Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Piwo

Zwiń
To jest podklejony temat.
X
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Ale żeby nie było, że opisuje tylko coś czego nie warto pić, to już z innego browaru:

    Browar Zakładowy „Nocna przygoda” (Black IPA)




    I taka właśnie powinna być (jak dla mnie) Black Ipa. Wytrawna, goryczkowa, z palonością wyczuwalną, ale na drugim planie. Z czystym sercem polecam. 10/10


    Wibier – Browar Kormoran
    [zdjęcia brak]

    Dawno nie piłem wita i uznałem, że pora to zmienić. Ekspertem nie jestem, ale mi bardzo smakowało i rygory stylu chyba też trzymało. 8/10


    Lubię sobie jebnąć posta.

    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

    Komentarz


    • A skoro już usiadłem do tematu to jeszcze z kronikarskiego obowiązku wspomnę o piwach Browarów Żoliborskich – stare, butelkowane pod koniec lutego, ale od tamtej pory, z różnych powodów, nic nie warzyłem.

      Browary Żoliborskie – 21. poprawka (American Pilsner)








      Nie wiem która to już edycja „kultowej” produkcji żoliborskiego browaru. Ale niestety jedna z mniej udanych. Zwykle robiłem je z gęstwy po zwykłym pilsnerze, teraz robiłem bezpośrednio z suchych drożdży. Trochę zmieniłem też chmiele odpowiedzialne za „pilznerową” stronę (bo akurat takie były), ale to chyba nie one są tu głównym problemem. Bo jest nim brak Ameryki w smaku. W pierwszych miesiącach po zabutelkowaniu była jeszcze bardzo ładna w aromacie, teraz to już nawet tego nie za bardzo. Jak do tego dodać zbyt słabe nagazowanie i zbyt wyraźną goryczkę (to może przez tę Iungę), to mamy pełny obraz może nie porażki, ale niezbyt udanego piwa. Całe szczęście z biegiem czasu ta goryczka się trochę ułożyła, a i nagazowanie jakby trochę lepsze, więc ostatnio pite butelki były jakby lepsze (ale bardziej w kategorii zwykły pils z ciekawą nutką) – choć może dlatego, że zwykle to nie było pierwsze piwo danego dnia.



      Browary Żoliborskie – Zajzajer (American Sour Lager)








      Już kiedyś wspominałem, że ponieważ wyszło mi trochę więcej tego opisywanego powyżej American Pilsnera, to w ramach eksperymentu 5 litrów nie chmieliłem na zimno amerykańcami, tylko przy butelkowaniu dodałem kwasu mlekowego (od 2 do 6 ml/litr).
      Powiem tak: eksperyment całkiem udany, chociaż jest kilka „ale”. Po pierwsze pewne błędy z produktu wyjściowego (słabe nagazowanie) zostały tu nie tylko przeniesione, ale i zwiększone (możliwe, że bakterie kwasu też się do tego przyczyniły. Po drugie gdyby nie inne cechy (już nie błędy) produktu wyjściowego, to efekt końcowy byłby lepszy. Chodzi mi o to, że chociaż taki styl jak „American Sour Lager” pewnie nie istnieje i nie ma swoich kryteriów oceny, to jednak jak dla mnie powinno tam być mniej goryczki i mniej ciała (niższe Blg). Wtedy sama kwasowość byłaby bardziej wyczuwalna i nie musiałaby tak walczyć o palmę pierwszeństwa w smaku. Częściowo pewnie mógłbym jej pomóc dodając więcej kwasu, bo przy tych parametrach 3 ml/litr to jednak za mało. Na plus zaliczę, że nie ma chemicznego posmaku ani aromatu, który był wyczuwalny przy zwykłym wlewaniu kwasu do kufla z pilznerem.
      Ale ogólnie eksperyment udany i żałuję, że nie zaryzykowałem z większa liczbą butelek – szczególnie, że jak opisałem powyżej produktu wyjściowego aż tak mi nie szkoda.

      Pomysł etykietki mój (miałem skądś kilkanaście takich pedalskich kapsli i do nich dostosowałem resztę – powiedzmy, że to ciąg myślowy: kwas -> LSD -> różne kolorowe majaki; choć inspiracją była plama oleju na kałuży ); wykonanie niezawodny Teter (www.graftet.pl)

      Lubię sobie jebnąć posta.

      „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
      St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

      Komentarz


      • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta
        Nie przepadam za piwami „hazy”, a już zagęszczanie piwa polskimi chmielami to nie jest najlepszy pomysł.
        Oj, nie mogę się z tym zgodzić. To chyba zależy jakie te polskie chmiele i z których zbiorów. Bowiem to co w tym roku wyprawia Polish Hops to jest absolutny majstersztyk. Na dowód tego takie piwka jak Ora Amora Preta z Pinty, Eagle Owl z Nepomucena czy Modern Polish IPA z Funky Fluid, nie tylko dorównują piwom na chmielach ze Stanów czy Australii ale są tak dobrze zrobione, że moim zdaniem wręcz z nimi wygrywają. Nie wiem czy to dlatego, że jest to jakiś powiew świeżości czy dlatego, że browary wyjątkowo się do nich przyłożyły.
        I są też rzecz jasna piwa "Hazy" (ja akurat lubię).

        Komentarz


        • No i tym prostym sposobem wyłudziłem namiary na dobre piwa
          Lubię sobie jebnąć posta.

          „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
          St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

          Komentarz


          • Na piwa w stylu za którym nie przepadasz ;P Poza tym - dobre a nawet bardzo dobre, to one były kilka ładnych tygodni a w przypadku Amora Preta to nawet miesięcy temu (to chyba była Pinta lutego). Ogólnie nie polecam pić np. półrocznych IPA. No ale to Eagle Owl to piłem ostatni raz jeszcze w czerwcu i trzymało mega formę. Pinta w sumie też ma genialny rozlew, więc niby można brać kilkumiesięczne ale w zasadzie po co, skoro są swiezynki?
            ​​​​​ Najnowsza seria, to o ile nadążam - Hazy Discovery. Piłem 2 razy wersję Portland i naprawdę niczego sobie (kolejna rekomendacja piwa "Hazy" ).

            Komentarz


            • Jak tak na szybko sprawdziłem to myślałem, że z tych trzech tylko Eagle Owl jest hazy. A do samych polskich chmieli, używanych rozsądnie , ja nic nie mam.
              Lubię sobie jebnąć posta.

              „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
              St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

              Komentarz


              • Kurde, teraz w Hoppiness na 12 kranów w 4 są piwa „hazy”. \\
                Lubię sobie jebnąć posta.

                „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                Komentarz


                • Nie wiem na ile aktualne ale ja tu widzę co najmniej 5 Hazy https://hoppiness.ontap.pl/ (bo oprócz tych z nazwy, to jeszcze Hoppy Crew). A żeby tego było mało, to jak ostatnio piłem Oto Mata IPA, to też było delikatnie zmetnione, więc wychodzi 6/12 a też krany 10-12 wieją nudą, więc tak naprawdę to 6/9

                  Komentarz


                  • Weź mnie nie denerwuj. Też bazowałem na Ontap, bo wybieram się pewnie jutro i myśląc życzeniowo Hoppy Crew do tej plagi nie zaliczałem. I ręce precz od Oto Mata - regularnie testuję w wersjach butelkowych.
                    Przyjdzie mi skończyć na piwie o smaku bananów, szarlotki i masła orzechowego
                    Lubię sobie jebnąć posta.

                    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                    Komentarz


                    • Cheesecake to sernik
                      Swoją drogą, to owe Gelato z bananami, masłem orzechowym i (jak mniemam) niestety aromatem sernika, jest dostępne także w Lidlu. 12 złotych za 0,33 ale radośc małżonki, gdy Jej to przyniosłem bezcenna.

                      Ale ja ogólnie nie o tym. W weekend w Hali Gwardii kolejna edycja Funky Fest. Normalnie bym o tym nie wspominał ale będzie to edycja chyba jak dotąd najciekawsza bo belgijska, w związku z czym będzie możliwość spróbowania mnóstwa piw dzikich, pewnie w większości niedostępnych na naszym rynku oraz w większości bardzo drogich (bo medal musi mieć zawsze dwie strony). Jeśli komuś się nudzi bądź bardzo tęskni za atmosfera festiwali, to świetny moment by złapać bakcyla na punkcie dzikusów.

                      Komentarz


                      • Ok sernik, sernik. Jeden chyj , do piwa i tak nie za bardzo. Ale w smaku o dziwo nie najgorsze - ja masła orzechowego nie czułem, sernika tez nie za bardzo - po prostu słodkie (za bardzo) i kwaśne (przy tej słodkości za mało).
                        Z pozostałych schwarzbier All Bieers Matter i Stout Oaty takie jak miały być (choć bez zachwytów), Who Wants Some - OK ale mogłoby być bardziej goryczkowe, a mniej slodkoalkoholowe, Passionetta niepijalna kwaśna oranżada, a El Dorado jak na „hazy” to ujdzie bo choć trochę czuć piwem.
                        Ogólnie problem jest z dominacją „hazy” - w drodze do knajpy nawet Oto Mata IPA została zastąpiona przez kolejne „oficjalne” hazy. A jak zapytałem o coś goryczkowego, to barman po dłuższym namyśle zaproponował mu coś w butelkach... No kurfa, nie po to idę do knajpy...

                        Przepraszam za chaotyczność, ale piszę na gorąco z nocniaka.
                        Lubię sobie jebnąć posta.

                        „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                        St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                        Komentarz


                        • Dzięki uprzejmości księciunia, miałem niedawno okazję uraczyć się dwoma niesztampowymi piwkami (zresztą są one także opisane przez samego Autora w tym temacie, kilka postów wcześniej, co właśnie przed chwilą dostrzegłem i niejako odpowiadają one na niektóre moje wątpliwości, np. etykieta kwasu ). Poniżej, wrażenia z degustacji (w kolejności picia).

                          21. Poprawka, American Pilsner
                          Parametry 12.5% ekstraktu, 5.1% alkoholu. Skład: woda, ekstrakt słodowy jęczmienny, chmiele (Iunga, Saaz, Cascade, Amarillo, Citra), drożdże (Saflager W34/70).

                          Wygląd
                          Barwa jasno bursztynowa, zdecydowanie nieklarowne (co by nie powiedzieć, że ulubione autora "Hazy" ​). Piana średniopęcherzykowa, co ważne, jest bardzo trwała - utrzymuje się do samego końca (albo tak szybko wypiliśmy ale to też raczej pozytywna informacja).

                          Aromat
                          Nie wiem czy kolejność chmieli na etykiecie ma związek z ich ilością (choć w zasadzie, czemu wtedy American a nie np. Polish-German Pilsner? ​) ale wedle autora, "Ameryka" miała już dawno ulecieć z tego piwa. Nie mogę tego do końca potwierdzić, jak dla mnie, wyraźne nuty owocowe, zarówno z butelki, jak i później ze szkła i wątpię aby to była zasługa Iungi ​ Do tego nuty kwiatowe (pewnie Saaz), a także typowo słodowe. Bardzo przyjemnie. Pomimo tego, że piwo nienajświeższe, to żadnych niepożądanych nut nie ma, profil aromatyczny bardzo czysty w moim odczuciu.

                          Smak
                          Co ciekawe, piwo (jak na Pilsa) dość pełne. Po przyjemnym chmielowym początku, do gry wchodzi słodowość. Oczywiście nie ma mowy o jakiejś ciężkości, jednak smak bardziej mnie się kojarzy z jakimś lagerem wiedeńskim może? Takim troszkę pełniejszym. Wrażenia tego dopełnia niska goryczka. Tutaj też zaskoczenie i nie będę ukrywał, że niestety in minus - od Pilsa oczekiwałbym wyraźnie zaznaczonej goryczki na finiszu.

                          Podsumowanie
                          Generalnie, w moim odczuciu wyszedł taki niezbyt goryczkowy, delikatnie pełniejszy lager z bardzo fajnym chmieleniem na aromat. Oczywiście dla mnie goryczki zazwyczaj nigdy za wiele, jednak dla małżonki to akurat zaleta. Niemniej jednak, z obu szkieł zniknęło bardzo szybko, w ogóle nie czuć, że to warka z końca lutego. Jakichkolwiek wad brak. Zero karmelu, czy przegazowania, o co bardzo łatwo w warunkach domowego rozlewu. Dobra robota.

                          Zajzajer, American Sour Lager
                          Parametry 12.5% ekstraktu, 5.1% alkoholu. Skład: woda, ekstrakt słodowy jęczmienny, chmiele (Iunga, Saaz, Cascade, Amarillo, Citra), drożdże (Saflager W34/70), kwas mlekowy.

                          Wygląd
                          W zasadzie bardzo podobnie, lekko zamglone, jasny bursztyn - klasycznie. Co można zaznaczyć na plus - to piana tym razem drobnopęcherzykowa i bardzo trwała (mnie się nigdy w piwach z kwasem mlekowym nie udało uzyskać efektu trwałości piany). Przy okazji wyglądu, nawiążę jeszcze do etykiet. O ile ta pilsnerowska podoba mnie się ogromnie - bardzo klasyczne, hamerykańskie kolory plus flagi, do tego motyw chmielowy i słodowy - kozak, o tyle ta kwasowa jest dość kontrowersyjna i chodzi tu o jej barwę. Jeszcze jakby to był jakiś kwasik z malinkami czy truskawkami, to może bym ten róż jakoś zrozumiał ale tak...

                          Aromat
                          Niemal powtórka z Pilsnera, choć na końcu czuć tę kwasowość (nie wiem do końca jak to inaczej nazwać ale jest to dość charakterystyczna nuta, która pojawia się właśnie w piwach kwaśnych, ktoś komu kwasy nie są obce, na pewno wie o czym mówię). Dodam, że nuta ta zdecydowanie uruchamia moje ślinianki.

                          Smak
                          Pominę już te wszystkie nuty z Pilsnera, które się powtarzają. Co jest innego? Na pewno kwaśność. Jest ona wyraźnie zaznaczona (nie to co w tych wszystkich kraftowych kwasach, co to tak naprawdę kwaśne w ogóle nie są). Piwo można pić naprawdę dużymi łykami, delikatny problem pojawia się w tzw. aftertejście. Mianowicie, ku memu olbrzymiemu zaskoczeniu, pojawia się tam dość wyraźna goryczka! Nie wiem o co chodzi, dlaczego nie ma jej w Pilsnerze a jest w tym kwasie (zakładam, że chmielu na goryczkę rzucone było tyle samo). Pewnie jakieś alfa kwasy w towarzystwie kwasu mlekowego urządziły sobie niezłą balangę. Na pewno wpływa to na pijalność (która z turbo wysokiej staje się "tylko" wysoka). I tylko ta (bardzo wysoka w moim odczuciu) goryczka powstrzymała mnie od wypicia tego piwa w czasie poniżej jednej minuty. Pomimo tego, że tak jak wspomniałem wyżej, w większości przypadków jestem dużym fanem goryczki, to istnieją dla mnie style, gdzie nie do końca jest ona pożądana. I to jest chyba ten przypadek. Moja euforia przy pierwszym łyku tego piwa, została brutalnie zastopowana podczas jego przełykania. Ależ żałuję, że odczuwalny poziom goryczki nie występował w tych piwach całkowicie odwrotnie. Niemniej i tak zniknęło ze szkła nawet szybciej, niż Pilsner.

                          Podsumowanie
                          Jak dla mnie, to nazwy stylów tych piw, powinny brzmieć American Lager oraz American Sour Plisner, czyli dokładnie odwrotnie (z mojej perspektywy, to co odróżnia Pilsa od zwykłego Lagera, to właśnie ta wyższa goryczka). Ciekawi mnie niezmiernie, czy odczucia autora są podobne do moich, czy też po prostu trafiły mi się takie butelki. Tak czy inaczej, oba piwa bardzo dobre, bardzo pijalne, idealne na obecną porę roku i nie widać po nich ani krztyny zęba czasu.

                          Komentarz


                          • Trwają piwne festiwale. W ubiegły weekend odbyły się Poznańskie Targi Piwne. Edycja wyjątkowo (z wiadomych powodów) odbyła się w wakacje (normalnie odbywa się w listopadzie). Co było pite? Zacznę nietypowo, bo od końca.

                            Jako ostatnia była pita Imperialna NEIPA z Profesji. Niestety będąc po wypiciu poprzedzającego ją piwa (opis niżej), moja sensoryka została wyłączona, więc nie jestem w stanie zrobić opisu.

                            Baltic Pinacolada - Browar Nook - Imperialny porter bałtycki z kokosem i ananasem

                            Aromat: kawa ziarnista, mleczna czekolada, sok z ananasa.

                            Smak: kawa ziarnista tuż ze świeżo zmielonych ziaren, kawa zbożowa, cukier trzcinowy, miazga z wiórków kokosowych, mleczna czekolada, odczucie batonów Bounty.

                            Jako, ze na stoiskach były sztosy, to dlaczego nie wypić? Byłem co prawda nakierowany na sztosa z browaru Golem, ale zniknął z listy, a nie chciałem pić sztosa na początku. Bałtycka Pinakolada jest pełna świeżej kawy słodzonej nie - zwykłym cukrem - lecz cukrem trzcinowym/brązowym/melasą. Akcenty pinakolady są bardzo ukryte i trzeba się namęczyć, aby wyczuć zarówno ananasowe jak i kokosowe nuty. Ta zbytnia kawowość zabiła mi odczucie aromatów i smaków, więc na przyszłość muszę rozważyć czy odważyć się na degustację sztosów, a jeśli tak - to raczej jako piwo kończące imprezę.

                            Catch The Rainbow - Browar Golem - Kwas z guawą, calamansi, marakują i kiwi

                            Aromat: kiwi, brzoskwinia, morela, truskawka.

                            Smak: mocna cytryna, pulpa z kiwi, ananas.

                            Nie należę do fanów kwasów (zraziłem się w przeszłości). W tym roku powoli je odkrywam na nowo. Szukam kwasów z owocami. Idealny dla mnie jest kwas, gdzie jest wyczuwalny balans między kwaśnością, a słodyczą pochodzącą z owoców. I w tym piwie to jest. Fajnie, że przeważającym owocem w kontrze do kwasowości jest właśnie kiwi, stąd świetny pomysł z zastosowaniem tego owocu.

                            Melodrama - Browar Kingpin - Wild Ale leżakowany w beczce po Sherry

                            Aromat: nalewka wiśniowa, wino wiśniowe, likier z bombonierek.

                            Smak: owocowe wino domowej roboty z wszelkich leśnych / działkowych owoców (wiśnie, porzeczki, agrest); dalej smak jest bardziej sfermentowany, wchodzą jabłka, akcenty kojarzące się z cydrem, smak szarlotki z cynamonem.

                            To piwo to był mój "must drink". Od razu po wejściu na halę szukałem stoiska Kingpina. To "must drink" jest odrobinę na wyrost, ponieważ w pierwszej kolejności chciałem wypić ich inną premierę (Saison leżakowany w beczce po Sherry - Melancholia), ale z powodu wyczerpania zapasów poprzedniego dnia, na kran rzucono "Dzikusa", więc skorzystałem. To piwo jest doskonałe zarówno w aromacie (długo było wąchane przed pierwszym łykiem) jak i smaku. Tak się zastanawiam czy to jest jeszcze piwo sensu stricte? Bo pijąc, pierwsze skojarzenie to ewidentne wino- gazowane, sfermentowane. W opisie piwa na FB browar podaje, że gdzieś tam czai się "octowość". Co wrażliwszych uspokajam: obecności octu nie stwierdziłem. Ogólnie polecam, jeśli będziecie mieć styczność, bo naprawdę warto. A jak informuje browar, oba leżakowane piwa nie będą butelkowane, tylko będą puszczane w beczkach na festiwale oraz do multitapów na szczególne okazje.

                            Komentarz


                            • Co ciekawe, Poznańskie Targi Piwne na ogół odbywają się w listopadzie, więc była to impreza przeniesiona. Czyżby zwiastun kolejnego lockdownu? :/
                              Z drugiej strony Warszawski Festiwal Piwa twardo stoi na stanowisku, że impreza będzie jesienią. Oby to organizatorzy WFP mieli rację a nie przezorni Poznaniacy...

                              Swoją drogą, podobno hitem PTP był Komes Wymrażany Porter Bałtycki Double BA + Kawa BA

                              Lezakowany najpierw w beczce po koniaku, a następnie w beczce po whisky Glen Moray (ex. Jim Beam). W tej pierwszej w towarzystwie kawy BA (Red Catuai /Cerro Azul, Honduras; wypalona po leżakowaniu w beczce po Komesie Wymrażanym Barley Wine).

                              55 Plato, dostępne tylko na PTP 2021


                              To opis z UT:
                              https://untappd.com/b/browar-fortuna...awa-ba/4432764

                              Nie miałeś tego na liście, czy tak szybko się rozeszło?

                              ************************************************** ************************************************** ************************************************** *************************************************
                              Nie to, że jestem jakoś związany z Lidlem ale u Niemca pojawiło się ostatnio całkiem sporo naprawdę ciekawych piwek. Tak więc nawiązując do piwa wspomnianego przez księciunia, miałem ostatnio okazję degustować:

                              Double Gelato: Banana & Bilberry Peanut Butter Cheesecake

                              Cóż, na początku piwo zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie, mnóstwo orzechów w aromacie, pojawiają się też bananki, owego sernika nie czuć (więc jest szansa, że obyło się bez aromatów a piwo po prostu miało przywodzić na myśl sernik). W smaku na początku też bardzo dobrze bo piwo nie zamula, jest nawet trochę kwaśności na przełamanie. I tak w przyjemności mija pierwsze pół puszki (bo piwo jest sprzedawane w puszkach 0,33; cena 12 złotych, więc spokojnie w każdym chyba Lidlu w kraju na pewno jeszcze zalega jakby ktoś był zainteresowany; cena tak wysoka bo jest to kooperacja ze szwedzkim browarem Omnipollo). No dobra, i co dalej? Ano wlewam drugą część puszki i już tak kolorowo nie jest. Piwo robi się coraz gęstsze, osadu jest coraz więcej i konsystencja już nie przypomina aż tak bardzo piwa. Nie wiem czy da się to dopić do końca, ja się poddałem, żona jakoś dała radę ale też jakoś zachwycona nie była. Nie wiem czy to resztki masła, bananów, czy czego. A może po prostu feler konkretnej puszki. Widać, że piwo robione z naturalnych składników, jednak ja na powtórkę się nie skuszę. Dużo bardziej podeszła mi kooperacja ze słynnym duńskim Mikkelerem, czyli Double Gelato: Frugtsalad z kakao, jagodami, bananem i kiwi. Także od Niemca, w tej samej cenie. I także jeszcze gdzie nie gdzie stoją na półkach. Ten egzemplarz powtórzyłem kilka razy i za każdym razem byłem zadowolony (bo puszka 0,33 pita na dwoje raczej nie zdąży znudzić i zamęczyć).

                              Przewijał się też na forumce wątek piw na polskich chmielach. No to proszę uprzejmie.

                              Nie Tylko Dla Orłów

                              Session IPA z Nepomucena, wypuszczona sądząc po etykiecie, z okazji EURO 2020/21. Piękna, jaśniutenieńka barwa, bardzo "hazy", jednak w smaku lekkie, półwytrawne, z wyraźnie zaznaczoną goryczką. Pijalność wysoka. Tego piwa nie ma już raczej w Lidlu, bo nie tylko "u mnie" ale też w będąc w zupełnie innej części kraju, już go nie dostrzegłem. A szkoda, bo chciałem powtórzyć.

                              Było o Saisonach? No to proszę.

                              Starter

                              American Easy Saison, uwarzony przez Trzech Kumpli ma tylko 3,8% alkoholu. Jest to idealne piwo na lato, idealne jako... starter. Przyjemny aromat z amerykańskich chmieli, niesłychana lekkość w odbiorze. W posmaku te typowo saisonowe przyprawy. Gorące polecanko, sporo tego jeszcze stoi, ludzie chyba boją się tego stylu, bo nie wiedzą do końca co to jest. Z jednej strony bardzo dobrze, bo więcej dla mnie, no a z drugiej mało kto to warzy. Trzech Kumpli ma jednak całkiem sporo saisonów w portfelu, można więc śmiało powiedzieć, że powoli zaczynają się w nich specjalizować.

                              Komentarz


                              • Do stoiska Fortuny doszedłem jakoś w dalszej części pobytu. Sprawdziłem ich listę piw przed festiwalem, na której widniały same klasyki (nie podali czy i jakie sztosy będą mieć na kranach). Być może więc mieli i taką wymrażankę. A nawet, gdyby mieli to nie jest to typ piwa na mój portfel. Wiem, że Browar Golem (z którego piłem kwasa) miał wymrażankę imperialnego stouta leżakowanego w beczce. Cena: 20 zł za 0,1 litra; 40 zł za 0,3 litra. Uważam, że to już są piwa dla koneserów (do których się nie zaliczam). Teoretycznie mógłbym przeboleć tą najmniejszą pojemność, ale 100 ml piwa? To skrajnie mało, ponieważ chciałbym to piwo wypić, a nie posmakować tylko na dwa łyki. Dlatego podejrzewam, że zarówno ceny jak i pojemność byłyby podobne.

                                To, że zrobili imprezę w wakacje, to wielki plus dla nich. Nawet jeśli było to motywowane strachem przed jesiennym zamknięciem, to lepiej zrobić teraz i zgarnąć zyski wraz z zadowoleniem klientów.

                                A WFP jest zapowiadane na okres od 7 do 9 października.

                                Jeszcze odnośnie piwa. W Polomarkecie dorwałem Kryształa (Pinta + Łańcut). Po nieudanej próbie z przeterminowanym piwem teraz jest o niebo lepiej. W smaku przypomina wersję pitą dwa lata temu z kranu. W smaku jest ziołowa, wyraźna goryczka. Czuć płatki ryżowe tzn. odczucie gładkości kojarzące się z przegotowanym, klejącym się ryżem oraz smak kojarzący się właśnie z ziarnami ryżu.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X