Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Piwo

Zwiń
To jest podklejony temat.
X
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts


  • Wróciły festiwale

    Na początek Lotny Festiwal Piwa we Wrocławiu. Pierwsza tego typu impreza po "lokdałnach". Organizatorzy zastanawiali się jak to będzie. A okazało się, że ludzi było w opór. Ja byłem w sobotę po południu. Po godzinie 17ej do praktycznie wszystkich stoisk były kolejki, a do niektórych (Browar Stu Mostów) - ogromne. Co było pite?

    Sycone Fantazja - Browar Anders - Saison

    Na początek postanowiłem, że z racji świeżości kubków smakowych wezmę coś innego niż dotychczas. Zainspirowany doświadczeniami @Majkiska poszukiwałem "sezona" i znalazłem.

    Aromat: pieprz, fenole, goździki, orientalna przyprawowość.

    Smak: nuty pieprzowe przechodzą w cierpkość kojarzącą się z rozpuszczalnikiem. Goryczka to połączenie goryczki: ziołowej, pieprzowej i pokrzywowej. W smaku przyznam, że jest mocne, ale jednocześnie bardzo pijalne. Ma 7% alko, lecz jest ono bardzo ukryte. Jak na pierwsze doświadczenie z prawdziwym saison'em jest bardzo pozytywnie i jeśli będę mieć możliwość zakupu piwa w tym stylu, to prawdopodobnie sięgnę po nie ponownie.

    Sztygar - Browar Gwarek - American Pils

    Aromat: multiwitamina, ananasy, granulat. Przepiękny zapach.

    Smak: trawiastość, limonka, granulatowość. Goryczka średnia, szybko znikająca. Byłem naprawdę zaskoczony, bo to piwo smakuje naprawdę nieźle. Po wypiciu zaopatrzyłem się w dwie puszki. W ogóle byłem nastawiony na browar Gwarek, a konkretniej piwa "hazy", z których jest znany. Niestety, ale Teorii Mętności nie podpięli w czasie, gdy byłem. Brałem więc to, co w kranach i lodówce. Jak znajdziecie gdzieś piwa z Browaru Gwarek, to można śmiało brać!

    Grejpfrut West Coast IPA - Browar Stu Mostów

    Chciałem wypić również West Coasta. Oprócz wielu ofert moją uwagę zwróciła propozycja ze Stu Mostów. Po prostu lubię grejpfruty. Zarówno w aromacie jak i smaku grejpfruty przykryły całość. Większość aromatu to świeżo wyciśnięty sok z grejpfrutów. W smaku podobnie, pojawiają się owoce tropikalne. Średnia goryczka. Mnie piwo smakowało, nie mniej przy ponownym wypiciu chciałbym poczuć również istotę West Coasta. Mimo tego piwo warte polecenia.

    Laguna (nie chodzi o sędziego) - Browar Cztery Ściany - Hazy APA

    Aromat: cytrusy, granulat

    Smak: słabe cytrusy, wodniste, pijalne.

    Słowem, do szybkiego wypicia.

    Podsumowując Festiwal, widać że ludzie stęsknili się: za dobrym, kraftowym piwem oraz za imprezami plenerowymi, gdzie można spotkać się w większym gronie. Nadchodzą wakacje i warto wykorzystać czas na uczestnictwo w podobnych eventach. Lotny Festiwal Piwa ma odbyć się w Warszawie w dniach 20-22 sierpnia. Tymczasem już w weekend ma odbyć się Funky Fest (Warszawa, Hala Gwardii). Skoro Funky, to chyba (?) organizatorem jest Funky Fluid, który umie w krafty, więc warto zajrzeć na pierwszą, warszawską imprezę kraftową!

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
      Gdybyś zakupił coś z trójki APA/Polish DIPA/West Coast IPA, to pewnie forumowicze chętnie poczytają wrażenia z degustacji
      Kurde, kupiłem wszystkie, które wymieniałem, ale że ostatnio mam trochę zawirowań w życiu, to i rzadziej bywam na forum, i Twój post przegapiłem, i piw na bieżąco nie opisywałem (choć i tak pogłębionych elaboratów sensorycznych nie ma co ode mnie oczekiwać). A co lepsze, ze starych odruchów zostało mi tylko robienie fotek przy spożywaniu

      Z tego co pamiętam (bardziej ogólne wrażenie niż konkrety), to:


      Polish DDH DIPA – po pierwsze czuć, że to inne chmiele i inny (mniej) aromat. Ale to w sumie fajna odmiana. Po drugie przy pierwszych trzech łykach czuć alkohol (8,5%), ale potem gdzieś znika albo język się przyzwyczaja i pije się całkiem przyjemnie. Do powtórzenia. 7,5/10



      West Coast IPA – jak dla mnie na ten styl za mocne, z wyczuwalnym alokholem (7,4%). Wyraziście wytrawne, mocno nachmielone (19 g/litr), ale bez fajerwerków; za 8 zł można dostać lepsze. 6/10



      APA – piłem już jakiś czas temu i jedyne co pamiętam, to że nie byłem zachwycony i cos mi przeszkadzało. Wartościowa recenzja 5/10



      American Wheat z mniszkiem lekarskim – zupełnie nieudane połączenie. mniszek lekarski faktycznie jest wyczuwalny - znaczy się, gdyby nie napisali, że to on to bym oczywiście nie rozpoznał, bo go nigdy nie żarłem, ale czuć „coś obcego”. tylko, że ta cierpkość z mniszka (bo to nawet nie jest goryczka) zupełnie nie pasuje do reszty. 4/10



      Munich Hell – łoo matko, nie kojarzę czy kiedyś piłem tyle chleba w piwie (może w jakichś litewskich). Rzadko się zdarza, żeby mój toporny język coś wyczuwał, ale w tym wypadku nie miałem wątpliwości. Wiem, że tak stylowo być powinno, ale to nie do końca moja bajka; dużo bardziej podeszło mi ichnie „Kupieckie”, czyli „zwykły” pils. Ale to już kwestia gustu, zaś samo piwo jest przyrządzone porządnie. 6,5/10



      Black Jack (stout) – faktycznie bardzo dobry, klasyczny stoucik z wyraźna palonością. Za 5 zl brać i się nie zastanawiać. 8/10


      Byłem dziś w Topazie na Grójeckiej – z nowości wziąłem Polish hazy IPA i pils z lemonką, plus dla sprawdzenia Kupieckie, którym ostatnio się tak zachwycałem. Z niepróbowanych był jeszcze koźlak, ale nie gustuję, więc nie brałem. Oprócz tego była jeszcze APA, American Wheat z mniszkiem i ciemny lager (Szumne).

      Czuwaj!
      Lubię sobie jebnąć posta.

      „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
      St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

      Komentarz


      • Przegapiles pewnie dlatego, że nie mam w zwyczaju cytować postów, w szczególności że w zasadzie zawsze pisze z telefonu i nie jest to zbyt wygodne. Też nick nie za bardzo chyba działa w taki sposób, że wyskakuje to w powiadomieniach.
        Natomiast bardzo fajnie, że robisz fotki bo na ich podstawie też można sporo wywnioskować
        I tak z mojej perspektywy Polish DDH DIPA będzie must try bo pięknie się prezentuje. West Coast'a też bankowo kupię bo mimo niskiej oceny z Twojej strony to treść recenzji mnie przynajmniej zachęca APA wygląda średnio więc odpuszczę, tego z mniszkiem to bym nie wziął nawet po pijaku a Hellesa chętnie spróbuję bo fajnie zrobiony może dać mega orzeźwienie.

        Orzelek - po pierwsze, cieszę się, że Saison zasmakował w ogóle pierwsze słyszę o browarze Anders, nigdy nigdzie nie widziałem.
        Co do Gwarka, to tez ostatnio piłem tego Pilsa i w sumie to niczego mi nie urwał. Natomiast wszystkie ipki z tego browaru naprawdę gorąco polecam (dosłownie kilka dni temu piłem też najnowsza warke wspomnianej Teorii Mętności - imho rewelacja). Szturmem wzięli kawałek tortu Hazy IPA.
        Tego WCIPA z grejpfrutem też ostatnio piłem i ode mnie gorące polecanko. Piękny aromat. Goryczka mam wrażenie w całości z dodanego owocu. Do chlania super
        Na Funky Fest w Hali Gwardii byłem rok temu w sierpniu (zgadza się, organizatorem jest Funky Fluid) i w sumie niby z braku laku można na taką imprezę pójść ale klimatu festiwalu piwa to tam za bardzo nie ma. Jest jedno duże stoisko na środku i około 30 kranów (z bardzo fajna zawartością co prawda), jednak dookoła mnóstwo ludzi którzy po prostu odwiedzają Halę. Kolejki w sumie bardzo duże, na zewnątrz nie bardzo jest jak i po co wyjść. Myślę, że w przypadku ładnej pogody lepiej zabrać dupeczke nad jakieś jezioro
        Ale ten lotny w sierpniu wygląda dobrze.

        Komentarz


        • Ale piwny temat to był jeden z 2-3, który miałem zasubskrybowany, ale widzę, że się skurczybyk odsubskrybował.


          A skoro już się dorwałem do głosu, to napiszę, że jakiś czas temu spróbowałem (wspominane już chyba w tym temacie) „Where are we?” z Pinty (QUAD IPA) z serii (??) Hoppy Crew




          Ogólnie nie przepadam za mocnymi piwami (zarówno jeżeli chodzi o Blg, jak i woltaż) i do nie dawna nawet Double IPA to już nie była moja bajka. Nie przepadam tez za piwami w puszkach i pewnie od 10 lat takiego nie kupiłem. Więc kupiłem poczwórną IPA w puszce .
          Parametry mogą powalić/zniechęcić: 30 Blg, 13,5% alk. Do tego chmiel 35 g/litr i w sumie tylko 16 zł za 0,5 litra. Podszedłem z pewną taką nieśmiałością, ale nie żałuję. Wbrew obawom fajnie to wszystko ułożone – cało, goryczka, aromat (chociaż nie 0cenię, czy prawdę piszą na puszce: „Mosaic®, Enigma™ i Idaho 7™. Pierwsza to tropiki i nafta, druga białe owoce i porzeczka, trzecia owoce pestkowe i sosna”). Alkohol oczywiście wyczuwalny, ale nie nachalnie i przy tej całej otoczce nie przeszkadza; w wielu piwach gdzie było go o połowę mniej był bardziej wyczuwalny i przeszkadzający. Bardziej był odczuwalny po konsumpcji
          Nie jest to oczywiście piwo do żłopania na co dzień, ale fajna odmiana i na pewno do powtórki. A biorąc pod uwagę stosunek woltaż/cena, to wychodzi bardzo okazyjnie
          Lubię sobie jebnąć posta.

          „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
          St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

          Komentarz


          • Ja ostatnio polasilem się na Hazy Disco (Auckland) z parametrami 20/8,2 i dla mnie to zdecydowanie za dużo. Piwo było ciężkie (skojarzenia z przejrzalymi owocami bardziej niż ze świeżymi). I choć mógłbym przyznać, że jednak bardzo dobrze zbalansowane bo ani nie za słodkie ani nie za gorzkie ani nie alkoholowe, to jednak to wszystko takie w sumie nijakie było w odbiorze i bez efektu wow (a tego od kraftow w cenie dwucyfrowej oczekuję).
            Jednak nadal pozostane w teamie "jeśli piwa mocarne, to tylko ciemne". Jasne musi być zwiewne (dla mnie), zaś optymalne parametry IPA to coś z przedziału 12-18 blg.

            Komentarz


            • Widocznie te parametry "Where are we?" (30 Blg, 13,5% alk.) powodują przekręcenie licznika i wszstko znowu jest OK
              Lubię sobie jebnąć posta.

              „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
              St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

              Komentarz


              • To chyba nie to. Wczoraj piłem Hazy Disco Wisco oraz Pinta Collab z Zakładowym, obie DIPA z parametrami 20/8,x i w sumie to obie mi bardzo podeszły. Na pewno robotę zrobił "mój" zestaw chmieli, czyli m.in. Sabro, Mouteka, Nelson Sauvin etc. ale też zasyp i dodatki w postaci płatków spowodowały niezwykle jasna barwę i wpłynęły na lekkość w odbiorze. Oczywiście podejrzewam, że te same piwa tylko, że z ekstraktem np. 16 to w ogóle wyrwały by mnie z kapci bo chmiel wyszedłby na pierwszy plan jeszcze bardziej no ale nie ma co narzekać. Jak ktoś szuka czegoś mega pijalnego z mocnymi parametrami, to polecanko (goryczka raczej niska, max średnia, fanom mocniejszej raczej odradzam).

                Komentarz


                • Whisky Stout - Funky Fluid - Foreign Extra Stout

                  Piwo z serii Euro Box (kraj przyporządkowania: Szkocja). Kupione w Auchan (hipermarket), który podobnie jak w 2018 roku z okazji mistrzostw przygotował bardzo szeroką ofertę kraftu.

                  Aromat z butelki: torfowość; przeważa aromat kojarzący się z szynką dopiero co wyciągniętą z dymu wędzarniczego.

                  Aromat ze szkła: tu już wchodzą nuty kojarzące się z piwem Smoky Joe z AleBrowaru: plastik, izolacja, kabel.

                  Smak: mocna kawa zbożowa doprawiona posypką z gorzkiej czekolady; czuć beczkę, wodniste, wysoka goryczka.

                  Nie mój styl, ale piwo ciekawe, niebanalne. Jako odskocznia od IPEK warta spróbowania.

                  Komentarz


                  • Nie czepiam się oczywiście samego opisu, bo po pierwsze zazdroszczę umiejętności sensorycznych, a po drugie wiem, że tak się te aromaty opisuje, ale jakby tak ktoś "z zewnątrz" przeczytał opis aromatu piwa: "plastik, izolacja, kabel", to mógłby być lekko zdziwiony Dobrze, że nie końska derka
                    Lubię sobie jebnąć posta.

                    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                    Komentarz


                    • Ja gdy pierwszy raz spróbowałem torfowego piwa, byłem pod ogromnym wrażeniem mnogości i intensywności smaków. Był to jakiś Imperialny Porter z browaru Hajer na Śląskim Festiwalu Piwa (mieli też genialny odpowiednik tylko, że z beczki bodaj po rumie). Kilka miesięcy temu postanowiłem więc sięgnąć po bardzo chwalonego Friend or Foe? z kooperacji Rockmilla z jakimiś Ruskami. No i cóż by tu powiedzieć... Kunszt doceniam. Styl jednak nie do końca mój. Jeśli już iść w te stronę, to chyba jednak wolę coś bardziej sesyjnego, jak np. Nafciarz Dukielski.
                      btw. Nie wiem czy to misclick ale temat został podklejony

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta
                        (...) ale jakby tak ktoś "z zewnątrz" przeczytał opis aromatu piwa: "plastik, izolacja, kabel", to mógłby być lekko zdziwiony Dobrze, że nie końska derka
                        Pewnie byłby zdziwiony, bo to faktycznie dziwne. Każdy ma taką sensorykę jaką ma

                        Niestety nie potrafię skojarzyć aromatów i smaków, które mają tak egzotyczne określenia jak: "diacetyl", "dms", "mokry karton", "mokra szmata" (to jest hit). Ale za to aromat izopentenylomerkaptanu kojarzę

                        Zauważyłem (albo: poczułem), że większość piw które piję (najczęściej IPEK) i aromaty/smaki w nich zawarte można scharakteryzować bardzo ogólnie typu: owoce tropikalne, multiwitamina. Jeśli trafię na piwo o tak ogólnej charakterystyce, to nie jest ono nawet warte dalszego opisywania. Dlatego wolę opisać jakieś nieoczywiste i naprawdę wyróżniające się piwa. Poza tym z biegiem czasu i moja sensoryka niestety traci na jakości.

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Orzelek Zobacz posta

                          Pewnie byłby zdziwiony, bo to faktycznie dziwne. Każdy ma taką sensorykę jaką ma

                          Niestety nie potrafię skojarzyć aromatów i smaków, które mają tak egzotyczne określenia jak: "diacetyl", "dms", "mokry karton", "mokra szmata" (to jest hit). Ale za to aromat izopentenylomerkaptanu kojarzę
                          Diacetyl, czyli nuty maślane czułem raz w życiu i było to wieki temu w głośnym na owe czasy PIPA z browaru Olimp (o nazwie bodaj Prometeusz). Tak dawało masłem, że poszło w zlew.
                          ​zlew.
                          Dms (czyli nuty rozgotowanych warzyw czy kukurydzy) czułem kiedyś wyraźnie w klasycznym Żywcu.
                          Natomiast bardzo często w lagerach/pilsach czuję zielone jabłuszko, czyli estry ze zbyt wysoko puszczonej fermentacji.
                          Mokry karton i mokra szmata nigdy mi się nie trafiły. Może po prostu pijamy zbyt dobre piwa?

                          Komentarz


                          • Red Star - Browar Szpunt - Cherry Stout

                            Aromat: paloność, gorzka czekolada, w tle wiśnia kojarząca się z wiśniami w likierze (tj. z czekoladkami z bombonierki).

                            Smak: kawa zbożowa, słaba paloność, skórka przypieczonego chleba, gdzieś w tle przebija się sok wiśniowy.

                            Piwo nietypowe, bo kupione we wrześniu 2019 r. z datą przydatności do spożycia na grudzień 2020 r.. Celowo wzięte "na leżak", aby spróbować jak będzie się prezentować po upływie daty przydatności. Bałem się, że się zepsuje, bo to nie jest porter lub RIS. Ma bowiem tylko 6% alko. Nie wiem jak prezentuje się to piwo na świeżo, więc ocena może nie być miarodajna. Nuty typowo stoutowe są zachowane. Niestety piwo jest wodniste, bardzo pijalne, powodując, że nie do końca da się wypełnić kubki smakowe stoutową głębią.

                            Komentarz


                            • Podczas rodzinnej wizyty w Warszawie skorzystałem z okazji odwiedzając przy tym ... Topaza na ul. Grójeckiej Wasze recenzje mnie zachęciły. Niestety w lodówce nie było wszystkich tych smakołyków, które zostały przez Was opisane. Jedynie dwa piwka zwróciły moją uwagę trafiając do koszyka.

                              Brofaktura - American Pale Ale

                              W aromacie raczej owoce typu melon, arbuz, truskawka, nut cytrusowych brak. W smaku zaś ogromna żywiczność; goryczka żywiczna w wysokim stopniu. W niczym to piwo nie przypomina stylu APA, który to styl ja wyobrażam sobie jako piwo lekkie, mocniej cytrusowo-tropikalne. Tymczasem piłem coś przypominającego wytrawną IPĘ, a może nawet West Coast'a. Nie odbieram tego jako jakąś dyskwalifikującą wadę, bo piwo smakowało naprawdę zacnie. Jak ktoś lubi tego typu smaki, to polecam.

                              Brofaktura - New England DDH DIPA

                              W aromacie festiwal rozmaitości. Mamy tu karmel, czerwone owoce (truskawka, malina), nuty tropikalne (marakuja, czerwona pomarańcza). W smaku tak samo jak przy poprzednim piwie mamy mocną żywicę przejawiającą się w intensywnej goryczce na końcu z bardzo nieprzyjemnym posmakiem (ale to nie to samo odczucie co hopburn; może ten posmak jest od nadmiaru płatków owsianych i pszenicznych?). Tego piwa ponownie bym nie wypił. Jest jakby przedobrzone, o czym świadczy styl piwa będący połączeniem kilku składowych (NE, DDH, DIPA), z których żadne nie wysuwa się na pierwszy plan.

                              Nie mniej naprawdę fajnie, że macie w Warszawie dostęp do ciekawych piw z regionalnego browaru dostępnych w zwykłym "spożywczaku" Nic tylko korzystać!

                              Komentarz


                              • Z tą Brofakturą to jest trochę tak, że chyba najlepiej im wychodzą klasyczne piwa (pils, stout), a problemy zaczynają się jak za bardzo kombinują (opisywane kiedyś przeze mnie American Wheat z mniszkiem lekarskim albo opisane poniżej NE DDH DIPA). A poniżej dwa kolejne przykłady:


                                Brofaktura - Polish Hazy IPA





                                Nie przepadam za piwami „hazy”, a już zagęszczanie piwa polskimi chmielami to nie jest najlepszy pomysł. Na etykiecie browar zapowiadał duży zasyp owsa i było go tam tyle, że koń by się pożywił. Całe szczęście, że nie czułem zapowiadanego również kokosa, ale generalnie mi nie podeszło. Choć niby było co miało być. 5/10



                                Brofaktura - Pils z limonką




                                Kolejny przykład, że Brofaktura to słowny browar – miał być pils z limonka i był pils z limonką. Tylko po co. Cierpkość skórki limonki była bardzo (jak dla mnie za bardzo) wyczuwalna i jak la mnie zupełnie nie pasowała do „reszty piwa”/stylu. A jeszcze bardziej przeszkadzał jakiś taki chemiczny posmak, jak perfumowane mydełko. Niby to co miało być, ale nic specjalnego. 5/10



                                Przepraszając za polityczny wtręt – z Brofakturą jest „problem” jak z PiS-em – robią to, co zapowiedzieli, że zrobią/uwarzą. Nie ważne czy to ma sens czy nie


                                Lubię sobie jebnąć posta.

                                „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                                St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X