PDA

Zobacz pełną wersję : Jazdy z psami



dyha
10-05-2003, 10:42
Chyba każdy z nas spotkał sie z ciekawymi sytuacjami związanymi ze strużami prawa. Były to napewne sprawy związane z meczem jak i napewno prywatne w gronie kumpli. Opiszcie swoje "najciekawsze" przygody.

Ja osobiście na mecz z "uprzejmością" policji sie nie spotkałemn. Lecz była inna ciekawa sytuacja . Siedzimy z ziomkami w parku ,ok 15 osób . Nagle wbija się gliniarz i pyta " CO wiecie o radiu ? " Ja się pytam czy chodzi o nazwisko ( bo jest gość o tym awisku u mnie w mieście) on mówi "Nie ***** , o takie kwadratowe samochodowe , a ty żartownisiu z kolegami pod płot" I tu się zaczeło , wszyscy w 15 stiomy pod płotem , pały wszystkich macają :) a ja w kieszeni mam puszke Montany.... ale na szczęście jakims cudem nie wymacał jej . Potem odbyło się spisanko , i koniec dnia , a właściwie nocy.

takiowaki
10-05-2003, 11:09
Taaa, moze nie z policja, choc czasami tez sie bywalo w charakterze "swiadka" ;-) ale ze straza miejska to normalnie non-stop. Kto zna mniej wiecej Krakow i jego centrum wie, jak teraz sie niewesolo zrobilo i ile tego lazi\jezdzi i to jeszcze nieoznakowani i sie wpieprzaja do ludzi spokojnie sobie palaszujacych roznego rodzaju plyny. Kiedys siedze sobie z kumplami, tak bylo nas z 8, spokojni, godzina kolo 3 nad ranem w spokojnym parku, po kilku browarach w knajpie itd., wyciagamy sobie kolejne browce juz na swiezym powietrzu, tak ze przed nami jest mniej wiecej kolo 30 butelek a tu nagle dup, tajniacy podjezdzaja. Ciezko bylo wytlumaczyc, ze uczymy sie dodawac na butelkach, ale najfajniejsze bylo to, ze nic nie mogli zrobic, bo wszystkie byly zamkniete :)
No ale byly i przygody bez happy-endu, o ktorych nie czas i nie miejsce :)

Luk@s
10-05-2003, 12:01
cush kazdy chyba mial wieksze lub mniejsze przygody ze strozami prawa...
jedno mnie tylko zastanawia jak bylem z kumplem na koncercie The Offspring i DTH i oczywscie Łez :rotfl: w katowickim spodku to po koncercie pocieg mielismy troche pozno wiec zakupilismy sobie piffka i zaczelismy konsumpcje :) a ze bylo to na dworcu (niechcialo nam sie isc gdzies dalej :D ) to po jakims czasie psy nas przyuwazyly i zaczelo sie spisywanie, tamtejsze psiarskie to chyba glupsze jeszcze od naszych... takie texty sypali ze niewiem. a po jakims czasie do domow przyszly kolegia do zaplacenia :( ja 150 a kumpel 50 ktos mzoe wie dlaczego??? za to samo taka lekka rozbierznosc?

Ewelina
10-05-2003, 12:15
moja postac równiez miała do czynienia z policja ale nie w takim sensie ze cos przeskrobałam albo ze policja cos mi tam zrobiła, tylko w takim ze kiedys po pewnym zdarzeniu o ktorym tu juz była mowa kiedys musiałam zeznawac na komendzie :) fajnie mi sie zeznawało, koles straznie powoli pisał na maszynie i juz miałam mu zapropononowac ze sama napisze te zaznania to bedzie szybciej. nie zrobilam tego rzecz jasna bo byłoby to nie za bardzo grzeczne :) :) :)

MaxyM
10-05-2003, 12:45
Mnie kiedyś zawineli na komisariat, w przejściu na Bankowym za schodzenie po schodach ruchomych pod "prąd" - bo od tego się podobno rozwalają. Tak się śmiałem, że nie mogli ze mną wyrobić i mówie dajcie mi na to paragraf, a oni że nie mają no to ja: co ja tutaj robie, zaraz sprawdzamy :rotfl: i mówią bym się nie śmiał bo to ich praca - ale wporządku goście nawet z nimi pogadałem - luz.

Raz wracłąem z dyskoteki, a zima była i chyba się zmęczyłem bo ktoś mnie szarpie otwieram oczy, patrze jakieś osiedle i mówie ty zapal światło nic nie widze, patrze policjant - mówie no ładnie będzie kolska, a on gdzie mieszkam i że zaraz zamarzne, wylegitymowa zobaczył, że nie daleko i odprowadził mnie pod klatke oddał dokumenty i mówi idź się chłopaku wyspać bo jutro będziesz miał kare w postaci kaca - spoko gość.

Nie każdy "pies" z założenia jest zły są wporządku i są sukinkoty - jak w szędzie.

Mrozik
10-05-2003, 13:47
Ja do tej pory nie miałęm większych jazd z psami na meczaach ( poza wyrzuceniem z autobusu :/ ) , ale raz zdarzyło mi się to normalnie na ulicy. Siedziałem na przystanku pod szkołą ( a że było baaardzo zimno to w szaliku i kapturze ) i nagle zaczął jeździć w tą i spowrotem radiowóz . Po paru minutach zaparkował koło mnie ,wyszło z niego 2 policjantów i z takim textem do mnie " Do radiowozu prosze " . Zaśmiałem się bo nie mieli do tego żadnych podstaw :/. Ale widocznie nie musieli mieć, bo zapakowali mnie do środka siłą. Po dojechaniu na komisariat , zaczęły się różne pytania. Chodziło im o to że podobno skroiłem jkakiegoś dzieciaka. Oczywiście po dłuższej rozmowie ( 2 godz. ***** ) tylko mnie spisali i kazali ( dosłownie) "***********". Taka ta nasza policja jest...

dyha
10-05-2003, 14:28
Nie każdy "pies" z założenia jest zły są wporządku i są sukinkoty - jak w szędzie.

Ja jednak jeszcze ani razu nie spotkałem się z pomocą od strużów prawa .

legart
10-05-2003, 14:55
Nie każdy "pies" z założenia jest zły są wporządku i są sukinkoty - jak w szędzie.

Ja jednak jeszcze ani razu nie spotkałem się z pomocą od strużów prawa .

Mi tam kiedyś pomogli... wsiąść do radiowozu 8-

_Bart
10-05-2003, 15:04
Nie każdy "pies" z założenia jest zły są wporządku i są sukinkoty - jak w szędzie.

Ja jednak jeszcze ani razu nie spotkałem się z pomocą od strużów prawa .

Mi tam kiedyś pomogli... wsiąść do radiowozu 8-

Mi też pomogli zmniejszyć mandat z 300 zł i 8 pkt do 50 zł i 0 pkt. :>

A jazd z nimi troche już przeszedłem głównie po pamiętnym meczu z Wisłą co to avantura była.

Łysolek
10-05-2003, 15:07
będąc kibicem Legii już ponad 10 lat i jeżdżąc na wyjazdy nie sposób nie mieć problemów z policją :/

Ewelina
10-05-2003, 15:11
będąc kibicem Legii już ponad 10 lat i jeżdżąc na wyjazdy nie sposób nie mieć problemów z policją :/


trafne spostrzezenie :) chyba... :)

Aureliusz
10-05-2003, 15:52
będąc kibicem Legii już ponad 10 lat i jeżdżąc na wyjazdy nie sposób nie mieć problemów z policją :/
Co prawda to prawda, ale nawet będąc spokojnym kibicem, nie ma się pewności że jakiś pies się nie przyczepi. Zawsze znajdzie jakiś powód żeby się przeszukać, czy spałować

_Bart
10-05-2003, 16:24
Zawsze znajdzie jakiś powód żeby się przeszukać, czy spałować

Oj byś sie wstydził :rotfl:

MaxyM
10-05-2003, 16:27
Zawsze znajdzie jakiś powód żeby się przeszukać, czy spałować

Oj byś sie wstydził :rotfl:

8-

:buhaha:

No, no, no bez takich przekazów na forum to nie xlaski :rotfl: .

yakuza
10-05-2003, 18:50
Zawsze znajdzie jakiś powód żeby się przeszukać, czy spałować
:buhaha: :rotfl: Zajączek - rozumiem Cię :oho:

c_zary
10-05-2003, 19:36
Najlepsza jazda to byla jak kiedys wracalismy po Sylwku do domu w Szczawnicy. Psy sie zatrzymaly, zeby nas pouczyc, ze nie chodzi sie srodkiem drogi, a jeden z naszych myslal ze to ktos bierze nas stopem i chcial im sie wladowac do srodka :rotfl:

Q_(L)
12-05-2003, 11:14
Problemy... nie!
Przygody... TAK!

Najzabawniejsze jazdy mieliśmy z kiedyś kumplami w wakacje na morzem w Sztutowie (miejscowość między Stegną a Kątami Rybackimi)

Którejś nocy jak zawsze wracaliśmy z dyskoteki "Na wydmie". Po przekroczeniu bramy ośrodka w którym mieszkaliśmy zastaliśmy rozwalone ławki i tablice ogłoszeń. Wiedząc, że kierowniczka ośrodka (stara pijaczka) nas nie lubi i "będzie na nas" posprzątaliśmy co się dało...
Oczywiście było na nas i ta stara krowa zawiadomiła policję... Mieszkaliśmy w kilku domkach więc prewencja troszkę błądziła. Nie będę też opisywał wszystkiego...
- w pierszym domku do którego dotarli trafiają na najbardziej najebanego z nas wszystkich, który śpi twarzą do okna i chłopaki nie mogli go dobudzić. Podchodzi pies i szturcha ziomka pałą, na co kumplel piernął (o naszą reakcję nietrudno się domyślić), pies nie daje za wygraną i budzi tego samego kumpla szarpiąc go za ramię i słyszy "**********"
- w tym samym domku mieszkał chłopak z Chicago (brat jednego z moich kumpli), pies prosi go o dokumenty, a on "udaje greka", że nie rozumie (dodam, że bardzo dobrze mówił po polsku), ale w dońcu się "domyślił". Wtedy w Poslce obowiązywały jeszcze satre dowody osobiste, a qmpel miał "plastik"... pies gląda i mówi do drugiego psa... "Marek zobacz o co z tym qrwa chodzi..." Gadka-szmatka z bratem-tłumaczem i zaczyna się spisywanie... Adres: kumpel nawija po angielsku, a pies na to: "dobra, dobra, Chicago wystarczy i w notesie napisał... Szikago :rotfl:
- na dowidzenia powiedzieli, że należy nam się jeszcze "mandat sanitarny"

Następnego dnia spotkaliśmy tych samych policjantów na dyskotece, ale byłi w cywilu, bo służbę mieli ich kumple...
Powiedzieli, żebyśmy się ich interwencją nie przejmowali, bo jak słyszeli jesteśmy spoko, a że byli na służbie to musieli przyjechać, bo ta stara pijaczka zadzwoniła :rotfl:

p.s. A wandali przuważyli inni wczasowicze i okazało się, że jednym z nich był wnuczek pani kierowniczki... :rotfl:

MaxyM
12-05-2003, 11:29
Q :rotfl:

Na wyjazdach tak jest, ze sie zbytnio nie przejmuja. Mnie w Rucianym Nida schaby stlukly do nie przytomnosci i wrzucili na tyly dyskoteki, tak by mnie nikt nie zauwazyl. Kumple zaczeli poszukiwania, i po pewnym czasie pojechali na komisariat by mnie zaczeli szukac, badz sprawdzic czy nie trafilem za pijanstwo do Rucianej Izby.
Wiecie jak im policjanci pomogli: Ile ma lat? Aha nie bedziemy go szukac, pewno jebie jakas babe na jachcie - powinniscie mu zazdroscic - no bylo czego, ryj jak marmolada, w krwi od oczu po kolana.

W tym ssamym Rucianym, siedzimy w pizzerni i ludzia fure trzasneli, podjechal policjant na rowerze po 20 minutach, zapytal sie w ktora strone ucieklu, nadal na krotkofalufke, ze jedzie w poscig i pojechal na rowerze w strone Wawy :rotfl: .

Raffi
12-05-2003, 11:50
Problemów jako takich chyba nie miałem (no...jak miałem 10 lat, to mnie spisali razem z kolegami za....wtargnięcie na teren ambasady kanadyjskiej w celu pozbierania kasztanów do "wojny" '8 )

Poniższe traktujcie jako przestrogę dla mieszkających na Górnym Mokotowie [bo jak mówił kumpel - "ja juz się przyzwyczaiłem"]:

Kumple nagrywali w domu płytę (CDR ofkorz ;) ) no i wybrałem się, żeby trochę popodglądać (i pośpiewać w chórkach :) ), spieszyło mi się, bo niosłem im kable i mikrofon, przebiegam przez Puławską, już tylko 100 m i.... "Proszę stać! Policja!" - z samochodu wygląda gliiniarz w cywilu i wyciąga blachę. Władowali mnie do gruchota i wiozą "na okazanie" ("no chyba że chcesz płacić kolegium"), podjechali pod liceum(?) na Woronicza, tam dupnęli 2 kolejnych kolesi, którzy przebiegali przez jezdnię (obaj mieli juz zresztą "doswiadczenie" w tego typu sytuacjach, jak się okazało 8) ) i jazda na komisariat na Malczewskiego.
Tam czekamy chyba ze 2,5 godziny, bo "świadek się zawieruszył" :rotfl:
Wkrótce okazuje się, że będziemy mieli towarzystwo - "nożownika z Puławskiej", który obrabiał babcie na ulicy i którego szukano juz od ponad roku podobno. W końcu wchodzi jakiś klient - z wyglądu totalny badziew, 1.70 w kapeluszu, muskulatura Bodzia Smolenia no i zaczęło się okazanie
Na szczęście nie zostałem rozpoznany jako groźny bandyta :> i wyszedłem w końcu, wkurzony na maxa, wchodzę do kumpla - a tam mówią, że sesji i tak by nie było, bo wokalistkę samochód rąbnął po drodze, na szczęście niegroźnie....

aaadamm
12-05-2003, 12:11
ja jako takich nie mialem....ale ..naszczescie jeszcze mnei nie spisali..a dobrze ..bo u nas jest taki zwyczaj ze jak spisuja..to potem wysylaja wezwanei do kolegium (bynajmiej kiedys tak bylo)

pierwszy raz - zatrzymali mnie jak zjerzdzale mrowerem w miejscu w ktorym ruch jest zabroniony...a jechalem bardzo szybko bo to bylo z gorki..oni mnie zatrzymuja....a im ..panie wladzo..ja na mecz sie spiesze...przeciez Tecza Krosno dzis gra...o on...a ty co /? a ja...no kurcze....kibic...i mnei puscil..hehe...potem widzialem ich na meczu :)):)

dwa - przyjechal kiedys Ikonowicz (PPS) do nas..bylem chyba w 1 LO.... i zaczal gadac...ja sie wkurzyle mbo zaczal jechac prawice...wzielem ....pozrywalem kwiatki z klombow i zaczelem rzucac pod scene...podeszy paly wziely mnie na bok..i mowia...chlopcze..idz stad...bozaraz do suki...a ja mowie..to uciszcie tego durnia bo glupoty gada....juz chcialei mnie spisac...ale........ okazalo sie ze maja podobne poglady ..powiedzieli..wiemy..ale co my mozemy..kolesie byli spoko..widac mieli podobne poglady....

trzeci raz..na meczu w Utrechcie..... patrze sie zajebisy kordon policji otacza wejscie na sektor Legii..ja troche sie spoznilem (bylo z 20 minut przed meczem)..wokol masa holendrow..dra sie ns stop Fuck poland..ja sam..lekko spanikowany..podchdze do polincanta i mowie..mu ze jestem z polski i ze cchem isc na sektor Legii bo mnei u zaraz zabija...jak sie dowiedza ze jestem z Polski... no koles wzial mnie zaproawdzil...elegancko.....pod samo wejscie :):):)

ogolnei jeszcze probelmow takich z psami nei mialem.... i wole nie miec...bo policja to jednak badz co badz nei ciekawa arternatywa