Strona 94 z 95 PierwszyPierwszy ... 4484909192939495 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 2,791 do 2,820 z 2838

Wątek: W mediach o Legii...

  1. #2791
    Legionista Awatar Numer
    Dołączył
    06.2006
    Skąd
    Serock
    Posty
    3,492
    Straszny bełkot.

  2. #2792
    Legionista Awatar dilbert
    Dołączył
    06.2015
    Skąd
    Mokotów
    Posty
    484
    "nie ma na rynku dobrych trenerów, ale sprzedają, więc będą zatrudniać"

    Straszne pierdololo. Takie trochę przecieki kontrolowane.

  3. #2793
    Dlaczego Vuković

    Na zakończenie Twitter, a właściwie zarzut, jaki się pojawiał, czyli dlaczego trenerem Legii jest Vuković i w czym jest lepszy od Ricardo Sa Pinto. A więc tak. Trzeba odsunąć na bok emocje, zerknąć realnie na klub i jego możliwości, pamiętać, że dzisiaj wypłaca pensje trzem trenerom, a w kasie pustka. Zamienić się na chwilę miejscami z Dariuszem Mioduskim i odpowiedzieć na pytanie: czy jest na rynku trener, który gwarantuje wyniki i pozostaje w zasięgu finansowym Legii? Odpowiedź brzmi: nie. Stąd ta decyzja, postawienie na swojego człowieka. On popełni błędy, już je popełnił, ale cały czas trzeba mieć z tyłu głowy jedno: obecną sytuację klubu. A Vuković wbrew pozorom sporo ryzykuje. Bierze na siebie odpowiedzialność za największy klub w Polsce. Jeśli sobie nie poradzi, będzie kojarzony z porażką, a to z kolei będzie miało negatywny wpływ na jego dalszą karierę.

    W czym jest lepszy od Ricardo Sa Pinto? Na dzisiejszym spotkaniu z drużyną powiedział, że jeśli u Portugalczyka trzeba było zasuwać (delikatnie mówiąc), to u niego trzeba będzie zasuwać dwa razy więcej. Trudno ich porównywać, świeżaka w zawodzie i gościa, który mimo dość młodego wieku jak na trenera, trochę świata już zwiedził i szybko go zwalniano. Tu nie jest kwestią, kto jest lepszy czy gorszy, a to, który pasuje bardziej w danej chwili. Bo fakty są takie, że w momencie zwalniania Sa Pinto strata do lidera z Gdańska wynosiła 5 punktów. Dziś wielu zdaje się o tym nie pamiętać. Bardziej zasadnym byłoby postawienie pytania: co z tym zespołem stało się po wygranej na Lechii.

    Abstrahując od reszty bełkotu o zmianach w kadrze, uzasadnieniu tych zmian, od ciągłego przypominania o braku kasy, co zaczyna brzmieć jak łatwe alibi, to co to są w ogóle za argumenty? Na jakiej podstawie ten głąb Dawidziuk stwierdza, że nie ma na rynku odpowiedniego kandydata na trenera Legii, będącego w jej zasięgu? Ja rozumiem, że on nie ma i że geniusze w klubie nie mają pojęcia co robić i kogo w ogóle szukać, ale niech się powstrzyma od stanowczych ocen. Zasięg finansowy, ta... problemy finansowe, kadra. Tylko kto zatrudnił tych trzech trenerów, których mamy na pensji? I to jet powód, że nadal nie będzie trenera na miarę Legii. Przecież za chwile będziemy mieli czterech byłych trenerów na pensji. I tak będzie Mioduch musiał wyciągnąć z sakiewki kasę na nowego trenera. Nie jest to pewne, ale znając historie prawie. Przy ciągłym robieniu tego samego, czyli błędów i kompromitowaniu się z wyborami trenerów dług będzie rósł, nie malał i spirala nieszczęścia będzie się nakręcać.

    W czym, Vuko ma byc lepszy od RSP? Że u RSP się zapi.erdala, a u Vuko jeszcze więcej się zapierdala. Aha.. no kurva nie mam pytań.
    Ostatnio edytowane przez Werten ; 20-05-2019 o 21:09

  4. #2794
    coraz chudszy Awatar Kijek
    Dołączył
    06.2004
    Skąd
    miasto gwiazd
    Posty
    7,396
    Ostateczna kompromitacja Dawidziuka.
    Ciekawe ile telefonow dziś odebrał od Adamowicza. #truestory
    "ostatni, któremu jeszcze zależy"

  5. #2795
    Legionista Awatar Chmielo
    Dołączył
    08.2010
    Posty
    7,370
    Słodki Jezu, ale pierdolenie. Gdyby nie to, że wczoraj po raz kolejny się skompromitowaliśmy, przegraliśmy tytuł, a przyszłość rysuje się mało optymistycznie to po przeczytaniu tego bełkotu można by rzec, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i lecimy zgodnie z planem.

    W końcu czas rozliczeń dla Kucharskiego. Normalnie szok i niedowierzanie. Dał dupy z kolejnym trenerem, bo raczej Mioduski nie zdecydował się na Vukovića bez jego rekomendacji, zaś teraz ma zostać w końcu zweryfikowany, kiedy już dzisiaj powinien być stąd wyjebany na zbity pysk. Już widzę ten handlowy kunszt podczas tego okienka, kiedy wszyscy będą wiedzieć, że Legia jest na musiku w temacie sprzedaży, a Pudel będzie go cisnął o spieniężenie grajków, którzy poza Carlitosem, to nic specjalnego w tym sezonie nie pokazali. Totalny amator ma przebudować cały zespół i jeszcze dobrze sprzedać... powodzenia.

    Głównym kryterium przy doborze zawodników będzie to, że mają "zapierdalać". Czyli szykuje się powtórka z Korony Ojrzyńskiego. Banda wyrobasów bez umiejętności, od których będzie można wymagać co najwyżej jazdy na dupie. Bo nie wierzę, że przy takim zapotrzebowaniu, ZA DARMO LUB GROSZE, jesteśmy w stanie sprowadzić 6-7 nowych zawodników, z których każdy wypali i da odpowiednią jakość.

    Truskawką na torcie jest ostatni akapit w temacie Vukovića. Masło maślane i nic z tego nie wynika. Skoro ten baran podpisał Sa Pinto na 3 lata to trzeba było go tu trzymać i czekać, aż jego praca przyniesie efekt. Ponoć była to osoba toksyczna, którą wszyscy w klubie nienawidzili. Tymczasem pierwsze co po ostatecznej kompromitacji robi sfrustrowany Vuković to jedzie po tych właśnie grajkach. To kto w końcu miał rację?

    Vuković, gość, który nie trenował w życiu żadnej drużyny, świeżo po skończeniu kursu UEFA PRO dostaje największy klub w Polsce i UWAGA - DUŻO RYZYKUJE! Większej głupoty nie dało się wymyślić, śmiechom nie będzie końca.
    A Melanż Trwa...

  6. #2796
    Cytat Zamieszczone przez Chmielo Zobacz posta
    Słodki Jezu, ale pierdolenie. Gdyby nie to, że wczoraj po raz kolejny się skompromitowaliśmy, przegraliśmy tytuł, a przyszłość rysuje się mało optymistycznie to po przeczytaniu tego bełkotu można by rzec, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i lecimy zgodnie z planem.

    W końcu czas rozliczeń dla Kucharskiego. Normalnie szok i niedowierzanie. Dał dupy z kolejnym trenerem, bo raczej Mioduski nie zdecydował się na Vukovića bez jego rekomendacji, zaś teraz ma zostać w końcu zweryfikowany, kiedy już dzisiaj powinien być stąd wyjebany na zbity pysk. Już widzę ten handlowy kunszt podczas tego okienka, kiedy wszyscy będą wiedzieć, że Legia jest na musiku w temacie sprzedaży, a Pudel będzie go cisnął o spieniężenie grajków, którzy poza Carlitosem, to nic specjalnego w tym sezonie nie pokazali. Totalny amator ma przebudować cały zespół i jeszcze dobrze sprzedać... powodzenia.

    Głównym kryterium przy doborze zawodników będzie to, że mają "zapierdalać". Czyli szykuje się powtórka z Korony Ojrzyńskiego. Banda wyrobasów bez umiejętności, od których będzie można wymagać co najwyżej jazdy na dupie. Bo nie wierzę, że przy takim zapotrzebowaniu, ZA DARMO LUB GROSZE, jesteśmy w stanie sprowadzić 6-7 nowych zawodników, z których każdy wypali i da odpowiednią jakość.

    Truskawką na torcie jest ostatni akapit w temacie Vukovića. Masło maślane i nic z tego nie wynika. Skoro ten baran podpisał Sa Pinto na 3 lata to trzeba było go tu trzymać i czekać, aż jego praca przyniesie efekt. Ponoć była to osoba toksyczna, którą wszyscy w klubie nienawidzili. Tymczasem pierwsze co po ostatecznej kompromitacji robi sfrustrowany Vuković to jedzie po tych właśnie grajkach. To kto w końcu miał rację?

    Vuković, gość, który nie trenował w życiu żadnej drużyny, świeżo po skończeniu kursu UEFA PRO dostaje największy klub w Polsce i UWAGA - DUŻO RYZYKUJE! Większej głupoty nie dało się wymyślić, śmiechom nie będzie końca.
    Zauważ o czym u nas ciągle się rozmawia, zasuwać, walczyć.... a gdzie mowa o grze w piłkę?. Czy my jesteśmy na Służewcu? czy na Łazienkowskiej

  7. #2797
    Legionista
    Dołączył
    04.2012
    Posty
    808
    Bo u nas tego brakuje, a to powinna być podstawa...

  8. #2798
    Legionista
    Dołączył
    02.2009
    Posty
    2,547
    Cytat Zamieszczone przez Martino1989 Zobacz posta
    Zauważ o czym u nas ciągle się rozmawia, zasuwać, walczyć.... a gdzie mowa o grze w piłkę?. Czy my jesteśmy na Służewcu? czy na Łazienkowskiej
    To Ci się udało, zaparskana okolica.

  9. #2799
    Legionista
    Dołączył
    03.2011
    Posty
    936
    Nie ma odpowiedniego tematu, to tutaj wkleję. Zmiany wchodzące w europejskiej piłce od przyszłego sezonu:

    Zagranie ręką. Gol strzelony przypadkowo ręką nie będzie uznany. Każde zagranie futbolówki tą częścią ciała będzie karane. Niezależnie od intencji gracza. Nie można też zwiększać powierzchni ciała, np. trzymając ręki nad głową, ani powodować, by piłka przy upadaniu uderzyła w górną kończynę zawodnika.

    Trener i sztab szkoleniowy. Żółtą, bądź czerwoną kartką w trakcie spotkania może zostać ukarany już nie tylko piłkarz. Jeśli arbiter uzna za słuszne, może także pokazać kartonik trenerowi lub innej osobie ze sztabu szkoleniowego. Wciąż aktualne są ostrzeżenia oraz odesłanie z murawy.


    Rzut monetą. Do tej pory, dzięki sędziowskiemu rzutowi monetą przed startem spotkania, jednej z drużyn przydzielano wybraną murawę, druga za to rozpoczynała mecz. Teraz sytuacja będzie wyglądać inaczej. Zespół, który "wygra" rzut monetą, zadecyduje, czy woli pierwszy kopnąć futbolówkę, czy wybrać dla siebie stronę boiska.

    Zmiana zawodnika. Nowe przepisy dotkną również zmian piłkarzy w trakcie spotkania. Zawodnik, który będzie miał opuścić boisko, musi to zrobić najbliżej linii bocznej lub końcowej.

    Uderzenie sędziego. Jeśli w trakcie meczu arbiter zostanie przypadkiem trafiony futbolówką, gra zostanie przerwana. Mecz będzie wznowiony po rzucie sędziowskim.

    Mur. W przypadku rzutu wolnego, ustawiający się do niego piłkarze, muszą zachować między sobą odległość jednego metra. Przepis ten obowiązuje, gdy bramki zamierza "bronić" trzech lubi więcej zawodników.

    Rzut wolny. Stały fragment gry może zostać wykonany szybko, jeszcze przed pokazaniem przez arbitra żółtego, czy czerwonego kartonika. Sędzie dany kartonik może wyciągnąć już po oddaniu strzału.


    Rzut karny. W przypadku "jedenastki" golkiper, może stać na linii bramkowej tylko jedną stopą.
    PS

    Wszystko w miarę logiczne, poza przepisami odnośnie muru. Dobrze rozumiem, że teraz będzie wyglądał jak zęby Senyszyn?
    Mioduski won
    Cytat Zamieszczone przez Mioduch na dwa dni przed ostatnią kolejką Ekstraklasy, po najgorszej grupie mistrzowskiej w naszym wykonaniu od wejścia w życie ESA37
    Niezdobycie mistrzostwa powoduje, że musimy walczyć w kwalifikacjach Ligi Europy, a nie Ligi Mistrzów i to wszystko. Zawodnicy dodatkowo nie dostaną bonusu za mistrzostwo. [...] Różnica we wpływach dla Legii od Ekstraklasy za zajęcie pierwszego lub drugiego miejsca w tabeli to maksymalnie około 1,5 mln złotych. Paradoksalnie może być tak, że klubowa księgowa wicemistrzostwo kraju uzna za sytuację finansowo korzystniejszą

  10. #2800
    Legionista Awatar Lillo
    Dołączył
    04.2011
    Posty
    1,611
    Zagranie ręką. Gol strzelony przypadkowo ręką nie będzie uznany. Każde zagranie futbolówki tą częścią ciała będzie karane. Niezależnie od intencji gracza. Nie można też zwiększać powierzchni ciała, np. trzymając ręki nad głową, ani powodować, by piłka przy upadaniu uderzyła w górną kończynę zawodnika.
    Będzie się działo

  11. #2801
    Legionista Awatar Jestem
    Dołączył
    12.2016
    Posty
    2,013
    Cytat Zamieszczone przez Darex13 Zobacz posta
    Nie ma odpowiedniego tematu, to tutaj wkleję. Zmiany wchodzące w europejskiej piłce od przyszłego sezonu:


    PS

    Wszystko w miarę logiczne, poza przepisami odnośnie muru. Dobrze rozumiem, że teraz będzie wyglądał jak zęby Senyszyn?
    Z tym murem to jakaś masakra!
    Ale to poniżej jest ciekawsze:
    Rzut karny. W przypadku "jedenastki" golkiper, może stać na linii bramkowej tylko jedną stopą.
    To dwoma już nie będzie mógł? Myślę, że dziennikarz analfabeta albo ktoś coś mocno popierd...

    Czy będą obowiązywać inne przepisy dotyczące ręki w polu karnym a inne poza karnym? No i otwiera się raj dla dobrze wyszkolonych technicznie napastników, po co celować w bramkę jak w rękę będzie łatwiej!

    p.s. Przyszedł czas na otwarcie wątku o przepisach, bo une się będą zmieniać co pół roku przy takich zmianach. Któryś admin by się zlitował i przekleił ...
    Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

  12. #2802
    Legionista
    Dołączył
    03.2011
    Posty
    936
    Cytat Zamieszczone przez Jestem Zobacz posta
    Z tym murem to jakaś masakra!
    Ale to poniżej jest ciekawsze:

    To dwoma już nie będzie mógł? Myślę, że dziennikarz analfabeta albo ktoś coś mocno popierd...


    Czy będą obowiązywać inne przepisy dotyczące ręki w polu karnym a inne poza karnym? No i otwiera się raj dla dobrze wyszkolonych technicznie napastników, po co celować w bramkę jak w rękę będzie łatwiej!

    p.s. Przyszedł czas na otwarcie wątku o przepisach, bo une się będą zmieniać co pół roku przy takich zmianach. Któryś admin by się zlitował i przekleił ...
    Źle to interpretujesz, "od drugiej strony". To jest akurat bardzo dobry przepis, a chodzi w nim o to, by bramkarz mógł wziąć mały "rozbieg", czyt. zrobić jeden krok przed rzuceniem się. Obecne wytyczne były nieco martwe, bo chcąc dolecieć do słupka i tak musiał wziąć rozpęd, czyli w praktyce je złamać.

    No i racja, rekordy w karnych, po rękach z dupy, z pewnością będą bite...
    Mioduski won
    Cytat Zamieszczone przez Mioduch na dwa dni przed ostatnią kolejką Ekstraklasy, po najgorszej grupie mistrzowskiej w naszym wykonaniu od wejścia w życie ESA37
    Niezdobycie mistrzostwa powoduje, że musimy walczyć w kwalifikacjach Ligi Europy, a nie Ligi Mistrzów i to wszystko. Zawodnicy dodatkowo nie dostaną bonusu za mistrzostwo. [...] Różnica we wpływach dla Legii od Ekstraklasy za zajęcie pierwszego lub drugiego miejsca w tabeli to maksymalnie około 1,5 mln złotych. Paradoksalnie może być tak, że klubowa księgowa wicemistrzostwo kraju uzna za sytuację finansowo korzystniejszą

  13. #2803
    Legionista
    Dołączył
    05.2004
    Skąd
    Wola
    Posty
    6,417
    Zagranie ręką. Gol strzelony przypadkowo ręką nie będzie uznany. Każde zagranie futbolówki tą częścią ciała będzie karane. Niezależnie od intencji gracza. Nie można też zwiększać powierzchni ciała, np. trzymając ręki nad głową, ani powodować, by piłka przy upadaniu uderzyła w górną kończynę zawodnika.
    No kupy się to nie trzyma (albo jakby powiedział spocony Janek - kupy się właśnie trzyma). Skoro każde zagranie ręką ma być faul, to ten dodatek o powiększaniu powierzchni ciała itd. jest zbędny. Albo każde, albo jednak są jakieś wyjątki.

  14. #2804
    Legionista
    Dołączył
    03.2011
    Posty
    936
    Cytat Zamieszczone przez Tuzin Zobacz posta
    No kupy się to nie trzyma (albo jakby powiedział spocony Janek - kupy się właśnie trzyma). Skoro każde zagranie ręką ma być faul, to ten dodatek o powiększaniu powierzchni ciała itd. jest zbędny. Albo każde, albo jednak są jakieś wyjątki.
    Myślę, że albo pierwsze pogrubione przez Ciebie zdanie tyczy się atakującego, a dwa następne piłkarza broniącego, albo autor artykułu ostatnie dwa pogrubione zdania dodał od siebie, w charakterze doprecyzowania przepisu.
    Mioduski won
    Cytat Zamieszczone przez Mioduch na dwa dni przed ostatnią kolejką Ekstraklasy, po najgorszej grupie mistrzowskiej w naszym wykonaniu od wejścia w życie ESA37
    Niezdobycie mistrzostwa powoduje, że musimy walczyć w kwalifikacjach Ligi Europy, a nie Ligi Mistrzów i to wszystko. Zawodnicy dodatkowo nie dostaną bonusu za mistrzostwo. [...] Różnica we wpływach dla Legii od Ekstraklasy za zajęcie pierwszego lub drugiego miejsca w tabeli to maksymalnie około 1,5 mln złotych. Paradoksalnie może być tak, że klubowa księgowa wicemistrzostwo kraju uzna za sytuację finansowo korzystniejszą

  15. #2805
    Legionista
    Dołączył
    05.2004
    Skąd
    Wola
    Posty
    6,417
    Nie no, jeżeli coś jest "każde" to nie wymaga doprecyzowań. Poza tym użył słowa "też" więc jakby coś dodatkowo obok tego.
    No ale nie wymagajmy od debila (dziennikarza), żeby pisał z sensem.

  16. #2806
    Legionista Awatar Jestem
    Dołączył
    12.2016
    Posty
    2,013
    Cytat Zamieszczone przez Darex13 Zobacz posta
    Źle to interpretujesz, "od drugiej strony". ...
    To nie ja, to język polski Chodzi o magiczno słówko "tylko".

    Natomiast widzę wspaniałe pole do popisu w przypadku muru, mierzymy odległość pomiędzy piłkarzami:
    1) pomiędzy głowami
    2) pomiędzy barkami
    3) pomiędzy dłoniami
    4) pomiędzy łokciami
    5) pomiędzy biodrami
    6) pomiędzy kolanami
    7) pomiędzy stopami
    a może jak sobie Pan Sędzia zobaczy i będzie ganiał z linijką albo będzie mieć jakieś laserowe ustrojstwo, to przy okazji wymierzy sobie odległość muru od piłki! Potem dorzucą Varowi obowiązek mierzenia elektronicznie odległości w murze pomiędzy zawodnikami w momencie wykonywania rzutów wolnych? A może zaczipują piłkarzy, hmm, to będzie optymalne rozwiązanie, takie elektroniczne klipsy na uszach i wtedy może i spalone będą automatyczne?

    p.s. Odległość jednego metra oznacza możliwość upchania w murze ze dwóch zawodników drużyny broniącej, a jeden to się zmieści z palcem w d... oczyma wyobraźni widzę nowe wspaniałe możliwości taktyczne przy wykonywaniu rzutów wolnych...
    Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

  17. #2807
    Legionista Awatar Gabro
    Dołączył
    10.2003
    Posty
    2,773
    "Mamy to w sercach, umysłach na tatuażach,
    Mamy to w kodach DNA nie masz szans tego wymazać.
    Liczy sie tylko Nasza duma i sława,
    Jedno miasto jeden klub ! LEGIA WARSZAWA !"

  18. #2808
    Legionista Awatar tio
    Dołączył
    11.2018
    Skąd
    Śródm.Płd. / Pruszków
    Posty
    44
    Ciekawy wywiad w PS z Mariuszem Piekarskim:

    Cytat Zamieszczone przez Przegląd Sportowy
    Piekarski: Spoglądamy na Rosję przez niewłaściwy filtr

    ŁUKASZ OLKOWICZ, PIOTR WOŁOSIK: Zacznijmy od tego, co pana denerwuje.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Sam jestem ciekawy.

    Od tego, jak w Polsce postrzegamy ligę rosyjską.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Jest mocno niedoceniana. A to szósta liga w Europie, mocniejsza od portugalskiej, belgijskiej czy holenderskiej. Mydlimy oczy siłą ekstraklasy, a nasz mistrz kraju eliminacje do Ligi Mistrzów zaczął od pierwszej rundy.

    Rosjanie mają trzy zespoły.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Zenit i Lokomotiw zagrają w fazie grupowej, a FK Krasnodar w trzeciej rundzie eliminacji. Francuzi też mają trzy drużyny w Lidze Mistrzów. Liga rosyjska wydaje się zbliżona poziomem do Ligue 1. Francja to jednak Zachód, na który patrzymy przez różowe okulary. Za to w odwrotnym kierunku dobraliśmy niewłaściwy filtr, spoglądając na Wschód z wyższością. Ja pewnie tego stereotypu nie zmienię, ale może zrobią to nasi piłkarze, którzy tam wyjechali.

    Na transfer Sebastiana Szymańskiego niektórzy kręcili nosem. Że odchodzi do dwunastej drużyny ligi rosyjskiej.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Mówimy o ubiegłym sezonie. Wiem, jaką teraz drużynę buduje Dynamo Moskwa. To przekonało Sebastiana – wizja rozwoju klubu i pieniądze, a umówmy się, że one odgrywają najważniejszą rolę w futbolu. Nie po to VTB, drugi największy bank w Rosji zainwestował w klub i zbudował stadion, żeby bawić się w piłkę i nie zapełniać gabloty trofeami. Ludzie zarządzający Dynamem nie wyobrażają sobie, by w kolejnym sezonie nie grali w pucharach.

    Na razie nie szaleją na transferowym rynku.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Cierpliwości. Będą jeszcze większe transfery niż Sebastiana.

    Jaki plan na Szymańskiego mają w Dynamie?

    MARIUSZ PIEKARSKI: Rozmawiałem z dyrektorem sportowym, przygotują dla niego program. Chcą go wzmocnić fizycznie, popracować nad tężyzną. Oczywiście z głową, nie chodzi o to, żeby mocno się rozrósł. Straci wtedy szybkość i dynamikę.

    Długo go obserwowali?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Zaproponowałem ten transfer, ale Sebastian nie był dla nich anonimowy. Wiedzieli, że wcześniej chciało go kupić CSKA i wyróżnia się w ekstraklasie. Choć nie miał tak dobrego sezonu, jak poprzedni, gdy można powiedzieć, że z Niezgodą i Malarzem w głównej mierze przyczynili się do mistrzostwa dla Legii.

    To był szybki transfer.

    MARIUSZ PIEKARSKI: Moja teściowa mówi na mnie „Szybki”. Bo wszystko tak robię. Z Legią dobrze mi się współpracuję, bo jest sprawna decyzyjność. Po stronie Dynama również byli konkretni ludzie. W połączeniu z pośrednikiem o ksywie „Szybki” wszystko przyspieszyło. Ucieszyło mnie, że transfer przeprowadziliśmy w ciszy.

    Zaskoczyło pana, że udało się go trzymać w tajemnicy?

    MARIUSZ PIEKARSKI: Bardzo. Przeciek do mediów mógłby skomplikować transfer. Bez rozgłosu dobrze nam się pracowało. Nie traciło się czasu na odbieranie telefonów od dziennikarzy.

    Dementowanie?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Można było skupić się na transferze.

    Nie zastanawialiście się, czy nie warto poczekać z nim na zakończenie Młodzieżowych Mistrzostw Europy, gdzie grał Szymański?
    MARIUSZ PIEKARSKI: To był dobry turniej dla naszej kadry, ale tam głównie się broniliśmy, graliśmy z kontry. Promowali się więc obrońcy. Myślę o Bieliku czy Wietesce, nieźle wypadli Pestka i Fila. Pamiętajmy też, że mówimy o turnieju młodzieżowym. Owszem, patrzy się na potencjał, grali w nim piłkarze z Serie A czy Primera Division, ale to cały czas zawody młodzieży. Na pewno pomagają w promocji, ale nie są wyznacznikiem ceny, jaką płaci się za piłkarza. To liga ją wyznacza. Kluby analizują, jaki miał sezon, jego statystyki. Te z dorosłej piłki.

    Sprzedaż Szymańskiego za ponad sześć milionów euro to rekordowy transfer w historii Legii.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Dlatego cieszę się, że brałem w nim udział. Z Legią zrobiłem już sporo transferów i można powiedzieć, że przyniosłem do klubu dużo pieniędzy.

    Ile?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Około stu milionów złotych.

    Pan też nie działa jako filantrop.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Wiadomo, że zarabiam na transferze. Ale chcę też pomagać Legii. Nie patrzę na to, kto był prezesem, a kto jest. Lubię pracować z fajnymi ludźmi. Prezes Leśnodorski ciekawie działał, miał dużo trafnych decyzji i sporo szczęścia, ale ono jest potrzebne. Podobnie oceniam Darka Mioduskiego, cenię jego wiedzę. Pomagam mu, podobnie jak wcześniej Mariuszowi Walterowi, Leszkowi Miklasowi, Pawłowi Kosmali. Wiem, że po nieudanym sezonie Legia się odbije. Każdy ma w swojej historii dolinę, ale Legię zabezpieczają stabilne fundamenty – kibice, miasto.

    Jak wyglądają negocjacje transferowe z Rosjanami?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Są bardzo konkretne. Wiem, jakie liczby są możliwe, jakich oczekuje piłkarz, znam możliwości klubu. Rozmawia się szybko. Nie postawię żadnego minusa przy moich spotkaniach z rosyjską piłką.

    Zdarzały się negocjacje zakrapiane czymś mocniejszym?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Obywało się bez alkoholu. Coś tam się o tym słyszało, ale nigdy się nie przekonałem. Kiedyś, już po transferze Bartłomieja Grzelaka do Sibiru Nowosybirsk, poleciałem na jego mecz z Zenitem. Strzelił wtedy gola, przegrali 2:5. Usiadłem z dyrektorem klubu i osobami odpowiedzialnymi za transfer. Napiliśmy się wódeczki, zagryźliśmy słoniną. Z kolei w Krasnodarze poznałem prawą rękę Siergieja Galickiego, właściciela klubu. Inwestuje w piłkę, bo kocha swoje miasto i coś po sobie pozostawi. Co rok organizuje turnieje szachowe, w których zresztą bierze udział. W ogóle tam w akademii jest obowiązek gry w szachy, bo rozwijają mózg. Może i u nas powinni to wprowadzić?

    Pamięta pan swój pierwszy transfer do Rosji?
    MARIUSZ PIEKARSKI: 2008 rok i Marcin Kowalczyk do Dynama Moskwa. Nie było takim klubem, jak teraz się zapowiada.

    Musiał pan przekonywać piłkarzy do ligi rosyjskiej, namawiać?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Po nim były transfery Maćka Rybusa i Marcina Komorowskiego. Pionierzy, po przenosinach kolejnych piłkarzy byli dla nich przewodnikami po Rosji, opowiadali o kraju, życiu w nim. Przy okazji transferów dużo po nim jeździłem i pozytywnie się zaskoczyłem jego mieszkańcami. Bardzo dużo złego robią politycy. Tworzą niepotrzebne konflikty, uprzedzenia.

    W Rosji spędziliśmy trzy tygodnie przy okazji ubiegłorocznego mundialu i nie usłyszeliśmy złego słowa o Polsce.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Kapitał na przedstawianiu wyimaginowanego wroga zbijają politycy.

    Spoglądamy na koszulkę Macieja Rybusa, która wisi w pana biurze. Weteran wśród siedmiu Polaków grających obecnie w lidze rosyjskiej. Pierwszy kontrakt w Groznym podpisał w 2012 roku.

    MARIUSZ PIEKARSKI: Po sezonie spędzonym w Lyonie interesowały się nim inne kluby z Francji, propozycje złożyły angielskie Bournemouth i Watford oraz Lokomotiw. Pytałem Maćka, kogo odrzuca, żeby nie tracić czasu. Powiedział zdecydowanie, że wybiera Lokomotiw. Zna ligę, zaoferowali mu dobre pieniądze, czekało na niego życie w Moskwie. Dziś patrząc na ten wybór, trudno na coś narzekać. Drugi rok z rzędu zagra w Lidze Mistrzów, a w pierwszym sezonie wyszedł z Lokomitwem z grupy Ligi Europy.

    Mocno zmieniła się liga rosyjska, od kiedy zrobił pan do niej pierwszy transfer?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Przede wszystkim rozbudowali stadiony. Kiedyś więcej korzystali z zagranicznych trenerów i ich doświadczeń, dziś rosyjscy szkoleniowcy dobrze sobie radzą. Mistrzostwo zdobył Zenit z Siemakiem na ławce, wicemistrzostwo Lokomotiw dowodzony przez 72-letniego Siemina. Trzecie miejsce zajął FK Krasnodar z Musajewem, a czwarte CSKA z Białorusinem Gonczarenką. W Rosji chcą, żeby piłkarze grali w piłkę. Nie wybijali, nie murowali. U nas zawodnik na pozycji osiem ma rozbijać ataki, u nich kreować. Do tego dużo się biega, liczy się siła.

    Mówił o tym Damian Szymański, gdy zimą zaliczył trzy obozy z Achmatem.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Jemu takie przygotowania pomogły. Wiosną w ogóle nie zatrzymywał się na boisku. Jak maszyna, był wszędzie. Grał na szóstce (defensywny pomocnik), a gonił jak ósemka (środkowy). Jeżeli będzie grał regularnie i na swoim poziomie, to może być jego ostatni sezon w Achmacie.

    Ósme miejsce Achmata, gdzie od nowego sezonu gra też Konrad Michalak, to maksymalny pułap tego klubu?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Wydaje się, że tak. To poukładany klub z dobrą bazą treningową, płacący piłkarzom na czas. Rubin grał kiedyś w Lidze Mistrzów, a dziś idzie w dół. Przez problemy finansowe już nie płacą tyle, ile wcześniej. Achmat też nie wyłoży za piłkarza trzy miliony euro, robi mniejsze transfery, ale sobie radzi. Do pierwszej szóstki trudno będzie komukolwiek się wcisnąć, w zasadzie to niemożliwe. Jest Lokomotiw, Spartak, CSKA, dołączyło Dynamo, a spoza moskiewskich klubów – Zenit i FK Krasnodar. Stać ich na najwyższą jakość piłkarską. Ściągasz mocnych obcokrajowców i uzupełniasz najlepszymi Rosjanami. Pamiętajmy, że limit pozwala na grę w podstawowym składzie maksymalnie sześciu obcokrajowcom.

    Rosjanie już nie robią tak spektakularnych transferów, jak Axela Witsela czy Hulka do Zenitu.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Kiedyś liga była jeszcze bogatsza. W Dynamie grał Portugalczyk Danny, którego później sprzedali za trzydzieści milionów euro do Zenitu. Przez sankcje gospodarka dostała po głowie, co odbiło się na kursie euro. Dawniej kosztowało 42 ruble, a teraz 75. Różnica prawie dwukrotna, więc brakuje takich transferów. Na pensje dla piłkarzy są pieniądze, ale na znaczące ruchy już nie. Choć teraz na rynek wchodzi Dynamo i zechce poszaleć.

    Dlaczego rosyjscy piłkarze tak niechętnie wyjeżdżają z Rosji?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Nie wszystkim się opłaca. Jeśli ktoś zarabia w Rosji półtora miliona euro netto rocznie, to w Europie musiałby dostać trzy. Nie każdego stać, żeby płacić taką pensję i jeszcze wyłożyć 15 milionów euro na transfer. Był Żyrkow w Chelsea, Arszawin w Arsenalu, teraz Gołowin w Monaco. W Lokomotiwie grają bracia Mirańczuk, dużą karierę może zrobić szczególnie Aleksiej. Gdyby tylko zechciał wyjechać. Jeżeli trafiłby, dajmy na to do Lyonu, zachwyciłby Francuzów. Ich stać na transfer, ale często nie są przekonani do Rosjan, ich mentalności.

    Z Rosji, jak już wyjeżdżają za fortuny, to obcokrajowcy. Quincy Promes odszedł za 20 milionów do Sevilli, a PSG zapłaciło 45 milionów za Leandro Paredesa.

    MARIUSZ PIEKARSKI: Promes nie wyrywał się do tego transferu. Gdyby został w Spartaku, krzywda by mu się nie stała. W lidze rosyjskiej można się wypromować, co udowodnił Maciek Rybus, gdy podpisał kontrakt z Lyonem. Sebastian Szymański też jest zadowolony, ma 20 lat i dużą szansę na pokazanie się. Różnica między ligą polską i rosyjską jest w cenach. U nas sprzedajemy piłkarza za półtora-dwa miliony euro. Ten z Rosji kosztuje znacznie więcej.

    Widzi pan szansę w przyszłości, odległej oczywiście, żeby ekstraklasa dogoniła ligę rosyjską?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Reprezentacja jest na tym samym poziomie, jak nie lepsza. Ale takiej ligi nie będziemy mieć. Tam są większe pieniądze. Średnie kluby rosyjskie płacą piłkarzowi 30 tysięcy euro miesięcznie. U nas stać na to Legię i może Lecha. I wsio. Czym mamy straszyć? Oni ściągają gotowych piłkarzy, którym mogą zapłacić i po 100 tysięcy euro miesięcznie. Netto. W Europie to 200 tysięcy euro brutto. Żadnego polskiego klubu nie stać na kontrakt na poziomie dwóch milionów euro. Na razie skoncentrujmy się na przeskoczeniu kazachskiej czy azerskiej ligi w rankingu UEFA.

    Nie będzie łatwo.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Wiadomo, że nie wychowujemy wielu talentów, szkolenie nie stoi na wysokim poziomie, ale nie tu szukałbym przyczyny. Z naszej ligi wyjeżdża każdy wyróżniający się piłkarz. Nie da się ich tak szybko zastąpić. Menedżer taki jak ja, gdy widzi obiecującego zawodnika, chce go przerzucić – zapewnić mu większe możliwości, grę w silniejszej lidze.

    Większe zarobki. To normalne.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Traktujmy zawód piłkarza właśnie jako zawód. Oni nie grają dla przyjemności czy chwały. Piłka może im pozwolić urządzić sobie życie, a często ich dzieciom i wnukom. Kolejne pokolenia mogą żyć z tego, co wypracuje dziadek. Razem ze mną (śmiech). Maciek Rybus uczciwie pracował na to, że dziś jest zabezpieczony finansowo. Jeśli jego syn będzie miał dzieci, to i one pewnie będą żyły z tych pieniędzy. Nie ma w tym nic złego. Im więcej zadowolonych ludzi na świecie, tym mniej jadu i hejtu. Nie zajmują się głupotami, bo są spełnieni. To recepta na szczęśliwe życie. A ja jestem lekarzem, który ją wypisuje (śmiech). Wiecie panowie, co mi się podoba w Rosji?

    Diengi?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Ich dystans. Pod tym względem przypominają Brazylijczyków. Kończy się mecz i pozamiatane. Piłkarze dostają dwa dni wolnego, jadą do Moskwy odstresować się, jak to mówią „pogulać”. Jedni pójdą z dziewczyną na kolację, kawalerowie na dyskotekę. Nikt nie robi z tego problemu. Normalne życie, z którego sportowcy mają prawo korzystać. W Polsce o tym zapominamy. Występowałem w Brazylii, Francji, na Cyprze – wszędzie normalnie wychodziliśmy po meczu. Zamawialiśmy wino, wodę i rozmawialiśmy w swoim gronie. Co w tym złego?

    W nieco innym kontekście mówił o tym Mariusz Stępiński, który grał w Niemczech, Francji i we Włoszech: „Mam wrażenie, że w Polsce zapominamy o... treningu. Jedzenie czy psycholog stało się ważniejsze niż boisko. Trening stał się dodatkiem. Za granicą nie jest tak, że ci piłkarze nieustannie myślą o zdrowym odżywianiu. Tego, co czasem mają na talerzu nie znajdziemy w żadnym poradniku o dietetycznym odżywianiu. Ale jak wychodzą na trening, to aż się pali. Nie ma przebacz. Każdy trening na 110 procent, schodzisz z niego zmęczony.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Za dużo czasu poświęcamy otoczce. Co w tym złego, że piłkarz po meczu wyjdzie na kolację? Jego prawo do życia. Skoro ślusarz może wyjść z żoną i się zabawić, to tak samo piłkarz.

    Trzeba uważać, żeby nie przesadzić.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Wiadomo, że nie chodzi o to, by się uwalić i leżeć na ziemi. Ale jeśli życie ma polegać na braku przyjemności, to mało w nim radości, a ludzie będą skwaszeni. Kończy się mecz i piłkarzowi nic nie wolno. Co on ma robić? I tak nie zaśnie. Wykonał robotę, pobiegał. Przegrał czy wygrał, dał z siebie maksa, ale to się nie liczy. Najlepiej niech siedzi w domu w worku pokutnym. Zamiast wyjść do ludzi, wyczyścić głowy, to zamykają się w mieszaniach i kotłują się browarami.

    Jakie widzi pan różnice między piłką w Polsce i w Rosji?

    MARIUSZ PIEKARSKI: U nas wokół niej jest dużo agresji. Spirala głupoty krąży po internecie, wystarczy poczytać komentarze. Emocje są niewspółmierne, a fala hejtu ogromna. Nie lepiej korzystać z życia? Rozpalić grilla, wypić piwo, obejrzeć mecz, pośmiać się. A nie obrażać. Czy porażka ulubionego zespołu zmieni moje życie? Nigdy nie rozumiałem, jak można nienawidzić kibiców innego klubu. Lubię, gdy człowiek ma głowę na karku i nikt mu nie wskazuje, komu życzyć połamania nóg. Sport wywołuje emocje, bo od tego jest. Ludzie ich szukają. Ale do wszystkiego potrzebny jest dystans. My sami siebie uciskamy, nakładamy presję, lubimy hejt. Nie potrafimy korzystać z uroków, jakie daje nam świat. Mówił o tym Staszek Czerczesow. „Wy Polacy wszędzie widzicie problem, ciągle narzekacie”.

    Jest jakiś niedoszły transfer do Rosji, którego pan żałuje?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Vadisa Odidji-Ofoe do Krasnodaru. Artur Jędrzejczyk nie chciał stamtąd wyjeżdżać.

    Jak już odebrał od pana telefon.

    MARIUSZ PIEKARSKI: Tak. „Jędza” odbierał zawsze po zamknięciu okna transferowego, kiedy jako menedżer byłem już bezradny. Niedoszłego transferu Odidji-Ofoe żałuję. Przyniósłby spore pieniądze dla Legii, a i dla zawodnika stanowił wyzwanie. Byliśmy już na badaniach medycznych, oficjalnie ich nie przeszedł. Coś tam się nie spodobało lekarzom. Patrząc dziś na tamte ruchy, podejrzewam, że wpadła kandydatura innego piłkarza. Bo ściągnęli później młodszego, który nie jest gorszy. Raczej nie chodziło o wynik badań, ale wyjście z tej sytuacji.

    Zaczęliśmy od Legii i na niej skończymy. Pana związki z tym klubem to też Stanisław Czerczesow jako jej trener.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Z Warszawą jestem związany od prawie 20 lat. Żona pochodzi z tego miasta, syn się tu urodził, w Legii pracuje wielu przyjaciół. Zawsze miałem dobre relacje z tym klubem. Jagiellonia wychowała mnie i ukształtowała jako juniora, ale w dorosłym życiu pomogła już Legia. Z nią wywalczyłem pierwsze trofeum w karierze seniorskiej. Zależało mi na tym, żeby na stulecie klubu zdobyła mistrzostwo. Pamiętam, że spotkałem się z Maćkiem Wandzlem na loży centralnej stadionu Legii. Zaproponowałem kandydaturę Stanisława Czerczesowa, wymieniłem jego zalety.

    Dlaczego akurat on?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Zrobił na mnie wrażenie podczas transferu Maćka Rybusa. Wtedy się z nim poznałem. Długo rozmawialiśmy, później oglądałem każdy mecz Tereka. Widziałem jego rękę, pomysł na grę i funkcjonowanie drużyny. I stąd jego kandydatura. Legia miała deficyty w grze, potrzebowała zmian i Stasiu był dobrym rozwiązaniem. Jestem już długo w piłce i byłem przekonany, że to strzał w dziesiątkę. Miałem rację.

    Czuje się pan architektem zatrudnienia Czerczesowa w Legii?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Bezwzględnie. Wiadomo, że ludzie lubią sobie przypinać ordery, ale nikt przede mną nie wypowiedział tego nazwiska w kontekście Legii. Tydzień po rozmowie z Wandzlem zadzwonił Boguś Leśnodorski. Zapytał, czy zatrudnienie Czerczesowa jest realne. Sprawdziłem, zaaranżowałem spotkanie. W pierwszej fazie negocjacji legijna świta, współwłaściciele klubu i dyrektor sportowy, nie dogadali się z nim. Dostałem esemesa od Maćka, żebym pomógł. Miałem pomysł na rozwiązanie patowej sytuacji. Wiedziałem, na co stać Legię i co może zaoferować. Wszystko wytłumaczyłem Stasiowi, dogadałem się z nim w dziesięć minut. Było koło północy. Poprosiłem prezesa Leśnodorskiego, żeby wrócił, jeśli nie zdążył dojechać do domu. Następnego dnia, gdy dla rozluźnienia atmosfery stałem z flagami Polski i Rosji, ustalaliśmy ostatnie szczegóły dotyczące kontraktu. Zdecydowanie czuje się architektem sprowadzenia Czerczesowa i nikt tego mi nie zabierze. Wiem, kto za tym stał i wyszedł z tym pomysłem.

    Jak zareagował Czerczesow, gdy usłyszał o propozycji Legii?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Wykorzystaliśmy moment, gdy nie miał pracy po odejściu z Dynama Moskwa. Pomogło trochę szczęścia, że akurat trafiliśmy na taki czas. Po Dynamie nie chciał brać pierwszego lepszego klubu, który się zgłosi. Stasiu cenił polskich piłkarzy, ich mentalność. Jako zawodnik poznał Jurka Brzęczka, Radka Gilewicza, Piotrka Nowaka.

    Przeciwko Legii grał w Lidze Mistrzów.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Miał dużo informacji, wiedział, że to największy klub w Polsce, najbardziej medialny. Zelektryzowało to go. Nie ma zbyt wielu rosyjskich trenerów na Zachodzie, a tak Rosjanie traktują Polskę. Dziś w Holandii pracuje Leonid Słucki. Dla Stasia to było otwarcie drzwi i szansa w nowym kraju. Potraktował to jako sprawdzian. Przychodził, gdy Piast miał dziewięć punktów przewagi. Egzamin zdał, bo Legia skończyła z dubletem. I myślę, że w dużej mierze dzięki temu został selekcjonerem reprezentacji Rosji.

    Gdzie oprócz tego, że doprowadził kadrę do ćwierćfinału mundialu, zarzucano mu zbyt bliską współpracę z menedżerem.
    MARIUSZ PIEKARSKI: Nie ma możliwości, żeby Stasio zrobił coś nieuczciwego. Potwierdzą to Gilewicz czy Brzęczek. Stasiu ceni specjalistów. Wiadomo, że zawód menedżera jest źle odbierany, bo za nim kryją się interesy. W Legii miałem z nim dobry kontakt, wychodziliśmy na kolacje, wymienialiśmy poglądy, dyskutowaliśmy o taktyce. Przyjmował niektóre moje sugestie. Sugestie agenta, którego Stasiek uważa za specjalistę.

    Ale bezpłatnie, rozumiemy...
    MARIUSZ PIEKARSKI: Oczywiście. Czasem pomaga takie spojrzenie z boku – żony, brata, agenta. Jeżeli komuś kibicuję i dobrze życzę, staram się mu podpowiadać. O tym, jak mi zależało na misji Stasia w Legii, najlepiej wie moja żona. Widziała, jak przeżywałem każdy jego mecz. Czułem się odpowiedzialny za ten pomysł.

    Skojarzenie trenera i menedżera jest takie, że tan drugi będzie mu podrzucał piłkarzy.
    MARIUSZ PIEKARSKI: W Legii mnie dobrze znali, wiedzieli, że nie jestem człowiek-wałek. Może mi coś się nie udać, ale do swojego domu nie wpuszcza się konia trojańskiego. Legia nie miała wtedy pieniędzy. Mówiło się o dużym budżecie, ale trudno było to odczuć. Pamiętam, że zapytałem o środki na transfery, żeby pomóc trenerowi. Dostałem odpowiedź: zero złotych. Trzeba było lepić z tego, co się ma. Stąd pomysł z transferem Borysiuka z Lechii i pierwszą płatnością dopiero we wrześniu. Powiedziałem, że biorę ten transfer na siebie, bo do grudnia go sprzedam. Gwarantowałem to nawet. Zrobiliśmy to szybciej. Milion dwieście tysięcy euro, jakie zarobiła na nim Legia, znaczyło dla niej bardzo dużo.

    Nie było szans, żeby Czerczesow został w Legii?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Szanse były, on bardzo chciał. W Legii nie wierzyli w dalszą współpracę. Czytałem bzdury, że Stasiek zażądał podwyżki. To nieprawda. Nie chciał też dodatkowych pieniędzy na transfery. Nie został w Legii, bo pomysł w klubie był inny. Nie rozumiem tej decyzji do dziś.

    Czerczesow kiedyś wróci do Legii?
    MARIUSZ PIEKARSKI: Kiedyś może tak. Wiadomo, że dziś działa na dużych liczbach, nieosiągalnych dla Legii. Przy kontrakcie, jaki ma z krajową federacją, ciężko będzie go przekonać. W Rosji – i nie chodzi tylko o piłkę – znalazł się na szczycie.

    Źródło: https://www.przegladsportowy.pl/pilk...tlenie/v16fe54
    Ostatnio edytowane przez tio ; 16-07-2019 o 08:02
    My kibice z Łazienkowskiej nie poddamy się, będziemy razem z Tobą i na dobre i na złe!

  19. #2809
    Legionista Awatar Gabro
    Dołączył
    10.2003
    Posty
    2,773
    U nas wokół niej jest dużo agresji. Spirala głupoty krąży po internecie, wystarczy poczytać komentarze. Emocje są niewspółmierne, a fala hejtu ogromna. Nie lepiej korzystać z życia? Rozpalić grilla, wypić piwo, obejrzeć mecz, pośmiać się. A nie obrażać. Czy porażka ulubionego zespołu zmieni moje życie?
    Do wydrukowania i powieszenia nad łóżkiem dla co poniektórych.
    Ostatnio edytowane przez Gabro ; 16-07-2019 o 13:14
    "Mamy to w sercach, umysłach na tatuażach,
    Mamy to w kodach DNA nie masz szans tego wymazać.
    Liczy sie tylko Nasza duma i sława,
    Jedno miasto jeden klub ! LEGIA WARSZAWA !"

  20. #2810
    Legionista Awatar Benek
    Dołączył
    09.2011
    Posty
    11,391
    Dam tutaj.

    Dziś o 20.30 na Canal + Sport, Nowy program Ekstraklasyki a w nim Legia-Widzew z 97

    Sorki C+ Sport 2 i 20
    Ostatnio edytowane przez Benek ; 23-07-2019 o 20:10
    349meczów*
    71 goli*
    58 asyst*

    jest tylko jeden King!!!!

    *dane mam nadzieję ulegną jeszcze kiedyś zmianie

  21. #2811
    Dziś 21:40 w TVP Sport będzie Legia TV i Kuba Jelenski
    "W kraju, w którym ludzie nienawidzą swoich rodaków" - Taco
    „Was, przyjaciele, czeka wspólna praca. Rządźcie, niech chory kraj do zdrowia wraca”. - Szekspir

  22. #2812
    Legionista Awatar alfa
    Dołączył
    08.2009
    Posty
    1,356
    wywiad z Radosławem Kucharskim

    Cytat Zamieszczone przez Super Express Zobacz posta
    - Wiadomo, że oceny zawsze będą różne, ale widziałem sporo takich, ze strony kibiców Legii, że można pochwalić Kucharskiego za transfery, bo były rozsądne, skrojone na możliwości klubu. Mając pełną wiedzę tego co chcieliście zrobić i to co się ostatecznie udało, a co nie wyszło – na ile jest pan zadowolony z tego okienka?
    - Na 24 lipca jesteśmy zadowoleni, ale uważam, że jeszcze nie skończyliśmy okienka. Co się dalej stanie, to zależy oczywiście od możliwości rynkowych, transferów wychodzących itd. Ale to co sobie założyliśmy na czerwiec, również pod względem sprzedaży piłkarza, podkreślam piłkarza, to się nam udało. Dzięki transferowi Sebastiana Szymańskiego otworzyliśmy sobie możliwość pracy na innymi sprawami. Bo transfery nie dokonują się na pstryknięcie palcem. A transfery, które zrobiliśmy, są moim zdaniem bardzo dobre. Dokonaliśmy je w takich „punktach”, w których nam troszeczkę brakowało w poprzednim sezonie.

    - Najdłużej trwała saga z lewym obrońcą, którego mocno domagali się kibice. No właśnie – dlaczego tak długo to trwało?
    - Nie jest prawdą, że najdłużej pracowaliśmy nad transferem lewego obrońcy. To po prostu ostatni transfer, który zrobiliśmy. Najdłużej pracowaliśmy nad transferem Waleriana Gwili. To proces, który trwał bardzo długo, ale na szczęście zakończył się pomyślnie. Co do lewego obrońcy, może jest to tak postrzegane, bo, jak mówiłem, to nasz ostatni transfer. Mowa oczywiście o Ivanie Obradoviciu. Natomiast na tej pozycji mieliśmy zabezpieczenie. Jest i Rocha, i Artur Jędrzęjczyk, który może tam grać i moim zdaniem nie zawiódł do tej pory. Mówiąc wprost: nie czuliśmy się pod ścianą, dlatego nie chcieliśmy wykonywać nerwowych ruchów. Nie możemy sobie pozwolić na gwałtowne ruchy finansowe, dlatego spokojnie czekaliśmy.

    - Przez wiele dni mówiło się, że interesuje się Kirkeskovem z Piasta. Dlaczego nie zapłaciliście jego klauzuli odejścia, czyli 450 tysięcy euro.? Szkoda wam było? Wtedy szybko byłoby po temacie.
    - Ja chcę rozsądnie wydawać te pieniądze, które mamy w klubie. Długo pracujemy nad tym, żeby te środki zarabiać. Dla mnie ta klauzula była po prostu za duża. Można było ją zapłacić, ale piłkarz za taką kwotę, każdy piłkarz za taką kwotę, musi mieć dla mnie potencjał na sprzedaż, na dużą sprzedaż. Tak na to patrzę i tak będę do transferów podchodził. To nie tylko temat Kirkeskova, mieliśmy kilka tematów pootwieranych, ale zrezygnowaliśmy, bo nie było perspektyw, że kiedyś uda się te zainwestowane środki odzyskać.

    - Ale w sumie Obradović nie wyjdzie was drożej? Trzymając się tej filiozofii – też raczej na nim nie zarobicie…
    - Tak, tylko że nie musimy wkładać 450 tysięcy euro od razu, plus wynagrodzenie. A w przypadku Obradovicia nie ma kwoty za transfer, a wynagrodzenie jest rozbite na miesięczne raty. To spora różnica. W obecnej sytuacji finansowej musimy być mądrzy i sprytni. Mając te przysłowiowe 450 tysięcy euro w kieszeni możemy "pójść" w innego piłkarza, albo na przykład zrobić sztuczne boisko.

    - Jeśli chodzi o lewą obronę, to przewijał się jeszcze temat Ukraińca Sobola z Szachtara Donieck. Coś było na rzeczy?
    - Nie mieliśmy szans na Sobola. To dobry piłkarz, po dobrym sezonie w lidze czeskiej. Ale nie mieliśmy szans tego „spiąć’.

    - Dużo na tej pozycji było kandydatów?
    - 5-6 piłkarzy, jak na każdej pozycji. Natomiast znaleźć lewego obrońcę nie jest łatwo, nie tylko Legii. Wiele europejskich klubów ma problemy na tej pozycji, dlatego walka o takich piłkarzy nie jest prosta. Myślę, że to jedna z trzech najtrudniejszych pozycji. A przecież do tego musi być to piłkarz, który jest w naszym zasięgu. Najchętniej dokooptowałbym młodego chłopaka, z Akademii, ale nie mamy w tym momencie nikogo gotowego. Oddaliśmy Hołownię na wypożyczenie do Śląska, niech się rozwija, może potem wróci do nas i powalczy na tej pozycji. Zresztą, w reprezentacji Polski też nie jest łatwo obsadzić lewą obronę. To, jak mówię, problem nie tylko Legii, nie tylko Polski.

    - A jest pan pewny, że Obradović wypali?
    - Przede wszystkim trzeba czasu, to piłkarz, który dołączył do nas najpóźniej. Tu zdaję się na mądrość sztabu szkoleniowego. Chcemy go wpuścić do gry, wtedy gdy będzie gotowy, aby podnieść poziom zespołu. Bo mamy już w klubie doświadczenia, że ktoś słabiej zaczynał i potem ciężko mu było odbudować pozycję. Ivan potrzebuje czasu, ale jest profesjonalistą, po każdym treningu wygląda lepiej. Natomiast transfer był skomplikowany, cały czas gdzieś w tle były sprawy finansowe, mieliśmy otwartych kilka tematów, czekaliśmy na pewne rozwiązania na rynku. Jak mówiłem, Jędrzejczyk dał nam pewien spokój, że możemy z tym ruchem transferowym poczekać.

    - Przesuwając się w linii obrony, Mateusz Wieteska… Było zainteresowanie Bragi, Dynama Kijów, mówiło się o Sampdorii. Coś się skonkretyzowało czy nie?
    - Okienko jest cały czas otwarte i „wrażliwe” na przepływy piłkarzy z jednego klubu do drugiego. Pod kątem tej pozycji jestem przygotowany na przypadek odejścia. . Chłopak rozwija się bardzo szybko, robi się mężczyzną w takim pozytywnym sensie, zagrał bardzo dobre mistrzostwa Europy, powiększył swoją „koszulkę”, markę na arenie międzynarodowej, ale za wcześnie na analizy rynku, bo wszystko jest otwarte.

    - Wiele transferowych emocji wzbudza Carlitos. Z moich informacji wynika, że nie był chętny iść do ZEA, do Al-Wahdy. A wy rozmawialiście z tym klubem?
    - Tak, była konkretna oferta dla klubu. Ale żeby doszło do transferu, muszą się zgodzić trzy strony. Carlitos nie był zainteresowany odejściem tam i jest z nami. Propozycja od Al-Wahdy była na początku czerwca.

    - Ale to była taka dobra oferta, taka którą byście przyjęli, czy jakaś wstępna i niska?
    - Pierwsza oferta była niska, ale finalna już taka, że daliśmy piłkarzowi zielone światło na rozmowy. Bo ta oferta dałaby mi możliwość znalezienia następcy z podobnymi statystykami. Ale, jak mówię, okazało się, że Carlitos nie jest zainteresowany.

    - A jak było z Mallorcą? Wydaje mi się, że tu obawy klubu były większe… Że piłkarz może chcieć odejść… Temat znaliście tylko z gazet, czy jednak negocjacje były?
    - Dostaliśmy zapytanie bezpośrednio z Mallorki, ale nie było żadnych rozmów na temat transferu… Takie… Jakby to powiedzieć – zapytanie, za którym nic dalej nie poszło. I tyle. Co do Carlitosa, wokół niego był i jest spory ruch, sporo zapytań, ale konkretna oferta była jedna – z Al Wahdy.

    - Jarosław Niezgoda. Ktoś się nim interesuje czy ze względu na liczne kontuzje cisza?
    - Wszystko w przypadku Niezgody zależy od Niezgody.

    - Zdanie jednakże trochę enigmatyczne. Można prosić o rozwinięcie?
    - Jarek jest bardzo dobrze postrzegany na rynkach transferowych, w sensie skautingowym. Te 15 bramek, które strzelił dla Legii w 2018 roku jednak zrobiło wrażenie. Każdy na niego czeka. Bardzo dużo klubów na niego czeka. Ma szybkość, smykałkę do goli, potrafi strzelić z obu nóg. To coś co jest rzadko spotykane u napastnika. Wszystko zależy od niego. Czekamy aż sobie postawi poprzeczkę dużo wyżej niż dzisiaj stawia. Dla mnie najważniejsze w życiu piłkarza jest głód, dążenie do sukcesu, dla zespołu, dla samego siebie. Na każdej pozycji, od bramkarza do napastnika. Ten głód ma cię prowadzić, jak prowadzi Lewandowskiego. On co roku chce być królem strzelców, co roku pobijać rekordy. Żeby każdy rok był lepszy od poprzedniego. Chodzi o to, żeby rywalizować nie tylko z innymi, ale z samym sobą. I mamy takich piłkarzy w klubie, którzy taką rywalizację uwielbiają. I oni niosą klub. A wracając do Jarka. Potencjał ma ogromny. Gdybym miał dziś przyprowadzić do klubu napastnika o takich możliwościach, to mnie, jako klubu, nie byłoby na to stać. Myślę, że ten chłopak jako napastnik ma wszystko, żeby grać bardzo wysoko.

    - A co z tymi jego kontuzjami? Diagnozowaliście to? To kwestia genetyki, pecha, czy czego?
    - My pracujemy z Jarkiem bardzo dużo, nie jest w żaden sposób zaniedbany. Nawet w okresie przejściowym, między sezonami, była praca indywidualna z nim, żeby szybko wskoczył na wyższy poziom. Każdy piłkarz walczy z bólem, są cięższe i lżejsze kontuzje. Co do pierwszych trudno mieć do kogoś pretensje, natomiast co do tych drugich – każdy piłkarz się z nimi zmaga. Nie umiem powiedzieć czy to sprawy genetyczne, ale robimy wszystko, żeby Jarek szedł do przodu. Trener Vuković zna go chyba najlepiej z wszystkich szkoleniowców, którzy z nim pracowali. Powiem więc po raz kolejny: w sprawie Niezgody dużo zależy od Niezgody. I tyle. Oczywiście, mam zapytania o Niezgodę, ale w tym momencie to były kwoty niższe niż proponowano nam za Carlitosa. Jarek musi więc zagrać dobry sezon, a wtedy wszystko będzie otwarte.

    - Walerian Gwila teraz. Czym pokonaliście Ferencvaros, który też złożył mu konkretną ofertę? Pieniędzmi?
    - Sprytem i lojalnością Vako. Ten piłkarz podał nam rękę na samym początku. Miał lepsze oferty finansowe, jednak po prostu chciał tu grać i o tym zawsze będę pamiętał. Czuje ten klub, sportowo daje nam dużo możliwości. Mówiłem, że ten transfer długo się rozwijał. Już w poprzednim sezonie pojechałem na mecz Górnik – Legia i po trzech minutach stwierdziłem, że chcę go w naszym zespole. To był początek pracy Vukovicia. Vako ma potencjał, aby być wiodącym piłkarzem, ale też pomóc młodszym się rozwijać.

    - Niedawno z wypożyczenia i mistrzostw Afryki wrócił Jose Kante. Co z nim? Zostanie, odejdzie?
    - Są zapytania na temat wszystkich naszych napastników. Jose zaczął z nami pracować, wygląda dobrze, przyda się zarówno do walki w lidze polskiej, jak i w Lidze Europy. Na pewno będzie jednym z trzech napastników, zakładając, że Carlitos będzie trochę bardziej cofnięty.

    - Czyli raczej nie zamierzacie sięgać po nowego napastnika?

    - Mamy dobrze obsadzoną tę pozycję, a myślę, że w trakcie tego sezonu dołączymy tu jeszcze młodego piłkarza „do przodu”. Kulenović na przykład idzie w bardzo dobrym tempie do przodu. To chłopak z grudnia 1999 roku, jeden z najmłodszych piłkarzy w drużynie, gra dopiero drugi sezon w seniorach…

    - To jeszcze transfer Arvydasa Novikovasa. Mam wrażenie, że to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, że nie był pierwszą opcją Legii, a sięgnęliście po niego dopiero jak kilka innych opcji nie wypaliło…
    - Nie zgadzam się z taką opinią. Moim zdaniem to mądry transfer, sprawdzonego piłkarza. Po prostu czekaliśmy na sprzyjające okoliczności, na przykład sprzedaż Sebastiana Szymańskiego. Moim zdaniem jeśli Novikovas będzie tak grał jak w ostatnich sezonach, to da nam bardzo dobre liczby.

    - Wiele mówiliśmy o potencjalnych transferach graczy z pola, a przecież to bramkarz, Radosław Majecki, wzbudza duże zainteresowanie. Macie w ogóle jakąś minimalną kwotę poniżej której go nie sprzedacie?
    - Mamy, ale nie będę jej podawał.

    - To inaczej: czy Majecki może pobić rekord transferowy Legii, czyli 5,5 mln euro za Sebastiana Szymańskiego?
    - Może, ale raczej nie wcześniej niż po tym sezonie. Na razie ma wielki potencjał, ale żeby to była taka cena, musi do tego dojść doświadczenie. Zatem niech się jeszcze rozwija w Legii, przecież on nawet nie ma 20 meczów w lidze. Będzie też pewnie ważnym elementem w projekcie kadry U21. Wokół niego jest teraz spokojnie i dobrze, bo to bardzo początkowa droga na tej pozycji. Myślę, że to czas oddawania klubowi tego, czego się tu nauczył. A dla nas czas przygotowania jego następców.

    - Z jednej strony wy szukacie nowych piłkarzy, z drugiej wielu wam jest proponowanych. Jaka to liczba w jednym okienku transferowym?
    - Myślę, że chodzi o kilkuset zawodników.

    - Jakieś znane nazwiska są wam oferowane?
    - Tak, ale… O nazwiskach możemy porozmawiać dopiero pod koniec sierpnia (śmiech).

    - Czyli żeby dobrze to zrozumieć: możecie jeszcze kogoś dokupić, ale pod warunkiem że najpierw sprzedacie, albo gdy nadarzy się okazja na rynku?
    - Wszystkie scenariusze są możliwe. Oczywiście, sporo zależy od tego czy wejdziemy do fazy grupowej Ligi Europy. Wtedy na pewno byłaby wola wzmocnienia zespołu. Gotowym piłkarzem albo młodym , pozyskanym po to, aby go tu rozwinąć.

    - Domyślam się, że nie wyobraża sobie pan drugiego roku z rzędu bez mistrzostwa Polski?
    - Nie, nie wyobrażam sobie. Wyobrażam sobie sezon z mistrzostwem Polski. Uważam, że mamy lepszy zespół niż rok temu, a wyniki są tylko kwestią czasu.

  23. #2813

  24. #2814
    Legionista Awatar bloniaq
    Dołączył
    03.2011
    Skąd
    LFCS | Ursynów
    Posty
    4,687
    Wywiad Włodarczyka z rudym. Pozornie powinienem to wrzucić do tematu Ekstraklasa, ale wybitny dziennikarz sportowy uznał, że wywiad, który zatytułował "BONIEK: NASZE KLUBY ZMIERZAJĄ W ŚLEPĄ ULICZKĘ" powinien polegać na przepytywaniu najlepszego prezesa w historii, z jego zdania na temat Legii, natomiast opinie prezesa o działaniach innych reprezentantów ligi w pucharach czytelnika nie interesują. Dlatego wrzucam tutaj.



    TOMASZ WŁODARCZYK: Polska piłka idzie na niechlubny rekord. Jeśli Legia Warszawa odpadnie w środę, pożegnamy się z pucharami najszybciej w historii.

    ZBIGNIEW BONIEK: Niestety, ale jeśli nie ma żadnej koncepcji, strategii i wszystko robi się przypadkowo, to nasze zespoły odpadają z przeciwnikami w teorii dużo słabszymi i biedniejszymi.

    Jesteśmy krajem piłkarskiego przypadku?

    Nie piję tu jedynie do Legii. Ona przynajmniej jeszcze utrzymuje się na powierzchni, ale generalnie – tak. Nasze kluby zmierzają w ślepą uliczkę. Załamuje mnie polityka transferowa. Sprowadzanie zawodników z zagranicy. Większość zamiast nazwisk mogłaby nosić na koszulkach ten sam nadruk – „zagadka”. Polski rynek transferowy to maszyna losująca. Albo się facet sprawdzi, albo nie. Zobaczymy. Taki piłkarz z zagranicznego odsiewu jest wciągany na pokład i chwilę później nie wiadomo, co z nim robić. Zapomnieliśmy, że zespół musi mieć duszę, koncepcję, atmosferę, swój rytm pracy, a nie być zlepkiem przypadkowych ludzi. Patrzyłem na Legię w meczu z Atromitosem i od pasa w górę – w linii pomocy i ataku – niczym mi nie zaimponowała. W czym ci zawodnicy, wszyscy z zagranicy, byli lepsi od swoich poprzedników, którzy potrafili awansować do faz grupowych europejskich pucharów? Jestem pewny, że gdyby w ich miejsce wstawić Niezgodę, Furmana, Łukasika czy Kucharczyka, nie byłoby żadnej różnicy. Jakim cudem puszcza się Michała za darmo i on znajduje sobie silny klub w znacznie lepszej lidze? W jego miejsce lądują jacyś przypadkowi gracze. W piłce trzeba konstruować, a nie ciągle kupować. Mieć wizję. Ja tego w polskich klubach nie widzę.

    Dlaczego?

    Bo brakuje odpowiednich ludzi w pionie sportowym. Najlepsze polskie kluby nie mają problemu pod kątem finansów, infrastruktury czy szeroko pojętej organizacji. Gdy mierzą się z o wiele biedniejszymi na papierze, powinny ich bić o głowę, a tak się nie dzieje. Dostrzegam brak zasobów ludzkich. 50 mln w rękach niekompetentnej osoby może oznaczać o wiele gorsze transfery niż gdy decyzję jak wydać 20 mln, podejmuje ktoś z głową na karku. Mamy fatalną jakość dysponowania finansami.

    Legia kupuje przypadkowo?

    Nie zamierzam jej krytykować. To jej sprawa. Mam swoje spostrzeżenia i nigdy nie bałem się ich wygłaszać. Niedawno nawet zadzwoniłem do Dariusza Mioduskiego, gdy usłyszałem, że bierze pewnego zawodnika. Miałem mnóstwo sygnałów, że to zły ruch. Naciąganie na kasę. Powiedziałem mu to: „Darek, szkoda pieniędzy”. Ale piłkarz i tak trafił na Łazienkowską. Dlatego, że wewnątrz nie ma jasno wyznaczonej ścieżki i wizji. Przychodzi trener, którego może nie być za pół roku, a bierze worek swoich zawodników – Serbów czy Portugalczyków – bez dogłębnej analizy potencjału oprócz jego osobistej rekomendacji. Potem taki piłkarz zostaje z wielką pensją i krząta się po szatni. Jest niepotrzebny. To przykre.

    Legia na papierze zrobiła sensowne zakupy. Choćby Arvydas Novikovas. To jedna z gwiazd ligi.

    Obserwuję go od dwóch lat. Gdy w Białymstoku zagrał na pięć meczów dwa dobre i trzy słabe, to bardziej mówiło się o pozytywach. W Warszawie jest odwrotnie. Wytyka się najmniejszy błąd. Zawodnik jest pod większa lupą. Pytanie, czy on jest w stanie to znieść. Lub być bardziej regularnym. Dawać zespołowi więcej. Na razie tego nie widzę. Nie traktuję go jako wzmocnienie. Na jakiej podstawie miałby dać takiemu klubowi jak Legia – będącemu na świeczniku – coś ekstra w pucharach? To solidny ligowiec. Nie chcę zanurzać się w personalne analizy. Podtrzymuję, że taka polityka to totalna przypadkowość. Mieszanie w kuli i wyciąganie nazwisk. Czy obrona Broź–Wieteska–Czerwiński–Jędrzejczyk byłaby gorsza od obecnej? W mojej ocenie lepsza. Dwóch z wymienionych się pozbyto, trzeciego chciano wypchnąć z klubu rok temu w poszukiwaniu innych opcji. Szatnia, w której dominują Polacy, gdy nie mamy budżetu na sprowadzenie naprawdę jakościowych zawodników z zagranicy, daje jej dodatkową siłę – spójność językową, zrozumienie, odpowiedzialność za grupę. A tak pół roku temu przychodzi przypadkowy mały Portugalczyk (Salvador Agra), bierze solidną pensję, a teraz nie wiadomo, co z nim zrobić. Jak to możliwe? To palenie pieniędzmi w kominku. Zaraz ktoś powie, że prezes PZPN wtrąca się w nie swoje sprawy, bo kluby to prywatne firmy. Zgoda, ale skoro na podstawie ich występów w pucharach mówi się, że polska piłka leży i kwiczy, to szkoda, że nie działa to w drugą stronę. Gdy reprezentacja przegrywa, nikt nie wymienia wśród winnych szefów klubów, tylko mnie. Nie zamierzam uciekać od odpowiedzialności, ale oni mają swoją politykę i rzadko słuchają. Ja oceniam, że ich problemem są ludzie. A to już naprawdę nie moja wina, że klubowe korytarze są przepełnione niekompetencją. Nasza piłka potrzebuje więcej specjalistów, ale to dla wielu zbędna inwestycja. Pod tym kątem można by odwrócić ten stan rzeczy w dość krótkim czasie i być może następstwem dobrego zarządzania byłyby lepiej budowane zespoły, a co za tym idzie lepsze wyniki w Europie. Kluby patrzą krótkofalowo, umieszczają za kierownicą ludzi, którzy nie mają pojęcia o piłkarskim środowisku. Potem się dziwimy, że to nie działa.

    Rozmawiamy głównie o Legii, bo to ona jeszcze żyje na polu bitwy. Czy proces wyboru trenerów przy Łazienkowskiej też podpada pod przypadkowość? Od Romeo Jozaka, który nigdy nikogo nie trenował, przez chęć budowania długofalowej wizji z Ricardo Sa Pinto, który nigdy nie przepracował w jednym klubie roku, po powierzenie zespołu świeżutkiemu absolwentowi Szkoły Trenerów, Aleksandarowi Vukoviciowi.

    Siła trenera zależy od siły właściciela klubu. Uważam, że w Legii szkoleniowcy mogli sobie pozwolić na zbyt dużo. Przychodzili w trudnym czasie, ze zbyt silnym mandatem. Brali kogo chcieli, robili, co chcieli, ale nie było w tym budowania długofalowego projektu. Legia ma na liście płac mnóstwo niepotrzebnych spadów po poprzednikach. Bo nad sztabem szkoleniowym nikt nie czuwał, nikt z nim nie współpracował z poziomu strategicznego. W konsekwencji doszło do destabilizacji. Vuković może być dobrym trenerem, ale nie jest powiedziane, że od razu musi zacząć wygrywać. Przyszedłby Guardiola czy Mourinho, też mogliby mieć podobne problemy. Trenera powinien oceniać z boku ktoś kompetentny. Widzący wszystko, co dzieje się w szatni i na treningach. Spojrzeć koncepcyjnie i odpowiedzieć sobie na szereg pytań: czy ten człowiek w stworzonych dla niego warunkach zwiększa możliwości tej grupy piłkarzy? Czy rozwija ich indywidualnie? Czy popycha ten projekt do przodu? Z całym szacunkiem np. dla Termaliki – ma swoje ograniczenia i nawet najlepszy szkoleniowiec nie zapewni jej mistrzostwa Polski. Ale dobry fachowiec może gwarantować rozwój na realnym dla klubu poziomie.

    Skala krytyki pod adresem Vukovicia jest słuszna?

    Nie jest jego problemem. To klub musi stanąć murem za swoim wyborem – jeśli w ogóle był go pewien, a nie jak mówiłem wcześniej, działał na zasadzie przypadku. To klub i jego ludzie muszą analizować za i przeciw w zastałej sytuacji – charakter, stan drużyny, czy jest w stanie podołać zadaniu, osiągnąć krótko- i długoterminowe cele, jakie możemy dać mu narzędzia. Czy wreszcie jest w stanie znieść ciśnienie, jakie teraz panuje.

    Gdy we wtorek robiliśmy wywiad, Vuković dziwił się, że tyle wymagamy od Legii, ale nie wie, na jakiej podstawie. Przecież nic nie wygrała, nie dominuje w lidze, odpadała z pucharów...

    Z wieloma tezami tej rozmowy się zgadzałem. Vuko ma swoje zdanie, trzyma się go, nie idzie pod rękę z krytykantami. I dobrze. Jeśli ma swoją wizję, niech ją realizuje, bo najgorzej się miotać od ściany do ściany, słuchać tysiąca podpowiedzi. Rozliczy go boisko i szefowie. Natomiast nie zgodzę się, że od Legii nie możemy wymagać, gdy gra z Gibraltarczykami lub Finami. To potężny klub.

    Dariusz Mioduski jest jego dobrym prezesem?

    Na pewno zaangażowanym. Inteligentny facet, który ma wielkie osiągnięcia w biznesie, ale też przekonuje się, że budowanie i zarządzanie klubem to wcale nie jest prosta sprawa. Życzę mu jak najlepiej, ale wokół siebie musi mieć ludzi mądrych, znających się na piłce, a nie doradców pod krawatami. Musi postawić na ciągłość. Szatnia lubi stabilizację. Nie rozumiem tej ciągłej przebudowy – za każdym razem rozpoczynania procesu niemal od początku. Z doświadczenia wiem, że drużyna musi ze sobą grać i dojrzewać. A tu ciągle wymieniane są kolejne ogniwa. Gdybym to ja był dyrektorem sportowym Legii, nie sprowadziłbym 90 procent piłkarzy, którzy w niej grają. Ale każdy ma swoją wizję. Mam nadzieję, tego życzę Legii, że poradzi sobie z Grekami. Z Rangersami byłoby ciężko, ale z Celtikiem też miało być.

    W weekend Legia odpoczywa. Mecz z Wisłą Płock został przełożony. Panu się to nie podobało.

    Ingerencja w rozgrywki na tym etapie jest bezpodstawna. Przełożenie meczu z Atromitosem na środę rozkłada Legię na łopatki? Rozumiem, gdyby walczyli już w fazie pucharowej, grali prestiżowy mecz, ale już teraz nie mogą sobie poradzić? Poza tym Legia ma tak rozbudowaną grupę piłkarzy, że bardziej by jej to pomogło. Piłkarze lubią grać. Formę buduje się na boisku. Zgranie, automatyzm, zrozumienie można wyrobić tylko w meczu. Co by się stało, gdyby ci, co siedzieli w czwartek na ławce lub zagrali kilkanaście minut, wybiegli w weekend na boisko? Legia i tak byłaby mocna. Atak Niezgoda–Kante–Carlitos byłby zły? Z ateńczykami zagrał tylko ten ostatni. Sami sobie wmawiamy, że jesteśmy zmęczeni i trzeba wypoczywać. Burzymy standardy, które obowiązują na całym świecie.
    https://www.przegladsportowy.pl/pilk...cc=ucs&utm_v=2
    Ostatnio edytowane przez bloniaq ; 10-08-2019 o 09:24
    Jedynie prawda jest ciekawa
    Józef Mackiewicz

  25. #2815
    Legionista Awatar Jestem
    Dołączył
    12.2016
    Posty
    2,013
    Baardzo ciekawy wywiad z którego się dowiedziałem, że na świecie standardem jest gra co dwa dni, tzn. z jednym dniem przerwy, ale co ja tam wiem, z pewnością Legia powinna grać codziennie, bo to wielki klub i basta!
    Dowiedziałem się również, że najlepszy skrzydłowy e-klapy, no dobrze, nie kłóćmy się, skrzydłowy z pierwszej trójki, jest po prostu za słaby na Legię, bo od Legii przecież więcej wymagamy i oczywiście powinien to być polski skrzydłowy, i oczywiście nie powiedział skąd go wziąć tylko coś tam mruczał o Kuchym, że nie byłby być może gorszy.
    No i oczywiście to Legia jest głównym winowajcą spadków Polskiej piłki w dowolnym rankingu światowo/europejskim, ponieważ od Legii się dużo wymaga a od pozostałych ogórów z eklapy można liczyć co najwyżej chyba tylko na cud, więc nie ma co się czepiać - no nie napisał tego wprost, ale tak czytam te jego różne "mądrości".

    Generalnie wywiad się wpisuje w ogólnopolski hejt na Legię, tylko nie mógł być zbyt oczywisty, bo a nuż widelec znów Legia pójdzie w górę i co wtedy z opinią "prezesa fachowca od piłki" - włazić pod stół i odszczekiwać?

    Już sobie wyobrażam jak będą ujadać po dowolnej przegranej Legii na dowolnym poziomie, no może po przegranej w finale by zamknęli dupy ale wątpię i obstawiam, że po wygranej w finale pierdzeililiby o najsłabszym klubie, o przypadku i o wielu jeszcze sprawach, szkoda tylko, że raczej tego nie przeczytam i nie usłyszę za swojego życia ...
    Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

  26. #2816
    Legionista Awatar sebb
    Dołączył
    09.2008
    Posty
    446
    Ja się z kolei z większością tego co mówi zgadzam.

    Najlepszym podsumowaniem 'najlepszego' skrzydłowego jest akcja w Finlandii, gdzie prawie sobie nogę urwał strzałem. I wydaje mi się, że jakby Kucharczyk grał tyle meczów od dechy do dechy, co Novikovas, to miałby lepsze statystyki, niż 1 gol.

    Co do przełożenia meczu z Wisłą Płock, to nigdzie nie ma mowy o graniu co 2 dni, z jednym dniem wolnym, bo byłby to cykl czwartek-niedziela-środa, więc po 2 dni wolnego. Vukovic i tak wystawia 2 różne jedenastki na Ligę Europy i Extraklasie. Stolarski, Astiz, Remy, Wieteska, Obradovic, Cafu, Jodłowiec, Praszelik, Nagy, Carlitos, Niezgoda, Kante - wydaje mi się, że ci panowie nie są przetrenowani. Z resztą czy nie każdy trener tu będący mówi o mitycznej 'szerokiej kadrze, bo będziemy grać na wielu frontach'? Idealny moment żeby z nich skorzystać.

    Do czego tu można się jeszcze przyczepić? Wytknal zaciag serbski i portugalski. Nie miał racji? Myślę że miał.

    I nie za bardzo rozumiem czemu ten wywiad wpisuje się w ogólnopolski hejt na Legie. Czy wytkniecie prawdy trzeba nazywać hejtem? Czy jak jestem niezadowolony, że mój klub, gdzie piłkarze zarabiają miliony walczy jak o życie na Gibraltarze z chłopakami, co przez nadgodziny się prawie na mecz spóźnili, to jestem hejterem? No wydaje mi się, że nie. Uargumentowana krytyka.

    Bardzo chciałbym chwalić Legie ale przepraszam za co?

  27. #2817
    Legionista Awatar Jestem
    Dołączył
    12.2016
    Posty
    2,013
    Tia, ale zauważyłeś, że to dwa mecze WYJAZDOWE? W tym jeden w zasadzie w inną strefę klimatyczną...
    No tak, od Legii mamy obowiązek więcej wymagać, Legia może i powinna wystawiać dwa składy (wtedy by była polewka w Polsce i oburzenie jak to się olewa polskich rywali), poza tym co to za wyjazd do Płocka, tyle że to nie jest forum tych z Bułgarskiej czy z Reymonta ...
    Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

  28. #2818
    Ładnie Adamczuk pojechał po "prezesie stulecia" w Canal+... Chyba Pogoń przy najbliższej spornej sytuacji może się spodziewać ujemnych punktów :P Wrzucam bo miał się odnieść do wywiadu Bońka dla PS, który miał być o ekstraklasie, ale gadał tylko o Legii.

  29. #2819
    Podobno wczoraj to już Kowalczykowi zupełnie lejce puściły w radiu dla gimbusów. Krzysio poszedł murzynów wyprowadzić na spacer i generalnie wyszło na to, że największa kompromitacja polskiej drużyny w pucharach w tym sezonie to Legia awansująca do 4 rundy.

  30. #2820
    Legionista Awatar crolick
    Dołączył
    05.2003
    Skąd
    Syreni Gród
    Posty
    5,436
    Cytat Zamieszczone przez Robert E. Lee Zobacz posta
    Podobno wczoraj to już Kowalczykowi zupełnie lejce puściły w radiu dla gimbusów. Krzysio poszedł murzynów wyprowadzić na spacer i generalnie wyszło na to, że największa kompromitacja polskiej drużyny w pucharach w tym sezonie to Legia awansująca do 4 rundy.
    Zgadzam się.
    Lechia i Piast grały piękną piłkę z wyżej rozstawionym przeciwnikiem o nieporównywalnych budżetach.
    Cracovia przegrała będąc lepszą drużyną.
    Tylko ta Legia jedzie na farcie ledwo, ledwo ogrywając fryzjerów i kelnerów z Gibraltaru, kompromitując się w dwumeczu z Finami i awansując z leszczami z Gracji na poziomie II polskiej ligi.
    Powszechnie przecież wiadomo że Rangersi zweryfikują szybko nasze zamiary, strzelą w Warszawie 2 brameczki, a później w rewanżu pukną nas 4:0.
    Sama prawda!!

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •