Strona 82 z 82 PierwszyPierwszy ... 32727879808182
Pokaż wyniki od 2,431 do 2,460 z 2460

Wątek: W mediach o Legii...

  1. #2431
    Legionista Awatar Budyń_70
    Dołączył
    07.2016
    Skąd
    Bemowo
    Posty
    1,537
    A to ci dopiero ciekawostka z tym Salahem

    Mohamed Salah - drugi największy wyrzut sumienia Legii. Tak warszawianie zmarnowali szansę na pozyskanie Egipcjanina
    W sierpniu 2011 roku Legia mogła pozyskać wartego dziś 200 mln euro Mohameda Salaha za mniej niż 100 tys. euro. Agent, który polecał warszawianom jednego z najlepszych piłkarzy świata, został zignorowany i odbił się od Łazienkowskiej 3 jak od ściany.

    Maciej Kmita
    24 Kwietnia 2018, 10:47

    Co poza nadzwyczajną skutecznością i obecnością na transferowej liście życzeń Realu Madryt łączy Roberta Lewandowskiego z Mohamedem Salahem? Na początku swoich karier obaj zostali odrzuceni przez Legię Warszawa. W 2006 roku stołeczny klub lekką ręką, za 5 tys. zł (!) oddał "Lewego" do Znicza Pruszków, nie dając 18-letniemu wówczas napastnikowi szansy w pierwszym zespole. Pięć lat później, zupełnie inna ekipa zarządzająca klubem z Łazienkowskiej 3 zignorowała fakt, że może pozyskać za grosze marzącego o wbiciu zębów w Europę 19-letniego Egipcjanina.

    Dziś Salah jest na ustach całego piłkarskiego świata. W niedzielę odebrał nagrodę dla Piłkarza Sezonu Premier League, pokonując w rywalizacji o ten prestiżowy tytuł samego Kevina De Bruyne, którego bramki i asysty poprowadziły Manchester City do mistrzostwa Anglii. Rzadko zdarza się, by ten plebiscyt wygrał zawodnik spoza mistrzowskiej drużyny, więc sukces Salaha jest tym większy.

    Dzień wcześniej natomiast Egipcjanin zdobył swoją 31. ligową bramkę w sezonie, wyrównując ustanowiony 22 lata temu przez Alana Shearera strzelecki rekord Premier League. Przez ponad dwie dekady wyczyn legendarnego Anglika potrafili powtórzyć jedynieCristiano Ronaldo (2007/200 i Luis Suarez (2013/2014), a Salah stoi przed realną szansą na pobicie tego rekordu i strącenie Harry'ego Kane'a z królewskiego tronu.

    Do tego Salah prowadzi Liverpool do długo wyczekiwanego przez kibiców The Reds występu w finale Ligi Mistrzów. W drodze do półfinału tych rozgrywek Egipcjanin strzelił osiem goli - skuteczniejszy od niego jest tylko Cristiano Ronaldo (15) - w tym dwa w ćwierćfinałach z Manchesterem City.

    Cena promocyjna

    Jak doszło do tego, że fenomenalny Egipcjanin stał się drugim największym po Robercie Lewandowskim transferowym wyrzutem sumienia Legii Warszawa? W 2011 roku polski agent, Rafał Żurowski zainteresował się ligą egipską. Wywodzili się z niej wszyscy reprezentanci Egiptu do lat 20 przygotowujący się do udziału w MŚ U-20.

    - Poleciałem na ich obóz przygotowawczy do Portugalii. Salah wpadł mi w oko podczas obejrzanego na miejscu sparingu z rówieśnikami z Portugalii, w którym gole strzelili mój numer jeden, czyli Mohamed Ibrahim i właśnie Salah - opowiada nam Żurowski.

    Po meczu agent spotkał się z Egipcjanami. Nie obiecał Salahowi transferu do Legii, a jedynie umożliwienie kontaktu z warszawskim klubem, ale 19-latkowi tak bardzo spodobał się pomysł wyjazdu do Polski, że jeszcze podczas tej rozmowy skontaktował się z właścicielem firmy Arab Contractors, do której należał jego ówczesny klub, El Mokawloon i dostał zgodę na transfer.

    Salah był zdeterminowany, ponieważ chciał przede wszystkim wbić zęby w Europę. Pieniądze były dla niego sprawą drugorzędną - zgodziłby się na grę w Legii za mniej niż 10 tys. zł, co plasowałoby go w dolnym rejonie albo na nawet na samym końcu klubowej list płac.

    - To było z jego strony bardziej zainteresowanie wyjazdem do Europy, po prostu, niż konkretnie samą Legią. Akurat wówczas pojawiła się taka możliwość i chciał z niej skorzystać - mówi Żurowski.

    Dziś Liverpool wycenia Salaha na ok. 200 mln euro, ale wtedy ustalono, że piłkarz będzie do wzięcia za cenę wręcz promocyjną - 100 tys. euro. A to była kwota, która Legia mogła jeszcze zbić. W czasie MŚ U-20 Żurowski skontaktował się z warszawskim klubem i przekazał informację o korzystnych warunkach pozyskania Salaha, ale pion sportowy Legii, którym zarządzał wtedy Marek Jóźwiak, nawet nie tyle nie zainteresował się tematem, co go zignorował - Żurowski nie otrzymał z Łazienkowskiej 3 żadnej odpowiedzi. Menedżer nie ma jednak o to żalu do klubu: - To normalne. Byłem dla nich anonimem, a ja sam jako zwykły agent dostaję mnóstwo takich maili codziennie.

    Przed sezonem 2011/2012 Legia ściągnęła Dusana Kuciaka, Danijela Ljuboję, Moshe Ohayona i Michała Żewłakowa, przy udziale których - poza Ohayonem - rok później odzyskała mistrzostwo Polski, więc było to względnie udane "okienko" dla stołecznego klubu, ale przeoczony albo zignorowany cynk od Żurowskiego może się dziś odbijać czkawką Jóźwiakowi i spółce.

    Miłość od pierwszego wejrzenia

    A Salah długo na przyjazd do Europy czekać nie musiał. Pół roku później, dokładnie 16 marca 2012 roku, władze FC Basel, czyli klubu słynącego ze rozbudowanej i skutecznej sieci skautingu, zorganizowały spotkanie towarzyskie z reprezentacją U-23 Egiptu. Dla Faraonów mecz miał być częścią przygotowań do udziału w IO 2012 w Londynie, ale Szwajcarzy mieli swoją własną motywację.

    - Jedynym powodem, dla którego zorganizowaliśmy ten mecz, było to, że chcieliśmy na żywo zobaczyć Mohameda Salaha - przyznał w rozmowie ze "Sky Sports" były prezydent Basel, Bernhard Heusler, dodając: - Nigdy nie zapomnę tego, co wtedy zobaczyłem na boisku. Byliśmy pod niesamowitym wrażeniem. Było strasznie zimno, ale on był nieprawdopodobny. Grał tylko w drugiej połowie, ale to wystarczyło. Nigdy nie widziałem piłkarza o takiej szybkości.

    Dziś Legia pewnie nie przeoczyłaby takiego talentu. W końcu wspomniany Heusler, który po piłkarsku zakochał się w Salahu od pierwszego wejrzenia, a który w latach 2003-2017 pełnił funkcje kierownicze w Basel i zasłużenie cieszy się opinią współtwórcy potęgi szwajcarskiego klubu, od lutego jest doradcą właściciela Legii, Dariusza Mioduskiego.

    Salah był już po debiucie w egipskiej kadrze A, więc i cena za niego była wyższa. Basel wyłożył na pozyskanie skrzydłowego 2,5 mln euro, ale nie żałował zainwestowanych w niego pieniędzy. W 79 występach dla szwajcarskiego klubu Salah zdobył 20 bramek i zaliczył 17 asyst. W sezonie 2012/2013, czyli swoim debiutanckim na Starym Kontynencie, poprowadził Basel do finału Ligi Europy. Zespół z St. Jakob-Park uległ w nim Chelsea (1:3), a honorową bramkę dla niego zdobył właśnie "Momo".

    Pół roku później Basel sprzedał Salaha Chelsea za 17 mln euro, ale pierwszy kontakt Egipcjanina z Premier League był nieudany. Jose Mourinho nie mógł się do niego przekonać i po roku piłkarz został wypożyczony do Fiorentiny. We Włoszech odżył. Grał tak dobrze, że ówczesny trener Violi, Vincenzo Montella porównywał go nawet z Lionelem Messim. Po pół roku we Florencji Salah przeniósł się do Romy i w Rzymie wyrósł na prawdziwą gwiazdę Serie A. Wciąż nie porzucił jednak marzeń o podbiciu Anglii i przed sezonem 2017/2018 wrócił do Premier League. Liverpool zapłacił za niego 42 mln euro, ale to był strzał w "10". The Reds nie mieli Salahowi za złe, że pięć lat wcześniej odrzucił ich propozycję, by podpisać kontrakt z Chelsea, a Egipcjanin odwdzięczył się liverpoolczykom za to, że nie nosili w sobie urazy.

    Przerwie duopol?

    Salah cieszy się świetna opinią nie tylko wśród piłkarzy Premier League, którzy przyznali mu tytuł najlepszego gracza sezonu. Sam Neymar, zapytany o potencjalne gwiazdy zbliżającego się mundialu w Rosji, wskazuje właśnie Egipcjanina. Salah błyszczy bowiem nie tylko w barwach Liverpoolu, ale też, jak na wielkiego piłkarza przystało, ciągnie za uszy swoją drużynę narodową.

    Gwiazdor The Reds własnonożnie zapewnił Faraonom powrót na mundial po 28 latach przerwy. W decydującym meczu el. MŚ 2018 z Republiką Konga (2:1) strzelił dla Egiptu oba gole, a tego przesadzającego o awansie w piątej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy z rzutu karnego. Noga mu nie zadrżała, choć patrzyło na niego 80 tys. spragnionych sukcesu egipskich kibiców.

    W fazie grupowej turnieju Egipt zagra z gospodarzami, Arabią Saudyjską i Urugwajem. Jeśli w Rosji Salah potwierdzi formę z przedmundialowego sezonu, to stanie przed dużą szansą na przerwanie trwającego od dekady duopolu Leo Messiego i Cristiano Ronaldo w plebiscycie na piłkarza roku.

    Czy byłby w tym miejscu, gdyby w sierpniu 2011 roku Legia zdecydowała się na pozyskanie anonimowego Egipcjanina? Można mieć uzasadnione wątpliwości nawet mimo wielkiego talentu Salaha i profesjonalizmowi, który cechuje go od samego początku kariery. Nigdy jednak nie będzie wypominany warszawskiemu klubowi tak jak Lewandowski, którego Legia miała u siebie i oddała za bezcen, nie widząc w nim materiału na zawodnika choćby na miarę ekstraklasy.
    https://sportowefakty.wp.pl/pilka-no...nie-zignorowal

  2. #2432
    Legionista Awatar beka
    Dołączył
    07.2011
    Posty
    3,564
    pytanie ilu takich anonimow z Afryki jest proponowanych Legii przez agentow co okienko

  3. #2433
    Legionista Awatar Chmielo
    Dołączył
    08.2010
    Posty
    6,791
    Lewandowski, Salah... to tylko obnaża indolencję nieudaczników, którzy uczyli się tu pracy.
    A Melanż Trwa...

  4. #2434
    Legionista Awatar Ciechanowiak(L)
    Dołączył
    08.2015
    Skąd
    Ciechanów
    Posty
    461
    W Polsce i tak zostałby sprzedany za nie więcej niż 1,5mln €.

  5. #2435
    Legionista Awatar Ivan Drugi
    Dołączył
    02.2013
    Skąd
    WJ
    Posty
    2,992
    Wstyd jak Beret .

  6. #2436
    Legionista Awatar Jestem
    Dołączył
    12.2016
    Posty
    1,389
    Wyciągają wnioski ponieważ Niezgodzie wpisują do kontraktu kilkunastomilionowe odstępne liczone w euro.
    Gwoli przypomnienia, Leśny rozważał opylenie Niezgody jeszcze w trakcie wypożyczenia bez gry w naszym zespole
    Z końmi się nie kopię bo przegram, z idiotami staram się nie dyskutować bo sprowadzają dyskusję do swojego poziomu, na argumenty ad personam staram się nie reagować, patrz wcześniejsze punkty - no i tylko krowa nie zmienia zdania ...

  7. #2437
    Legionista
    Dołączył
    02.2009
    Posty
    1,736
    Dajcie spokój, jeszcze by chłopaka zmarnowali i nie byłoby tej fajnej anegdotki a tak można gadać, że taki Salah otarł się o wielką Legię.

    A i nie dość, że Mohamed to jeszcze Salah, niech spie**ala

  8. #2438
    Legionista
    Dołączył
    01.2012
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    569
    Bez przesady. Takich ofert to oni dostają co okienko pewnie kilkaset. Nie sposób sprawdzić kto Salah a kto Sulley.

  9. #2439
    Legionista Awatar Benek
    Dołączył
    09.2011
    Posty
    10,647
    Cytat Zamieszczone przez Kolodont Zobacz posta
    Bez przesady. Takich ofert to oni dostają co okienko pewnie kilkaset. Nie sposób sprawdzić kto Salah a kto Sulley.
    Dokładnie. Na tym samym forum była polewa, ze Leśny i spółka uwierzyli naszemu skautowi w mega moc Suleya
    312meczów*
    65 goli*
    52 asysty*

    jest tylko jeden King!!!!

    *dane mogą ulec zmianie

  10. #2440
    Legionista
    Dołączył
    11.2009
    Skąd
    Mińsk Maz.
    Posty
    7,092
    No ale czy to właśnie nie o to chodzi by umieć oddzielić ziarno od plew? Moim zdaniem nie ma przypadku w tym, że Basel jest tu gdzie jest w tym momencie. Skoro uwierzyli w Sulleya, to tym bardziej można mieć pretensje do odrzucenia Salaha.
    Ostatnio edytowane przez Majkisek ; 25-04-2018 o 08:05

  11. #2441
    Legionista
    Dołączył
    05.2004
    Skąd
    Wawer
    Posty
    1,325
    Tyle że przed Salahem był jeszcze Ahmed. Skoro jeden okazał się niewypałem to trochę się nie dziwię, że drugiego nie zaryzykowali. Swoją drogą, jakie są gwarancje, że w Legii by odpalił? Przypadek Paulinho w ŁKS pokazuje, że różnie mogłoby być.
    You'll take my life but I'll take yours too
    You'll fire your musket but I'll run you through
    So when you're waiting for the next attack
    You'd better stand there's no turning back.

  12. #2442
    Legionista
    Dołączył
    11.2009
    Skąd
    Mińsk Maz.
    Posty
    7,092
    Ale to tym bardziej kuriozum, że wzięli Ghanema a nie wzięli Salaha. Przecież to nie powinien być proces na zasadzie "a może zaryzykujemy sobie", tylko faktyczne obserwacje i ocena umiejętności/potencjału. Jakoś w Basel zagrał Salah a nie Ghanem.

    E: przypadek Lewego pokazuje że i w polskich ligach można odpalić.
    Ostatnio edytowane przez Majkisek ; 25-04-2018 o 08:56

  13. #2443
    Legionista
    Dołączył
    02.2009
    Posty
    1,736
    Cytat Zamieszczone przez emil83 Zobacz posta
    Tyle że przed Salahem był jeszcze Ahmed. Skoro jeden okazał się niewypałem to trochę się nie dziwię, że drugiego nie zaryzykowali. Swoją drogą, jakie są gwarancje, że w Legii by odpalił? Przypadek Paulinho w ŁKS pokazuje, że różnie mogłoby być.
    zaraz zaraz, z tego co pamiętam to z Paulinho rozeszło się o pieniążki, agenta czy inne sprawy nie związane stricte ze sportowym aspektem. Tak czy inaczej do Brazylii wrócił na pewno nie z powodu, że go w ŁKS nie chcieli.

  14. #2444
    Legionista Awatar Runi
    Dołączył
    01.2012
    Skąd
    K B H
    Posty
    3,871
    Praktycznie każdy klub ( te ze światowego topu również ) może „pochwalić” się podobnymi przykładami . Zresztą nie ma pewności, że przytaczani Lewandowski czy Salah rozwinęłiby podobnie swoje umiejętności gdyby trafili do Legii. Jeden jak i drugi przyspieszyli swój rozwój kolejno dopiero w Borussi i Romie. Śmiem twiedzić , że gdyby wybrali inną ściężkę rozwoju dziś na takim poziomie by nie byli.

  15. #2445
    Legionista
    Dołączył
    11.2009
    Skąd
    Mińsk Maz.
    Posty
    7,092
    Cytat Zamieszczone przez Runi Zobacz posta
    Praktycznie każdy klub ( te ze światowego topu również ) może „pochwalić” się podobnymi przykładami . Zresztą nie ma pewności, że przytaczani Lewandowski czy Salah rozwinęłiby podobnie swoje umiejętności gdyby trafili do Legii. Jeden jak i drugi przyspieszyli swój rozwój kolejno dopiero w Borussi i Romie. Śmiem twiedzić , że gdyby wybrali inną ściężkę rozwoju dziś na takim poziomie by nie byli.
    Co do pierwszej części posta to rzecz jasna zgoda. Co do drugiej jednak....sugerujesz, że Lewy by się rozwinął u nas gorzej niż w Lechu?
    Przecież nikt nie mówi, że on czy Salah graliby u nas na obecnym poziomie do teraz. Bardziej chodzi o to jak bardzo pomogli w osiąganiu dobrych wyników odpowiednio Lechowi/Basel, plus pozwolili tym klubom zarobić fajna - jak na ich/nasz potencjał kasę.

  16. #2446
    Legionista Awatar Runi
    Dołączył
    01.2012
    Skąd
    K B H
    Posty
    3,871
    Nie , nie.
    Czy Lewandowski w Lechu się rozwinął ? Bardziej bym się skłonił ku stwierdzenie , że Lech go wypromował, bo rozwinął to on się w Niemczech. Podobnie Salah. W Basel strzelił 20 bramek w 80 meczach co nie jest jakimś niesamowitym wynikiem. Był młody, z dobrymi liczbami, w klubie o uznanej marce więc poszedł dalej.
    My, Lech czy inne kluby z tej półki to co najwyżej mogą zawodników promować, bo prawdziwy rozwój następują dopiero na zachodzie.

  17. #2447
    Legionista Awatar beka
    Dołączył
    07.2011
    Posty
    3,564
    Cytat Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
    No ale czy to właśnie nie o to chodzi by umieć oddzielić ziarno od plew? Moim zdaniem nie ma przypadku w tym, że Basel jest tu gdzie jest w tym momencie. Skoro uwierzyli w Sulleya, to tym bardziej można mieć pretensje do odrzucenia Salaha.
    no nie ma. Ale ten brak przypadku zaczal sie w momencie gdy najbogatszy Szwajcar kupil klub i w niego mocno zainwestowal. Rozbudowany skauting tez wymaga duzych nakladow finansowych.

  18. #2448
    Legionista Awatar mafioso
    Dołączył
    05.2008
    Skąd
    Mokotów/Stegny
    Posty
    522
    Pytanie czy Salah w Legii by się rozwinął do takiego poziomu jaki osiągnął dajmy na to w Basel? Śmiem wątpić, przy naszych specach od trenowania "młodych" talentów. Przyszedłby kolejny trener, posadził delikwenta na ławkę albo odesłał do Egiptu i tyle by było jego kariery w Europie.

  19. #2449
    Legionista
    Dołączył
    11.2009
    Skąd
    Mińsk Maz.
    Posty
    7,092
    Cytat Zamieszczone przez Runi Zobacz posta
    Nie , nie.
    Czy Lewandowski w Lechu się rozwinął ? Bardziej bym się skłonił ku stwierdzenie , że Lech go wypromował, bo rozwinął to on się w Niemczech. Podobnie Salah. W Basel strzelił 20 bramek w 80 meczach co nie jest jakimś niesamowitym wynikiem. Był młody, z dobrymi liczbami, w klubie o uznanej marce więc poszedł dalej.
    My, Lech czy inne kluby z tej półki to co najwyżej mogą zawodników promować, bo prawdziwy rozwój następują dopiero na zachodzie.
    No tak, tak. Powinienem zapytać, czy Lewy by się gorzej wypromował u nas niż w Lechu? Moim zdaniem nie.

    @beka, no ba - wiadomo, że wymaga dużych nakładów. Ale kuriozalnie wysokie pensje dla słabych piłkarzy również. Pytanie która drogą iść. Ja, jako kibic, wolałbym zaawansowany skauting. Tyle.

  20. #2450
    Legionista
    Dołączył
    02.2009
    Posty
    1,736
    Cytat Zamieszczone przez mafioso Zobacz posta
    Pytanie czy Salah w Legii by się rozwinął do takiego poziomu jaki osiągnął dajmy na to w Basel? Śmiem wątpić, przy naszych specach od trenowania "młodych" talentów. Przyszedłby kolejny trener, posadził delikwenta na ławkę albo odesłał do Egiptu i tyle by było jego kariery w Europie.
    do Lechii

  21. #2451
    Legionista
    Dołączył
    05.2004
    Skąd
    Wawer
    Posty
    1,325
    Cytat Zamieszczone przez Raczej Zobacz posta
    zaraz zaraz, z tego co pamiętam to z Paulinho rozeszło się o pieniążki, agenta czy inne sprawy nie związane stricte ze sportowym aspektem. Tak czy inaczej do Brazylii wrócił na pewno nie z powodu, że go w ŁKS nie chcieli.
    Ja nie pisałem, że nie chcieli, tylko że nie wypaliło. Tam jeszcze była kwestia aklimatyzacji jeżeli dobrze pamiętam - młody chłopak źle czuł się w zimnej Polsce, z dala od rodziny. Niemniej, minęło jeszcze kilka lat zanim wypłynął szerzej.
    You'll take my life but I'll take yours too
    You'll fire your musket but I'll run you through
    So when you're waiting for the next attack
    You'd better stand there's no turning back.

  22. #2452
    Legionista Awatar jkp
    Dołączył
    03.2015
    Posty
    196
    Rosyjski dokument o Legii za Stasia Czerczesowa, wspomnień czar

    https://www.youtube.com/watch?v=gDWa...ature=youtu.be

  23. #2453
    ah wspomnienia

  24. #2454
    Legionista
    Dołączył
    01.2008
    Skąd
    ze wsi
    Posty
    152

  25. #2455
    Legionista Awatar rey
    Dołączył
    07.2007
    Skąd
    WA
    Posty
    8,702
    Cytat Zamieszczone przez NorbasOi Zobacz posta
    Co to za parówa popełniła ten bełkot?
    ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

  26. #2456
    Legionista
    Dołączył
    01.2008
    Skąd
    ze wsi
    Posty
    152
    Wstydziła się podpisać...

  27. #2457
    Gintleman Awatar księciuniu
    Dołączył
    10.2010
    Skąd
    dalej niż północ
    Posty
    15,632
    Michał Białoński
    Legia Warszawa
    Wczoraj, 21 października (06:53)


    Czytaj więcej na ...

    Lubię sobie jebnąć posta.

    „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
    St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

  28. #2458
    Legionista Awatar b.
    Dołączył
    03.2009
    Posty
    6,298
    Cytat Zamieszczone przez rey Zobacz posta
    Co to za parówa popełniła ten bełkot?
    Michał Białoński. Znany małopolski kompleksiarz, kibic Wisły i Podhala Nowy Targ. Trochę tych jego bełkotliwych tekstów przeczytałem, bo często pisze o hokeju.

    Generalnie typ jest na poziomie spoconego Arka, naprawdę nie wiem jak w jednym z największych portali w Polsce (interia) pisze typ, który jest rozemocjonowany jak nastolatka.

    Kiedyś chyba już na forum wklejałem jakiś jego grafomański tekst, ale nie mogę znaleźć.


  29. #2459
    Legionista
    Dołączył
    03.2011
    Posty
    653
    Najnowszy wywiad z hadajem dla portalu tęczowego krzysia.

    Zależy ci jeszcze na Legii?

    Oczywiście. To jest mój klub od dzieciństwa. A to, że teraz kompletnie inaczej postrzegam piłkarzy i całe to towarzystwo, to zupełnie inna sprawa. Legia była, jest i będzie moim klubem. Pieprzyć wszystkich, którzy jej nienawidzą.

    No, ale jest tam prezes, który nie zwolnił cię osobiście, są piłkarze, którzy twoje zwolnienie mieli w dupie.

    Legia to moje marzenie z dzieciństwa o tym, by zostać jej piłkarzem. Poza tym tworzą ją też ludzie, których już tam nie ma, a przez te lata poznałem wiele fajnych osób i kilku – podkreślam kilku – fajnych piłkarzy. Dziś wiem, że zawodnicy to są w większości potwornie przepłaceni egoiści, dla których na końcu liczy się tylko ich interes, czyli to, by wyjąć jak najwięcej kasy.

    Mioduski zachował się jak tchórz, nie zwalniając cię osobiście?

    Pan Mioduski bardzo często podróżuje po świecie i pan Leśnodorski powiedział kiedyś, że nikt do końca nie wie po co. Być może wtedy go nie było w klubie. Tego nie wiem, to nie jest osoba, która miałaby mi się tłumaczyć z czegokolwiek. Natomiast myślę, że jeśli go wtedy nie było, w dniu zwolnienia, to nic by się nie stało, jakby mnie zwolnił osobiście za dwa-trzy dni. Uznałbym wtedy, że ma prezesowską odwagę spojrzeć mi w oczy i powiedzieć: wypieprzaj, wystarczy twojego pobytu tutaj. Nie zrobił tak, zrobili to jego ludzie, Jankowski z Sekułą. Obydwaj byli zażenowani, a Sekuła był wręcz zawstydzony całą sytuacją. Jednak co sobie naprawdę myślał, czy nie podobało mu się to zwolnienie, czy się z niego cieszył, to nie wiem.

    Wcześniej miałeś jednak przyzwoity kontakt z Mioduskim.

    Nawet bardzo. Największa zmyła to była taka, że we wrześniu, kilka miesięcy przed zwolnieniem, poprosiłem o przywrócenie mnie na pełny etat. Wcześniej po jakiejś scysji z prezesem Leśnodorskim byłem na połowie. Mioduski zaimponował mi nieprawdopodobnie. W dwie sekundy to załatwił. Upewniałem się, kiedy dokładnie wracam na cały etat, odpowiedział, że już na nim jestem. Czy ja w takiej sytuacji mogłem myśleć, że w lutym wywali mnie na zbitą mordę?

    O co dokładnie poszło?

    Nie wiem. Zarzucano mi po pierwsze opowiadanie niewybrednych żartów przy koleżankach. Żadna tego nie potwierdziła. Po drugie niby chodziło o udział w audycji radia Weszło FM, gdzie wypowiedziałem się źle o menadżerach. Ja zawsze tak mówiłem, że większość z nich to cwaniactwo, cwaniactwo i jeszcze raz cwaniactwo. Powiedziano mi, że naraziłem klub na kłopoty, bo Legia współpracuje z wieloma menadżerami, a pracownik klubu, który mówi o nich negatywnie, sra we własne gniazdo. Do tego próbowano mi stawiać inne głupie zarzuty, ale je zbijałem. Jankowski mówił, że coś o mnie słyszał, a ja mówiłem, że słyszałem coś o nim. On mi nie chciał powiedzieć, od kogo co słyszał, ja mu też nie chciałem powiedzieć. Taka rozmowa. W książce opisuję cały ten dzień w specjalnym rozdziale.

    Może oni mieli rację z tymi menadżerami?

    A to nie są cwaniacy w większości?

    Nie chodzi o to, czy są, czy nie, tylko o tym, kiedy i po co to mówisz.

    Prawda nas wyzwoli. Są wśród menadżerów tacy, którzy są uczciwi, ale większość myśli tylko o nabiciu swojej kabzy. Ja mam takie zdanie i je wypowiedziałem. Zresztą wszyscy w środowisku wiedzą, że wielu menadżerów to zwykłe chachmęty.

    Dobra, ale wszyscy w środowisku wiedzą, że Kucharczyk jest drewniany, ale jako pracownik klubu nie możesz powiedzieć publicznie, że Kucharczyk jest drewniany.

    Nie jestem dyplomatą i całe moje życie składa się z tego, że ja coś mówię, a potem muszę się z tego tłumaczyć. Jednak wolę żyć tak, niż być człowiekiem, którego oplujesz w ryj, a on powie ci, że pada deszcz. Ja mówię, że to jest ślina. I tyle. Moje życie przez te prawdomówność nie jest łatwe, ale dzięki Bogu mogę spojrzeć w lustro.

    No i świetnie, ale czemu nie przyjmujesz tych powodów zwolnienia?

    W umowie, która rozwiązywała stosunek pracy Legia – Hadaj, jest napisane za porozumieniem stron. I w momencie, gdy masz taki zapis, żadna ze stron nie musi podawać powodów. Po prostu szukano kija, żeby uderzyć psa.

    Jak bardzo czujesz, że sam pokazałeś sobie drzwi, a jak bardzo Mioduski coś sobie wymyślił?

    Wszystko wymyślił pan Mioduski. Gdy podawano mi powody, o których mówiłem, zaproponowałem, by zgłoszono to do sądu. Do dziś to się nie stało.

    Było ci smutno, że żaden z piłkarzy nie napisał nawet SMS-a na pożegnanie?

    W pierwszej chwili bardzo. Natomiast później, jak pomyślałem sobie, jakie to jest towarzystwo, jacy są to potworni egoiści, to już mi przeszło. Natomiast przez te pierwsze dwa dni czułem się głupio. Bo to, że ja piłkarzy krytykowałem, nie znaczy, że oni nie byli dla mnie kimś ważnym. Grali, jak grali, ale ponieważ są legionistami, to są ważni. A że krytycznie się wyrażałem… Jak się można inaczej wyrażać po takim meczu jak w Gliwicach?

    Mówisz, że są egoistami, ale może są wyjątki?

    Są, ale jeśli mielibyśmy uśredniać, to większość myśli tylko o sobie. O zabezpieczeniu swojej przyszłości, jak to się ładnie mówi. Tylko nie wiem, co to ma wspólnego z tym, że na przykład każdy wyjazd do szkoły czy na akcję charytatywną to była walka, by pojechali, pobyli dwie godziny i się nie obrazili. Zdecydowana większość piłkarzy, jeśli miała gdzieś jechać po treningu, to była z tego bardzo niezadowolona.

    Nawet do szpitala, do chorych dzieci?

    To akurat takie miejsce, że po przemieleniu tego w mózgu przez parę chwil, uznawali, że tam pojadą bez większego szemrania. Co myśleli naprawdę, nie wiem. Ale wyjazdy do szkół, na jakiś piknik, to zawsze były tysiące najprzeróżniejszych wymówek. Pokazywanie swojego niezadowolenia. Na końcu jechali, ale cały wstęp to było smutne przedstawienie.

    To, że uważasz ich za takich ludzi, miało gdzieś swój konkretny początek?

    Zawsze zastanawiało mnie, jak piłkarze po przegranych meczach mogą wychodzić z szatni, jakby nic się nie stało. Być może przeżywali to w środku i chcieli grać twardzieli, ale wątpliwe. Poza tym przez rozmowy między nimi, które do mnie dochodziły, poznawałem ich hierarchię wartości: bryka, kilka mieszkań, odstawione ciuchy, w które normalny facet się nie ubierze. Na podstawie różnych wydarzeń i informacji, które wokół mnie krążyły, zacząłem zmieniać swoje zdanie. Najsmutniejsze było to, że po golach całowali herb, a za chwilę byli już w innym klubie.

    Magiera, Kiełbowicz, też tacy byli?

    Zawsze są wyjątki. Dla tych, których wymieniłeś, to Legia była bardzo ważna. Natomiast najmniej ważna była dla piłkarzy zza granicy. Z Bałkanów, dla Brazylijczyków. Dla nich to jest tylko miejsce do zarabiania pieniędzy i jak się okazywało, że można odejść do śmiesznego Benevento, pośmiewiska Serie A, to Guilherme się zawinął i odszedł. Wiem, że to jest myślenie niewspółczesne i naiwne, ale opowiem ci mój wzór piłkarza Legii. To jest dla mnie ktoś, kto gdzieś tam gra, marzy o Legii, a jak już w niej jest, stara się robić to jak najlepiej i odchodzi do tylko takiego klubu, który płaci mu co najmniej cztery razy więcej niż Legia. A nie, że płaci mu parę groszy więcej i on tam idzie. Powtarzam: to jest myślenie naiwne, nieprzystające do konsumpcyjnego świata, ale nikt mi nie zabroni tak myśleć.

    Czyli taki Radović pasuje do tego opisu, bo dostał w Chinach pewnie cztery razy więcej.

    Taak, Radović pasuje, bo on pasuje do wielu rzeczy… Najbardziej pasowało mu granie z Ajaksem w Lidze Europy. Miał pretensje do trenera Berga, że ten go nie wystawił, a ja z bardzo pewnych źródeł wiem, że trener go obserwował przed meczem i wiedział, że go nie wystawi, bo Radovicia nie było z drużyną. Był już w Chinach. Oczywiście – Rado mówił co innego, że bardzo chciał grać i tak dalej. Te opowieści o piłkarzu, który chce, ale winny jest trener, to zwykłe alibi.

    Dla ciebie Radović nie jest więc legendą Legii?

    Miał znakomity czas, ale przeminęło z wiatrem. Najbardziej fałszywi są jednak Brazylijczycy, opisuję w swojej książce różne sytuacje. Byli wręcz bezczelni w udawaniu, że są przywiązani do klubu. A jaka była prawda, to wiemy. Jeden uciekł do AEK Ateny, potem prosił, żeby go Legia przygarnęła z powrotem. Edson myślał, że jest nie wiadomo jakim piłkarzem, zaczął stawiać duże warunki finansowe. Gdy Legia się nie zgodziła, on się obraził i poszedł grać do śmiesznej Brazylii za śmieszne pieniądze.

    45333770_288206825156188_6795791091623788544_n

    W czasie twojej pracy w Legii objawiła się tutaj jakaś legenda?

    Mam dobre zdanie o Jacku Magierze, Tomku Kiełbowiczu, Jacku Zielińskim. Oni byli takimi legionistami, o jakich mówiłem wcześniej. Nie wiem, czy w stu procentach, natomiast taki Magiera nie chciał z Legii odchodzić. Raz go wywalił pseudo trener Smuda, więc musiał się zahaczyć w Widzewie. Potem nie pamiętam, kto mu podziękował, ale musiał być przez chwilę w Cracovii. Zieliński miał propozycje, pewnie nie jakieś bardzo atrakcyjne finansowo, ale gdyby chciał odejść byle gdzie, to by odszedł. A skończył tu karierę.

    Jak już lecimy nazwiskami, to ciekawią mnie dwie rzeczy. Pierwsza to twoje zdanie o Kucharczyku.

    Jeden z największych legionistów ostatnich lat. Ma spore braki, trybuny się z niego śmieją, ale on się z Legią utożsamia i ja w nim to cenię, mimo że często irytował mnie swoją grą i miałem z nim drobne utarczki.

    Jakie?

    W ramach swoich obowiązków miałem za zadanie rozsyłać po szkołach i osobach prywatnych zdjęcia piłkarzy Legii z autografami. Przychodziłem do szatni, rozkładałem te zdjęcia piłkarzy po ich miejscach w szatni, za dzień-dwa wracałem je zabrać. Spotkałem raz w takim momencie Michała:

    – Co pan robi w szatni? – mówi do mnie.
    – Jak to co? Jestem w tej szatni po raz tysięczny i wiesz, co ja tu robię.
    – Szatnia jest tylko dla piłkarzy.
    – Tak? To co tu robisz?

    Obraził się, poskarżył się dyrektorowi sportowemu Żewłakowowi, Michał mnie zawołał na rozmowę i powiedział, że wie, że ja tam muszę chodzić, ale bym się starał chodzić tam, kiedy nie ma w niej piłkarzy. Stwierdziłem, że ich to nie drażni, tylko Kucharczyka drażniło akurat w tym dniu.

    Trochę się pieścił Żewłakow z nimi.

    Dyrektor sportowy to jest jedność z drużyną. I on, nawet gdy nie do końca myśli, że piłkarze mają rację, to im ją przyzna.

    Druga rzecz dotycząca personaliów to najgorszy trener, jakiego według ciebie miała Legia.

    Besnik Hasi, który cudem awansował do Ligi Mistrzów, bo gdyby nie Dundalk, drużyna z fiuta, to by Legii w tej Lidze Mistrzów nie było. Gbur, który zażyczył sobie sejfu na swój zegarek, bo bał się, że ktoś mu go podpieprzy z szatni, mimo że miał tam zamykany pokój. Bardzo dobrym trenerem w opinii wielu był Czerczesow, ale ja, gaduła, zamieniłem z nim dwa słowa. Odstraszał mnie groźnym spojrzeniem. No, ale ci, którzy go poznali, mówią, że to jest zajebisty gość. Ja takiej okazji nie miałem. Do pewnego momentu lubiłem Jozaka, ale jak rozpieprzył Legię w pył, to lepiej, żebym go już nie spotkał.

    Za co mogłeś go lubić?

    Bo mówił do mnie „how are you legend?”, „ja tu jestem trenerem na chwilę, a ty jesteś kimśâ€. Nie lubiłbyś kogoś takiego? Zaspokajał moją próżność. Jak wyszło, że kłamał o byciu trenerem, to go przestałem lubić. Tak sobie myślę: jakimi kretynami są ci z Kuwejtu, że go wzięli? A jeszcze się zastanawiam: jest trener, którego wywalono trzy razy. I bierze go czwarta drużyna. Po co? Chyba po to, żeby go czwarty raz wywalić. Czasem poczeka na pracę parę miesięcy, ale przez te kilkadziesiąt dni nauczył się zawodu?

    W sumie mało mamy trenerów z odpowiednią licencją.

    No, mało. Piłkarzy też mamy mało. Jak się pojawi jakiś i zagra dwa dobre mecze, to już wszyscy szczytują.

    WARSZAWA 27.09.2014 MECZ 10. KOLEJKA T-MOBILE EKSTRAKLASA SEZON 2014/15 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 2:2 WOJCIECH HADAJ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

    Poznałeś przyjaciół w Legii?

    Przyjaciel. Słowo według mnie bardzo często nadużywane, zdewaluowane. To, co wielu nazywa przyjaźnią, ja nazywam bardzo dobrym koleżeństwem. Czereszewski, Szamotulski, Citko, Żewłakow, trochę Wojtek Kowalewski, bo zdziwiony byłem, że jak mnie zwolnili, to nie znalazł minuty na telefon, co mu zresztą powiedziałem. Poza tym muszę wspomnieć Astiza – nie żaden przyjaciel czy bardzo dobry kolega, ale Inaki jest super człowiekiem, zdyscyplinowanym i pełnym szacunku do drugiej osoby.

    A Leśnodorski?

    Ani przyjaciel, ani bardzo dobry kolega. Natomiast najlepszy prezes, jakiego miałem.

    W książce wyłania się obraz, że długo go bardzo lubiłeś.

    Tak i do tej pory go lubię, ale wcześniej lubiłem go bardzo, a teraz tylko lubię. Fajny człowiek, z dystansem do siebie i poczuciem humoru, zachowujący się niewyniośle. Używający od czasu do czasu męskich słów, ja też takich używam, więc była to nić porozumienia.

    Podpadałeś mu.

    Tak i dlatego w pewnym momencie musiałem przejść na pół etatu. Doceniam jednak fakt, że mnie nie wywalił, tylko przeniósł na połówkę. Inny prezes – słusznie czy nie słusznie – wypieprzyłby mnie na zbitą mordę. A on mówi: „panie Wojtku, są do pana zastrzeżenia, PZPN, UEFA, Piździefa, coś musimy z tym zrobić”. Powiedziałem mu, że pójdę na pół etatu i będę mniej w klubie.

    Kiedy przestałeś go bardzo lubić, a zacząłeś lubić?

    Niektóre okoliczności to są tajemnice gabinetowe. Natomiast mogę powiedzieć, że w pewnym momencie nie podobało mi się przyjmowanie dziwnych ludzi do pracy, którzy mieli zrobić z Legii wielki klub. Nazwisk nie podam, ale chodzi o ludzi zatrudnionych w marketingu, o ludzi odpowiadających za poszukiwanie sponsorów, za szkolenia. Nic wielkiego nie osiągnęli. A po ludzku patrząc, starsi pracownicy byli wkurzeni, że nowi dostają dwa-trzy razy tyle kasy i samochody służbowe. Demotywowało to nas. A ci ludzie dostawali się tam po znajomości, to nie była sytuacja, kiedy Legia szukała fachowca, zgłaszała się do agencji i ta wysyłała siedmiu kandydatów. Nie: wszystko kolesiostwo.

    Bolało cię, że Leśnodorski nie zaprosił cię na imprezę pożegnalną?

    Oczywiście. Głupio się czułem. Pozapraszał tylu przedziwnych lamusów, a mnie nie. Prawdopodobnie myślał – kompletnie źle – że jestem zadowolony z przejęcia sterów przez Mioduskiego. Ani nie byłem smutny, ani nie byłem zadowolony. Pan Mioduski wtedy był mi zupełnie obojętny.

    Dlatego nie odszedłeś w geście solidarności razem z Leśnodorskim?

    Ja nie byłem tak zakumplowany z Leśnodorskim, by w ogóle o tym myśleć. Poza tym ja w swoim wieku odszedłbym i co miałbym robić? Otwierać szlaban na parkingu?

    A Mioduskiemu po co tak naprawdę jest Legia?

    Zadalem mu to pytanie.

    – Panie Dariuszu, po co panu jest zejście do piekła, skoro miał pan wcześniej raj na ziemi? – nie było tajemnicą, że jest bardzo zamożny.

    – Lubię wyzwania, znudziłem się biznesem. Trafiły się okoliczności, jakie się trafiły i chcę spróbować – odpowiedział.

    Żałuje?

    Nie mam pojęcia, ale każdy człowiek, który musiałby wyłożyć 30 baniek, powodów do radości by nie miał.

    Gdzie ta Legia pod jego wodzą dojdzie?

    Przez kilka najbliższych sezonów będzie mistrzem Polski, a w Europie tylko przy bardzo korzystnym zbiegu okoliczności uda się jej wejść do Ligi Europy. Do tego, by prowadzić klub piłkarski, trzeba mieć dużo szczęścia – na boisku, do otaczania się bardzo dobrymi doradcami. To, co się dzieje do tej pory z Legią świadczy o tym, że pan Leśnodorski farta miał całą furę, a pan Mioduski nie.

    Zaprzeczasz w książce, że jesteś prowokatorem, a trochę tych prowokacji było.

    Zaprzeczam, bo to fajnie brzmi na okładce. Jeśli chodzi o moje prowokacje – trudno będzie w to uwierzyć, wiem, ale niektóre tworzyły się w ciągu sekundy. Tak jak słynny tekst do kibiców Jagiellonii, że nigdy nie będą mistrzami. Wyzywali Legię od najgorszych, prosiłem ich, żeby trochę zluzowali i zajęli się swoją drużyną, efekt był odwrotny. 30 sekund przed wejściem piłkarzy, tak jakby od niechcenia rzuciłem tamto zdanie do mikrofonu. Chwila ciszy na stadionie… i nieprawdopodobna salwa śmiechu. Natomiast akcja z kierownikiem Korony – tam nie wytrzymałem. To była czwarta osoba, której tłumaczyłem, że nie mam nic wspólnego z cheerleaderkami na połowie Korony. Trener zrozumiał, asystent zrozumiał, Vuko zrozumiał, a ten nie i do mnie podleciał z pianą na ustach. Nie jestem taki, żeby nie reagować i odpowiedziałem wulgaryzmami. Tak się złożyło, że nagrała to telewizja klubowa Korony, ale wyemitowała tylko fragment, kiedy ja mówię. Obydwaj byliśmy równi, ale tylko moje przekleństwa puszczono.



    Jeszcze był Górnik i „przez 200 lat nie zdobędziecie mistrzostwa”.

    Śpiewali, że Legia to stara „rara”, a przecież to nieprawda, więc musiałem zareagować. Górnik wtedy nie najlepiej się trzymał i powiedziałem, co powiedziałem.



    Czyli nie jesteś prowokatorem, ale masz taki gen w sobie?

    Niewiele mi trzeba. Nie zaczynam, ale szybko reaguję na zachowania drugiej strony, jeśli odbieram je jako prowokacje.

    A jak ocenisz swoje relacje z kibicami Legii?

    Kiedyś bardzo dobre, później słabe, teraz obojętne.

    Powiedziałeś, że tylko raz się od ciebie odwrócili.

    Tak, śpiewali wtedy „obcięte jaja to sekret głosu Hadaja”, a ja jaja mam, mogę każdemu zaprezentować, jak trzeba. Zostali jednak zmanipulowani przez jednego gościa, który nie za wiele, ale coś tam znaczył. Opublikowano listę zdrajców, ja na niej byłem, a ponieważ pełniłem funkcję publiczną, łatwo było mnie zaatakować. Uznano, że ja na znak solidarności z kibicami powinienem rzucić mikrofonem i odejść z Legii, która była okupowana – według części kibiców – przez wroga z ITI. Do głowy mi odejście nie przyszło. Poprosiłem o pomoc kogoś zorientowanego wśród kibiców, wyjaśniliśmy to, ale od tamtego momentu dla niektórych stałem się obojętny.

    Była jeszcze sprawa z transparentami.

    To był test, czy ja zrobię to, co zapowiedziałem w wywiadzie dla klubowej strony. Stwierdziłem: może mnie zwolnić prezes Leśnodorski albo kibice, jeśli wywieszą transparent pięć razy, że chcą nowego spikera. No i fani z loży szyderców zastanawiali się, co ja zrobię, jak oni te transparenty wywieszą. Po piątym poszedłem do prezesa:

    – Prezesie, powiedziałem, co powiedziałem, trzeba być konsekwentnym. Byłem spikerem.
    – Jak to pan był? Cały czas pan jest.
    – Nie, bo powiedziałem, że jak kibice będą się domagać mojego zwolnienia, to odejdę honorowo.
    – Żadnej dymisji nie przyjmuję i proszę mi nie zawracać dupy.

    To dotarło do kibiców i dali mi spokój. A jak tak gadamy o spikerce, to powiem – choć to wkurzy wielu – że te wszystkie zmiany w spikerowaniu w Polsce, czyli ewolucję w kierunku animowaniu tłumu, zaczął Wojciech Hadaj. Pierwsze moje mecze to był dramat, gorzej to prowadziłem, niż się pociągi zapowiada, ale od 1996 wystartowałem z tą ewolucją albo i rewolucją, bo to się szybko działo. Czy to się komuś podoba, czy nie, czy będą mnie nazywać legijną szmatą, czy będą o mnie śpiewać różne piosenki, to ja byłem pierwszy i mam w dupie zdanie innych.

    Skąd pomysł na książkę?

    Frustracja i utracone marzenie o tym, że piłka jest taka, jaką ja widziałem jako dzieciak. Wiem: spotkam się z zarzutem, że bardzo dużo czasu mi ta refleksja zajęła, ale lepiej późno niż wcale. Książka, którą napisałem, to jedno. Ale powtórzę i będę powtarzał, ile trzeba: Legia jest moim klubem. Była nim i będzie. A to, że się wkurzam na grę piłkarzy, bierze się z banalnego psychologicznego mechanizmu: zależy mi, by miała wyniki. I podkreślę jeszcze jedno: największą wartością klubu, każdego, są kibice. Potrafią, jak ja, trwać przy jednym zespole po 45 lat. Legia to my, „każdy inny klub” to my. Coś w tym jest.

    Mówisz, że do Legii wrócisz jako prezes.

    Tak. Pozatrudniam tam swoją rodzinę oraz znajomych, według tego schematu to działa.

    Byłbyś lepszym prezesem niż Mioduski?

    Nie wiem, czy lepszym. Nie byłbym gorszym.
    Oby ten głupi, zakompleksiony człowiek, już nigdy nie miał jakiegokolwiek oficjalnego związku z Legią. Niesamowity frustrat, mający siebie za Bóg wie kogo.
    Ostatnio edytowane przez Darex13 ; 04-11-2018 o 13:17
    Cytat Zamieszczone przez Robert E. Lee
    Chodzi o tworzenie syndromu oblężonej twierdzy. "Nie wińcie nas. Byłby mistrz, tylko sędziowie, var i dziennikarze z Warszawy..."

  30. #2460
    Legionista
    Dołączył
    03.2018
    Posty
    215
    Nie wiem jak taki zakompleksiony prostak i zwykłe chamisko mogło być "kimś" na Legii. Ego rozdęte do granic kosmosu. Czuję zażenowanie, jak go widzę, słyszę, a teraz czytam.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •