Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Piwo

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Tak, w Brzeczce Piwnej leją do petow, w dodatku można sprawdzić co na ontapsach.

    e: i chyba w Źródle Niebanalnych Piw i Alkoholi mają krany (jakiś czas temu mieli) ale nie dają spróbować, więc trochę lipa.
    Ostatnio edytowany przez Majkisek; [ARG:4 UNDEFINED].

    Komentarz


    • Na rogu Wiertniczej i Lentza jest też alkoholowy z kilkoma nalewakami; rok-dwa lata temu często Schenkerla tam bywała
      Lubię sobie jebnąć posta.

      „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
      St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

      Komentarz


      • W Raju Piwosza na Gocławiu i w White Whale na Woli

        Wysłane z mojego SM-A510F przy użyciu Tapatalka
        Dla mnie luty,dla Ciebie maj...

        Komentarz


        • PiwoWar na Białołęce (Skarbka z Gór 9) też nalewają. Zazwyczaj kilka czeskich jest, Primator, Litovel np.
          ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

          Komentarz


          • Dzięki za odzew . Widzę, że większość podanych miejsc pokrywa się z tym co jest na ontap
            Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Twain

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Rulkoś Zobacz posta
              Dzięki za odzew . Widzę, że większość podanych miejsc pokrywa się z tym co jest na ontap
              xDDDD

              Komentarz


              • Jak ktoś przegapił to od dziś do soboty na Łazienkowskiej 3 Warszawski Festiwal Piwa
                Lubię sobie jebnąć posta.

                „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                Komentarz


                • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta
                  Jak ktoś przegapił to od dziś do soboty na Łazienkowskiej 3 Warszawski Festiwal Piwa
                  Coś do polecenia? Bo jutro się wybieram.

                  Komentarz


                  • Właśnie degustuję D
                    Jutro napisze jak spamiętam
                    Lubię sobie jebnąć posta.

                    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                    Komentarz


                    • Krótko podsumowując wczorajszą wizytę na WFP, to Świętego Graala nie znalazłem, ale coś tam się podegustowało. Niestety z wędzonkami bieda: znalazłem tylko trzy: Preparat z Artezana, który nie jest z mojej bajki i wczoraj go nie piłem, Grodziskie z Brokreacji (mało wędzone- zarówno w zapachu, jak i smaku - i nijakie; powiedzmy 5/10) i Smoked Berliner Weisse wędozne torfem z Piwnego Podziemia (połączenie kwasu z wędzonką nie wypaliło, smakowało jak jakieś lekarstwo albo inna chemia; 4/10).
                      Do tego Double Hazy NEIPA z browaru Funky Fluid (rzeczywiście nieźle nachmielone; 7/10), Wheat IPA z Browaru Bury (nic specjalnego; 5/10), Black IPA z Browaru Trzech Kumpli (mocno kawowe; 8/10) i dwa kolejne „piwa nieoczywiste” z Piwnego Podziemia: Sour IPA (spoko, ale bez rewelacji; 6/10) i Imperial Gose Sour (słono-kwaśne i to w wersji dubeltowej; ciężko, to nazwac piwem w potocznym tego słowa znaczeniu, ale mnie smaczek bardzo podszedł; 8/10, ale ostrzegam, że nie jest to piwo dla każdego).

                      Generalnie większość serwowanych piw to z jakąś markują, borówką i czy innym mango. Ewentualnie fefnaście razy chmielona i doprawiana czym popadnie – taka moda. Ludzi chyba mniej niż w zeszłych latach (porównując czwartkowe wieczory), tegoroczne szkło festiwalowe też jakieś takie niezachwycające. Ale wybrać się zawsze warto, szczególnie w dobrym towarzystwie
                      Lubię sobie jebnąć posta.

                      „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                      St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                      Komentarz


                      • O kurde, niezłe jaja - jakiś czas temu sprezentowałem jednemu forumowiczowi dwa moje piwka, bo potrzebował dla kogoś na prezent (a w zasadzie, to skończyło się na tym, że wymieniłem je na inny trunek i to po bardzo dobrym kursie ), a dzisiaj przez przypadek zobaczyłem, że Żoliborskie zadebiutowało na twitterze
                        https://twitter.com/KonradLegia/stat...72996768391170
                        Lubię sobie jebnąć posta.

                        „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                        St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                        Komentarz


                        • To ja również podzielę się swoimi spostrzeżeniami z WFP. Co prawda moje słowa nikomu w wyborze nie pomogą, bo już dawno po ptokach ale może uda się nieco ożywić, ten świetny niegdyś temat
                          Od razu zaznaczam, że moja lista będzie długa i nie dlatego, że jestem jakimś zdegenerowanym chlorem a bardziej dlatego, że moja sobotnia wizyta miała na celu głównie degustacje (stąd maksymalna pojemność na jaką się zdecydowałem to 0,3), głównie spożywałem piwa lekkie a także ilość degustacji podbija nieco fakt, że wszystkie piwa były pite we dwoje.
                          Ja co prawda w swoich notatkach przyjąłem pięciostopniową skalę, jednak aby znaleźć się na tej samej miarce co księciuniu, po prostu przemnożyłem swoje ocenki przez dwa. Zaczynam od ocen najwyższych.

                          Quasimoto (wersja z morelą), Imperial Gose - Piwne Podziemie 10/10. Może to słabość do PP a może fakt, że tym piwem w samo sobotnie południe rozpocząłem WFP. Dla mnie ekstremalnie orzeźwiające, całkiem kwaśne (a trudno mnie w tej materii zadowolić) i niezbyt słone. W punkt. Wypicie tych 300ml zajęło mi jakieś dwie minuty. Fantastyczny początek festiwalu.
                          Poproszę to nowe DIPA, DIPA - Ziemia Obiecana 10/10. Pomimo wielu akcentów łódzkich (nazwa, logo), zgrzytając zębami muszę przyznać, że ZO robi genialne piwa. Ta DIPA, to jedno z dwóch(!) piw, które ostały się sobotniego wieczora przy ich stanowisku. Wszystko inne zostało wypite. No ale do rzeczy - tą niezwykle orzeźwiającą, przyjemnie chmielową, lekko goryczkową, wcale nie słodową o barwie niemalże Weizena DIPĄ zakończyłem 11 edycję WFP. Przyznam szczerze, że w piątek wieczorem przygotowałem sobie długą listę piw, które chciałbym wypić w sobotę i oczywiście wszystkie 3 z ZO były już w sobotnie południe wypite. Strategią na kolejny festiwal będzie w razie niemożności pojawienia się w czwartek, wzięcie kilku PET-ów i zabranie na wynos kilku piwek z tegoż browaru.
                          Michaił Jackson, White RIS - Hopium 10/10. Wstyd się przyznać ale pomimo tego, że na kilku WFP rzuciło mi się to piwo w oczy, to nigdy wcześniej jakoś go nie spróbowałem. Jest absolutnie genialne i w fenomenalny sposób oszukuje kubki smakowe. Zapewne jacyś wytrawni smakosze kraftu wytknęliby mu całą listę niedociągnięć ale dla mnie bardzo wysoka ocena za pomysł i bardzo smaczne wykonanie.
                          Kwas jagodowy, nie pamiętam nazwy - Szałpiw 10/10. Może jestem dziwny ale w piwach kwaśnych szukam przede wszystkim kwaśności. Krew mnie zalewa, gdy kupuję jakiegoś sour'a a dostaje słodki ulepek. Kwas jagodowy z Szałpiw był najkwaśniejszym piwem jakie piłem na festiwalu i za to dyszka.
                          Caracter Rouge, Flanders - Rodenbach 10/10. Najdroższe piwko jakie wypiłem tego dnia. Przyznam się szczerze, że o Flandersach wiem mniej więcej tyle, ile kibic Jagiellonii o świętowaniu mistrzowskiego tytułu, jednak mój pierwszy kontakt z tym stylem wypadł bardzo dobrze. Kwaśno owocowe akcenty przeplatały się z nutami bo ja wiem - winnymi? estrowymi? Nie jestem sensorykiem. Było mega ciekawe.
                          Klątwa Masztalerza, Pszeniczne Dzikie Ale - Harpagan 10/10. To piwko uzupełnia zestaw dyszek. Bardzo mnie się podoba moda na dzikie piwa. Miałem niedawno niewątpliwą przyjemność spożyć Szalone Porzeczki od Pinty a także Fortunatusa i powaliła mnie złożoność tego typu piwek. Jeszcze do całkiem niedawna byłem zagorzałym przeciwnikiem mieszania smaków - jak piwo jest gorzkie, to ma być gorzkie, jak kwaśne, to kwaśne. Słodkie ma być słodkie. Dzikusy zmieniły nieco moje postrzeganie na tę sprawę. Świetne piwko.
                          Espada, Madeiran Sour Ale - Wagabunda 9/10. Nie do końca wiem, za co odpowiada w tym przypadku Madeiran, mogę jedynie podejrzewać, że chodzi o owoce tropikalne z Madery(?). To piwko, to niby nic nadzwyczajnego ale całkiem kwaśne, fantastycznie owocowe (m.in. banan), orzeźwiające i ekstremalnie pijalne. Dobre, bardzo dobre bodaj pierwsze zderzenie z Wagabundą.
                          Jungle Boogie, Imperial Gose - Palatum 9/10. Trochę podobne do tego z Piwnego Podziemia ale jednak pół półeczki niżej. Niemniej na pewno do polecenia.
                          Miroslav Gose, Brett Gose - Hopium 9/10. Już podstawka naszego narodowego zdrajcy bardzo mi smakowała, była dość kwaśna i rześka. Wersja dzika jest mam wrażenie nieco mniej kwaśna ale dodaje piwu złożoności i czyni je dużo bardziej ciekawym. Dlatego też ocena nie może być niższa.
                          Surdut Splendoru, Mega Imperial Oatmeal Ale Muscat BA - Harpagan 9/10. Prawdziwy mocarz. 14% alko przy 24 ekstraktu zwiastowało wytrawne, mocne piwo (nie jakieś ulepiaste słodziutkie barlej łajny), do tego leżakowane w beczce po Muscacie. Nie mogłem tego odpuścić. Miałem już niegdyś okazję pić NZ IPA z Maryensztadtu z beczki po białym winie i pamiętam, że doskonale to zagrało. Tutaj też muszę przyznać, że świetnie się to piło. Alkohol praktycznie niewyczuwalny, wino dodało fantastycznej owocowości (takiej charakterystycznej dla piw np. belgijskich). Do tego fenomenalny współczynnik Spejsona. Polecam każdemu - teraz się zastanawiam, dlaczego nie dałem dyszki?!
                          Passionfruit Gose - Zagovor 9/10. Już przy okazji ostatniego Mundialu przekonałem się, że Ruscy potrafią w robienie piwa. Co prawda wtedy z racji przebywania w Petersburgu raczyłem się raczej Bakuninem ale Moskwiczanie też potrafią uwarzyć coś fajnego. Kurde, nie miałem wtedy takiej świadomości ale tak spisując swoje wspominki, uświadamiam sobie, że same babskie owocowe piwka piłem na tym festiwalu No cóż, trzeba iść zgodnie z trendami i pić wszystko co z marakujo i borówko
                          Salty Mole, Gose - Brokreacja 8/10. Nie pamiętam zbytnio tego piwa. Ocena przepisana z notatek.
                          Champanzee Polonais, Grodziskie - Brokreacja 8/10. Jedyne piwko z listy księciunia, które znalazło się też u mnie. Choć znalazło się głównie dlatego, że to moja lepsza połówka jest fanką tego stylu (aczkolwiek nie wędzonki, bardziej wysycenia). Ja za tym stylem nie przepadam, jednak zgadzam się, że piwo to było mało wędzone. A przez co bardzo dla mnie pijalne i stąd u mnie tak wysoka ocena.
                          Sour Shower, Kwaśne Ryżowe Chmielowe Mleczne Ale, Golem 8/10. Cholernie ciekawe piwo. I nawet to łączenie smaków jakoś tutaj zagrało. Fajnie nachmielone, nienachalnie kwaśne i nienachalnie mleczne. Tylko współczynnik Spejsona mógłby być lepszy ale ogólnie polecam.
                          Genever, Gin & Tonic Gose - Nepomucen 8/10. Niby wiadomo czego się spodziewać po takim piwie ale mimo wszystko pozytywnie zaskoczyło. Bardziej oczywiście jako ciekawostka ale pierwsze wrażenie bardzo dobre i za to wysoka ocena (piwo samo w sobie też rzecz jasna w porządku).
                          Quasimoto (wersja z borówką), Imperial Gose - Piwne Podziemie 8/10. W sumie po wersji z morelą nic zaskakującego. Niemniej całkiem kwaśne i bardzo pijalne. Na pewno trzyma poziom. W sumie chyba któreś z tych dwóch degustował także księciuniu, jednak nie sprecyzował które (a może były jeszcze jakieś wersje Quasimoto? - w sumie nie wiem, dość mocno się zaskoczyłem w trakcie festiwalu, ze jest więcej niż jedna ).
                          Sour Ale, nie pamiętam nazwy - Browar 4 Ściany 7/10. Nie pamiętam zbytnio tego piwa. Ocena przepisana z notatek.
                          Hazelnut Brown Ale, nie pamiętam nazwy - Wagabunda 7/10. Ot, zwykłe brown ale. Fajnie orzechowe, raczej naturalnie, nie chamsko, dość wodniste. OK.
                          Kwas malinowy z kawą, nie pamiętam nazwy - Przetwórnia Chmielu 7/10. Bardziej w ramach ciekawostki. 100ml kawy z malinami, to całkiem przyjemne połączenie, jednak w miarę picia piwko robiło się coraz słodsze i gdyby miało np. 300ml, to mogło okazać się jednak na dłuższą metę męczące.
                          Lapsus, Grodziskie - Palatum 7/10. Nie pamiętam zbytnio tego piwa. Ocena przepisana z notatek. Jednak oczko niżej od Brokreacji może wskazywać, że wędzonka była nieco bardziej wyczuwalna
                          More Lisa, Morelowe Gose - Hopium 7/10. Dobre piwko, jednak bez większej historii. Mogłoby być kwaśniejsze.
                          Jurny Jenot, Black Gose - Harpagan 7/10. Czego to ludzie nie wymyślą...Kolejne piwo bardziej w ramach ciekawostki, które w normalnych okolicznościach dostałoby maksymalnie 6/10, jednak dodatkowe oczko za oryginalność. Czarne Gose to Biały RIS wśród piw
                          Sour Ale, nazwy nie pamiętam, Porzeczkowy kwas - Browar Bury 7/10. W porządku aczkolwiek jak na czarne porzeczki, to mogłoby być zdecydowanie kwaśniejsze.
                          Imperial Wild Black Kiss Bourbon BA, Wild Imperial Stout BA - Browar Widawa 7/10. No kurła, jak na taki sztos z nazwy, to oczekiwałem, że mnie wyrwie z butów i przelecę co najmniej na Wschodnią. Ale nie. Kurde, jak dla mnie zdecydowanie gorsze od jasnych dzikusów. Zresztą Cherry Wild RIS z Pinty (Kwas Theta) też mnie jakoś nie urzekł. Może to nie jest po prostu połączenie, które mi przypadło do gustu.
                          Simcoe Pils, American Pils - Browar Widawa 7/10. Całkiem przyjemny, wytrawny, przyzwoicie nachmielony. Jako codzienne piwo zdecydowanie polecam.
                          Pan Nelson, NZ Pils - Browar Widawa 6/10. Może jako Hazy APA to spoko...Ale kurde, żeby Pils był mętny? Kto to słyszał. W miarę przyjemne piwko, jednak zupełnie nie w stylu. 6/10 na mojej liście to już jest w zasadzie miejsce barażowe...
                          Berliner Weisse z Marakują (a jakże), nazwy nie pamiętam - Beer Bros 6/10. Niezbyt kwaśne. Za mało kwaśne. W ogóle do Beer Bros poszedłem z zamiarem wypicia wymrażanego lagera, jednak cena mnie powaliła, 70 złotych za 0,3?! Kto to w ogóle słyszał. Browar Spółdzielczy swoje wymrażanki sprzedaje dużo taniej. Chyba sobie odpuszczę ten Browar. Już na ostatnim festiwalu skusiłem się na dzikusa od nich i pamiętam z niego niestety tylko nuty bimbrowe. A kosztował też wcale nie mało...
                          Fruitger Young Brett, Wild Wheat Ale - Hopium 5/10. Z bólem serca. Co prawda tylko próbka, po której zdecydowałem się na Miroslava Gose, z tego zaś zrezygnowałem. Nie podeszło i tyle.
                          Imperial Berliner Weisse, nazwy nie pamiętam - Browar 4 ściany 5/10. Nie pamiętam zbytnio tego piwa. Ocena przepisana z notatek.

                          Wątpię, żeby ktokolwiek dotarł do końca mojej listy, bo nie mam ani lekkości pióra Konia Rafała ani próżno w mych wspominkach szukać słów kluczowych takich jak PiS/PO/Vukovic/Mioduski, etc., niemniej jednak piszę dalej, najwyżej kiedyś sam wrócę sobie do swoich spisanych tutaj notatek
                          Jak widać, moje oceny były średnio dużo wyższe, niż oceny księciunia. Nie wiem z czego to wynika. Dla mnie jednak poziom festiwalu był kosmicznie wysoki. Dużo premier, mnóstwo świeżych piw (jak się okazuje gustowałem w owocowych, czego w życiu bym o sobie nie powiedział ). Starałem się próbować piwa od browarów które nie butelkują, butelkują mało albo są słabo dostępne. Próżno więc na mojej liście szukać pozycji z Pinty, AleBrowaru, DeerBear czy Trzech Kumpli. Wysokie oceny wynikają też chyba z tego, że doskonale wiedziałem gdzie i po co chcę iść. Przygotowałem sobie długą listę w piątek wieczorem i w zasadzie dość sztywno się jej trzymałem (1/3 z tych piw była już oczywiście wypita). Samym festiwalem jarałem się zresztą już od kilku tygodni.

                          Na koniec jeszcze łyżeczka dziegciu. Przed samym opuszczeniem Stadionu, postanowiłem spróbować zbierające świetne recenzje One of Each z Browaru Artezan. Zapytałem czy leją po 100ml. Pewien młody człowiek w berecie i szaliku powiedział, że tak, na co wtrącił się pewien starszy jegomość z mniej więcej takimi słowami:
                          - zacznijmy od tego, czy masz na swojej szklance podziałkę 100ml?
                          - yyyy (zatkało mnie) nie mam
                          - to nie mamy o czym rozmawiać
                          no tu mnie już zatkało niemiłosiernie. Nie kupowałem wcześniej jakoś szczególnie piw z Artezana, nie mniej jednak teraz nie będę ich kupował jeszcze bardziej. Poczułem się taki malutki. Widać nie jestem godzien by spożywać ich (niektóre podobno mocno przegazowane) piwa. Trudno. Napiję się czegoś z Maryensztadtu

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                            Wątpię, żeby ktokolwiek dotarł do końca mojej listy, bo nie mam ani lekkości pióra Konia Rafała ani próżno w mych wspominkach szukać słów kluczowych takich jak PiS/PO/Vukovic/Mioduski, etc., niemniej jednak piszę dalej, najwyżej kiedyś sam wrócę sobie do swoich spisanych tutaj notatek
                            W połowie czytania zaplanowałem sobie, że napiszę „Pisz częściej!”, ale skoro się tak krygujesz, to napiszę:
                            „Koniecznie pisz częściej”.
                            A z własnego doświadczenia wiem, że wyszukiwanie swoich własnych, historycznych „recenzji” jest często przydatne.


                            Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                            Jak widać, moje oceny były średnio dużo wyższe, niż oceny księciunia. Nie wiem z czego to wynika. Dla mnie jednak poziom festiwalu był kosmicznie wysoki. Dużo premier, mnóstwo świeżych piw (jak się okazuje gustowałem w owocowych, czego w życiu bym o sobie nie powiedział ). Starałem się próbować piwa od browarów które nie butelkują, butelkują mało albo są słabo dostępne. Próżno więc na mojej liście szukać pozycji z Pinty, AleBrowaru, DeerBear czy Trzech Kumpli. Wysokie oceny wynikają też chyba z tego, że doskonale wiedziałem gdzie i po co chcę iść. Przygotowałem sobie długą listę w piątek wieczorem i w zasadzie dość sztywno się jej trzymałem (1/3 z tych piw była już oczywiście wypita). Samym festiwalem jarałem się zresztą już od kilku tygodni.
                            Przyczyn może być kilka. Jedną z nich jest to, że tak nieprzygotowany, to szedłem chyba tylko na pierwszy WFP. O samym festiwalu przypomniano mi na kilka dni przed; dopiero jadąc na festiwal wypisałem sobie w metrze ze trzy pozycje, które chciałbym spróbować i generalnie chodziłem po omacku, bez planu, ładu i składu, więc na pewno przeoczyłem wiele rzeczy wartych uwagi.. Po prostu poszedłem na piwo
                            Po drugie, tak jak Ty szukasz w piwie kwasu, ja szukam wędzonki. A z tym w tym roku (podobnie jak w ubiegłym), była wielka bieda, o czym pisałem. Za to kwasów wszelakiej maści (choć może nie koniecznie kwaśnych i wartych uwagi) lub innych owoców w piwie było zatrzęsienie. Stąd większa szansa na Twoje zachwyty i mój brak takowych.

                            Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                            Quasimoto (wersja z borówką), Imperial Gose - Piwne Podziemie 8/10. W sumie po wersji z morelą nic zaskakującego. Niemniej całkiem kwaśne i bardzo pijalne. Na pewno trzyma poziom. W sumie chyba któreś z tych dwóch degustował także księciuniu, jednak nie sprecyzował które (a może były jeszcze jakieś wersje Quasimoto? - w sumie nie wiem, dość mocno się zaskoczyłem w trakcie festiwalu, ze jest więcej niż jedna ).
                            Jeżeli wierzyć napisom nad stoiskiem, to to moje było z morelą i nektarynką. I było superaśne


                            Koniecznie pisz częściej!
                            Lubię sobie jebnąć posta.

                            „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                            St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                            Komentarz


                            • Dzięki za dobre słowo i przejście przez tak długie wypociny
                              Okazuje się więc, że aż dwa z Twoich siedmiu znalazly się także na mojej liście. Jak na (podobno) 800 piw, całkiem niezła zbieżność.
                              I właśnie nie wiem, czy to moja tolerancja na kwaśność piw się znacznie zwiększyła, czy też po prostu Browary zaczęły robić piwa pod wszystkich, czyli w moim odczuciu dla nikogo, rezygnując ze skrajności. Podobnie mam zresztą z piwkami goryczkowymi. Pamiętam jak swego czasu wchodził na rynek Crazy Mike ze swoim 100 IBU. No i rzeczywiście, jego goryczka wyrywała wtedy z kapci. Jakoś latem kupiłem to piwko po długiej przerwie i.. nawet moja kobieta stwierdziła, że jest dość słodowe. Nie sposób nie przyznać Jej racji. Chyba muszę wrócić do Imperium Atakuje, które kilka ładnych lat temu, kiedy byłem jeszcze dość młody i rozumiałem może co trzecie słowo pisane przez piwnie bardziej doświadczonych forumowiczów w tym temacie, dosłownie z każdym łykiem uderzało mi do głowy swoim chmielem i alkoholem. Oby dalej tak działało, bo inaczej trzeba będzie się całkiem przerzucić na piwka z marakują

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                                Wątpię, żeby ktokolwiek dotarł do końca mojej listy
                                Ja dotarłem
                                Jeżeli dobrze rozumiem i tą ilość piw pochłonąłeś w jeden dzień to muszę stwierdzić, że gardziel to Ty masz wyrobioną Kwasy, Gose, RISy, IPY, pszenice. Następnym razem napisz czego nie piłeś, to może wtedy tekst będzie krótszy
                                Co do tak szczegółowego opisu każdego piwa, to "plus za akcję".

                                Jedyny festiwal piwny jaki co roku odwiedzam to u mnie w Częstochowie. Może w przyszłym roku uda mi się zaliczyć jeden z większych festiwali (Warszawa, Wrocław, Kraków, Slesia Beer Fest Katowice), bo do tej pory kończyło się jedynie na zamiarach.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X