoś dnia widząc mnie w pracy w gajerze zapytał:
                            "A cóż to? Jakaś piłka buiurowa była grana?"
                            I tak jak ktoś już pisał - jak Legia przegra to mówią wszyscy , jak wygra to cisza
                            Każdy jest wtedy znawca.. a do tego ta latająca po stadionie butelka....
                            Nie mam już nawet siły baranom tłumaczyć...
                            przyjemny chłód na łysym karku
                            w świetle latarni butów blask

                            Komentarz


                            • #15
                              Mój szef jest pilkarskim kibicem, taki bardziej Liga Misiów a nie kluby. Ale wiem że jest mocna ekipa legijna (muszę z nimi zacząć współpracować) no i napewno jeden fanatyk z którym mnie przyjeto. Ogólnie to duża firma w centrali ludzi od cholery spoza Warszawy ale jakoś nie wyrażaj ą swoich sympatii (no ja musze zacząć chodzić nakoszulce to może ktoś coś powie). Co innego to fabryki (to też mój regiona dzialania), Mamy w Łodzi i pod Krakowem. Ale tam jeszcze nie byłem (może będę).
                              A i bym zapomniał muszę namówić mego drugiego szefa Szkota i się wywiedzieć o jego sympatie.
                              Walczę o palmę pierwszeństwa w konkursie o Złotą Chochlę...

                              Komentarz

                              Pracuję...
                              X