Strona 182 z 183 PierwszyPierwszy ... 82132172178179180181182183 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 5,431 do 5,460 z 5482

Wątek: Co się dzieje z byłymi Legionistami?

  1. #5431
    Legionista Awatar Gabro
    Dołączył
    10.2003
    Posty
    2,234
    Cytat Zamieszczone przez Robert E. Lee Zobacz posta
    Wydaje mi się, że albo na weszło albo Stanowski pisał gdy odchodził, że to jest 15% albo nawet 20%. Inna sprawa, że wtedy Stanowski był "klęczącym" przed prezesem Legii to mógł koloryzować
    Tak, to prawda. Bardziej wierzę Koźmińskiemu z SE, który ma info bezpośrednio od menago Prijo i już kilkukrotnie pisał o 10%.
    "Mamy to w sercach, umysłach na tatuażach,
    Mamy to w kodach DNA nie masz szans tego wymazać.
    Liczy sie tylko Nasza duma i sława,
    Jedno miasto jeden klub ! LEGIA WARSZAWA !"

  2. #5432
    Cytat Zamieszczone przez Gabro Zobacz posta
    https://twitter.com/mariusz_sapela/s...586846209?s=19

    Chińczycy chcą zapłacić klauzulę Prijo. 1mln dla Legii z tego
    "Moja misja w PAOK dobiegła końca". Oby

  3. #5433

  4. #5434
    Legionista Awatar alfa
    Dołączył
    08.2009
    Posty
    1,110
    25 mln euro w ciągu 4,5 sezonu. Ogromny kontrakt sobie wynegocjował

  5. #5435
    Legionista Awatar arni87
    Dołączył
    02.2011
    Posty
    1,299
    Grzegorz Szamotulski trenerem bramkarzy Zagłębia Lubin.
    ,,Jeszcze na mnie nie nadeszła pora, ale na pewno już wkrótce wrócę na stałe do Polski, do Warszawy, która nadal pozostaje dla mnie najpiękniejszym miastem świata. (...)
    Może wrócę do swojej ukochanej Legii ..."

  6. #5436
    Legionista Awatar Jestem
    Dołączył
    12.2016
    Posty
    1,525
    Janusz Żmijewski, kumpel Grotyńskiego i Gmocha, tak gwoli przypomnienia młodzieży:
    Mam 75 lat, jestem na emeryturze. W tym wieku nie można już porywać się z motyką na słońce. Żyję więc spokojnie, z dnia na dzień. Mam tu paru rodaków z przeszłością piłkarską, większość o kilka lat młodszych. Spotykamy się codziennie, idziemy na godzinę na siłownię, potem przez pół godziny pływamy w basenie. Trudno żyć bez sportu, zresztą co tu dużo mówić, skoro do 62. roku życia grałem jeszcze w piłkę. Tadeusz Polak, były piłkarz Wisły Kraków, prowadził drużynę w takiej lidze czwartkowej. To była już oczywiście zabawa: pół meczu pobiegałem, pół przestałem.

    Jak to się stało, że trafił pan właśnie do Kanady?

    Zarekomendował mnie Jacek Gmoch, który miał tam znajomości. To był 1978 rok, ja już wtedy de facto skończyłem karierę, ale skusiła mnie ta propozycja. W Kanadzie graliśmy amatorsko, więc poza tym normalnie pracowaliśmy. Wiele ciekawych nazwisk w tamtych latach przewinęło się przez ten kraj, z Zygfrydem Szołtysikiem i Grzegorzem Latą na czele.

    W jakim zawodzie pracował pan w Kanadzie?

    Był tu taki chłopak, który w Polsce grał w Kotwicy Kołobrzeg. W Kanadzie otworzył piekarnię, a ja rozwoziłem jego produkty do sklepów. A na sam koniec pracowałem na lotnisku przy obsłudze bagaży. W międzyczasie trenowałem drużyny juniorów, ale gdy zobaczyłem, co się dzieje, to dałem sobie spokój. To byli młodzi chłopcy, a każdy miał w głowie inne priorytety niż gra w piłkę. Gdy coraz częściej na treningach zaczęło pojawiać się po dwóch-trzech zawodników, stwierdziłem, że to nie ma sensu i podziękowałem za tę współpracę. Może dlatego z dzieci polskich emigrantów, którzy przybyli do Kanady, wybili się tylko Tomasz Radziński i Michael Klukowski.

    Nigdy nie myślał pan o powrocie do Polski na stałe?

    Teraz są inne czasy, bez problemu można latać między oboma krajami. Poza tym w Kanadzie mogę liczyć na lepszą emeryturę i służbę zdrowia. Po wszczepieniu by-passów muszę codziennie brać garść tabletek, które przy polskiej emeryturze kosztowałyby majątek. Kanadyjczycy narzekają na swoich lekarzy, ale polskich i tak nie ma co do nich porównywać. Może zdecydowałbym się na powrót, ale pewnie trudno byłoby mi przyzwyczaić się do pewnych rzeczy. Poza tym te czasy, gdy mieszkałem w Polsce, już nie wrócą. Gdy przyjeżdżam do Warszawy, wybieram się na Legię, bo mam darmowe wejściówki. Spotykam Ćmikiewicza, Białasa czy innych zawodników z drużyny, pogadamy na meczu, ale potem każdy idzie w swoją stronę. Człowiek ma już swoje lata i po prostu nie ma już tej werwy co kiedyś.

    Na początku lat 80. podjął pan jednak próbę powrotu do ojczyzny.

    Przyjechałem do Polski po 3,5 roku nieobecności, tuż przed stanem wojennym. Ciągnęła się za mną sprawa przemytu dolarów. Gdy prowadziłem drużyny juniorów Polonii, a potem Sarmaty Warszawa, z propozycją współpracy wyszedł Henryk Apostel, który był trenerem juniorskiej reprezentacji Polski. Chciał, żebym został jego asystentem, ale PZPN się na to nie zgodził, mimo że i tak nie dostawałbym za to wynagrodzenia. Stwierdzono, że jestem przestępcą, co było dla mnie ostatecznym znakiem, że nie mam szans niczego osiągnąć w kraju. W 1985 roku ponownie wyjechałem do Kanady, już na stałe.

    REKLAMA
    Skoro napomknął pan o aferze dolarowej, to proszę sobie nie przeszkadzać, tylko opowiadać.

    Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że prawie wszyscy sportowcy brali ze sobą coś na handel podczas wyjazdów na zagraniczne mecze. Ale jeśli ktoś przewoził jakieś kryształy, wódkę, kawiory czy kwoty w granicach 100 dol., to celnicy nie zwracali na to uwagi. Tyle że ja miałem przy sobie 2 tys. dol. Gdybym kupił je z jednego źródła, może bym nie wpadł, problem w tym, że żaden cinkciarz nie dysponował takimi sumami. Znajomy proponował, że kupi je za mnie, ale za każdego dolara chciał mieć dodatkowe 5 zł. Nie stać mnie było, żeby zapłacić 10 tys. zł więcej. "To ja zarabiam 2,8 tys. zł, a ty chcesz ode mnie takiej prowizji? Czyś z ty z głupiał? Sam je sobie załatwię" - powiedziałem.

    I załatwił pan, czym przyciągnął uwagę służb.

    Człowiek był młody, głupi, głupi i jeszcze raz głupi. 90 proc. handlarzy walutą było konfidentami. Milicji nietrudno było ich zresztą namierzyć, skoro stali pod Peweksem i wołali: "Change money". A skoro w ciągu kilku dni od jednego cinkciarza kupiłem 200, od drugiego 500 dol. itd., to szybko poszła fama, że Żmijewski zbiera większą sumę przed wyjazdem zagranicznym.

    Wyjazdem na rewanż z Feyenoordem w półfinale Pucharu Mistrzów, dodajmy.

    Po drodze mieliśmy zatrzymać się w Berlinie na konsultację z drużyną Vorvaetsu, który rundę wcześniej grał z Holendrami. Miałem swoich umówionych celników na lotnisku, odprawa poszła sprawnie, ale tuż przed wylotem, w terminalu, przyszedł kierownik celników i wezwał mnie, a później Władysława Grotyńskiego, który też miał przy sobie większą sumę niezgłoszonej waluty. Wzięli mnie do osobnego pomieszczenia i od razu zapytano, czy mam przy sobie dolary. Mogłem zagrać va banque i przyznać się tylko do 500, które miałem w jednej kieszeni, ale gdyby zaczęli mnie rewidować i znaleźliby 1,5 tys. w drugiej, to skończyłoby się jeszcze gorzej. Tak czy siak, zachowałem się jak idiota. Przecież gdy wcześniej wywoziłem po 100 dolarów, to wkładałem je do kieszeni płaszcza, który następnie wędrował na wieszak. W razie czego zapierałbym się, że on nie jest mój. A wtedy? Siedziałem sobie jak król z 2 tys. dol. przy sobie, zamiast schować je pod innym siedzeniem do czasu wylotu.

    Na co właściwie potrzebował pan tyle pieniędzy?

    Chciałem kupić wołgę. Możesz pan zapytać, dlaczego nie próbowałem zrobić tego w Polsce. Teoretycznie było to możliwe, tyle że potrzebowałem do tego dolarów, a tak dużą sumę można było posiadać jedynie wtedy, gdy jej wpływ został udokumentowany, np. gdyby ktoś rodziny przysłał je z zagranicy.

    Czyli chciał je pan wpłacić w holenderskim banku na własne, polskie konto?

    Dokładnie! A gdyby to nie wyszło, to przy powrocie do kraju zgłosiłbym, że wjeżdżam z taką kwotą pieniędzy, które wygrałem za granicą przy ruletce, co byłoby nie do zweryfikowania przez służby. Oczywiście zaraz sprawdzano by mnie pod kątem szpiegostwa, bo służby wiedziały, że szpiedzy dostają w ten sposób swoje wynagrodzenie. Tak było zresztą w przypadku Jerzego Pawłowskiego.

    Ostatecznie został pan z Grotyńskim wypuszczony, ale atmosfera w drużynie siadła. Koledzy z drużyny mieli do panów pretensje?

    Nie, bo każdy miał coś przy sobie, tyle że drobne sumy. Ale prawdą jest, że na zgrupowaniu w NRD patrzyłem się w sufit i zastanawiałem się, co to ze mną będzie. Brałem nawet pod uwagę to, żeby zostać w Holandii, bo nie zabrali mi paszportu. Nie miałbym problemu ze znalezieniem klubu, rok karencji szybko by minął, ale nie zdecydowałem się na taki krok, bo uznano by mnie za dezertera i rodzina w Polsce miałaby wielkie problemy.

    Rewanż w Rotterdamie został przegrany i szansa na historyczny finał przepadła.

    Tak, Feyenoord wygrał 2:0 (w pierwszym meczu było 0:0 - przyp. red.). Po kilku miesiącach orzeknięto wyrok, dostałem 15 tys. zł grzywny. Tyle że byłem zupełnie goły, nie miałem z czego zapłacić, ale na szczęście pomogła mi Legia, zatrudniając moją żonę na fikcyjnym etacie sprzątaczki za 1,5 tys. zł miesięcznie. Po roku odkułem się finansowo, a cała sprawa ucichła. Do czasu.

    REKLAMA
    Kilka miesięcy później, w 1971 roku, na przemycie wpadł koszykarz Legii, Włodzimierz Trams i w trakcie śledztwa zeznał, że kiedyś przywiózł pan dla niego złoto obrączki z Turcji.

    Tak było, nie wypieram się tego, ale trzeba być skrajnym idiotą, żeby uwierzyć prokuratorowi, który powiedział mu, żeby mówił wszystko, co wie, dzięki czemu dostanie mniejszy wyrok. I nagadał nikogo się dało, w procesie zostało oskarżonych 50 osób, a efekt był tego taki, że to Trams dostał najdłuższą odsiadkę. Siedział pięć lat, a ja trafiłem do aresztu na osiem miesięcy. Prokurator chciał dwóch lat więzienia, skończyło się na 5 tys. zł grzywny.

    Według Tramsa "Wojciech Jaruzelski nie lubił Legii i dlatego ją rozwalił".

    A gdzie tam, nic z tych rzeczy. Cała sprawa miała podłoże polityczne, ale według mnie gdy strącili Władysława Gomułkę i do władzy doszedł Edward Gierek, to w konsekwencji z Legii wyrzucono generała Zygmunta Huszczę, żeby się w jakiś sposób wykazać. W efekcie nie miał już nas kto kryć.

    Był pan błyskotliwym piłkarzem, ale chyba jednak niespełnionym.

    Zapłaciłem za swoje grzechy, bo nie wolno było przemycać pieniędzy. Prawo było, jakie było, ale trzeba było się do niego stosować. Ja jednak tego nie zrobiłem, a potem za to odpokutowałem. Tyle że gdy kiedyś celnicy zatrzymali Włodka Lubańskiego ze zbyt dużą sumą pieniędzy, to tłumaczył się, że córka ma problemy z oczami i za granicą musi coś dla niej załatwić. Zresztą każdy handlował, bo chciał kupić coś dla siebie, dla żony, dla dziecka. W Polsce przecież nic nie było.

    Co mógłby pan osiągnąć, gdyby nie te afery?

    Trudno wyrokować, ale pewnie w Legii byłbym już do końca życia. Gdy odwieszono mnie po aferze Tramsa, oznajmiłem, że skoro władze klubu mi nie pomogły, to odchodzę. I poszedłem do Ruchu Chorzów, co było wielkim błędem, bo mogłem trafić do Śląska Wrocław. Górę wzięły oczywiście pieniądze, których w Chorzowie oferowano mi więcej. Ale co z tego, skoro wtedy kasa się mnie nie trzymała. Poza tym miałem już wtedy problemy z kolanem. Z uszkodzoną łąkotką grałem cztery lata. W końcu wylądowałem w szpitalu w Piekarach Śląskich, gdzie przywieziono Lubańskiego po feralnej kontuzji z Anglią.

    Do Legii wprowadzał pan Kazimierza Deynę, a zarazem zapoznawał z nocnym życiem stolicy.

    Było z nim ciekawie, aczkolwiek za jedną sytuację miałem przechlapane u swojej matki. Moja żona wyjechała, a Kazik wybłagał ode mnie klucze do mieszkania, bo umówił się z jakąś dziewczyną. Problem w tym, że w tym czasie przyszła moja matka. Kazik uciekł razem ze swoją kochanką do innego pokoju i zamknął drzwi, ale moja matka zdążyła zobaczyć czarne włosy. Następnego dnia znowu przyszła i zrobiła mi awanturę, że pod nieobecność Ewy sprowadzam inne kobiety. Zarzekałem się na Boga, że to nie ja, tylko kolega, któremu użyczyłem mieszkanie, ale ona i tak do końca swoich dni twierdziła, że widziała właśnie mnie. Za nic nie dała się przekonać. Ogólnie Kazik im lepiej grał w piłkę, tym bardziej rozkręcał się poza boiskiem.

    Na przykład w pociągu. W książce Wiktora Bołby pt. "Deyna. Geniusz futbolu, książę nocy" została przytoczona anegdota, jak to namówił panią konduktor na szklaneczkę wódki.

    Zgadza się, razem z Robertem Gadochą mieliśmy przedział z Kazikiem. Nie przeszkadzało mu to w baraszkowaniu z konduktorką. Zresztą anegdoty z książki Bołby to żadne bałachy, tylko same autentyki. Kazik to był zabawowy chłopak. Mnie też nic w tym aspekcie nie brakowało, ale chyba byłem bardziej poważny w tych sprawach.

    Niczego nie brakowało panu także w porównaniu do dzisiejszych piłkarzy jeśli chodzi o zamiłowanie do hazardu.

    Lubiłem grać w karty i usiąść przy ruletce, co mnie zgubiło, bo straciłem majątek. Ależ to były sumy! Co tu dużo mówić: gdy w 1981 roku przyjechałem do Polski z Kanady, przywiozłem ze sobą 20 tys. dol. Mogłem kupić za nie cztery dwupokojowe mieszkania w Warszawie albo siedem fiatów. Ale w półtora roku przegrałem te pieniądze i byłem goły.

    W którymś z tekstów przeczytałem, że był pan "zbyt ciekawy życia".

    Kiedyś piłem ostro, na początku w Kanadzie też trochę "bałaganiłem". Gdy jest się samemu za granicą, to jest się narażonym na to, że ktoś cię rozpozna i zaprosi na alkohol, bo chce porozmawiać z byłym piłkarzem. Tak to się zazwyczaj zaczynało i potem człowiek wciągał się w to g***. Ale od 30 lat już w ogóle nie sięgam po alkohol. Wszystko już się unormowało i jest OK.

    Sam pan stwierdził, że trzeba przestać?

    Zdecydowałem się podjąć walkę. Podczas jednego z przyjazdów do Polski wszyłem sobie esperal, bo w Kanadzie nie wykonują takiego zabiegu. Ostatecznie wyszedłem z tego nałogu i to dla mnie największy, po grze w piłce, sukces. Miałem też trochę kłopotów ze zdrowiem, założono mi by-passy. Ogólnie czułem się dobrze, ale gdy zdecydowałem się na badania, to okazało się, że trzeba je wstawić. Teraz jest już całkiem nieźle. Życie sobie płynie już bez wzlotów i upadków.
    Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

  7. #5437
    Legionista Awatar Benek
    Dołączył
    09.2011
    Posty
    10,764
    Prijo już oficjalnie zmienił barwy. Ładnie trzeba przyznać
    312meczów*
    68 goli*
    56 asyst*

    jest tylko jeden King!!!!

    *dane mogą ulec zmianie

  8. #5438
    Legionista Awatar Gabro
    Dołączył
    10.2003
    Posty
    2,234
    Cytat Zamieszczone przez Benek Zobacz posta
    Prijo już oficjalnie zmienił barwy. Ładnie trzeba przyznać
    Wg serbskich mediów 8mln dla PAOK, 2mln dla nas.
    "Mamy to w sercach, umysłach na tatuażach,
    Mamy to w kodach DNA nie masz szans tego wymazać.
    Liczy sie tylko Nasza duma i sława,
    Jedno miasto jeden klub ! LEGIA WARSZAWA !"

  9. #5439
    Legionista
    Dołączył
    11.2011
    Posty
    1,257
    Cytat Zamieszczone przez Gabro Zobacz posta
    Wg serbskich mediów 8mln dla PAOK, 2mln dla nas.
    No byłoby pięknie..

  10. #5440
    Legionista
    Dołączył
    01.2014
    Posty
    189
    To w końcu ile % przypada Legii od tego transferu? Poszukałem informacji z czasów transferu Prijo do PAOKu i wtedy podawali, że 10% albo 15% od następnego transferu, tylko mam wrażenie, że nikt z dziennikarzy nie wiedział tak naprawdę ile. Wg Serbów byłoby to 20% w co raczej wątpię.

  11. #5441
    Legionista
    Dołączył
    11.2011
    Posty
    1,257
    A ja jestem w stanie to uwierzyć.
    Prijo był po dobrym sezonie, gdzie bardzo fajnie pokazał się np w Lidze Mistrzów. Cena za jaką odszedł była niska, a PAOK też raczej go nie sprowadzał (miał wtedy 26 lat) jako inwestycję na której zarobi, a bardziej gościa, który tam pogra do 30 i strzeli dla nich trochę bramek.
    Nie wydaje mi się więc, żeby 20% to było coś nie do zaakceptowania dla Greków.

  12. #5442
    Legionista Awatar Adin
    Dołączył
    07.2010
    Posty
    2,492
    nikt nie sądził, ze tak się rozwinie. Trzeba przyznać, ze chłopa ma dryg duży, aż dziwne, że kopał się gdzieś na peryferiach dużej piłki przed Legią
    Po co być innym? Po co móc liczyć tylko na siebie? Po co robić coś, o czym inni tylko marzą? Po co dorastać do tej miłości? Nie wiem, ale wiem jedno, dobrze wykonana praca to coś niesamowitego. Więc, gdy ktoś następnym razem, zada ci pytanie za milion dolarów: \"Dlaczego to robisz?\" Odpowiedz mu \"*******laj człowieku!\" Jeżeli naprawdę chcesz to wiedzieć, to ładuj sztangę i sam spróbuj.\"

  13. #5443
    Legionista Awatar grodzisk1
    Dołączył
    12.2011
    Skąd
    Grodzisk Mazowiecki
    Posty
    919
    U nas, poza LM, też kopał na peryferiach dużej piłki.
    Oby te 2 bańki były prawdą. Araby to już pierdolca chyba dostali, a piłki tam jeszcze nie dotknął:
    https://twitter.com/ittihad/status/1083339023270187012

  14. #5444
    Gintleman Awatar księciuniu
    Dołączył
    10.2010
    Skąd
    dalej niż północ
    Posty
    15,835
    Może wyciągną wnioski na przyszłość i takich bogów futbolu będą kupować "u źródła" (czyli od nas), choćby za 70% tej ceny
    Lubię sobie jebnąć posta.

    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

  15. #5445
    Legionista
    Dołączył
    12.2007
    Posty
    1,568
    Prawdą jest, że mistrzowie Polski zagwarantowali sobie 10 procent z transferu reprezentanta Serbii, ale nie od całej kwoty, a od różnicy pomiędzy tym, co zapłacił PAOK, a tym, ile zarobił. Prijović kosztował Greków 1,9 mln euro, a więc dziesięć procent trzeba liczyć od kwoty 8,1 mln euro. To i tak poważny zastrzyk finansowy dla mającej problemy Legii.

    Legia.net
    ​Boże Chroń Fanatyków.

  16. #5446
    Legionista
    Dołączył
    02.2009
    Posty
    1,858
    Aleksandar Prijović podjął decyzję o zmianie klubu, przejdzie z PAOK Saloniki do saudyjskiego Al-Ittihad aż za 10 mln euro. Część tych pieniędzy trafi do Legii, ale nie milion euro, jak wcześniej pisały media, my także.
    Prijović dostał taką ofertę, że dzięki niej ustawi rodzinę nie na jedno, a przynajmniej trzy pokolenia. Pięć milionów euro netto za rok (kontrakt na 4,5 roku, czyli 25 mln). Do tego bajeczne premie – 25 tys. euro za strzelonego gola i 50 tys. euro za wygrany mecz. Radość jest także przy Łazienkowskiej, bo na konto klubu wpłynie 810 tys. euro. Prawdą jest, że mistrzowie Polski zagwarantowali sobie 10 procent z transferu reprezentanta Serbii, ale nie od całej kwoty, a od różnicy pomiędzy tym, co zapłacił PAOK, a tym, ile zarobił. Prijović kosztował Greków 1,9 mln euro, a więc dziesięć procent trzeba liczyć od kwoty 8,1 mln euro. To i tak poważny zastrzyk finansowy dla mającej problemy Legii.



    Przy Łazienkowskiej będą także śledzić losy Hildeberto. Greckie media spekulowały, że były legionista, obecnie gracz Vitorii Setubal, wzbudził poważne zainteresowanie Olympiakosu Pireus. W przypadku transferu Portugalczyka, Legia zainkasuje 10 procent sumy transferowej, tak ustalono w momencie przejścia tego piłkarza do Vitorii.
    https://legia.net/news/transfer-prij...enty-dla-legii

  17. #5447
    Legionista Awatar Budyń_70
    Dołączył
    07.2016
    Skąd
    Bemowo
    Posty
    1,625
    Taka ciekawostka...


    Młody Boruc zagra w Stoke. Chce dorównać znanemu kuzynowi
    Marcin Dobosz
    dzisiaj 07:40

    16-letni Maksymilian Boruc podpisał dwuipółroczny kontrakt z klubem Championship.

    Urodził się w Warszawie, wychował w Szwecji, a prawdziwą piłkarską karierę zacznie w Anglii. Maksymilian Boruc, który w zeszłym roku jako 15-latek zadebiutował w dorosłej piłce, został zawodnikiem Stoke City.

    Ze szwedzkiej okręgówki

    Zanim młody bramkarz podpisał umowę z The Potters (jej pierwsze pół roku to tzw. scholarship, okres szkolenia), był także na testach m.in. w Torino, Schalke 04 czy West Bromwich. Po naradzie z rodziną zdecydował się na Stoke. Maks, a raczej Maksy, bo tak częściej zdrabniają jego imię rodzice i koledzy ze Szwecji, zamieszka w internacie, będzie kończył szwedzką szkołę na kursach online. Ta możliwość była ważnym czynnikiem przy wyborze klubu.

    Boruc wyjechał z Polski z rodzicami jako trzylatek. Jest wychowankiem IFK Värnamo, później występował w Husqvarna FF, a w minionym roku reprezentował barwy Värnamo Södra FF. Seniorzy tego klubu występują w Division 4, czyli na szóstym poziomie rozgrywek, w odpowiedniku polskiej okręgówki. Tam Maksy, w otoczeniu dwa razy starszych piłkarzy, zebrał pierwsze seniorskie szlify.

    – To dużo daje na przyszłość. Teraz kiedy wracam do gry przeciwko chłopakom z mojego rocznika, czuję się silniejszy i pewniejszy. W porównaniu z normalnymi facetami wszyscy wydają mi się tacy mali, nie strzelają tak mocno – mówi nowy bramkarz akademii Stoke. Drużyna do lat 18 występuje w jednej lidze z Liverpoolem, Manchesterem City, Manchesterem United czy Evertonem.

    – Z punktu widzenia bramkarza to idealna sytuacja, bo będzie dużo pracy. Stoke stawia na wychowanków, bramkarz drużyny U-23 trenuje codziennie z pierwszym zespołem. Jest perspektywa, że jeśli wszystko potoczy się w dobrym kierunku, to nie jest klub, który nagle kupi sobie golkipera za kilkanaście milionów funtów, tylko będzie chciał promować młodego – liczy Paweł Boruc, ojciec Maksa.

    Dalecy kuzyni

    Zbieżność nazwisk z Arturem nie jest przypadkowa. Rodziny wywodzą się z tych samych stron (Węgrów, Siedlce). Były reprezentant Polski to daleki kuzyn Maksa, choć ani się nie znają, ani nigdy nie mieli okazji nawet się spotkać czy porozmawiać. Pan Paweł nie ukrywa, że nazwisko Boruc na pewno nie przeszkadza, a bardziej pomaga, budzi zainteresowanie synem, ale tylko tyle – bramkarz Bournemouth bynajmniej nie wspiera Maksa w karierze. Nie do przecenienia są za to zasługi trenerów, którzy pracowali z młodym Borucem. – To Łukasz Gajda, który przylatywał do nas z Polski, oraz niemiecki duet Gregor Pogorzelczyk i Lothar Matuschak. Dla nich wyrazy uznania i szacunek za pracę, jaką wykonali. Szczerze dziękujemy – podkreśla pan Paweł.

    Teraz wszystko w rękach i nogach Maksa. Kilka lat temu w akademii Stoke był już bramkarz z polskim paszportem, urodzony w Australii Dominic Kurasik. Jemu nie udało się przebić. Boruc liczy, że z nim będzie inaczej. – Moim głównym celem było dostać się do dobrego klubu, w którym będę miał profesjonalne szkolenie i dostanę szansę ogrania się z mocnymi zespołami. W końcu się udało. Tego zawsze chciałem i o tym marzyłem. Teraz priorytetem jest rozwinąć się tak, by w przyszłym sezonie bronić regularnie w drużynie U-18 – mówi.

    Przerośnie Artura

    Maks ma dwa obywatelstwa. Półtora roku temu był na zgrupowaniu kadry Szwecji swojego rocznika, ale obaj z ojcem zaznaczają, że reprezentacja Polski pozostaje dla niego priorytetem. Przylatywał na jesienne przeglądy talentów do Ambasady RP w Londynie, brał udział w zajęciach Letniej Akademii Młodych Orłów. Problemem był jego niski wzrost, ale to już przeszłość. Boruc ciągle rośnie, aktualnie mierzy 190 cm, a badania kostne, przeprowadzone przez rodziców rok temu, wykazały, że powinien zatrzymać się na 194–195 cm. Pod tym względem nieco przerósłby Artura, który mierzy 193 cm. Jak będzie na boisku?
    https://www.przegladsportowy.pl/pilk...cc=ucs&utm_v=2

  18. #5448
    Legionista Awatar Budyń_70
    Dołączył
    07.2016
    Skąd
    Bemowo
    Posty
    1,625
    Przywitanie Prijo w Al Ittihad.....grubo

    https://twitter.com/ittihad/status/1083784082226663424

  19. #5449
    Legionista Awatar Benek
    Dołączył
    09.2011
    Posty
    10,764
    Grubo to on będzie tam zarabiał , a to wygląda na zwykłą ustawke aby poczuł się jeszcze lepiej
    312meczów*
    68 goli*
    56 asyst*

    jest tylko jeden King!!!!

    *dane mogą ulec zmianie

  20. #5450
    Cytat Zamieszczone przez Budyń_70 Zobacz posta
    Przywitanie Prijo w Al Ittihad.....grubo

    https://twitter.com/ittihad/status/1083784082226663424
    Oni tam w emiratach chyba nie ogarniają, że to nie jest prawdziwy Zlatan

  21. #5451
    Legionista
    Dołączył
    05.2017
    Posty
    851
    Jeśli Olympiacos faktycznie ogląda Berto, to dzisiaj dostał kilka argumentów, żeby ten transfer jednak przeprowadzić.
    Berto wszedł w 65 minucie i zrobił sporo wiatru z przodu. Miał 3-4 fajnie wyglądające rajdy, natomiast w ostatnich 10 minutach meczu pokazał coś, czego nigdy u nas. Po podaniu z rzutu wolnego świetnie skleił piłkę, efektownym zwodem minął obrońcę i oddał całkiem niezły strzał z ostrego kąta. Zdobył też gola po absurdalnym błędzie stopera Rio Ave, który tak podawał piłkę do bramkarza, że wystawił ją Bercie, ten minał golkipera i umieścił piłkę w pustej bramce. Jedno z łatwiejszych bramek Berto w historii.

    Samo Ave przez 1/3 meczu grało w osłabieniu i kontynuuje kryzys w którym jest od początku sezonu i nawet nowa miotła nie pomaga.
    team LEGIA

  22. #5452
    Cytat Zamieszczone przez Tibo Zobacz posta
    Jeśli Olympiacos faktycznie ogląda Berto, to dzisiaj dostał kilka argumentów, żeby ten transfer jednak przeprowadzić.
    Jaki mamy od niego %? Większy niż symboliczne 10%?

  23. #5453
    Legionista Awatar Gabro
    Dołączył
    10.2003
    Posty
    2,234
    Nic nie mamy.
    "Mamy to w sercach, umysłach na tatuażach,
    Mamy to w kodach DNA nie masz szans tego wymazać.
    Liczy sie tylko Nasza duma i sława,
    Jedno miasto jeden klub ! LEGIA WARSZAWA !"

  24. #5454
    coraz chudszy Awatar Kijek
    Dołączył
    06.2004
    Skąd
    miasto gwiazd
    Posty
    6,172
    Mamy.
    MIODUSKI Z LEGII WON!
    Miro, hvala za sve.

    Pudel o BL
    Bogusław zarządzał Legią w sposób intuicyjny, wręcz ręczny. Proste, ręczne sposoby już nie wystarczą. I w tym miejscu są potrzebne moje kompetencje strategiczne."
    Pudel o stadionie
    W przyszłości oczywiście trzeba będzie go powiększyć. Mamy projekt, ale to jeszcze nie jest czas na to, żeby go wdrażać. Na razie chcemy mieć komplet widzów na każdym meczu. Marzy mi się tłum chętnych po karnety i do wykupienia miejsc vipowskich.

  25. #5455
    Legionista
    Dołączył
    01.2018
    Skąd
    Sosnowiec
    Posty
    17
    Mnie się gdzieś zagnieździło w głowie, że 20%...nich mnie ktoś poprawi jak się mylę.

  26. #5456
    Legionista
    Dołączył
    11.2018
    Posty
    76
    Cytat Zamieszczone przez Gabro Zobacz posta
    Nic nie mamy.
    Mamy chyba 10%, chyba Dawidziuk o tym pisał gdzieś.

  27. #5457
    Legionista
    Dołączył
    08.2009
    Posty
    1,473
    Cytat Zamieszczone przez Gabro Zobacz posta
    Nic nie mamy.
    Było ostatnio w legia.net ze mamy z tego %

  28. #5458
    Legionista Awatar arni87
    Dołączył
    02.2011
    Posty
    1,299
    Armando Sadiku w FC Lugano.
    ,,Jeszcze na mnie nie nadeszła pora, ale na pewno już wkrótce wrócę na stałe do Polski, do Warszawy, która nadal pozostaje dla mnie najpiękniejszym miastem świata. (...)
    Może wrócę do swojej ukochanej Legii ..."

  29. #5459
    Legionista Awatar r9robins
    Dołączył
    05.2011
    Skąd
    Targówek
    Posty
    699
    Cytat Zamieszczone przez thorstein Zobacz posta
    Oni tam w emiratach chyba nie ogarniają, że to nie jest prawdziwy Zlatan
    Spadłem z krzesła...

  30. #5460
    Legionista Awatar arni87
    Dołączył
    02.2011
    Posty
    1,299
    Ariel Borysiuk wypożyczony do Wisły Płock.
    ,,Jeszcze na mnie nie nadeszła pora, ale na pewno już wkrótce wrócę na stałe do Polski, do Warszawy, która nadal pozostaje dla mnie najpiękniejszym miastem świata. (...)
    Może wrócę do swojej ukochanej Legii ..."

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •