Porno indirmek ve türk porno izlemek istiyorsaniz en kalitelisini bulmaniz gerekmekte. Fakat ben sadece porno yada rokettube sex videolari izlemek istiyorum derseniz bu siteleri öneriyoruz.
Strona 3 z 34 PierwszyPierwszy 123456713 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 61 do 90 z 1005

Wątek: Atmosfera na Legii w przeszłości

  1. #61
    Legionista
    Dołączył
    09.2003
    Skąd
    Czerniaków fans
    Posty
    54
    Coś brak tematu?
    To ja zacznę.Jak robiliście barwy?
    Niestety w tamtych latach Bosman nie miał sklepiku .Więc szale i inne barwy robiło sie samemu.
    Opowiadajcie!
    Róbta co chceta .Ale nie tutaj!

  2. #62
    Legionista
    Dołączył
    06.2003
    Skąd
    Komorów
    Posty
    704
    Właśnie, opowiadajcie!!!
    Alez mnie teraz klimacik zlapał...
    Czekając na dzień w którym spełnią się marzenia nie chcę być tym, co nie ma nic do powiedzenia
    /Chillout squad/

  3. #63
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Posty
    1,249
    czy ktoś moglby przytoczyć kibicowanei w latach 1990-93?
    Warszawa

  4. #64
    Myślę, że najciekawsze w tamtym okresie było to, że przez pewien czas nasz "młyn" znajdował się... na zakolu od strony Łazienkowskiej :> . Tzn. flaga "Żyleta" (jeszcze ta stara) wisiała na swoim miejscu, ale na sektorze siedziały raczej przypadkowe osoby. Wszyscy "wyjazdowcy" (jak się wtedy mówiło) oraz najmocniej dopingujący siedzieli na łuku.

    Najwięcej ciekawych sytuacji kojarzy mi się z Lechią (byl to schyłkowy okres reaktywowanej zgody... która przerodziła się w układ, który przerodził się w... hm... ). Na Legia - Śląsk była taka sytuacja, że nasz zakolowy "młyn" od sektora dla przyjezdnych dzielił jeden sektor buforowy. Gdańszczanie, którzy przyjechali na ten mecz cały czas się bujali między Śląskiem, a Legią, żeby nikt nie poczuł się obrażony (a czuły się obie strony )

    Inna sytuacja. Na Legia - Wisła chyba w 93, jedna ze znanych u nas person wieszała flagę Lechii, a druga zdejmowała. Trwało to całą pierwszą połowę.

    Przypomniało mi się jeszcze, jak Motor kiedyś bluzgał personalnie znanego wtedy w całej Polsce K. Obrażany połamał piętą ławkę i z tak uzyskaną breszką solo ruszył na przyjezdnych. Przebił się przez jeden szpaler policjantów, ale drugi go zatrzymał, więc Motor... próbował go odbić.

    W tamtym okresie był też słynny finał PP Górnik - Miedź na Łazienkowskiej, ale nie wiem, czy gdzieś już ktoś o tym nie pisał... Jak będziecie chcieli, to się opisze.
    Pzdr.

  5. #65
    Legionista Awatar Norbas
    Dołączył
    08.2003
    Skąd
    dolny eMok
    Posty
    372
    Cytat Zamieszczone przez NORBI
    ...Pamiętam jak dwóch psiarskich wyprowadzało z żylety chłopaka z szalem.....
    .....Prowadzili go w prawo (obecne baraki w których przebywali nasi działacze)tam stały pojazdy MO.Kiedy pakowali tego chłopaka ( może 20-22 lata)do tzw.budy widziałem jak go okładali pałami.Ale to co było widać przez szyby ,to była tragedia!!Zamkneli dzwi ,było ich co najmniej szejściu.Na początku jeden zerwał mu szal z szyi i porwał przy użyciu nogi i rąk. Następnie widziałem jak chłopaka okładało kilku psiarskich .Trwało to kilka minut....
    jednak porównując to do dzisiejszej rzeczywistości wolę tamte czasy...
    dostało się pałami i puszczali wolno a teraz?!
    nie dość że zleją to jeszcze przypinają paragrafy typu "czynna napaść.."
    przyjemny chłód na łysym karku
    w świetle latarni butów blask

  6. #66
    Hmmmm... Na pewno nie w całym okresie 1990-93 młyn był na łuku. IMO to był jeden sezon, a może nawet mniej, ale mogę się mylić. Pamiętam mecze postpucharowe (słynne występy w PZP) i wtedy młyn na bank był jeszcze na Żylecie właściwej. A wspomniany okres jest o tyle ciekawy, że wtedy wpadaliśmy w skrajności. Potrafiło przyjść tyle ludzi, że księgowy dziczał z zachwytu (właśnie wspomniane puchary), ale potrafiło i tyle że wstyd wspominać. Pamiętam mecz ligowy gdzie nie wiem czy się zebrało 1500 osób. Wszystko zmieniło się razem z Wójcikiem i Romanowskim. Odżyły nadzieje, stadion znów się zapełnił, a kogo kocha Warszawa pokazały derby AD 93. A właśnie, Stone, miałeś sporo zastrzeżeń co do historii warszawskiej świetej wojny w TMK. Może tutaj rozwiniesz ten temat? A co Górnik - Miedź - nie, nikt jeszcze nie napisał relacji.

    NORBI: jestem otwarty na propozycje! Żeby nie rozmywac tematu wal na maila: lolek@ultras.pl

  7. #67
    I jeszcze jedno. Młyn wrócił na łuk (tyle że już pod zegar) po sankcjach związanych z awanturami na finale PP Legia - GKS. Był okres, że na Żylecie nie można było wieszać żadnych flag, no i na zakole Roman wprowadził tańsze bilety co otworzyło drogę rewolucji. ;-)

  8. #68
    Nie pisałem, że młyn na zakolu był przez caly okres 1990-93, tylko, że był taki okres, w którym tam był

    Co do historii z TMK, to teraz dokładnie nie pamiętam, co tam było. Chodziło mi chyba o niekonsekwencję, bo autor wspominał np. o zimowych turniejach na Okęciu, czy sytuacjach na koszu, a pominął naszą wizytę na fecie z okazji wejścia KSP do extraklasy, która należy do najpiękniejszych kart stadionowej strategii - gość od nas krzyknął "Legia idzie!" pokazując kierunek, z którego... nikt konkretny nie szedł. Nasi czarni sąsiedzi, pewni przewagi liczebnej, się wysypali na ulicę - zostawiając m.in jedną z flag ufundowanych przez ich B.ossa - biało-czerwoną z czarną szarfą po środku, w którą wpisany był napis "Polonia" (z tej serii jest też arcygustowne płótno "Orły do boju"). Znaleźli się chętni do zaopiekowania się opuszczonymi barwami :> .

    Poza tym nie było np. fajnego meczu Gwardia - Polonia, chyba w 1990, gdy przyszła cała ówczesna ekipa KSP (80 os., w tym z 25 naprawdę konkretnych). Od nas nikt nie wierzył, że będą i - w odróżnieniu od Gwardia - Ruch, czy Gwardia - Cracovia - pojawili się R., T. i S., jeszcze z 5 sensownych osób i zupełni małolaci (w sumie ok. 50 os.). Polonia siedziała na sektorze obok ichniej "Krytej", a my za bramką od strony budynku klubowego. Niezły patent był, gdy Czarni się ruszyli (zmasakrowaliby nas - byłby wstyd nie do zmazania). T. z R. stanęli przy wąskim przejściu między prostą, a łukiem tuż przy ogrodzeniu, a S. kazał całej grupie kupić po flaszce oranżady z sąsiedniej budy, wylać zawartość i się przygotować ("kto chce - może teraz odejść, ale juz nigdy nie wejdzie na Legię"). Tak czekaliśmy, a Polonistów, w miarę jak się do nas zbliżali, ubywało. W końcu do T. i R. podeszli tylko B. i J. z KSP zamienili kilka słów i wrócili do swoich. Ale nasi małolaci byli dumni!

    Górnik - Miedź w następnym odcinku

  9. #69
    Legionista Awatar Adam-oldboy
    Dołączył
    09.2003
    Skąd
    GREENLAND
    Posty
    1,826
    Co do młynu na łuku, to pamiętam, że był on mocno "młodzieżowy", bo były tam bardzo tanie ulgowe bilety. Wyglądało to tak, że na żylecie nadal siadali starsi, a na łuku małolaci we "fleyersach". Towarzystwo z łuku było raczej dość określone ideologicznie - wywieszali flagę z celtem i podnosili łapki pod kątem ok. 150 (a może słonko raziło? :> )

  10. #70
    Adam tak było później... Wtedy, gdy powstały flagi "skinheads" i "Polish Power" - z jakimś dziwnym, niebieskim ptakiem na białym tle po środku. To nie był młyn.

    Ja pisałem o czasach, gdy to "ideowe towarzystwo" miało na Legii tylko dwie flagi: "cytrynkę" (czarny Celtyk na żarówiasto żółtym tle) i małą banderę z Celtykiem (była m.in na Holandia - Polska). Nie będę tu rzucał xywami, ale w tym krótkim, zakolowym okresie na łuku siadała cała nasza śmietanka z R., T., B., S., Sz, i - młodym wtedy - A. Apogeum flyersów przyszło później (gdzieś w 1993).

    Tak to pamiętam.

  11. #71
    Legionista Awatar Adam-oldboy
    Dołączył
    09.2003
    Skąd
    GREENLAND
    Posty
    1,826
    Stone, dzięki za uszczegółowienie okresu. Faktycznie "pomarańczowi" w tym czasie to nie był młyn, chciałem tylko zaznaczyć jak to wyglądało. A o przenosinach młyna wspomniane było m.in. w cytacie dot. Legii w "Lidze Chuliganów".

  12. #72
    ems
    Guest
    Cytat Zamieszczone przez Stone
    Nie pisałem, że młyn na zakolu był przez caly okres 1990-93, tylko, że był taki okres, w którym tam był

    Co do historii z TMK, to teraz dokładnie nie pamiętam, co tam było. Chodziło mi chyba o niekonsekwencję, bo autor wspominał np. o zimowych turniejach na Okęciu, czy sytuacjach na koszu, a pominął naszą wizytę na fecie z okazji wejścia KSP do extraklasy, która należy do najpiękniejszych kart stadionowej strategii - gość od nas krzyknął "Legia idzie!" pokazując kierunek, z którego... nikt konkretny nie szedł. Nasi czarni sąsiedzi, pewni przewagi liczebnej, się wysypali na ulicę - zostawiając m.in jedną z flag ufundowanych przez ich B.ossa - biało-czerwoną z czarną szarfą po środku, w którą wpisany był napis "Polonia" (z tej serii jest też arcygustowne płótno "Orły do boju"). Znaleźli się chętni do zaopiekowania się opuszczonymi barwami :> .

    Poza tym nie było np. fajnego meczu Gwardia - Polonia, chyba w 1990, gdy przyszła cała ówczesna ekipa KSP (80 os., w tym z 25 naprawdę konkretnych). Od nas nikt nie wierzył, że będą i - w odróżnieniu od Gwardia - Ruch, czy Gwardia - Cracovia - pojawili się R., T. i S., jeszcze z 5 sensownych osób i zupełni małolaci (w sumie ok. 50 os.). Polonia siedziała na sektorze obok ichniej "Krytej", a my za bramką od strony budynku klubowego. Niezły patent był, gdy Czarni się ruszyli (zmasakrowaliby nas - byłby wstyd nie do zmazania). T. z R. stanęli przy wąskim przejściu między prostą, a łukiem tuż przy ogrodzeniu, a S. kazał całej grupie kupić po flaszce oranżady z sąsiedniej budy, wylać zawartość i się przygotować ("kto chce - może teraz odejść, ale juz nigdy nie wejdzie na Legię"). Tak czekaliśmy, a Polonistów, w miarę jak się do nas zbliżali, ubywało. W końcu do T. i R. podeszli tylko B. i J. z KSP zamienili kilka słów i wrócili do swoich. Ale nasi małolaci byli dumni!

    Górnik - Miedź w następnym odcinku
    :+: szacunek !

  13. #73
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Posty
    1,249
    ja zdobylem liczby wyjazdowe Legii z nastepujacych sezonów:

    Sezon 94/95

    1200-Widzew, 700 LKS, 700 Petrochemia, 500 Ruch Chorzow (P), 400 Gornik Zabrze, 360 Hutnik Krakow, 300 GKS Katowice, 300 Ruch Chorzow, 250 Pogoń Sz., 250 Stomil,

    Sezon 95/96

    1200 Widzew, 1000 IFK Goeteborg, 750 GKS Katowice, 500 Spartak Moskwa, 500 Panathinainaikos, 350 GKS Tychy, 350 Rakow, 300 Blackburn, 300 Pogoń 300 GKS Bełchatow,


    wieczorem dopisze 96-01
    Warszawa

  14. #74
    zaj :* tak sobie wspominać, fajnych rzeczy sie tu dowiaduje...

    napiszcie jeszcze co sie działo na meczach mniejszych klubów np. Hutnik, Targówek itp.

    plizz :+:
    Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda

    !!! LEGIA WARSZAWA !!!

  15. #75
    Legionista
    Dołączył
    09.2003
    Skąd
    Czerniaków fans
    Posty
    54
    Nie pamiętam roku.Prośba o podpowiedź.Napewno lata 80 -napewno za komuny.Przegraliśmy z ŁKS-em 1:2.To co się stało po meczu trudno mi zapomnieć.Mecz dobiegał ku końcowi .Kibice nie mogli pogodzić się z przegraną.Ktoś zaintonował "idziemy na Centralny".Wiadomo w jakim celu. '8 To co się stało przeszło moje oczekiwania.Kilka tysiaków ludzi przeszło przez Powisle ,następnie Alejami w kierunku dworca.Oczywiście pod obecną giełda ,dawniej KC PZPR daliśmy oznakę naszych poglądów.
    Nie zapomnę kiedy przechodzilismy przez przejście przy rondzie obecnie z palmą na środku,bezradność milicjanta z drogówki na którego trąbili kierowcy nie mogąc przejechać przez rondo.Pamietam jak rozkładał ręce nie mogąc nic zrobić.Wtedy naprawdę czuć było więź kibiców(przynajmniej ja to poczułem).Z tego co pamiętam przed Centralnym do akcji weszła milicja i z odwetu nic nie wyszło.Ale ten marsz ze śpiewem na ustach zapadł mi w pamieci, jak i feta po ostatnim mistrzostwie.
    pozdrawiam.
    Róbta co chceta .Ale nie tutaj!

  16. #76
    Hmmmm... Wydaje mi się, że to o czym pisze Adam, to jest właśnie ów drugi młyn na łuku. Wówczas faktycznie dominowały flyersy. Poza tym IMO powody przenosin były ekonomiczne a nie polityczne. Po prostu tam były najtańsze bilety, po tym jak B. zarządził że nie wchodzimy na mecz z Amiką (ich pierwszy sezon w I lidze) tylko stoimy pod kasami. Romanowi zmiekla rurka i wprowdzil ulgowe - na luk wlasnie. I o tym pisal Zielinski. A historia Stone'a przednia...

  17. #77
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    z Legii
    Posty
    1,906
    miło poczytać ... o meczu z Gruzinami i krzyżach z wojskowych pisała nawet encykolpedia "Fuji"

    zawsze mnie śmieszy jedna rzecz - cwaniakowanie , jak to ktoś nie rządził razem z X. ,Y. , Z. i Ż. , a potem skomlenie o tej wstrętnej policji , co to wali pałami zamiast uciekać

    (nie żebym był jakimś miłośnikiem tej instytucji - bardzo arogancko mnie potraktowali , jak miałem 14 lat. ale powyższa postawa trochę niekonsekwentna)
    bana mu , temu pestu

  18. #78
    Cytat Zamieszczone przez Pesto
    zawsze mnie śmieszy jedna rzecz - cwaniakowanie , jak to ktoś nie rządził razem z X. ,Y. , Z. i Ż. , a potem skomlenie o tej wstrętnej policji , co to wali pałami zamiast uciekać

    (nie żebym był jakimś miłośnikiem tej instytucji - bardzo arogancko mnie potraktowali , jak miałem 14 lat. ale powyższa postawa trochę niekonsekwentna)
    O co chodzi z tym cwaniakowaniem?

  19. #79
    Dobra, temat nieco przysechł, więc jako odskocznię od Kielc proponuję odcinek pt. finał PP Górnik - Miedź 1992, Łazienkowska 3


    Górnik przyjechał w ok. 600 os. (zakole od Łazienkowskiej) - wspierany przez Górnik Wałbrzych, Polonię Świdnica, KSP i Arkę. Ciekawostką było wywieszenie znanej z Chorzowa flagi... "FC Liverpool". Nie ma się z czego śmiać . W tamtym okresie wielu chłopaków żądnych wrażeń z różnych klubów sympatyzowało z ekipami zagranicznymi, np. Śląsk miał transparent "Liverpool Is Our Model", ŁKS wywieszał M.U., a u nas... Jak zwykle nie ma że łatwo '8 . Łysi sympatyzowali z Chelsea, a Starszyzna z Manchesterem Utd. Wynikło z tego wiele sytuacji, które obecnie możnaby zakwalifikować wyłącznie jako komediowe .

    Dobra - wracając do meczu - Miedzi było ok 150 os (obecny sektor dla przyjezdnych), wspomaganych przez ŁKS (ok. 20), a obok nich - nie wiadomo z jakiego tytułu - usiadła niecała dycha z... GKS-u Katowice z dużą flagą.
    Na początku pierwszej połowy pojawili się jeszcze jedni goście... Lechia (ok. 50 os.). Ponieważ było świeżo po rozpadzie zgody - udali się na zakole od Łazienkowskiej, ale usadowili się obok Żylety. Nie zdążyli rozwiesić flag, gdy A. prowadzący u nas doping zaintonował "Lechijka do nas!". Po krótkim wahaniu przeszli na Żyletę i rozwiesili flagi obok naszych (z nami ok. 60 osób Zagłębia). Legii ("szalikowców" było ok. 1000 os.)

    Ten mecz zgromadził przedstawicieli "kilku" ekip .

    Był to również okres apogeum skinowania na meczach. Na Górnym Śląsku oznaczało to, że nie tylko Ruch - jak obecnie - akcentował sympatie proniemieckie. Wtedy Ślązacy epatowali symboliką nazistowską. Górnik śpiewał marsze nazistowskie i wywiesił flagę ze swastyką (nie ukrywam, że u nas na trybunach przewinął się wątek wspierania w takich okolicznościach Zabrzan przez Arkę i Polonie W.). Właśnie ww. flaga stała się zarzewiem awantury. W kilkanaście minut po rozpoczęciu drugiej połowy trzech gości (w tym jeden z Gdańska) ruszyło by zerwać płótno. Jeden prawie dobiegł, a dwóch zaczęło się szarpać z ochroną. Kolejne osoby ruszyły na murawę (ale nie było ich wiele)... W tym momencie ruszyła prewencja. Weszli na Otwartą od góry i pacyfikowali wszystkich, jak leci. Byliśmy za bardzo rozproszeni na pustawej trybunie i po chwilowym oporze musieliśmy ustąpić (duża część była wyganiana za stadion - tam czekały niebieskie grupy wyłapujące pojedyńcze osoby do nysek). Po jakimś czasie wiekszość uciekinierów wróciła na trybuny.
    W czasie karnych kilka osób od nas (w tym jedna z flagą z zielonym napisem "Grochów" na ramionach) przeszło na zakole zajmowane przez Miedź, ŁKS i Katowice. Najbliżej Żylety siedzieli Katowiczanie z flagą. Nasi ruszyli w kierunku flagi rozwieszonej obok łódzkich. Ełkaesiacy się podnieśli, ale widząc, że ich barwy nie są ruszane... usiedli spowrotem. A flaga GKS bezkrwawo zmieniła właściciela.

    Fajnie było po meczu. Piłkarze Miedzianki zanim podziękowali swoim kibicom, przybili piatki z nami...

  20. #80
    ems
    Guest
    ja jebie, jakie klimaty

  21. #81
    Legionista Awatar Adam-oldboy
    Dołączył
    09.2003
    Skąd
    GREENLAND
    Posty
    1,826
    Czy ktoś może przybliżyć historie z finału PP z Lechem w Częstochowie (chyba 1980 rok)?

  22. #82
    ems
    Guest
    up

  23. #83
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Posty
    235
    Cytat Zamieszczone przez Adam-oldboy
    Czy ktoś może przybliżyć historie z finału PP z Lechem w Częstochowie (chyba 1980 rok)?
    wklejam artykul, ktory kiedys ukazal sie w jakiejs gazecie(nie pamietam tytulu):

    Finał Pucharu Polski w 1980 r. w Częstochowie
    Dla szalikowców z Poznania i Warszawy ten mecz jest legendą. Kto widział go na żywo - przeszedł do panteonu kibicowskiej sławy. Od "Częstochowy" minęły 23 lata. Maj 1980 r. Powoli dobiega kresu dekada rządów Edwarda Gierka. W zakładach pracy Wybrzeża, Śląska, i innych regionów kraju nasilają się strajki - ich kulminacja nastąpi trzy miesiące później. Wiosną 1980 r. wiadomo było, że reprezentacja Polski w piłce nożnej nie zagra w finałach mistrzostw Europy, a eliminacje kolejnych mistrzostw świata jeszcze się nie zaczęły. Po mistrzostwo coraz pewniej zmierzały... Szombierki Bytom. Lech Poznań, który grał w ekstraklasie od ośmiu lat, jeszcze nigdy nie był mistrzem kraju. Legia nie zdobyła tytułu od prawie 10 lat. Dla obu ekip finał Pucharu Polski był zatem bardzo ważny. Legia liczyła na powrót do dawnej sławy. Lech - na start w europejskich pucharach. Finał rozgrywek wyznaczono w Częstochowie, na Stadionie Miejskim (dziś swoje mecze rozgrywa tam klub żużlowej ekstraligi Włókniarz Częstochowa). Nigdy dotąd w tym mieście nie odbyła się tak wielka impreza piłkarska. Miasto nie przeżyło też takiej inwazji kibiców, i to dwóch nienawidzących się grup. 9 maja (w Dzień Zwycięstwa) w Częstochowie stawiło się może nawet 15 tys. fanów z Poznania i co najmniej 10 tys. z Warszawy. Docierali oni głównie pociągami (Biuro Turystyczne Przemysław zorganizowało specjalny pociąg z Poznania z kilkunastoma wagonami piętrowymi), autobusami i na własną rękę.
    Pierwsi do Częstochowy dotarli kibice Legii. Grasowali po mieście od rana. Byli jednak mniej liczni niż poznaniacy. - Kiedy nasz pociąg wjechał na stację w Częstochowie, czekała tam już Legia. Chcieli nas zaatakować na powitanie, ale kiedy zobaczyli wylewające się z wagonów tłumy, natychmiast uciekli - wspomina Dariusz Godlewski, wtedy 18-latek, dziś znany poznański lekarz. Utarczki między kibicami zaczęły się jednak już przed przyjazdem pociągu z Poznania. Wałęsające się po Częstochowie od rana pojedyncze grupy kibiców, także z klubów zaprzyjaźnionych z Lechem lub Legią, potykały się na ulicach Częstochowy od rana. Rozpoznawali między sobą wrogów lub przyjaciół, choć nie było to łatwe. - To były czasy, gdy nie było gadżetów, które mogliby nosić kibice. Mieliśmy tylko małe flagi w barwach klubowych i szaliki robione na drutach przez babcie i dziewczyny - opowiada Tomek, wówczas 14-letni fan Legii, a dziś wysoki funkcją pracownik znanej państwowej firmy w Warszawie. - Szliśmy ulicą w kilkunastoosobowej grupie, gdy naprzeciwko zobaczyliśmy znacznie większą ekipę w niebiesko-czerwonych szalikach. Ucieszyliśmy się, że to kibice zaprzyjaźnionej z nami Pogoni i śmiało ruszyliśmy w ich stronę. Ale tamci na nas ruszyli i nie mieli wcale przyjaznych zamiarów. Okazało się, że to grupa zaprzyjaźnionych z Lechem kibiców Polonii Bytom, a Polonia ma takie same barwy jak Pogoń. Długo nas wtedy gonili: zatrzymaliśmy się dopiero przy dużej stercie kontenerów z pustymi butelkami po mleku. Po kilku sekundach nic z tej sterty nie zostało - butelkami odparliśmy atak Polonii. Kiedy główna grupa poznańska dotarła pod stadion, legioniści byli już na obiekcie. - Masa ludzi czekała na przepuszczenie przez wąską furtkę. A te osoby, które już przeszły przez bramkę, były łatwym celem dla fanów Legii, którzy rzucali w nich z góry, czym popadło. Po chwili wyważona została brama wjazdowa, a mniej liczna Legia z myśliwego stała się zwierzyną i musiała się ewakuować ze stadionu. Zamieszki przeniosły się w okolice stadionu, także na pobliskie osiedle. Tam regularna bitwa trwała dobre dwie godziny. - Do dziś mam przed oczami taki obrazek: na chodniku ktoś leży, chyba dziewczyna, bo widziałem długie włosy - opowiada Tomek. - Obok stoi nysa pogotowia ratunkowego, a nad leżącą postacią uwija się kilka osób w białych kitlach. W pewnym momencie jedna z tych osób powoli wstaje i w bardzo wymowny sposób, ze zrezygnowaniem, macha ręką. I po chwili wszyscy inni lekarze i sanitariusze powoli wstają i zaczynają zbierać narzędzia. Następnego dnia w którejś z gazet przeczytałem wzmiankę o 18-letniej dziewczynie z Częstochowy stratowanej przez tłum. Nie wiem, czy tę właśnie zabitą osobę widziałem, a wycinek z gazety też się gdzieś zawieruszył... Zamieszki były już tak duże, że krótko przed meczem pojawiło się zagrożenie, że nie dojdzie do skutku transmisja telewizyjna. - Na koronie stadionu organizatorzy meczu i przedstawiciele telewizji negocjowali z kibicami Legii i Lecha. A nad ich głowami wciąż latały butelki, kamienie i kawałki ławek. W końcu transmisję przeprowadzono - mówi Godlewski. Sytuacja wymykała się spod kontroli. Szalikowcy przejęli wręcz kontrolę nad częścią miasta. Uczestnicy meczu zgodnie opisują kompletną bezradność policji. - Nikt nad tym bałaganem nie panował - twierdzi Godlewski. - Skala zamieszek przerosła oczekiwania wszystkich - dodaje Tomek. Dopiero po kilku godzinach do miasta dotarły milicyjne posiłki z ościennych województw (głównie ze Śląska). W trakcie meczu zwaśnione grupy rozdzielał kordon żołnierzy służby zasadniczej. Po latach trudno ustalić, jaki był bilans ofiar wśród kibiców z obu miast, ile osób zostało rannych, czy były ofiary śmiertelne. Informacje te tuszowano. - Dokumentów dotyczących tego meczu nie ma, zniknęły z archiwów Komendy Wojewódzkiej MO w Częstochowie przed 1989 r. - dowiedzieliśmy się w częstochowskiej policji. - Ciężko było wyciągnąć informacje o skutkach zajść od milicji i ze szpitali - wspomina Marek Lubawiński, wtedy dziennikarz "Gazety Zachodniej" (dzisiejszej "Gazety Poznańskiej"). Zdaniem świadków wydarzeń rannych było wiele więcej niż wskazują oficjalne raporty. Na temat ofiar narosło jednak wiele legend, przekazywanych z ust do ust. Nie ma dowodów na jakiekolwiek ofiary śmiertelne, ale nie można wykluczyć, że część ustnych opisów, w których autorzy twierdzą, iż widzieli trupy, jest prawdziwa. Nigdy wcześniej i nigdy później w historii Polski nie doszło do tragedii na stadionie, w której masowo ginęliby ludzie, tak jak na Heysel czy Hillsborough.
    - Karetki kursowały non stop, a wiele osób opatrywano na miejscu - opisuje Godlewski. - Gros osób w ogóle nie korzystało z pomocy służb medycznych: kolega odciągał kolegę, prowizorycznie opatrywał mu ranę i po chwili wracali się tłuc. Pamiętam też, jak wyglądały trybuny stadionu Lecha podczas rozgrywanego kilka dni później meczu ze Śląskiem. Na trybunach więcej było szalików Legii niż Lecha, bo każdy chciał się pochwalić zdobyczą, a liczba osób w opatrunkach na głowach powodowała, że stadion wyglądał jak sanatorium na przepustce.
    Poznańskie i ogólnopolskie media bardzo wstrzemięźliwie informowały o bilansie częstochowskich zamieszek. W niektórych tytułach pojawiły się kilkuzdaniowe wzmianki o zajściach. Z rzadka można było przeczytać dłuższe opisy.
    "Tu i ówdzie na koronie stadionu dochodzi do drobnych potyczek. Są pierwsze ofiary. Przyglądam się starszemu panu. Ma zakrwawioną głowę. Po chwili opiekę nad nim roztoczyli sanitariusze. Karetki pogotowia ratunkowego kursują na linii stadion - szpital. Lekarze mają pełne ręce roboty. Są osoby ciężko ranne.
    W pewnej chwili dochodzi do walki na odległość. Z jednej i drugiej strony zaczynają lecieć butelki od piwa, pepsi, wódki i wina. Nie brak kamieni. Jeden z kibiców dostaje cios kamieniem w oko. Zaczyna się robić coraz niebezpieczniej. ofiarami padają spokojni kibice. Służba porządkowa nie interweniuje. Jest jej za mało. Sektory kibiców pustoszeją. Każdy ucieka przed butelkowymi pociskami.
    Po meczu ktoś wspomniał o ofiarach śmiertelnych. Faktem natomiast jest, że lekarze w szpitalu opatrzyli kilkadziesiąt osób. Były wśród nich przypadki ciężkich obrażeń. Wydaje się, że od czasu najazdu szwedzkiego Częstochowa nie przeżywała takich chwil grozy" - pisał 12 maja w "Gazecie Zachodniej" Zbigniew Kubiak.

  24. #84
    ems
    Guest
    8-

  25. #85
    Legionista Awatar Adam-oldboy
    Dołączył
    09.2003
    Skąd
    GREENLAND
    Posty
    1,826
    Dziesięciotysięczny wyjazd 8- . Szacunek dla takiej ekipy. :+:

  26. #86
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Posty
    1,261
    8- to jest dopiero coś :+:

    A poloniści mi mówili że 10 tysięszny wyjazd jest niemożliwy ho:

  27. #87
    Legionista Awatar Mrozik
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    3,226
    Teraz, chyba nie do powtórzenia . Przynajmniej na meczach ligowych lub Pucharu Polski. BO zagranice, kto wie

  28. #88
    Legionista Awatar Mini
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    WK
    Posty
    7,830
    ciekawe jak teraz by się zachowała policja gdyby dostała informację ze w kierunku ich miasta własnie wyruszył pociąg z 10000 kibiców a z drugiej strony nadjeżdża drugi gdzie jest ich jeszcze więcej.
    a wogóle to dla mnie nie do wyobrażenia jak na wyjazd jechało 10000 ludzi. teraz jak jest 500 to super a wtedy??? ciężko to sobie wyobrazić.
    wydaje mi się ze pomimo że w Polsce sprawę wyciszano to gdzieś w krajach cywilizowanych w latach 80 musiały być jakies info o wielkiej wojnie w częstochowie bo to raczej niemożliwe żeby utrzymali to w tajemnicy przed całym światem.ciekawe jak to było odbierane gdzies za granicą....

    a wogóle to piszcie jak najwięcej o starych czasach.
    jedno co mi szczególnie utkwiło w pamięci to tekst o tym ze byle pierwszy dzieciak nie miał wstępu na Żyletę(wtedy jeden sektor) bo to było miejsce dla wybranych. teraz tez by się przydała selekcja bo śpiew na G jest coraz gorszy nie wspominając o tym że E i I czasami wogóle nie śpiewają

  29. #89
    Legionista Awatar Adam-oldboy
    Dołączył
    09.2003
    Skąd
    GREENLAND
    Posty
    1,826
    Pamiętam po tych wydarzeniach jakieś szeptane legendy w podstawówce.
    Po zastanowieniu wydaje mi sie jednak, że nie należy sobie wyobrażać tysięcy hools. Liczba rzeczywiście robi wrażenie, ale w tym okresie kibicowskie grupy wyjazdowe liczyły max. kilkaset osób. W PRL zdarzało się że na różne imprezy (sportowe i nie tylko) organizowane były wyjazdy zbiorowe za pośrednictwem zakładów pracy i jakiś organizacji. Coś jak "wycieczka na grzybki :> ". W latach 70-tych mój stary np. wyjeżdżał z zakładem pracy (oczywiście za free) na jakiś żużel do Chorzowa.

  30. #90
    To prawda,ze wiekszosc obecnych w Czestochowie to zakladowe wycieczki z pracy, zarowno za strony Legii, jak i Lecha. Sprobuje przy okazji wyszperac w rocznikach gazet w bibliotece artykuly z maja 80 r i przy okazji przestukam tu teksty.O ile pamietam, to tylko w Sztandarze Mlodych ukazala sie wzmianka o ofierze smiertelnej, a nastepnego dnia juz nie bylo slowa na ten temat.Propaganda sukcesu nie zezwalala na pisanie o takich rzeczach, mialo byc milo i kolorowo.Cytowany wyzej artykul jest autorstwa kibica Pogoni Szczecin - dziennikarza, ktory chcial przypomniec o tym wydarzeniu na bodaj 20 rocznice. Jesli tu zagladasz "Stary Rowerze" to pozdro
    Co do meczu z Dynamem Tbilisi, to fotke zeskanowalem z jakiegos albumu fotograficznego o Warszawie, ale ciesze sie, ze sie rozeszla.Niewiele jest zdjec starej reklamy Polsilvera A ta quasi choreo to nic innego jak zabezpieczenie przed awanturami, wowczas w Polsce byl stan wojenny i wladze obawialy sie, ze mecz z Gruzinami nalezacymi wowczas do ZSRR bedzie okazja do awantur antypeerelowskich.Wszystkie sektory byly tak podzielone, ale to bylo wojsko, a zomole stali w przejsciach i na gorze.Pamietam, ze walona pala nawet za podniesienie sie z lawki, a po meczu jakis ********-zomowiec przylal mi pala i zabral flage.Mialem sentyment do tego plotna, bo dostalem ja od starszego kumpla, ktory tworzyl zreby ekipy wyjazdowej w latach 70 i pamietala jeszcze tamte czasy.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •