Strona 3 z 9 PierwszyPierwszy 1234567 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 61 do 90 z 260

Wątek: Przekleństwa kibicowskie

  1. #61
    spec okienny Awatar meraś
    Dołączył
    10.2008
    Skąd
    wz
    Posty
    1,653
    - ja piernicze
    bałagan i porządek to tylko liczby...

  2. #62
    Kurde

  3. #63
    Legionista Awatar Piekutoszczak
    Dołączył
    10.2008
    Skąd
    Kapitalne Miasto
    Posty
    2,374
    - spadaj na bambus prostować banany!
    - kurtka na wacie,
    - sakreble,
    - kruca bomba,
    - psia krew,
    "Ja to całe życie na farcie lece i jeszcze nigdy nie wpadłem... i nie wpadnę.." bo "nie studiowałem informatyki ale to co wiem wystarczy, żeby sobie jakoś radzić w życiu"

  4. #64
    Czerwona kartka
    Dołączył
    10.2007
    Skąd
    Troche tu , troche tam
    Posty
    2,294
    Karwasz twarz

  5. #65
    Legionista Awatar bear84waw
    Dołączył
    10.2010
    Skąd
    Bemowo / Saska Kępa
    Posty
    25
    -KURczaki!

    -Motyla noga!

  6. #66
    Legionista Awatar Yanks
    Dołączył
    10.2008
    Skąd
    Rakowiec/Konstancin
    Posty
    8,995
    Jak to Cygan "posłał" GW. Jest trochę do wyboru

    Cytat Zamieszczone przez Cygan Zobacz posta
    ty świński ryju, ty świński ogonie, ty świńska nóżko, ty golonko, ty fałdo, ty grubasie, ty pyzo, ty klucho, ty kicho, ty pulpecie, ty żłobie, ty gnomie, ty glisto, ty cetyńcu, ty zarazo pełzakowa, ty gadzie, ty jadzie, ty ospo, dyfteroidzie, ty pasożycie, ty trutniu, ty trądzie, ty swądzie, ty hieno, ty szakalu, ty kanalio, ty katakumbo, ty hekatombo, ty przykry typie, ty koszmarku, ty bufonie, ty farmazonie, ty kameleonie, ty chorągiewko na dachu, ty taki nie taki, ty ni w pięć ni w dziewięć ni w dziewiętnaście, ty smutasie, ty jaglico, ty zaćmo, ty kaprawe oczko, ty zezowate oczko, ty kapusiu, ty wiraszko, ty ślipku, ty szpiclu, ty hyclu, ty przykry typie, ty kicie, ty kleju, ty gumozo, ty gutaperko, ty kalafonio, ty wazelino, ty gliceryno, ty lokaju, ty lizusie, ty smoczku, ty klakierze, ty pozerze, ty picerze, ty picusiu, ty lalusiu, ty kabotynie, ty luju pasiaty, ty kowboju na garbatym koniu, ty klocu, ty młocie, ty piło, ty szprycho, ty graco, ty ruro nieprzeczyszczona, ty zadro, ty drapaku, ty drucie, ty draniu, ty przykry typie, ty kapitalisto, ty neokolonialisto, ty burżuju rumiany, ty karierowiczu, ty groszorobie, ty mikrobie, ty gronkowcu, ty kieszonkowcu, ty gonokoku, ty luesie, ty purchawko, ty nogawko, ty mitomanie, ty narkomanie, ty kinomanie, ty grabarzu, ty bakcylu, ty nekrofilu, ty sromotniku bezwstydny, ty seksolacie, ty bajzeltato, ty szmato, ty scholastyku, ty kiwnięty dzięciole, ty strzaskana rzepo, ty współczesna ruino, ty rufo nieprzeciętna, ty klapo, ty gilotyno, ty szubienico, ty przykry typie, ty szlafmyco, ty pomponie, ty kutafonie, ty pomyjo, ty knocie, ty gniocie, ty gnoju, ty playboyu, ty modny przeboju, ty astamanioano, ty moja droga ja cię wcale nie kocham, ty omamie blue, ty onanio, ty kurza melodio, ty zdarta płyto, ty trelewizjo, ty lelemencie, ty dupku żołędny, ty bycie zbędny, ty podwiązko, ty klawiszu, ty kołtunie, ty larwo, ty kleszczu, ty mszyco, ty szkodliwa naliścico, ty korniku zrosłozębny, ty korniku bruzdkowany, ty koński bąku, ty końska pijawko, ty szulerze, ty gangsterze, ty rabusiu, ty morderco, ty przykry typie, ty nygusie, ty bumelancie, ty akselbancie, ty kurdebalansie, ty kurdemolu, ty zębolu, ty szczerbolu, ty rybo dwudyszna, ty wypukła flądro, ty śnięty halibucie, ty śmierdzący skunksie, ty moreno denna, ty mule epoki, ty zbuku, ty kwadratowe jajco, ty artysto, ty prywaciarzu, ty intelektualisto badylarzu, ty talencie na zakręcie, ty geniuszu z przymusu, ty wajszwancu od awansu, ty awangardo ariegardy, ty tabako w rogu, ty neptku, ty nadrachu, ty meneliku, ty sedesie z bakelitu, ty koterio, ty komitywo, ty kombinacjo, ty machinacjo, ty metodo kupiecka, ty dolary i piernaty, ty a dalejże ty w szmaty, ty lichwiarzu, ty wekslu, ty kwicie, ty kleksie, ty pecie, ty bzdecie, ty przykry typie, ty makieto, ty tapeto, ty tandeto, ty torbo, ty torbielu, ty drągu w dziejowym przeciągu, ty kiju, ty kij ci w oko, ty hak ci w smak, ty nogo, ty fujaro, ty klarnecie, ty bidecie, ty kiblu, ty biegunko, ty kałmasznawardze, ty flujo, ty szujo, ty fafulo, ty muchoplujko ze złotym zębem, ty mrowkolwie plamistoskrzydły, ty kawale chama w odcieniu yellow bahama, ty palcu w nosie, ty baboku, ty obiboku, ty bago, ty zgago, ty dzwonie bez serca, ty emalio z nocnika, ty czarnodupcu, ty kolcogłówku, ty capie, ty bucu, ty wawrzonie, ty luluchu, ty patafianie, ty palancie, ty palantówo, ty szajbusie, ty aparycjonisto, ty kulturysto, ty żigolaku, ty łajdaku, ty chechłaku, ty lebiego, ty alfonsie i omego, ty przykry typie, ty konweniujący kołnierzyku, ty zerowokątny czytelniku, ty literacki żywociku, ty kawiarnio, ty rupieciarnio, ty trupieciarnio, ty chałturo, ty paprochu, ty farfoclu, ty chęcho, ty chachmęcie, ty chebdo, ty chwaście, ty mydłku, ty mizdrzaku, ty wyskrobku, ty cycku, ty sikawo, ty siuśmajtku, ty zgniłku, ty padalcu, ty zaropialcu, ty przykry typie, ty lilio w kibici łamana, ty prostowaczu banana, ty wyciśnięta cytryno, ty kotlecie sponiewierany, ty zapluty kabanosie, ty zapity kurduplu, ty zmęczona jagodo, ty wczasowa przygodo, ty pipo grochowa, ty zapchany gwizdku, ty pięć minut za krzakiem rozmarynu, ty niedokończona iluzjo, ty zaciągnięta żaluzjo, ty zazdrostko, ty zawistniku, ty arszeniku, ty ciemna maszynerio, ty sztuczny kwiatku, ty krosto, ty pryszczu, ty wągrze, ty zachciewajko, ty kurzajko, ty pluskwo, ty mendo, ty mendoweszko, ty przykry typie, ty złap mnie za pukiel, ty wskocz mi na kant, ty narób mi wkoło pióra, ty mów mi wuju, ty masz na loda, ty nie śpiewaj nie mam drobnych, ty kandydacie do nogi, ty kto ci ręce rozbujał, ty zniknij systemem bezszmerowym, ty ciągnij smuge, ty spadaj, ty zjeżdżaj, ty stleń się, ty spłyń z lodami, ty giń, dzyń, dzyń, dzyń...
    Cygan niejeden temat już zamknął
    Jesteście smutni, polowanie nie wyszło, zające przed wami pouciekały!

  7. #67
    Gintleman Awatar księciuniu
    Dołączył
    10.2010
    Skąd
    dalej niż północ
    Posty
    15,712
    Do wyboru
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!


    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę


    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!


    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna..

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Nie Przeproszę

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Nie przeproszę. Nie przeproszę, niech mnie skarżą
    mogą mówić, przekonywać aż do jutra.
    Żeby znowu wyjeżdżała do mnie z twarzą
    Zwykła flądra, ordynarna bramaputra?
    Nie przeproszę. Zresztą nawet nie powinnam,
    niech nie myśli, że honoru we mnie brak.
    A poza tym, przecież sama sobie winna,
    zaraz Państwu wytłomaczę, było tak:
    Ona pierwsza się czepiała,
    ta szantrapa, ta walpurgia, ta grymała.
    To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą?
    Bezwstydnica, wernyhora!!!
    Powiedziała, że mam zeza
    ta fistuła, ta ofelia, ta bereza.
    Niechże zajrzy raz do lustra.
    Ta egzema, melomania, zaratustra.
    Niech zobaczy raz pokrakie.
    Nosek taki, usta takie,
    główka łysa z jednym kłakiem...
    A te ślipki, och, Boże mój.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Powiem wszystko, wszystkie brudy powynoszę.
    Nie ulęknę się żadnego trybunała.
    Niech mnie skażą, niech powieszą, bardzo proszę.
    Za swój honor będę chętnie umierała.
    Za to potem, kiedy pójdę już do nieba
    Gdy na sąd mnie ostateczny dadzą znak...
    To dopiero rąbnę wszystko jak potrzeba.
    Rzeknę: święty trebunale, było tak:
    Ona pierwsza się narwała,
    ta ksantypa, ta farfuła, dyrdymała.
    A w języku strasznie harda,
    limba jedna, mamałyga, halabarda.
    Żem jej za to buzię skuła?
    Zasłużyła, ta palestra, molekuła.
    Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    Moje prawo, moja racja.
    Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?
    Jej na pewno to się przyda.
    To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.
    Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,
    Anomalia, morwa jedna, witamina.
    To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

    A poza tym przecież sama sobie winna...

    A poza tym przecież sama sobie winna!
    Lubię sobie jebnąć posta.

    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

  8. #68
    w mordę!
    w mordę jeża!

  9. #69
    Legionista Awatar jarecki_
    Dołączył
    09.2004
    Skąd
    Wola
    Posty
    991
    ja pitole !
    kuźba mać
    jop twoja mać !

  10. #70
    Legionista Awatar Tomi
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    m. st. Warszawa
    Posty
    2,186
    Cytując klasyka

    - kacapski przybłędo
    - ropiejący strupie
    - przebrzydła szumowino
    - pachołku moskiewski
    - farbowana świnio
    - zatęchła sklerozo
    - zdrajco
    - zomozo
    - gnido zarzygana
    - jadowita mendo
    - tchórzu zafajdany
    - ropiejący strupie
    - padalcu rozdeptany
    - ty diabelskie łajno
    - głupi żołdaku
    - ruski zupaku
    - wypierdku breżniewa
    - kurduplu tępogłowy
    - głupi bęcwale
    - pluskwo zasuszona
    - wrzodzie ropiejący
    - ty małpo zielona
    - judaszu za ruble
    - ty pało gumowa
    - cuchnący pierdzielu
    - pełzająca glisto
    - sługo kremlowy
    - lokaju sowiecki
    - zbóju wojskowy
    - pomiocie radziecki
    - nadęty bufonie

    i na koniec:

    holender jasna!
    jasna kura i 100 milicjantów!
    Varsovia - Semper Invicta, Semper Heroica.

  11. #71
    Legionista
    Dołączył
    11.2009
    Skąd
    Po(L)ska
    Posty
    2,502
    PZPN PZPN uprawiać miłość cielesną PZPN

  12. #72
    Legionistka Awatar MałaMi
    Dołączył
    08.2010
    Skąd
    WCH
    Posty
    3,495
    O żeś kujwa ja pitole
    "Przede wszystkim młodzież musi zdać sobie sprawę z tego, że kibicowanie to nie jest darcie japy przez 90 minut raz na dwa tygodnie, tylko, że kibicem się jest na co dzień, ze wszelkimi tego konsekwencjami… Trzeba być blisko tych wszystkich dzieciaków, stale wpajać im pewne zasady i wartości."

  13. #73
    Legionista Awatar Don Carlos
    Dołączył
    09.2010
    Skąd
    mokotów
    Posty
    371
    a niech to wszystko dunder świśnie

  14. #74
    Legionista Awatar lans
    Dołączył
    06.2010
    Posty
    919
    Oferta Donalda Tuska
    Ja, pseudopremier, wnuk Helmuta, brat Słońca i Księżyca, wnuk i namiestnik cara, Pan królestw Czerskiej, Wiejskiej, Konwiktorskiej, Wielkiego i Małego Szechtera, Król nad Królami, Pan nad Panami, znamienity mówca, niezwyciężony dowódca, niepokonany obrońca pajaca Tarasa, wypełniający wolę samego Putina, nadzieja i uspokojenie dla młodych i wykształconych, budzący przestrach, ale i wielki obrońca zgrai z Magdalenki — nakazuję wam, parszywym Kibolom Polskim, poddać się mi dobrowolnie bez żadnego oporu i nie kazać mi się więcej waszymi napaściami przejmować.

    Odpowiedź Kiboli
    Polscy Kibole do Donalda Ryżego! Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz ty, sukin Ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, ******* twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju zagięty. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, ******* twoja mać.

    O tak ci Polscy Kibole odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie, a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki jak i u was, za co możecie w dupę pocałować nas!
    Jak powiedział stary góral
    będzie Polska aż po Ural
    za Uralem będą Chiny
    was nie będzie skur.wysyny!

  15. #75
    Mokotów Awatar Zdzisiek
    Dołączył
    02.2009
    Skąd
    wziąć na piwo ?
    Posty
    2,483
    Cytat Zamieszczone przez Ytong Zobacz posta
    PZPN PZPN uprawiać miłość cielesną PZPN
    zawsze i wszędzie policja spółkowana będzie !!!
    "Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka. Bo im szerszą stroną mego ducha żyje życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuje potrzebę dbania o jego całość i rozwój".
    Roman Dmowski "Myśli nowoczesnego Polaka
    "
    Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem.

  16. #76
    gadzior
    Guest
    Zasłyszane na CB (też powinno byź zabronione!!)

    -Ty Wóju z Tesco!!

  17. #77
    Cytat Zamieszczone przez RadO Zobacz posta
    - jasny gwint

    - kurcze balde


    Rasizm. Zakaz + grzywna

  18. #78
    Mokotów Awatar Zdzisiek
    Dołączył
    02.2009
    Skąd
    wziąć na piwo ?
    Posty
    2,483
    fallus wam w anus !!!
    "Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka. Bo im szerszą stroną mego ducha żyje życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuje potrzebę dbania o jego całość i rozwój".
    Roman Dmowski "Myśli nowoczesnego Polaka
    "
    Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem.

  19. #79
    Legionista Awatar Fizi
    Dołączył
    03.2004
    Skąd
    Okęcie
    Posty
    8,151
    twoja stara głosuje na platformę
    "No pasaran!" ???

    HEMOS PASADO !!!

  20. #80
    Cytat Zamieszczone przez Ytong Zobacz posta
    PZPN PZPN uprawiać miłość cielesną PZPN
    PZPN, PZPN, stosunek analny z PZPN!
    Kolejorz, się zesrosz!
    Do stu tysięcy zdechłych śle... eee wielorybów!
    Ryża twarz!

  21. #81
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    WX
    Posty
    8,125
    Kurczaki pieczone!
    "To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"


    Bynajmniej to nie przynajmniej!

  22. #82
    Legionista Awatar je_martin
    Dołączył
    11.2010
    Skąd
    Suburbia
    Posty
    667
    -Polska mistrzem Polski

  23. #83
    Legionista Awatar nevermind
    Dołączył
    06.2008
    Skąd
    St. Tropez
    Posty
    5,162
    Jop twoja mać...

    Chodzą słuchy ze to przeklenstwo jest bardzo popularne na Wiśle
    Ostatnio edytowane przez nevermind ; 12-05-2011 o 18:16
    CENTRALNY WOJSKOWY​ KOCHANY SPORTOWY

  24. #84
    Legionista Awatar jarecki_
    Dołączył
    09.2004
    Skąd
    Wola
    Posty
    991
    Cytat Zamieszczone przez nevermind Zobacz posta
    Jop twoja mać...

    Chodzą słuchy ze to przeklenstwo jest bardzo popularne na Wiśle
    Nie chcący tego nie napisałem. Ale przerzutem nie jestem

  25. #85
    Legionista Awatar vois
    Dołączył
    03.2010
    Skąd
    WCI
    Posty
    202
    Ty męski organie rozrodczy

  26. #86
    Legionista
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    WX
    Posty
    8,125
    Było chyba jeszcze coś takiego- Na Panoramixa!
    "To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"


    Bynajmniej to nie przynajmniej!

  27. #87
    Legionista Awatar Borek88
    Dołączył
    11.2010
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    60
    - ale galimatjas!

    Schodzi piłkarz przyjezdnych:
    Zejdź mi z oczu! Zejdź mi z oczu!
    Jedyna miłość ma... Legia Warszawa!!!

  28. #88
    Legionista Awatar jarecki_
    Dołączył
    09.2004
    Skąd
    Wola
    Posty
    991
    Cytat Zamieszczone przez Kawa Zobacz posta
    Było chyba jeszcze coś takiego- Na Panoramixa!
    'Ale głupi Ci legioniści...' Pozdrowienia dla asterixów z kamiennej

  29. #89
    Legionista Awatar nevermind
    Dołączył
    06.2008
    Skąd
    St. Tropez
    Posty
    5,162
    Cytat Zamieszczone przez jarecki_ Zobacz posta
    Nie chcący tego nie napisałem. Ale przerzutem nie jestem
    Dobra dobra, juz sie nie tłuamcz.

    Ale nie martw sie, juz jest Was dwóch. Jeszcze jest Mort vel KOMINEK( A tutaj niezbity dowod: http://wislakrakow.com/forum/member.php?u=15938 ).
    Ostatnio edytowane przez nevermind ; 12-05-2011 o 18:30
    CENTRALNY WOJSKOWY​ KOCHANY SPORTOWY

  30. #90
    Cytat Zamieszczone przez Piekutoszczak Zobacz posta
    - spadaj na bambus prostować banany!
    i korniki doić

    a ode mnie mistrz gatunku
    http://www.youtube.com/watch?v=YZQpptwEceo

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •