Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Piwo

Zwiń
To jest podklejony temat.
X
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • A, nie dodałem, że to był porter bałtycki z Komesa (zwykły, bez platków).

    Nie wiem skąd brałeś butelkę, ale wymrażałeś 6 godzin - przed przystąpieniem do działania odszukałem Twoje posty sprzed roku
    Lubię sobie jebnąć posta.

    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

    Komentarz


    • Ok, to widzę, że moja pamięć jest naprawdę niezawodna
      No nic, myślę, że i tak czas wymrażania nie miał większego wpływu na jakość efektu finalnego, jedynie mogł on podbić irytację z racji konieczności ogrzewania.
      0,3 to zakładam z 1 litra? Jeśli tak, to musiało nieźle kopnąć

      Komentarz


      • Nie, z pół litra. Ty też rok temu uzyskałeś 0,3 l., tylko nie wiem z jakiej ilości początkowej (ale zakładałem, że z 0,5; może nawet tak pisałeś, już teraz nie pamiętam)
        Lubię sobie jebnąć posta.

        „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
        St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

        Komentarz


        • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta
          To ja w ramach przygotowań do świętowania wypiłem ostatnio tego limitowanego portera Komesa z Żabki. Ale ponieważ Majkisek nie podzielił się wrażeniami z degustacji, więc nie wiedziałem czy ma mi smakować czy nie W smaku OK, ale co do różnic z wersją podstawową to się nie wypowiem - może jakbym probował jednocześnie z dwóch pokali. Wydawało się moze pełniejsze niż pita niedawno wersja podstawowa kupiona w tym roku, bliżej mu było do takiego już rok odleżanego - co w sumie jest zgodne z historią tego napitku przed trafieniem do butelki (butalkowano juz troche odleżakowany).
          I mnie się (w końcu!) udało zdegustować tego Komesowego Portera z płatkami bourbonowymi. Po raz pierwszy jakieś 2 miesiące temu, po raz wtóry - całkiem niedawno. I tak, za pierwszym razem rzeczywiście nieco pełniejsze, niż podstawka, w dodatku wyraźnie nuty waniliowe, więcej czekolady - wypite z dużą przyjemnością, solidne 4/5.
          Niestety, odleżakowana butla już tak dobrego wrażenia nie zrobiła. Ewidentne utlenienie (śliwka) i efekt końcowy bardzo przypominający wersję podstawową, która idzie właśnie w tę stronę. Nie było też już w zasadzie nut waniliowych (lub też zostały skutecznie przykryte). Nic specjalnego, max 3,75/5 a nawet bardziej w stronę 3,5/5. Wielka szkoda, że to w tę stronę poszło, gdyż na tle piw tak szeroko dostępnych, wyróżniało się bardzo. Jak ktoś ma, to nie radzę leżakować, bo z tych nut "ekstra" niewiele po czasie zostaje.

          Ale, żeby nie było, że wpadam tu po tak długim czasie jedynie z recenzją czegoś, o czym już pewnie każdy zapomniał, to w bonusie kilka opisów co ciekawszych piwek, które miałem okazję w ostatnich tygodniach spróbować.

          Buzdygan Turborozkoszy Woodford Reserve BA (2021) - Browar Harpagan, Stout - Imperial / Double Pastry, ekstrakt 33(!), alk. 16%(!!). 4,5/5.
          Pamiętam, że piłem wersję 2020 z beczek po Jacku Danielsie z parametrami 30 ekstraktu i 10,5 alkoholu (czyli mega płytko odfermentowana) i była dla mnie zdecydowanie za słodka, niepijalna wręcz. Jednak tutaj mamy jeszcze wyższy ekstrakt i ekstremalne odfermentowanie. To daje piwu niesamowitą pijalność, nie ma odczucia ulepiastości. Alkohol niewyczuwalny. W smaku i aromacie dominuje na przemian kawa z kokosem. Do tego pełno czekolady. Czy może być lepsze deserowe piwo? Ciężko. Chyba tylko Imperial Stout z masłem orzechowym ze Stu Mostów jest w stanie konkurować w moim prywatnym rankingu. Dla osób, które lubią takie klimaty - zdecydowanie polecam. Idzie dorwać za 3 dyszki na necie (pewnie w stołecznych stacjonarnych ze 20% drożej).

          FROM THE SOURCE - Nepomucen’s Finest (6th Anniversary) - Browar Nepomucen, Stout - Imperial / Double, ekstrakt 35(!!), alk. 10%(!). 4/5.
          Butelka i parametry typowo świąteczne. Jeśli chodzi o stopień odfermentowania, to mamy całkowite przeciwieństwo Buzdygana. Piwo z dodatkiem kakao, kawy i kokosa (jakby ktoś się jeszcze zastanawiał jaki jest mój ulubiony zestaw dodatków ), leżakowane w dwóch beczkach - bourbon i rum. Mimo tak wysokiego ekstraktu, nie jest przesadnie gęste ani ulepiaste (nawet więcej ciała się spodziewałem). Wszystkie dodatki, jak i aromaty z beczek są tu dużo bardziej wyważone. Piwo jest więc świetnie zbalansowane ale... nie ma efektu wow. To, że żaden aromat nie wychodzi na czoło, jest swego rodzaju rozczarowaniem, gdyż trunek mimo ekstremalnej zawartości cukru wydaje się być mało intensywny. Ot, taki przyjemny deserek. Na końcu nawet lekko cierpki. Cena nieco wyższa, niż Buzdygan, bo około 35-40 złotych na necie (acz za 0,375, w przypadku Harpagana było to 0,33). Podsumowując, źle nie jest ale na pewno w moim przypadku nie do powtórki. Etykieta obiecywała zbyt wiele.

          Chcesz Ciasteczko? - Browar Artezan Collaboration with LERVIG, Stout - Imperial / Double Milk, ekstrakt?, alk. 11%. 4,25/5.
          To było moje drugie podejście do ciasteczka. Pierwsze (być może z wcześniejszej warki) bardzo mnie zaskoczyło. Mianowicie, było ekstremalnie wręcz kakaowe (dodatki w tym piwie to kakao i maliny), zaś maliny były niemal niewyczuwalne (a pamiętam, że właśnie ze względu na nie się nań połasiłem), błąkające się gdzieś z tyłu języka w tzw. aftertejście. Tym razem było zupełnie inaczej. Mnóstwo malin i kakao gdzieś tam w tle. Ogólnie obie warki(?) bardzo dobre, każda zupełnie inna. Mnie chyba bardziej urzeka wersja turbo kakaowa, niemniej planuję kupować każdoroczną warkę, aż do pierwszej wpadki . Tym bardziej, że to aż 0,5 litra piwa, do dorwania za 25zł w necie. Piwo z beczki po bourbonie.

          Kord Rum Barrel Aged - Jan Olbracht Browar Rzemieślniczy, Belgian Quadrupel, ekstrakt 26, alk. 12%. 4,25/5.
          Quadruple, a właściwie Quintuple (czyli jak głosiła etykieta hybrydę Quadrupla z Barley Wine) piję wyjątkowo rzadko. A już takie, z beczki po rumie, to ekstremalnie rzadko. Nie mogłem się więc temu piwu oprzeć (istnieje też wersja podstawowa, a także leżakowana w przeróżnych beczkach, od czerwonego wina, przez koniak, po bourbony). Niemniej, moją ulubioną beczką jest rum, więc wziąłem rum. Barwa piwa zaskakująca, jasna, niemalże świetlista jak na ten kaliber. Piwo jest gęste ale nie do przesady. Bardzo rumowe. Czuć też słodowość, Belgię jakoś nie za szczególnie (rum jest naprawdę wyraźny), choć trochę suszonych owocków na pewno jest. Zresztą, smak jest naprawdę bardzo złożony. Nie wiem, czy mógłbym pić wiadrami ale takie 0,33 to nie jest dlań za dużo. Tam po prostu mnóstwo się dzieje i jest bardzo ciekawie, bo takich piw na rynku nie ma. A szkoda. Polecam spróbować każdemu, kogo nie odstrasza nic z mojego opisu. Cena to z tego co kojarzę jakieś 25 złotych (albo i mniej) na necie.

          Triple Citra - Funky Fluid, IPA - Triple New England / Hazy, ekstrakt 21%, alk. 9%. 4,25/5.
          Tym razem coś od mojego ulubionego niemieckiego badylarza w cenie zbliżonej do ceny litra oleju napędowego. Bardzo fajny Single Hop! Niby New England ale tak: goryczka jakaś jest, nawet zauważalna, więc z racji wysokiego woltażu/ekstraktu w przeliczeniu na IBU to i pewnie dość wysoka. Słodyczy aż tak dużo nie ma, bo to aż 9% z 21, więc całkiem głęboko odfermentowana. Aromat fajniusi bo wszystko teraz jest DDH. No naprawdę bardzo udane piwesio do bezstresowego sączenia/żłopania bez zbędnej kontemplacji (choć jeśli ktoś lubi niuansiki SH, to też będzie zadowolony bo Citra gra tu rewelacyjnie).

          Triple Coffee & Salt - Funky Fluid, IPA - Black / Cascadian Dark Ale, ekstrakt 24, alk. 10%. 4/5.
          Mój związek z Black IPA śmiało można określić jako "to skomplikowane". Nie trafiłem jeszcze żadnej, która by mnie urzekła, którą bym powtórzył i na którą, ot tak, miałbym ochotę*. Szczególnie jeśli chodzi o takie bez dodatków. Natomiast pamiętam wersję Black DIPA z kawą i solą z FF. Tym razem poszli oni o krok dalej i uwarzyli wersję potrójną. Jako, że w przypadku ciemnych piw nie ma dla mnie limitu, jeśli chodzi o ekstrakt czy alkohol, to z ciekawością po nie sięgnąłem. Zresztą, była to kooperacja z moją ulubioną palarnią kawy (HAYB). No i właśnie, dodatek kawy i soli sprawia, że tak naprawdę to nie miałem wrażenia, że piję jakąś ciemną IPĘ, a wszystko to poszło w kierunku solidnie nachmielonego FESa. I to lubię. Naprawdę pyszna kawusia. Alkohol niewyczuwalny. Goryczka jest ale nie zabija, jak to zwykle ma miejsce w przypadku BIPA. Żadnej łodygi, trawy, nic takiego. Kawusia (w ogóle kolor taki brązowy bardziej, niż czarny, skąd skojarzenie z kawą jeszcze większe) i szlachetna goriczka. Pięknie. Do dorwania za naście złociszy.

          *Pomijając Black IPA autorstwa księciunia, która była naprawdę w dechę i zdecydowanie wyróżniała się na tle tego co oferuje rynek

          Oczywiście, to nie jest tak, że jestem alkoholikiem i niczego z jednocyfrową zawartością już nie tykam. Tykam. Jednak wiadomo - zima sprzyja piciu ciężkich i mocnych piw, ponadto tendencje w krafcie idą wyraźnie w tę stronę (i to nawet w przypadku piw jasnych, co jest już w moim odczuciu przesadą). Ponadto, lekkie piwa rzadko kiedy zapadają w pamięć i często są zbyt do siebie podobne, więc i ich opisy byłyby w pewnym sensie powtarzalne. Coś o jasnym piwie będzie zapewne za niespełna dwa tygodnie. Na WFP nie byłem już pewnie z kilka lat(?), więc mocno liczę, że tym razem się uda. Podczas najbliższej edycji na gości czeka mnóstwo atrakcji, m.in. Piwne Mistrzostwa Sensoryczne Polski:


          Pojawia się też (choć bardzo powoli niestety!) lineup:
          15. Warszawski Festiwal Piwa 23-25 marca 2023. Bilety od 20 zł. Stadion Miejski Legii Warszawa, zapraszamy!

          Komentarz


          • Jak już zostało wspomniane, od czwartku do soboty odbędzie się 13 edycja Warszawskiego Festiwalu Piwa. Tym razem mam w planach dwa dni uczestnictwa (czwartek i piątek). Lista piw sporządzona. Oczywiście nie uda mi się spróbować wszystkich. Z doświadczeń poprzedniej edycji zakładam, że części z tych piw, które zamierzam wypić w danym momencie nie będzie jeszcze podpięte. Nie mniej nadzieje i zamiary są spore

            Line - up (w linku podanym przez @Majkisek) jest w tej chwili obszerny i bogaty. Jest w czym wybierać.

            Polecam odwiedziny Stadionu przy Ł3 w najbliższy weekend . Pozostaje mi życzyć smacznego

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
              Jak już zostało wspomniane, od czwartku do soboty odbędzie się 13 edycja Warszawskiego Festiwalu Piwa. Tym razem mam w planach dwa dni uczestnictwa (czwartek i piątek). Lista piw sporządzona. Oczywiście nie uda mi się spróbować wszystkich. Z doświadczeń poprzedniej edycji zakładam, że części z tych piw, które zamierzam wypić w danym momencie nie będzie jeszcze podpięte. Nie mniej nadzieje i zamiary są spore

              Line - up (w linku podanym przez @Majkisek) jest w tej chwili obszerny i bogaty. Jest w czym wybierać.

              Polecam odwiedziny Stadionu przy Ł3 w najbliższy weekend . Pozostaje mi życzyć smacznego
              Orzelek poleciłbyś z line up jakieś dwa fajne pilsy i coś pszenicznego??
              Always look on the bright side of life!

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
                Jak już zostało wspomniane, od czwartku do soboty odbędzie się 13 edycja Warszawskiego Festiwalu Piwa. Tym razem mam w planach dwa dni uczestnictwa (czwartek i piątek). Lista piw sporządzona. Oczywiście nie uda mi się spróbować wszystkich. Z doświadczeń poprzedniej edycji zakładam, że części z tych piw, które zamierzam wypić w danym momencie nie będzie jeszcze podpięte. Nie mniej nadzieje i zamiary są spore

                Line - up (w linku podanym przez @Majkisek) jest w tej chwili obszerny i bogaty. Jest w czym wybierać.

                Polecam odwiedziny Stadionu przy Ł3 w najbliższy weekend . Pozostaje mi życzyć smacznego
                Orzelek poleciłbyś z line up jakieś dwa fajne pilsy i coś pszenicznego??
                Always look on the bright side of life!

                Komentarz


                • Bootleg

                  Niestety nie odczytałem posta, bo forumka się wyłączyła, jak się okazało - na cały czas trwania Festiwalu Mam nadzieję, że znalazłeś coś, co Ci dobrze smakowało.

                  Z piw pszenicznych nie mogę dać rzetelnej rekomendacji, ponieważ nie przepadam za klasyczną "pszenicą".

                  Natomiast z pilsów ja nastawiłem się na pilsy niemieckie i takie znalazłem, bo akurat wrzucili na krany w piątkowe południe. "Hallertauer Pils" z Maltgardena oraz "Ein Hallertau Bitte" z Pinty. Pierwszy - piwo o czystym profilu chlebowo-słodowym, średniej goryczce, acz lekko zalegającej. Mam jeszcze wersję butelkowaną. Drugi - piwo chmielowo-zbożowe (żytnie), o goryczce mocnej, ale niezalegającej. To piwo z Pinty jest z serii "Pinta Miesiąca" z datą kwiecień 2022 r., więc lada moment pewnie trafi do multitapów (polecam stronę ontap.pl do sprawdzania, co aktualnie znajduje się na kranach).

                  Ja piłem pojemności 100 ml (czasem wlewano więcej). Natomiast na niektórych stoiskach widziałem ceny za 0,5 pilsa - nawet 15 złotych. Rozumiem IPĘ za tą cenę, ale za zwykłego pilsa?

                  Komentarz


                  • Tego Pilsa z Maltgardena piłem. Fajny i godny polecenia.

                    Na plus w strefie nowych browarów zaskoczył mnie browar BIAŁY z Podlasia. Dwa ciekawe piwa Chmielowy Zapał i Chmilowa Moc. Ten pierwszy zwłaszcza przypadł mi do gustu. Są też podobno dostępni w Warszawie w jednym z punktów. Nie znałem ich wcześniej.

                    Z punktów odwiedziłem jeszcze Browar Zakładowy, nasz Warszawski, Hopito i Lubrow.
                    Ostatnio edytowany przez Bootleg; 7875.
                    Always look on the bright side of life!

                    Komentarz


                    • Z mojej strony szybciutki backlog z WFP. Na wstępie dodam, że był to dla mnie bardzo udany festiwal (pierwszy od bodaj 2,5 roku) i poziom wypitych piw oceniam bardzo wysoko. Może ilościowo nie wypadło to jakoś super imponująco ale w tym roku postawiłem na jakość. Polowałem w szczególności na wytrawne, palone i goryczkowe RISy (i takich nie znalazłem) oraz na piwa wymrażane (i takich znalazłem całe mnóstwo), których spróbowałem aż 9(!).
                      W piątek udało mi się wynegocjować wcześniejsze wyjście z roboty i na bramkach zameldowałem się już o 16. Był to strzał w „10”, gdyż stadion świecił jeszcze pustkami (około 21, gdy się zebrałem było niesłychanie dużo ludzi) i mogłem na spokojnie poeksplorować (nie to, żebym nie zrobił wcześniej dokładnej listy, co chcę pić ). No to po kolei:

                      Oddaj Stówę, browar Cześć Brat! – DDH APA, 4.9% alk. 4/5.

                      Niby przyszedłem po RISy i wymrażanki ale piątkowe popołudnie było tak przyjemnie ciepłe i słoneczne, że musiałem zacząć od czegoś lekkiego. Generalnie moje przesłanie było takie, żeby próbować browarów, których nie znam, które są trudno dostępne (albo wcale) w sklepach, a także piw mocno limitowanych. Toteż, jeśli ktoś szuka na mojej liście Ataku Chmielu, może się lekko rozczarować. Tak więc na pierwszy ogień poszła lekka, fajnie nachmielona APA. Barwa jaśniuteńka, piękna, mocno mętne. W smaku bardzo orzeźwiające, wchodziło kapitalnie. Nawet jakaś tam zaznaczona goryczka się pojawiła. Czegóż więcej chcieć od takiego piwa? Bardzo dobry strzał.

                      Marek Agrestiusz, browar Hopium – Agrestowy Sour, 5.2% alk. 3.5/5.

                      Z kolei moje festiwalowa towarzyszka zaczęła od agrestowego sourka. Ogólnie agrest jest dość kwaśny, nie dodaje też za dużo słodyczy, więc jest to bardzo fajny owoc do tego typu piw. I faktycznie na początku było dość kwaśne, mocno orzeźwiające. Jednak z czasem mam wrażenie, że mogłoby się zrobić dość mdłe i pół litra byłoby męczące. Ot, takie babskie piwko w sumie, jednak co na plus, bez przesadnej słodyczy. Ja jednak już trochę „wyrosłem” z tego typu piw.

                      Bomboniera #9, browar Monsters – Wymrażany Imperial Stout z kokosem i wanilią, 16% alk. 4.25/5.

                      No dobra, jednak długo nie oszukiwałem samego siebie i ruszyłem po to, po co przyszedłem. Kokos i wanilia, to standardowe deserowe dodatki do imperialnego stouta i w tym piwie wszystko zagrało jak należy. Może nie będę go wspominał latami ale naprawdę było bardzo przyjemnie gęste, cieliste, typowo deserowe. Dodam, że za 100ml zapłaciłem jedynie 10 złotych, co jak na piwo wymrażane było kwotą wręcz śmieszną. No i w sklepie takiej pojemności nie miałbym szans dostać.

                      Pineapple With Coconut, browar Monsters – Pastry Sour z kokosem i ananasem (cóż za niespodzianka), 6.5% alk. 4/5.

                      Kolejne piwko od Monstersów, tym razem dla mej festiwalowej towarzyszki. Cóż… Tak jak mówiłem, ja już takich piw nie pijam. Jednak dla miłośników jasnych słodkich piw, imitujących drinki, to ta Pina Colada całkiem fajnie była tu oddana. Jak na koszmarek, którego się spodziewałem, to całkiem ok (ocena 4/5 to wypadkowa ocen każdego z nas, wiadomo w którą stronę każdy ciągnął ).

                      Citra Hazy AIPA, browar Przetwórnia Chmielu – Session IPA, alk. 3.6%, 3.5/5.

                      Zacznę od lekkiego szkalowanka, bo Przetwórnia Chmielu nie była łaskawa wrzucić listy swoich piw na festiwalową stronę, więc na piwo trafiłem przypadkiem, szukając czegoś jak najlżejszego na przepłukanie. Single Hop Citra o takich parametrach zapowiadało się co najmniej dobrze (w ogóle to piwo było jednym z serii 10blg series tegoż browaru). Wygląd – tym razem klarownie. I niestety, choć aromat był naprawdę prawilnie citrowy, to w smaku okazało się być bardzo wodniste i wobec tego nieco rozczarowujące. Ta Citra też tam gdzieś ginęła dalej. Goryczka niska. No bez historii.

                      Darkness My Friend - RIS Churros & Milk Chocolate, browar Maryensztadt, alk. 12%, 3.5/5.

                      Kiedy ma towarzyszka zobaczyła piwo imitujące churros, nawet nie próbowałem protestować. Ogólnie esktremalnie słodkie, nieco sztuczne, te churros, czy też po prostu pączki zaimitowane dość przekonywująco, na początku bardzo chwytliwe, jednak z czasem dość męczące (mimo 150ml, które kosztowały bodaj 7 złotych). No ogólnie zdecydowanie dla tych, co lubią się zasłodzić. Można kupić dziewczynie na trzecią randkę i sukces murowany.

                      Bana Extreme Bourbon, browar Szałpiw – wymrażany RIS, alk. 14%, 3.75/5.

                      No to cyk, kolejna wymrażanka. Jedna z najmniej alkoholowych i też najniżej ocenionych przeze mnie wymrażanek. Dość wodnista, mało palona (zresztą tak też zapamiętałem podstawkę, którą kiedyś piłem). Beczka po Jacku Daniels’ie bardzo wyrazista, w zasadzie przykrywająca resztę. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, to polecam jak najbardziej. Dla mnie jednak, delikatne rozczarowanie. Tzn. nie, że jakieś złe, wadliwe, czy cuś. Po prostu niczego nie urywa, a wymrażanki z założenia powinny.

                      Micro IPA, browar Palatum – Session IPA, alk. 3.6%, 4/5.

                      Oj, jakżeż inna leciutka ipka od tej z Przetwórni Chmielu. W sumie podobny profil do tej z Cześć Brat!, mętna, jaśniutka, fantastycznie nachmielona. Można pić wiadrami. Jak trafię, na pewno do powtórki.

                      Grodziskie, browar Warszawski – Grodziskie, alk. 3%, 3.75/5.

                      No i przyszedł czas by zawitać na strefę nowych browarów. Ma towarzyszka, jako fanka grodziszy, wzięła tegoż z browaru Warszawskiego. No i był to bardzo celny strzał. Klasyka gatunku, lekkie, gazowane, leciuteńko tylko zmętnione, wędzonka subtelna. Jeśli ktoś nie jest jakimś szalonym fanatykiem kiełbasy w grodziszu, to piwko spokojnie do polecenia.

                      Hoppy Pils Nelson Sauvin, browar Nieczajna – Pils, alk. 5.5%, 3.75/5.

                      Generalnie jestem fanem ciekawie chmielonych Pilsów, więc wybór był dość prosty (ogólnie na tej edycja ta strefa nowych browarów szału nie robiła i nie bardzo było w czym wybierać z mojej perspektywy). Tutaj sporo tego Nelsona poszło na goryczkę (nieco szkoda, bo to typowo aromatyczny chmiel), przez co w zasadzie wyszedł taki klasyczny, dość goryczkowy niemiecki Pils z jakimś tam minimalnym twistem. Mnie pasuje.

                      Hoppy Grodzisz, browar Markowy, alk. 2.9%, 4.25/5(!).

                      Tutaj też był to Single Hop na Nelsonie i w tym przypadku ten chmiel został już użyty należycie, dając nieziemski, wręcz zniewalający aromat. Winogrona, białe owoce, no cudnie wręcz. Tak, wiem, że to nie jest prawilny grodzisz ale nic nie poradzę na to, że mnie smakował wręcz obłędnie. Zresztą, następnego dnia go aż powtórzyłem (bo w piątek to tak naprawdę tylko spróbowałem od towarzyszki). A no i najważniejsze – wędzonka była ale tylko delikatnie na finiszu! Piwo do natychmiastowej powtórki, jeśli tylko trafi się okazja.

                      Zimowa Noc, browar Markowy – Wymrażany Imperial Stout, alk. 20%, 4.25/5.

                      Szczerze mówiąc, byłem w szoku, że tak niszowy browar przywiózł na tę imprezę wymrażankę! Co tu dużo mówić, klasyka gatunku, gęste, mocne, czarne, nieco oblepiające, słodkie ale nie do przesady, paloność także obecna. Piękne piwo. Markowy na propsie.

                      Buzdygan Turborozkoszy Lodowy BA 2022, browar Harpagan – Wymrażany Imperial Stout, alk. 21%, 4.5/5.

                      Kilka postów niżej recenzowałem „podstawkę” i co tu dużo mówić, jednym z priorytetów tego festiwalu było spróbowanie właśnie tego piwa. Wyraźnie gęstsze od podstawki, nie ma tego efektu wodnistości, co wcale nie znaczy, że straciło na pijalności. Im dłużej ogrzewane, tym lepsze, bardzo intensywnie kokosik, czekoladka. Bounty w płynie. Nie wiem czy jest sens się bardziej rozwodzić. Najwyżej oceniane piwo festiwalu overall według serwisu untappd.

                      Burlesca, browar Kingpin – Saison Red Wine Barrel Aged, alk. 6.9%, 4.25/5.

                      Zapewne po tych wszystkich wymrażankach, poziom cukru we krwi wywaliło w kosmos, więc trzeba było spróbować czegoś wytrawnego dla równowagi. To, że Kingpin umie w Saisony, pisałem już na tym forum nie raz. Nie inaczej było też tym razem. Wytrawny do bólu, mocno estrowy, z winną nutą (kooperacja z polską winnicą Moderna). Dodam też, że 150ml nie było zbyt drogie (bodaj 8 złotych), zaś polane zostało ze znaczną górką. Szacun.

                      Blender #1, browar Sick Boy Brewing – Wild Gose, alk. 6.9%, 4.25/5.

                      Sick Boy Brewing, to jednoosobowy projekt piwowara browaru Monsters, toteż oba „browary” dzieliły w miniony weekend jedno stanowisko. Dodam, że było to zdecydowanie najlepsze stoisko tego festiwalu. Projekt zaś celuje w coś, czego na polskim rynku piw rzemieślniczych zdecydowanie brakuje – piwa dzikie. W dodatku robi to świetnie. Lekko kwaśne, lekko słone i baaaaardzo dzikie Gose (a właściwie blend dwóch Gose, z dwóch różnych beczek, o ile nic nie przekręcam, to białe wino i Bourbon!). Dzikość w typie owocowym, choć przecież do piwa nie dodane zostały żadne owoce. Rewelacja. Dodam, że 100ml kosztowało jedynie 6 złotych.

                      Deep Purple, Almost Black, browar Sick Boy Brewing – Wild Ale, alk. 4.2%, 3.75/5.

                      Tym razem propozycja z owocami i w moim odczuciu była to propozycja z tego stoiska najsłabsza (co nie znaczy, że słaba). Mocno porzeczkowe, kwaśne, jednak ta dzikość jakaś taka zanikająca. Niemniej 5 złotych za 100ml to cena, dzięki której żadnych żali być nie mogło.

                      I’m not Baltic, browar Lubrow – English Porter z ziarnami kakaowca, alk. 4.9%, 3.75/5.

                      Tym piwkiem zakończyła piątek moja towarzyszka. Ot, taka kawka z mleczkiem. Całkiem przyjemne, chlalne. Jak ktoś lubi lekkie ciemne, to naprawdę ciekawa propozycja (w dobie przesłodzonych, ekstraktywnych i alkoholowych pastry stoutów).

                      RIS 25, browar Bury – RIS, alk. 10.1%, 3.75/5.

                      No, wreszcie coś po co przyszedłem – klasyczny RIS. Ależ tego mało było na tym festiwalu i ogólnie na rynku! Wyszedł on całkiem smacznie i dość klasycznie. Jednak niestety mam po tym piwie pewien niesmak. Nie dość, że było dość drogie (15 złotych za 150ml), to co gorsza było to chyba najmniejsze 150ml, jakie kiedykolwiek dostałem (bardziej 120ml). Kłócić się nie chciałem. Gdyby nie to, byłoby pewnie 4/5
                      To był już koniec tego dnia festiwalu. W związku z tym, że ludzi było ekstremalnie dużo, oboje mieliśmy już dosyć. A przecież jeszcze czekała nas sobota.

                      Salamander Pale Ale, browar Stu Mostów – New England Pale Ale, alk. 4.5%, 3.75/5.

                      Zaczynamy standardowo od czegoś lekkiego na rozruch, wszak jest dopiero 12:10 .
                      Soczyste Pale Ale, nie wiedząc można spokojnie oceniać na jakąś 14tkę, czy nawet 16tkę. Niemniej moim zdaniem malutką półeczkę niżej, niż piątkowe Palatum czy Cześć Brat!.

                      Echo Puszczy, browar Markowy – APA, alk. 1.2%(!), 3.75/5.

                      Bardzo leciutkie, klarowne, wodniste (no kto by się spodziewał), jednak bardzo fajnie nachmielone. Gdyby tak smakowała woda mineralna, świat byłby lepszy. Markowy zdał kolejny egzamin.

                      Alternative, browar Sick Boy Brewing – Wild IPA, alk. 6.5%, 4.25/5.

                      Jeśli dzikich piw jest na naszym rynku mało, to co powiedzieć o dzikich IPA? Istny biały kruk. A jeśli już coś się znajdzie, to różnie bywa z jakością. Tym razem jednak wszystko zagrało rewelacyjnie! IPA oczywiście w typie New England, bardzo rześkie, lekko mętne, bardzo aromatyczne ale jednakże czuć, że jest to IPA z dzikim twistem. Rewelacja. 6 ziko za 100ml. Żałuję, że wziąłem tak małą pojemność.

                      Deep Burgundy, Almost Black, browar Sick Boy Brewing – Wild Ale, alk. 4.2%, 4/5.

                      Tym razem z wisienkami. Moim zdaniem ciekawsze niż porzeczka (choć generalnie wolę porzeczki w kwasach). Bardziej z pazurem. Te wiśnie cholernie wyczuwalne. Cierpkie ale nie ściągające. Ciekawe. Piątak za setkę.

                      Imperial I'm Not Pastry BLUE, browar Lubrow – Imperial Stout, alk. 8.8%, 4/5.

                      Stout warzony z dodatkiem jagód, płatków migdałowych, ziaren kakaowca i kokosa. No, naprawdę bardzo ciekawy. Faktycznie nie jakiś super słodki, dość charakterny. Lekko szorstki ale w przyjemnym tego słowa znaczeniu (jeśli takie można sobie wyobrazić). Może nie klasyczny RIS ale i tak godzien polecenia.

                      Chcesz Ciasteczko? Oui!, browar Artezan – Wymrażany Imperialny Stout, alk. 13.5%, 4/5.

                      Dobrze znane Chcesz Ciasteczko z dodatkiem czekoladek merci xD. A szukałem wytrawnych i palonych RISów. No ale co ja mogę. To też jest dobre. W opór marcepanowe, nieco wodniste (to akurat na minus), no ciasteczko. Na minus też cena, bo aż dwie dyszki za 100ml. No ale Festiwal jest tylko dwa razy do roku…

                      Hoppy Grodzisz, browar Markowy, alk. 2.9%, 4.25/5(!).

                      Powtóreczka. Na drugi dzień też rewelacyjne.

                      Simcoe Pils, browar Widawa - Pils, alk. 4.7%, 3.75/5.

                      Chyba pierwsze piwo tego festiwalu, które wcześniej piliśmy. Towarzyszka potrzebowała Pilsa na przepłukanie. Całkiem spoko American Pils. Do żłopania.

                      Bomboniera #10, browar Monsters – Wymrażany Imperial Stout z kokosem i masłem orzechowym, 16% alk. 4.25/5.

                      Jeszcze lepsze, niż wersja z kokosem i wanilią. Co prawda oceniłem tak samo, jednak o ile w tamtym przypadku to było takie bardziej 4.15, tak tutaj to idzie już w stronę 4.35. Bardzo fajnie gra tu masło orzechowe. Piwo jest gęste, cieliste, no co tu dużo mówić, kapitalne. Wspominałem już, które stoisko było zdecydowanie najlepsze na tym festiwalu?

                      Barrel Aged Projekt: Ice Imperial Baltic Porter Bourbon BA, browar Maryensztadt – Wymrażany Imperialny Porter z beczki po Bourbonie, alk. 15.1%, 4.25/5.

                      Tym razem bardziej klasyczna wymrażanka, jednak wcale nie gorsza. Jest gęsto, czuć kokosa, czuć wanilię, czuć kawkę i czekoladkę (wszystko jednak dyskretnie, subtelnie i delikatnie). Pięknie. W dodatku mega uczciwie nalane 150ml. Ciekawostka – chyba jedyne wymrażane piwo tak szeroko dostępne w sprzedaży, z łatwością można znaleźć w necie puszkę(!) 440ml za około 30 złotych. Pewnie jest też stacjonarnie. Warto.

                      Macuiltochtli, browar Golem – dymione(!) meksykańskie Gose, alk. 3.5%, 3/5.

                      Znowu potrzeba było czegoś na przepłukanie i moja towarzyszka wybrała takiego oto dziwaka. Nawet nie wiem z czym to było. Wziąłem łyka i tyle. Jak dla mnie niepijalne, więc ocena nie pochodzi ode mnie (jak widać też jakoś super nie podeszło). Nasz najgorszy strzał na tym festiwalu, dobrze że wzięta została tylko setka (ale i tak było męczące).

                      Sessions in the Sun, browar Golem – Session IPA, alk. 4%, 3.75/5.

                      Ja tam wolę przepłukiwać lekką ipką. Bardzo dobry strzał i jakże inny, niż wszystkie pozostałe, które piłem. Klarowne, wytrawne i gorzkie. Nawet gdzieś tam może łodygowe. Charakterne. Potrzebowałem czegoś takiego zdecydowanie.

                      Bayraktar, browar Golem – Dry Stout, alk. 4.2%, 3.75/5.

                      Nazwa wiadomo. Część dochodu szła wiadomo dokąd. Klasyka. Palone, wytrawne, może nieco wodniste. Jest też goryczka. Warto dla odsłodzenia się.

                      Coffee Milk Stout z Gniezna, browar Dobry Browar (naprawdę xD) – Coffee Milk Stout (Cóż za niespodzianka), alk. ?, 3.75/5.

                      Dobry browar, to i dobre piwo. Tak po prostu. No ponownie kawka z mleczkiem. Plus, że sprzedawali setki, więc zdecydowanie zachęcali do spróbowania. No i gites.

                      Porter Bałtycki z Gniezna Bourbon BA, browar Dobry Browar – Imp. Porter, alk. 8.7%, 3.75/5.

                      Tu niby z założenia coś ciekawszego bo i kaliber większy i beczka, jednak no jakoś niczego nie urwało. Smakowało jak taki klasyczny dobry Porter. No ale najważniejsze, że smakowało.

                      Imperial I'm Not Pastry RED, browar Lubrow – Imperial Stout, alk. 8.8%, 4/5.

                      Tym razem wersja z kawą, ziarnami kakaowca, wanilią i syropem klonowym. Ten syrop klonowy, to przeoczyłem jak kupowałem, bo gdybym był w pełni świadomy, to był odpuścił. Jest to drugi, po miodzie dodatek do piwa, którego nie za bardzo w smaku toleruję. Jednak tutaj był bardzo mało wyczuwalny i dzięki temu RED zdecydowanie dorównało wersji BLUE. Ogólnie powtórzyłbym oba te stouty.

                      We Are Brothers, browar Lubrow – Polish Session IPA, alk. 5.9%, 3.75/5.

                      Część dochodu szła wiadomo dokąd. Ogólnie całkiem przyzwoita Polska IPA. Zibi, Książęcy i Amora Preta bardzo fajnie tu zagrały. Na końcu może trochę łodygowa goryczka ale ogólnie bardzo rześkie, lekkie i wytrawne. Do chlania.

                      Ice Venom, browar Green Head – Wymrażany Imperial Stout, alk. 17%, 3.5/5.

                      Oj, zdecydowanie najsłabsza z wymrażanek, które miałem przyjemność pić na tym festiwalu. Mało RISowa, bez paloności, bez czekolady, kawy, etc. Po ogrzaniu niby coś tam wychodziło z tych nut ale przy takich parametrach, powinny one mnie wręcz atakować, jak to było w przypadku pozostałych wymrażanek. W dodatku dość alkoholowa. Odradzam.

                      Espresso Double Stout, browar Palatum – Imperialny Stout, alk. 8%, 3.75/5.

                      W sumie bez większej historii. Była co prawda wyraźna kawka ale jak na tak wysoki kaliber mało ciała i dość wodniste. Nie zapadnie na długo w pamięci.

                      WRCLW Baltic Porter Coffee, Vanilla, Hazelnuts Nitro, browar Stu Mostów – Porter Bałtycki, alk. 9.1%, 3.75/5.

                      Tutaj było już dużo ciekawiej. Bardzo fajna piana dzięki nitro, bardzo fajne orzeszki w aromacie i smaku. I byłoby ocenione wyżej, gdyby nie fakt, że polane znacznie poniżej deklarowanych 200ml.

                      Biorę w Ciemno z Kawą, browar Cześć Brat! – Black IPA z kawą, alk. 6%, 3.75/5.

                      W związku z tym, że BIPA z kawą jestem w stanie tolerować, a w dodatku browar który uwarzył to piwo zaprezentował się wczoraj z dobrej strony, postanowiłem zaryzykować. I był to całkiem niezły strzał. W aromacie bardzo chmielowo, dużo cytrusów, tak klasycznie ipkowo. W smaku jednak wjeżdża fajna kawusia. Bardzo oryginalny i ciekawy smak. W sumie to polecam każdemu, kto lubi eksperymenty piwne.

                      Darkness My Friend - Hoppy RIS, browar Maryensztadt – RIS, alk. 12%, 4.25/5.

                      Nie było to może dokładnie to, czego szukałem ale już bardzo blisko. Nie aż tak palony, jak bym chciał ale cielisty i goryczkowy RIS, to coś, czego zdecydowanie brakuje na naszym rynku piw rzemieślniczych. Polecam, tym bardziej, że nalane bardzo uczciwie .

                      Rzeka Pełna Pralin, browar Łąkomin - Sour Pastry Stout, alk. 6%, 3.5/5.

                      Tym razem strzał towarzyszki. Jednak, choć miała być pralinka, to wyszły takie wiśnie w czekoladzie. Słowo sour w nazwie piwa (niestety) nieprzypadkowo. Ja fanem nie jestem.

                      That Yellow Bastard!, browar Funky Fluid – Creampie Ice Imperial Rye Porter, alk. 21.37%, 4.5/5.

                      Najciekawsza ze wszystkich wymrażanek. Zaskakująco wodnista, na finiszu lekko alkoholowa. Jednak smak kremówki jest wręcz niesamowity. Intensywny, długo pozostający na języku. Świetne piwo. Drugie najlepiej ocenia piwo festiwalu według użytkowniku serwisu untappd.

                      Coco Cookie, browar Wagabunda, Milk Stout, alk. 5%, 3.5/5.

                      Nie pamiętam nic z degustacji tego piwa xD

                      Kolejność z drugiego dnia nie do końca prawidłowa jakby co.


                      Podsumowując, festiwal się udał. W sobotę byliśmy znacznie dłużej, bo do 22, jednak tego dnia było też sporo więcej znajomych i picie nie było tak efektywne jak w piątek. Były też mniejsze tłumy, co sprzyjało dłuższemu siedzeniu. Ogólnie, jestem zadowolony. Przede wszystkim z piw wymrażanych. Do tej pory wypiłem może z 5 takich w życiu (wszystkie na festiwalach), teraz ta liczba wzrosła kilkukrotnie. Stoisko festiwalu to zdecydowanie Monsters/Sick Boy Brewing, skąd wzięliśmy aż 7 piw, wszystkie co najmniej dobre. Odkrycie festiwalu to na pewno browar Markowy. Na plus też browar Lubrow. Rozczarowaniem na pewno najwięksi polskiego kraftu. Pinta, Nepomucen, Piwne Podziemie, Ale Browar, Trzech Kumpli czy Zakładowy nie przygotowały tak naprawdę na ten festiwal niczego nadzwyczajnego (żadnych dzikusów czy wymrażanek). Dla mnie to trochę porażka. Chcą jechać na opinii? Spoko, jednak ja ich pojadę na LFF . Oczywiście, nadal będę kupować ich regularne piwa bo są świetne i szeroko dostępne, jednak niesamowite jest to, że poziom festiwalu windowały te mniej znane firmy.

                      Food trucków był dostatek. Świetne burrito (z Konstancina?). Tym razem brak turnieju piłkarzyków. Królowały za to automaty i planszówki (nie rozumiem fenomenu, szczególnie podczas takich imprez). No, fajnie było ogólnie.

                      Gdyby ktoś był zainteresowany czymś, o czym nie wspomniałem, to z chęcią odpowiem. No, starałem się nie rozpisywać za szczególnie, więc z przyjemnością uzupełnię

                      Ostatnio edytowany przez Majkisek; 14829.

                      Komentarz


                      • Tą edycję WFP rozpisałem sobie na dwa dni, co okazało się dobrym pomysłem. Po zapoznaniu się z line-up’em browarów postanowiłem podzielić degustację zgodnie ze stylami. Każdego stylu chciałem wypić po 3-4 piwa, co udało się już w czwartek. Natomiast część innych styli, które miały być pite w piątek, udało mi się wypić właśnie w piątek, choć w czwartek jeszcze nie były podpięte.
                        W czwartek wszedłem na stadion po 16:30 i już było trochę ludzi. Apogeum nadeszło o 19ej. Wówczas na 3 piętrze był taki zaduch, że tylko brać piwo i schodzić na niższe piętra.

                        Moje opisy nie będą tak skondensowane jak Majkisek . W miarę upływu czasu i wypicia określonej liczby % sensoryka mogła zostać nieco zaburzona (szczególnie pod koniec). Wiem, że jeśli w przyszłości będę miał możliwość kupna tych samych piw w butelkach/puszkach to rozważę zakup celem domowej degustacji. Poniżej lista piw czwartkowych.

                        Las łagiewnicki - Piwoteka - Hazy Saison

                        W aromacie cytrusowe, pistacjowe, łodygowe. W smaku skórka pomarańczy, trawiaste, łodygowe, gdzieś w tle przyprawy typowe dla saisona. Goryczka albedowa, dość zalegająca. Więcej w tym piwie "hazy" niż "saisona". Nie mniej tak mi smakowało, że kupiłem butelkę.

                        Saison - Browar Warszawski

                        W aromacie guma balonowa, fenole (gałka muszkatałowa, czarny pieprz, kolendra). W smaku bardzo wyeksponowana strona fenolowa, estrów brak, wysokie wysycenie, wysoka wytrawność, mocno zalegająca goryczka. Czyściutki, prawilny, rasowy saison. Dla fanów stylu pozycja obowiązkowa. Przypomnę - Rok 2022 rokiem saisona. Niestety zapomniałem kupić butelki.

                        Szalony Jack - Browar Bednary - Imperial Saison Barrel Aged

                        W aromacie dzika róża, daktyle, rodzynki, karmel. W smaku przypominało mieszankę wytrawnego wina zmieszanego z wytrawnym alkoholem (whisky, brandy) posypanego odrobiną przypraw typowych dla saisona. Mnie przypominało raczej Quadrupla, ale to taki niuans. Piwo w odbiorze jest fantastyczne. I z tego, co słyszałem zdobyło podniebienia wielu uczestników.

                        Burlesca - Browar Kingpin - Rondo Barrel Aged Saison

                        W aromacie nuty fenolowe przełamane nutami, które kojarzę z jabłecznikiem. W smaku smakowało jak wytrawne wino (co nie powinno dziwić), lekka kwaskowość, w tle czułem jakbym pił cydr. "Burlesca" jest trzecim piwem w stylu saison/ wild ale leżakowanym w beczce po winie, które piłem od Kingpina. Ono jest w porządku, nie mniej smakowało mi pierwsze z tej serii - Melodrama pite na Poznańskich Targach Piwnych w zeszłe wakacje. Cena Burleski za 150 ml - 12 zł.

                        Grono - Browar Cztery Ściany - Wild Regent Grape Sour Ale

                        W aromacie i smaku przejrzałe truskawki, dojrzałe ciemne winogrona. I to wszystko jeszcze sfermentowane. Bardzo przyjemne wino (tak - dobrze czytacie) na letnie, upalne popołudnie.

                        Fruitiliada - Browar Wagabunda - Multigrain Fruit Ale (Truskawka)

                        W aromacie truskawkowe, granulatowe. W smaku truskawkowe i taka nieprzyjemna nuta starego zboża, jakaś taka metaliczna. Na szczęście tylko 100 ml, więc nie męczyłem się długo.

                        Tarantula - Browar Tarnobrzeg - Wild Ale

                        W aromacie kwaśne, czerwona porzeczka, wiśnie. W smaku to samo co w aromacie, lekkie nuty octowe. Wysokie wysycenie. Smakowało jak tanie wina musujące pite w Sylwestra.

                        Barrel Aged Wild Ale - Browar Hopito

                        W aromacie lekka kawa, truskawki, czereśnie. W smaku wytrawne, szampańskie (ale nie jak tanie wina musujące pite w Sylwestra). Akcentów beczkowych nie wyczułem.

                        Sucha Książenicka - Browar Monsters - Rauchbier

                        W aromacie wędzona szynka wyjęta wprost z dymu wędzarniczego. W smaku wędzona kiełbasa, ale taka ze 100% mięsa w składzie. Ciekawostką była możliwość poczęstunku kawałkiem rzeczonej Suchej Książenickiej, a degustację sponsorowała "Melina u Krzyśka". Przepyszne piwo (i smaczna kiełbasa).

                        Rauchmarzen - Browar Pinta

                        W aromacie wędzonka kiełbasiana. W smaku wędzone i wytrawne. Jednak wszystko mniej intensywne niż poprzednik.

                        Pink Butcher Paper - Browar Maltgarden - Rauchbock

                        W aromacie wędzonka szynkowa. W smaku wędzone, zbożowe, chlebowe odrobina karmelu.

                        Quadrupel Wild Turkey Barrel Aged - Browar Nieczajna

                        W aromacie dzika róża, praliny czekoladowe, rodzynki. W smaku kwiatowe, różane, śliwki, rodzynki. Czuć lekkie rozgrzewanie w przełyku. Sporo było Quadrupli. Zdecydowałem się na ten i nie żałuję.

                        Biały Kieł - Browar Łąkomin - Wheat Wine Mead Barrel Aged

                        W aromacie czerwone wino, melasa. W smaku bardzo wytrawne, czuć nuty beczkowe. Niestety to moje ostatnie piwo tego dnia, pite nieco na siłę. Chciałem jednak wstąpić na wieczór do Browaru Łąkomin, który specjalizuje się właśnie w sztosach.

                        Czwartkowe degustacje trwały nieco ponad 5 godzin z przerwą na jedzenie. Po 20ej tłum ludzi jak na czwartek. To, co zaplanowałem wypić wypiłem i wychodziłem zadowolony. Później opiszę, co się działo w piątek.

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
                          [FONT=Calibri][FONT=Calibri]

                          Grono - Browar Cztery Ściany - Wild Regent Grape Sour Ale

                          W aromacie i smaku przejrzałe truskawki, dojrzałe ciemne winogrona. I to wszystko jeszcze sfermentowane. Bardzo przyjemne wino (tak - dobrze czytacie) na letnie, upalne popołudnie.
                          Ehh wąchałem się z tym piwem przez cały festiwal. Podchodziłem do tego stoiska z 5 razy, zerkałem, spozierałem, już prawie brałem i za każdym razem stwierdzałem, że jednak mam ochotę na coś innego w danej chwili i koniec końców go nie spróbowałem. Jestem zażenowany swoją postawą

                          Drugim błędem, znacznie jednak większym, który popełniłem, było niewzięcie niczego na wynos. A mijałem chociażby butle tego wyniesionego przeze mnie pod niebiosa Hoppy Grodzisza. Tak to jest, na początku człowiek nie chce kupować, żeby nie musieć nosić przez cały dzień, a pod koniec jest pośpiech, żeby zdążyć na pociąg i o takich rzeczach się też nie myśli.

                          Komentarz


                          • W piątek zaplanowałem pobyt na Festiwalu w dwóch turach, co było dobrym pomysłem. Na stadionie stawiłem się o godz. 13ej. Ludzi jak na lekarstwo. Drugie wejście na godz. 18ą (wystąpienie Jurka Gibadło - autora książki "Wybierz sobie piwo". Autograf dostałem dwie godziny wcześniej spotykając autora w windzie).

                            W piątkowy dzień nastawiłem się głównie na coś co roboczo nazwałem "klasyką". Do tego doszły piwa z gatunków próbowanych w czwartek, a na sam koniec - sztosy. Poniżej lista piw piątkowych.

                            Festiwalowe - Piwoteka - Kolsch

                            W aromacie kwiatowe, dzikie róże, mineralność. W smaku kwiatowe, skórka cytryny, odrobina landrynek. Pierwszy raz w życiu piłem "Kelsza". Orzeźwiające, bardzo pijalne.

                            Hallertauer Pils - Maltgarden - German Pils

                            W aromacie słodowe, ziemiste, ale ten aromat słabo wyczuwalny. W smaku chlebowe, słodowe. Taki pils o czystym profilu. Goryczka średnia, nieco zalegająca.

                            Ein Hallertauer Bitte - Pinta - German Pils

                            W aromacie kwiatowe, ziołowe, biszkoptowe. W smaku chmielowe, zbożowe. Goryczka mocna, ale niezalegająca.

                            Kellerpils - Tankbusters & Recraft

                            W aromacie akacjowe, kwiatowe (słodkie kwiaty - lilie). W smaku kwiatowe, chmielowe. Goryczka niska.

                            Englishman - Browar Biały - English Bitter

                            W aromacie karmel, toffi, maślane herbatniki. W smaku słodowe, czekoladowe. Goryczka niska. W tym roku piłem dwa bittery od Pinty ("Angielskie Śniadanie", "Extra Special Bitter"), które miały w sobie - może nie tyle - mocną goryczkę, ale mocniejszą niż bitter z Browaru Biały.

                            Space Sheep - Podgórz - American Pale Ale

                            W aromacie i w smaku trawiaste, łodygowe, ananas, mango, marakuja. Miałem nie pić IPEK na Festiwalu. No, ale nie mogłem odmówić skoro ich tyle było na stoiskach "Space Sheep" to moja ulubiona APA, ale ten wypust gorszy jakościowo od tych, które piłem w przeszłości. Bardziej wodnisty.

                            Triptic - Birbant - Session Hazy IPA

                            W aromacie ananas, mango, marakuja, grejpfruty. W smaku grejpfruty, melon, megatrawiaste, megałodygowe, maksymalne zmętnienie. Czuć granulowatość (co akurat mi w IPAch odpowiada). Trafiłem na to piwo z przypadku. Chciałem wziąć coś od Birbanta (a miałem w pamięci fantastycznego czarnoporzeczkowego, lekkiego "dzikusa"). Nie mieli czegoś wyjątkowego, to pomyślałem, że wezmę IPĘ. Byłem naprawdę zaskoczony tym, co dostałem. Duży "+" dla Browaru.

                            Le Polonais C't'une Joke - Widawa - Grape Ale

                            W aromacie winogronowe, agrestowe, moszcz z winogron. W smaku winogronowe, drożdżowe, szampańskie, odrobina cynamonu. Piwo, które było przeznaczone do wypicia w czwartek, ale podpięli dopiero w piątek. "Piwo warzone z moszczem winnym i leżakowane w beczkach po winie Chardonnay. Owoc współpracy Browaru Widawa z Winnicą Moderna i kanadyjskim browarem Brasserie Dunham". Widać tą samą winnicę, co w przypadku "Burleski" (Kingpin). W pojedynku piw "winnych" jako zwycięzcę wskazuję Browar Cztery Ściany ("Grono").

                            Katastorfa 2022 - Piwne Podziemie - Heavyweight Peated Black Ale

                            W aromacie to co Orzełki lubią najbardziej: palone kable, apteka, bandaże, odrobina kawy ziarnistej. W smaku wędzone, kawowe, ziemiste. Piwo, które musiałem spróbować. Owszem smakowało. Nuty, których oczekiwałem faktycznie wystąpiły. Ale w przyszłości powtórzę degustację tego piwa, bo przeskok z poprzedniego piwa na torfowe mógł być małym szokiem. Ciekawostka - piwo podawane za pomocą Randalla (urządzenie, za pomocą którego można przepuścić przez piwo dodatkowe składniki), w którym użyto kawy oraz herbaty Lapsang.

                            W tym miejscu zrobiłem przerwę.

                            Sea Bass - Golem - Burton Ale

                            W aromacie mleczna czekolada, pistacje, praliny. W smaku kakaowe biszkopty, tosty, chleb. Goryczka niska.

                            Altbier - Palatum

                            W aromacie nie dało się niczego wyczuć. W smaku kwiatowe, ziemiste. Goryczka niska.

                            Ashes & Diamonds Peanut Butter & Cocoa Nibs - Funky Fluid - Barley Wine Bourbon Barrel Aged z masłem orzechowym i ziarnami kakaowca

                            W aromacie gorzka czekolada, orzeszki arachidowe zmielone na miazgę. W smaku ... cukierki "Michałki" w płynie przyprawione sypanym kakao. Piwo pite z uśmiechem na ustach, jak można osiągnąć taki efekt.

                            Wild & Funky Everyday (Wild Barley Wine Bourbon Barrel Aged) - Maryensztadt - Wild Barley Wine Jim Beam Barrel Aged

                            W aromacie dzika róża, wiśnie, mleczna czekolada. W smaku wytrawne wino, dzikość. W porównaniu do poprzednika czuć nuty beczkowe.

                            RIS 25 Laphroaig Whisky Barrel Aged - Browar Bury

                            W aromacie mleczna czekolada, brązowy cukier, wytrawne wino. W smaku kawa zbożowa, gorzka czekolada, praliny, nuty beczkowe.

                            Jestem bardzo zadowolony z przebiegu Festiwalu. Potwierdza się, że to najważniejszy Festiwal polskiego kraftu. Nie wytypowałem jakiegoś zdecydowanego faworyta wśród Browarów. Natomiast "in minus": Nepomucen (brak większej ilości podpiętych "sztosów" na kranach, a na liście zapowiadali ponad 30 piw); Trzech Kumpli (na kranach w większości klasyka od nich; ze sztosów jedynie Citrus Nitro Porter Bałtycki i Triple Blackcyl); NOOK (obok sztosów podpięli piwa uwarzone z warzywami [ogórek, marchew, pomidor], które były długo podpięte nie zwalniając miejsca na oczekiwane przeze mnie produkty).

                            Moje prywatne podium wypitych piw:

                            1. Szalony Jack - Browar Bednary - Imperial Saison Barrel Aged
                            2. Triptic - Birbant - Session Hazy IPA
                            3. Ex aequo Wild & Funky Everyday (Wild Barley Wine Bourbon Barrel Aged) - Maryensztadt - Wild Barley Wine Jim Beam Barrel Aged + RIS 25 Laphroaig Whisky Barrel Aged - Browar Bury.

                            Wybierając piwa do spróbowania sugerowałem się wspomnianą już książką Jurka Gibadło (rekomenduję tą książkę, bo jest pomocna w degustacji). Dzięki temu znalazłem style rzadko pojawiające się w sprzedaży. Jeżeli jakiś Browar zabrał na festiwal piwo w takim stylu, to pomyślałem, że warto spróbować (nawet jeśli piłem takie piwo po raz pierwszy i nie do końca mi smakowało).

                            Teraz pora na Festiwale w plenerze. A po nich zamierzam stawić się na kolejnej edycji WFP w październiku

                            Komentarz


                            • Bardzo fajna lista
                              W sumie pokazuje ona jak wiele ciekawych piw było dostępnych na tej edycji (na tyle pozycji, tylko Burlesca nam się powtórzyła). Nie wiem jak Ciebie ale mnie ten festiwal strasznie rozsmakował w piwie i zdecydowanie nie miałem/nie mam dosyć, wręcz przeciwnie. I strasznie żałuję, że u nas ciężko z mniejszymi pojemnościami piw. Takie DIPA/TIPA, to chętnie bym kupował w puszeczkach 0,33 by móc spróbować jak najwięcej.

                              Komentarz


                              • Tak, to prawda, że wachlarz piw oferowanych na stoiskach był przebogaty. Z korzyścią dla osób zorientowanych w temacie, które (po zapoznaniu się z opublikowaną listą piw) mogły ułożyć sobie piwne menu według własnych upodobań. Oraz z korzyścią dla osób, które nie miały do czynienia z piwem kraftowym, bo mogły wybrać coś dostosowanego dla siebie (z pomocą porad na stoiskach) i może dzięki Festiwalowi przychylnym okiem spojrzą na coś co nie jest zwykłym eurolagerem.

                                Widzę, że Ty zahaczyłeś chyba o każde stoisko. Również lista stylów jest u Ciebie bardzo różnorodna. Ja do niektórych browarów nawet nie podchodziłem (chyba z racji niewystarczającej jak dla mnie oferty).

                                Zgodzę, że i mnie też Festiwal rozsmakował w piwie, ale granicą były jednak możliwości organizmu. Na plus jest to, że brałem minimalne pojemności (0,1/0,15; tylko dwie IPKi lane po 0,3 l). Szkło miałem o pojemności 220 ml, a większość browarów lała te "setki" do pełna (zdarzyły się 2-3 stoiska, gdzie nalewano po aptekarsku m.in. u Kingpina).

                                Jeśli mogę doradzić, to jeśli chcesz brać coś na wynos, to w trakcie odwiedzin stoisk zapamiętaj jakie butelki/puszki wziąć, a samego zakupu lepiej dokonać przed wyjściem.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X