Strona 461 z 561 PierwszyPierwszy ... 361411451457458459460461462463464465471511 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 13,801 do 13,830 z 16801

Wątek: Media o kibolach

  1. #13801
    Dziś w kultowym serialu na wspólnej ciężko było zdobyć bilety na mecz Legia-Górnik

  2. #13802
    Morterator Awatar mort
    Dołączył
    05.2005
    Skąd
    OFMC
    Posty
    10,366
    przeciez Lechia odpalała
    ...ta ziemia do Polski należy
    choć Polska daleko jest stąd,
    bo wolność krzyżami się mierzy
    historia ten jeden ma błąd!!!!

    Better Dead Than Red!!!

  3. #13803
    W tym sezonie tylko na wyjeździe, co by pasowało do dalszej części tego zdania. No ale jedna runda o niczym nie musi świadczyć i podejrzewam, że autor przekręcił trochę sens, w końcu nie posądzam go o przesadną orientację w świecie kibiców. Wierzę, że nikt w Polsce z klubem takich chujowych układów nie ma (no może poza jednymi )
    W dalszej części jest też coś w podobny deseń o Pogoni, więc musiał pojebać.

  4. #13804
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98

    Dzisiejszy Przegląd sportowy, art: Wojna wszystkich ze wszystkimi

    Część 1.

    Kolejni kibice, tym razem Wisły Kraków, rozpoczęli bojkot. Kluby ekstraklasy dążą do porozumienia, bo nie mogą dopiąć budżetu, ale muszą respektować prawo i nie mogą zgodzić się na najważniejsze żądania fanów. Koło się zamyka, a końca wojny nie widać.


    Kibice Wisły Kraków dwa tygodnie temu w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław szydzili ze swoich piłkarzy. Teraz idą krok dalej – ogłosili protest. Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków (SKWK) nawołuje pozostałych, niezrzeszonych fanów do niepojawiania się na stadionie. SKWK zamierza zorganizować wspólne oglądanie sobotniego meczu z Górnikiem na terenach TS Wisła – przyległych do stadionu, gdzie odbędzie się doping z oprawą (czytaj nieograniczonymi racami) oraz grill. Do czwartku wieczorem nie wystąpili zresztą do urzędu miasta o zgodę na organizację imprezy masowej, a można się spodziewać, że kibiców, którzy przyjdą oglądać spotkanie z Górnikiem na telebimach, będzie więcej niż 999 (od tysiąca zgromadzonych osób mamy do czynienia z imprezą masową, na którą wymagane jest pozwolenie urzędników). Taki stan rzeczy ma trwać, aż klub nie spełni postulatów kibiców.
    Kluby w rozkroku

    Zrzeszeni w SKWK fani nie chcą rozmawiać z mediami. Twierdzą, że ich słowa zostaną wyjęte z kontekstu i przekręcone przez niechętnych im dziennikarzy. Jedynym więc źródłem informacji o proteście jest strona internetowa stowarzyszenia. Lista postulatów jest długa – od „ograniczenia ingerencji policji w działalność klubu i życie kibiców Wisły Kraków", poprzez „utworzenie profesjonalnego programu i warunków szkolenia młodzieży", po „(podjęcie) działań na rzecz ochrony i polepszenia sytuacji kibiców Wisły Kraków, w tym działań na rzecz depenalizacji pirotechniki, jasnego regulaminu wyjazdowego czy możliwości prezentacji tzw. sektorówek", aż do „zatrudnienia w klubie osób odpowiedzialnych, z doświadczeniem w zarządzaniu w sporcie".


    Wszystko ładnie ubrane w słowa i choć kibice rozpisują się o fatalnych punktach gastronomicznych i szklanych osłonach, które ograniczają im widoczność, nie ma wątpliwości, że sprawa po raz kolejny rozbija się o race. Race, które urosły do rangi symbolu. Dla rządu i policji są złem wcielonym, a tak naprawdę łatwym pretekstem do walki przeciwko skrajnie prawicowym (w znacznej większości) i antyrządowo nastawianym grupom; dla kibiców zaś najświętszą sprawą, o którą warto walczyć. Kluby w tym przeciąganiu liny stoją w rozkroku.


    Wszystko ładnie ubrane w słowa i choć kibice rozpisują się o fatalnych punktach gastronomicznych i szklanych osłonach, które ograniczają im widoczność, nie ma wątpliwości, że sprawa po raz kolejny rozbija się o race. Race, które urosły do rangi symbolu. Dla rządu i policji są złem wcielonym, a tak naprawdę łatwym pretekstem do walki przeciwko skrajnie prawicowym (w znacznej większości) i antyrządowo nastawianom grupom; dla kibiców zaś najświętszą sprawą, o którą warto walczyć. Kluby w tym przeciąganiu liny stoją w rozkroku. Muszą egzekwować prawo i – chcąc, nie chcąc – uczestniczyć w wojnie z kibicami, którą wypowiedział im rząd. Z drugiej strony, przynajmniej dopóki kluby nie wychowają nowej widowni, dopóty są zakładnikami ultrasów. Gdy najgłośniejszych i najbardziej aktywnych fanów brakuje na trybunach, odbija się to w rachunku zysków i strat.


    Wisła Kraków jest kolejnym klubem, którego dotyka problem bojkotu albo protestu kibiców. W ostatnim roku z podobnymi problemami borykały się: Legia Warszawa (który to raz?), Korona Kielce, Jagiellonia Białystok, Zagłębie Lubin czy Widzew Łódź. Protestują też kibice Ruchu Chorzów, Podbeskidzia Bielsko-Biała i inni w niższych ligach.
    Nabijanie punktów

    Kluby ekstraklasy chciałyby wymienić publiczność: osobników z szalikami na twarzach, odpalających race, przeklinających i wywieszających „patriotyczno-narodowe" transparenty, zastąpić na trybunach wyższą klasę średnią, która nie tylko kupi karnet na trybuny, zajmie wyznaczone miejsce i nie będzie obrażać przeciwników, ale też weźmie udział w programie lojalnościowym, nabijając punkty na kartę w klubowym sklepie.


    Podobny proces wymiany publiczności dokonuje się albo już się dokonał w krajach Europy Zachodniej (choć nie wszędzie). Nie przebiega jednak tak gładko, jak mogłoby się wydawać. 12 grudnia w Niemczech ma wejść w życie ustawa zakazująca odpalania rac i środków pirotechnicznych. Na wszystkich niemieckich stadionach trwają ostatnio kibicowskie protesty. Z kolei w Anglii w zeszły weekend doszło do skandalu związanego z antysemickimi okrzykami fanów West Ham, skierowanymi w kibiców tradycyjnie żydowskiego klubu – Tottenhamu.


    Dyżurnym przykładem, wyświechtanym do granic możliwości, jest ten o bohaterskiej premier Margaret Thatcher, która w Anglii poradziła sobie ze stadionowymi bandytami. Ilekroć debatą o kibicach zajmują się politycy bądź popularne media, argument ten zostaje podniesiony. Ludzie, którzy szafują tym przykładem, nie dostrzegają jednak zmian, które zaszły w Polsce. Bandytyzm stadionowy jest u nas równie incydentalny, jak w krajach Europy Zachodniej. Politycy zapomnieli, co 15–20 lat temu działo się na trybunach polskich stadionów. Kiedy latające kamienie rozbijały głowy fanów, na porządku dziennym były wtargnięcia całych grup wyrostków w dresach i z szalikami na twarzach na murawę, przerywanie meczów, regularne wojny z kibicami drużyn przeciwnych i policją. Czy ktoś jeszcze pamięta, jak podczas meczu z Anglią w eliminacjach MŚ w 1993 roku na Stadionie Śląskim można było zaobserwować dantejskie sceny – gdy bijące się między sobą polskie grupy chuliganów wyparły policję ze stadionu? Dziś incydenty na trybunach to zjawisko niemal nieistniejące. Jednak część mediów i polityków wciąż stawia znak równości między odpalanymi racami a demolką stadionu.


    Rząd wypowiedział wojnę kibicom dwa lata temu, gdy chuligani Legii Warszawa i Lecha Poznań po finale Pucharu Polski wtargnęli na murawę stadionu w Bydgoszczy. I to wojnę niemal totalną – na wszystkich frontach i która wciąż się zaostrza – w której często dochodzi jednak do absurdów. Rządowa ofensywa zaczęła się przed EURO 2012. Pod koniec maja 2012 r. CBŚ zatrzymało 42 kibiców Legii Warszawa , w tym Piotra S. „Starucha", podejrzewanych o przestępstwa narkotykowe. Początkowo kibice mieli zostać zatrzymani na 3 miesiące (mistrzostwa Europy mieli obejrzeć w telewizji w świetlicach aresztów), ale niedawno tymczasowe pozbawienie wolności zostało niektórym z nich („Staruchowi" również) przedłużone. Jak podają dziennikarze śledczy „Wprost", Paweł Reszka i Michał Majewski, prokurator ma niewiele, i to bardzo wątpliwych dowodów, że „Staruch" faktycznie kupił kilogram amfetaminy z zamiarem przetransportowania towaru do Szwecji. W akcie oskarżenia widnieją tylko zeznania świadka koronnego, „Haniora", w dodatku często ze sobą sprzeczne. Majewski i Reszka dotarli do jego zeznań opisujących rzekomą narkotykową transakcję: „S. miał podjechać toyotą corollą". Problem w tym, że „Staruch" takiego samochodu nie miał. „Hanior" opowiedział też, że wcale nie przekazał „Staruchowi" amfetaminy i nie wziął od niego pieniędzy. Panowie mieli ustalić, że za godzinę w to samo miejsce podjedzie Rafał S., pseudonim „Hrabia", i przekaże „Staruchowi" narkotyki, a ten zapłaci za nie 7 tysięcy złotych. Krótko mówiąc, świadkiem przekazywania narkotyków i pieniędzy nie był. Obrońca Staruchowicza, mecenas Krzysztof Wąsowski, cytowany przez „Wprost", stwierdza : – Przetrzymywanie mojego klienta sprawia wrażenie aresztu wydobywczego znanego w państwach totalitarnych.


    Nalot o 6 rano

    Po derbach z Polonią (kibice Legii Warszawa zdemolowali Żyletę, po tym jak na prośbę spikera o udrożnienie dróg ewakuacyjnych i braku reakcji ze strony kibiców, na trybunę wkroczył oddział ochrony z gazem pieprzowym; trybuna została w części zamknięta, co spowodowało, że dziś na meczach jest pusta) zatrzymana została narzeczona „Starucha" Katarzyna Ceran. Policja wpadła do jej mieszkania o 6 rano. Powód zatrzymania – podczas derbów nie zajmowała miejsca zgodnego z tym na bilecie... Została wyprowadzona w kajdankach i zawieziona na komendę. Normą w przypadku spraw o wykroczenie – a tak kwalifikuje się niezajęcie swojego miejsca na imprezie masowej – jest wysłanie wezwania stawienia się w wyznaczonym dniu na komendzie. Spędziła noc w areszcie, a następnego dnia stanęła przed sądem, który jednak odmówił rozpatrzenia jej sprawy w trybie przyspieszonym.



    Do podobnych absurdów dochodziło w Kielcach, gdzie zakazy stadionowe dostawali kibice, którzy nie zajmowali swoich miejsc, a także ci, którzy przeklinali. Fani Korony Kielce oczywiście rozpoczęli protest i jako jedni z niewielu doczekali się wsparcia zarówno piłkarzy, którzy wyszli na mecz w koszulkach z napisem: „Piłka nożna dla kibiców", jak i klubu. Komendant i jego zastępca, którzy tak brawurowo wojowali w Kielcach z kibicami, dostali awans i dziś są już w Warszawie.
    Ostatnio edytowane przez koolherc ; 30-11-2012 o 09:33

  5. #13805
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98
    Część 2.

    Normą są akcje policji uprzykrzające życie kibicom. Fani Górnika Zabrze podróżujący na mecz do Białegostoku zostali zatrzymani 10 kilometrów przed celem podróży. Gdy funkcjonariusze nie znaleźli żadnych zakazanych przedmiotów, zaczęli drobiazgowo kontrolować listę wyjazdową, do czego zresztą nie mieli prawa, bo wgląd w te dokumenty mają tylko organizatorzy imprezy masowej – w tym przypadku klub Jagiellonia Białystok. Przykłady można mnożyć.



    Zawsze niewinni

    Kibice nie są niewinni. W tym sezonie chuligani Widzewa Łódź wracający z meczu z Gliwic zdemolowali peron na nowym dworcu w Katowicach, z kolei szalikowcy Pogoni zniszczyli pociąg, jadąc na spotkanie z Lechem do Poznania. Kibice są jednak wedle swego mniemania zawsze niewinni, a każdą burdę potrafią wytłumaczyć nieśmiertelnym hasłem – prowokacja policyjna. Bardzo łatwo potrafią wskazać, kiedy klub nie dotrzymuje z nimi umowy, jednak na swoje przewiny są całkowicie ślepi. Widać to chociażby na przykładzie ostatnich wydarzeń na Wiśle, które zresztą są genezą bojkotu.



    Zaczęło się od meczu z Lechem Poznań, gdy w drugiej połowie kibice zasiadający na trybunie C zorganizowali dużych rozmiarów pokaz pirotechniczny, w wyniku którego kilka rac wylądowało na murawie. Mecz trzeba było na chwilę przerwać. Umowa kibiców z klubem była taka, że gdy będą chcieli wnieść sektorówki na trybuny, wcześniej o tym poinformują. Obiecali także, że na flagach nie będzie treści obraźliwych, gloryfikujących przemoc, itp. Podczas spotkania z Lechem pojawiły się na trybunie C flagi z napisami „Zobacz pasiasta zdziro, jak wygląda piro" oraz „Nie ma na to leku, finał będzie w grobie. Wszyscy cierpicie na galeofobię". Galeofobia to chorobliwy strach przed rekinami – bojówka Wisły Kraków nazywa się Sharks – po angielsku: rekiny. Bojówka, z powodu której kilku kibiców Cracovii faktycznie „skończyło w grobie".
    Zdziwione Rekiny

    Kraków jest wyjątkowym miejscem na kibicowskiej mapie Polski. Bojówki Wisły i Cracovii rachunki wyrównują nie za pomocą pięści, ale noży. Kibice podczas meczów wychwalają na flagach i transparentach zabójców, naśmiewają się z ofiar z obozu przeciwnika. Zdziczenie obyczajów osiągnęło niewyobrażalny poziom, gdy w kalendarzu wydanym przez SKWK na 2013 rok znalazło się zdjęcie z monitoringu miejskiego pokazującego, jak chuligani Wisły z maczetami napadają na jednego z liderów kiboli Cracovii – „Mastera", następcę zasztyletowanego w 2011 roku „Człowieka". W rozmowie z portalem Interia.pl szef SKWK Robert Szymański mówi jednak: – Rekin stał się już symbolem ultrasów Wisły Kraków, a nie chuliganów. W tym haśle nie można doszukiwać się nawoływania czy gloryfikacji przemocy (...) trybuna nie została zamknięta za to hasło, ale za to, że na murawę spadły dwie race. Rzucanie nimi nie było w planach, ktoś nie wytrzymał ciśnienia i tyle. Nie wiedzieliśmy, że w drugiej połowie będzie urządzone tak duże racowisko".



    W efekcie wojewoda małopolski zamknął trybunę C, a Wisła Kraków dołożyła zakaz wnoszenia sektorówek. Szymański nie może tego zrozumieć, stąd protest: – Bardzo dziwi też fakt, że już przy pierwszej interwencji wojewody klub idzie na tak dalece posuniętą współpracę ze służbami. Zakazanie sektorówek wprost odpowiada na naciski służb, zupełnie tego nie rozumiemy, wydawało się, że klub bardziej stoi za swoimi kibicami – mówi w wywiadzie z Interią.



    Podobnie zdziwieni są kibice Legii Warszawa, gdy dostają od UEFA karę za wywieszenie flagi z napisem „Good night left side". Niby nie ma w tym transparencie nic strasznego, gdyby nie fakt, że to hasło skinheadów i nawołuje do bicia ludzi o innym kolorze skóry. Podobnie jak udawali zdziwionych, gdy opinia publiczna była oburzona ich flagą z napisem „Jihad", zaprezentowaną podczas meczu z izraelskim klubem Hapoel Tel Awiw.


    Kluby wciąż nie wiedzą, jak się zachować. Jedne próbują się z kibicami dogadać, ale łatwo w tym „dogadywaniu się" przekroczyć zdroworozsądkowe granice. Głośna była sprawa Lecha Poznań i kibica znanego jako „Litar" (jedna z najważniejszych postaci Wiery Lecha Poznań), którego firma miała z klubem podpisaną umowę na catering dla VIP-ów oraz dla policji monitorującej mecze Lecha Poznań. Gdy Litar dostał zakaz stadionowy, a sprawa jego powiązań biznesowych z klubem wyszła na jaw, Lech Poznań wypowiedział mu umowę. Nowym dostawcą pożywienia została firma Taste of Style Catering, która za 55 tysięcy złotych miesięcznie przejęła obowiązki karmienia VIP-ów (i policji). Firma należąca do partnerki Litara – Justyny Grabowskiej. Na wiele trybun ultras w Polsce niewpuszczana jest ochrona, a kibice sami pilnują porządku. Za co zresztą kluby im płacą.
    Sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana – wciąż nie ma jasności, jak bardzo niebezpieczne są same race, o które w dużej mierze toczy się wojna. Z całą pewnością, gdy są odpalane przez osoby do tego wyznaczone i przeszkolone, na dole trybuny, gdzie jest wybetonowana posadzka, nie stanowią tak dużego zagrożenia, jak wtedy, gdy odpalane są z ukrycia pod flagami. W Polsce używanie środków pirotechnicznych podczas imprez masowych jest zakazane przepisami prawa. Kibice powołują się jednak na inne kraje, gdzie ograniczone użycie pirotechniki nie jest karane – jak chociażby w Norwegii czy Austrii.



    Czy w tej wojnie wszystkich ze wszystkimi są szanse na rozejm? I to rozejm satysfakcjonujący wszystkie strony? W każdej kolejce ekstraklasy sektory przeznaczone dla gości są częściej puste. Potrzebna jest gruba kreska: zmiana prawa, która zakładałaby ograniczoną możliwość używania środków pirotechnicznych na imprezach masowych (np. na wzór norweski, tylko przez osoby odpowiednio wcześniej przeszkolone) i jednocześnie przerzucenie odpowiedzialności na kibiców. Race byłyby więc dozwolone, ale tylko do pierwszej wpadki. Bez żółtych kartek. Jeżeli pirotechnika lądowałaby na murawie, albo – co gorsza – na sektorach kibiców przyjezdnych, wówczas nakładano by zakaz używania rac na danym obiekcie przez kilka lat. Plus finansowanie kar ze środków stowarzyszeń. Pytanie tylko, czy obie strony stać na taki kompromis.

  6. #13806
    Legionista Awatar Kusza
    Dołączył
    07.2011
    Posty
    1,765
    Ciężko się jakoś jednoznacznie odnieść do tego artykułu, z jednej strony wzmianka o S. napisana raczej na plus, ale sformułowanie że sprawa rozbija się o race brzmi jak wyjęta z Jóźwiaka
    No i jeszcze GNLS jak hasło nawołujące do bicia ludzi o innym kolorze skóry
    Plus, nie wspomniano że kara była nałożona też za hasło z Powstania...
    ...Trzech setek armat ryczy kanonada,
    Zda się pod trupem ziemia się rozpęknie, —
    O dziecko polskie, za Twojego dziada,
    Który tam zginął, niech Twe serce klęknie,
    O dziecko polskie, święć się krwi szkarłatem
    I wołaj: Wolność! I bij w kratę lochów,
    Bo jeśli Bóg jest nad tym podłym światem,
    Toś ty zbawione przez Wolę i Grochów...

  7. #13807
    Dzięki koolherc za kolejny dobry materiał.

    Te artykuły w Polityce i PS w ostatnim czasie są jasnym sygnałem, że nawet pojedyncze protesty grup kibicowskich przynoszą swój efekt. Naprawdę szkoda, że do tej pory większość ekip tego nie pojęła. Może te materiały prasowe, mimo że raczej w tonie krytycznym o naszym ruchu, to jednak zauważające też przesadną aktywność państwa i psów - przekonają niezdecydowanych.

    Oby na wiosnę kibicowska Polska była już bardziej dogadana w temacie.

    Edit: Kusza - nie wymagajmy też nie wiadomo czego od mediów. Szczególnie od tych, które do tej pory pisały o nas jednoznacznie źle. W kolejnych materiałach wypływają dziwne akcje psów i jak ktoś tam się piłką interesuje, to gdzieś mu się to może złożyć do kupy w głowie. My sami nie jesteśmy w stanie ustalić jednego frontu, więc nie wymagajmy od mediów jakiegoś szczególnego zgłębiania tematu. I tak jestem zaskoczony ich dociekliwością w ostatnim czasie.
    Ostatnio edytowane przez EviLmonkey ; 30-11-2012 o 09:52

  8. #13808
    Legionista Awatar Foxx
    Dołączył
    08.2003
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    9,998
    Co by nie mówić, do "głównego nurtu" przebija się coraz więcej faktów, o których przez lata milczano... No i zwróćcie uwagę, że z kontekstu S. wreszcie wypadli Rzeźniczak z Koziołkiem.
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

  9. #13809
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98
    To jeszcze dorzucę mały fragment wywiadu z Furmanem z tegoż numeru Przeglądu sportowego zatytułowany " Gwiazda za 5 tysięcy"

    PS - Chyba nie ma przypadku w tym, że podczas zgrupowań dzieli pan pokój z Jakubem Koseckim. Dwaj bezczelni indywidualiści?
    Furman - Lubię "Kosę" i w pełni się z nim zgadzam. Wiemy, jak jest w Polsce. Pamiętamy jego wywiad telewizyjny po meczu z Wisłą, kiedy dostał powołanie do reprezentacji. Chłopak strzelił dwa gole, a wszyscy i tak śmiali się z jego korali, łańcuchów czy dekoltu. To właśnie nasza mentalność. Najpierw patrzymy, jak ktoś się ubiera, a dopiero później jak gra. [...]

  10. #13810
    Legionista Awatar rey
    Dołączył
    07.2007
    Skąd
    WA
    Posty
    8,738
    A co ta wypowiedź ma wspólnego z tematem "Media o kibolach"?
    ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

  11. #13811
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98
    Ot, przeglądałem dalej PS. Rzuciło mi się w oczy, w kontekście tego iż robiliśmy podśmiechujki z tego sznurka od rolety na szyi Koseckiego to wrzuciłem. Tyle i aż tyle. Następnym razem się zastanowię. Przepraszam.

    P.s. Fora mają taką funkcję - prywatna wiadomość.

  12. #13812
    Nad czym tu się zastanawiać?
    Jak dobrze gra to już przestaję wyglądać jak głupek ?
    Piłka Nożna dla Bandytów !

  13. #13813
    Legionista Awatar TNTP
    Dołączył
    06.2009
    Skąd
    dzisiaj tu, a jutro tam
    Posty
    4,643
    Przecież kopacze piłki to w przeważającej większości pól i ćwierć debile więc nie ma potrzeby doszukiwać się jakiejś większej logiki w ich przemysleniach. Skoro umieją (chociaż w naszym przypadku jest to zdanie na wyrost ) kopać piłkę to niech się na tym skupia, a nie emanuja słuchaczy swoimi rozważaniami o naturze człowieka.
    Lieber tot als rot!!

  14. #13814
    Portowiec Awatar kraroryfer
    Dołączył
    02.2012
    Skąd
    \P/olice
    Posty
    295
    Cytat Zamieszczone przez EviLmonkey Zobacz posta
    Oby na wiosnę kibicowska Polska była już bardziej dogadana w temacie.
    Ja sobie nie wyobrażam, żeby runda wiosenna nie zaczęła się ogólnopolskim bojkotem. Sprawy zaszły za daleko i mam nadzieję, iż podczas przerwy zimowej zostanie podjęta decyzja o bojkocie całej Ekstraklasy (najlepiej jakby protest objął również niższe ligi). Pół sezonu ze średnią frekwencją 3-4 tys., bez dopingu, opraw i atmosfery na wszystkich stadionach w kraju, na pewno wywoła burzę w mediach, klubach i PZPN-ie. Natychmiastowe reakcje mediów na protesty Legii i Wisły to potwierdzają. Jeśli problem bojkotu dotknie wszystkie kluby, to zaczną one wywierać presję na władzy. Coraz więcej ludzi zacznie dostrzegać patologię jaką stały się mecze w Polsce i że bez kiboli, ligowa piłka w tym kraju nie ma prawa sprawnie funkcjonować. Nie widzę na ten moment lepszego wyjścia niż jeden wielki protest.
    Ostatnio edytowane przez kraroryfer ; 30-11-2012 o 17:13
    "Najdroższy i cenny od lat
    To właśnie twój ojczysty kraj
    Dla niego przelewasz swą krew
    dla niego urodziłeś się
    Twój honor to bronić tych barw
    Ich mocą zyć każdego dnia
    Niezłomny wśród ruin i kłamstw
    To właśnie twój ojczysty kraj"

  15. #13815
    Legionista Awatar voytek
    Dołączył
    08.2010
    Skąd
    z dobrego domu
    Posty
    4,295
    Ekstraklasa do policji: Zalegalizujmy pirotechnikę!

    "Zalegalizujmy race i przywróćmy na stadionach Ekstraklasy miejsca stojące" - postulat wygłoszony na spotkaniu z policją i mediami przez szefa departamentu rozgrywek i logistyki Ekstraklasy SA Marcina Stefańskiego brzmiał jak bluźnierstwo. Stefański ma jednak poważne argumenty.

    Zakaz używania środków pirotechniki na stadionach to jeden z elementów sporu między kibicami a klubami. Trudno zresztą mówić o sporze. Tak naprawdę jesteśmy świadkami największej zimnej wojny, jaką wytoczyły ostatnio środowiska kibicowskie.

    Zorganizowani fani (wraz z nimi także chuligani) Legii, Wisły Kraków i Widzewa bojkotują mecze swoich drużyn, stawiają klubom i państwu warunki. Dialog jest konieczny w równym stopniu, jak eliminacja ze stadionów grup ultrasów i chuliganów, którzy tworzą nieformalne bojówki.

    Miałem okazję uczestniczyć w zorganizowanym przez policję w Szczytnie seminarium "Bezpieczeństwo masowych imprez sportowych; perspektywa na lata 2012-2016". Było tam wiele ciekawych opinii, ale jednym z najbardziej poruszających wystąpień było to Stefańskiego, który reprezentował interes klubów Ekstraklasy. W dobie, gdy race i wszelka pirotechnika są zakazane niemal w całej Europie, a kluby płacą gigantyczne kary, mają zamykane trybuny za stosowanie tych elementów oprawy, dyrektor Stefański postulował legalizację rac świetlnych!

    - Wiem, że to brzmi kontrowersyjnie, ale pirotechnika oddana pod kontrolę organizatorowi, odpalana przez przeszkolone osoby mające w pobliżu pojemnik z piaskiem, czy wodą, byłaby bezpieczna. Na dodatek zalegalizowana pirotechnika przestałaby być tak atrakcyjną dla grup ultras - argumentował Stefański.

    O podobnym pomyśle z pirotechniką wspomniał mi prezes PZPN-u Zbigniew Boniek. Zibi spotkał się ze środowiskami kibicowskimi, wysłuchał tego, co ich boli. - Kto wie, czy zgoda na użycie pirotechniki raz w roku, na zdrowych zasadach nie byłaby rozwiązaniem problemu. Tak jak jest na przykład we Włoszech, gdzie kibice mogą sobie odpalić race tuż przed meczem - powiedział prezes Boniek.

    Stefański z pewnością nie jest urzędnikiem, który bezdusznie wykonuje swoją pracę, a teraz chce się tylko przypodobać kibicom. To człowiek z wykształceniem prawniczym i sporym doświadczeniem, jakiego nabył podczas podróży na zagraniczne stadiony. Pod wpływem obserwacji organizacji meczów na Union Berlin postuluje, by przywrócić miejsca stojące na meczach Ekstraklasy.

    - Musimy przyjąć fakt, że żywiołowego dopingu nie da się prowadzić na siedząco. Niemcy podkreślają, że przecież żaden chór nie wykonuje pieśni na siedząco, a kibice też mają swoje piosenki - podkreśla.

    Miejsca stojące miałyby posiadać barierki, o które by się opierali kibice, a także restrykcyjnie pilnowano by zasady - jak to czynią Niemcy, że nikt nie stoi w przejściach.

    - Nie możemy wygonić ze stadionów młodzieży, a tej najczęściej nie stać na trybuny z miejscami siedzącymi - argumentuje Marcin Stefański.

    Dodaje także, że najlepszym wyjściem byłoby przyjęcie rozwiązania z Signal Iduna Park w Dortmundzie, gdzie trybuny dla ultrasów mają możliwość szybkiej instalacji fotelików na potrzeby rozgrywek pod auspicjami UEFA, która wykluczyła oglądanie meczów na stojąco. - Pamiętajmy, że foteliki zamontowane na stałe nie zawsze są argumentem ku poprawie bezpieczeństwa. W razie nagłej ewakuacji one utrudniają opuszczenie stadionu. O wiele łatwiej wyjść z trybuny z miejscami stojącymi - podkreśla.

    Ciekaw jestem Waszych głosów na temat legalizacji rac świetlnych (ale nie petard) i przywrócenia miejsca stojących w najwyższej klasie rozgrywkowej. Czekam na Wasze opinie, wpisujcie je w komentarzach pod tym tekstem.
    link
    http://sport.interia.pl/pilka-nozna/...ike,nId,718197
    Ostatnio edytowane przez voytek ; 30-11-2012 o 17:17
    Joe Jordan - który przed wejściem na boisko wyjmował dwa przednie zęby i chował do szafki - był uosobieniem prawdziwego futbolu. Bo prawdziwy futbol to nie gra dla lalusiów, którzy w przerwie poprawiają fryzurę. Prawdziwy futbol zostawia ślady. - "Spalony"

  16. #13816
    Legionista
    Dołączył
    08.2010
    Posty
    124
    Miejsca stojące miałyby posiadać barierki, o które by się opierali kibice, a także restrykcyjnie pilnowano by zasady - jak to czynią Niemcy, że nikt nie stoi w przejściach.


    Piszę poprawnie po polsku.
    Spartanie nie pytają jak wielu jest wrogów tylko gdzie oni są.

  17. #13817
    Legionista Awatar voytek
    Dołączył
    08.2010
    Skąd
    z dobrego domu
    Posty
    4,295
    Ogólnie jegomość Stefański mocno oderwany od rzeczywistości, coś tam chce ale bladego pojęcia nie ma jak pewne sprawy wyglądają na zachodzie a tym bardziej o co chodzi w POlsce.
    Joe Jordan - który przed wejściem na boisko wyjmował dwa przednie zęby i chował do szafki - był uosobieniem prawdziwego futbolu. Bo prawdziwy futbol to nie gra dla lalusiów, którzy w przerwie poprawiają fryzurę. Prawdziwy futbol zostawia ślady. - "Spalony"

  18. #13818
    Co za dureń, skoro tak czy siak nie wolno stać w przejściu to na **** nam te miejsca stojące.

  19. #13819
    Legionista
    Dołączył
    06.2012
    Skąd
    Śródmieście Północne
    Posty
    190
    Miejsca stojące tak, legalizacja nie. Straciłoby to swój smaczek. Wiadomo zakazane lepiej smakuje Lepiej jak by wprowadzili karanie za pirotechnikę jak w Szwecji, gdzie płacą jedną stawkę niezależnie od rodzaju, ani ilości użytego PIRO. Bodajże 25tys koron. U nas mogli by wprowadzić np 20 tysięcy zł , włodarze z klubów np LEGII przy frekwencji z zeszłego sezonu ponad 20 000 ludzi na mecz musieliby z każdego biletu odjąć 1zł na pokrycie kary.

  20. #13820
    Legionista Awatar Bulson
    Dołączył
    02.2009
    Skąd
    ERW / WI
    Posty
    198
    Nie wiem czy ten materiał był już wrzucany na forum, wyszukiwarka nic nie znalazła, jeżeli jednak okaże się, że było to wybaczcie
    http://www.uitzendinggemist.nl/aflev...eringen?page=2
    "Kibice Legii są niebezpieczni, są wśród nich przestępcy. Zachowanie kibiców razi i odstrasza mieszkańców od przychodzenia na mecz. I mówię tu choćby o nadużywaniu wulgaryzmów. Trzeba skończyć z dyktatem gniazdowego, tak jak było to na mistrzostwach Europy" - dodał Kozłowski.

  21. #13821
    "Jest prawda czasów, o których mówimy i prawda ekranu" - tak brzmi nieśmiertelny cytat z "Misia". Jaka jest ta pierwsza? Kibice Legii są skonfliktowani z działaczami. Sprawa jest bardzo złożona i zapowiada się, że - podobnie jak za pierwszej kadencji - Jan Urban nie będzie musiał zbytnio wytężać głosu, żeby udzielać wskazówek swoim podopiecznym. Na Łazienkowskiej panuje bowiem cisza, sporadycznie przerywana okrzykami dzieci lub niewielkich grupek fanów.

    Każdego potencjalnego kibica wita się więc radośnie, a więc bez użycia gazu, jak to było na derbowym meczu z Polonią. Zawsze to kilkadziesiąt złotych do niedomkniętego budżetu stołecznego klubu. Pojawiły się nawet specjalne oferty. Dokonasz zakupu za 499 złotych - karnet za złotówkę. Przeżywający problemy finansowe koncern ITI raczej oczekuje zwrotu szaleńczo rosnącego długu, niż zechce cokolwiek doinwestować, a przy pustych trybunach trudno wyjść na plus.

    Tyle prawda czasów. Co na to prawda ekranu? Siostra, dziewczyna i bliscy Wojtka, jednego z głównych bohaterów serialu "Na Wspólnej", postanowili pogodzić go z ojcem. Skłóceni mężczyźni nie rozmawiają ze sobą od kilkunastu lat. Okazją miał być... mecz Legia - Górnik. Wymyślono więc, że każdy z nich dostanie po jednym bilecie i na stadionie dojdzie do "przypadkowego" spotkania.

    Pierwszy telefon wykonano więc do kas klubowych. Usłyszeli jednak informację, że bilety rozeszły się już tydzień przed meczem. Oczywiście, nie padło nawet słowo na temat "kart kibica", z którym fani nad Wisłą muszą borykać się w rzeczywistości. Problemem było jedynie nadmierne zainteresowanie spotkaniami Legii. Trzeba było więc załatwiać w inny sposób. Misji niemożliwej podjął się Włodek Zięba. Nawet "koniki" wyśmiały chęć zakupu wejściówek! Cena nie grała roli. Na taki hit nie było bowiem biletów. Znajomy Włodka, dziennikarz załatwił w końcu dwie wejściówki na miejsca vipowskie. Zanim mu się jednak udała ta sztuka, Zięba został okradziony przez kibiców (sprzedali mu trefne wejściówki za 300 złotych).

    Tyle prawda ekranu. Przypominamy, że serial "Na Wspólnej" (szacowana oglądalność dwa miliony osób) emitowany jest w TVN, a więc stacji - póki co - należącej jeszcze do ITI, właściciela Legii. Propaganda sukcesu, zupełnie nierealistyczny scenariusz, niewinne kłamstwo czy celowa manipulacja?

    Od kilku lat dziwi rozdwojenie jaźni włodarzy z Łazienkowskiej wobec kibica. Można nie mieć dobrego zdania o swojej klienteli, zapewne wielu właścicieli firm negatywnie wypowiada się o swoim tzw. targecie, jednak robią to jedynie na prywatnych spotkaniach, najczęściej pod wpływem środków ośmielających. Publiczne obrażanie klienta to po prostu strzał w stopę. Swego czasu (już w rzeczywistości) Mariusz Walter określił część fanów z "Żylety" jako dealerów narkotykowych. Pani Bożena Walter, udzielając wywiadu po meczu artystów z politykami, pochwaliła atmosferę pikniku, dodając że wreszcie "nie było tych ohydnych kibiców". Bohater "Na Wspólnej" okradziony (swoją drogą zupełny brak logiki, powszechne złodziejstwo kiboli, a na mecz nie ma biletów)...

    W rzeczywistości też, ze względu na protest, frekwencja na Legii drastycznie spada. Ostatni mecz z Widzewem oglądało już tylko - jak na nowy stadion przy Łazienkowskiej - 12 356 widzów, przedostatni z Jagiellonią jeszcze mniej - 10 517. Rosną za to długi. Może włodarze wyliczają budżet na podstawie sukcesów tej Legii z "Na Wspólnej"?
    http://babol.pl/kat,1025465,title,Kl...l?ticaid=6fa19

  22. #13822
    Na meczu z Ruchem na Żylecie byli kibice, którzy dopingowali Legię. Ale ich sterroryzowano

    W meczu z Ruchem na trybunę północną Pepsi Areny wrócił doping. Ale na krótko, bo kibole sterroryzowali tych, którzy próbowali nim kierować z gniazda. Klub sprawy nie komentuje.

    Od kilku spotkań na siedmiotysięczną trybunę północną przychodziło po kilkadziesiąt osób. Najpierw dlatego, że wojewoda zamknął jej część po zadymie na derbach Warszawy. Potem dlatego, że Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa ogłosiło bojkot meczów. Obraziło się, bo zmuszony przez wojewodę klub, zakazał wielkich flag, tzw. sektorówek, pod którymi ukrywali się odpalający race, zmuszał widzów do siedzenia na wyznaczonych miejscach. W niedzielę kibiców na centralnym sektorze trybuny było nieco więcej, niektórzy nawet próbowali kierować z gniazda dopingiem.

    Jeszcze przed końcem pierwszej połowy kazano im zejść.

    Początkowo wydawało się, że interweniowali ochroniarze. "Niestety w drugiej połowie Żyleta już nie dopinguje. Po "interwencji" grupy kibiców, wśród których był przedstawiciel SKLW, prowadzący doping opuścili stadion..." - można było przeczytać się na oficjalnym Facebooku Legii . Jak się dowiedzieliśmy, kibiców do zejścia zmusili ubrani na czarno kibole, których ponoć początkowo w ogóle nie było na meczu. Ochrona pojawiła się po chwili, głównie po to, by nie doszło do bójki. Do końca spotkania na gniazdo nikt już nie wszedł.

    W klubie nikt nie był w stanie wyjaśnić sprawy. - Nie znam szczegółów zdarzenia - mówił rzecznik Legii. Kibole prawdopodobnie kupili bilety w kasie, po czym sterroryzowali dopingujących kibiców.

    Kibolom zależy, by na Legii dopingu nie było, bo uważają, że są niezbędni do tego, by na trybunach było głośno. Jakiekolwiek próby dopingowania, które pojawiają się od kilku tygodni są na forach internetowych wyśmiewane.

    Odkąd trybuna północna jest pusta, można w czasie meczu po reakcji pozostałych zorientować się, co dzieje się na boisku. Gdy Legia atakuje, podnosi się gwar, gdy ktoś przestrzeli, po trybunach przechodzi szmer.

    W niedzielę, na zorganizowane wulgaryzmy obecne trybuny nie były w stanie rywalizować z sektorem gości z Chorzowa, którzy kilka razy zwyzywali Legię i odpalili race. Gospodarze niespecjalnie chcieli wdawać się w międzytrybunową pyskówkę, choć np. na zeszłotygodniowym meczu z Widzewem z trybun kilka razy obrzucono obelgami rywala.

    Klub na bojkocie traci, bo trybuna północna do tej pory zwykle była pełna. Frekwencja na meczach spadła z 18-20 tys. do 10-12 tys. Mecz z Ruchem oglądało 11751 widzów, a spotkanie z Widzewem - rozgrywane przy dodatniej temperaturze - było ich ponad 12 tys.

    Jednocześnie klub zyskuje, bo odkąd chuligani nie przychodzą na mecze, nie płaci kar. Od początku sezonu suma kar dla Legii sięgnęła ok. 850 tys. zł, czyli więcej niż w całym zeszłym - rekordowym pod tym względem - sezonie. Od meczu z Wisłą, gdy SKLW ogłosiło bojkot, Legia nie zapłaciła ani złotówki.

    Klub przestał organizować zorganizowane wyjazdy na mecze poza Łazienkowską. Gdy więc chuligani w barwach Legii zadymili stadion w Szczecinie. 30 tys. zł kary otrzymała Pogoń, która ich wpuściła.

    Legia na mecze zaprasza zorganizowane grupy dzieci. Zgłoszeń ma mnóstwo. Są i tacy, którzy właśnie teraz decydują się odwiedzić stadion przy Łazienkowskiej (niżej podpisany, przed niedzielnym meczem dostał esemesa od znajomego z pytaniem czy bojkot trwa, bo jeśli tak to on się chętnie wybierze z dziećmi).

    Ale kibol nie odpuszcza.
    http://www.warszawa.sport.pl/sport-w...Sport_Warszawa

  23. #13823
    Legionista Awatar Buzz
    Dołączył
    08.2011
    Skąd
    Z niedaleka
    Posty
    2,324
    Ale kibol nie odpuszcza.
    Ale ich to boli, że kibol nie odpuszcza. I dobrze, bo kibol nie odpuści.

  24. #13824
    Legionista Awatar hansolo
    Dołączył
    10.2012
    Skąd
    Rembertów
    Posty
    916
    Kibolom zależy, by na Legii dopingu nie było, bo uważają, że są niezbędni do tego, by na trybunach było głośno. Jakiekolwiek próby dopingowania, które pojawiają się od kilku tygodni są na forach internetowych wyśmiewane.
    Kubuś nas czyta pozdrawiamy SERDECZNIE !
    "Przypominam o zakazie używania środków pirotechnicznych !" W.Hadaj

  25. #13825
    Legionista Awatar Buzz
    Dołączył
    08.2011
    Skąd
    Z niedaleka
    Posty
    2,324
    Jeszcze jedno g.ówno z g.ówna. Też o "ohydnych kibicach".

    Akademicy postanowili raz jeszcze zaprzeczyć teorii, że w sporcie wszystko jest przewidywalne i wynika wprost z uwarunkowań finansowych. W Warszawie poległa kolejna ekipa z grona siatkarskich bogaczy.

    Podczas środowego pojedynku ze Skrą udało się zapełnić halę Torwaru i pobić frekwencyjny rekord obecnego sezonu PlusLigi. Czyja to jednak zasługa: Politechniki, która robi furorę i pokonuje kolejnych faworytów, czy Skry, która… po prostu przyjechała do stolicy? Bo przecież drużyna, która zdominowała w ostatnich latach polską siatkówkę, przyciąga tłumy niezależnie od swojej aktualnej formy. Wystarczy, że w jej barwach wybiegnie na parkiet kilku reprezentantów kraju, siatkarzy rozpoznawalnych nawet dla sportowych laików. To oni wzbudzają zainteresowanie, euforię, a wśród młodszych fanek – przeraźliwy pisk (nigdy nie zapomnę towarzyskiego meczu z bełchatowianami, który oglądałem w sąsiedztwie miłośniczek Bartosza Kurka – świdrowało mi coś w uszach przez kilka kolejnych dni).

    Po ostatnim meczu kwestię dopingu na Torwarze poruszył Wojciech Drzyzga. Krytykując widzów, którzy wspierają gości zamiast pomagać miejscowej drużynie, wyraził zdanie wielu bywalców warszawskich hal. Sam wielokrotnie odczuwałem w przeszłości żal, że większy aplauz wywoływały zagrania gwiazd z Bełchatowa, niż naszych zawodników, którzy dzielnie stawiali czoła drużynie naszpikowanej reprezentantami kilku krajów. Bo tu jest Warszawa, bo nasze chłopaki grają u siebie, bo lokalny patriotyzm, bo to i tamto. AZS allez allez!

    Czy jednak zgłaszając tego rodzaju uwagi nie prosimy się o to, żeby w siatkarskiej hali pojawiły się klimaty i zachowania charakterystyczne dla stadionów piłkarskich? Czy i tutaj mamy wprowadzić jednomyślność i jednobarwność? A może także zamordyzm, terror i szybkie rozliczanie zdrajców? Czy naprawdę chcielibyśmy, aby i tutaj za dopingowanie gości dostawano w twarz obelgą, racą, albo i pięścią (o ile nie ochronią nas kraty oddzielające od miejscowych fanów)?

    Jeśli marzy nam się szowinizm na meczach siatkówki, to wystarczy, że miejsce Politechniki zajmie Legia. Zapewniam, że nikomu nie przyjdzie wtedy do głowy wznieść jakikolwiek okrzyk pochwalny pod adresem przyjezdnych (chyba, że za siatkówkę wezmą się także w Szczecinie i Sosnowcu).

    Wiem, nie trzeba popadać w skrajności. Nie o to przecież chodziło Wojciechowi Drzyzdze, aby zastępować totalny piknik zachowaniami kibolskimi. Ale warto pamiętać, że narzekając na pierwsze - łatwo sprowokować drugie. Uważajmy na to i doceniajmy, że na siatkówkę nie chodzi się jak na wojnę.

    Nie zgadzam się ponadto ze stwierdzeniem Drzyzgi, iż poza klubem kibica Politechnika nie ma superfanów. W mieście zdominowanym przez Legię i Polonię AZS doczekał się bowiem w ciągu kilku lat rzeszy wiernych sympatyków, którzy odwiedzają Arenę Ursynów nie tylko od święta, nie tylko podczas meczów ze Skrą. Może nie wychodzą z hali zachrypnięci, ale zawsze wspierają swoich ulubieńców. Warto ich docenić. I zachęcać innych do pójścia w ich ślady. Mogą to być prawdziwe tłumy, o ile nikt ich nie będzie strofował i pouczał, jak mają kibicować.

    No, chyba że pożądani superfani to ci, którzy ględzą wciąż o obronie świętych barw i gotowości oddania życia za swój klub (sic!), a kiedy rzeczywiście są potrzebni – obrażają się na cały świat, stroją fochy i strajkują.

    Przyznaję, że mi też marzy się pełna hala, w której piskliwe głosiki fanek Kurka, Winiarskiego czy Wlazłego giną w tumulcie i są stłamszone przez głośny doping: AZS, AZS! Wierzę, że tak będzie. A może przyjdzie i taki moment, gdy w Bełchatowie też zaczną kibicować Politechnice. Póki co cieszę się jednak, że w Warszawie można na imprezie sportowej wyrażać swoje sympatie bez obawy o własną głowę.

  26. #13826
    Legionista Awatar siekan
    Dołączył
    09.2008
    Skąd
    Warszawa - Ursus
    Posty
    4,223
    Ale ten cały dybalski pier.do.li kocopoly.
    "... to ulice, po których chodziły legendy, od Wiecha, Tyrmanda, Brychczego, do Deyny ..."

  27. #13827
    Legionista Awatar m82
    Dołączył
    09.2010
    Skąd
    WJ
    Posty
    2,300
    Jak będzie można się lizać po fivtach z kibicami gości w czasie meczu pan redaktor będzie zadowolony... mam nadzieje, że nigdy się tego nie doczekamy.
    Niektórzy twierdzą, że piłka nożna to sprawa życia lub śmierci. Zapewniam was, że jest to coś znacznie poważniejszego.

  28. #13828
    Smutne jest to wszystko. Naprawdę.. Chwilami seryjnie ręce opadają, jak kolejny raz się czyta takie artykuły jak powyżej.

    Bo ile można się złościć na tę rzeczywistość rodem z filmu s-f. No ile...

  29. #13829
    Legionista Awatar tkatchuck
    Dołączył
    04.2011
    Skąd
    Mokotów
    Posty
    206
    Zdublowałem, sorry ;/
    Ostatnio edytowane przez tkatchuck ; 02-12-2012 o 23:51
    Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje
    I kocham to miasto, zmęczone jak ja
    Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
    Gdzie wiosna spaliną oddycha


  30. #13830
    Legionista Awatar yogi_wwa
    Dołączył
    06.2011
    Skąd
    Grochów
    Posty
    250
    Na tej stronie tematu to już jest....
    Poległym chwała, wolność żywym!


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •