Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Piwo

Zwiń
To jest podklejony temat.
X
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
    Do stoiska Fortuny doszedłem jakoś w dalszej części pobytu. Sprawdziłem ich listę piw przed festiwalem, na której widniały same klasyki (nie podali czy i jakie sztosy będą mieć na kranach). Być może więc mieli i taką wymrażankę.
    Było o tym dość głośno na FB.

    Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
    A nawet, gdyby mieli to nie jest to typ piwa na mój portfel. Wiem, że Browar Golem (z którego piłem kwasa) miał wymrażankę imperialnego stouta leżakowanego w beczce. Cena: 20 zł za 0,1 litra; 40 zł za 0,3 litra. Uważam, że to już są piwa dla koneserów (do których się nie zaliczam). Teoretycznie mógłbym przeboleć tą najmniejszą pojemność, ale 100 ml piwa? To skrajnie mało, ponieważ chciałbym to piwo wypić, a nie posmakować tylko na dwa łyki. Dlatego podejrzewam, że zarówno ceny jak i pojemność byłyby podobne.
    20 zł za 100ml to faktycznie niemało. Nie wiem w jakiej cenie sprzedawała Fortuna ale a propos podejścia do 100ml, to ja na to patrzę zupełnie inaczej i dla mnie takie pojemności to coś, co mi "robi" festiwale. Po pierwsze, dzięki temu mogę bezproblemowo spróbować kilkudziesięciu piw (a to jest dla mnie właśnie istota festiwali, gdybym miał wypić raptem kilka, to wolę sobie zostac wygodnie w domu). Po drugie, unikam jakichś spektakularnych rozczarowań. Czasami są piwa, które kuszą ale które niekoniecznie muszą być strzałem w "10". Wtedy takie 150 ml jest idealna pojemnością (nawet dla piw niskoprocentowych). Słabo byłoby kupić pół litra czegoś, co nie podejdzie. No i po trzecie te sztosy, piwa z dwucyfrową procentowoscia, szczególnie piwa wymrażane. Uwierz mi, że często mają one tak dużo smaku (ekstrakt tego Komesa to 55(!), czyli 4-5 razy więcej, niż regularnego piwa), że taka setka w pełni zaspokaja i można się nią delektować naprawdę długo. Myślę, że nie jest łatwo wypić 0,3 takiej wymrazanki. Ja zresztą, jak tylko była możliwość, to kojarzę, że niejednokrotnie brałem 50ml takiego piwa i bardzo sobie te pojemności chwaliłem (a w zasadzie wszystko pijemy na dwoje, więc de facto było to może 30ml)

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
      Dzięki uprzejmości księciunia, miałem niedawno okazję uraczyć się dwoma niesztampowymi piwkami (zresztą są one także opisane przez samego Autora w tym temacie, kilka postów wcześniej, co właśnie przed chwilą dostrzegłem i niejako odpowiadają one na niektóre moje wątpliwości, np. etykieta kwasu ). Poniżej, wrażenia z degustacji (w kolejności picia).
      Majkisek zapomniałem Ci tu podziękować za tak fachowe opisanie moich piw (o pochwałach już nawet nie wspomnę).

      Co do uwag/pytań:
      21. poprawka
      Nie rozumiem o co chodzi z mętnością – ostatnio otworzyłem 2 butelki i z każdej z nich piwo było aż nieprzyzwoicie klarowne (zanim wlałem ostatnie 100 ml.). Więc albo za bardzo machałeś butelkami, albo nie umiesz nalewać albo sam nie wiem.
      Kolejność chmieli na kontretykietce bez związku z ilością, chyba wg kolejności dodawania.
      W moim opisie tego piwa narzekałem na słaba pianę/nagazownaie i zbyt dużą goryczkę. Piana się poprawiła, goryczka prawie znikła, może faktycznie aż za bardzo. Cieszę się, że czułeś aromaty, bo ja nadal nie.

      Zajzajer
      Zgadzam się, że tu goryczka jest zbyt odczuwalna i gryzie się kwasowością (wg mnie jest tez za wysokie Blg). Ale tak jak wcześniej pisałem w momencie warzenia 21 poprawki nie przewidywałem robienia z części brzeczki kwasa i jak wpadłem na ten pomysł to miałem już co miałem (chmielu na goryczkę było tyle samo co w 21.poprwce, bo to ta sama brzeczka; 21.poprawka była jeszcze tylko dodatkowo chmielona na zimno podczas cichej fermentacji).

      Co do nazw, to teoretycznie masz racje (podobnie rozróżniam pilsnera i lagera). Ale 21. poprawka ma już długą, „uświęconą” tradycję pod tą nazwą stylu (wcześniejsze warki były zwykle bardziej goryczkowe), więc już nie zmieniałem. A co Zajzajera – jakoś tak mi lepiej brzmiało, a poza tym pilsner to dla mnie „czyste”, tradycyjne piwo (ew. bezczeszczone amerykańskimi chmielami), a jak już robimy takie wariactwa jak kwas, to niech to będzie lager

      Jeszcze raz dzięki za trud recenzenta.

      Lubię sobie jebnąć posta.

      „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
      St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

      Komentarz


      • Tak informacyjnie wrzucę info, dziś u Niemca promocja 4+4, tj. przy zakupie 8 piw, 4 najtańsze są gratis. Wybór dość szeroki, można kupić 8 swiezutkich kraftow po 3,50. Tylko z aplikacją i uwaga! Dotyczy tylko butli.

        Komentarz


        • Zajrzałem wczoraj do jednego, z ciekawości - jakies dwa krafty (nawet nie wczytywałem się jakie) i masa barachła. Wyszedłem z pustymi rękami i wieczorem dalej degustowałem 21.poprawkę - z biegiem czasu nagazowanie wzrosło aż do granic przyzwoitości (mimo, że stoją w lodówce)
          Lubię sobie jebnąć posta.

          „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
          St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

          Komentarz


          • Widocznie w Warszawie jest albo krucho z dostawami albo zbyt szybko wychodzą. Zrobię następnym razem fotkę ściany kraftu u mnie

            Komentarz


            • Oj,tak.
              Jedna z najlepszych promek )
              U mnie pełny stan magazynowy i zawsze problem z wyborem 8-ki.
              "Lubię sobie jebnąć piwo"

              Komentarz


              • Skoro wspomnieliście o promocji "4+4" pozwolę sobie zapytać o jedną kwestię.

                Otóż nie korzystam z wszelkich aplikacji dyskontowo-marketowych i podobnych kart stałego klienta. Jednakże zastanawiałem się czy nie zainstalować tej lidlowej apki tylko po to, aby skorzystać z piwnej promocji.

                Ale przedtem chciałem zapoznać się z oficjalnym regulaminem promocji. Niestety nie znalazłem go na stronach Lidla, a artykuły internetowe nie rozjaśniły sytuacji.

                Na plakacie widnieje komunikat "4+4 najtańsze piwa gratis". W Lidlu większość kraftów kosztuje 6,99 zł za butelkę. Co w sytuacji, gdy w koszyku znajdzie się 8 butelek w jednakowej cenie 6,99 zł za jedną sztukę? Wówczas nie ma piw spełniających cechy "najtańszych". Czy to podchodzi pod promocję i nalicza tylko 4 sztuki? Czy też nalicza pełną cenę wszystkich 8 sztuk?

                Komentarz


                • Naliczy Ci cenę jak za 4 piwa.
                  Trzeba też pamiętać że kupon do wykorzystania jest tylko raz

                  Wysłane z Nokia 5110

                  Komentarz


                  • Naliczy.
                    Każdy browar w butelce łapie się na nią )
                    "Lubię sobie jebnąć piwo"

                    Komentarz


                    • Podziękował

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta
                        Nie rozumiem o co chodzi z mętnością – ostatnio otworzyłem 2 butelki i z każdej z nich piwo było aż nieprzyzwoicie klarowne (zanim wlałem ostatnie 100 ml.). Więc albo za bardzo machałeś butelkami, albo nie umiesz nalewać albo sam nie wiem.
                        No ja raz, że nie przeszkadza mi osad drożdżowy i wlewam zawsze całość a dwa, że w sumie faktycznie chyba zazwyczaj nalewam zbyt brawurowo (ale co poradzić, skoro nie mogę się doczekać? )

                        Robiłem jakiś czas temu mały przegląd co ciekawszych na polskim rynku Saisonów (teraz sprawdziłem, że to było prawie 4 miesiące temu - ale ten czas zapiernicza ).
                        Małe uzupełnienie, bo przez te ostatnie miesiące pojawiło się znowu kilka ciekawych przedstawicieli tego stylu, tym razem wszystkie bez wyjątku idące w stronę American, nic z owocami, nic dzikiego, nic z beczki. No ale dobre i to.

                        Dry Hopped Saison Motueka Huell Melon, 5.5% - Browar Stu Mostów
                        mieszanka nowozelandzkiej odmiany chmielu Motueka oraz niemieckiego Huell Melon i dwóch szczepów drożdży z gatunku saison. Efektem tej kombinacji jest subtelnie nachmielony na zimno, klasyczny Saison o intensywnych nutach świeżych owoców takich jak limonka, melon i truskawki.

                        Po raz pierwszy piłem to piwko pod koniec czerwca i w miniony weekend je z przyjemnością powtórzyłem. Na świeżo, był to bardzo fajnie nachmielony na aromat Saison, nie do bólu wytrawny, delikatnie mętny () i z bardzo fajnymi owockami w typie morele/brzoskwinie z drożdży i winogronkami i melonem z chmielu (truskawki na pewno nie czułem, limonkę być może na poziomie autosugestii). Na świeżo na pewno zdecydowanie więcej tych białych owoców w aromacie, estrowe nuty gdzieś bardziej w tle, po tych 8 tygodniach już zdecydowanie mniej chmielu, w zasadzie rasowy saison (choć bez fajerwerków). Ogólnie do polecenia 4/5 (na świeżo) i 3,75/5 po leżakowaniu.

                        Nelson Saison, 6.5% - Funky Fluid Collaboration with Browar NOOK
                        Belgian Saison dry hopped with Nelson Sauvin. 14 Blg.

                        To piwo było jednym z 24 elementów Euro Boxa, wypuszczonego przez Funky Fluid & Friends z okazji minionego Euro. Pomysł bardzo ciekawy - 24 piwa, każde reprezentujące jednego z uczestników turnieju. Nelson Saison reprezentował rzecz jasna Belgię (z ciekawszych elementów do polecenia "Szkocja" - Whisky Stout oraz "Węgry" - kwas winogronowy leżakowany w beczce po czerwonym winie, mogą być jeszcze do dostania tu i ówdzie), natomiast nie był to standardowy Saison, bo mocno nachmielony na aromat nowozelandzkim chmielem Nelson Sauvin. W wyglądzie klarowne, w aromacie bardzo fajnie masa białych owoców, smak przedłużeniem aromatu, z wytrawnym i wyjątkowo goryczkowym(!) jak na ten styl finiszem. Naprawdę bardzo dobre, śmiało mogę dać 4/5. Pięknie się nam Funky Fluid rozwija i w moim prywatnym rankingu już teraz wskoczył na 2 miejsce w polskim krafcie.

                        Byzantine, 6.9% - Browar Kingpin
                        BYZANTINE is a saison with prominent aroma of fruits and spices as well as subtle notes of white wine, flowers and tropical fruits thanks to dry hopping with Hallertau Blanc and Nelson Sauvin hops. The fruity and spicy flavour is supported by soft malty notes. Dry, with moderate but clear bitterness.

                        Co tutaj się dzieje w aromacie to głowa mała. Są białe owoce. Jest pełne cytrusów. Są brzoskwinie/morele. Jest bardzo owocowo. W smaku zaś wytrawnie, nawet bardzo. Goryczka może i jak na saison wysoka ale ogólnie nie powiedziałbym, że jakoś szczególnie zaznaczona. Całe piwo jest jednak dość wyraziste i pełne smaku a z drugiej strony bardzo pijalne. Ciężko uwierzyć, że całą tą "owocową" robotę zrobiły tu chmiele i drożdże. No powiem szczerze, że mój faworyt. Naprawdę z czystym sumieniem 4,25/5 - klasyka gatunku z małym acz niewybijającym się twistem.

                        W ogóle chyba ci z Lidla czytają te moje posty, bo obecnie można tam dostać:
                        Starter (wspomniany przeze mnie American Easy Saison - w ogóle piwko rewelacja, powtarzam regularnie, chyba najlepsze piwo do 4% jakie piłem w życiu);
                        Otwarcie Sezonu;
                        Szczyt Sezonu;
                        Wszystkie trzy od Trzech Kumpli, dwa ostatnie to klasyki, warzone od dawna - generalnie dobre ale absolutnie bez żadnych fajerwerków. Zresztą 3K powoli się specjalizuje w tym stylu, ostatni wyszła kolejna warka Saisonatora - czyli naprawdę gruuuuubego przedstawiciela gatunku - czeka w lodówce;
                        Pinta Belgian Saison (to ten z konkursu, kiedyś wklejałem do niego linka tutaj) - czeka w lodówce, jeszcze nie piłem.
                        Cztery różne piwa w tak rzadkim stylu w supermarkecie. No naprawdę brawo.

                        Ostatnio też miałem okazję wypić (po raz kolejny) Gorączka Sezonu, 8.4% - Maryensztadt. Niby coś w stylu Double Saison IPA, choć to chyba tylko inwencja twórcza Browaru, bo ciężko uwierzyć, że coś takiego naprawdę istnieje. Taka hybryda West Coasta z Saison. Nawet spoko, pijalne ale generalnie do zapomnienia. Za mało doznań smakowych jak na ten kaliber piwa (z ekstraktu to aż 18tka).

                        Komentarz


                        • Jak lato, to i pora na smacznego saison'a w szkle. W tym roku chciałem posmakować ciut więcej piw w tym stylu i udało się. Z racji upływu czasu jak i braku czasu na bieżące wpisywanie wylistuję jedynie poszczególne wypite marki z krótką lub dłuższą notką.

                          - Nelson Saison - Funky Fluid - brak zapamiętanych wrażeń
                          - Starter - Trzech Kumpli + Szczyt Sezonu - Trzech Kumpli - pomysł z wrzuceniem ich do Lidla pierwszorzędny. Oba piwa lepsze do wąchania niż do picia Co tam się działo w aromacie... . Starter bardziej wodnisty w smaku, a Szczyt Sezonu bardziej żywiczny.
                          - Saison z porzeczkami - Pinta - kupione w Polomarkecie (aż dziw że tam trafiło tego typu piwo). W aromacie i smaku czuć zarówno nuty saison'owe jak i świeże porzeczki. Jednak na dłuższą metę to połączenie jest uciążliwe, co powoduje, że drugiego razu nie będzie.
                          - Byzantine - Kingpin - słowa "rewelacja" oraz "obłęd" to mało powiedziane. W aromacie najpierw uderzenie kwiatów, dalej: białe owoce, białe wino, skórka cytryny, całość zakończona goździkami i fenolami. Smak to saison'owe przyprawy w balansie z cytrusami. Jest przyprawowa zalegająca goryczka. Druga butelka jest i jeszcze w tym roku będzie replay.
                          - Belgian Saison - Pinta - kolejne piwo z serii konkursu "Pinta & Lidl" - aromat typowo saison'owy (fenole, goździki, kolendra, guma balonowa), w smaku chlebowe, drożdżowe. Ogólnie aromat ok, ale smakowo nie powaliło mnie na kolana. Druga butelka też jest zakupiona i czeka na powtórkę.
                          - Saison Duppont Biologique - to już prawilna "Belgia". Wzorzec stylu. I w aromacie i w smaku fenole, goździki, guma balonowa, pełno przypraw. Ale nawet w zestawieniu z belgijskimi wzorcami polski kraft nie ma się czego wstydzić.

                          Nic tylko czekać, aby za rok polskie browary kraftowe powtórzyły swoje wypusty w stylu saison. A w to lato trochę tego było. Uważam, że ten styl jest niedoceniany albo może po prostu browary boją się warzyć w tym stylu? Szkoda, bo to świetne piwo na lato. A te wszystkie DDH i TDH przez ich nadmiar stają się przesadą, co (przynajmniej mnie) kieruje w stronę innych stylów.

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
                            - Belgian Saison - Pinta - kolejne piwo z serii konkursu "Pinta & Lidl" - aromat typowo saison'owy (fenole, goździki, kolendra, guma balonowa), w smaku chlebowe, drożdżowe. Ogólnie aromat ok, ale smakowo nie powaliło mnie na kolana. Druga butelka też jest zakupiona i czeka na powtórkę.
                            Pite wczoraj. No i ogólnie to niczego nie urwało. W ogóle nie spodziewałem się aż takiego woltażu (aż 7,6!) i dopiero poczuwszy lekka alkoholowosc, spojrzałem na etykietę.
                            Generalnie zdecydowanie bardziej fenolowe niż estrowe (pieprzne w opór), i właśnie tej owocowosci z estrów mi tu brakło (bo ja bardziej team estry niż fenole jeśli chodzi o ten styl). Rzeklbym, że dla koneserów to piwo. Zdecydowanie nie do powtórzenia (ja też w takich klasycznych stylach potrzebuję jednak jakiegoś 'twista', żeby mnie coś urzekło). Tutaj trochę nuda.

                            Komentarz


                            • Piszę z opóźnieniem, ale dopiero teraz się zebrałem.

                              W pierwszy weekend września odbył się Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa. Impreza otwarta (Błonia Stadionu Wrocław). Mnóstwo browarów (na liście około 60). Taka ilość browarów jak dla mnie to kłopot, bo człowiek nigdy nie będzie mieć tyle czasu i pieniędzy, aby wypić wszystko na co ma ochotę. Co piłem:

                              Space Sheep (Browar Podgórz) - APA. Jak dla mnie najlepsza APA jaką kiedykolwiek miałem możliwość pić (pierwszy raz pita w Kuflach i Kapslach 3,5 lat temu). W wyglądzie i w pierwszym łyku słomkowe, orzeźwiające, lecz zaraz potem wchodzi na pierwszy plan chmielowa goryczka. Czy tak smakuje ten styl, to nie wiem, ale po prostu przyjąłem to piwo za wyznacznik, z którym porównuję inne APY.

                              Rubicon (Browar Birbant) - Wild Blackberry Ale BA Slyrs - "Dzikus", ale taki łagodny, niczym domowe zwierzątko. Łagodny, bo niby leżakowane w beczce po gatunku whisky, lecz moc niewielka (4,7% alko). Nie sugerowałem się tą liczbą, tylko stylem. W smaku megaporzeczkowe, wiśniowe. Kojarzy się z kompotem porzeczkowym / sokiem porzeczkowym, ale domowej roboty, takim wprost ze słoika. Większość owoców w piwie przekładających się na owocowy smak kojarzy mi się z "kwasami". A piwa dzikie są według mnie ciekawszą opcją do wykorzystania (głównie czerwonych) owoców. Nie kojarzę zbytnio na rynku tego typu piw, więc jest nisza do zagospodarowania.

                              Oranżeria (Browar Cztery Ściany) - Sour Ale - Kwas z marakują, mango i mandarynką. Nie przepadam za kwasami. Ale to piwo jest przykładem, dla którego mogę sięgnąć po ten styl. Mianowicie jest połączenie smaków kwaśnego ze słodkim. Tu ważne: jest balans między oboma. Zero przewagi któregokolwiek. Takie kwasy mogę pić.

                              Samuel Le Saison (Browar Hopium) - American Rye Saison - Tu pamiętam, że nuty saisonowe wystąpiły. Ale na tym moje odczucia się skończyły. Dodam, że na festiwalu były dostępne tylko dwa piwa w stylu saison.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
                                Space Sheep (Browar Podgórz) - APA. Jak dla mnie najlepsza APA jaką kiedykolwiek miałem możliwość pić (pierwszy raz pita w Kuflach i Kapslach 3,5 lat temu). W wyglądzie i w pierwszym łyku słomkowe, orzeźwiające, lecz zaraz potem wchodzi na pierwszy plan chmielowa goryczka. Czy tak smakuje ten styl, to nie wiem, ale po prostu przyjąłem to piwo za wyznacznik, z którym porównuję inne APY.
                                Jeśli szukasz wyznacznika stylu to ja bym strzelał w A ja Pale Ale z Pinty. Ale nie wiem jak z jego obecna forma bo już latami tego nie piłem. Natomiast jest to klasyka gatunku. Dziś już Pinta potrafi wypuścić naprawdę sztosowata APA z chmieleniem na poziomie ponad 20g/litr (jak choćby ta z serii Hoppy Crew).
                                Z bardziej dostępnych to fajne są APA z Funky Fluid (Everyday czy Daily). A jak ktoś ma alergię na Hazy, to Nepomucen ma całkiem fajną (bodajże Labirynt). Tej z Podgórza nigdy nie piłem (w ogóle chyba nic z tego browaru nigdy nie piłem), więc nie wiem jak wymienione przeze mnie pozycję wypadają na jej tle ale ja je regularnie powtarzam.

                                Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
                                Rubicon (Browar Birbant) - Wild Blackberry Ale BA Slyrs - "Dzikus", ale taki łagodny, niczym domowe zwierzątko. Łagodny, bo niby leżakowane w beczce po gatunku whisky, lecz moc niewielka (4,7% alko). Nie sugerowałem się tą liczbą, tylko stylem. W smaku megaporzeczkowe, wiśniowe. Kojarzy się z kompotem porzeczkowym / sokiem porzeczkowym, ale domowej roboty, takim wprost ze słoika. Większość owoców w piwie przekładających się na owocowy smak kojarzy mi się z "kwasami". A piwa dzikie są według mnie ciekawszą opcją do wykorzystania (głównie czerwonych) owoców. Nie kojarzę zbytnio na rynku tego typu piw, więc jest nisza do zagospodarowania.
                                Wow, w ogóle nie kojarzyłem Birbanta z takich ciekawych piwek (bardziej z nie do końca udanym podejściem do nowofalowych IPA). Gdybym zobaczył dzikusa z beczki po whisky w sklepie, to bralbym jedy w ciemno

                                Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta
                                Oranżeria (Browar Cztery Ściany) - Sour Ale - Kwas z marakują, mango i mandarynką. Nie przepadam za kwasami. Ale to piwo jest przykładem, dla którego mogę sięgnąć po ten styl. Mianowicie jest połączenie smaków kwaśnego ze słodkim. Tu ważne: jest balans między oboma. Zero przewagi któregokolwiek. Takie kwasy mogę pić.
                                Ja z kolei mam alergię, jeśli ktoś pisze "Sour" a piwo jest równie kwaśne co słodkie. Jest to w moim odczuciu oszustwo bo na tego typu piwa powstał już specjalnie bardzo modny ostatnio styl - Pastry Sour. Jeśli lubisz, to polecam serie Gelato z FF.

                                A żeby nie było tak całkiem, że nic ostatnio nie piłem, to Chmielokrata HBC (jakiś numerek) z Piwnego Podziemia oraz Thirsty Dragon z ich kooperacji z Pinta to kapitalne Hazy IPA. Gorące polecanko.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X