Strona 103 z 130 PierwszyPierwszy ... 3539399100101102103104105106107113 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 3,061 do 3,090 z 3897

Wątek: Działania Klubu

  1. #3061
    Legionista Awatar startowiec55
    Dołączył
    04.2010
    Skąd
    Kujawy/Warszawa
    Posty
    1,365
    Masz rację, dziwnym trafem. Nadal jest rzecznikiem. Jedyne co się zmieniło, to jej nazwisko.
    "Jestem KIBOLEM- nie ważne co o mnie powiedzą, jestem człowiekiem z pasją."

  2. #3062
    Legionista Awatar Szejdi
    Dołączył
    08.2006
    Skąd
    Ząbki
    Posty
    4,395
    http://weszlo.com/wp-content/uploads...o-06.39.56.png

    1 część wywiadu PS z Leśnodorskim

  3. #3063
    Legionista Awatar 171torwar
    Dołączył
    06.2013
    Skąd
    Barcelona, Katalonia
    Posty
    270
    Ciekawa lektura, dzieki @Szejdi
    Królu Zygmuncie! Powiedz nam, czyś
    widział Warszawę tak piękną jak dziś?

  4. #3064

  5. #3065

  6. #3066
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,195
    Ja prdl - Jacek Mazurek jest ponad Polskę
    Aż dziw, że jeszcze nie dostał oferty ze szkółki Ajaxu...

  7. #3067
    coraz chudszy Awatar Kijek
    Dołączył
    06.2004
    Skąd
    miasto gwiazd
    Posty
    5,547
    Obrona tytułu mistrza Polski otworzy drogę do wzmocnień klasowymi piłkarzami. Zdobycie mistrzostwa w tym sezonie jest kluczowe również dlatego, że to ostatni rok przed reformą Ligi Mistrzów - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" prezes Dariusz Mioduski. Legia jest jedynym polskim klubem, który stać na płacenie piłkarzom prawie milion euro za sezon. Obecnie najwyższy kontrakt ma zagwarantowany reprezentant Polski Artur Jędrzejczyk. Nowy prezes klubu przyznaje, że w budżecie klubu są środki na dwóch-trzech takich zawodników.

    – Przedłużenie kontraktu z Vadisem jest dla mnie priorytetem i on o tym wie. Dzięki niemu zespół gra lepiej, a otaczający go zawodnicy rozwijają się – wylicza prezes Legii. Nie jest znana dokładna kwota, którą klub przeznaczy na wzmocnienia. Do tej pory, w takich sytuacjach, często padało stwierdzenie, że na nowych zawodników klub wyda tyle, ile zarobi na sprzedaży. – Chciałbym mieć taki komfort, ale nigdy nie wydaliśmy na transfery tyle, ile zarobiliśmy. Zawsze mniej, bo były inne wydatki i wcześniejsze zobowiązania. Jeśli dojdziemy do momentu, w którym zapłacimy tyle, ile wpłynie do kasy, to dział sportowy będzie otwierał szampany. Taki jest nasz cel – mówi prezes.


    Mioduski ujawnia, że w kontrakcie Tomasa Necida nie ma klauzuli odstępnego. – To piłkarz z potencjałem, ale nie mamy zagwarantowanej możliwości wykupienia go z Bursasporu – mówi. Zimą reprezentant Czech został wypożyczony z tureckiego klubu za około milion złotych. – Nawet, gdyby w ostatnich sześciu kolejkach strzelił dziesięć goli, czego mu życzę, nie ma zapisanej konkretnej kwoty, za którą mógłby trafi ć do Legii na stałe - ujawnia prezes Mioduski.

    Obrona tytułu mistrza Polski otworzy drogę do wzmocnień klasowymi piłkarzami.
    Jakbym słyszał Miklasa i Zygo...
    MIODUSKI Z LEGII WON!

  8. #3068
    Czerwona kartka
    Dołączył
    07.2010
    Posty
    5,491
    Cytat Zamieszczone przez Kijek Zobacz posta
    Jakbym słyszał Miklasa i Zygo...
    A co miał powiedzieć? Nie ma mistrzostwa nie będzie kasy z ewentualnej Ligi Mistrzów. Nie będzie tej kasy, to nie będzie na wzmocnienia.

  9. #3069
    Legionista Awatar brachu
    Dołączył
    05.2008
    Posty
    1,837
    Cytat Zamieszczone przez Mario Zobacz posta
    A co miał powiedzieć? Nie ma mistrzostwa nie będzie kasy z ewentualnej Ligi Mistrzów. Nie będzie tej kasy, to nie będzie na wzmocnienia.
    z ewentualnej Ligi Mistrzów No raczej bym się kasy z tego tytułu nie spodziewał w następnym sezonie. Nadal nie potrafię zrozumieć naszego ostatniego okna transferowego.
    Ból jest tymczasowy, chwała trwa wiecznie

  10. #3070
    Legionista Awatar beka
    Dołączył
    07.2011
    Posty
    3,402
    Legia jest jedynym polskim klubem, który stać na płacenie piłkarzom prawie milion euro za sezon. Obecnie najwyższy kontrakt ma zagwarantowany reprezentant Polski Artur Jędrzejczyk. Nowy prezes klubu przyznaje, że w budżecie klubu są środki na dwóch-trzech takich zawodników.
    to wreszcie Legię stać na takie kontrakty? Bo dopiero co awanturnicza polityka wynagrodzeń Leśnego sprowadziła Legię prawie na skraj bankructwa

  11. #3071
    Legionista Awatar Gabro
    Dołączył
    10.2003
    Posty
    1,967
    W jutrzejszym PS wywiad z Mioduskim:
    http://www.przegladsportowy.pl/przeg...81569,1,3.html

  12. #3072
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,195
    Słabe jest takie podgryzanie - mógłby sobie DM to darować...

  13. #3073
    Legionista Awatar Gabro
    Dołączył
    10.2003
    Posty
    1,967
    A mieli szansę milczeć...
    Potem dziwimy się wszyscy, że w kluczowym momencie nie ma team spirit. Leśny plecie o tym kto odejdzie. Teraz Miodek się odgryza. Ech, amatorszczyzna.

  14. #3074
    Legionista Awatar marsu2
    Dołączył
    11.2012
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    1,042
    Na jutrzejszej okładce PS tytuł "W LEGII NIE MA KASY".To jak to w końcu jest ? Rano w wywiadzie Mioduski mówił,że stać nas na trzech piłkarzy z pensją w okolicach miliona euro,a teraz nie ma kasy ?

  15. #3075
    coraz chudszy Awatar Kijek
    Dołączył
    06.2004
    Skąd
    miasto gwiazd
    Posty
    5,547
    No to jak nie ma kasy to będzie miał szanse kodziarz się wykazać tak jak to wszystkim wmawia dookoła jaki to jest obrotny, kogo to on nie zna itp. Może się w końcu weźmie do roboty zamiast leżec do góry brzuchem na majówce we Francji. Na razie pozatrudniał Zycha, Pelczyńska skrajną lewaczkę i zobaczymy co dalej.

    Chodzi po mieście i wmawia, że on by to zrobił lepiej - to niech robi. Na razie będąc w RN za czasów ITI nie zrobił nic. Ostatnio też na koszt klubu jeździł sobie po świecie. Niech zamknie morde i zacznie działać.
    Ostatnio edytowane przez Kijek ; 04-05-2017 o 23:00
    MIODUSKI Z LEGII WON!

  16. #3076
    Fakt udzielania takiego wywiadu w końcówce sezonu, gdzie wszyscy powinni być skupieni tylko na jednym najlepiej obrazuje jego obrotność.

  17. #3077
    Legionista
    Dołączył
    05.2015
    Posty
    809
    Wywiad w stylu Mioduskiego mocno niestosowny szczególnie w tym momencie.

    Nie zdziwię się, że to zawirowanie na polu właścicielskim wpłynie na rozstrzygnięcia sportowe. Części zawodnikom może mniej zależeć po prostu.
    Ostatnio edytowane przez Roar ; 05-05-2017 o 07:12

  18. #3078
    Legionista Awatar klinton
    Dołączył
    10.2008
    Skąd
    Podlasie
    Posty
    1,425
    Po przeczytaniu tych wypocin Mioduskiego jestem jeszcze bardziej nastawiony negatywnie do jego osoby.

    Niestety szykuje Nam się drugie ITI...

    Gamoń, jak nie wiedział za co przyebać się do Leśnego, to zaczął kręcić coś o dzwonieniu i wysyłaniu smsów do piłkarzy

  19. #3079
    Swoją drogą to Leśny zaczynał od poziomu minus kilkadziesiąt baniek dla ITI, i tragiczny ranking UEFA. I dał radę zrobić sukcesy i usunąć ten minus. Ty cudowny prezesie nie musisz żadnego minusa usuwać, możesz się skupić tylko na wygrywaniu. Żyć nie umierać. Oczaruj nas.

  20. #3080
    Legionista Awatar KRA
    Dołączył
    12.2004
    Skąd
    z Konstancina
    Posty
    1,170
    Szkoda to nawet komentować. Kasy ni ma, zaczynamy z poziomu zero, lepiej opłaca się nie być mistrzem. Chude lata nas czekają...

  21. #3081
    Legionista Awatar Łysol
    Dołączył
    09.2011
    Skąd
    Ursynów
    Posty
    234
    - "Wiele razy, i to wyraźnie, mówiłem, że nie zrobię z Legii korporacji. Nigdy jej tu nie
    będzie, bo działamy w obszarze związanym z emocjami."

    - "Miro Radović pokazał, że jest wartością w drużynie i klubie. Nie wynika to tylko z tego, co w pokazuje na boisku, ale z jego pozycji w drużynie. Jest jednym z liderów, ma szanse zostać legendą."

    - "Mistrzostwo skutkuje dla klubu ujemnym bilansem finansowym, bardziej opłaca się nie być mistrzem, ale to bez znaczenia. To dla nas furtka do LM. Pieniądze na premie tez się znajda."
    Najpierw coś mówi o nierobieniu z Legii korpo, a później pieprzy o tym, że bardziej się opłaca nie być mistrzem. Mistrzostwo to nasz główny cel, o to chodzi od lat, aby być mistrzem, o to gramy co rok, trofeum to zapisuje się w historii na zawsze, ale jemu się nie opłaca...
    Od Hallera my rycerze, Sławy nikt nam nie odbierze.
    Lance do boju, szable w dłoń ...
    "Szósty" Strzelców w Żółkwi siedzi i nad dolą swą się biedzi.
    Lance do boju, szable w dłoń ...
    Z Francji swój początek bierze, a wśród strzelców jest na przedzie.
    Lance do boju, szable w dłoń ...

  22. #3082
    Legionista Awatar klinton
    Dołączył
    10.2008
    Skąd
    Podlasie
    Posty
    1,425
    Żałuję, że Leśny nie piastuje już swojej dotychczasowej funkcji. Może właśnie takie ludzkie i koleżeńskie zarządzanie było tu kluczem do sukcesu. Co by nie mówić, nudno nie było.

    Mioduski jeszcze ma czelność narzekać na sytuację, w jakiej znajduje się klub. Jeszcze bokiem wyjdzie temu lokowanemu kodziarzowi korporacyjny model klubu. W sumie to taki korpo-teoretyk, który rzuca pustymi sloganami typu "czas wyjść ze strefy komfortu". Ręce opadają. Nie widzę świetlanej przyszłości na boisku i na trybunach z tym człowiekiem u steru. Obym się mylił.

  23. #3083
    Zwroccie uwage ze Mioduski daje caly czas mocne przekazy podprogowe wypracowane przez wiele lat stylem korporacyjnego oszustwa.Np jezeli zdobedziemy mistrzostwo droga do transferow bedzie otwarta..ok a jezeli nie zdobedziemy?(bedzie wyprzedaz to juz chyba jasne).Nie ma pieniedzy-vadis ma juz tylko roczny kontrakt..jakies pieniadze typu dwa,trzy melony ktos zaplaci,Magiera zaczyna pieprzyc o Holowni,wpisuje sie zapewne w planing wlasciciela.Caly czas sugeruje ze za duze pieniadze placi Legia pilkarzom...wiec chyba jest jasne ze nadchodzi wg jego gadki tzw optymalizacja kosztow a mowiac naszym jezykiem powolna wymiana na mlodziez z dwojki i transfery z poziomu 200 tys euro

  24. #3084
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,195
    Ktos moze potwierdzić ze DM miał byc ministrem u Marcinkiewicza?? Sugeruje to silne powiązania z PiS a nie obecna opozycja...

  25. #3085
    Pudel musi się starać bo inaczej straci swoją reputację. Patrząc po jego zachowaniu jest na tym punkcie lekko przewrażliwiony Z drugiej strony to cyniczny gracz- już sobie robi dupochrony, a jak mu nie wyjdzie wiadomo kto będzie winny

  26. #3086
    Legionista Awatar Stout
    Dołączył
    04.2007
    Posty
    4,039
    Może ktoś wrzucić tu pełną treść tego wywiadu ?
    "Lubię sobie jebnąć piwo"

  27. #3087
    Legionisci.com Awatar Woytek
    Dołączył
    05.2003
    Posty
    1,054

  28. #3088
    Legionista
    Dołączył
    07.2015
    Skąd
    Bielany
    Posty
    87
    Wczoraj z wywiadu Mioduskiego -"Przedłużenie kontraktu z Vadisem jest dla mnie priorytetem i on o tym wie. Dzięki niemu zespół gra lepiej, a otaczający go zawodnicy rozwijają się.", a dzisiaj - "Legia nie ma kasy, zaczynamy od poziomu zero, muszę się troszczyć o pomostowe finansowanie, żeby zachować bieżącą płynność". Chyba Pan Prezes powinien się zastanowić nad sensem swoich wypowiedzi.

  29. #3089
    Legionista Awatar beka
    Dołączył
    07.2011
    Posty
    3,402
    Legia to biedaki cebulaki, któremu nie opłaca się wygrywać - pięknie ***** powiedziane przed negocjacjami ze sponsorami i zawodnikami

    No i jeśli Leśny słabo zarządzał i skupiał sie na balownaiu to czemu zrobił go przewodniczącym RN zamiast wyjebać jak najdalej?

  30. #3090
    Legionista
    Dołączył
    02.2009
    Posty
    1,365
    Cytat Zamieszczone przez Stout Zobacz posta
    Może ktoś wrzucić tu pełną treść tego wywiadu ?
    MIODUSKI: LEGIA WYDAWAŁA WIĘCEJ NIŻ MIAŁA I NIE MA KASY. ZACZYNAMY OD ZERA


    – Kiedy poprzedni zarząd chwalił się rekordowym budżetem, sytuacja finansowa była tak trudna, że zarząd zdecydował o wcześniejszym spieniężeniu przyszłych rat za transfer Ondreja Dudy do Herthy – mówi Dariusz Mioduski, właściciel 100% akcji mistrza Polski w piłce nożnej, czyli klubu Legia Warszawa.


    Robert Błoński, Michał Pol: Trochę się o pana martwimy po tym, jak Bogusław Leśnodorski opowiedział w „PS”, ile kosztowało go ponad 1500 dni w roli prezesa Legii: 15 kg nadwagi, powrót do palenia papierosów, brak czasu na chrzest dziecka.

    Dariusz Mioduski:
    Wnioski wydają się oczywiste. Trzeba było mniej czasu spędzać na sutych i zakrapianych kolacjach, a więcej na normalnej pracy. Wtedy nie byłoby problemów z wagą, a i czas na chrzciny by się znalazł. Mówiąc całkiem poważnie, praca jest bardzo intensywna, ale do wykonania. Lubię takie wyzwania, nie mam problemów z robieniem dziesięciu rzeczy na raz. Jestem zabiegany, ale zadowolony. Klub trzeba poukładać organizacyjnie. Pracy będzie dużo, ale to nie jest problem.



    W swoim czasie miał pan zostać ministrem w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Wtedy powstrzymała pana rodzina i współpracownicy. Czy teraz nikt nie próbował?

    Dariusz Mioduski:
    Już ponad trzy lata temu, przy decyzji o odkupieniu udziałów od ITI, słyszałem: „Po co ci to?”. Teraz było o tyle inaczej, że wszyscy już wiedzą, że nie ma siły, bym się wycofał i jak ważnym projektem jest dla mnie Legia. To bardziej życie niż praca. Natomiast cały czas jest małe zrozumienie, dlaczego to tak wciąga, zwłaszcza wśród ludzi, który są poza piłką. Ja też mam wiele obaw, ale jestem pełen optymizmu, bo wierzę, że polska piłka ma świetlane lata przed sobą.

    Trudniej było przejąć akcje od ITI czy teraz zostać jedynym właścicielem klubu?

    Dariusz Mioduski:
    Teraz było dużo trudniej. Wtedy transakcji chciały obie strony, a w takiej sytuacji łatwiej o kompromis. Teraz każda strona chciała kupić, tak przynajmniej to wyglądało. Konflikt stał się osobisty i publiczny, co źle wpływało na klub. Zawodnicy, sztab i duża część pracowników zachowała dystans i koncentrowała się na rzeczach, które musieli robić, ale pełne odcięcie nie było możliwe. Dziś widzę, że w ostatnim czasie klub nie działał, jak powinien.

    Co nie działało?

    Dariusz Mioduski:
    Klub funkcjonował sprawnie, ale tylko pozornie. W rzeczywistości nie było planu, organizacji pracy. Aby podjąć decyzję, zawsze trzeba było przyjść do prezesa lub wiceprezesa i oni mówili: „Zrobimy tak albo inaczej”. Działali intuicyjnie, bez odpowiedniego przygotowania. Byłem zszokowany, że niektóre działy nie mają budżetu. Tak można prowadzić mały klub w grupie 20–30 ludzi. Klubem, w którym pracuje kilkaset osób, do tego tak skomplikowanym jak Legia, nie da się skutecznie zarządzać w taki sposób. Nie ma czasu i możliwości, by każdą decyzję podejmowała jedna osoba po chwilowej konsultacji z drugą.

    Czy konflikt mógł się zakończyć inaczej? Mówił pan: „Nie wyobrażam sobie, że sprzedam Legię”.
    Dariusz Mioduski:
    Nie. Mówiłem od początku, że wykupię wspólników, ale niewielu mi wierzyło.

    Myśleliśmy, że to element negocjacji i taktyka.
    Dariusz Mioduski:
    Takie jest generalnie moje podejście do negocjacji: przedstawiam stanowisko, które jest wyważone i racjonalne, a potem konsekwentnie dążę, aby stało się faktem. Gdybym uważał, że to się tak nie skończy, w inny sposób podszedłbym do negocjacji.

    Wiedział pan, że druga strona nie jest w stanie zapłacić za pana 60 procent akcji?
    Dariusz Mioduski:
    W grę wchodziło wiele czynników, nie tylko to, czy będą w stanie zapłacić. W końcu zrozumiałem, że i z tym będzie problem, dlatego zaproponowałem shoot-out, bo wiedziałem, że wygram.

    I do niego nie doszło.
    Dariusz Mioduski:
    Tak, szczególnie że wiązało się to z odpowiedzialnością zarządu za wcześniejsze decyzje. Każdy detal był ustalony i wynegocjowany. To setki dokumentów, które opracowywaliśmy przez dwa miesiące, często 24 godziny na dobę. W momencie, w którym mieliśmy podpisywać, wydawało mi się, że może druga strona blefuje. Uważam, że po zakończeniu negocjacji żadna ze stron nie powinna się czuć przegrana. Dlatego na koniec zgodziłem się na rzeczy, na które – gdybym chciał być bezwzględny – nie musiałbym.

    Jakie to kwestie?
    Dariusz Mioduski:
    Finansowe i personalne. Tak lepiej dla dobra klubu. To nie jest anonimowa firma. Legia leży w sercach setek tysięcy ludzi, którzy mają do niej stosunek emocjonalny. Dlatego trzeba było to załatwić tak, by na końcu klub ucierpiał najmniej, żeby ludzie mogli odetchnąć, że wszystko jest poukładane. Wydaje mi się, że to, co się stało w trakcie ostatniego miesiąca uspokoiło sytuację wewnątrz klubu. Ludzie zaczynają rozumieć, że pewne rzeczy mogą być robione lepiej, w bardziej przystępny sposób, który wszystkim ułatwi funkcjonowanie. Sytuacja w dziale sportowym jest stabilna. Sposób, w jaki pracujemy od miesiąca jako grupa daje poczucie, że będzie lepiej. Na obecną sytuację sportową nie mam wpływu, bo z powodu decyzji podjętych w poprzednim oknie transferowym mamy poważny problem z napastnikami. Moją rolą jest ustabilizowanie sytuacji od strony finansowej i organizacyjnej.

    Wypadają trupy z szafy?
    Dariusz Mioduski:
    Tak, ale nie ma powodów, żeby o nich mówić, bo klub potrzebuje spokoju. Tym bardziej irytują mnie niektóre publiczne wypowiedzi na temat naszego stanu sportowego, bo szkodzą, mącą w głowach piłkarzy i odwracają ich uwagę od najważniejszego celu, jakim jest obrona mistrzostwa Polski.

    Czyje wypowiedzi?
    Dariusz Mioduski:
    Np. trzyczęściowy wywiad w gazecie (prezesowi Mioduskiemu chodzi o rozmowę z Bogusławem Leśnodorskim w „PS”). Padło w nim m.in. stwierdzenie, że Michał Pazdan i Vadis Odjidja-Ofoe na pewno odejdą po sezonie. I to w momencie, gdy zaczynamy rozmowy z agentami i zawodnikami. To miesza im w głowie, a nam nie ułatwia negocjacji. Szkodzi też wydzwanianie i wysyłanie SMS-ów do piłkarzy oraz inne, niezrozumiałe dla mnie działania.

    Nas w tym wywiadzie uderzyło, że poprzedni prezes szybko wprowadził podział: my zdobyliśmy, my wygraliśmy. A przecież razem zdobywaliście trofea.
    Dariusz Mioduski:
    Rozumiem, co Bogusław chce zrobić: zostać co najmniej legendą tego klubu i być odpowiedzialnym za wszystkie dobre rzeczy, a gdyby stało się coś złego, to nie on. Kibice, ja również, doceniają sukcesy, ale ludzie w klubie widzą dziś, do czego doprowadził styl zarządzania poprzedniego zarządu i czym by się skończył. Dlatego pamiętajmy, że legendy zawierają w sobie tylko część prawdy, a reszta to zazwyczaj bajki.

    Bogusław Leśnodorski jest w Radzie Nadzorczej – to nie jest gest w stronę pokonanej strony, tylko świadome działanie.
    Dariusz Mioduski:
    Mam dużo szacunku do tego, co zrobiliśmy przez ostatnie cztery lata. Zawsze podkreślałem to, że konflikt był niepotrzebny i gdybyśmy działali we dwójkę, nie byłoby może idealnie, ale lepiej – mniej publiczne i za zamkniętymi drzwiami. Bogusław był publiczną twarzą wspólnych sukcesów, ja osobą, która w bardzo świadomy sposób była z tyłu. Publicznie chciałem uczestniczyć tylko w tych rzeczach, w których było to niezbędne. Szczególnie w momentach kryzysowych. Legia zmieniła się na lepsze i, z szacunku dla tego, chciałbym, żeby w symboliczny sposób cały czas był w Legii. Ale nawet, jeśli to funkcja symboliczna, dzielenie na „my i oni” jest dziwne, bo jesteśmy jednym klubem.

    Jest szansa, że zostanie w niej dłużej niż do końca sezonu?
    Dariusz Mioduski:
    Nigdy nie myślałem o tym w kategoriach czasu. To on powiedział, że wtedy podejmie decyzję, co dalej. Zmusza mnie do zastanowienia i przygotowania się na różne scenariusze, ale nie wpłynie to na funkcjonowanie Legii.

    Kiedy byliście współwłaścicielami, wiedział pan o wszystkim: stanie konta, podpisywanych umowach? Czy konflikt spowodował, że o niektórych sprawach pan się dopiero dowiedział?
    Dariusz Mioduski:
    Mam zasadę, że w takich relacjach opieram się na bardzo dużym zaufaniu. To nie jest pierwszy raz, kiedy zostało to użyte przeciwko mnie. Nie potrafię pracować z partnerami, jeśli im nie ufam, wolę zrezygnować z przedsięwzięcia. Od początku ustanowiliśmy obszary, którymi będę się zajmował ja, i inne, kluczowe, w których wymagana będzie moja zgoda. Co do reszty, zarząd miał dużą dowolność. Przez pierwszy okres to działało, mieliśmy dobrą komunikację, spotykaliśmy się i rozmawialiśmy. Jakiś czas temu przestało to działać.

    Z pewnymi osobami nie wyobrażał pan sobie współpracy.
    Dariusz Mioduski:
    Jest kilka osób, szczególnie w akademii, które reprezentowały inne podejście niż ja. To była jedna z osi sporu.

    W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, o jednym współwłaścicielu mówił pan per „Boguśâ€, o drugim „Wandzel”. Skąd ta niechęć?
    Dariusz Mioduski:
    Nie potrzebowałem Macieja Wandzla, żeby odkupić udziały od ITI. Bogusław przekonywał mnie, że nam pomoże. Z Maciejem znaliśmy się bardziej towarzysko, nigdy nie robiłem z nim interesów. Został przedstawiony i sprzedany przez Bogusława jako osoba, która nam pomoże w świecie polskiej piłki, zrozumieniu lokalnych czynników, bo dobrze się w tym porusza.

    Wandzel, dzięki Legii, chciał zostać prezesem PZPN. Szybko się zorientował, że nie ma szans wygrać ze Zbigniewem Bońkiem.
    Dariusz Mioduski:
    Wtedy nie do końca zdawałem sobie sprawę, że tak było. Doceniałem, że mamy osobę, która tę część projektu ogarnie najlepiej. Lubię otaczać się ludźmi, którzy mogą pomóc, są lepsi w swojej specjalizacji. Z czasem coraz bardziej było widać, że on też ma swoje ambicje, które pokazał np. przy okazji konfliktu w PZPN. Uważam, że kłótnie w polskiej piłce nikomu i niczemu nie służą. Powinniśmy myśleć, co i jak zrobić wspólnie: PZPN, Ekstraklasa i kluby, by za siedem lat polska liga była w pierwszej dziesiątce najlepszych lig w Europie. Kluczem jest, by konflikty były nieważne, ale liczył się wspólny cel. To było coraz bardziej zachwiane. Maciek wykorzystywał sytuację, żeby budować swoją pozycję. Wpuszczenie go do Legii było błędem i przyniosło znacznie więcej problemów niż korzyści. To inna sytuacja niż z Bogusławem, który swoje zasługi ma.

    Meczów razem nie oglądacie?
    Dariusz Mioduski:
    Z mojej strony nie ma wrogości, tylko żal i rozczarowanie. Tak nie musiało być, pieniądze, za które odkupiłem udziały mogliśmy włożyć do klubu.

    Co było momentem przełomowym? Zamieszki w trakcie meczu z Borussią Dortmund?
    Dariusz Mioduski:
    Wtedy wszystko się upubliczniło, konflikt trwał od miesięcy i wynikał ze sposobu prowadzenia klubu. Tamtego dnia wszystko we mnie pękło. Podczas lunchu z właścicielami Borussii powiedziałem, że nie ma możliwości, by takie incydenty się u nas wydarzyły. Wieczorem stało się, co się stało. Wizerunkowo tamta sytuacja cofnęła nas o kilka lat. Prawdziwą przyczyną konfliktu było zrozumienie, że zmierzamy ku katastrofie.

    Legia wydawała więcej niż miała?
    Dariusz Mioduski:
    Tak, w dodatku w nierozsądny sposób. Nie mam problemu, by inwestować pieniądze, które mamy, a nawet zadłużać się, by podnieść jakość piłkarską, ale trzeba to robić w taki sposób, by nie zachwiać stabilnością klubu, jeżeli coś pójdzie nie tak.

    Jak wygląda teraz stan kasy?
    Dariusz Mioduski:
    Z pieniędzy zarobionych w Lidze Mistrzów oddaliśmy ITI 20 milionów złotych, reszta rozeszła się głównie na wcześniejsze zobowiązania. W tym samym czasie zaciągnęliśmy zewnętrzny dług o wartości 30 mln zł. Gdybyśmy nie dostali się do Ligi Mistrzów, klub miałby kilkadziesiąt milionów złotych zadłużenia wobec różnych instytucji i brak planu, jak go pokryć. Liga Mistrzów, z finansowego punktu widzenia, ustabilizowała klub. Dziś mogę powiedzieć: nie ma kasy, zaczynamy od poziomu zero, muszę się troszczyć o pomostowe finansowanie, żeby zachować bieżącą płynność, ale sytuacja jest stabilna. Daje poczucie bezpieczeństwa.

    Zaraz wpłynie kolejna rata z UEFA.
    Dariusz Mioduski:
    Te pieniądze już są wydawane, w większości na wcześniejsze zobowiązania. Kiedy poprzedni zarząd chwalił się rekordowym budżetem, sytuacja finansowa była tak trudna, że zarząd zdecydował o wcześniejszym spieniężeniu przyszłych rat za transfer Ondreja Dudy do Herthy. W ten sposób zgodził się na niższą kwotę niż ta, która wynikała z wartości kontraktu.

    Na ile przyszłość klubu zależy od kolejnego awansu do LM?
    Dariusz Mioduski:
    Trudno znaleźć oszczędności w budżecie – kontrakty są długoterminowe. Można zoptymalizować pewne koszty, ale to nie będą wielkie kwoty. Nie chodzi tylko o bieżące funkcjonowanie klubu, ale także kilka inwestycji, które są do zrobienia, a ja ich nie odpuszczę: boiska i projekt akademii. Zamierzam ustabilizować klub od strony finansowej i doprowadzić do tego, żeby były pieniądze na inwestycje. Nawet, jeśli nie dostaniemy się do LM, nie będzie katastrofy, da się normalnie funkcjonować i rozwijać.

    Czy jest już budżet na najbliższe okno transferowe?
    Dariusz Mioduski:
    Dziś nie znam jeszcze kwoty. Zakładałem, że w klubie będą jeszcze pieniądze na wzmocnienia... Ale ich nie ma.

    *****

    W sobotę w „PS” II część wywiadu z prezesem Legii Dariuszem Miodulskim:
    >> "Wiele razy, i to wyraźnie, mówiłem, że nie zrobię z Legii korporacji. Nigdy jej tu nie będzie, bo działamy w obszarze związanym z emocjami."
    >> "Miro Radović pokazał, że jest wartością w drużynie i klubie. Nie wynika to tylko z tego, co w pokazuje na boisku, ale z jego pozycji w drużynie. Jest jednym z liderów, ma szansę zostać legendą."
    >> "Mistrzostwo skutkuje dla klubu ujemnym bilansem finansowym, bardziej opłaca się nie być mistrzem, ale to bez znaczenia. To dla nas furtka do LM. Pieniądze na premie też się znajdą."
    Ostatnio edytowane przez Raczej ; 05-05-2017 o 09:41

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •