PDA

Zobacz pełną wersję : Najlepsza atmosfera na wyjezdzie!



rkwa
28-08-2003, 05:48
Byl temat o najlepszej atmosferze na Legii wiec postanowilem zalozyc o najlepszej atmosferze na wyjezdzie-milo sie wspomina takie chwile-gdzie wg Was byla najlepsza atmosfera?najlepszy doping?najlepszy Wasz wyjazd pod wzgledem atmosferki?

-dla mnie osobiscie najlepszy byly wyjazdy zagraniczne /Barca,Utrecht/ i w kraju wyjazd do Lodzi na Widzew kiedy wchodzil hit 'goooool hej Legia gol' - spiewalismy to prawie cala druga polowe i to naprawde glosno-jak ogladalem to pozniej w 'c-' to bylo slychac Nas,a nie Widzew.
-przedostatni do Wodzislawia tez byl fajny-pilkarze przegrali a my swoje na nic nie zwazajac 'jestesmy zawsze tam...'

jakos ze starszych wyjazdow nic sobie teraz nie moge przypomniec.

pozdro.

Foxx
28-08-2003, 07:06
A dla mnie najlepsze dwa wyjazdy, to:

- Finał PP 1989 w Olsztynie, Legia - Jagiellonia (5:2). Jagiellonia była wtedy gwiazdą "wschodniej ściany". Od nich kilkanaście tysięcy ludzi, w tym szalikowców tyle, co... na naszej dawnej Żylecie (sektorze). Reszta - wycieczki autokarowe z zakładów pracy, itp. Nas dobre kilka tysięcy, ale... prawie sami szalikowcy. Jaga trzymała wtedy z Wisłą, Ruchem i Widzewem (którego zjechało ok. 250 - mieli własny młyn!).
U nas pod tym względem śmiesznie. Praktycznie nie mieliśmy z nikim zgody ("przyschnięte" kontakty z Olimpią Elbląg, której było kilkadziesiąt osób). A tymczasem... Główny pociąg wjeżdża na dworzec (sam pojazd, to oddzielny temat - kilkunastometrowe flagi porozwieszane między oknami... Bajka) i słyszymy... "Lechia wita Legię!". Kilkudziesięciu gdańszczan przyjechało nas wspierać. Na początku trochę konsternacji, ale w końcu poszliśmy kupić bilety i... milicja puściła nas wolno na miasto (8 godz. do meczu). Co tam się działo! ;) . Napiszę tylko, że gdańsko-warszawska grupa, w której się bujałem (ok. 50 os.) dwukrotnie pogoniła Jagę (która wtedy miała oficjalną zgodę z Lechią!), raz Widzew, "świadkowaliśmy" jakiejś młodej parze na olsztyńskiej Starówce ("sto lat", "gorzko", itp.) i... przybyły radiowóz postawiliśmy "do góry kołami" (w tej czynności Lechiści wykazali się niesamowitą pasją). A na samym meczu byliśmy głośniejsi od Jagi - co odnotowały media. Czad.

- IFK Goeteborg - Legia - eliminacje do Ligi Mistrzów. O tym wyjeździe wiecie więcej, bo wspomnienia o nim były i u Zielińskiego i w "NL". Niezapomniane chwile.

- Niezły był też finał PP Legia - GKS Katowice w - chyba - 1992 w Piotrkowie Trybunalskim. Na tym meczu odnowiliśmy zgodę z Zagłębiem Sosnowiec, które przyjechało w kilkadziesiąt osób, ale wśród nas byli przedstawiciele... Śląska, Lechii i Radomiaka, a z żadnym z tych klubów nie było wtedy zgody. U Hanysów jeszcze lepiej. UWAGA na ten mecz zrobiły sobie układ ekipy GKS KATOWICE (ok. 500 os), GKS TYCHY (kilkadziesiąt) i RUCHU CHORZÓW (ponad 100)!

Tyle na początek.

rkwa
28-08-2003, 07:13
szkoda ze jeszcze nie jezdzilem w tamtych czasach,bo jak czytam opisy takich wyjazdow to wymiekam-chcialbym kiedys skosztowac tamtych czasow-niestety znam to tylko z opowiesci.

pozdro.

kamyk
28-08-2003, 08:58
mi sie podobal wyjazd do utrachtu w ostatnim czasie i jak zwykle na widzew! miejmy nadzieje ze w tym sezonie tez bedzie pod tym wzgledem bardzo ciekawie i ze bedziemy przezywac wyjazdy jeszcze bardziej fajne niz sa dotychczas!

Fester
28-08-2003, 10:01
bardzo fajny wyjazd byl ostatnia na Amice.... bylo nas malo ale doping z calych sil przez caly mecz :)

Mazi
28-08-2003, 10:54
Jako ,ze na wyjeździe byłem raz - mecz Jagiellonia B-stok- Olimpia Elbląg , sproboje mniej wiecej opisać mecz.

Do B-stoku pojechałem dzień wcześniej ( sobota , mecz był w niedziele ) i nocowałem u kumpla ... wieczorem wypad na miasto i szukanie stadionu , by pozniej nie było kłopotów ze znalezieniem go.Po dosyć długiej jezdzie autobusem trafiłem na stadion - olbrzym ( z 20 tyś miał spokojnie )- po spytaniu się ochroniarza pilnującego tego kolosa okazało się ,że był to stadion Hetmana . Inna sprawa ,ze te białostockie "wembley" nie było odnawiane chyba od 30 lat ! Dzięki ochroniarzowi dowiedziałem się za to , na ktorym stadionie Jaga rozgrywa swoje mecze . Po powrocie do domu zaczęła się mini impreza która trwała do 3 nad ranem ...
Nastepnego dnia budzę się , patrzę na zegarek - 11.20 " ***** mecz jest o 12 " , a mnie jeszcze łeb napiżdża i suszi :zly: ... raz dwa się ubrałem i pojechałem na mecz ...
Jako ,że chciałem usiąść z kibicami OE ( co jest oczywiscie logiczne ;) ) , probowałem wczesniej ,przez B. załatwić sobie bilet na ich sekor, jednak niestety z braku miejsca w autokarze kibiców Olimpii , swojego celu nie zrealizowałem( inna sprawa ,ze w samym Elblągu zostało ok.40 ludzi - bez transportu ,bo jeden autobus nawalił :/ ). Jak zdałem sobie sprawę ,że wsrod ziomków nie usiąde , postanowiłem być incognito :) . No dobra , mowie sobie , trzeba bilet kupić , a kas za ***** nie widać 8- w pewnym momencie zobaczyłem w jednym samochodzie jakieś czerwone pudełko ... okazało się ,ze tam są bilety i "kasa" . Sam bilet kosztował 5 zł , pamietając mecze Legię taką minę zrobiłem jak tą cenę usłyszałem 8- .

Miałem również szczęscie ,ze trafiłem na sektor kibiców Jagi , tuż przy sektorze Olimpii ... Na przeciwko mnie trybuna z ultrasami Jagi , po lewej trybuna z daszkiem ( oczywiście daszek większy niż na poloni :buhaha: ), a po prawej OE . Osobiscie stałem wsród typowych pikników , ktorzy zaspiewali tylko jedną piosenkę ... "LEGIA to stara k...".
Odbyło się mniej wiecej to tak ,ze OE podniosła szale w górze i zaczeła spiewać "Mistrzem Polski jest Legia ..." , ale jak cały stadion w tym momencie nie huknał gwizdami i tą ich przeróbką hymnu ... W takich chwilach widać całą nienawiść do Legii czy W-wy ... Oprócz tego sam młyn Jagi prezentował się bardzo efektownie ... , flagi , spiewy .
Nie wdawając się w szczegóły - w czasie przerwy musiałem się ze wszystkimi piknikami i niektórymi "chuliganami" Jagi ewakuować na dobre 30 m . OE "nas" przyatakowała 8- . Jeszcze co mogę dodać w tej sprawie ,to to,ze po tym całym wydarzeniu straciłem resztkę sympatii do Jagielloni ...

CywiL
28-08-2003, 14:29
Jesli chodzi o mnie to najlepiej się bawiłem w 2000 w Szczecinie ale niewiele moge na ten temat napisać ze względu na " Ustawe o wychowaniu w trzezwości"....
Jesli chodzi o tematy czysto kibicowskie to bardzo podobało mi sie w Łodzi jak Widzew swoja sektorówkę do góry kołami wywiesił.. :buhaha:

Kiju
28-08-2003, 14:53
. No dobra , mowie sobie , trzeba bilet kupić , a kas za ch** nie widać 8- w pewnym momencie zobaczyłem w jednym samochodzie jakieś czerwone pudełko ... okazało się ,ze tam są bilety i "kasa" . Sam bilet kosztował 5 zł , pamietając mecze Legię taką minę zrobiłem jak tą cenę usłyszałem 8- .


Faktycznie,czas w Białymstoku biegnie troche wolniej i niektóre kliamty są smieszne.Mazi,zapomniales dodac o obowiazkowym skubaniu słonecznika wsród tubylców.


Jeszcze co mogę dodać w tej sprawie ,to to,ze po tym całym wydarzeniu straciłem resztkę sympatii do Jagielloni ...

Ja po ostatnim meczu w PP ,kiedy to Jaga przez wiekszośc meczu na nas bluzgała tez straciłem do niej wiele sympatii(choć jeszcze troche mam 8- )



ps.
O ile pamietam to sympatykiem Legii i Jagielloni jest Pesto '8

Mazi
28-08-2003, 15:11
Mazi,zapomniales dodac o obowiazkowym skubaniu słonecznika wsród tubylców.


Hehehe , masz rację , to fakt , co najśmieszniejsze - słonecznika mieli takie dziady , typowe żule , jak i młodzi ludzie :-) .
A i jeszcze dodam ,fajnie było jak młyn Jagi śpiewał "Wszyscy wstają" - najpierw wszystkie pikniki popatrzły sobie w oczy , wstali , usiedli i wrócili do konsumpcji :buhaha: .

Aha i jescze jedno Kiju ,moją wypowiedź przeinaczyłeś w swoim cytacie . Ja bynajmniej nie straciłem sympatii do Jago z powodu pestek ,czy biletów ...

dyha
28-08-2003, 15:27
Barcelona - Legia ostatnio

Ogladając ten mecz w Pubie 50 km od Barcelony (pani spzredająca bilety uparła sie że nie ma już wolnych miejsc :/) Po wszesniejszym spotkaniu z 10 osobową grupą Legionistów w której byli m.in. Bodziach i Blekot z CF , siedzialem i na ich prośbe wsłuchiwałem sie w telewizor i nie musialem sie długo i mocno wsłuchiwac by usłyszeć nasze śpiewy , i wtedy grupa 500 legionistów potrafiła przekrzyczeć cały stadion Barcelony , ktory jakby sie uparł był zapełniony w 85% . Coś niesamoitego , wielki kolos , w **** kibiców Barcelony i słychać tylko Legie ! Po tym jeszcze to samo co przed emczem czyli małe imprezki z Legionistami w Blanes w Disco Arena , Las Vegas i Mimos :D

Pesto
28-08-2003, 17:21
-przedostatni do Wodzislawia tez byl fajny-pilkarze przegrali a my swoje na nic nie zwazajac 'jestesmy zawsze tam...'


tu się zgadzam - szkoda , że mecz przegrany , bo to pierwsza porażka Legii w Wodzisławiu

miejscowi gymnasium-hooligans za bluzgi oberwali ... bułkami :buhaha:

PS a z innej beczki - sochaczewskie wróbelki ćwierkają , że Kiju ma milutkiego przyjaciela z ŁKS. Na imię mu Krystian :]

Harcerz
28-08-2003, 18:39
Ze starszych czasow to na pewno final Pucharu Polski, 5-0 z Lechem w Czestochowie ktorego bylem "aktywnym" ;) uczestnikiem. Najbardziej utkwilo mi w pamieci pierwsze wejscie na stadion i te setki zabandazowanych na bialo glow , naprawde widok z korony stadionu troche szokujacy ,nastepnie w przerwie meczu przemarsz orkiestry kolejowej po biezni i silny ostrzal butelkowy ze strony Lecha, w najlepszej sytuacji byli kolesie co grali na puzonach i talerzach , bo mieli sie czym oslaniac. W czasie przerwy rowniez widzialem punkty pierwszej pomocy medycznej a tam olbrzymie kosze wiklinowe z bandazami i woda utleniona oraz bardzo dlugie kolejki oczekujacych :help: . Po meczu natomiast wbieglismy na boisko pogratulowac pilkarzom i jakis pies tak sie przypiol do mnie ze caly czas mnie ganial po boisku,chyba nie spodobala mu sie opinia jaka wyrazilem wczesniej na jego temat oraz jego najblizszej rodziny.

Harcerz
28-08-2003, 18:46
Z ostatnich lat to dla mnie zeszloroczne spotkanie w Barcelonie , ladny doping, sporo ludzi oraz mnostwo imprez towarzyszacych. Spedzilem w bardzo milej atmosferze 3 dni i tylko wynik meczu moglby by byc troche lepszy.

Foxx
28-08-2003, 20:20
No, to teraz dwa specyficzne wyjazdy ;) :

- Zaglębie Sosnowiec - Legia, bodaj 1991. Jeszcze "kosa" '8 . Na stadion docieramy bardzo wcześnie przed meczem. Pod kasami spotykamy gościa z Wa-wki, któremu jakiś Sosnowiczanin rozwalił flachę na głowie. Nie wyglądał dobrze. Kasy od strony gospodarzy i wejście na trybunę Zagłębia całe w napisach... "GKS" (bez miasta). Ktoś puścił famę, że Zagłębie... pucuje się do Katowic. No i się zaczęło. Przeszliśmy na sektor dla przyjezdnych i bluzgamy. Sosnowiczanie zaczęli się schodzić na mecz - i odpowiadać tym samym. Pamiętam taką naszą flagę - UWAGA - "Wielkie Księstwo Rakowiec" ;) . Tuż przed meczem przyszło ze 20 Starych z Sosnowca i usiadło z nami. Młodzi z ich młyna "CWKS :* ", my chcemy odpowiadać - a ci starzy: "no co się będziecie małolatami przejmować...". Ci w młynie Zagłębia zauważyli, że nie odpowiadamy tym samym i nie wiedzieli jak się zachować, więc... Gromko skandowali "Roman Kosecki!" ::roll:: . Po meczu alkohol na Patelni... Ale wszystko zostało po staremu.

- Lechia/Olimpia Gdańsk - Legia, chyba w 1995. Kto był - ten pamięta. Lechia czeka na nas na dworcu. Czekamy na peronie, aż podjadą autobusy. My: "Legia Warszawa!", oni: "Lechia Gdańsk!", my - przekonani, że teraz zaczną się bluzgi - "Pogoń Szczecin!", a oni... "Wisła Kraków!" i tak do końca, bez ani jednej bluzgi. Na samym stadionie sytuacja radykalnie odmienna, trybuny chodziły od "CWKS :* ", ale znowu... kilku Starych siedziało z nami. Niezły ubaw był, bo nominalnie mecz rozgrywał klub z Poznania (Olimpia), spotkanie odbywało się w Gdańsku, a obecni byli kibole z Gdańska, Gdyni (bardzo dobrze pokazała się Arka - moim zdaniem wtedy lepsza od Lechii), Warszawy, Szczecina i Elblaga ;) . Śmiechu było co niemiara. Po meczu Starzy goszczą Starych, a nas z kumplami gdańscy łysi. Najbardziej schizofreniczne spotkanie, na jakim byłem '8 .

p_J
29-08-2003, 19:07
Co do PP w 1989 w Olsztynie Legia - Jagiellonia to zainteresowani moga zobaczyc kilkanascie filmików z tego meczu http://jagiellonia.eu.org/1989legiajagapp.htm