Strona 19 z 19 PierwszyPierwszy ... 91516171819
Pokaż wyniki od 541 do 561 z 561

Wątek: Hokej na lodzie.

  1. #541
    Legionista
    Dołączył
    11.2009
    Skąd
    Mińsk Maz.
    Posty
    7,483
    Jest nadzieja...

  2. #542
    Legionista
    Dołączył
    08.2003
    Posty
    1,931
    Na szczęście wzięli się za grę, oby tylko nie była to tylko jedna dobra tercja - jak wczoraj.
    Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!

  3. #543
    Legionista Awatar Z.
    Dołączył
    08.2006
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    7,834
    Straszny niefart z tą trzecią bramką. Niestety trzecia tercja, w zasadzie podobnie jak od stanu 3-4 z WB bez gry. Problem w psychice, bo im było bliżej końca tym większy chaos, idiotyczne błędy.

    Naprawdę szkoda, bo gramy niezłe mecze w sumie, tylko wszystko się bardzo zle układa.
    "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

  4. #544
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,386
    Ciekawostka - w przypadku porażki z Polska (tjaaa jasne) Kazachstan moze spaść do niższej Dywizji
    Szanse na wygraną są blisko zera, ale do boju biało-czerwoni!!

  5. #545
    Legionista Awatar Z.
    Dołączył
    08.2006
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    7,834
    "Koniec marzeń, koniec snów, tak.... żegnamy się z mistrzostwami" jak mawiał klasyk, zdaje się w Mexico 86.

    Wielka szkoda.
    "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

  6. #546
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,386
    No i po roku po pamiętnej klęsce z Austrią nadeszły oczekiwane "zmiany", czyt. spadek do III ligi hokejowej
    Smutne to trochę, ale niestety w pełni zasłużone.

    A tymczasem awansowała już Litwa (nie wypuści prowadzenia z Estonią w ostatniej tercji), a jutro poznamy naszego ostatniego rywala - Holandię albo Australię
    Ukraina w coraz większym kryzysie - Japończycy pojechali ich bez mydła 7-1.

  7. #547
    Legionista Awatar 19Christoph16
    Dołączył
    11.2008
    Skąd
    Sosnowiec/Göppingen
    Posty
    486
    Cytat Zamieszczone przez crolick Zobacz posta
    No i po roku po pamiętnej klęsce z Austrią nadeszły oczekiwane "zmiany", czyt. spadek do III ligi hokejowej
    Smutne to trochę, ale niestety w pełni zasłużone.
    No niestety tak to się musiało skończyć Panowie. Bez odpowiedniego wkładu finansowego i zmian w naszej lidze nasza kadra będzie reprezentować taki a nie inny poziom.
    Hokej to piękny sport niestety wielka szkoda ten piękny sport nie jest tak doceniany w Naszym Kraju jak np w Niemczech.
    Ostatnio edytowane przez 19Christoph16 ; 05-05-2018 o 23:37

  8. #548
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,386
    Mała sensacja - Białoruś leci do dywizji I.
    Pierwszy raz od 15 lat.
    WoW.

  9. #549
    Legionista Awatar Alek
    Dołączył
    10.2011
    Skąd
    Niepokonane Miasto
    Posty
    5,597
    Wczoraj rozgromilismy Holandię, która jak pamiętam zawsze należała do slabeuszy, ale dziś widzę pewne zwycięstwo z Ukrainą, która kojarze jako zespół zwykle lepszy od nas.
    Pytanie do speców, czy Ukraińcy to był w teorii najgrozniejszy rywal?
    Bo jest jeszcze Japonia, która myślę jest w naszym zasięgu. Rumunia i Estonia to jak dla mnie ogóry w tej branży.
    Ps: pamiętam w 2002 oglądałem ostatnie MS w naszym wykonaniu i później w 2004 eliminacje w Laszkiewiczem w roli głównej. Następne imprezy przerabialem z doskoku

  10. #550
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,386
    Zgodnie z rankingiem:
    21. Polska
    23. Japonia
    24. Ukraina
    26. Estonia
    28. Holandia
    29. Rumunia
    Brak awansu to byłaby katastrofa. Nasze miejsce jest w dywizji IA, w porywach do Elity.

    A tymczasem Białoruś ledwo ograła Litwę (przegrywali juz 0-2)
    Ostatnio edytowane przez crolick ; 01-05-2019 o 20:09

  11. #551
    Legionista
    Dołączył
    01.2011
    Posty
    236
    Cytat Zamieszczone przez Alek Zobacz posta
    Wczoraj rozgromilismy Holandię, która jak pamiętam zawsze należała do slabeuszy, ale dziś widzę pewne zwycięstwo z Ukrainą, która kojarze jako zespół zwykle lepszy od nas.
    Pytanie do speców, czy Ukraińcy to był w teorii najgrozniejszy rywal?
    Bo jest jeszcze Japonia, która myślę jest w naszym zasięgu. Rumunia i Estonia to jak dla mnie ogóry w tej branży.
    Ps: pamiętam w 2002 oglądałem ostatnie MS w naszym wykonaniu i później w 2004 eliminacje w Laszkiewiczem w roli głównej. Następne imprezy przerabialem z doskoku
    Ukry i Japonia teoretycznie mieli być głównymi rywalami, a tymczasem mecz z Rumunią zdaje się być kluczowy

    Wczorajszy mecz przeciwko Holandii był mało przekonujący, ale dzisiejsze zwycięstwo prócz gry w przewadze 5:3 w trzeciej tercji było pokazem że byliśmy lepsi. Z Ukrainą ogólnie mamy zły bilans bezpośrednich spotkań, więc tym cenniejsza wygrana.
    Nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem.

  12. #552
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,386
    **** dupa i kamieni kupa.
    Przegrywamy z Rumunią mecz o awans.
    W strzałach 38-23 dla nas, ale bramkarz rumuński miał mecz życia.
    Załatwił nas Odrobny kuriozalnym samobójem na 1-2 w momencie jak złapaliśmy wiatr w żagle...

    Ja pierdole
    Ostatnio edytowane przez crolick ; 01-05-2019 o 20:11

  13. #553
    Legionista
    Dołączył
    02.2009
    Posty
    2,147
    Wszystko fajnie, wysokie wygrane, dzisiaj idę do kuchni, włączam radio, a tam akurat wiadomości sportowe i typ podaje wynik z Rumunami. "Że co kuurwa? W hokeja? Z Rumunami? W hokeja?".

  14. #554
    Legionista Awatar Tomereek
    Dołączył
    08.2004
    Skąd
    EMOKA
    Posty
    1,350
    Wczoraj oficjalnie hokej w Polsce umarł. Pierwszym krokiem powinno być rozwiązanie tej marnej ligi i połączenie się nawet z II ligą słowacką. Boże, z Rumunią przegrali. Co za wstyd...
    Pijemy dalej, czy wymiękasz i robisz przysiad?

  15. #555
    Legionista
    Dołączył
    01.2011
    Posty
    236
    Cytat Zamieszczone przez Tomereek Zobacz posta
    Wczoraj oficjalnie hokej w Polsce umarł. Pierwszym krokiem powinno być rozwiązanie tej marnej ligi i połączenie się nawet z II ligą słowacką. Boże, z Rumunią przegrali. Co za wstyd...
    o mnie też boli... ale z drugiej strony patrząc na to jak wygląda organizacja tego sportu na każdym poziomie w naszym kraju... Wszystko taka cyganeria.

    Szkolenie młodzieży to jakiś żart, tak jak rozgrywki dziecięce i młodzieżowe. Na tym poziomie właściwie najwięcej robi Piotrek Ziętara, fajnie że biorą się za to też inni jak Laszka, Chmielecki czy niestety wczorajszy antybohater Odrobny. Ale w tym przypadku jest jednak duża selekcja poza sportowa, bo trenowanie u nich wymaga od rodziców inwestowania znacznych środków finansowych i jeszcze więcej czasu na jeżdżenie po całej Polsce. By na tym etapie cokolwiek się ruszyło potrzeba po pierwsze całorocznych lodowisk, a po drugie trenerów którzy będą nadążać za rzeczywistością a nie cały czas wychwalać sowiecką szkołę bazującą li tylko na zamordyzmie. W przypadku pierwszego punktu to spójrzmy na Warszawę, miasto ponad 2mln mieszkańców z JEDNYM całorocznym lodowiskiem. Blado to wypada nawet przy miastach takich jak Budapeszt.

    Druga liga została zabita w pamiętnym roku sezonie 2015/2016 po tym jak związek zaczął kombinować z dzikimi kartami... (https://legia.net/news/hokej-legia-z...y-polski/12252) Ale tutaj też ciekawy jest nasz Legijny przykład. Druga najbardziej utytułowana drużyna w Polsce, ponownie w dwumilionowym mieście nie była w stanie regularnie zapełniać Torwaru II... 650 miejsc!!! Zdarzało się to właściwie tylko sytuacjach mobilizacji kibiców piłkarskich. Świadomość o tym że w Warszawie istnieje drużyna hokejowa na jakimkolwiek poziomie była absolutnie znikoma, a klub w ramach promocji wprowadził do fanstoru - skąd innąd bardzo fajne - bluzy w cenie o ile pamiętam 369PLN. Tyle liczyli za bluzę której detaliczny koszt produkcji zamyka się w ok 100PLN – podobny styl promowania sekcji jak kąpielówki sekcji Waterpolo którą można podziwiać za darmo na Potockiej. Zamiast pomyśleć, ze ludzie noszący takie ciuchy będą reklamą całej sekcji zrobiono skok na jakieś drobniaki. Teraz w Warszawie grają całkowicie amatorskie Legion, Orły czy Warsaw Capitals, ale skoro Legia nie przyciągnęła widzów to chłopaki grają tym bardziej raczej wyłącznie dla własnej satysfakcji. Gdy Warsaw Sport Grup przejęło cały „hokejowy” lód od COS-u de facto monopolizując szkolenie dzieciaków w Warszawie (działanie wcześniej istniejących Mazowasza i Warsaw Capitals bez lodu, raczej nie miały sensu) były zapowiedzi o tym, że to początki odbudowy Wielkiej Hokejowej Legii https://legionisci.com/news/68423_Ru...go_hokeja.html Mówiło się o tym że tylko jeden silny klub jest szansą na poprawę, ale jak zawsze jednak brak konkurencji zaczął rozleniwiać monopolistę. Dla gości z WSG dość szybko okazało się że poziom rentowności tego projektu ni jak nie zbliża się do chociażby tenisa, więc wygląda na to ze teraz wszyscy liczą na to że hokej ponownie zostanie zapomniany. A jaki ten monopol ma wpływ na szkolenie dzieciaków nie będę pisał, bo w tej kwestii raczej ciężko mi będzie być obiektywnym. Podsumowując nawet u nas w Warszawie nikt nie miał pomysłu ani kasy na wzbudzenie jakiegokolwiek zainteresowania tym widowiskowym sportem. Wiem że jeszcze w Piasecznie coś się dzieje, ale to ze względu na samo lodowisko jest czysta rekraacja, co oczywiście też jest super, ale tym bardziej nie jest odpowiedzią na bolączki naszego hokeja.

    W Ekstraklasie widać że jest z 5 mocniejszych drużyn, reszta niestety odstaje od nich poziomem. Byłbym pewnie zdecydowania za jakimiś miedzykrajowymi rozgrywkami, z tym że to spowoduje że na północ od Krakowa już nigdzie nie zobaczylibyśmy „ekstraklasowego” hokeja. Czy to duża strata, pewnie nie bo i tak południe jest od lat najmocniejsze, ale jednak fajnie że kiedyś my próbowaliśmy, teraz Toruń i Gdańśk. Większym problemem niż skład rozrywek, w tym przypadku zapewne okażą się zmiany regulaminu rozgrywek, dotyczące gry obcokrajowców. Jeżeli naszych zawodników z naszej własnej przaśnej ligi wygryzą emerytowani obcokrajowcy, to będzie to gwoździem do trumny reprezentacji.

    Reprezentacja grająca w tych warunkach w IB to niestety jest mniej więcej poziom który obecnie prezentujemy. Ok, była niedawno szansa niby nawet awansu do elity, ale pamiętajmy też że regularnie tłukła nas np. Korea i nawet bratankowie Węgrzy nam niestety daleko odjechali. Do tego cały czas w tej reprezentacji się coś dzieje, co psuje atmosferę i utrudnia pracę, jak daleko nie szukać problemy ze sprzętem zawodników Cracovi na ostatnim zgrupowaniu w Toruniu.

    Niestety ale chwilowo zupełnie nie widać żadnych znaków by sytuacja naszego hokeja miała się poprawić, a tak jak we wszystkich dyscyplinach, tak i w hokeju coraz rzadziej zdarzają się niespodzianki „na spontanie”. Większość awansów budowana jest na fundamentach długotrwałych programów edukacji hokejowej.

    Szkoda mi bardzo po tym meczy Przemka który popełnił juniorski błąd, szkoda Pawła Droni, bo to oni będą twarzami ewentualnego braku awansu naszego zespołu, a IB to niestety jest dużo poważniejszy problem niż tylko błąd bramkarza czy osłabienie drużyny w dogrywce.


    Cała nadzieja że dzisiaj Ukry chociaż doprowadzą do dogrywki z Rumunami, bo na Holendrów to raczej nie ma co liczyć. Niezależnie od wszystkiego liczę że dwa ostatnie mecze chłopaki wygrają by udowodnić, że nie zasługują jeszcze na całkowite zapomnienie.

    Edit: kilka literówek, które nawet mnie się rzuciły w oczy, a których nie widziałem gdy popełniałem chyba swojego najdłuższego posta
    Ostatnio edytowane przez McDoune ; 02-05-2019 o 12:45
    Nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem.

  16. #556
    Legionista
    Dołączył
    08.2003
    Posty
    1,931
    Holandia prowadzi dzisiaj z Japonia, wiec po pierwsze my na pewno wygrajmy oba mecze, a wtedy bedziemy mogli poczekac na wyniki Rumunow z Ukrami i Holendrami .
    Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!

  17. #557
    Legionista Awatar Tomereek
    Dołączył
    08.2004
    Skąd
    EMOKA
    Posty
    1,350
    Cytat Zamieszczone przez McDoune Zobacz posta
    o mnie też boli... ale z drugiej strony patrząc na to jak wygląda organizacja tego sportu na każdym poziomie w naszym kraju... Wszystko taka cyganeria.

    Szkolenie młodzieży to jakiś żart, tak jak rozgrywki dziecięce i młodzieżowe. Na tym poziomie właściwie najwięcej robi Piotrek Ziętara, fajnie że biorą się za to też inni jak Laszka, Chmielecki czy niestety wczorajszy antybohater Odrobny. Ale w tym przypadku jest jednak duża selekcja poza sportowa, bo trenowanie u nich wymaga od rodziców inwestowania znacznych środków finansowych i jeszcze więcej czasu na jeżdżenie po całej Polsce. By na tym etapie cokolwiek się ruszyło potrzeba po pierwsze całorocznych lodowisk, a po drugie trenerów którzy będą nadążać za rzeczywistością a nie cały czas wychwalać sowiecką szkołę bazującą li tylko na zamordyzmie. W przypadku pierwszego punktu to spójrzmy na Warszawę, miasto ponad 2mln mieszkańców z JEDNYM całorocznym lodowiskiem. Blado to wypada nawet przy miastach takich jak Budapeszt.

    Druga liga została zabita w pamiętnym roku sezonie 2015/2016 po tym jak związek zaczął kombinować z dzikimi kartami... (https://legia.net/news/hokej-legia-z...y-polski/12252) Ale tutaj też ciekawy jest nasz Legijny przykład. Druga najbardziej utytułowana drużyna w Polsce, ponownie w dwumilionowym mieście nie była w stanie regularnie zapełniać Torwaru II... 650 miejsc!!! Zdarzało się to właściwie tylko sytuacjach mobilizacji kibiców piłkarskich. Świadomość o tym że w Warszawie istnieje drużyna hokejowa na jakimkolwiek poziomie była absolutnie znikoma, a klub w ramach promocji wprowadził do fanstoru - skąd innąd bardzo fajne - bluzy w cenie o ile pamiętam 369PLN. Tyle liczyli za bluzę której detaliczny koszt produkcji zamyka się w ok 100PLN – podobny styl promowania sekcji jak kąpielówki sekcji Waterpolo którą można podziwiać za darmo na Potockiej. Zamiast pomyśleć, ze ludzie noszący takie ciuchy będą reklamą całej sekcji zrobiono skok na jakieś drobniaki. Teraz w Warszawie grają całkowicie amatorskie Legion, Orły czy Warsaw Capitals, ale skoro Legia nie przyciągnęła widzów to chłopaki grają tym bardziej raczej wyłącznie dla własnej satysfakcji. Gdy Warsaw Sport Grup przejęło cały „hokejowy” lód od COS-u de facto monopolizując szkolenie dzieciaków w Warszawie (działanie wcześniej istniejących Mazowasza i Warsaw Capitals bez lodu, raczej nie miały sensu) były zapowiedzi o tym, że to początki odbudowy Wielkiej Hokejowej Legii https://legionisci.com/news/68423_Ru...go_hokeja.html Mówiło się o tym że tylko jeden silny klub jest szansą na poprawę, ale jak zawsze jednak brak konkurencji zaczął rozleniwiać monopolistę. Dla gości z WSG dość szybko okazało się że poziom rentowności tego projektu ni jak nie zbliża się do chociażby tenisa, więc wygląda na to ze teraz wszyscy liczą na to że hokej ponownie zostanie zapomniany. A jaki ten monopol ma wpływ na szkolenie dzieciaków nie będę pisał, bo w tej kwestii raczej ciężko mi będzie być obiektywnym. Podsumowując nawet u nas w Warszawie nikt nie miał pomysłu ani kasy na wzbudzenie jakiegokolwiek zainteresowania tym widowiskowym sportem. Wiem że jeszcze w Piasecznie coś się dzieje, ale to ze względu na samo lodowisko jest czysta rekraacja, co oczywiście też jest super, ale tym bardziej nie jest odpowiedzią na bolączki naszego hokeja.

    W Ekstraklasie widać że jest z 5 mocniejszych drużyn, reszta niestety odstaje od nich poziomem. Byłbym pewnie zdecydowania za jakimiś miedzykrajowymi rozgrywkami, z tym że to spowoduje że na północ od Krakowa już nigdzie nie zobaczylibyśmy „ekstraklasowego” hokeja. Czy to duża strata, pewnie nie bo i tak południe jest od lat najmocniejsze, ale jednak fajnie że kiedyś my próbowaliśmy, teraz Toruń i Gdańśk. Większym problemem niż skład rozrywek, w tym przypadku zapewne okażą się zmiany regulaminu rozgrywek, dotyczące gry obcokrajowców. Jeżeli naszych zawodników z naszej własnej przaśnej ligi wygryzą emerytowani obcokrajowcy, to będzie to gwoździem do trumny reprezentacji.

    Reprezentacja grająca w tych warunkach w IB to niestety jest mniej więcej poziom który obecnie prezentujemy. Ok, była niedawno szansa niby nawet awansu do elity, ale pamiętajmy też że regularnie tłukła nas np. Korea i nawet bratankowie Węgrzy nam niestety daleko odjechali. Do tego cały czas w tej reprezentacji się coś dzieje, co psuje atmosferę i utrudnia pracę, jak daleko nie szukać problemy ze sprzętem zawodników Cracovi na ostatnim zgrupowaniu w Toruniu.

    Niestety ale chwilowo zupełnie nie widać żadnych znaków by sytuacja naszego hokeja miała się poprawić, a tak jak we wszystkich dyscyplinach, tak i w hokeju coraz rzadziej zdarzają się niespodzianki „na spontanie”. Większość awansów budowana jest na fundamentach długotrwałych programów edukacji hokejowej.

    Szkoda mi bardzo po tym meczy Przemka który popełnił juniorski błąd, szkoda Pawła Droni, bo to oni będą twarzami ewentualnego braku awansu naszego zespołu, a IB to niestety jest dużo poważniejszy problem niż tylko błąd bramkarza czy osłabienie drużyny w dogrywce.


    Cała nadzieja że dzisiaj Ukry chociaż doprowadzą do dogrywki z Rumunami, bo na Holendrów to raczej nie ma co liczyć. Niezależnie od wszystkiego liczę że dwa ostatnie mecze chłopaki wygrają by udowodnić, że nie zasługują jeszcze na całkowite zapomnienie.

    Edit: kilka literówek, które nawet mnie się rzuciły w oczy, a których nie widziałem gdy popełniałem chyba swojego najdłuższego posta
    Wow! Dzięki za tego posta!
    Pijemy dalej, czy wymiękasz i robisz przysiad?

  18. #558
    Legionista
    Dołączył
    01.2011
    Posty
    236
    To tak jeszcze trochę na poparcie tego co pisałem o szkoleniu w naszym hokeju, wywiad z Marcinem Koluszem, źródło liche, więc wklejam

    Marcin Kolusz: Awans niczego by nie zmienił
    Piotr Chłystek
    dzisiaj 07:44
    Świat ucieka. Jesteśmy na dnie – mówi obrońca kadry, która nie awansowała na zaplecze elity.


    Korespondencja z Tallina

    Kogo może pan wyróżnić w naszym zespole po tych mistrzostwach? – zapytaliśmy selekcjonera Tomasza Valtonena. – Marcin Kolusz był najlepszym obrońcą w całym turnieju. Grał po 25 minut w każdym meczu i trzymał naszą grę – bez zastanowienia odpowiedział trener biało-czerwonych. Z liderem naszej defensywy, który przez lata był czołowym napastnikiem w kraju porozmawialiśmy o porażce w Tallinie, jego przeszłości i przyszłości, problemach polskiego hokeja i charakterze selekcjonera.

    Piotr Chłystek: Co poszło nie tak?

    Marcin Kolusz: Przede wszystkim mecz z Rumunią poszedł nie tak. To był jeden z tych dni, w których kompletnie zawiodła skuteczność. Mieliśmy okazje, ale na nikogo i na nic nie możemy zrzucać winy. Cały mecz goniliśmy rywali. Jak już wpadła bramka na 1:1, to za chwilę straciliśmy bardzo głupiego gola. To podcięło nam skrzydła, ale i tak z tego wyszliśmy doprowadzając do dogrywki. Tam też mieliśmy swoje szanse. Trzeba było trafić. To jest tylko jeden strzał! Ale już kilka razy w karierze od czegoś dużego dzieliła mnie jedna bramka...

    Brak awansu to kolejny gwóźdź do trumny polskiego hokeja?

    Marcin Kolusz: Za przeproszeniem, ale jesteśmy już w takiej dupie, że trudno uznać nasz wynik za coś co jeszcze bardziej pogrąża dyscyplinę. Myślę, że nasza gra nie była najgorsza.

    Może nie była, ale wynik poszedł w świat.

    Marcin Kolusz: Wiedzieliśmy, że ta dywizja jest nieprzewidywalna. Na pozór czekało nas kilka łatwych spotkań, ale przecież nie graliśmy z amatorami. Nie awansowaliśmy, z zaplecza elity spada mocny zespół i za rok znów będzie bardzo trudno. W Estonii w każdym meczu zostawaliśmy zdrowie na lodzie, zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. A to, czy podniesiemy nasz hokej to nie zależy tylko od kadry, ale też od związku, klubów, od tego, czy wszyscy będą zaangażowani. Myślę jednak, że nasz awans do wyższej dywizji nic by nie zmienił. To tylko uspokoiłoby sytuację i pozwoliłoby na przekaz mówiący, że wcale nie jest tak źle, a przypuszczam, że większość zdaje sobie z tego sprawę, że musimy zacząć od podstaw, szkolić i z dużą pokorą podchodzić do naszej dyscypliny, bo świat ucieka. Jesteśmy na dnie i wszyscy musimy działać.

    Widzi pan jakieś światełko w tunelu?

    Marcin Kolusz: Na razie trudno mi je dostrzec. Mam nadzieję, że coś się ruszy. Ale to musi być spójne. Z młodymi pracują w Nowym Targu, w Jastrzębiu, w Tychach, ale tu nie ma synchronizacji. Owszem, z tego wyłonią się nowi zawodnicy, ale oni będą na różnym poziomie, bo nie wyjdą z jednego systemu szkolenia. A to przecież podstawa.

    Porozmawiajmy jeszcze o tym, co stało się w Tallinie. Jak na wydarzenia reagował trener Valtonen? Widzieliśmy, że atmosfera w kadrze była bardzo dobra. Czy sytuacja po feralnym meczu z Rumunią uległa zmianie?

    Marcin Kolusz: Po tym spotkaniu trener był zaskoczony i wściekły. Wynik nie oddawał tego, co działo się na lodzie. Przy dobrym dniu spokojnie moglibyśmy wygrać w regulaminowym czasie. Wszyscy zresztą nie do końca potrafiliśmy uwierzyć w to, co się stało. Ale na drugi dzień Tomek zachował się wobec nas kapitalnie, choć najpierw nakrzyczał na wszystkich. To dlatego, że rano, gdy się spotkaliśmy wszyscy mieli spuszczone głowy, nikt nikomu nie mówił „cześć” ani „dzień dobry”. – Ludzie, takie jest życie. Trzeba cały czas zachowywać się normalnie – podkreślał. Trener ma świetne, niezwykle pozytywne podejście. Nawet w trudnym momencie starał się je utrzymać. Chciał, byśmy byli profesjonalni, walczyli i wierzyli do końca, że jeszcze możemy wygrać ten turniej.

    Skoro pojawił się temat zachowania selekcjonera po porażce z Rumunią to wróćmy do sprawy porannych rozjazdów. Tradycyjny trening przed przegranym meczem wypadł fatalnie. Kolejny był rutynowy, a mimo to trener określił go „najlepszym w sezonie”. Sam przyznał, że tymi słowami chciał was podnieść na duchu. Czy może jednak w tych kilku ćwiczeniach było coś wybitnego?

    Marcin Kolusz: Trener widzi różne rzeczy. Dokładne podania, jakość strzału, odpowiednie tempo. To także psychologia sportu, którą zna, bo przecież też był zawodnikiem i czuje kiedy jest źle, a kiedy dobrze. On nie kłamie. To szczery człowiek i tej szczerości oczekuje także od drugiej strony. Cieszę się, że mogłem z nim pracować i życzyłbym sobie, żeby takie podejście u szkoleniowców było normą.

    W kadrze współpracował pan już z wieloma trenerami. Czym Valtonen wyróżnia się na tle poprzedników?

    Marcin Kolusz: Ma bardzo ciekawe podejście do hokeja i do życia w ogóle. Jest człowiekiem otwartym. Nie zapomina, że pracuje z różnymi ludźmi, stara się być wyrozumiały i poznać zdanie drugiej strony. Kiedy go pierwszy raz spotkałem od razu poprosił, by przejść na „ty”. To miłe i nietypowe, bo zawsze szkoleniowiec był „panem trenerem”.

    To właśnie Valtonen zmienił kapitana reprezentacji. Przez ostatnich kilka lat to pan nim był, ale teraz literkę „C” na koszulce nosił Tomasz Malasiński. Kwestia utraty tej funkcji miała dla pana jakieś znaczenie?

    Marcin Kolusz: Nie mam z tym żadnego problemu. To było duże wyróżnienie i odpowiedzialność, ale trener po prostu chciał coś zmienić, poukładać zespół po swojemu.

    Nie ma pan też większych problemów z grą w obronie, choć przez lata był napastnikiem. Pamięta pan moment, w którym trener Valtonen zaproponował występy w defensywie?

    Marcin Kolusz: W Podhalu mieliśmy trudną sytuację kadrową, jakieś kontuzje, choroby, więc na początku grałem tam trochę z konieczności. Jednak z czasem Tomek dawał mi do zrozumienia, że podoba mu się moja postawa w obronie. Nie protestowałem, bo początek sezonu straciłem z powodu urazu ścięgna Achillesa i zwyczajnie chciałem już grać, bez względu na pozycję. Wykorzystuję też drobne doświadczenie z przeszłości, bo zdarzało mi się występować w obronie, zazwyczaj w zastępstwie. Tak było w Sanoku, a w GKS Tychy byłem defensorem nawet w trakcie ligowych finałów. Za dzieciaka też pojawiałem się na tej pozycji.

    Przejście na obronę daje nowe możliwości? Można się rozpędzić, rozejrzeć, pomyśleć?

    Marcin Kolusz: Zgadza się. Ta pozycja wymusza na zawodniku kreowanie gry, przez co więcej czasu spędzam przy krążku, a to zawsze lubiłem. Gdy grałem na skrzydle, jak tylko dostałem gumę, to w zasadzie od razu należało strzelać. Ta przygoda z obroną dała mi nową energię. Lubię takie wyzwania. Zostałem rzucony na głęboką wodę, ale radzę sobie.

    A jak oceni pan estońskie mistrzostwa w swoim wykonaniu? Po raz pierwszy w kadrze podczas głównej imprezy grał pan w obronie, a nie w ataku.

    Marcin Kolusz: Mam nadzieję, że nie zawiodłem oczekiwań trenera i na arenie międzynarodowej sprostałem wyzwaniom w tej nowej dla mnie roli. Jednak zawsze może być lepiej, więc chciałbym dalej doskonalić grę w obronie.

    Musimy jednak odnotować, że zmarnował pan dwie sytuacje sam na sam z bramkarzem, w tym jedną w starciu z Rumunią. Już pan zapomniał jak to jest być napastnikiem i ręka zadrżała?

    Marcin Kolusz: Występując jako obrońca też oddaję sporo strzałów, ale większość z linii niebieskiej. W każdej z tych sytuacji oko w oko z bramkarzem miałem pomysł, lecz brakowało precyzji i trochę zimnej krwi. Może faktycznie miałbym jej więcej, gdybym dalej grał w ataku? Ale w sumie to były proste sytuacje, które powinny zakończyć się golem.

    Będzie pan nadal występował w reprezentacji?

    Marcin Kolusz: Trzeba jasno powiedzieć, że należę do starszego pokolenia w kadrze. Przez 15 lat występów w seniorskiej reprezentacji nigdy nie odmówiłem gry. Zobaczymy co się wydarzy w przyszłym sezonie. Nie chcę teraz decydować o tym, co będzie. Muszę zastanowić się, czy moja osoba jeszcze pomaga tej drużynie, czy może trzeba dać szansę młodszym.

    A co z karierą klubową. Zostaje pan w Podhalu?

    Marcin Kolusz: Jeszcze nie wiem, gdzie będę grał w kolejnym sezonie. Na razie chcę odpocząć i pobyć z rodziną.

    Wróćmy jeszcze do gry w obronie. Skoro tak dobrze odnalazł się pan w nowej roli, to nie zastanawia się pan, czy kariera Marcina Kolusza nie mogła potoczyć się lepiej? Przy pańskim talencie chyba można było wycisnąć więcej? W końcu kiedyś został pan nawet wybrany w drafcie do NHL przez Minnesotę Wild.

    Marcin Kolusz: Tak przy okazji mogę wspomnieć, że gdy byłem na obozie w Minnesocie, to tam też miałem epizod na obronie. Ale chyba nie dostrzegli mojego potencjału (śmiech). Nie wiadomo, co by się stało, gdybym wcześniej został obrońcą, gdybym w pewnym momencie w Ocelaři Trzyniec sprostał oczekiwaniom, a potem klub z Popradu nie miał kłopotów finansowych, które skłoniły mnie do powrotu do Polski. Patrząc z perspektywy czasu może pewne rzeczy zrobiłbym inaczej albo w innym momencie. Ale już nie wracam do tego co było. Niczego nie żałuję. Staram się cieszyć tym, co mam dzisiaj.

    Będąc polskim hokeistą o radość nie jest łatwo. Gdy rozmawialiśmy równo rok temu wypowiadał się pan w podobnym tonie co teraz: „Jesteśmy na dnie i czas najwyższy, by wszyscy ludzie, którzy chcą dobra tej dyscypliny się zmobilizowali i spróbowali coś zbudować. Spokojnie, mądrze i na lata”. Od tego czasu coś się ruszyło?

    Marcin Kolusz: Niestety, dużo się nie zmieniło. Są tylko zrywy. Tu PZHL coś próbuje, tam kluby, my też, jako zawodnicy, wyszliśmy z jakąś inicjatywą i założyliśmy Stowarzyszenie Zawodników Hokeja na Lodzie. Nie wszyscy ciągną w tę samą stronę. Nie ma jedności i osoby, który mogłaby skupić wszystkich wokół siebie i przetłumaczyć, że musimy działać razem. Bez solidarnego podejścia nic nie osiągniemy.

    A jak obecnie układa się relacja zawodników z PZHL? Kolorowo na pewno nie jest. Był protest przy okazji turnieju EIHC w Gdańsku, a czy związek przekazał wam obiecane do końca zeszłego roku zaległe pieniądze za występy w kadrze?

    Marcin Kolusz: Próbowaliśmy dojść do porozumienia, ale trudno było cokolwiek uzyskać na piśmie. Te sprawy przejęli prawnicy współpracujący ze Stowarzyszeniem i sprawa toczy się w sądzie, a pewne decyzje zostały już podjęte. Wysłano m.in. pierwsze wezwania do zapłaty.
    Źródło: Przegląd Sportowy
    Data utworzenia: 6 maja 2019 07:44
    Piotr Chłystek Dziennikarz „Przeglądu Sportowego”
    Nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem.

  19. #559
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,386
    W meczu o utrzymanie w Elicie Francja prowadziła w 2 kwarcie z UK 3-0, tylko po to żeby stracić 3 bramki, doprowadzić do dogrywki i stracić bramkę w dogrywce

    W przyszłym roku w IA pewnie Francja i Włochy

  20. #560
    Legionista
    Dołączył
    01.2011
    Posty
    236


    Nutki z Pucharem Stanleya, niesamowita historia Binningtona - fajne były te tegoroczne playoffy w NHL
    Nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem.

  21. #561
    Legionista Awatar Tomereek
    Dołączył
    08.2004
    Skąd
    EMOKA
    Posty
    1,350
    Zajebiście! A jeszcze pod koniec ubiegłego roku zajmowali ostatnie miejsce w konferencji! No i muszę się przyznać, że Tarasenko jest jedynym ruskim hokeistą, którego lubię
    Pijemy dalej, czy wymiękasz i robisz przysiad?

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •