Strona 17 z 17 PierwszyPierwszy ... 71314151617
Pokaż wyniki od 481 do 486 z 486

Wątek: Wątek historyczny

  1. #481
    Legionista Awatar BlackAdder
    Dołączył
    07.2011
    Skąd
    Lublin
    Posty
    3,135
    Z serii całe życie się człowiek uczy:

    https://www.tvp.info/38516846/biala-...e-wsrod-rosjan
    "Jak się wyrosło w komunizmie, to nie można było nie mieć antykomunistycznego nastawienia"

    WOLNOŚĆ dla JANUSZA WALUSIA!

  2. #482
    Legionista Awatar Jaco
    Dołączył
    10.2003
    Skąd
    z półdystansu
    Posty
    17,704
    Cytat Zamieszczone przez BlackAdder Zobacz posta
    Z serii całe życie się człowiek uczy:

    https://www.tvp.info/38516846/biala-...e-wsrod-rosjan
    http://forum.legionisci.com/showthre...=1#post1012002
    Przy okazji:
    Kapral Juho Pössi potrafił jednego dnia zabić 42 Rosjan wystrzeliwując zaledwie 44 naboje. Czerwonoarmiejcy niemal sami szli mu pod lufę – zresztą nic dziwnego, skoro z tyłu mieli zaporowe oddziały NKWD strzelające do opornych – łącznie z oficerem, który śmiertelnie raniony ryczał wniebogłosy. Häyhä do takiej liczby jednego dnia nie doszedł, ale jego dorobek i tak przyćmiewa wszystko.
    Ostatnio edytowane przez Jaco ; 07-10-2018 o 18:00
    "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
    Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
    Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
    Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
    "
    Janusz Waluś - czekaMY!

  3. #483
    Legionista Awatar BlackAdder
    Dołączył
    07.2011
    Skąd
    Lublin
    Posty
    3,135
    Imponująca znajomość forum

    Niemniej o Wojnie Zimowej warto czasami przypomnieć
    "Jak się wyrosło w komunizmie, to nie można było nie mieć antykomunistycznego nastawienia"

    WOLNOŚĆ dla JANUSZA WALUSIA!

  4. #484
    Legionista Awatar Jaco
    Dołączył
    10.2003
    Skąd
    z półdystansu
    Posty
    17,704
    Jasna sprawa. Wrzuciłem jako ciekawostkę dla młodzieży.
    "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
    Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
    Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
    Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
    "
    Janusz Waluś - czekaMY!

  5. #485
    niestety teraz mlodziez coraz mniej interesuje sie historia
    Ostatnio edytowane przez panna73 ; 13-10-2018 o 14:48

  6. #486
    Legionista Awatar bloniaq
    Dołączył
    03.2011
    Skąd
    LFCS | Ursynów
    Posty
    4,164
    https://www.facebook.com/15160360719...72/?permPage=1

    Cytat Zamieszczone przez Maciej Gawlikowski
    W nocy z 17 na 18 października zmarł Kazimierz Sulka – człowiek, który w najgorszych czasach miał odwagę przeciwstawić się złu. I to temu złu wcześniej służąc. Był za to gnębiony do końca życia.

    Kazimierz Sulka to funkcjonariusz SB, który odmówił w 1986 roku wykonania rozkazu zabicia ks. Adolfa Chojnackiego. Zapłacił za to straszną cenę. Spędził parę lat w więzieniach, gdzie był traktowany w sposób straszny. Nie chciał o tym opowiadać nawet ponad 20 lat później. Kiedy padały pytania o to, robił się purpurowy i z trudem łapał powietrze. Możemy sobie tylko wyobrazić jakim szykanom był poddawany przez śledczych i przez odpowiednio dobranych współwięźniów…

    Urodził się w 1955 roku. Służył w milicji, zajmował się sprawami kryminalnymi. Był bardzo ceniony za zaangażowanie w pracę i za jej wybitne wyniki. Ścigał złodziei i bandytów. W 1985 roku przeniesiono go do pionu Służby Bezpieczeństwa. Zachorowała ciężko jego matka i musiał z nią zamieszkać w rodzinnej Suchej Beskidzkiej. Jedyne stanowisko jakie mu zaproponowali w RUSW w Suchej przełożeni, było pracą w IV Wydziale SB. Ten wychowany na wsi, religijny człowiek, miał pracować na froncie walki z Kościołem.

    W niedalekim Juszczynie proboszczem był karnie przeniesiony z Krakowa kapelan Solidarności i KPN-u ks. Adolf Chojnacki. Sulka miał za zadanie m.in. jego inwigilację. Kiedy po pół roku pracy w SB, dostał od dowódcy rozkaz zabicia księdza – rzucenia z wiaduktu nad trasą do Krakowa ciężkiego kamienia w jego samochód – odmówił stanowczo.
    Próbowano go zastraszyć. Zareagował raportem do wyższej jednostki, opisującym zbrodnicze zlecenie. Złożył wypowiedzenie z resortu. Bezpieka chciała go uciszyć - aresztowano go w sfingowanej sprawie rzekomej kradzieży siatki górniczej. Obiecano, że wyjdzie, jeśli wycofa raport i zamilknie. Sulka bał się o życie, wiedział że może je uratować tylko wtedy, kiedy sprawa wyjdzie na jaw. Odmówił. W śledztwie grożono mu postawieniem dodatkowych zarzutów – ujawnienia tajemnicy służbowej resortu. Nie złamali go.

    Z aresztu udało mu się przesłać gryps do krakowskiej Kurii, w którym opisał w paru zdaniach swoją sytuację. Księża, którzy go przeczytali, uznali to za jakąś prowokację władz i chcieli kartkę wyrzucić do kosza. Na szczęście powiadomili współpracującego z Kurią mecenasa Andrzeja Rozmarynowicza. On uznał tekst za wiarygodny i zgłosił się do aresztu jako adwokat, z propozycją obrony.
    Dzięki Rozmarynowiczowi informacja przeciekła do prasy podziemnej. Zajął się nią szczególnie Andrzej Izdebski, jeden z liderów krakowskiej KPN, w przeszłości żołnierz AK. Sprawy już nie dało się władzom wyciszyć, nie udało się Sulki zlikwidować, co niewykluczone, że nastąpiłoby, gdyby nie ujawnienie sprawy.
    To pierwszy moment, kiedy los zetknął mnie z panem Kazimierzem. Brałem udział w akcjach KPN-u z żądaniem jego uwolnienia. Zachował się nawet esbecki film, w którym widać jak przemawiam w jego obronie.

    Kazimierz Sulka siedział do końca PRL.
    Po latach spotkałem się z nim, udało mi się nagrać jego długą opowieść o sobie, o pracy w MO i SB, o jego walce o prawdę. A walczył do końca. Nie doczekał w III RP żadnej rekompensaty, medali, orderów. Żył bardzo, bardzo biednie. Wiem, że długo utrzymywał się z sezonowego handlu na jarmarkach i odpustach. Nie chciał o tym mówić. Był bardzo dumny, nie chciał się żalić.
    Od wielu, wielu lat prokuratura IPN bada tę sprawę. Parę dni temu dostałem wezwanie jako świadek w sprawie Kazimierza Sulki. Miałem się 24 października stawić w IPN-ie.

    Pan Kazimierz chorował na serce. Zmarł w biedzie i w zapomnieniu. Do końca życia był ciągany po sądach przez esbeków za rzekome pomówienia. Gnębili go cały czas.

    Ale gnębili go nie tylko esbecy. Został ostatnio, za rządów PiS-u, objęty ustawą... deubekizacyjną!
    Państwo polskie odebrało mu 600 złotych emerytury miesięcznie. Ciężko chory, stary człowiek dostawał 900 złotych na przeżycie miesiąca. Na życie, leki, czynsz, prąd, pomoc ciężko chorej córce...
    Cóż, kolejny dowód na to, że coś nam z tą III/IV RP nie wyszło.

    Odpoczywaj w pokoju wiecznym, Panie Kazimierzu…
    Jedynie prawda jest ciekawa
    Józef Mackiewicz

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •