PDA

Zobacz pełną wersję : Kibicowanie w pracy



Beny
19-09-2003, 13:04
A założę sobie taki temat.
Siedze teraz w pracy (jak codzień) na przerwie lunch'owej i tak sobie myślę, jak to jest u innych firmach z kibicowaniem Legii, czy też innnej drużynie? W mojej pracy zdecydowana większość pracowników, to ludzie napływowi z innych rejonów Polski, np. Sopot, Gdańsk, Szczecin, Kraków, Poznań, Białystok, Stalowa Wola itp. (mniejszych miast i wsi nie wymieniam). Cześć z nich to absolutni dyletanci w temacie, ale część jakoś tam kibicuje swoim lokalnym drużynom, bo z Legią, to gorzej! Z moich obserwacji wynika, ze najbardziej zadufanymi w sobie są reprezentanci Wielko- i Małopolski! (a to, że u jednych jest najwięcej kibiców, a drudzy to są w ogóle najlepsi we wszystkim). Z niektórymi można normalnie porozmawiać w temacie, inni to tylko się odzywają, np. jak Legia przegra mecz, i trzeba się ponabijać z Benego i Legii! Oczywiście jak wygramy, to żadnego tematu nie ma! Parę razy zdażyło mi się pokłócić z kimś, kto wyśmiewał się z Legii, a ostatnio na stadionie to był, jak kupował ciuchy na X-lecia! Albo mój szef: komentuje jaka ta polska liga jest kiepska i wogóle, pytam się go kiedy ostatnio oglądał mecz ligowy (a wiem, że C+ nie posiada), bo przecież w publiczenej liga była transmitowana dobrych parę lat temu! Ależ ma wtedy minę! :rotfl: Takie to są m. in. historie z kibicowaniem u mnie w firmie.
A jeszcze jedno, pracuję w takim miejscu, że zawsze do mnie przychodzą ludzie z naszych placówek terenowych, gdy mają delegację do Wawy i zawsze z ciekawością patrzę na ich minki, jak widzą mój pokój w firmie, obwieszonych szalikami, kalendarzami, plakatami, zegarem na ścianie, kubkiem na biurku, podkładką pod mychę, segregatorami na półkach w czewrono-biało-zielono-czarnej kolejności! :buhaha:
A jak z tym jest u Was?

Cukier
19-09-2003, 13:25
Co prawda nie mam w pokoju pracowniczym emblematów czy barw ale czasem przyłażę w bluzie (L) czy też latem w t-shirtach i jakoś nikt nie komentował. No, może raz szef-poznaniak (na którego tekst "znam kilka *piosenek* o Legii" odpowiedziałem, że znam drugie tyle na Lecha :> ) - generalnie raczej słabo kumaty. Jest za to ekipa w magazynie, która regularnie chodzi na meczyki i z którą rzecz jasna świetnie się rozumiemy ;) . Pracuję w budynku w którym oprócz mojej mieści się sporo firm, ludzie ganiają w garniakach i mam wrażenie, że klimaty w ogóle piłki nożnej są im z deka obce.

mniej więcej tak się to prezentuje

Beny
19-09-2003, 13:28
Co prawda nie mam w pokoju pracowniczym emblematów czy barw ale czasem przyłażę w bluzie (L) czy też latem w t-shirtach i jakoś nikt nie komentował. No, może raz szef-poznaniak (na którego tekst "znam kilka *piosenek* o Legii" odpowiedziałem, że znam drugie tyle na Lecha :> ) - generalnie raczej słabo kumaty. Jest za to ekipa w magazynie, która regularnie chodzi na meczyki i z którą rzecz jasna świetnie się rozumiemy ;) . Pracuję w budynku w którym oprócz mojej mieści się sporo firm, ludzie ganiają w garniakach i mam wrażenie, że klimaty w ogóle piłki nożnej są im z deka obce.

mniej więcej tak się to prezentuje

Pozory moga mylić, bo ja sam chodzę do pracy w gajerze! Tylko piątki luźniejsze są czasami! Szef Poznaniak? -> :fu: Przynajmnie gospodarny jest!

Cukier
19-09-2003, 13:39
absolutnie nie mam nic do ludzi pracujących w garniturach - wiem, że takie są wymogi, u mnie handlowcy też pracują w garniturach (ja nie muszę bo jestem projektantem :) ) ale generalnie czasem rzuca się w oczy jak ktoś na kogoś patrzy. Raz jedyny klient rzucił do mnie Legia! ale to był gość który przywiózł towar - czyli spoza.

Beny
19-09-2003, 13:46
:) Parę razy mi się zdażyło iść na mecz prosto po pracy, oczywiście w garniturku i dziwnie się ludzi patrzyli jak w nim wychodziłem z szalem na szyi! :rotfl: Najgorsze było tłumaczenie jakiemuś baranowi na bramkach przy odkrytej, po jaką cholerę taszczę ze sobą elegancką dyplomatkę ze służbowymi papierami w środku! 8-

Keleborn
19-09-2003, 14:30
HEH! No to uważaj Beny,

Firma w której pracuję jest firmą sieciową. Mamy kilkanaście w całej Polsce. W każdym dużym mieście mamy kilku ludzi + 2 duże centrale.

Mam więc w firmie i Wiślaków i Lechitów i Arkowc(a) (oj!), kibica Pogońi, Jagiellonii, Szombierek (!), GKS, Górnika i paru żużlowców :hmm: .

W centrali dominują Legioniści - będzie od nas w sumie 10 osób dzisiaj - nowy rekord - przyznających się jest około 15-20, praktykujących na stadionie - regularnie 3 (w tym JA!) reszta od święta. Mamy też dwóch z KSP, jeden fanatyk i drugi przerabiany skutecznie na CWKS. (Co do zasady kibic Lechii, gość z Gdańska).

A teraz najlepsze. Prezes kibic Widzewa. Jego kierowca kibic ŁKS. Widzew generalnie obstawiony silną ekipa chodzących (duża placówka w Łodzi).

I tak to wygląda.

Keleborn
19-09-2003, 14:31
:) Parę razy mi się zdażyło iść na mecz prosto po pracy, oczywiście w garniturku i dziwnie się ludzi patrzyli jak w nim wychodziłem z szalem na szyi! :rotfl: Najgorsze było tłumaczenie jakiemuś baranowi na bramkach przy odkrytej, po jaką cholerę taszczę ze sobą elegancką dyplomatkę ze służbowymi papierami w środku! 8-

Kiedys jak wparowałem w gajerze na puchar polski to mi chcieli bramkarze parasol zabrać. A jak się na mnie wszyscy gapili...
Teraz przebieram się w samochodzie.

Beny
19-09-2003, 14:33
Dobrze, że to poważni, stateczni ludzie, to nie ma pyskówek i innych "atrakcji"! ;) A może się mylę? '8

Keleborn
19-09-2003, 14:46
Dobrze, że to poważni, stateczni ludzie, to nie ma pyskówek i innych "atrakcji"! ;) A może się mylę? '8

Myślę że poza jednym idiotą z KSP, moglibyśmy stanowić przykład kibica pradziwego. Pełna kultura.

Keleborn
19-09-2003, 14:54
Z moich obserwacji wynika, ze najbardziej zadufanymi w sobie są reprezentanci Wielko- i Małopolski! (a to, że u jednych jest najwięcej kibiców, a drudzy to są w ogóle najlepsi we wszystkim).

Poznaniacy których znam są super. Generalnie to Legii nie lubią, ale nie są agresywni i uznaja że oni i my to najlepsi kibice w Polsce i w ogóle to żałują że nie ma większych stadionów i że taka wojna między nami jest bo oni preferują "ostrożną neutralność"

Małopolanie... no cóż - Melel natarłby im uszu napinanie się i gwaizdorstwo. Są najlepsi i już. A ja mam na pewno brzydkie krawaty.

Beny
22-09-2003, 11:38
Uwielbiam takie dni, jak dzisiejszy w pracy! Nagle wszyscy zauważyli, że Legia wygrała jakiś mecz :/, ba że nawet grała jakikolwiek! He, he jacy to teraz wielcy fachowcy! Żeby ich tam! Nagle wielkie zainteresowanie! I gadki typu: "No jak tam mecz, wygraliście co?" Gazety sobie poczytaj baranie! Bo poprzednio tylko drwiny i nabijactwo z mojej osoby! Największą polewkę mieliśmy rano z kolesiem, który był na meczu, jak komentowaliśmy piątkowe wydarzenie i właśnie korytarzem szedł gość z Krakowa, ale jak nas zobaczył i usłyszał komentarze, to znikł mu ten jego durnowaty uśmieszek na buzi, podszedł, przywitał się i poszedł dalej! Bez słowa! Chociaż jeszcze w piątek gadał jak najęty o wyższości Krakowa nad Warszawą! Ehh, galicyjskie kompleksy, czy jak!? Fajny dziś jest dzień w pracy!

Pozdro dla pracusiów!

(L)eszek
23-09-2003, 14:42
ja w pracy mam spoko klimat: wiekszosc to przyjezdni, ale nie sa fanatykami pilkarskimi, nie maja swoich jakis ulubionych druzyn, a z racji tego, ze pracuja w Wawie interesuja sie wynikami Legii (troche ich zarazilem, szczegolnie, ze razem z jednym kumplem z pracy non-stop gadamy o Legii, a koles w miare regularnie stara sie chodzic na mecze). wiekszosc wie, ze jestem fanatykiem i powoli wkrecaja sie w Legie. interesuja sie wynikami, pytaja jak bylo na meczu, jak wrazenia. jeszcze kilka miesiecy ze mna posiedza w robocie, to zaczne ich wyciagac na mecze ;-)

pozdrawiam
Leszek

Łysolek
23-09-2003, 15:00
w firmie mojego ojca , w której pracuję , ( mieszczą się tez dwie inne tu firmy ) wszyscy wiedza ze jestem kibolem Legii :) ogólnie raczej rozmawiam o tym z dwoma koleszkami , ale jeden z nich to ... chodzi na Polonię 8- , a drugi nigdy nie był na meczu 8- w pracy ostatnio zrobiłem nawet na komputerku firmowym tapetkę Warszawy , oczywisście z herbem Legii , ale zeby mnie nie wkurzac nikt tego nie skomentował :D:D:D
Najlepsze powiedzenia jakie słyszałem od chłopaków ( tych co jada na Legię , ale robią to tylko po to aby mnie wkurzać :) ) to jak była dostawa jakiegoś tam oleju z Krakowa i kierowca coś tam zaczął stękać , ze ja Legionista jestem , kłócić sie o miejsce w tabeli a oni wtedy wyskoczyli :
"Słuchaj pan , co jak co , ale Legia jest nad Wisłą , zawsze była i chyba zawsze będzie " :rotfl: :rotfl: Pamietam , zę koleżka sie tak wkurwił ze rozładował towar i zmył się w ciągu 5 minut :D:D

Norbas
23-09-2003, 21:12
U mnie w robocie kibiców raczej nie ma :(
Są ludziki z całej Polski i nawet 5 osób udaje mi się czasami na mecze wyciągnąc :)
Dwóch gości - ojciec i syn - chodzą nawet bez mojej namowy chyba dlatego że sosnowiecka w nich płynie krew :)
Jest jeden kanadyjczyk urodzony w Gdynii i bardzo chętnie chodzi na Legię bo u niego to był tylko hokej :)
Jest i hanys który na jakiś klasyk pójdzie, bo jak mawia hanysy nawet jak się szpilem nie interesują to w genach mają zakodowane że warto iść na mecz ;)
No i jeden kolo ze Szczecina - kibic/niekibic ale wie o co biega :)

Ogólnie raczej nie ma z kim pogadać...
Szef któregoś dnia widząc mnie w pracy w gajerze zapytał:
"A cóż to? Jakaś piłka buiurowa była grana?"
I tak jak ktoś już pisał - jak Legia przegra to mówią wszyscy , jak wygra to cisza :)
Każdy jest wtedy znawca.. a do tego ta latająca po stadionie butelka....
Nie mam już nawet siły baranom tłumaczyć...

Radio
23-09-2003, 22:34
Mój szef jest pilkarskim kibicem, taki bardziej Liga Misiów a nie kluby. Ale wiem że jest mocna ekipa legijna (muszę z nimi zacząć współpracować) no i napewno jeden fanatyk z którym mnie przyjeto. Ogólnie to duża firma w centrali ludzi od cholery spoza Warszawy ale jakoś nie wyrażaj ą swoich sympatii (no ja musze zacząć chodzić nakoszulce to może ktoś coś powie). Co innego to fabryki (to też mój regiona dzialania), Mamy w Łodzi i pod Krakowem. Ale tam jeszcze nie byłem (może będę).
A i bym zapomniał muszę namówić mego drugiego szefa Szkota i się wywiedzieć o jego sympatie.

MaxyM
23-09-2003, 23:33
Ja rok temu pracowalem sobie w lato w us... Ze mna pracowalo w **** polskich burakow i to kazdy z zabitej dechami wioski. Jak sie dowiedzieli, ze ja jestem z Warszawy to sie zaczelo... O Legii, o Warszawie itd.

A jak sie skonczylo...

Regularnym praniem po mordzie z burakami. :box:

Harcerz
24-09-2003, 05:28
Ja rok temu pracowalem sobie w lato w us... Ze mna pracowalo w ch** polskich burakow i to kazdy z zabitej dechami wioski. Jak sie dowiedzieli, ze ja jestem z Warszawy to sie zaczelo... O Legii, o Warszawie itd.

A jak sie skonczylo...

Regularnym praniem po mordzie z burakami. :box:

MaxyM to trzeba inaczej zalatwiac,kilka lat temu wracamy z pracy w vanie, 14 ludzi , ja za kolkiem , wszyscy wiedza ze jestem fanatykiem Legii tak ze nie maja prawa zlego slowa powiedziec o moim klubie, ale trafil sie mlody co nie byl w temacie i zaczal sie wymadrzac jaki to niedobrym klubem jest Legia, chlopaki nic nie mowia tylko czekaja na moja reakcje , a ja spokojnie zatrzymalem samochod i wyslalem delikwenta zeby sprawdzil co w kole tlucze, jak tylko wysiadl to rura i zostawilem go na 80-tce (autostrada) jakies 40 km od domu ,juz nigdy potem przy mnie nie powiedzial nic zlego na Legie i na Warszawe.
Ale wtedy to mialem zly humor i dlatego dostal taka kare, normalnie to nie bylem taki zly i jak chlopaki jechali na Legie to dostawali kary fizyczne,tzn. najciezsze prace.4 tygodnie temu chcial sie do mnie przyjac do pracy student z Lodzi ,kibic Widzewa , mowie nie ma problemu ale bedziesz musial pracowac w szaliku Legii,po jednym dniu zrezygnowal,charakterniak,a moze mu bylo za goraco bo wtedy troche upaly byly ;)

c_zary
24-09-2003, 06:51
MaxyM to trzeba inaczej zalatwiac,kilka lat temu wracamy z pracy w vanie, 14 ludzi , ja za kolkiem , wszyscy wiedza ze jestem fanatykiem Legii tak ze nie maja prawa zlego slowa powiedziec o moim klubie, ale trafil sie mlody co nie byl w temacie i zaczal sie wymadrzac jaki to niedobrym klubem jest Legia, chlopaki nic nie mowia tylko czekaja na moja reakcje , a ja spokojnie zatrzymalem samochod i wyslalem delikwenta zeby sprawdzil co w kole tlucze, jak tylko wysiadl to rura i zostawilem go na 80-tce (autostrada) jakies 40 km od domu ,juz nigdy potem przy mnie nie powiedzial nic zlego na Legie i na Warszawe.
Ale wtedy to mialem zly humor i dlatego dostal taka kare, normalnie to nie bylem taki zly i jak chlopaki jechali na Legie to dostawali kary fizyczne,tzn. najciezsze prace.4 tygodnie temu chcial sie do mnie przyjac do pracy student z Lodzi ,kibic Widzewa , mowie nie ma problemu ale bedziesz musial pracowac w szaliku Legii,po jednym dniu zrezygnowal,charakterniak,a moze mu bylo za goraco bo wtedy troche upaly byly ;)
He he, ludzie sie powinni od Ciebie uczyc na czym polega zlosliwosc :>

Co do mnie to w te lato pracowalem z Francuzami z Olympique Marsylia i St. Etienne ale wiekszej gadki z nimi nie mialem bo to klasyczne pikniki byly. Inna sprawa, ze o polskiej pilce, poza Swierczewskim, bladego pojecia nie mieli :/

Radio
24-09-2003, 17:21
No to Maxym miałes pecha ja jak roczek temu robiłem u Amerykańców to brygadę miałem prawie całą warszawską i nie było że boli.

Agusia
24-09-2003, 19:46
Ja rok temu pracowalem sobie w lato w us... Ze mna pracowalo w ch** polskich burakow i to kazdy z zabitej dechami wioski. Jak sie dowiedzieli, ze ja jestem z Warszawy to sie zaczelo... O Legii, o Warszawie itd.

A jak sie skonczylo...

Regularnym praniem po mordzie z burakami. :box:
oj grozny jestes Maxymie

az strach sie bać :buhaha:


a kto wygral to pranie po mordach ?? 8)

MaxyM
24-09-2003, 21:35
Ja rok temu pracowalem sobie w lato w us... Ze mna pracowalo w ch** polskich burakow i to kazdy z zabitej dechami wioski. Jak sie dowiedzieli, ze ja jestem z Warszawy to sie zaczelo... O Legii, o Warszawie itd.

A jak sie skonczylo...

Regularnym praniem po mordzie z burakami. :box:
oj grozny jestes Maxymie

az strach sie bać :buhaha:


a kto wygral to pranie po mordach ?? 8)

:co:

Dosc juz rozmywania i wpisywania postow nic nie wnoszacych do dyskusji... rozbije te wasze krakowskie towarzystwo nabijaczy.

:ban:

MaxxxiM
24-09-2003, 21:47
Dosc juz rozmywania i wpisywania postow nic nie wnoszacych do dyskusji... rozbije te wasze krakowskie towarzystwo nabijaczy.

:ban:

stalo sie, stalo sie to co milo sie stac :D

u mnie w firmie 90% ludzkosci stanowia mieszkancy Lodzi. oprocz mnie Legii kibicuja moze jeszcze ze dwie osoby. ale nie ma tego powodu kwasow, a zespol jest rewelacyjny.
kiedys w innej firmie mialem Poloniste. i prosze Cie Boze nigdy wiecej

Norbas
25-09-2003, 12:37
kiedys w innej firmie mialem Poloniste. i prosze Cie Boze nigdy wiecej

a może coś szerzej o tym temacie :D

Norbas
25-09-2003, 12:39
Ja rok temu pracowalem sobie w lato w us... Ze mna pracowalo w ch** polskich burakow i to kazdy z zabitej dechami wioski. Jak sie dowiedzieli, ze ja jestem z Warszawy to sie zaczelo... O Legii, o Warszawie itd.

A jak sie skonczylo...

Regularnym praniem po mordzie z burakami. :box:

MaxyM z Ciebie to regularny bandzior jest :>
jak można bić współpracowników!!
rozumiem że na tym wasza współpraca się skończyła :) :rotfl:

Keleborn
25-09-2003, 19:11
kiedys w innej firmie mialem Poloniste. i prosze Cie Boze nigdy wiecej

a może coś szerzej o tym temacie :D

U mnie jest jeden - chłopak kibic Lechii, jak się przenosił do Wa-wy to był akurat czarny czas i tak mu zostało. Ale już się przekonuje, że w Warszawie jest tylko Legia.

Natomiast jest jeszcze jeden - KSP fanatic czy coś takiego. No ***** straszny, faszysta i zaślepieniec - a wydawałoby się, że nie przyjmują byle kogo. Kolo krytykuje Legię i Legionistów na każdym kroku - ale nie wytrzymuje intelektualnych sporów. Denerwuje nas trochę, na szczęście do mnie musi być grzeczny, ale kolesi ze swojego działu wkurza strasznie.

legart
26-09-2003, 10:19
u mnie w pracy większośc kobiet to i dyskusji o futbolu nie ma, a Pani dyrektor bez problemu mnie czasami zwalnia z roboty w dniu meczu.

acha i pracuje ze mną jeden typ co ćwiczył w Legii judo, boks i zapasy 8- , zna Kosedowskiego, a meczach nie rozmawia bo twierdzi że ma w życiu przesyt sportem 8-

Nazgul
26-09-2003, 11:39
A do mnie do roboty przyszedł na praktyki koleś z Łodzi. Widzewiak pełną gębą :) Spoko koleś. Do tej pory jesteśmy przyjaciółmi...

Beny
30-09-2003, 09:20
Ależ ci ludzie są beznadziejni! Po Wiśle była cisza! Za to po Górniku gadki typu: "Ale ta Legia to cieniasy, zremisować z Górnikiem, eee wstyd!" Oczywiście żaden baran meczu nie ogladał nawet w C+! :* przyjdzie taki ****** do człowieka i go od rańca zdenerwuje! :box:

Adam-oldboy
30-09-2003, 09:40
Beny, olej ich. Już za parę godzin zamkniemy im gęby wynikiem Legii z Kielc! ;)