Porno indirmek ve türk porno izlemek istiyorsaniz en kalitelisini bulmaniz gerekmekte. Fakat ben sadece porno yada rokettube sex videolari izlemek istiyorum derseniz bu siteleri öneriyoruz.
Strona 15 z 15 PierwszyPierwszy ... 51112131415
Pokaż wyniki od 421 do 450 z 450

Wątek: Hadaj - Spiker z Łazienkowsiej

  1. #421
    Legionista Awatar Mokot93
    Dołączył
    03.2012
    Skąd
    Mokotów
    Posty
    383
    Na Wojciecha Hadaja, który pełnił rolę spikera podczas tego meczu, nałożono karę finansową w wysokości 2 000 zł. (oczywiście mowa o meczu z Górnikiem)

  2. #422
    Legionista
    Dołączył
    01.2005
    Skąd
    Stegny
    Posty
    479
    Zasłużył. Tyle
    I plan to live forever or die trying

  3. #423
    Legionista Awatar arni87
    Dołączył
    02.2011
    Skąd
    LLU
    Posty
    1,142
    ,,Jeszcze na mnie nie nadeszła pora, ale na pewno już wkrótce wrócę na stałe do Polski, do Warszawy, która nadal pozostaje dla mnie najpiękniejszym miastem świata. (...)
    Może wrócę do swojej ukochanej Legii ..."

  4. #424
    Legionista Awatar stary wyga
    Dołączył
    09.2009
    Skąd
    Dołączył: 05 2004
    Posty
    837
    Cytat Zamieszczone przez jkp Zobacz posta
    Bo my wszyscy tacy idealni jesteśmy, żaden z nas nigdy nie p... żadnej głupoty, nie zachował się niestosownie itp.
    Dla mnie Hadaj jest jakimś takim oczywistym elementem "dnia meczowego", tak jak piwko z bratem i znajomymi przed meczem czy 171 w drodze na stadion Ale rozumiem też, że może komuś nie pasować jego "styl" czy zachowania. Bardziej mi chodziło o to, że ciśnięcie z gościem, który spędził w moim ukochanym klubie kilkanaście lat życia i utożsamia się z nim jest przegięciem, bo na to po prostu nie zasłużył.
    Dokladnie !

  5. #425
    Cytat Zamieszczone przez jkp Zobacz posta
    Bo my wszyscy tacy idealni jesteśmy, żaden z nas nigdy nie p... żadnej głupoty, nie zachował się niestosownie itp.
    Dla mnie Hadaj jest jakimś takim oczywistym elementem "dnia meczowego", tak jak piwko z bratem i znajomymi przed meczem czy 171 w drodze na stadion Ale rozumiem też, że może komuś nie pasować jego "styl" czy zachowania. Bardziej mi chodziło o to, że ciśnięcie z gościem, który spędził w moim ukochanym klubie kilkanaście lat życia i utożsamia się z nim jest przegięciem, bo na to po prostu nie zasłużył.
    Za waflowanie z zarządem za czasów ITIotów mu się należy. Jasno opowiedział się którą stronę mocy wybiera, więc niech ponosi tego kibicowskie konsekwencje.

  6. #426
    Legionista
    Dołączył
    11.2009
    Posty
    491
    Też wychowałem się na starym stadionie i Hadaja pamietam od zawsze. Tyko ,,tamten" Hadaj a ten dzisiejszy to dwóch różnych gości. Tamtem: ,,dobry wieczór Warszawo" kto wygra mecz, plus ze 2 3 zdania i nara. a ten dzisiejszy? ku... on sie chyba ma za 2 gniazdowego: cały stadion spiewa, wszyscy razem, nikt nie siada, patrzcie na Zylete, spiewajcie, wszyscy na maksa itd, itp do tego drze tego ryja ze glowa boli. Poujebalu mu sie ze jest drugim S. nie jest. nara
    Kowal - byłeś legendą, stałeś się mendą...

  7. #427
    Legionista Awatar (L)ukas
    Dołączył
    08.2004
    Skąd
    Rakowiec
    Posty
    1,414
    Wygląda na to, że przez najbliższych 200 lat nie będzie pan spikerem na Legii…

    Wojciech Hadaj: Tak, na to wygląda. Nie ma szans, żebym w tym czasie był spikerem. Moja przygoda z wykonywaniem tej funkcji dobiegała końca już dwu czy trzykrotnie, ale teraz pewnie na zawsze.

    Żałuje pan tych słów, skierowanych do kibiców Górnika? Przypomnijmy, powiedział pan tak: "Kibiców z Zabrza informuję, że wasz klub nigdy nie będzie mistrzem, oprócz tego, co już zdobyliście. Byliście mistrzem kiedyś i przez najbliższe 200 lat to się już nie powtórzy".

    Są momenty, że żałuję i są takie, że absolutnie nie. Wszystko zależy od tego, w jakim jestem nastroju. Wypowiadałem te słowa z pełną świadomością. Po prostu reagowałem na wulgaryzmy, które kierowali w stronę Legii. Jak wiecie, podobnie było podczas meczu z Jagiellonią. Też rzuciłem do ich kibiców, że nigdy nie będą mistrzami, a tutaj się po prostu jeszcze rozwinąłem i dodałem te 200 lat. Oczywiście każdy normalny, nawet średnio inteligentny człowiek powinien rozumieć, że nie chodziło mi dosłownie o taki okres, bo kiedyś ten Górnik być może sięgnie po tytuł. Miałem na myśli tylko to, że długo nie będą mistrzami. 200 lat to był symbol.

    Mówi pan, że chodziło o wyzywanie Legii. Ciężko nam jednak uwierzyć, że nie miał pan wtedy w głowie tego, jak Górnik, zwłaszcza w obronie, zaprezentował się w przegranym 1:6 meczu z Lechem Poznań w przedostatniej kolejce.


    Górnik w tamtym spotkaniu wykazał się wybitnie niesportową postawą i ciężko było mi znieść, że jego kibice najpierw wchodzą spóźnieni na nasz stadion, a później praktycznie od razu zaczynają wyzywać Legię. Gdy wypowiadałem tamte słowa, już nie myślałem o tamtym meczu. Naprawdę. I jeszcze jedno. Wynik spotkania Górnik – Lech nie miał żadnego wpływu na to, jak zakończył się sezon. Lech pewnie i tak by wygrał. Ten mecz nie miał też żadnego wpływu na to, że Legia nie zdobyła mistrzostwa Polski.

    Jak wyglądała pana rozmowa z prezesem Leśnodorskim, która doprowadziła do rezygnacji?

    We wtorek około godziny 10 zostałem poproszony do gabinetu pana prezesa. Usłyszałem, że po raz kolejny mnie poniosło i że po raz kolejny z mojego powodu Legia ma kłopoty pozasportowe. Że przeze mnie krytyka w stronę Legii jest mocna i ciężko z nią polemizować. Dodał, że ma już tego dosyć i zasugerował, że może bym zrezygnował. Później doszło do krótkiej wymiany zdań, a koło 11.00 pojawił się oficjalny komunikat, że Wojciech Hadaj sra-ta-ta-ta, tru-tu-tu-tu. Wiadomo, jaka była jego treść.

    Gdyby prezes nie zaprosił do gabinetu, pan by nie zrezygnował, prawda?

    Nie zrezygnowałbym. Ale myślę, że wtedy prezes Leśnodorski, którego wyjątkowo szanuję, mocą swojego urzędu sam by tak postanowił bez pytania mnie o zdanie na ten temat.

    Nie było mowy o tym, żeby w ogóle odszedł pan z klubu?

    Nie. I całe szczęście, bo Legia jest dla mnie czymś więcej niż tylko miejscem pracy. Jest takim niezrealizowanym marzeniem. Gdzie tylko mogę, powtarzam, że umrę niespełniony, ponieważ nigdy piłkarzem Legii nie byłem i już nie będę. Teorie są różne. Ja uważam, że się na mnie nie poznano jako na piłkarskim talencie, natomiast podobno byłem przeciętny. Upieram się jednak, że miałem wyjątkowe możliwości.

    Z prezesem rozmawiał pan też wcześniej, gdy przy Łazienkowskiej po raz piąty zawisł transparent: "Dziękujemy Hadajowi. Chcemy nowego spikera". Złożył pan wówczas rezygnację, która jednak nie została przyjęta.

    Prezes powiedział wtedy: "Rozmawiałem z kibicami. To był po prostu test na to, czy jest pan honorowy, słowny. Jest pan. Dobrze, że pan przyszedł, ale nie przyjmuję tej rezygnacji". Wcześniej w wywiadzie dla legia.com powiedziałem w dużej mierze żartobliwie, że jak kibice pięć razy będą domagać się mojego odejścia z klubu, to zrezygnuję. Oni stwierdzili: no dobra, to zobaczymy, czy jesteś słowny, czy jesteś gamoniem. I wywieszali te transparenty. Wiedziałem na co się zanosi i po piątym razie poszedłem do gabinetu prezesa.

    Pana relacje z kibicami były na przestrzeni lat bardzo skomplikowane.

    Od miłości do nienawiści, od nienawiści do obojętności. Teraz jest duża grupa kibiców, która uważa, że to co robiłem, jest OK. I jest jakaś dużo mniejsza grupa, ale jest, która wciąż ma do mnie pretensje. Chodzi o to, że w opinii niektórych tzw. znawców tematu nie zrezygnowałem z pracy w klubie, gdy było ITI, znienawidzone przez fanów, uważane za dręczyciela i okupanta. Niektórzy ludzie sądzą, że zostałem wtedy w Legii, bo nie mam charakteru. Że się na nich wypiąłem, mimo że wielokrotnie mnie ratowali i się za mną wstawiali. Ja to wiem, pamiętam, że moje powroty do spikerki były zawsze dzięki kibicom. Cenię to. Wiem, ile im zawdzięczam i zawsze miałem i mam o nich doskonałe zdanie. Ale nie mogę zrozumieć, dlaczego miałem wtedy odejść z ukochanego klubu tylko w imię solidarności z nimi.

    Wahał się pan wtedy, czy odejść?

    Miałem takie momenty, ale po rozmowach z różnymi ludźmi, którzy mi podpowiadali, doszedłem do wniosku, że nikogo nie zdradziłem i nie zamierzam nikogo zdradzać.

    Niełatwą sytuacją na pewno była ta z Markiem Jóźwiakiem, który uderzył pana w przerwie meczu Pucharu Polski ze Stalą Sanok w 2009 roku. Tłumaczył to tym, że jest pan przeciwko Legii. Atak Jóźwiaka oczywiście potępiamy, ale trochę nas jednak dziwi, że człowiek, który deklaruje miłość do Legii, podczas meczu wraz z kibicami drwi z tego klubu.


    Nie powiedziałbym, że podłączyłem się wtedy to drwin kibiców. Po prostu dostosowałem się do tego, co działo się na trybunach w ten sposób, że po bramce Adriana Paluchowskiego nie ryknąłem: "Gol dla Legii!", tylko spokojnym głosem poinformowałem, co się wydarzyło. Były skaut Legii nie mógł zrozumieć, że ja nie pieję po golu wymęczonym, wymordowanym, strzelonym przez tragicznie grającą Legię, którą przez 90 minut totalnie wyśmiewały trybuny. Legia grała wtedy ze Stalą Sanok tak, jakby mierzyła się z Barceloną.

    Praca spikera jest trudna?

    To skumulowanie bardzo dużego stresu w krótkim czasie. Bycie spikerem ma coś z pracy strażaka czy pogotowia ratunkowego. Generalnie czym masz mniej pracy, tym jest lepiej. Najlepiej, byś w ogóle nie był potrzebny, ale tak się nie da. Na początku musisz rozbujać trybuny, nakręcić atmosferę, ale później uważnie obserwujesz na zmianę boisko kibiców. Czujesz duży stres, bo jak coś się dzieje, musisz zareagować. A jak reagujesz, to wiadomo, że którejś grupie to, co robisz, i tak się nie spodoba. Jeden powie, że zareagowałeś za wcześnie, drugi – że za późno. Ktoś stwierdzi, że źle dobrałeś słowa, inny – że idealnie. Kibic rzuci: "Ale gość chlapie gębą", a kolega obok niego: "Przestań! On się za rzadko odzywa!" Zawsze będą jakieś pretensje. Dlatego dla mnie najlepsze mecze to były te, kiedy Legia świetnie grała, trybuny kapitalnie dopingowały, a ja włączałem się tylko po golach i przy dokonywaniu zmian. A takie ciągłe podleganie ocenie jest bardzo męczące.

    Można odnieść wrażenie, że charakter spikera po części wynika z temperamentu obywateli danego kraju. We Włoszech spiker Napoli, z racji głośności i spontaniczności nazywany "Decibel", jest kimś normalnym, a u nas, podobnie jak pan, nie zostałby pewnie w pełni zaakceptowany. Zresztą przed wywiadem przeczytaliśmy sporo komentarzy na pana temat i pojawił się np. taki: "Gość jest niezastąpiony, a w Polsce spiker ma być ciotą".

    Fajne, fajne (śmiech). Zawsze byłem rozbudzony emocjonalnie i ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem krzykaczem, że ciągle gestykuluję jak rozmawiam. Jak ktoś mnie nie zna, może pomyśleć, że z moją głową jest coś nie tak. I ja w dużej mierze przenoszę to na spikerkę. Często dostaję pytanie, jaki powinien być spiker i zawsze powtarzam, że nigdy nie zaakceptuję zachowania beznamiętnego. Spiker Napoli jest dla mnie wzorem. Przed meczem trzeba robić piekło, miazgę. Gość czyta skład rywala tonem, wyrażającym ostentacyjne ignorowanie. Ja tak nie robię. Skład przeciwnika czytam normalnie, a zestawienie Legii po prostu trzy razy głośniej. Ale to jest dla mnie sól spikerki.

    Uczestniczył pan w kursach dla spikerów, organizowanych przez PZPN.

    I tam za wzór spikera uznawany był gość z gatunku: "Na peron trzeci wjeżdża pociąg, pierdu, pierdu, nuda, flaki z olejem" (Hadaj mówi to wolno i wyjątkowo znudzonym tonem – red.). Nigdy nie zgodzę się na taki styl, a mistrzem w opowiadaniu, że spiker to musi być taki rozlazły lamus, był Jerzy Góra z Katowic. Człowiek zakochany sam w sobie, który sam zrobił z siebie guru polskich spikerów, mimo że na kursach opowiada ludziom bajki. W czasie kursu były przerwy i wtedy młodzi spikerzy z mniejszych i większych klubów podchodzili do mnie, bo mnie kojarzyli. "Panie Wojtku, czy tak naprawdę jest?" – pytali. Mówiłem im tak: "Panowie, słuchamy tego, co mówi guru, a później zobaczycie, że z tego wszystkiego to i tak 3/4 kompletnie nie ma zastosowania na meczu, gdzie są potworne emocje". Gdy ktoś przyjeżdżał z klubiku, na którego mecz, przychodzi 200 osób, to jeszcze by to miało zastosowanie, ale wyobrażacie sobie gościa, który na Lechu, Wiśle, czy Lechii, gdy coś się dzieje, rzuca cichym i piskliwym głosem: "Bardzo was proszę o spokój"? Nie żartujmy...

    Myśli pan, że wielu jest młodych spikerów, którzy chcieliby być jak pan, ale się krępują?

    Ja nie myślę. Ja to wiem. Ludzie podchodzili do mnie na kursach i mówili, że chodzą na Legię, albo oglądają mecze Legii i chcieliby robić to jak ja. Miłe słowa Oczywiście Jerzy Góra ma swój własny, odmienny pogląd, ale niech sobie go ma do końca życia. Śmieszny gość…

    Legię jako klub pan kocha, szczerze. A jej piłkarzy, trenerów?

    Niekoniecznie. Przeżyłem w Legii niezliczoną ilość piłkarzy i zliczoną trenerów, prezesów. I powiem tak – jest taka grupa piłkarzy, którzy nigdy nie powinni byli tu trafić, dla których Legia jest tylko maszynką do zarabiania kosmicznych pieniędzy. Oni nie mają Legii w sercu, mają ją tylko w portfelu i dla nich najważniejszą osobą nie jest trener, nie są kibice, ale ten, który naciska w komputerze przycisk, dzięki któremu na ich konto wpada kosmiczna kasa. W każdej Legii, którą przeżyłem, byli piłkarze znakomici, decydujący o obliczu klubu, ale byli też tacy, którzy przez przypadek, by nie powiedzieć, że przez dziwny zbieg okoliczności, trafiali na Łazienkowską i każdy, kto chodził na mecz, musiał na własne oczy widzieć, że wyraźnie odstawali od drużyny. Jak tu trafili? Tylko się możemy domyślać.

    Ta druga grupa to mniejszość?

    Tak. I to zdecydowana. Natomiast piłkarzy, na których trafiałem w Legii, dzielę sobie od lat na trzy grupy. Pierwsza – genialni zawodnicy i przy okazji legioniści.

    Jakieś nazwiska?

    Będą w książce, którą niebawem napiszę. I która będzie dla ludzi szokiem, bo dowiedzą się, jak na przestrzeni lat ważni ludzie w klubie tak naprawdę traktowali Legię.

    Dobrze. Przejdźmy do drugiej grupy.

    Dobrzy piłkarze, którym byłoby jednak obojętnie w jakim klubie grają.

    A trzecia?

    Ci, którzy powinni na kolanach iść do Częstochowy, bo nie wiadomo jak się tutaj znaleźli, bo ani nie legioniści, ani nie za bardzo potrafili grać w piłkę. I każda Legia, którą znałem, takich hamulcowych miała. Zresztą ciekawe jest też podejście wielu zawodników do obowiązków pozapiłkarskich.

    Znów przydałby się przykład.

    Jest grupa piłkarzy, którzy chętnie jeżdżą do szkół na spotkania z dziećmi. Są tacy, którzy się krzywią, ale mówią: "Dobrze, pojadę". Ale są też i tacy, którzy wymyślają najbardziej niestworzone historie, byle tylko nie jechać. Jest na przykład gość, który mieszka bardzo daleko stąd i mówi, że akurat w tym konkretnym dniu wyjątkowo nie pojedzie do szkoły, bo musi dotrzeć do siebie i jeszcze wrócić.

    A jak z podchodzeniem do krytyki przez zawodników?

    Z nimi jest tak, że jak krytykujesz, to jesteś przeciwko niemu. Jesteś szują i oni nie będą z tobą rozmawiać. A, jeszcze jedno – jeśli piszesz źle, to się nie znasz, nie widzisz niuansów.

    Słynny argument – "przecież ty nigdy nie grałeś w piłkę".

    Dokładnie. A jak piszesz dobrze, to nawet jak jesteś największą pokraką i pośmiewiskiem drużyny, to mimo wszystko czujesz futbol i można ci przybić piątkę.

    Słyszeliśmy, że ma pan swoją teorię na temat zarobków piłkarzy.

    Mam, ale jakbym ją wygłosił, to zaraz piłkarze by powiedzieli, że na pewno im zazdroszczę, skoro mnie tak ten temat pieniędzy interesuje. Poza tym to, czego bym w tej kwestii chciał, jest raczej niemożliwe do zrealizowania.

    A czego by pan chciał?

    Najogólniej mówiąc, w piłce jest za dużo pieniędzy. Poza tym skandalem jest dla mnie płacenie wielkich pieniędzy za istnienie. Powinno się płacić za wynik i to nawet kosmiczne pieniądze. A nie za to, że się podpisało kontrakt, a później przez rok się leczyło kontuzję.

    Powiedział pan w wywiadzie, że w ogóle nie myśli o zaistnieniu w mediach społecznościowych. Tymczasem taki Facebook czy Twitter, oprócz interakcji z kibicami, pozwala też np. wyjaśnić pewne informacje, co w ostatnim czasie doceniła chociażby Justyna Kowalczyk.

    Wiecie co by było, jakbym miał konto na Facebooku czy Twitterze? Jedna, wielka awantura. I po co mi to? Ja jestem z pokolenia, dla którego już telefon komórkowy był wielkim wynalazkiem. Kompletnie mnie to interesuje. Nie chcę mieć wirtualnego miliona znajomych.

    Które zdarzenie pracy w roli spikera wspomina pan najmilej?

    Wszystkie mistrzostwa Polski.

    A co było najbardziej przykre?

    Kilka zdarzeń. Na pewno końcówka tego sezonu, bo wicemistrzostwo to dla Legii wielka porażka. Do tego dwie słynne porażki z Widzewem w latach 90., przez które traciliśmy tytuł. Ten mecz, kiedy z 2:0 zrobiło się 2:3, oglądałem na trybunach, jako kibic i obok mnie stał Mirosław Szymkowiak, który wtedy nie grał, był o kulach. Gdy widziałem, jak on się cieszy po golu na 3:2, w pierwszej chwili chciałem mu coś zrobić. Myślałem, że tego nie przeżyję. Pamiętam, że wróciłem z tamtego meczu do domu i poczułem się, jakby ktoś założył mi worek na głowę. Dusiłem się. Musiałem wyjść. Chodziłem do rana bez celu po ulicach Warszawy, bo tak potwornie to przeżywałem. Z kolei na meczu, przegranym 1:2, byłem spikerem i myślałem, że to jest jakiś sen. Że zaraz ktoś mnie trąci i powie: "Dobrze, że się obudziłeś. Wygrywamy".

    Spikerem pan nie będzie, ale zostaje pan w klubie i ma wykonywać swoje pozostałe obowiązki. Pojawi się jakaś zadra na ambicji?

    Nie pojawi się, bo trzeba mierzyć siły na zamiary. Moim marzeniem byłoby zostać trenerem Legii albo prezesem tego klubu, ale doskonale wiecie, że trenerem na pewno nie będę, a na to drugie, choć pewnie jest nieco bardziej realne, też się nie zanosi. Spokojnie prezesie Leśnodorski, niech pan dalej w taki sam sposób wykonuje swoje obowiązki (śmiech). Będę dalej oprowadzał wycieczki. To jest wyczerpujące zajęcie, bo miałem ich tysiące, a każdą taką grupkę chcę zaszczepić miłością do Legii. To wymaga niekonwencjonalnych zachować i niekonwencjonalnych gestów.

    O które później rodzice czy opiekunowie mają do pana pretensje.

    Niektórzy opiekunowie patrzą na mnie i chyba myślą, że ja tego dnia akurat lekarstw nie wziąłem, albo mi się jakaś śrubka w mózgu odkręciła, bo jestem tak ekspresyjny. Ale ja kocham to robić i jeżeli na 50 tysięcy osób oprowadzonych po stadionie pięć napisało na mnie skargę, bo się zachowałem według opiekunów nie tak, oczywiście sprowokowany, to myślę, że to jest niezły rezultat. Pięć na 50 tysięcy. Przy mojej wyrazistości to powinno być pół na pół (śmiech).

    Na czym polegają te prowokacje?

    Często zdarza się, że młodzi ludzie w wieku 17-18 lat, najczęściej pochodzący z miasta, którego klub konkuruje z Legią, wspominają z uśmiechem i drwiną na ustach jakieś porażki Legii czy wręcz wymawiają przy mnie pewną wulgarną przyśpiewkę. Reaguję wtedy ostro, bo zawsze wychodziłem z założenia, że jak gość zachowuje się nieprawidłowo, to gospodarz ma pełne prawo wypieprzyć do z domu.

    Może oni to robią, bo wiedzą, że pan nerwowo reaguje na krytykę i łatwo go sprowokować?

    Reaguję różnie.

    To sprawdźmy. Szczególnie zaintrygowało nas jedno z określeń, które pojawia się w komentarzach. Kilka osób nazwało pana „bohaterem Januszów”. Chodzi o to, że uwielbiają pana ci mniej ortodoksyjni kibice, a ci bardziej przywiązani do klubu już niekoniecznie.

    Nie czuję się bohaterem Januszów. Chcę być bohaterem wszystkich – Staśków, Ryśków. Poza tym jesteście z młodszego pokolenia i wiecie, czym się charakteryzuje Internet. Tam można napisać wszystko i ja czasami się dziwię, że jeszcze nikt nie zarzucił mi pedofilii.

    Co się panu najczęściej śni?

    Dzisiaj mi się śniła nauczycielka od polskiego i obudziłem się cały zlany potem. Wszystko przez to, że była cholernie wymagająca, ale też sporo potrafiła nauczyć.

    Myśleliśmy, że odpowie pan: "Legia".

    Legia mi się nie śni. Czasami mi się tylko przyśni prezes Leśnodorski, jak mnie wzywa do gabinetu i zaczyna mówić. Wtedy się najczęściej budzę i jestem szczęśliwy, że on nie dokończył tego, co miał powiedzieć…

    Rozmawiali Jakub Radomski i Przemysław Bator

  8. #428
    Legionista
    Dołączył
    04.2012
    Posty
    126
    Człowiek żenada , szkoda słów pisanych .
    "Że się na nich wypiąłem, mimo że wielokrotnie mnie ratowali i się za mną wstawiali. Ja to wiem, pamiętam, że moje powroty do spikerki były zawsze dzięki kibicom. Cenię to. Wiem, ile im zawdzięczam i zawsze miałem i mam o nich doskonałe zdanie. Ale nie mogę zrozumieć, dlaczego miałem wtedy odejść z ukochanego klubu tylko w imię solidarności z nimi."
    Święta miłości kochanej ojczyzny,
    Czują cię tylko umysły poczciwe!

  9. #429
    Legionista Awatar a-d-a-m
    Dołączył
    12.2009
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    5,634
    Hadaj pisze książkę. Ma być wiele ciekawych historyjek o ludziach, którzy w ostatnich kilkunastu latach przewinęli się przez klub.
    "Mamy w tym kraju jeden punkt, z którego pochodzi wszystko zło: to Warszawa.
    Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostaje ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju."


    Hans Frank, 14 grudnia 1943

  10. #430
    Cytat Zamieszczone przez a-d-a-m Zobacz posta
    Hadaj pisze książkę. Ma być wiele ciekawych historyjek o ludziach, którzy w ostatnich kilkunastu latach przewinęli się przez klub.
    Ciekawe na pewno, pytanie czy prawdziwe.

  11. #431
    Legionista Awatar Niko
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Warszawa, WN
    Posty
    1,233
    Mamy nowego DJ.

    Czy tylko mnie wkur*wiało to potrójne pytanie o strzelca bramek?!
    Od razu kojarzyło mi się to z Bayernem albo innym KSZO. W Ostrowcu też tak krzyczeli.

    Jeśli ktoś ma dojścia do człowieka (a pewnie ktoś to czyta) to powiedzcie gościowi, żeby nie pajacował i pielęgnował nasz styl. Jedno pytanie o strzelca bramki, jedno o licznik Legii i jedno o licznik gości

  12. #432
    Legionista Awatar Runi
    Dołączył
    01.2012
    Skąd
    K B H
    Posty
    2,603
    Cytat Zamieszczone przez Niko Zobacz posta
    Mamy nowego DJ.

    Czy tylko mnie wkur*wiało to potrójne pytanie o strzelca bramek?!
    Od razu kojarzyło mi się to z Bayernem albo innym KSZO. W Ostrowcu też tak krzyczeli.

    Jeśli ktoś ma dojścia do człowieka (a pewnie ktoś to czyta) to powiedzcie gościowi, żeby nie pajacował i pielęgnował nasz styl. Jedno pytanie o strzelca bramki, jedno o licznik Legii i jedno o licznik gości
    No no, i żeby nie mylił ilości bramek

  13. #433
    Legionista Awatar berserk
    Dołączył
    03.2009
    Skąd
    garwoliński/zachodni warszawski
    Posty
    2,402
    Chyba ma konto na TT, mozecie uderzyc do niego bezposrednio
    *****, pozdrawiam wszystkich kiboli i siebie pozdrawiam!
    Artur Jędrzejczyk

  14. #434
    Legionista Awatar Marcino
    Dołączył
    05.2015
    Skąd
    WA
    Posty
    1,196
    Jego głosik do przyjemnych dla ucha nie należy. Na Lechu też się tak spiker dopytuje 3 razy ...
    Hadajowego "dziękuję" + choooooy brakowało na innych trybunach

    Macie:
    https://twitter.com/darczo

  15. #435
    Dykcja, dykcja i jeszcze raz dykcja. Parę lekcji z "Głośno i wyraźnie" na pewno by nie zaszkodziło.

  16. #436
    Legionista Awatar arni87
    Dołączył
    02.2011
    Skąd
    LLU
    Posty
    1,142
    ,,Jeszcze na mnie nie nadeszła pora, ale na pewno już wkrótce wrócę na stałe do Polski, do Warszawy, która nadal pozostaje dla mnie najpiękniejszym miastem świata. (...)
    Może wrócę do swojej ukochanej Legii ..."

  17. #437
    Legionista Awatar Stout
    Dołączył
    04.2007
    Posty
    3,365
    Juras ma licencję i miał mieć spotkanie z Mioduskim.
    Hadaj z powrotem przy mikrofonie,to byłby jakiś ponury żart.
    "Lubię sobie jebnąć piwo"

  18. #438
    Na miejscu Hadaja bardzo bym się cieszył wynikami ankiety
    Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

  19. #439
    Legionista
    Dołączył
    05.2011
    Posty
    1,140
    wszystko byle nie ten pisk znowu...

  20. #440
    Administrator Awatar Cypis
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Księstwo Tarchomin
    Posty
    1,469
    Cytat Zamieszczone przez Jestem Zobacz posta
    Na miejscu Hadaja bardzo bym się cieszył wynikami ankiety

    i chyba tylko na miejscu hadaja
    niech spierdala

  21. #441
    Legionista
    Dołączył
    01.2005
    Skąd
    Stegny
    Posty
    479
    Temat wałkowany z tysiąc razy.
    Nie mam pojęcia jak ktoś kto pamięta/zna jego zachowanie może być zadowolony iż jest cień szansy na jego powrót
    I plan to live forever or die trying

  22. #442
    Legionista Awatar Stout
    Dołączył
    04.2007
    Posty
    3,365
    Dziś w Kwidzynie na inauguracji Legia Soccer Schools pojawił się wraz z ludźmi z klubu Hadaj.
    Ktoś ogarnia,czy oni go biorą za każdym razem na takie eventy,czy jednak plotki się potwierdzają i kastrat wraca?
    "Lubię sobie jebnąć piwo"

  23. #443
    Legionista Awatar arni87
    Dołączył
    02.2011
    Skąd
    LLU
    Posty
    1,142
    On zawsze pojawia się z piłkarzami w szkołach, po za tym nadal oprowadza wycieczki po stadionie. Dzisiaj Juras na Facebooku ogłosił że Urbanowicz rezygnuje ze spikerki.

    Wysłane z mojego F3311 przy użyciu Tapatalka
    ,,Jeszcze na mnie nie nadeszła pora, ale na pewno już wkrótce wrócę na stałe do Polski, do Warszawy, która nadal pozostaje dla mnie najpiękniejszym miastem świata. (...)
    Może wrócę do swojej ukochanej Legii ..."

  24. #444
    Legionista Awatar Buzz
    Dołączył
    08.2011
    Skąd
    Z niedaleka
    Posty
    2,263
    Cytat Zamieszczone przez arni87 Zobacz posta
    On zawsze pojawia się z piłkarzami w szkołach, po za tym nadal oprowadza wycieczki po stadionie. Dzisiaj Juras na Facebooku ogłosił że Urbanowicz rezygnuje ze spikerki.

    Wysłane z mojego F3311 przy użyciu Tapatalka
    Było to wiadomo już wcześniej, nie był Juras pierwszy.

    A Hadaj nadal pracuje w klubie, to żadna tajemnica, było to pisane i mówione swego czasu. Po prostu przestał być spikerem, a nie pracownikiem.

  25. #445
    Legionista Awatar Stout
    Dołączył
    04.2007
    Posty
    3,365
    A widzisz ,wydawało mi się,że całkowicie zakończył karierę przy Ł3
    "Lubię sobie jebnąć piwo"

  26. #446
    Legionista Awatar trzeci
    Dołączył
    09.2011
    Skąd
    Powiśle
    Posty
    764
    Można odetchnąć. Nie Hadaj, a Stasiak będzie nowym spikerem. Debiut na najbliższym meczu z Koroną.

  27. #447
    Legionista Awatar mski
    Dołączył
    07.2013
    Skąd
    rz
    Posty
    292
    Cytat Zamieszczone przez trzeci Zobacz posta
    Można odetchnąć. Nie Hadaj, a Stasiak będzie nowym spikerem. Debiut na najbliższym meczu z Koroną.
    Ten raper?

  28. #448
    Legionista Awatar Buzz
    Dołączył
    08.2011
    Skąd
    Z niedaleka
    Posty
    2,263
    Cytat Zamieszczone przez mski Zobacz posta
    Ten raper?
    A może ten z Papa Dance?

  29. #449

  30. #450
    Legionista
    Dołączył
    05.2011
    Posty
    1,140
    Cytat Zamieszczone przez mski Zobacz posta
    Ten raper?
    Tak, on

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •