Strona 461 z 561 PierwszyPierwszy ... 361411451457458459460461462463464465471511 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 13,801 do 13,830 z 16811

Wątek: Media o kibolach

  1. #13801
    Legionista Awatar Człenio
    Dołączył
    12.2011
    Skąd
    Stracone pokolenie
    Posty
    1,396
    Cytat Zamieszczone przez Kusza Zobacz posta
    Bez wycieczek osobistych
    Cała dyskusja do wyjebania łącznie z tą debilną ankietą, jak ktoś chce to zasady zamieszczania ankiet są wyjaśnione gdzie indziej, a jak się komuś nie chce czytać i szukać to niech nie studiuje tylko wypad do kopania ziemniaków
    nie gniewaj się, mi tez się nudzi w robocie

    ale fakt : wszystko out
    ..."Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
    Nowa się Polska - zwycięska - narodzi
    I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić,
    Czerwony władco rozbestwionej siły."

    "Czerwona zaraza" - Józef Szczepański "Ziutek"

  2. #13802
    Legionista Awatar matx
    Dołączył
    05.2005
    Skąd
    Rzym - NBR ;)
    Posty
    4,511
    W najnowszej Polityce jest spory i chyba, o dziwo, dosyć obiektywny (czytalem tylko fragment) material o problemach z jakimi musi się borykać aktualnie kibolstwo. Jakby ktoś miał możliwość, to niech wrzuci całość.
    My na monopol mamy prawdę!

  3. #13803
    Cytat Zamieszczone przez matx Zobacz posta
    W najnowszej Polityce jest spory i chyba, o dziwo, dosyć obiektywny (czytalem tylko fragment) material o problemach z jakimi musi się borykać aktualnie kibolstwo. Jakby ktoś miał możliwość, to niech wrzuci całość.
    Tutaj tak z połowa (wrzucona wcześniej w przeglądzie prasy - ale dla porządku niech tutaj będzie). Rzeczywiście tekst całkiem, całkiem. Przede wszystkim nie idą po najlżejszej linii oporu, nie używają słowa "kibol", pokazują racje i jednej i drugiej strony. Obok wywiadów we Wprost ostatnio - ten artykuł w Polityce to spore zaskoczenie.

    Jak kibice reagują na nowe prawo stadionowe
    Racje i race
    Mnożenie reguł, określających dopuszczalne zachowania na stadionach, podminowało, i tak już niełatwe, relacje kibiców z klubami.

    Fala protestów kibiców rozlewa się po Polsce. Najbardziej napięta sytuacja jest w Legii Warszawa, Wiśle Kraków, Widzewie Łódź i Pogoni Szczecin. Ich ultrasi bojkotują mecze na własnym terenie, a najważniejsze stowarzyszenia kibiców Pogoni nawet zawiesiły działalność. Kibice sprzeciwiają się surowym przepisom oraz zaostrzonym regulaminom klubowym, zabraniającym efektownych opraw z użyciem rac oraz dużych flag, tzw. sektorówek. Dopóki chodzili na mecze, dopingowali według własnych zasad, prowokując klub do wymierzania kar, policjantów do interwencji, a wojewodów do zamykania najaktywniejszych sektorów.

    W połowie listopada bojkot zakończyli ultrasi Jagiellonii Białystok, skupieni w stowarzyszeniu Dzieci Białegostoku. Protestowali, bo mieli zastrzeżenia do nowego klubowego regulaminu oraz zbyt ostentacyjnej, ich zdaniem, obecności oddziałów prewencji na trybunach. Udało się jednak osiągnąć porozumienie. Kibice wrócili, funkcjonariusze mniej rzucają się w oczy, a klub obiecał ultrasom, że stosując wewnętrzne przepisy, nie będzie utrudniał im życia. Ale to kompromis pisany palcem na wodzie.

    Niedola jednoczy. W geście poparcia dla buntowników kibice innych zespołów powstrzymują się od dopingu przez kilkanaście minut w meczu. Między zwaśnionymi fanatykami obowiązuje zawieszenie broni – goście objęci zakazem wyjazdowym wyrabiają karty kibica przy pomocy miejscowych fanów i bez przeszkód wchodzą na trybuny. Na wszystkich stadionach słychać skandowanie: „Piłka nożna dla kibiców!”. Frekwencja na stadionach spada – całe sektory nowiutkich obiektów świecą pustkami.
    Odpowiedzialność zbiorowa

    Zaognienie relacji na linii kibice–kluby nastąpiło jesienią 2011 r. po nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Kilka miesięcy wcześniej w Bydgoszczy, po zakończeniu finału Pucharu Polski Legia-Lech, kibice obu zespołów wdarli się na boisko. Do starć między nimi nie doszło, ale jeden z zamaskowanych chuliganów Lecha kopnął w plecy telewizyjną operatorkę. Zdewastowano część trybun, straty oszacowano na 40 tys. zł.

    W odpowiedzi wojewodowie mazowiecki i wielkopolski zastosowali metodę odpowiedzialności zbiorowej, zamykając dla publiczności stadiony obu klubów. Politycy rządzącej koalicji zagrzmieli: dla stadionowego chuligaństwa pobłażania nie będzie. Protesty kibiców wobec radykalnych działań wojewodów szybko przybrały więc antyrządowe oblicze. Grupy ultrasów jeździły w ślad za tuskobusem podczas jesiennej kampanii parlamentarnej. Radykalnych kibiców wziął w obronę PiS. Sprawa stała się polityczna.

    W ultrasów uderzono więc znowelizowaną ustawą. Na niespójność, wieloznaczność i nadmierną surowość niektórych jej przepisów zwracał uwagę m.in. Sąd Najwyższy. Inne krytyczne głosy zbywano koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa podczas Euro 2012. I tak w myśl obowiązującego prawa możliwe jest dziś stosowanie odpowiedzialności zbiorowej (zamykanie trybun, a nawet stadionów w następstwie indywidualnych wybryków) czy domniemanie winy (klub może odmówić sprzedaży biletu na mecz osobie, którą podejrzewa o prowokowanie kłopotów).

    – Nie do wiary, że w państwie prawa takie przepisy są stosowane – uważa Marcin Warchoł, doktor prawa z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Fundacji Republikańskiej, a prywatnie sympatyk Legii udzielający porad kibicom, którzy weszli w konflikt z prawem.

    Jakby restrykcji ustawowych było mało, w wielu klubach Ekstraklasy wprowadzono regulaminy narzucone przez policję lub wojewodów, pod groźbą zamknięcia części trybun, całego stadionu lub negatywnej opinii policji w sprawie organizacji meczu. Gdzieniegdzie kibicom zabroniono m.in. rozwijania sektorówek, pod pretekstem utrudnionej identyfikacji ultrasów odpalających race oraz troski o bezpieczeństwo (bo flaga może się zająć od racy). W regulaminie Jagiellonii znalazł się zapis, że klub może odmówić sprzedaży biletu osobie, której wygląd uzna za podejrzany. Klubowe władze stały się dla ultrasów wrogiem. Tym bardziej że nowe przepisy dały im możliwość wydawania zakazów stadionowych. Prezes Pogoni Szczecin Jarosław Mroczek podczas spotkań z przedstawicielami policji nieraz zwracał uwagę, że postawienie klubu w kontrze do kibiców doprowadzi do eskalacji konfliktów. – Ale policjanci tylko się uśmiechali i mówili: teraz wyłapywanie rozrabiaków na stadionach to już nie nasze zmartwienie, tylko pana – wspomina.



    – Prawo nam się nie podoba, ale musimy je szanować – dodaje Bogdan Kuzio, odpowiedzialny za sprawy bezpieczeństwa w Legii. – Skoro używanie pirotechniki jest przestępstwem, nie możemy tolerować odpalania rac. Zaprosiliśmy nawet wojewodę na spotkanie z kibicami z Żylety, by dać im do zrozumienia, gdzie jest źródło radykalnej polityki wobec nich. Ale oni wciąż twierdzą, że klub, gdyby tylko chciał, stanąłby po ich stronie.
    Sens życia

    Dziś można stanąć przed sądem m.in. za używanie na stadionie wulgaryzmów, zasłanianie twarzy, wywieszanie transparentów o nieuzgodnionej wcześniej treści (nawet nieobraźliwej), zmianę miejsca na trybunach, blokowanie przejść ewakuacyjnych. A przede wszystkim za wnoszenie i odpalanie pirotechniki, co kibiców organizujących oprawy boli najbardziej. – Te restrykcje to wejście z butami w kulturę ruchu ultras – uważa Piotr Zejer, szef stowarzyszenia kibiców Lechii Gdańsk Lwy Północy.

    Akurat zakaz używania pirotechniki to nie jest wymysł polski, lecz UEFA, czyli europejskiej federacji piłkarskiej. Race stały się złe, bo spowijają dymem boisko i w efekcie trzeba przerywać grę i – co gorsza – telewizyjne transmisje. Ale stadionowi fanatycy nie zamierzali dobrowolnie stać się kibicami drugiej kategorii. Race nie znikły z trybun, a symbolem porażki UEFA był pokaz pirotechniczny urządzony pod nosem Michela Platiniego przez kibiców Barcelony podczas finału Ligi Mistrzów w maju 2011 r.

    Przygotowywanie opraw meczowych jest dla wielu ultrasów sensem życia, a ci polscy akurat wyróżniają się w Europie, jeśli chodzi o zaangażowanie i pomysłowość. I nagle obudzili się w rzeczywistości, w której większość form dopingu, do jakich przywykli, znalazła się na czarnej liście. – Przestrzeganie zawartego z klubem porozumienia o nieużywaniu pirotechniki na swoim stadionie wiele nas kosztuje. Co innego na wyjazdach. Czy warto używać rac? Zawsze, nawet za cenę zakazu wyjazdowego – obrazuje punkt widzenia ultrasów Piotr Zejer.

    Kto nigdy nie był na stadionie, dla tego kibic jest szumowiną łamiącym zasady dla przyjemności i kipiącym z nienawiści do policji, bojówkarzem wyżywającym się w ustawkach po lasach albo wręcz gangsterem. Ale choć prawdą jest, że Centralne Biuro Śledcze zatrzymało w ostatnich kilkunastu miesiącach trudniących się zorganizowaną przestępczością pseudokibiców, m.in. Lecha, Legii, Widzewa, Lechii, Jagiellonii, Ruchu Chorzów i Zagłębia Lubin, to stawianie znaku równości między ultrasami a bandytami jest nieporozumieniem.

    Nowe przepisy mogą jednak patologiom sprzyjać. Bogdan Kuzio mówi, że powtarzamy błędy Niemców – tam też spychano ultrasów do podziemia, a teraz przy okazji spotkań Bundesligi coraz częściej dochodzi do zamieszek, również na stadionach. – W ramiona stadionowych bandytów mogą wpaść kibice, których kluby mogły do niedawna wykorzystać jako sojuszników w walce z patologiami - uważa Cezary Świątczak z Widzewa Łódź.
    ...

    [pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

  4. #13804
    Przejrzyj tematy,gdzies to hulalo wczoraj.

    edit: jednak to prawda,ze malpa byla pierwsza

  5. #13805
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98

    druga połowa artykułu z Polityki: Racje i race

    Ultrasi dużo wymagają, ale wiarygodnością nie grzeszą. Na czele Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców stoi Krzysztof Markowicz, szef Wiary Lecha, skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu i 3-letni zaraz stadionowy za naruszenie nietykalności cielesnej dwojga widzów na stadionie Lecha. Jak podawała "GW", założonej przez Wiarę Lecha B-klasowej drużynie towarzyszą na wyjazdach zadymiarze. Zachowują się agresywnie, skandują rasistowskie hasła, a po jednym meczu zaatakowali piłkarzy rywali, trzech zostało oplutych. Ultrasi powtarzają w kółko: klub to my. Jeśli sie podoba im się polityka zarządu albo uważają, że piłkarze swoją grą hańbią dobre imię klubu, to ogłaszają dopingowy strajk. Ale potrafią też przyjść silną grupą na trening i przeprowadzić rozmowę wychowawczą albo poprzebijać opony w samochodach zawodników.
    Z trybun lecą przekleństwa pod adresem policji i nielubianych drużyn, zdarzają się antysemickie i rasistowskie zawołania, wciąż dochodzi do ataków na mundurowych (25 z nich zostało rannych podczas zabezpieczania meczów w pierwszej połowie 2012r.), a z sektorów ultrasów płyną "pozdrowienia do więzienia" dla kolegów. Ultrasi badają, jak daleko mogą się posunąć, by zyskać "szacun" w środowisku.
    Na spotkanie z Lechem kibice Wisły przygotowali sektorówkę z napisem: "Nie ma na to leku, finał będzie w grobie, wszyscy cierpicie na galeofobię". Galeofobia to lęk przed rekinami, a bojówka Wisły specjalizująca się w wojnie na noże ze zwaśnionymi chuliganami nazywa się Sharks. Potem członkowie stowarzyszenia kibiców Wisły tłumaczyli, że rekin jest symbolem wszystkich ultrasów i nie należy tej prezentacji odbierać jako gloryfikowania przemocy. Kto chce, niech wierzy.
    W klubach panuje napięcie. O kruchości kompromisów przekonał się m.in. prezes Mroczek z Pogoni. - Mieliśmy z kibicami umowę, że nie będą używać rac. Ponieważ trzymali się obietnicy, wydaliśmy ochronie polecenia, by rewidowała ich pobieżnie. Az do meczu z Legią odpalono ponad setkę rac. Poczułem się oszukany - mówi.
    W ślepą ulicznę zabrnięto na Legii. Kibice z Żylety narażają klub na straty finansowe, odpalając pirotechnikę. Podczas derbowego spotkania z Polonią kilkudziesięciu z nich demolowało zaplecze stadionu i biło się z ochroną, co było do przewidzenia po tym, jak ochrona wkroczyła na Żyletę w trakcie pierwszej połowy meczu pod pretekstem udrożnienia przejść, na wcześniejsze polecenie wojewody. Z drugiej strony zakaz klubowy dostawało się na Legii za używanie wulgaryzmów, wywieszenie transparentu "Wolność słowa", odliczanie przed rozpoczęcia oprawy, zatrzymanie wykopaniętej w trybuny piłki czy przekroczenie stref dla widzów przez osoby zdejmujące z płotów flagi, niezgłoszone wcześniej klubowi.
    Najbardziej zadowolona z działania nowego prawa jest policja, chociaż koszty zabezpieczenia meczów są duże (28 mln złotych w pierwszym półroczu tego roku, uwzględniając Euro". We wszystkich klubach można usłyszeć to samo: policja dla własnej wygody najchętniej pozamykałaby trybuny przed ultrasami. Albo każdy mecz ogłaszała spotkaniem podwyższonego ryzyka, co mnoży koszty ponoszone przez kluby.
    Policja niestety również podsyca napięcie. Na kibicowskich forach roi się od prowokacji i niepotrzebnych pokazów siły, jakich dopuszczają się funkcjonariusze prewencji, zwłaszcza podczas eskortowania grup wyjazdowych. Podczas jednego z ubiegłorocznych spotkań w Białymstoku, w drugiej połowie funkcjonariusze wkroczyli do młyna, czyli sektora ultrasów, bo uznali, że to najlepszy moment na ustalenie tożsamości osoby prowadzącej doping.
    - To, że nie skończyło się wtedy awanturą, jest dowodem naszej odpowiedzialności - mówi Adam Tołoczko, prezes Dzieci Białegostoku.
    - Do absurdalnych sytuacji dochodziło w ubiegłym sezonie przy okazji meczów Korony Kielce. Kibiców, również niedzielnych, zatrzymywano za najdrobniejsze wykroczenia. - Spotkałem kiedyś w sądzie na oko 50-letniego mężczyznę. Miał kilka zarzutów: używanie niecenzuralnych słów, niestosowanie się do poleceń ochrony, bo wyszedł z meczu przed końcem zdegustowany poziomem; udziałem w zbiegowisku, bo wracał do domu w grupie kilkunastu innych kibiców; demoralizowanie nieletniego, bo przeklinał w obecności syna - opowiada jeden z pracowników Korony. - W związku z tym zresztą odwiedził go kurator, który sprawdzał, czy chłopak ma w domu ciepłą wodę i miejsce do nauki. Facet był roztrzęsiony, bo pracował w kopalni, gdzie miał styczność z materiałami wybuchowymi. Wyrok mógł go kosztować pracę. Ale został uniewinniony, podobnie zresztą jak większość zatrzymanych. W klubie uważają, że stadion Korony stał się dla policji poligonem doświadczalnym przed Euro.

    Sytuacja staje sie coraz trudniejsza. Władze klubów narzekają na spadające wpływy z biletów, piłkarze ciszę na trybunach, a ultrasów boli nieobecność na meczach. Wszystkie strony powtarzają: trzeba znaleźć złoty środek między priorytetami kibiców żyjących dla dopingu a poszanowanie prawa i dobrych obyczajów. Zmiany są nieuniknione, tym bardziej że instytucje powołane do ochrony porządku prawnego podpowiadają kibicom, jak się bronić.
    Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że od zakazu klubowego kibicowi przysługuje odwołanie w trybie postępowania administracyjnego. Uwali generalnego inspektora danych osobowych w sprawie pobieranych przy wyrabianiu kart kibica danych w praktyce uniemożliwiają skuteczne doręczenie zakazów klubowych.
    - W odpowiedzi na eskalację problemu Ekstraklasa SA rozpoczęła pracę nad jednolitym regulaminej imprezy masowej, który miałby obowiązywać od rundy wiosennej. Kluby deklarują gotowość przywrócenia na stadionach miejsc stojących oraz chęć zalegalizowania pirotechniki, ale zmiana prawa to pieśń przyszlości. Kibice biorą więc sprawy w swoje ręce. Stadion Lechii Gdańsk ma być pierwszym w Polsce, na którym wytypowani kibice, jako współorganizatorzy meczu, będą mogli legalnie używać rac - tak jak dzieje się to na stadionach w Skandynawii, Austrii i Szwajcarii. W klubach są ciekawi, czy ten eksperyment wypali.
    p.s. jak ktoś na Natolinie ma skaner to proszę o priv, bo przepisując zaebać się można (przepraszam za ewentualne literówki)

  6. #13806
    Legionista Awatar Foxx
    Dołączył
    08.2003
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    9,664
    Dobre, że Litar nie jest na czele OZSK od czerwca 2011, ale to chyba szczegół
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

  7. #13807
    Legionista
    Dołączył
    03.2012
    Posty
    6
    Jakub Rzeźniczak kilka razy miał już problemy przez swoje udzielanie się w portalach społecznościowych. Teraz znów podpadł części kibiców za nierozważne pochwalenie się biletami na galę KSW. Kontrowersje wzbudzają dwa fakty: cena wejściówek i termin imprezy.


    Obrońca Legii Warszawa oznajmił światu, że podczas sobotniej gali będzie miał wraz ze swoją dziewczyną miejsca w rządzie drugim. Cena za jeden bilet? Bagatela 1800 zł! Zdjęcie zrobiono tak, że dokładnie ją widać. Do tego piłkarz dodał w opisie "Dzięki Artur Przybysz w sobotę idziemy na KSW!!!", co kazało snuć przypuszczenia, że być może dostał te bilety za darmo, a na pewno ma je po znajomości. Niedługo potem sam zainteresowany potwierdził pierwszą wersję na Twitterze.

    Sprawa druga. Gala odbędzie się w sobotę wieczorem, a od soboty piłkarze Legii będą przebywali na zgrupowaniu przed wyjazdowym meczem z Ruchem Chorzów. Obecni będą na nim wszyscy zawodnicy "Wojskowych", którzy mają szansę zagrać przeciwko śląskiej drużynie. Rzeźniczak akurat nie ma, bo musi pauzować za żółte kartki. Kibice zaczęli więc komentować, że teraz już wiadomo, dlaczego obejrzał czwarte "żółtko" w spotkaniu z Widzewem. Gdyby znalazł się w kadrze na Ruch, nie mógłby iść na galę, a tak nic nie stoi na przeszkodzie. Absurdalne podejrzenie? Być może, ale nie brzmiące zupełnie nielogicznie. 26-letni obrońca zamieszczając takie zdjęcia na swoim niezabezpieczonym profilu tylko prowokuje tego typu sytuacje, a potem jeszcze się dziwi. Zupełny brak wyczucia - tak moglibyśmy to określić w najdelikatniejszy sposób.

    To chyba jednak nie przypadek, że od dłuższego czasu o Rzeźniczaku mówi się głównie w kontekście wydarzeń pozaboiskowych. Już dawno temu piłkarz ten obniżył loty, od prawie roku częściej siedzi na ławce niż gra, choć jemu chyba wciąż się wydaje, że jest najlepszym prawym obrońcą w Ekstraklasie i powinien być powoływany do reprezentacji. Pora wziąć się w garść.

    2x45.com.pl

  8. #13808
    Cytat Zamieszczone przez ams Zobacz posta
    Jakub Rzeźniczak kilka razy miał już problemy przez swoje udzielanie się w portalach społecznościowych. Teraz znów podpadł części kibiców za nierozważne pochwalenie się biletami na galę KSW. Kontrowersje wzbudzają dwa fakty: cena wejściówek i termin imprezy.


    Obrońca Legii Warszawa oznajmił światu, że podczas sobotniej gali będzie miał wraz ze swoją dziewczyną miejsca w rządzie drugim. Cena za jeden bilet? Bagatela 1800 zł! Zdjęcie zrobiono tak, że dokładnie ją widać. Do tego piłkarz dodał w opisie "Dzięki Artur Przybysz w sobotę idziemy na KSW!!!", co kazało snuć przypuszczenia, że być może dostał te bilety za darmo, a na pewno ma je po znajomości. Niedługo potem sam zainteresowany potwierdził pierwszą wersję na Twitterze.

    Sprawa druga. Gala odbędzie się w sobotę wieczorem, a od soboty piłkarze Legii będą przebywali na zgrupowaniu przed wyjazdowym meczem z Ruchem Chorzów. Obecni będą na nim wszyscy zawodnicy "Wojskowych", którzy mają szansę zagrać przeciwko śląskiej drużynie. Rzeźniczak akurat nie ma, bo musi pauzować za żółte kartki. Kibice zaczęli więc komentować, że teraz już wiadomo, dlaczego obejrzał czwarte "żółtko" w spotkaniu z Widzewem. Gdyby znalazł się w kadrze na Ruch, nie mógłby iść na galę, a tak nic nie stoi na przeszkodzie. Absurdalne podejrzenie? Być może, ale nie brzmiące zupełnie nielogicznie. 26-letni obrońca zamieszczając takie zdjęcia na swoim niezabezpieczonym profilu tylko prowokuje tego typu sytuacje, a potem jeszcze się dziwi. Zupełny brak wyczucia - tak moglibyśmy to określić w najdelikatniejszy sposób.

    To chyba jednak nie przypadek, że od dłuższego czasu o Rzeźniczaku mówi się głównie w kontekście wydarzeń pozaboiskowych. Już dawno temu piłkarz ten obniżył loty, od prawie roku częściej siedzi na ławce niż gra, choć jemu chyba wciąż się wydaje, że jest najlepszym prawym obrońcą w Ekstraklasie i powinien być powoływany do reprezentacji. Pora wziąć się w garść.

    2x45.com.pl
    Tekst warty pudelka albo innego jamnika... Nie wiem co to robi w temacie "Media o kibolach"

  9. #13809
    Legionista Awatar MaCieJeWski
    Dołączył
    11.2010
    Skąd
    że znowu
    Posty
    1,271
    http://www.radiokrakow.pl/www/index.nsf/ID/AWRA-92HK8R


    Kibice w trakcie obrad wtargnęli na mównicę, odebrali mikrofon przewodniczącemu tarnowskiej Rady Miasta, zasiedli za stołem prezydialnym i wygłosili swoje oficjalne stanowisko w sprawie sytuacji w Klubie.

    "...przestajemy apelować i prosić a żądamy konkretnych działań. Chcemy skierować do osób, które decydują o kształcie tarnowskiego sportu i do tej pory nas zawodziły pustymi obietnicami bez pokrycia, jasne i czytelne przesłanie - WERSAL SIĘ SKOŃCZYŁ! " - czytamy w ich oświadczeniu.

    Skierowali w nim także konkretne żądania wobec Prezydenta Tarnowa

    " Nie przyjmujemy już do wiadomości wypowiedzi o tym jak bardzo Pan Prezydent pomógł piłkarzom remontując krzesełka na stadionie, o tym że otworzono drzwi do sponsora a reszta należy do Klubu. (...) Przypominamy , że piłkarze tarnowskich Jaskółek , będący mieszkańcami Tarnowa , wychowankami Klubu - grają bez stypendiów od 15 miesięcy, W tym czasie wywalczyli awans do II ligii przez długi czas jej liderowali. (...)
    Oczekujemy od Pana działań. które doprowadza do zmian na stanowisku Prezesa KS ZKS Unia Tarnów- osoby, ktróa w żaden sposób nie jest zainteresowana działalnością sekcji od wielu miesięcy, jedynie co potrafi to bezradnie rozkładać ręce. "

    Prezydent w odpowiedzi na oświadczenia zgodził się jutro spotkać w Magistracie z kibicami. Sam przyznał także, że jest w stanie z własnej kieszeni wspomóc klub kwota 500 złotych.

    Przypomnijmy drugoligowy klub piłkarski Unia Tarnów od początku tego sezonu boryka się kłopotami finansowymi nie ma sponsora i zawodnicy nie dostają pieniędzy za swoje sportowe stypendia. Klub jeśli nie otrzyma zastrzyku finansowego przestanie istnieć a jak na razie nie ma chętnych aby piłkarzy Unii sponsorować.Jeśli taka sytuacja się utrzyma w przerwie zimowej piłkarze Unii Tarnów odejdą do innych klubów.


    (Agnieszka Wrońska)
    Dyplomacja - to powiedzieć komuś s*pierdalaj tak aby poczuł podniecenie na samą myśl o zbliżającej się podróży.

  10. #13810
    Przestrzeganie zawartego z klubem porozumienia o nieużywaniu pirotechniki na swoim stadionie wiele nas kosztuje. Co innego na wyjazdach. Czy warto używać rac? Zawsze, nawet za cenę zakazu wyjazdowego – obrazuje punkt widzenia ultrasów Piotr Zejer.

  11. #13811
    Dziś w kultowym serialu na wspólnej ciężko było zdobyć bilety na mecz Legia-Górnik

  12. #13812
    Morterator Awatar mort
    Dołączył
    05.2005
    Skąd
    OFMC
    Posty
    10,338
    przeciez Lechia odpalała
    ...ta ziemia do Polski należy
    choć Polska daleko jest stąd,
    bo wolność krzyżami się mierzy
    historia ten jeden ma błąd!!!!

    Better Dead Than Red!!!

  13. #13813
    W tym sezonie tylko na wyjeździe, co by pasowało do dalszej części tego zdania. No ale jedna runda o niczym nie musi świadczyć i podejrzewam, że autor przekręcił trochę sens, w końcu nie posądzam go o przesadną orientację w świecie kibiców. Wierzę, że nikt w Polsce z klubem takich chujowych układów nie ma (no może poza jednymi )
    W dalszej części jest też coś w podobny deseń o Pogoni, więc musiał pojebać.

  14. #13814
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98

    Dzisiejszy Przegląd sportowy, art: Wojna wszystkich ze wszystkimi

    Część 1.

    Kolejni kibice, tym razem Wisły Kraków, rozpoczęli bojkot. Kluby ekstraklasy dążą do porozumienia, bo nie mogą dopiąć budżetu, ale muszą respektować prawo i nie mogą zgodzić się na najważniejsze żądania fanów. Koło się zamyka, a końca wojny nie widać.


    Kibice Wisły Kraków dwa tygodnie temu w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław szydzili ze swoich piłkarzy. Teraz idą krok dalej – ogłosili protest. Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków (SKWK) nawołuje pozostałych, niezrzeszonych fanów do niepojawiania się na stadionie. SKWK zamierza zorganizować wspólne oglądanie sobotniego meczu z Górnikiem na terenach TS Wisła – przyległych do stadionu, gdzie odbędzie się doping z oprawą (czytaj nieograniczonymi racami) oraz grill. Do czwartku wieczorem nie wystąpili zresztą do urzędu miasta o zgodę na organizację imprezy masowej, a można się spodziewać, że kibiców, którzy przyjdą oglądać spotkanie z Górnikiem na telebimach, będzie więcej niż 999 (od tysiąca zgromadzonych osób mamy do czynienia z imprezą masową, na którą wymagane jest pozwolenie urzędników). Taki stan rzeczy ma trwać, aż klub nie spełni postulatów kibiców.
    Kluby w rozkroku

    Zrzeszeni w SKWK fani nie chcą rozmawiać z mediami. Twierdzą, że ich słowa zostaną wyjęte z kontekstu i przekręcone przez niechętnych im dziennikarzy. Jedynym więc źródłem informacji o proteście jest strona internetowa stowarzyszenia. Lista postulatów jest długa – od „ograniczenia ingerencji policji w działalność klubu i życie kibiców Wisły Kraków", poprzez „utworzenie profesjonalnego programu i warunków szkolenia młodzieży", po „(podjęcie) działań na rzecz ochrony i polepszenia sytuacji kibiców Wisły Kraków, w tym działań na rzecz depenalizacji pirotechniki, jasnego regulaminu wyjazdowego czy możliwości prezentacji tzw. sektorówek", aż do „zatrudnienia w klubie osób odpowiedzialnych, z doświadczeniem w zarządzaniu w sporcie".


    Wszystko ładnie ubrane w słowa i choć kibice rozpisują się o fatalnych punktach gastronomicznych i szklanych osłonach, które ograniczają im widoczność, nie ma wątpliwości, że sprawa po raz kolejny rozbija się o race. Race, które urosły do rangi symbolu. Dla rządu i policji są złem wcielonym, a tak naprawdę łatwym pretekstem do walki przeciwko skrajnie prawicowym (w znacznej większości) i antyrządowo nastawianym grupom; dla kibiców zaś najświętszą sprawą, o którą warto walczyć. Kluby w tym przeciąganiu liny stoją w rozkroku.


    Wszystko ładnie ubrane w słowa i choć kibice rozpisują się o fatalnych punktach gastronomicznych i szklanych osłonach, które ograniczają im widoczność, nie ma wątpliwości, że sprawa po raz kolejny rozbija się o race. Race, które urosły do rangi symbolu. Dla rządu i policji są złem wcielonym, a tak naprawdę łatwym pretekstem do walki przeciwko skrajnie prawicowym (w znacznej większości) i antyrządowo nastawianom grupom; dla kibiców zaś najświętszą sprawą, o którą warto walczyć. Kluby w tym przeciąganiu liny stoją w rozkroku. Muszą egzekwować prawo i – chcąc, nie chcąc – uczestniczyć w wojnie z kibicami, którą wypowiedział im rząd. Z drugiej strony, przynajmniej dopóki kluby nie wychowają nowej widowni, dopóty są zakładnikami ultrasów. Gdy najgłośniejszych i najbardziej aktywnych fanów brakuje na trybunach, odbija się to w rachunku zysków i strat.


    Wisła Kraków jest kolejnym klubem, którego dotyka problem bojkotu albo protestu kibiców. W ostatnim roku z podobnymi problemami borykały się: Legia Warszawa (który to raz?), Korona Kielce, Jagiellonia Białystok, Zagłębie Lubin czy Widzew Łódź. Protestują też kibice Ruchu Chorzów, Podbeskidzia Bielsko-Biała i inni w niższych ligach.
    Nabijanie punktów

    Kluby ekstraklasy chciałyby wymienić publiczność: osobników z szalikami na twarzach, odpalających race, przeklinających i wywieszających „patriotyczno-narodowe" transparenty, zastąpić na trybunach wyższą klasę średnią, która nie tylko kupi karnet na trybuny, zajmie wyznaczone miejsce i nie będzie obrażać przeciwników, ale też weźmie udział w programie lojalnościowym, nabijając punkty na kartę w klubowym sklepie.


    Podobny proces wymiany publiczności dokonuje się albo już się dokonał w krajach Europy Zachodniej (choć nie wszędzie). Nie przebiega jednak tak gładko, jak mogłoby się wydawać. 12 grudnia w Niemczech ma wejść w życie ustawa zakazująca odpalania rac i środków pirotechnicznych. Na wszystkich niemieckich stadionach trwają ostatnio kibicowskie protesty. Z kolei w Anglii w zeszły weekend doszło do skandalu związanego z antysemickimi okrzykami fanów West Ham, skierowanymi w kibiców tradycyjnie żydowskiego klubu – Tottenhamu.


    Dyżurnym przykładem, wyświechtanym do granic możliwości, jest ten o bohaterskiej premier Margaret Thatcher, która w Anglii poradziła sobie ze stadionowymi bandytami. Ilekroć debatą o kibicach zajmują się politycy bądź popularne media, argument ten zostaje podniesiony. Ludzie, którzy szafują tym przykładem, nie dostrzegają jednak zmian, które zaszły w Polsce. Bandytyzm stadionowy jest u nas równie incydentalny, jak w krajach Europy Zachodniej. Politycy zapomnieli, co 15–20 lat temu działo się na trybunach polskich stadionów. Kiedy latające kamienie rozbijały głowy fanów, na porządku dziennym były wtargnięcia całych grup wyrostków w dresach i z szalikami na twarzach na murawę, przerywanie meczów, regularne wojny z kibicami drużyn przeciwnych i policją. Czy ktoś jeszcze pamięta, jak podczas meczu z Anglią w eliminacjach MŚ w 1993 roku na Stadionie Śląskim można było zaobserwować dantejskie sceny – gdy bijące się między sobą polskie grupy chuliganów wyparły policję ze stadionu? Dziś incydenty na trybunach to zjawisko niemal nieistniejące. Jednak część mediów i polityków wciąż stawia znak równości między odpalanymi racami a demolką stadionu.


    Rząd wypowiedział wojnę kibicom dwa lata temu, gdy chuligani Legii Warszawa i Lecha Poznań po finale Pucharu Polski wtargnęli na murawę stadionu w Bydgoszczy. I to wojnę niemal totalną – na wszystkich frontach i która wciąż się zaostrza – w której często dochodzi jednak do absurdów. Rządowa ofensywa zaczęła się przed EURO 2012. Pod koniec maja 2012 r. CBŚ zatrzymało 42 kibiców Legii Warszawa , w tym Piotra S. „Starucha", podejrzewanych o przestępstwa narkotykowe. Początkowo kibice mieli zostać zatrzymani na 3 miesiące (mistrzostwa Europy mieli obejrzeć w telewizji w świetlicach aresztów), ale niedawno tymczasowe pozbawienie wolności zostało niektórym z nich („Staruchowi" również) przedłużone. Jak podają dziennikarze śledczy „Wprost", Paweł Reszka i Michał Majewski, prokurator ma niewiele, i to bardzo wątpliwych dowodów, że „Staruch" faktycznie kupił kilogram amfetaminy z zamiarem przetransportowania towaru do Szwecji. W akcie oskarżenia widnieją tylko zeznania świadka koronnego, „Haniora", w dodatku często ze sobą sprzeczne. Majewski i Reszka dotarli do jego zeznań opisujących rzekomą narkotykową transakcję: „S. miał podjechać toyotą corollą". Problem w tym, że „Staruch" takiego samochodu nie miał. „Hanior" opowiedział też, że wcale nie przekazał „Staruchowi" amfetaminy i nie wziął od niego pieniędzy. Panowie mieli ustalić, że za godzinę w to samo miejsce podjedzie Rafał S., pseudonim „Hrabia", i przekaże „Staruchowi" narkotyki, a ten zapłaci za nie 7 tysięcy złotych. Krótko mówiąc, świadkiem przekazywania narkotyków i pieniędzy nie był. Obrońca Staruchowicza, mecenas Krzysztof Wąsowski, cytowany przez „Wprost", stwierdza : – Przetrzymywanie mojego klienta sprawia wrażenie aresztu wydobywczego znanego w państwach totalitarnych.


    Nalot o 6 rano

    Po derbach z Polonią (kibice Legii Warszawa zdemolowali Żyletę, po tym jak na prośbę spikera o udrożnienie dróg ewakuacyjnych i braku reakcji ze strony kibiców, na trybunę wkroczył oddział ochrony z gazem pieprzowym; trybuna została w części zamknięta, co spowodowało, że dziś na meczach jest pusta) zatrzymana została narzeczona „Starucha" Katarzyna Ceran. Policja wpadła do jej mieszkania o 6 rano. Powód zatrzymania – podczas derbów nie zajmowała miejsca zgodnego z tym na bilecie... Została wyprowadzona w kajdankach i zawieziona na komendę. Normą w przypadku spraw o wykroczenie – a tak kwalifikuje się niezajęcie swojego miejsca na imprezie masowej – jest wysłanie wezwania stawienia się w wyznaczonym dniu na komendzie. Spędziła noc w areszcie, a następnego dnia stanęła przed sądem, który jednak odmówił rozpatrzenia jej sprawy w trybie przyspieszonym.



    Do podobnych absurdów dochodziło w Kielcach, gdzie zakazy stadionowe dostawali kibice, którzy nie zajmowali swoich miejsc, a także ci, którzy przeklinali. Fani Korony Kielce oczywiście rozpoczęli protest i jako jedni z niewielu doczekali się wsparcia zarówno piłkarzy, którzy wyszli na mecz w koszulkach z napisem: „Piłka nożna dla kibiców", jak i klubu. Komendant i jego zastępca, którzy tak brawurowo wojowali w Kielcach z kibicami, dostali awans i dziś są już w Warszawie.
    Ostatnio edytowane przez koolherc ; 30-11-2012 o 08:33

  15. #13815
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98
    Część 2.

    Normą są akcje policji uprzykrzające życie kibicom. Fani Górnika Zabrze podróżujący na mecz do Białegostoku zostali zatrzymani 10 kilometrów przed celem podróży. Gdy funkcjonariusze nie znaleźli żadnych zakazanych przedmiotów, zaczęli drobiazgowo kontrolować listę wyjazdową, do czego zresztą nie mieli prawa, bo wgląd w te dokumenty mają tylko organizatorzy imprezy masowej – w tym przypadku klub Jagiellonia Białystok. Przykłady można mnożyć.



    Zawsze niewinni

    Kibice nie są niewinni. W tym sezonie chuligani Widzewa Łódź wracający z meczu z Gliwic zdemolowali peron na nowym dworcu w Katowicach, z kolei szalikowcy Pogoni zniszczyli pociąg, jadąc na spotkanie z Lechem do Poznania. Kibice są jednak wedle swego mniemania zawsze niewinni, a każdą burdę potrafią wytłumaczyć nieśmiertelnym hasłem – prowokacja policyjna. Bardzo łatwo potrafią wskazać, kiedy klub nie dotrzymuje z nimi umowy, jednak na swoje przewiny są całkowicie ślepi. Widać to chociażby na przykładzie ostatnich wydarzeń na Wiśle, które zresztą są genezą bojkotu.



    Zaczęło się od meczu z Lechem Poznań, gdy w drugiej połowie kibice zasiadający na trybunie C zorganizowali dużych rozmiarów pokaz pirotechniczny, w wyniku którego kilka rac wylądowało na murawie. Mecz trzeba było na chwilę przerwać. Umowa kibiców z klubem była taka, że gdy będą chcieli wnieść sektorówki na trybuny, wcześniej o tym poinformują. Obiecali także, że na flagach nie będzie treści obraźliwych, gloryfikujących przemoc, itp. Podczas spotkania z Lechem pojawiły się na trybunie C flagi z napisami „Zobacz pasiasta zdziro, jak wygląda piro" oraz „Nie ma na to leku, finał będzie w grobie. Wszyscy cierpicie na galeofobię". Galeofobia to chorobliwy strach przed rekinami – bojówka Wisły Kraków nazywa się Sharks – po angielsku: rekiny. Bojówka, z powodu której kilku kibiców Cracovii faktycznie „skończyło w grobie".
    Zdziwione Rekiny

    Kraków jest wyjątkowym miejscem na kibicowskiej mapie Polski. Bojówki Wisły i Cracovii rachunki wyrównują nie za pomocą pięści, ale noży. Kibice podczas meczów wychwalają na flagach i transparentach zabójców, naśmiewają się z ofiar z obozu przeciwnika. Zdziczenie obyczajów osiągnęło niewyobrażalny poziom, gdy w kalendarzu wydanym przez SKWK na 2013 rok znalazło się zdjęcie z monitoringu miejskiego pokazującego, jak chuligani Wisły z maczetami napadają na jednego z liderów kiboli Cracovii – „Mastera", następcę zasztyletowanego w 2011 roku „Człowieka". W rozmowie z portalem Interia.pl szef SKWK Robert Szymański mówi jednak: – Rekin stał się już symbolem ultrasów Wisły Kraków, a nie chuliganów. W tym haśle nie można doszukiwać się nawoływania czy gloryfikacji przemocy (...) trybuna nie została zamknięta za to hasło, ale za to, że na murawę spadły dwie race. Rzucanie nimi nie było w planach, ktoś nie wytrzymał ciśnienia i tyle. Nie wiedzieliśmy, że w drugiej połowie będzie urządzone tak duże racowisko".



    W efekcie wojewoda małopolski zamknął trybunę C, a Wisła Kraków dołożyła zakaz wnoszenia sektorówek. Szymański nie może tego zrozumieć, stąd protest: – Bardzo dziwi też fakt, że już przy pierwszej interwencji wojewody klub idzie na tak dalece posuniętą współpracę ze służbami. Zakazanie sektorówek wprost odpowiada na naciski służb, zupełnie tego nie rozumiemy, wydawało się, że klub bardziej stoi za swoimi kibicami – mówi w wywiadzie z Interią.



    Podobnie zdziwieni są kibice Legii Warszawa, gdy dostają od UEFA karę za wywieszenie flagi z napisem „Good night left side". Niby nie ma w tym transparencie nic strasznego, gdyby nie fakt, że to hasło skinheadów i nawołuje do bicia ludzi o innym kolorze skóry. Podobnie jak udawali zdziwionych, gdy opinia publiczna była oburzona ich flagą z napisem „Jihad", zaprezentowaną podczas meczu z izraelskim klubem Hapoel Tel Awiw.


    Kluby wciąż nie wiedzą, jak się zachować. Jedne próbują się z kibicami dogadać, ale łatwo w tym „dogadywaniu się" przekroczyć zdroworozsądkowe granice. Głośna była sprawa Lecha Poznań i kibica znanego jako „Litar" (jedna z najważniejszych postaci Wiery Lecha Poznań), którego firma miała z klubem podpisaną umowę na catering dla VIP-ów oraz dla policji monitorującej mecze Lecha Poznań. Gdy Litar dostał zakaz stadionowy, a sprawa jego powiązań biznesowych z klubem wyszła na jaw, Lech Poznań wypowiedział mu umowę. Nowym dostawcą pożywienia została firma Taste of Style Catering, która za 55 tysięcy złotych miesięcznie przejęła obowiązki karmienia VIP-ów (i policji). Firma należąca do partnerki Litara – Justyny Grabowskiej. Na wiele trybun ultras w Polsce niewpuszczana jest ochrona, a kibice sami pilnują porządku. Za co zresztą kluby im płacą.
    Sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana – wciąż nie ma jasności, jak bardzo niebezpieczne są same race, o które w dużej mierze toczy się wojna. Z całą pewnością, gdy są odpalane przez osoby do tego wyznaczone i przeszkolone, na dole trybuny, gdzie jest wybetonowana posadzka, nie stanowią tak dużego zagrożenia, jak wtedy, gdy odpalane są z ukrycia pod flagami. W Polsce używanie środków pirotechnicznych podczas imprez masowych jest zakazane przepisami prawa. Kibice powołują się jednak na inne kraje, gdzie ograniczone użycie pirotechniki nie jest karane – jak chociażby w Norwegii czy Austrii.



    Czy w tej wojnie wszystkich ze wszystkimi są szanse na rozejm? I to rozejm satysfakcjonujący wszystkie strony? W każdej kolejce ekstraklasy sektory przeznaczone dla gości są częściej puste. Potrzebna jest gruba kreska: zmiana prawa, która zakładałaby ograniczoną możliwość używania środków pirotechnicznych na imprezach masowych (np. na wzór norweski, tylko przez osoby odpowiednio wcześniej przeszkolone) i jednocześnie przerzucenie odpowiedzialności na kibiców. Race byłyby więc dozwolone, ale tylko do pierwszej wpadki. Bez żółtych kartek. Jeżeli pirotechnika lądowałaby na murawie, albo – co gorsza – na sektorach kibiców przyjezdnych, wówczas nakładano by zakaz używania rac na danym obiekcie przez kilka lat. Plus finansowanie kar ze środków stowarzyszeń. Pytanie tylko, czy obie strony stać na taki kompromis.

  16. #13816
    Legionista Awatar Kusza
    Dołączył
    07.2011
    Posty
    1,739
    Ciężko się jakoś jednoznacznie odnieść do tego artykułu, z jednej strony wzmianka o S. napisana raczej na plus, ale sformułowanie że sprawa rozbija się o race brzmi jak wyjęta z Jóźwiaka
    No i jeszcze GNLS jak hasło nawołujące do bicia ludzi o innym kolorze skóry
    Plus, nie wspomniano że kara była nałożona też za hasło z Powstania...
    ...Trzech setek armat ryczy kanonada,
    Zda się pod trupem ziemia się rozpęknie, —
    O dziecko polskie, za Twojego dziada,
    Który tam zginął, niech Twe serce klęknie,
    O dziecko polskie, święć się krwi szkarłatem
    I wołaj: Wolność! I bij w kratę lochów,
    Bo jeśli Bóg jest nad tym podłym światem,
    Toś ty zbawione przez Wolę i Grochów...

  17. #13817
    Dzięki koolherc za kolejny dobry materiał.

    Te artykuły w Polityce i PS w ostatnim czasie są jasnym sygnałem, że nawet pojedyncze protesty grup kibicowskich przynoszą swój efekt. Naprawdę szkoda, że do tej pory większość ekip tego nie pojęła. Może te materiały prasowe, mimo że raczej w tonie krytycznym o naszym ruchu, to jednak zauważające też przesadną aktywność państwa i psów - przekonają niezdecydowanych.

    Oby na wiosnę kibicowska Polska była już bardziej dogadana w temacie.

    Edit: Kusza - nie wymagajmy też nie wiadomo czego od mediów. Szczególnie od tych, które do tej pory pisały o nas jednoznacznie źle. W kolejnych materiałach wypływają dziwne akcje psów i jak ktoś tam się piłką interesuje, to gdzieś mu się to może złożyć do kupy w głowie. My sami nie jesteśmy w stanie ustalić jednego frontu, więc nie wymagajmy od mediów jakiegoś szczególnego zgłębiania tematu. I tak jestem zaskoczony ich dociekliwością w ostatnim czasie.
    Ostatnio edytowane przez EviLmonkey ; 30-11-2012 o 08:52

  18. #13818
    Legionista Awatar Foxx
    Dołączył
    08.2003
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    9,664
    Co by nie mówić, do "głównego nurtu" przebija się coraz więcej faktów, o których przez lata milczano... No i zwróćcie uwagę, że z kontekstu S. wreszcie wypadli Rzeźniczak z Koziołkiem.
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

  19. #13819
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98
    To jeszcze dorzucę mały fragment wywiadu z Furmanem z tegoż numeru Przeglądu sportowego zatytułowany " Gwiazda za 5 tysięcy"

    PS - Chyba nie ma przypadku w tym, że podczas zgrupowań dzieli pan pokój z Jakubem Koseckim. Dwaj bezczelni indywidualiści?
    Furman - Lubię "Kosę" i w pełni się z nim zgadzam. Wiemy, jak jest w Polsce. Pamiętamy jego wywiad telewizyjny po meczu z Wisłą, kiedy dostał powołanie do reprezentacji. Chłopak strzelił dwa gole, a wszyscy i tak śmiali się z jego korali, łańcuchów czy dekoltu. To właśnie nasza mentalność. Najpierw patrzymy, jak ktoś się ubiera, a dopiero później jak gra. [...]

  20. #13820
    Legionista Awatar rey
    Dołączył
    07.2007
    Skąd
    WA
    Posty
    8,541
    A co ta wypowiedź ma wspólnego z tematem "Media o kibolach"?
    ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

  21. #13821
    Legionista Awatar koolherc
    Dołączył
    11.2011
    Skąd
    Kąko(L)ewnica
    Posty
    98
    Ot, przeglądałem dalej PS. Rzuciło mi się w oczy, w kontekście tego iż robiliśmy podśmiechujki z tego sznurka od rolety na szyi Koseckiego to wrzuciłem. Tyle i aż tyle. Następnym razem się zastanowię. Przepraszam.

    P.s. Fora mają taką funkcję - prywatna wiadomość.

  22. #13822
    Nad czym tu się zastanawiać?
    Jak dobrze gra to już przestaję wyglądać jak głupek ?
    Piłka Nożna dla Bandytów !

  23. #13823
    Legionista Awatar TNTP
    Dołączył
    06.2009
    Skąd
    dzisiaj tu, a jutro tam
    Posty
    4,431
    Przecież kopacze piłki to w przeważającej większości pól i ćwierć debile więc nie ma potrzeby doszukiwać się jakiejś większej logiki w ich przemysleniach. Skoro umieją (chociaż w naszym przypadku jest to zdanie na wyrost ) kopać piłkę to niech się na tym skupia, a nie emanuja słuchaczy swoimi rozważaniami o naturze człowieka.
    Lieber tot als rot!!

  24. #13824
    Portowiec Awatar kraroryfer
    Dołączył
    02.2012
    Skąd
    \P/olice
    Posty
    295
    Cytat Zamieszczone przez EviLmonkey Zobacz posta
    Oby na wiosnę kibicowska Polska była już bardziej dogadana w temacie.
    Ja sobie nie wyobrażam, żeby runda wiosenna nie zaczęła się ogólnopolskim bojkotem. Sprawy zaszły za daleko i mam nadzieję, iż podczas przerwy zimowej zostanie podjęta decyzja o bojkocie całej Ekstraklasy (najlepiej jakby protest objął również niższe ligi). Pół sezonu ze średnią frekwencją 3-4 tys., bez dopingu, opraw i atmosfery na wszystkich stadionach w kraju, na pewno wywoła burzę w mediach, klubach i PZPN-ie. Natychmiastowe reakcje mediów na protesty Legii i Wisły to potwierdzają. Jeśli problem bojkotu dotknie wszystkie kluby, to zaczną one wywierać presję na władzy. Coraz więcej ludzi zacznie dostrzegać patologię jaką stały się mecze w Polsce i że bez kiboli, ligowa piłka w tym kraju nie ma prawa sprawnie funkcjonować. Nie widzę na ten moment lepszego wyjścia niż jeden wielki protest.
    Ostatnio edytowane przez kraroryfer ; 30-11-2012 o 16:13
    "Najdroższy i cenny od lat
    To właśnie twój ojczysty kraj
    Dla niego przelewasz swą krew
    dla niego urodziłeś się
    Twój honor to bronić tych barw
    Ich mocą zyć każdego dnia
    Niezłomny wśród ruin i kłamstw
    To właśnie twój ojczysty kraj"

  25. #13825
    Legionista Awatar voytek
    Dołączył
    08.2010
    Skąd
    z dobrego domu
    Posty
    4,295
    Ekstraklasa do policji: Zalegalizujmy pirotechnikę!

    "Zalegalizujmy race i przywróćmy na stadionach Ekstraklasy miejsca stojące" - postulat wygłoszony na spotkaniu z policją i mediami przez szefa departamentu rozgrywek i logistyki Ekstraklasy SA Marcina Stefańskiego brzmiał jak bluźnierstwo. Stefański ma jednak poważne argumenty.

    Zakaz używania środków pirotechniki na stadionach to jeden z elementów sporu między kibicami a klubami. Trudno zresztą mówić o sporze. Tak naprawdę jesteśmy świadkami największej zimnej wojny, jaką wytoczyły ostatnio środowiska kibicowskie.

    Zorganizowani fani (wraz z nimi także chuligani) Legii, Wisły Kraków i Widzewa bojkotują mecze swoich drużyn, stawiają klubom i państwu warunki. Dialog jest konieczny w równym stopniu, jak eliminacja ze stadionów grup ultrasów i chuliganów, którzy tworzą nieformalne bojówki.

    Miałem okazję uczestniczyć w zorganizowanym przez policję w Szczytnie seminarium "Bezpieczeństwo masowych imprez sportowych; perspektywa na lata 2012-2016". Było tam wiele ciekawych opinii, ale jednym z najbardziej poruszających wystąpień było to Stefańskiego, który reprezentował interes klubów Ekstraklasy. W dobie, gdy race i wszelka pirotechnika są zakazane niemal w całej Europie, a kluby płacą gigantyczne kary, mają zamykane trybuny za stosowanie tych elementów oprawy, dyrektor Stefański postulował legalizację rac świetlnych!

    - Wiem, że to brzmi kontrowersyjnie, ale pirotechnika oddana pod kontrolę organizatorowi, odpalana przez przeszkolone osoby mające w pobliżu pojemnik z piaskiem, czy wodą, byłaby bezpieczna. Na dodatek zalegalizowana pirotechnika przestałaby być tak atrakcyjną dla grup ultras - argumentował Stefański.

    O podobnym pomyśle z pirotechniką wspomniał mi prezes PZPN-u Zbigniew Boniek. Zibi spotkał się ze środowiskami kibicowskimi, wysłuchał tego, co ich boli. - Kto wie, czy zgoda na użycie pirotechniki raz w roku, na zdrowych zasadach nie byłaby rozwiązaniem problemu. Tak jak jest na przykład we Włoszech, gdzie kibice mogą sobie odpalić race tuż przed meczem - powiedział prezes Boniek.

    Stefański z pewnością nie jest urzędnikiem, który bezdusznie wykonuje swoją pracę, a teraz chce się tylko przypodobać kibicom. To człowiek z wykształceniem prawniczym i sporym doświadczeniem, jakiego nabył podczas podróży na zagraniczne stadiony. Pod wpływem obserwacji organizacji meczów na Union Berlin postuluje, by przywrócić miejsca stojące na meczach Ekstraklasy.

    - Musimy przyjąć fakt, że żywiołowego dopingu nie da się prowadzić na siedząco. Niemcy podkreślają, że przecież żaden chór nie wykonuje pieśni na siedząco, a kibice też mają swoje piosenki - podkreśla.

    Miejsca stojące miałyby posiadać barierki, o które by się opierali kibice, a także restrykcyjnie pilnowano by zasady - jak to czynią Niemcy, że nikt nie stoi w przejściach.

    - Nie możemy wygonić ze stadionów młodzieży, a tej najczęściej nie stać na trybuny z miejscami siedzącymi - argumentuje Marcin Stefański.

    Dodaje także, że najlepszym wyjściem byłoby przyjęcie rozwiązania z Signal Iduna Park w Dortmundzie, gdzie trybuny dla ultrasów mają możliwość szybkiej instalacji fotelików na potrzeby rozgrywek pod auspicjami UEFA, która wykluczyła oglądanie meczów na stojąco. - Pamiętajmy, że foteliki zamontowane na stałe nie zawsze są argumentem ku poprawie bezpieczeństwa. W razie nagłej ewakuacji one utrudniają opuszczenie stadionu. O wiele łatwiej wyjść z trybuny z miejscami stojącymi - podkreśla.

    Ciekaw jestem Waszych głosów na temat legalizacji rac świetlnych (ale nie petard) i przywrócenia miejsca stojących w najwyższej klasie rozgrywkowej. Czekam na Wasze opinie, wpisujcie je w komentarzach pod tym tekstem.
    link
    http://sport.interia.pl/pilka-nozna/...ike,nId,718197
    Ostatnio edytowane przez voytek ; 30-11-2012 o 16:17
    Joe Jordan - który przed wejściem na boisko wyjmował dwa przednie zęby i chował do szafki - był uosobieniem prawdziwego futbolu. Bo prawdziwy futbol to nie gra dla lalusiów, którzy w przerwie poprawiają fryzurę. Prawdziwy futbol zostawia ślady. - "Spalony"

  26. #13826
    Legionista
    Dołączył
    08.2010
    Posty
    124
    Miejsca stojące miałyby posiadać barierki, o które by się opierali kibice, a także restrykcyjnie pilnowano by zasady - jak to czynią Niemcy, że nikt nie stoi w przejściach.


    Piszę poprawnie po polsku.
    Spartanie nie pytają jak wielu jest wrogów tylko gdzie oni są.

  27. #13827
    Legionista Awatar voytek
    Dołączył
    08.2010
    Skąd
    z dobrego domu
    Posty
    4,295
    Ogólnie jegomość Stefański mocno oderwany od rzeczywistości, coś tam chce ale bladego pojęcia nie ma jak pewne sprawy wyglądają na zachodzie a tym bardziej o co chodzi w POlsce.
    Joe Jordan - który przed wejściem na boisko wyjmował dwa przednie zęby i chował do szafki - był uosobieniem prawdziwego futbolu. Bo prawdziwy futbol to nie gra dla lalusiów, którzy w przerwie poprawiają fryzurę. Prawdziwy futbol zostawia ślady. - "Spalony"

  28. #13828
    Co za dureń, skoro tak czy siak nie wolno stać w przejściu to na **** nam te miejsca stojące.

  29. #13829
    Legionista
    Dołączył
    06.2012
    Skąd
    Śródmieście Północne
    Posty
    190
    Miejsca stojące tak, legalizacja nie. Straciłoby to swój smaczek. Wiadomo zakazane lepiej smakuje Lepiej jak by wprowadzili karanie za pirotechnikę jak w Szwecji, gdzie płacą jedną stawkę niezależnie od rodzaju, ani ilości użytego PIRO. Bodajże 25tys koron. U nas mogli by wprowadzić np 20 tysięcy zł , włodarze z klubów np LEGII przy frekwencji z zeszłego sezonu ponad 20 000 ludzi na mecz musieliby z każdego biletu odjąć 1zł na pokrycie kary.

  30. #13830
    Legionista Awatar Bulson
    Dołączył
    02.2009
    Skąd
    ERW / WI
    Posty
    198
    Nie wiem czy ten materiał był już wrzucany na forum, wyszukiwarka nic nie znalazła, jeżeli jednak okaże się, że było to wybaczcie
    http://www.uitzendinggemist.nl/aflev...eringen?page=2
    "Kibice Legii są niebezpieczni, są wśród nich przestępcy. Zachowanie kibiców razi i odstrasza mieszkańców od przychodzenia na mecz. I mówię tu choćby o nadużywaniu wulgaryzmów. Trzeba skończyć z dyktatem gniazdowego, tak jak było to na mistrzostwach Europy" - dodał Kozłowski.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •