Strona 198 z 209 PierwszyPierwszy ... 98148188194195196197198199200201202208 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 5,911 do 5,940 z 6245

Wątek: Co się dzieje z byłymi Legionistami?

  1. #5911
    Legionista
    Dołączył
    05.2015
    Posty
    1,159
    Cytat Zamieszczone przez Chmielo Zobacz posta
    No i po to zrobili transakcje typu Jędrzejczyk plus paru innych, żeby się odbić. Od tego czasu występują tam regularnie, także śmiało można ocenić ten transfer jako awans sportowy tj. mocniejsza liga plus gra w Europie.

    I co z tego, że w Groznym się nie udało? Na tamten moment były to transfery gotówkowe, a obaj byli aktywnymi reprezentantami Polski i szli tam grać. Po dobrych meczach zawodnicy dostawali Mercedesy jako premie. Później się zesrało, no ale sorry... w lidze z klubami z Moskwy, Zenitem plus kilkoma innymi ośrodkami z ambicjach typu Rostów, Kazań itp. miejsce w pierwszej 5-tce to nie taka oczywistość.

    Jedynie Gola można byłoby porównać z Kucharczykiem i jego obecną sytuacją. Solidny ligowiec, który odchodzi bez żalu (akurat to był transfer gotówkowy), bez szans na grę w kadrze.

    W jakim celu wyciągasz ten absurdalny wątek Dudelange?
    Nie wiem co starasz się udowodnić, Kuchy przeszedł do porównywalnego klubu co Jędza, Rybus czy Gol (średniaki w lidze rosyjskiej) takie są po prostu fakty. Dla mnie jak już to pozytywna weryfikacja. A trzeba dodać, że długo szukał bez menadżera i z kontuzją. Taka jest rzeczywistość z naszej ligi o ile nie jest się graczem perspektywicznym trafia się do ligi tureckiej lub rosyjskiej (i to mówię o czołowych klubach). Zobaczmy gdzie jest Pazdan, gdzie jest Gui gdzie są inni. Czy średniak 6 ligi w Europie to jest negatywna weryfikacja? Zawodnika będącego maksymalnie na poziomie Górnika Zabrze ?

    Kuchy trafił do klubu z niezła ofensywą i słabą defensywą. Już jest pierwszym rezerwowym, mimo kontuzji i późnego dołączenia do drużyny. O ile zdrowie dopisze jestem pewien, ze da radę.

  2. #5912
    Legionista Awatar Chmielo
    Dołączył
    08.2010
    Posty
    7,505
    Cytat Zamieszczone przez Roar Zobacz posta
    Nie wiem co starasz się udowodnić, Kuchy przeszedł do porównywalnego klubu co Jędza, Rybus czy Gol (średniaki w lidze rosyjskiej) takie są po prostu fakty. Dla mnie jak już to pozytywna weryfikacja. A trzeba dodać, że długo szukał bez menadżera i z kontuzją. Taka jest rzeczywistość z naszej ligi o ile nie jest się graczem perspektywicznym trafia się do ligi tureckiej lub rosyjskiej (i to mówię o czołowych klubach). Zobaczmy gdzie jest Pazdan, gdzie jest Gui gdzie są inni. Czy średniak 6 ligi w Europie to jest negatywna weryfikacja? Zawodnika będącego maksymalnie na poziomie Górnika Zabrze ?

    Kuchy trafił do klubu z niezła ofensywą i słabą defensywą. Już jest pierwszym rezerwowym, mimo kontuzji i późnego dołączenia do drużyny. O ile zdrowie dopisze jestem pewien, ze da radę.
    Chętnie się do tego odniosę, ale dopiero po tym, jak odpowiesz mi na pytanie związane z Rzeźniczakiem w moim ostatnim poście skierowanym do Ciebie.
    A Melanż Trwa...

  3. #5913
    Legionista Awatar MarioWOLF
    Dołączył
    11.2009
    Skąd
    Pruszcz Gdański
    Posty
    620
    Kuchy trafił do klubu ze znacznie lepszej ligi (fakt), gdzie dostał kontrakt 1+1 na znacznie lepszych warunkach niż w Polsce (fakt).
    A więc osiągnął awans sportowy i finansowy. Co więcej, jeśli się pokaże z dobrej strony to będzie mógł liczyć na podwyżkę lub zmianę klubu w obrębie ligi.

    A jak sobie nie poradzi? To w tym czasie i tak zarobi tyle, co w Polsce w 4-5 lat. Wróci do jakiejś Lechii i będzie strzelał jak na zawołanie

    Haha, albo wróci do Legii jako hit transferowy "powrót Kuchego, legendy Legii"
    Ostatnio edytowane przez MarioWOLF ; 16-09-2019 o 15:50

  4. #5914
    Legionista
    Dołączył
    05.2015
    Posty
    1,159
    Cytat Zamieszczone przez Chmielo Zobacz posta
    Chętnie się do tego odniosę, ale dopiero po tym, jak odpowiesz mi na pytanie związane z Rzeźniczakiem w moim ostatnim poście skierowanym do Ciebie.
    Pytanie o Rzeźniczaka tak utrzymał się wiele lat mam do Niego szacunek, jednak Rado, Malarzowi i Kuchemu zawdzięczamy więcej. A został zweryfikowany gdzieś pozytywnie bo przeszedł jakby nie patrzeć do niezłej drużyny pograł nieźle w LM. Niezły grajkek choć w pewnym okresie obniżył loty więc wyleciał składu, za Magiery znów nieźle. Kuchy trzeba pamiętać właściwie zawsze rywalizację wygrywał.

  5. #5915
    Legionista Awatar Neg
    Dołączył
    11.2010
    Skąd
    Tarchomin
    Posty
    2,602
    Cytat Zamieszczone przez Złoty_Orzeł Zobacz posta
    Agra jest w kadrze? Nie zauważyłem.
    Ludzie, Rado ma 35+ lat, to już nie to.


    Póki Legia będzie biednym klubem takie kwiatki jak wspomniani wyżej będą się trafiać. Niby wydaje nam się ze nasz skauting przechytrzył specow z innych klubów i udało się znaleźć taniego, dobrego zawodnika. Ale zwykle wychodzi na to, ze ro szrot.
    Niby co i komu się wydaje na forum odnosnie scautingu? Chyba nigdy tutaj nie czytałem by ktoś chwalił kogokolwiek od transferów bo od lat to skupowanie bylekogo na podstawie tabelek z transfrmarketu i raz na jakis czas ktos sie cudownie sprawdzi. Na tylu kupionych zawodników ilu wypala to jest wstyd *****. Tutaj nie ma żadnego scautingu. Czytaliście kiedykolwiek o zagranicznym zawodnik, którego Legia obserwowała dłużej niż kilka miesięcy?
    Fanatyczny Tarchomin

  6. #5916
    Legionista Awatar AGZI
    Dołączył
    06.2014
    Skąd
    WPI
    Posty
    832
    Cytat Zamieszczone przez Neg Zobacz posta
    Niby co i komu się wydaje na forum odnosnie scautingu? Chyba nigdy tutaj nie czytałem by ktoś chwalił kogokolwiek od transferów
    Bo i nie ma za co.Kiedy było ostatnie dobre okienko? o ile dobrze pamiętam,to w 2016,jak przychodził Vadis.
    #MioduskiOut

  7. #5917
    Legionista Awatar Złoty_Orzeł
    Dołączył
    05.2019
    Skąd
    Syn Warsa i Sawy
    Posty
    186
    Cytat Zamieszczone przez AGZI Zobacz posta
    Bo i nie ma za co.Kiedy było ostatnie dobre okienko? o ile dobrze pamiętam,to w 2016,jak przychodził Vadis.
    Jak przychodził Vadis to wszyscy się śmiali z grubasa po kontuzji.

  8. #5918
    Cytat Zamieszczone przez AGZI Zobacz posta
    Bo i nie ma za co.Kiedy było ostatnie dobre okienko? o ile dobrze pamiętam,to w 2016,jak przychodził Vadis.
    Jak dla mnie np. obecne okienko bylo swietne. Okienko gdzie przychodzil Vadis to bylo chyba najbardziej hejtowane okienko w historii tego klubu.

  9. #5919
    Legionista
    Dołączył
    08.2011
    Posty
    465
    Dawid Janczyk nie jest już zawodnikiem FC Blaubeuren 1995.

    https://twitter.com/toma2421/status/1174722150244192259

  10. #5920
    Legionista
    Dołączył
    12.2009
    Skąd
    Łazienkowska3
    Posty
    2,663
    Niech napisze CV polata trochę i pójdzie do pracy ,czas się przekwalifikować co za głupi żul.
    Mioduski ,Vukovic OUT !

  11. #5921
    Szymański z asystą w przegranym 2-3 meczu Dynama Moskwa z Soczi.

  12. #5922
    Gui z kolejna bramka, tym razem na 1:1 z Galatasaray.

  13. #5923
    Legionista
    Dołączył
    05.2012
    Skąd
    Tu itam
    Posty
    320
    Kulenovic z bramką (karny) . Din. Zagreb 2 - Villarreal B

  14. #5924
    Legionista Awatar Szawar
    Dołączył
    10.2003
    Skąd
    Saska Kępa
    Posty
    9,961
    Carlitos z pierwszą bramką w ZEA.
    04/03/1922 - 21/03/2007 - Na zawsze w mojej pamięci - dziękuje za wszystko.

  15. #5925
    Legionista Awatar Stout
    Dołączył
    04.2007
    Posty
    4,939
    Cytat Zamieszczone przez Szawar Zobacz posta
    Carlitos z pierwszą bramką w ZEA.
    Wschodnia zadowolona.
    "Lubię sobie jebnąć piwo"

  16. #5926
    Legionista
    Dołączył
    10.2016
    Skąd
    ecie pecie
    Posty
    1,305
    Cytat Zamieszczone przez Szawar Zobacz posta
    Carlitos z pierwszą bramką w ZEA.
    To ta bramka?

    https://twitter.com/k_rogolski/statu...624536576?s=12
    Za kibicowski trud, za święte barwy Twe...

  17. #5927
    Legionista Awatar Gabro
    Dołączył
    10.2003
    Posty
    2,939
    Hloušek złamał nos

  18. #5928
    Legionista Awatar Budyń_70
    Dołączył
    07.2016
    Skąd
    Bemowo
    Posty
    2,760
    Cytat Zamieszczone przez Mayhe(L) Zobacz posta
    Gesty zostały

  19. #5929
    Legionista Awatar Budyń_70
    Dołączył
    07.2016
    Skąd
    Bemowo
    Posty
    2,760

  20. #5930
    Legionista Awatar Moriarty
    Dołączył
    02.2017
    Skąd
    Prawa strona Wisły
    Posty
    405
    Cytat Zamieszczone przez Gabro Zobacz posta
    Hloušek złamał nos
    Rozwalił mnie ten news
    Bazinga!
    Przecież i im i mnie chodzi tylko o dobro naszego klubu.

  21. #5931
    Legionista Awatar Stout
    Dołączył
    04.2007
    Posty
    4,939
    Furman powołany na miejsce Linettego do Kadry .
    "Lubię sobie jebnąć piwo"

  22. #5932
    Legionista Awatar (L)ukas
    Dołączył
    08.2004
    Skąd
    Rakowiec
    Posty
    1,781
    Cytat Zamieszczone przez Stout Zobacz posta
    Furman powołany na miejsce Linettego do Kadry .
    W końcu przyjedzie trener.
    Lecz przez te 10 minut zapomnieli na czym polega godność klubu , który chce mienić się mianem głównego wroga Legii w Polsce. Grajki bez honoru.

  23. #5933
    coraz chudszy Awatar Kijek
    Dołączył
    06.2004
    Skąd
    miasto gwiazd
    Posty
    7,705
    Cytat Zamieszczone przez Stout Zobacz posta
    Furman powołany na miejsce Linettego do Kadry .
    Ależ to były heheszki na forum jak pisałem i rok temu i pół. Roku temu, że Furman do Legii.

    Brawo Furmi.
    #teamVuko (zanim to było modne)

    Pozdrawiam sympatyków swojej działalności.

  24. #5934
    Legionista Awatar Stout
    Dołączył
    04.2007
    Posty
    4,939
    Kuchy po raz drugi został ojcem.
    "Lubię sobie jebnąć piwo"

  25. #5935
    Cytat Zamieszczone przez Kijek Zobacz posta
    Ależ to były heheszki na forum jak pisałem i rok temu i pół. Roku temu, że Furman do Legii.

    Brawo Furmi.
    Jak Rece powoływał też biłeś brawo?
    edit: literówka.

  26. #5936
    Legionista
    Dołączył
    07.2019
    Posty
    366
    Cytat Zamieszczone przez (L)dorado Zobacz posta
    Jak Rece powoływał też biłeś brawo?
    W punkt

  27. #5937
    coraz chudszy Awatar Kijek
    Dołączył
    06.2004
    Skąd
    miasto gwiazd
    Posty
    7,705
    Cytat Zamieszczone przez (L)dorado Zobacz posta
    Jak Rece powoływał też biłeś brawo?
    A Reca to legionista?

    Cytat Zamieszczone przez L.. Zobacz posta
    W punkt

    #teamVuko (zanim to było modne)

    Pozdrawiam sympatyków swojej działalności.

  28. #5938
    Legionista
    Dołączył
    05.2004
    Skąd
    Wawer
    Posty
    1,648
    ....
    You'll take my life but I'll take yours too
    You'll fire your musket but I'll run you through
    So when you're waiting for the next attack
    You'd better stand there's no turning back.

  29. #5939
    Legionista Awatar tio
    Dołączył
    11.2018
    Skąd
    Śródm.Płd. / Pruszków
    Posty
    44
    Poniżej wywiad z Jakubem Rzeźniczakiem z dzisiejszego PS:

    Cytat Zamieszczone przez Przegląd Sportowy
    Chwila z Rzeźniczakiem: Oto jest moja prawdziwa twarz

    Iza Koprowiak: Spotykamy się w restauracji głównie dla seniorów. Wybór miejsca nieprzypadkowy?

    Jakub Rzeźniczak: Piłkarskim seniorem czuję się na pewno. Czas leci. Z młodych lat pozostał mi już chyba tylko wygląd. Zawodowo jestem coraz bliżej drugiej strony. Trochę szkoda, bo piłkarze mają bardzo dobre życie, tego będzie mi brakowało. Zostanie mnóstwo wspomnień. Tych fajnych, bo złe od jakiegoś czasu staram się wymazywać z pamięci. Nie ma problemów, których nie da się rozwiązać. Jeśli mamy zdrowie, to cała reszta jest sumem naszych wyborów, tego, jak chcemy prowadzić nasze życie.

    Od jakiego momentu tak pan postrzega swoje życie?

    Zmieniłem myślenie, gdy wyjechałem do Baku. Grając w Legii za bardzo się wszystkim przejmowałem, przeznaczałem swój czas na rzeczy, które zabierały mi bardzo dużo energii. Pokłóciłem się z kibicami, wchodziłem w dyskusje z ludźmi na Twitterze. Gdy wyjechałem, postanowiłem podchodzić do rzeczywistości pozytywnie, wzmocniłem to, gdy trafiłem do Płocka. Wiadomo, że w naszym kraju jest bardzo wiele zazdrosnych, zawistnych osób. Polskie piekiełko. Ale ja staram się wnosić do szatni pozytywną energię, emanować nią na meczach. Uważam, że ludzie to oddają. Zauważyłem, że odkąd zmieniłem podejście, mam więcej szczęścia. Przykładem jest sytuacja z Jarkiem Niezgodą w meczu z Legią, kiedy mogłem dostać czerwoną kartkę, a jej nie otrzymałem. Albo rzut karny dla Rakowa, którego sędzia nie podyktował. Arbiter był na mnie trochę zły, że podważyłem jego decyzję przed kamerami Canal Plus, ale powiedziałem to jeszcze przed obejrzeniem powtórek, wydawało mi się, że lekko dotknąłem Forbesa. Potem zobaczyłem, że jego upadek niekoniecznie był spowodowany moją interwencja, więc były podstawy, by nie dyktować tej jedenastki. Gdybym jednak miał takiego pecha, jakiego przez pewien czas miałem w Legii, to ten karny z pewnością by był.

    Przyciągamy do siebie zdarzenia?

    Wierzę w taką energię. Gdy bardzo się czymś przejmujemy, potrafimy przyciągnąć do siebie pecha. Dlatego dziś skupiam się tylko na tym, co dobre. Wizualizuję sobie, że zwyciężamy, zajmujemy miejsce w pierwszej ósemce, gram w każdym spotkaniu. Kiedy przychodziłem do Płocka, chciałem chłopakom przekazywać tę radość. Początkowo żartowali, że wciąż ciesze japę. Później zaczęło im się to podobać. Zaszczepiam myślenie, że każda porażka zdarza się w jakimś celu. Teraz mamy dobrą passę, wygrywamy. Myślę, że moje nastawienie też się do tego przyczyniło.

    By złapać dystans, był potrzebny dystans?

    Z perspektywy czasu myślę, że tak. Zacząłem patrzeć na ten świat inaczej. Nasze środowisko w Polsce myśli, że wszystko kręci się wokół nas, sądziłem, że kiedy zagram słabe spotkanie, to 3/4 Warszawy będzie o tym rozmawiało. A tak naprawdę ta grupa jest bardzo mała. Wszyscy interesują się reprezentacją Polski, a ekstraklasą tylko mały procent. Dlatego zawalona bramka to nie koniec świata. W Azerbejdżanie zdałem sobie z tego sprawę. Szybko to do mnie dotarło.

    I inaczej postrzegał pan mecze, w których Legia odpadała z europejskich pucharów?

    Wiedziałem, że trzeba przeczekać. Gdybym był w środku, pewnie bardziej bym to przeżywał, choć w pewnym momencie człowiek się przyzwyczaja, że gdy idzie, jest Bogiem, kiedy przegrywa, śmieciem. Z roku na rok przeżywam to słabiej, emocje spadają, również dlatego, że drużyna się zmienia. Gdy obserwuję Legię z boku, to mam wrażenie, że są tam dwie-trzy osoby, które czują ducha prawdziwego legionisty.

    Może ich pan wymienić?

    To oczywiście Artur Jędrzejczyk, bardzo cenię Igora Lewczuka, trzecim jest Radek Cierzniak, który czasem przypomina mi mnie swoim podejściem. Siedzi na ławce, ale wszystkich wspiera, nie wysyła negatywnej energii.

    Trzy osoby to za mało?

    Zdecydowanie za mało. Wiem, że na Twitterze od dłuższego czasu trwa polemika na temat tego, kto jest prawdziwym legionistą, czy trener Vuković słusznie stwierdził, że w tej drużynie trzeba zapier.... Moim zdaniem miał dużo racji. Vadis dawał niesamowitą jakość piłkarską, ale zostawiał też na boisku bardzo dużo zdrowia. Z drugiej strony był też Danijel Ljuboja, który delikatnie mówiąc nie był zbyt pracowity, ale umiejętności miał ogromne i gdybym był trenerem, grałby u mnie w każdym meczu.

    Pana życie można podzielić na czas przed i po Legii?

    W jakimś stopniu na pewno. Gdy wyjeżdżałem, wchodziłem w 30 rok życia, kiedy z przodu jest trójka, człowiek zaczyna się czuć naprawdę staro. Zmieniła się moja perspektywa, dojrzałem, w Karabachu nie czułem już żadnej presji. Tak samo jest w Płocku. Mogę się po prostu cieszyć tym, co robię, na luzie.

    Co pan czuł wchodząc do szatni Legii po raz ostatni?

    Nie mogłem przestać płakać. Takich emocji nigdy wcześniej i nigdy później już nie przeżyłem... Kiedy pokazuje filmik z tego pożegnania znajomym, rodzinie, za każdym razem płaczę.

    Właściwie czemu pan tak naprawdę odszedł z Legii?

    Byliśmy na obozie w Warce, kiedy napisał do mnie Damian Tomczyk, zapytał, czy chciałbym grać w Karabachu. Miałem w pamięci, że przez ostatnie pół roku występowałem w Legii rzadko. Poszedłem porozmawiać z trenerem Magierą, powiedział mi wprost, że to moja ostatnia szansa, by wyjechać, zobaczyć trochę świata. I że na moim miejscu przyjąłby tę ofertę. Zadecydowały rozsądek, ciekawość...

    I?

    Wokół mnie robiła się wtedy gęsta atmosfera z uwagi na moją córkę. Coraz więcej osób o tym mówiło. To też był czynnik, dla którego postanowiłem wyjechać.

    Pomogło?

    Same plotki mnie nie dotykały, umiem się odciąć. Nawet ostatnio rozmawiałem z żoną o tym, że gdy mam problemy osobiste, to wychodząc na boisko całkowicie się od nich odcinam. Przez te wszystkie lata przyzwyczaiłem się do tego. Od dawna jestem bardzo aktywny w social mediach, co pozwoliło mi się oswoić ze wszystkimi rodzajami komentarzy. Nie przeżywam ich. Zresztą jak to mówią: Nie jest ważne, jak piszą. Ważne, aby pisali.

    Kiedy w takim razie po raz ostatni jakiś wpis naprawdę pana zabolał?

    Na Pudelku przeczytałem, że latam za laskami po mieście, a nie zajmuję się córką. Wtedy naprawdę się wkurzyłem. Chciałem, by to sprostowali, ale usłyszałem od prawnika, że mają tak wysoki budżet na odszkodowania, że to nie ma sensu.

    Jakub Rzeźniczak ojcem - jak to brzmi?

    Początkowo było mi trudno. Najcięższy był moment, w którym dowiedziałem się, że będę ojcem. Pamiętam go dokładnie: było to w dniu meczu ze Sportingiem Lizbona w Warszawie. Ciężka sytuacja, ale wyszedłem na boisko, zagrałem super mecz, wygraliśmy 1:0, awansowaliśmy do Ligi Europy. To najlepiej pokazało, że moje życie prywatne nie ma wpływu na moją grę. Dziś cieszę się, że mam śliczną córkę. Przez pierwsze dwa lata nie brałem czynnego udziału w jej wychowaniu, dwa razy do roku byłem w Polsce, nie miałem więc takiej możliwości.

    Kiedy wpisuje się pana nazwisko w internecie, kilka pierwszych stron to tylko informacje dotyczące pana rozstania z żoną. Jak się pan w tym odnajduje?

    Dużo się o nas mówi, bo jesteśmy rozpoznawalni. Trzeba to zaakceptować. Kiedy przyszedłem do Płocka, chłopaki w szatni śmiali się, że Wisła nigdy nie była tak sławna, że miała rekordową liczbę odsłon dzięki Pudelkowi.

    Pana tatuaż na pewno nigdy nie pozwoli panu o żonie zapomnieć. Widnieje na nim data waszego ślubu.

    Nigdy go nie usunę. To część mojego życia. Ja swojej żonie życzę jak najlepiej. Chcę, aby była szczęśliwa. Tak się nasze życie ułożyło, że na tę chwilę nie jesteśmy razem. Ale wiemy, jak los bywa szalony, zobaczymy, co będzie dalej.

    Z jednej strony bardzo przywiązuje się do ludzi, z drugiej tak bardzo lubi pan zmiany...

    Może kiedyś osiągnę balans. Na dziś wiem, że mi go brakuje. Czasami ponosi mnie w pewnym sprawach fantazja.

    Jak się pan czuje z tym, że zdradził?

    Bardzo źle, bo już tego nie zmienię, bo choć chciałbym cofnąć czas, nie jestem w stanie. Najgorzej, że zrobiłem to Edycie. Wiem, jak dobrą jest osobą, nie powinno jej to spotkać.

    Pana żona niedawno po raz pierwszy oficjalnie przyznała, że się rozstaliście. Miał pan obawy, co powie przed kamerami Dzień Dobry TVN?

    Byłem przekonany, że nie powie w tym wywiadzie niczego, co mogłoby we mnie uderzyć. Ma po prostu dużą klasę. Bardzo mi się nie podoba, że wiele osób ją oczernia, mówi, że była ze mną dla kasy, dla drogich torebek. To totalna bzdura, szczerze mówiąc Edyta więcej zarobiła w życiu ode mnie. Po prostu mnie kochała. Ja ją oczywiście też, zresztą myślę, że ja ją wciąż kocham i to z wzajemnością. Ale tak się ułożyło, że teraz nie jest kolorowo. Ale życie jest długie, szalone, więc kto wie... Jeszcze się przecież nie rozwiedliśmy.

    Mówią o panu, że złe doświadczenia potrafi przekuć w coś pozytywnego. Zastanawiam się, co dobrego wyciągnął pan z sytuacji ze Staruchem, gdy dostał pan od niego w twarz?

    Poniosły nas emocje. Czasem na meczu też kogoś wyzwę, a tak naprawdę nic do niego nie mam. Przeprosimy się po spotkaniu, tyle. Poznałem Piotra go prywatnie, fajny gość, będę robił tatuaż w studiu, w którym pracuje.

    Ale czy z tej sytuacji wyniknęło coś dobrego?

    Sława? Rozgłos był duży. Po tym zdarzeniu pomogłem Piotrkowi. Mógł mieć duże problemy, ale starałem się załagodzić tę sytuację. Dzięki temu poznałem i jego, innych kibiców. Po prostu poznałem ciekawych ludzi. To też się liczy.

    Doświadczenia w Legii z Besnikiem Hasim też panu coś dały?

    Wiele się nauczyłem. I zobaczyłem, na kogo mogę liczyć. To była dla mnie zdecydowanie najtrudniejsza sytuacja w piłce. Pamiętam, że śledziłem swoje statystyki, z których wynikało, że całkiem nieźle wypadałem w naszych spotkaniach. Popełniłem jednak jeden błąd i zalewała mnie fala hejtu. Rozumiałem to, ale i tak było trudno. Przez dwa-trzy mecze podczas odprawy modliłem się, by nie było mnie w składzie, żebym nie musiał wychodzić na boisko. Kulminacją był mecz z Arką. Zagraliśmy piątką obrońców, zawaliłem w pierwszej połowie jedną czy nawet dwie bramki. Trener mnie zdjął. Wróciłem do domu, popłakałem się. Powiedziałem, że więcej nie chcę już grać w piłkę...

    Widzę, że trudno się panu o tym opowiada. Do tej pory aż tak pana to rusza?

    Czasem tak mam, że gdy sobie przypominam trudne momenty, płaczę... Miałem wtedy duże wsparcie od żony. Bardzo pomógł mi tez prezes Leśnodorski. Następnego dnia umówiliśmy się na kawę, opowiedziałem mu, jak się czuję. Dał mi tydzień wolnego, żebym pojechał na wakacje, oczyścił głowę. Podejrzewałem, że mogę cierpieć na depresję, choć dziś myślę, że tak naprawdę nigdy jej nie miałem, bo szybko umiałem z tego dołka wyjść. Zbiegło się to ze zmianą trenera, przyjściem Jacka Magiery, wszystko się odwróciło. Edyta kupiła mi też sesje u Mateusza Grzesiaka (trener rozwoju osobistego - dop.red.), kilka razy się z nim spotkałem, mamy kontakt do dziś, bardzo mi pomógł. Dość szybko się z tego złego stanu wydostałem, ale był to najcięższy moment ze wszystkich, jakie przeżyłem w piłce.

    Wrażliwość pomaga czy przeszkadza w tym świecie?

    W młodości zbyt emocjonalnie do wszystkiego podchodziłem, choć z drugiej strony myślę, że gdyby było inaczej, nie osiągnąłbym tego, co osiągnąłem. To, jak reagowałem, moja wrażliwość pchały mnie do przodu. Ale były też momenty, w których głowa hamowała mój rozwój. Gdybym był większym chamem na boisku, mogłoby być mi łatwiej.

    To cecha odziedziczona po rodzicach?

    Moja mama jest bardzo emocjonalna, kiedy do mnie dzwoni, przez większość rozmów płacze. Gdy byłem mały i oglądałem z nią filmy, często razem się wzruszaliśmy. Tak mi zostało, potem płakałem po porażkach. Dziś wciąż mi się to zdarza, ale nie na forum publicznym, jak to było kiedyś. Nadal jednak wiele rzeczy bardzo przeżywam. Nie uważam tego za wadę. Problem jest jedynie w tym, że w ogóle nie jestem asertywny, na wszystko się godzę. Kiedyś moja żona powiedziała, że gdy mnie o coś prosi, musi czekać miesiąc, abym to spełnił, bo wciąż ktoś dzwoni i o coś prosi i na jej życzenia nigdy nie mam czasu. Często się tak zdarzało, że wciąż komuś pomagalem. Pomagam. Taki jestem.

    Tegoroczne lato było odpowiednim momentem, by wrócić do Polski?

    Chciałem zostać, ale Karabach nie zaproponował mi nowego kontraktu, z innymi zespołami się nie dogadałem, dlatego trafiłem do Płocka. Po trzech miesiącach mogę stwierdzić, że bardzo dobrze postąpiłem. Mamy niesamowitą atmosferę w drużynie, jestem zachwycony. Wyniki są na miarę naszego składu, Płock jest blisko Warszawy. Tutaj życie płynie dużo spokojniej. Jest czas, by się wyspać, wypić kawę.

    Chce pan powiedzieć, że nie odpowiadał panu warszawski zgiełk?

    Lubię, gdy się dużo dzieje, ale fajnie, kiedy dwa dni można pożyć na wysokich obrotach, a dwa kolejne odpoczywać. Mam blisko do Warszawy, więc kiedy tylko najdzie mnie ochota, jadę do stolicy, w wolny weekend wyskoczę na imprezę. Kiedy przychodziłem do Wisły, trener Ojrzyński na dzień dobry mi powiedział, że słyszał, że lubię się zabawić. Odparłem, że wiem, kiedy jest czas na pracę, a kiedy na rozrywki. I gdy gramy w sobotę, niedzielę mamy wolną, to nie widzę problemu, by pójść na dyskotekę, wypić dwa piwa, potańczyć. Naprawdę dobrze się tu czuję. Zresztą nigdy nie miałem problemów, by dostosować się do nowych realiów. W Płocku mamy trochę gorsze warunki niż w Legii, ale nigdy na to nie narzekałem.

    Może pan jeść w ekskluzywnej restauracji, a może i zjeść w domu seniora?

    Żaden problem. Lubię modne miejsca, ale mogę też zjeść kanapkę w ketchupem.

    Co z pana słynną dietą?

    Przywiązuję sporo uwagi do tego, co jem, ale nie popadam już w skrajności. Jestem w takim wieku, że postanowiłem brać od życia wszystko, co najlepsze. I jeśli raz w miesiącu mam ochotę na cheeseburgera, to jadę do McDonald's i go kupuję, nawet jeśli jest to godzina pierwsza w nocy.

    Dobrze pan zarobił w Azerbejdżanie?

    Zarabiałem w Baku mniej niż w Legii. Nie był to skok na kasę. Oni bardzo dobrze płacą, ale przede wszystkim ofensywnym zawodnikom.

    Co pan czuł, gdy awansował z Karabachem do Ligi Mistrzów?

    Kiedy wyjeżdżałem z Polski, 80 procent ludzi śmiało się, że jadę do Azerbejdżanu pasać kozy. Kiedy awansowaliśmy, miałem satysfakcję, że może i będę je wypasał, ale na Stamford Bridge albo Estadio Metropolitano w Madrycie. To był piękny moment, piłkarsko najpiękniejszy w życiu. Pokazałem, że ludzie się mylą. Na ten rok mam kolejne marzenie: chciałbym zdobyć z Wisłą Płock Puchar Polski. Wierzę, że to się uda.
    Źródło: https://www.przegladsportowy.pl/chwi...-twarz/19ejsyz
    My kibice z Łazienkowskiej nie poddamy się, będziemy razem z Tobą i na dobre i na złe!

  30. #5940
    Legionista Awatar Somebody
    Dołączył
    01.2011
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    817
    Może jestem po prostu przeczulony, ale ten wywiad wygląda mi na zwykłą ustawkę związaną z tym, że ostatnio w mediach na Kubę wylało się sporo szamba związanego z córką oraz rozstaniem z żoną. Wydaje mi się, że gdyby Koprowiak wypaliła mu takimi pytaniami o zdradę z zaskoczenia, to wywiad zostałby przerwany i tyle by z tego było.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •