PDA

Zobacz pełną wersję : W Szczakowiance bez zmian.....



Raffi
17-08-2003, 17:30
www.gazeta.pl


Druga liga. Skandal w Bełchatowie

Mecz na szczycie trzeciej kolejki drugiej ligi zakończył się skandalem z udziałem sędziego, którego piłkarze GKS Bełchatów omal nie zlinczowali. Czy to przypadek, że arbiter mylił się tylko na korzyść Szczakowianki Jaworzno?



Po meczu Jerzy Głomski, obserwator PZPN, nie wychodził z pokoju sędziów przez pół godziny. Jeszcze wcześniej był tam Albin Mikulski, trener Szczakowianki. Przedstawiciele GKS-u twierdzili, że przed pierwszym gwizdkiem szatnię arbitrów miał odwiedzić inny przedstawiciel gości. M.in. z tego powodu wybuchła afera.

Mecz GKS ze Szczakowianką był szlagierem trzeciej kolejki drugiej ligi - gospodarze nie przegrali 28 kolejnych meczów ligowych, zespół z Jaworzna, mimo degradacji z ekstraklasy, zachował najsilniejszy skład. W podstawowej jedenastce znaleźli się m.in.: Andrzej Bledzewski, Jacek Wiśniewski, Witold Wawrzyczek, Ryszard Czerwiec, Maciej Iwański, Adam Kompała i Grzegorz Król. Mimo to przeważał GKS. Około 30 minuty arbiter Artur Starobrat nie zareagował na faul obrońcy Szczakowianki w jego polu karnym, w chwilę później sędzia liniowy Krzysztof Jenda nie zauważył trzymetrowego spalonego, dzięki któremu Grzegorz Król ze Szczakowianki znalazł się sam na sam z bramkarzem i zdobył bramkę. - Na pewno byłem jedynym piłkarzem przed bramkarzem GKS - opowiada o tej sytuacji Król. - Czy tam stałem, czy wbiegłem w momencie podania, nie mogę powiedzieć, bo nie widziałem. Mógł być spalony, mówię uczciwie.

Sytuacja wywołała burzę na boisku. Bełchatowianie doskoczyli do Jendy, nie chcieli nawet wznowić gry. Wreszcie kapitan zawołał wszystkich na boisko.

Jeszcze przed przerwą bełchatowianie wyrównali, ale w 61 min goście przeprowadzili kolejny kontratak, po którym Król uderzył na bramkę. Piłka odbiła się od słupka, od pleców obrońcy GKS i wpadła do siatki. Zdaniem gospodarzy w momencie podania od pomocników Król znów był na spalonym. Później drugi asystent Bartosz Jasiul pokazał spalonego po wyrzucie piłki z autu.

Prawdziwa awantura rozpętała się po końcowym gwizdku. Sędziowie z Warszawy z trudem weszli do budynku klubowego, gdzie czekali na nich piłkarze gospodarzy. Słów, które rzucali w kierunku arbitrów, nie da się powtórzyć. Jeden z asystentów zdążył tylko pogrozić chorągiewką i uciekł na górę.

Prezesa Bełchatowa Kazimierza Bąkowicza zaskoczyła obecność trenerów Szczakowianki w szatni sędziów przed i po meczu. - Czy wpisze pan to do protokołu? - pytał Jerzego Głomskiego. - Trener nie ma prawa tam siedzieć, ale może podziękować za zawody - odpowiadał obserwator.

Obserwator kilka razy oglądał na wideo sporne sytuacje. Nie miał wątpliwości, że sędziowie popełnili fatalne błędy. Później na pół godziny zaszył się pokoju arbitrów. Wyszedł i po kilku minutach namysłu ocenił sędziego... ”mniej niż dobrze”.

Bohater Szczakowianki Grzegorz Król tylko przyglądał się, co dzieje się w budynku klubowym. - Piłkarze z Bełchatowa mają pretensje, ale muszą zrozumieć, że sędziują nam ludzie, którzy nie umieją tego robić.

- W takich okolicznościach mogę przegrać nawet dziesięć meczów - złościł się trener gospodarzy Mariusz Kuras, którego drużyna była niepokonana w lidze od 21 września. - Zapewniam, że tego tak nie zostawimy - dodał prezes GKS. - Obejrzymy kasetę, wypunktujemy wszystkie błędy i będziemy się odwoływać, gdzie się da.

Dla Gazety

Jerzy Frenkiel

dyrektor Garbarni Szczakowianki Jaworzno

To jest żenujące. Nawet nie ma czego komentować. W naszej sytuacji... My boimy się rozmawiać nawet z własnym cieniem. Pierwszy raz widziałem tego sędziego, który prowadził mecz. Nie wiem, kto był obserwatorem. To wszystko niedorzeczne. Widać, ktoś postawił sobie za punkt honoru, żeby zniszczyć nasz klub. Pierwsza bramka rzeczywiście mogła budzić kontrowersje. Nie miałem pewności, czy nie było spalonego, ale całą sytuację oglądałem ze środka boiska, pod dużym katem. Drugi gol był jak najbardziej prawidłowy. To jakaś paranoja jest.

not. tod



Dla Gazety

Wit Żelazko

członek kolegium sędziów PZPN

Już w sobotę słyszałem o tym, co wydarzyło się w Bełchatowie. Obejrzymy wideo z tego spotkania i jeśli potwierdzą się skargi na arbitrów, wyciągniemy konsekwencje. Być może dotkną one także obserwatora, jeśli nie wpisał wszystkiego do protokołu. Po tym, co słyszę, trzeba się wziąć za drugą ligę. Byłem ostatnio na spotkaniu Arka Gdynia - Zagłębie Lubin, ale tam takich cyrków nie było.

MaxxxiM
17-08-2003, 17:35
swoja droga teraz cokolwiek dziwnego wydarzy sie w meczu szczakowianki bedzie afera. troch trudno uwierzyc, zeby byli az tak glupi, bo przeciez maja chyba swiadomosc ze calal Polska sie bedzie im przygladala. z drugiej strony od 1993 roku wiem ze wszystko w polskiej pilce jest mozliwe.

yusta
17-08-2003, 18:10
Na pewno byłem jedynym piłkarzem przed bramkarzem GKS - opowiada o tej sytuacji Król. - Czy tam stałem, czy wbiegłem w momencie podania, nie mogę powiedzieć, bo nie widziałem. Mógł być spalony, mówię uczciwie.

:buhaha:

Jeżeli chcą żeby szum wokól nich trochę ucichł to przede wszystkim powinni chyba ograniczyć wizyty w pokoju sedziowskim. Czy oni są aż tak bezczelni, żeby dalej kręcić?

Raffi
17-08-2003, 18:39
Też mi ciężko sobie to wyobrazić...Tak czy tak, świadomie czy nie, strzelili sobie samobója ;)

szczepan
17-08-2003, 18:44
oni sa inni bo co za czasy...

MaxxxiM
17-08-2003, 19:28
Jeżeli chcą żeby szum wokól nich trochę ucichł to przede wszystkim powinni chyba ograniczyć wizyty w pokoju sedziowskim. Czy oni są aż tak bezczelni, żeby dalej kręcić?

a moze po prostu strasznie ich podnieca widok przebierajacych sie sedziow :buhaha: :rotfl: :buhaha: