Pokaż wyniki od 1 do 6 z 6

Wątek: Ultras w Polsce - Artykuł

  1. #1
    Administrator Awatar Adiq
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    3,354

    Ultras w Polsce - Artykuł

    Stary artykuł, ale warto przeczytać jeśli ktoś tego jeszcze nie zrobił, bo ciekawy.
    --------------------------------------------------------------------------------------

    Rozmowa z Damianem Wojną i Radosławem Kupsiem, szefami Wiary Lecha


    Rozmawiał Rafał Błachowski 17-01-2003, ostatnia aktualizacja 17-01-2003
    17:42

    O tym jak organizuje się oprawy meczowe, ile kosztuje przygotowanie takich
    opraw i w końcu o tym, w jakim stopniu w partycypowaniu w tych kosztach
    uczestnicy klub piłkarski Lech Poznań - opowiadają szefowie Wiary Lecha
    Damian Wojna i Radosław Kupś


    Rafał Błachowski: Ludzie, którzy założyli Wiarę Lecha, poznali się na
    internetowym forum "Gazety Wyborczej". Jak przebiegał proces uformowania się
    grupy, która później nazwała się Wiara Lecha?

    Damian Wojna, Radosław Kupś: Znaliśmy się z forum i kiedyś postanowiliśmy
    się spotkać. Pojawił się pomysł stworzenia flagi z napisem "Bułgarska". To
    była nasza pierwsza wspólna inicjatywa - na jej zrobienie złożyliśmy się my,
    czyli społeczność ze sportowego forum "Gazety", ale zbiórkę
    przeprowadziliśmy także podczas jednego z meczów w sektorze nr 5. Flaga
    spodobała się zarządowi klubu oraz ludziom, którzy wówczas byli
    odpowiedzialni za oprawę meczową. W ten sposób zostaliśmy wessani w ten cały
    system.

    Kiedy po raz pierwszy zajęliście się oprawą meczową?

    - Debiutowaliśmy na meczu Polska - Kamerun. Wtedy pracowało przy tej oprawie
    100 osób. Właśnie tak liczne jest nasze stowarzyszenie, choć tych głównych
    członków, takich aktywistów, jest około 40. Ta czterdziestka to członkowie
    sekcji ultras.

    Już wtedy nazwaliście się Wiarą Lecha?

    - Przez kilka tygodni na forum "Gazety" toczyła się dyskusja na ten temat.
    Kto ostatecznie wpadł na tę nazwę - nie wiadomo. Wzięła się ona z kilku
    pomysłów.

    Na kiedy więc dokładnie można określić datę powstania Wiary Lecha?

    - Bardziej formalną postać, z już przyjętą nazwą, przyjęliśmy w grudniu 2001
    r. Po pół roku znajomości.

    Czy cały czas można zostać członkiem stowarzyszenia?

    - Najłatwiej jest po prostu zaistnieć na forum, ale nie tym gazetowym, tylko
    na stronie www.kolejorz.pyry.net. Tam też się umawiamy na spotkania.
    Wystarczy przyjść na nie kilka razy, pomóc trochę i wtedy członkiem Wiary
    Lecha zostanie się automatycznie.

    Jaki jest budżet Wiary Lecha?

    - On nie jest dokładnie określony. W skali roku są to dziesiątki tysięcy
    złotych. Najbardziej pomaga nam klub, od którego otrzymujemy przynajmniej 50
    proc. tego, co wydamy w skali roku. 30 proc. uzyskujemy ze sprzedaży
    programów meczowych, a pozostałe 20 proc. ze składek.

    To jak dogadujecie się z klubem, że ten przeznacza na Was tyle pieniędzy?

    - To efekt wielu dyskusji, które prowadzimy z zarządem klubu. Przedstawiamy,
    co chcemy zrobić podczas danego spotkania, pokazujemy kosztorys, a prezesi
    mówią, w czym nam mogą pomóc. Czasami Lech pokryje nawet 100 proc. kosztów,
    ale pod warunkiem, że będzie miał z tego określony efekt
    promocyjno-marketingowy.

    Władze klubu nie zgadzają się na wszystko. Kiedyś chcieliśmy zgasić jupitery
    i zrobić minutowe show pirotechniczne (śmiech). Klub się na to nie zgodził,
    bo zaimprowizowanie awarii pociągnęłoby za sobą spore kary finansowe. Miał
    też obawy o bezpieczeństwo.

    Na mecz z Legią Warszawa bilety były droższe o 5 zł. Ta nadwyżka została
    przeznaczona na zorganizowanie oprawy meczowej. Zarząd pomaga nam też w
    kontaktach z różnymi firmami. Czasami prywatni sponsorzy pytają, czego
    potrzebujemy. W ten sposób otrzymaliśmy np. cyfrowy aparat fotograficzny.

    Ile wynoszą składki? Jak często je płacicie?

    - Składki płacą aktywni członkowie. Przed meczem każdy wpłaca 10 zł. Chcemy
    założyć osobne konto, by nikt nie miał wątpliwości, do kogo trafiają
    pieniądze, a rozliczać będziemy się przez internet. Coś takiego stosuje już
    Legia Warszawa i Widzew Łódź. Wszystkie wpłaty będą odnotowywane w sieci.
    Nasz budżet mogłoby powiększyć sprzedawanie odzieży dla kibiców, ale brakuje
    nam charakterystycznego logo. Projektów znaku Wiary Lecha było wiele, ale
    żadne nie zdołało chwycić nas dotąd za serce, zawsze czuliśmy niedosyt.

    Jakie są koszty zorganizowania jednego spotkania?

    - Oprawa spotkań pochłania 90 proc. naszego budżetu. Jedna raca to 30 zł -
    na Legii odpaliliśmy ich 200, a na decydującym o awansie do ekstraklasy
    meczu z Orlenem Płock 150. Peleryny, których użyliśmy podczas wyjazdowego
    meczu w Grodzisku Wlkp. i u siebie podczas spotkania z Legią, kupiliśmy za
    50 tys. zł. Do tego dochodzą też koszty banerów reklamowych, które
    notorycznie nam giną. Przed sezonem mieliśmy ich 35, a teraz zostało już
    tylko sześć. Robiliśmy dyżury w miejscach, gdzie ginęły najczęściej, ale to
    nic nie dało. A jeden baner kosztuje 150 zł. Myślimy o tym, by instalować je
    w miejscach prywatnych, tak jak już nam się to udało na terenie Kinepolis.

    Mieliście do niedawna największą flagę w Polsce, którą rozmiarami przebiła
    dopiero Wisła Kraków. Ile kosztowała ta flaga?

    - Trochę przepłaciliśmy, bo zamówiliśmy za dużo materiału. Produkcja flagi
    kosztowała nas ok. 25 tys. zł. Już niedługo się ona powiększy i będzie miała
    wymiary 140 m x 20 m. Natomiast duże flagi na kijach, których jesienią na
    stadionie było dziesięć, kosztują kilka tysięcy złotych każda.

    Ile osób pracuje podczas meczu nad oprawą meczową?

    - To zależy od tego, co akurat przygotowujemy. Średnio wystarczy do
    wszystkiego 40 osób, ale na ważniejsze mecze jest nas nawet stu.

    Jak robicie "kartoniadę", czyli ruchome obrazy na trybunach?

    - Mamy kilku ludzi, którzy są odpowiedzialni za przygotowanie takiego
    projektu. Jak już powstanie, to go omawiamy, czasami poprawiamy. Później
    następuje faza realizacji poligraficznej. Musimy przeliczyć, ile kartonów
    potrzebujemy, i wtedy składamy zamówienie.

    Podczas meczu z Legią mieliśmy 20 tys. kartonów. Żeby zdążyć na czas,
    musieliśmy tydzień przed meczem złożyć zamówienie w firmie poligraficznej. Z
    kartonami też mamy problem. Niekiedy kibice nie szanują naszej pracy.
    Zgniatają je, wyrzucają albo przekładają. Za rozkład kartonów na trybunach
    odpowiedzialny jest nasz kolega Mosina. Ma zmysł przestrzenny i nieźle sobie
    z tym wszystkim radzi.

    Macie specjalistów do każdego z tych zadań?

    - Można tak powiedzieć. Jest pion "kartoniady", pion logistyczny,
    pirotechniczny i dziennikarski, czyli cała grupa fotografów i tych, którzy
    przygotowują program meczowy oraz stronę internetową.

    Czym jeszcze zajmuje się więc Wiara Lecha?

    - Chcemy inicjować jakieś akcje charytatywne lub się do nich dołączać. Na
    pewno w jakiś sposób włączymy się w obchody z okazji 750-lecia lokacji
    miasta Poznania. Identyfikujemy się z miastem, z jego problemami. Dlatego
    np. wzięliśmy udział w akcji przeciwko szrotówkowi kasztanowcowiaczkowi.
    Organizujemy też akcję "Moja szkoła kibicuje Lechowi", w ramach której
    odwiedzamy wraz z piłkarzami Lecha poznańskie szkoły. Pokazujemy, że piłkarz
    to nie tylko idol z telewizora czy boiska, ale to przede wszystkim normalny
    człowiek, z którym można pogadać. Tych wizyt mieliśmy już dziesięć, a w
    kolejce czeka drugie tyle. Czasami autografy dzieciaki chcą nawet i od nas
    (śmiech). To dobrze, bo my chcemy upowszechnić wizerunek normalnego kibica,
    a nie chuligana.

    Ale w upowszechnianiu tego wizerunku na pewno nie pomoże Wam to, co działo
    się w Krakowie przed meczem Lecha z Wisłą. Było tak jak przed laty - walki
    na ulicach miasta?

    - To, co zdarzyło się w Krakowie, było efektem dziwnych splotów
    okoliczności, których nikt nie mógł przewidzieć. Normalnie kibice gości mają
    obstawę policyjną, są podwożeni na stadion autobusami. Nas policja zostawiła
    w mieście samych na kilka godzin przed meczem.

    Jesienią miał się w Poznaniu odbyć mecz tzw. podwyższonego ryzyka Lech -
    Legia. Cieszyliście się, że PZPN zakazał warszawskim kibicom wyjazdu do
    Poznania?

    - Nie. Bardzo żałujemy, że kibiców Legii nie było na stadionie. Było to
    bowiem mdłe widowisko, jeden z najgorszych meczów z Legią w ostatnich
    kilkunastu latach, jeśli chodzi o atmosferę na trybunach. A miał być hit.
    Cała Polska czekała na to, jaką oprawę meczową przygotują te dwa obozy
    kibiców. I niewiele z tego wyszło.

    To rzeczywiście miał być pojedynek gigantów. Kto jest lepszy w
    przygotowaniach oprawy spotkań: wy czy Legia?

    - To zależy. Legia ma dobre "kartoniady", a my lepszą pirotechnikę. W
    Warszawie przed meczem odpalają jakieś fajerwerki, sztuczne ognie. Nam się
    to kojarzy z festynem. Niezłe oprawy robi też Widzew, który ma kreatywnych
    kibiców. Bo w kibicowaniu chodzi przede wszystkim o to, by ciągle coś
    wymyślać i zaskakiwać. Trudno jest powiedzieć, kto robi najlepsze oprawy,
    tym bardziej że w Polsce nie ma stadionów, które by pozwalały zrobić coś
    naprawdę świetnego. Na stronie www.ultras.pl są prowadzone bardzo dokładne
    rankingi: kto ile rac odpalił, jakie miał flagi, ile osób pojechało na
    wyjazd itd. Oni to jakoś dokładnie przeliczają na punkty i robią
    klasyfikację.

    Kiedyś w dobrą oprawę spotkań bawiło się tylko kilka klubów, teraz robią to
    wszyscy. Dlatego polskie stadiony są coraz bardziej kolorowe.

    Zarabiacie coś na tej działalności?

    - Nie.

    A jednak Wiara Lecha funkcjonuje jak przedsiębiorstwo. Nie przynosi zysku?

    - W polskich realiach nie jest to jeszcze możliwe, ale na Zachodzie - jak
    najbardziej. Coś takiego funkcjonuje w Marsylii, gdzie na etatach
    zatrudnionych jest kilkanaście osób. Może kiedyś uda się stworzyć coś
    podobnego w Poznaniu. Wtedy moglibyśmy oddzielić się od Lecha, który byłby
    wtedy odciążony z dodatkowych kosztów. Może za pięć lat coś takiego
    powstanie.



    Dla Gazety

    Radosław Majchrzak

    prezes Lecha Poznań

    Nasze kontakty z Wiarą Lecha rozpoczęły się od forum internetowego "Gazety
    Wyborczej". Patrzyliśmy na wypowiedzi i spostrzeżenia kibiców, poznawaliśmy
    ich zdania. Skojarzyliśmy pseudonimy kilku ludzi, których potem widywaliśmy
    w sektorze 5. Nasze wzajemne relacje są teraz bardzo dobre. Jak możemy, to
    dofinansowujemy ich przedsięwzięcia, bo to i tak nam się opłaca - wielu
    ludzi przychodzi na stadion także po to, żeby przekonać się, co tym razem
    wymyślili i przygotowali kibice. Dzięki nim o Lechu, jego piłkarzach i
    samych kibicach jest głośno w całej Polsce. Żadnych konfliktów między nami
    dotąd nie było, czasami jednak na coś nie możemy pozwolić, np. na
    wystrzelenie rac, kiedy piłkarze wychodzą na murawę.

    not. fał



    Jak wygląda oprawa meczowa i jej przygotowanie na innych polskich
    stadionach? Zapytaliśmy o to przedstawicieli kibiców trzech czołowych klubów
    ekstraklasy

    Mat 19 (Wisła Kraków): Pieniądze na przygotowanie opraw mamy ze zbiórek,
    które robimy na stadionie. Jeżeli podczas meczu zbierzemy 3 tys. zł, to jest
    dobrze. Jesteśmy dumni z największej obecnie flagi w Polsce. Ma ona 98 m
    długości, a kosztowała 24 tys. zł. Z tego co wiem, Lech chce doszyć fragment
    do swojej flagi i wtedy to oni będą mieli największą w kraju.

    Piter (GKS Katowice): Z każdego sprzedanego biletu meczowego otrzymujemy
    złotówkę. Poza tym sami przygotowujemy klubowe gadżety i potem je
    sprzedajemy. Nasz największy sukces to pokazanie na jednym z meczów 2 tys.
    półtorametrowych balonów, jakie mają kibice podczas meczów NBA.

    Karpiko (Legia Warszawa): Przede wszystkim utrzymujemy się ze składek.
    Czasami otrzymujemy też dofinansowanie od sponsorów - właścicieli różnych
    firm, którym podoba się to, co robimy. Potrafimy przygotować oprawę za 10
    tys. zł, a te najskromniejsze kosztują nas 1 tys. zł. To jest minimum,
    poniżej którego nie ma sensu czegokolwiek robić. Specjalizujemy się w
    "kartoniadach". W Polsce tylko Lech i Pogoń Szczecin próbują coś takiego
    robić. Najdłużej pracowaliśmy nad ułożeniem z kartonów twarzy Kazimierza
    Deyny - od momentu wymyślenia do zrealizowania trwało to kilka miesięcy.
    Oprawą meczową zajmuje się teraz nieformalna grupa Cyberf@ni. Jej członkowie
    poznali się przez internet. To oni wszystko koordynują, tak żeby np. ktoś
    gdzieś sam nie odpalał rac albo nie układał kartonów.

    Wydaje mi się, że kibice Lecha to potwierdzą, że tylko my i oni liczą się w
    Polsce. Reszta może nas gonić. Lech ma fajne pomysły, które raz lepiej, a
    raz gorzej realizuje. Prezentuje jednak bardzo przyzwoity poziom. Mocno
    naciskają też kibice Widzewa, którzy mają bardzo duży potencjał. Ich wielką
    wadą jest jednak słaba organizacja. Podoba mi się też młody zespół kibiców
    ŁKS Łódź, bo mimo że klub jest już prawie na dnie, to oni jakoś działają. W
    tym sezonie zaczyna gonić Wisła Kraków, ale oni na razie raczej rozgłaszają
    swe pomysły, zamiast po prostu to wykonywać i prezentować podczas spotkań.

    not. fał


    Rozmawiał Rafał Błachowski

  2. #2
    Administrator Awatar Adiq
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    3,354
    Do góry.
    Nieznani Sprawcy

  3. #3
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Puławy
    Posty
    1,467
    wiecej takich spotkan i kibicow w polsce zamist awantur stadionowych ! czlowiek czasem nie przychodzi zobaczyc mecz tylko jest zaciekawiony oprawa kibicowska jaka bedzie na danym meczu! wiec mecz z oprawa sa bardziej fajniejsze i brdziej interesujace
    Walczyć Trenować Warszawa musi Panować !

  4. #4
    Legionista Awatar Keleborn
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Mokotów
    Posty
    548
    :+: Oprawa na Legii zawsze jest fantastyczna :+:
    Pozdro dla Ultras
    For those about to rock,
    I salut you!!!

  5. #5
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    WARSZAWA
    Posty
    639
    Taaa, ale niestety sporo ludzi przeczyta ot taki fragment z dzisiejszego "Wprost" w artykule o neonazistach: " "obok nich szkolą się oczywiście zdeklarowani neofaszyści, bardzo często wywodzący się z grup radykalnych kibiców piłkarskich - tzw ultras". dziennikarze zapomnieli jeszcze chyba dodać, że kazdy z tzw ultras nosi siekiery i jak ktoś pójdzie na mecz to dostanie taką w plecy. Ale nie napisali tego bo to nie jest artykuł o stadionach piłkarskich. :fu:

  6. #6
    Administrator Awatar legart
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Bar Ryjo
    Posty
    9,718
    Cytat Zamieszczone przez Lawy
    Taaa, ale niestety sporo ludzi przeczyta ot taki fragment z dzisiejszego "Wprost" w artykule o neonazistach: " "obok nich szkolą się oczywiście zdeklarowani neofaszyści, bardzo często wywodzący się z grup radykalnych kibiców piłkarskich - tzw ultras". dziennikarze zapomnieli jeszcze chyba dodać, że kazdy z tzw ultras nosi siekiery i jak ktoś pójdzie na mecz to dostanie taką w plecy. Ale nie napisali tego bo to nie jest artykuł o stadionach piłkarskich. :fu:
    Niestety niektórym redaktorkom słowo ultras kojarzy się tylko z hools

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •