PDA

Zobacz pełną wersję : Spotkania/wyjazdy/parapetówy/melanże itd.



MaxyM
02-08-2003, 22:39
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .

Łysolek
02-08-2003, 22:43
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .
a wczoraj to się zapomniało o spotkaniu , echh... Maksiu , Maksiu ... :/

Harcerz
02-08-2003, 22:45
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .

Tylko nie spiewajcie za glosno bo Marysie obudzicie ;) .

Zaraz wychodze na parapetowke do kumpla,cos czuje ze znowu mnie czeka ciezka noc.

Łysolek
02-08-2003, 22:47
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .

Tylko nie spiewajcie za glosno bo Marysie obudzicie ;) .

Zaraz wychodze na parapetowke do kumpla,cos czuje ze znowu mnie czeka ciezka noc.
a swoją drogą Ciebie Harcerz to bym na piwo zaprosił !!! :D:D Pozdro z upalnej Polski :P

Harcerz
02-08-2003, 22:50
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .

Tylko nie spiewajcie za glosno bo Marysie obudzicie ;) .

Zaraz wychodze na parapetowke do kumpla,cos czuje ze znowu mnie czeka ciezka noc.
a swoją drogą Ciebie Harcerz to bym na piwo zaprosił !!! :D:D Pozdro z upalnej Polski :P

Niedlugo bedzie okazja.Tutaj tez goraco i wilgotno.

MaxyM
02-08-2003, 22:53
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .

Tylko nie spiewajcie za glosno bo Marysie obudzicie ;) .

Zaraz wychodze na parapetowke do kumpla,cos czuje ze znowu mnie czeka ciezka noc.

Marysia wyekspedjowana z mamusią na Mazury, pije trzeci dzień, to pisłem ja kochający mąż i ojciec legart

MaxyM
02-08-2003, 22:56
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .
a wczoraj to się zapomniało o spotkaniu , echh... Maksiu , Maksiu ... :/

Sie kurde nie zapomnialo, ale jakby twoja Nathi wyjezdzala sama nad morze, to bys tez jak pies z nia warowal ostatni dzien. A napisalem, ze mnie nie bedzie... Adam sie ***** nie brazaj, bo gdyby nie kobita to bym z wami wczoraj pojechal alkoholowo 8) .

MaxyM
02-08-2003, 22:57
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .

Tylko nie spiewajcie za glosno bo Marysie obudzicie ;) .

Zaraz wychodze na parapetowke do kumpla,cos czuje ze znowu mnie czeka ciezka noc.

Legart jest wolny od paru dni i wiesz jak to jest... :pijok:

Harcerz to pokaz im tam jak chlopaki z Wawy pija :D .

Harcerz
02-08-2003, 23:33
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .

Tylko nie spiewajcie za glosno bo Marysie obudzicie ;) .

Zaraz wychodze na parapetowke do kumpla,cos czuje ze znowu mnie czeka ciezka noc.

Legart jest wolny od paru dni i wiesz jak to jest... :pijok:

Harcerz to pokaz im tam jak chlopaki z Wawy pija :D .

Juz im wczoraj a raczej dzisiaj pokazalem,na szczescie byly jeszcze w miare trzezwe dwie studentki (z Lodzi) i mnie o 5 rano do domu dostarczyly.
Ale Red Bull w polaczeniu z pieczenia wolowa postawil mnie na nogi i mozna zaczac trening od nowa. ;)

MaxyM
02-08-2003, 23:41
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .

Tylko nie spiewajcie za glosno bo Marysie obudzicie ;) .

Zaraz wychodze na parapetowke do kumpla,cos czuje ze znowu mnie czeka ciezka noc.

Legart jest wolny od paru dni i wiesz jak to jest... :pijok:

Harcerz to pokaz im tam jak chlopaki z Wawy pija :D .

Juz im wczoraj a raczej dzisiaj pokazalem,na szczescie byly jeszcze w miare trzezwe dwie studentki (z Lodzi) i mnie o 5 rano do domu dostarczyly.
Ale Red Bull w polaczeniu z pieczenia wolowa postawil mnie na nogi i mozna zaczac trening od nowa. ;)

Sudentki z Łodzi :o - oj Harcerz ty to jesteś ziom :D . Jak będe tam u was w us to sie jakos skontaktujemy :> .

Adiq
02-08-2003, 23:42
Piszcie teraz tutaj.

MaxyM
02-08-2003, 23:59
:D

MaxyM
03-08-2003, 00:04
Nie mam tego pliku na dysku z Zakopanym, ale napisze jeszcze raz jak nie znajdę... postanowiłem opisać wyjazd do Władysławowa tym razem, bo jest lato, a nie zima...

Władysławowo – Dzień Pierwszy

Wchodzimy do pociągu na Centralnym, wpakowaliśmy się do przedziału, pierwszy zonk, moja torba spadła centralnie jakiejś grubej raszpli na łeb, babę ścięło z nóg, zapewne dostała odznaczającej się od środka, butlą Absoluta... myślę sobie, no w mordę minuta nie minęła, a już mam wroga w przedziale... no nic. Ruszyliśmy, na początku grzeczne chłopaki, poszliśmy do Warsa, po jakichś dwóch godzinach wróciliśmy jako inni ludzie... wzrok mętny, humor i w ogóle śmieszni byliśmy, oczywiście sami dla siebie... ludzie w przedziale zaczynają wyjmować serdelki, parówki i kanapki, to my swój prowiant też, Wyborowa, Absolut, Finalandi nie ruszaliśmy, bo w końcu była 11:00... a nie 13... Dalej drogi zbytnio nie pamiętam, wiem, że się cholernie trudno rzyga w tych wspaniałych kiblach, bałem się, że mnie wciągnie. Dojechaliśmy, standard, wytoczyliśmy się z pociągu i położyliśmy się na peronie, na torbach własnych... Taryfe ktoś wezwał, może zawiadowca... Dojechaliśmy na kwatery zostawiliśmy torby, w ogóle przywitał nas Paopei z Żoną Kunegundą... Mieszkaliśmy na 1 piętrze, a na parterze mieliśmy tak zwaną swojską knajpę... niby się cieszyliśmy ale jak zobaczyliśmy stałych bywalców, którzy będą pod naszym balkonem, miny trochę zrzedły... Poszliśmy do pubu, nie tego na dole, bo mieli full opcje, a do tego jakiś dwóch 60 letnich dziadów wzięło się za łby o ostatniego szluga... poszliśmy do innego, wchodzimy zamawiamy i chcieliśmy się rozeznać w sytuacji na mieście... Pytamy się szefa, szefie jak tu jest z wami miejscowymi, są problemy – nie skąd oni tutaj turystów nie ruszają, bo wiedzą że z was żyjemy, a skąd jesteście – z Warszawy odpowiedzieliśmy dumnie, odpowiedział kto mógł bo np. ja z kolegą już nie mogliśmy – a on, o ***** to nie mówcie... To sobie wymyśliliśmy, że będziemy z Opola, kumpel tam kiedyś był, szkoda, że nie dodał iż w wieku 4 lat... Kumple zostali się dobić, a ja z kolegą poszliśmy na rekonesans w sprawie maniurek, usiedliśmy w jakimś parku z browarami, i się gapimy, **** widzimy ale się gapimy, dzwoni do mnie telefon, godzina 15:00, odbieram po 4 połączeniu, bo wcześniej nie mogłem sięgnąć do kieszeni, jakieś ***** wiatry mi rękę znosiły, odbieram a tam ojciec, gdzie jestem i czy dojechałem, a ja mówię, że dojechałem i nie będę z nim gadał bo jestem w dyskotece, a on, że o 15:00, a ja że tak bo tu się wcześniej wieczór robi... Wiem, wiem... Po tej wybitnie udanej ściemie dostrzegłem na drugim końcu parku dwie dziewczyny, same kontury widziałem ale to bez różnicy, liczyła się odmienna płeć, podążyłem w stronę dwójki niewiast przez tulipany i róże, w miarę bliskiego celu, kontury stały się wyraźniejsze, a dziewczyny okazały być się bardzo ładnymi studentkami, czy studentkami to nie wiem, ale w tym wieku... Idę sobie i myślę, powiedz coś mądrego, elokwentnego, kulturalnego i z przebłyskiem geniuszu, żeby je zainteresować sobą i kolegą, który leżał na ławce po drugiej stronie parku... Dochodzę do nich i z moich ust najlepszy tekst jaki kiedykolwiek wypowiedziałem na podrywie – E wy, chcecie ***** iść na Caltsberga? – nie chciały, nie dziwie się... Wróciłem do kolegi... teraz już we dwóch leżeliśmy na ławce... po chwili dostrzegłem drugie dwie dziewczyny, poszedłem, zawlekłem się bardziej pasuje... Podchodzę bełkocze ale widzę nutę zainteresowania z ich strony i może było by dobrze ale się zrzygałem na lewo od nich... 0:2 dla turystek... myślę, to ***** koniec... nie podrywam dziś bo mam nie fart... poszedłem z kumplem do pubu, nasi nas znaleźli, poszliśmy do pubu... czarna dziura... Ocknąłem się w nocy, w jakiejś restauracji, siedziałem w ogródku i gadałem do jakiegoś psa, prawdziwego ***** burka... patrzę na stolik, a tam piwa, wódka itd. – znacie taką akcje – siedzę, rozglądam się dalej, widzę że wszyscy już mamy jeden stan, a koleżka co i raz zamawia surówkę z czerwonej kapusty, jak zamówił 11, a 10 stało na stoliku, zapytałem się dlaczego? – on mi na to, że podoba mu się kelnerka i nie wie jak zagadać – bardzo mądry był – powiedziałem, by szedł do środka i zagadał – po wypiciu kolejnej lufy, przypomniałem sobie, że go tam posłałem i jeszcze nie wrócił – wchodzę do środka, a tam mój kumpel robi striptiz na środku restauracji – podchodzę i mówię, co ty ***** robisz, a on że panie mu obiecały smażonego rekina za striptiz, kontrolnie strzeliłem go z graby w potylice i mówię, ty idioto w Bałtyku nie ma rekinów, posłał im i wyszliśmy do rebiaty... znów czarna dziura... ocknąłem się na plaży... jak byliśmy już po postanowieniu – do waleta i do morza – po haśle przystąpiliśmy do czynów, każdy się rozgląda, nikogo nie ma, jak już wszyscy staliśmy jak Adam, z tyłu dobiegł nas śmiech, bo z tyłu była ***** plażowa knajpa wypełniona po brzegi... mieliśmy to już gdzieś i do morza... całe szczęście, że było zimne i nikt nie odważył się zanurzyć, bo mogło by nas być mniej rano... zabraliśmy ciuchy i do pubu... nie byliśmy wstanie pić to po zamówieniu, zaczęliśmy się lać browarami... Wywalili nas na zbity pysk... czarna dziura, budzę się na kwaterach...

To był dzień pierwszy... CDN



Władysławowo – Dzień Drugi

Drugi dzień zaczął się normalnie, znaczy normalnie jak na wyjazdy, normalnie ***** nie mogłem zwlec się z łóżka, miałem wrażenie, że głowy nie mam, a po drugiej stronie pokoju leży trup, a to tylko mój kumpel leżał bezdechu, blady jak płótno, tak leże i się na niego patrzę, bo nie chciało mi się przekręcić na drugi bok, nagle widzę jak jego blada facjata staje się zielona, otwiera oczy – jak wytwór Dr. Frenkenstaina – i wali bełta na pokój... no to już po przyjaznym dla oka apartamencie, sobie pomyślałem... ale jakoś mnie to zbytnio nie wzruszyło... co będę kłamał... tym bardziej, że kumpel przykrył to siatką i już było ok... Po porannej gimnastyce, czyli wstania z łóżka i ustania na nogach, poszedłem z kumplem po śniadanie dla wszystkich... idziemy głównym deptakiem i jak zwykle... ktoś do mnie macha... ktoś się śmieje... a jeszcze co poniektórzy, się wydzierają... się ma chłopaki z Opola, się masz MaxyM, się masz Bober... ale wczoraj narozrabialiśmy sobie pomyślałem i wszedłem do sklepu spożywczego... kupiłem jakiegoś kuraka, bułki i gdy płaciłem wpadło mi pod lodówkę 2 złote, nie chciałem się turlać po sklepie i wyszedłem... gdy wracaliśmy, dojrzeliśmy nasze bokserki na budkach straganowych... udawaliśmy oczywiście, że nie nasze... a całe zajście obgadaliśmy po koleżeńsku, czyli milczeniem... Zjedliśmy, i zeszliśmy na dół do pubu po piwo, by sobie rozpocząć relax day na balkonie, piw było masę do wyboru do koloru, mogliśmy kupić Ambera mocnego lub Ambera mocnego albo Ambera mocnego, więc wybraliśmy Ambera mocnego, miało być po 1-2, wyszliśmy z kratą i 5 dodatkowymi, jakby zabrakło, przecież daleko mieliśmy... całe jedno piętro... bardzo fajnie się piło te killery, tylko, że znowu ...czarna dziura... łapie zoom jak się wydzieram z balkonu do jakiś maniurek – chodźcie do nas mamy Ambera mocnego za darmo, jakby to piwo było co najmniej Niebieskim Johnnie Walkerem, jeszcze małe spięcie z łachudrą na dole, bo ****** powiedział żebym się nie darł, bo mu hity Szczepanika przerywam darciem ryja, coś tam mu powiedziałem, by sobie głośniej zrobił jak tak lubi, w jakim ja szoku byłem gdy po chwili się zorientowałem, że te hitty u nas w radiu lecą... oczywiście dziewczyny uciekły... a ja jeszcze z 5 minut z dziadygą się kłóciłem... w nerwach wypiłem kolejnego Ambera na hejnał i znów... black out,... otwieram oczy, leże na balkonie, a kumpel mi zdjęcie robi... jedyne zdjęcie jakie zrobiliśmy na wakacjach... poszliśmy się odświeżyć... czyli porzygać się i umyć zęby... a następnie na miasto, znaczy na plażę... ale po drodze do plaży były puby dlatego poszliśmy do jakiejś knajpy i było bardzo śmiesznie do momentu, kiedy władze przejął Pan Kilka Promili... Zaczęło się śpiewanie, i takie tam... wiecie jak to jest, wydaje ci się, że jesteś sam z kolegami, a wokoło pusto... nic bardziej mylnego... w każdym razie poszedłem po kolejne piwko i drinka, ale baba mi mówi, że mi nie da, bo już nie mogę pić i nie trzeźwym nie sprzedają... no to wiecie jak to jest, gdy ktoś ci powie, ze jesteś pijany, a ty się z tym nie zgadzasz i za wszelką cenę chcesz pokazać, żeś trzeźwy... heh... nie udało się, nawet stanie na jednej nodze zawiodło, bo się wypieprzyłem pod bar, tak mi dobrze ta czynność wychodziła... jak już nic nie poskutkowało, wyjąłem dowód, który miałem z trzy miesiące i walnąłem nim na ladę, krzycząc... dawaj browar, przecież mam dowód... i wiecie co, wynieśli mnie ***** z knajpy... ochroniarze... obraziłem się na knajpę, zresztą nie tylko ja bo i koledzy i jeszcze jakaś rodzina, powiedziała do barmanki, że w takim towarzystwie, nie będzie z rodziną jeść... jej strata, w ogóle o kim ona mówiła się zastanawialiśmy... Poszliśmy gdzie indziej, i w ogóle przecież nie będziemy siedzieć tam gdzie hołota... Poszliśmy na dyskotekę... całkiem miła atmosfera, kto podrywa jakąś dziewczynę zaraz dostawał wpierdol od miejscowych... rezerwacje ***** mieli czy jak... ale oczywiście nam to nie przeszkodziło... czekaliśmy jak agresorzy kogoś wynosili, wtedy mieliśmy pięć minut na podryw... bo całe chamstwo było na dworze machając rączkami i nóżkami... inaczej mówiąc, chłopaki lubili aerobik... i tak za trzecim razem, wyrwaliśmy panienki i od razu z nimi wyszliśmy, byśmy nie dołączyli do wesołej rebiaty, która była już po aerobiku... eleganckie panny, w ogóle było zajebiście do momentu kiedy się nie spytały skąd jesteśmy, a kumpel tak się chyba wkręcił, że powiedział Opole... No i wiecie co... One też były z Opola... zaczęły się pytania, na początku jeszcze jakoś było, ale potem wyszliśmy na debili... i zamiast się przyznać, nie chcieliśmy wyjść na nie wiarygodnych... do tego stopnia, że nie wiedzieliśmy gdzie jest główny rynek w Opolu, sala koncertowa itd. Dziewczyny poszły do łazienki i już nie wróciły miały dość idiotów... Wcale się nie przejęliśmy, poszliśmy dalej pić... Siedzimy w knajpie, na pewno nie 5 gwiazdkowej, kumple mówią byśmy coś zaśpiewali, no i jeden zarzucił Arka... ...Trzeba było się ewakuować... W drodze powrotnej zrobiło mi się nie dobrze, więc poszedłem sobie gdzieś elegancko na ubocze, i poprawiam samopoczucie... A tu nagle jakiś cham, mówi do mnie zza pleców, oj nie ładnie... Na co ja, to nie patrz durniu i idź dalej... Skończyłem, odwracam się... kumple na drugiej stronie leżą ze śmiechu, bo cham był Policjantem... mandat 50 zeta dostałem, podobno dlatego, że miał poczucie humoru nie wylądowałem na komendzie... fajny typ, nie ma co... w końcu po dniu pełnym wrażeń dotarliśmy na kwatery, no jeszcze zahaczając o pub na dole... i poszliśmy jak normalni ludzie spać... Czyli, pijani o 6 rano...Jeszcze przed snem kumpel wybił sobie palca, bo polował na ćmę, ćmy nie trafił bamboszem, ale róg stołu... Stąd ten wybity palec...

Koniec drugiego dnia... CDN
s


Władysławowo – dzień trzeci.

Dzień rozpoczął się standardowo, czyli oczy przekrwione, oddech odbijający się od poduszki zabijał, gęba spuchnięta, mózg oszołomiony, w ogóle ***** budziłeś się ziom ze świadomością, że poprzedniego dnia skróciłeś sobie życie o przynajmniej dwa lata. Otworzyłem oczy i ukazał mi się ten sam widok, trup siny naprzeciwko, pokój to już był totalny armagedon, dywanu widać nie było spod puszek pustych i butelek od browarów, tak, żyliśmy w chlewie – sami go sobie stworzyliśmy, ale w końcu tam tylko spaliśmy i to średnio po trzy godziny dziennie, więc się zbytnio nie przejmowaliśmy. Kumpla obudziłem, rzucając w niego pustą puszką po – no po czym – brawo, po mocnym Amberze, tak, tak, puszki też mieli. Wstaliśmy we dwóch, poszliśmy resztę obudzić, standardowo, wodą... Gdy już wszyscy wstali, oddali ciosy za wodę i doszli w miarę do siebie, czytaj, przestali się wywalać i gibać po pokoju niczym Genowaefa Pigwa na scenie, wyszliśmy na zewnątrz, do sklepu... Sklep był nie opodal, w ogóle tam fajnie było bo wszystko blisko, do plaży nawet nie było 300m, szkoda tylko, że przed nią było z tuzin pubów, bo więcej po za pierwszą nocą nie dotarliśmy... ale dalej o sklepie, poszliśmy po pasztet drobiowy i bułki, weszliśmy i oczom naszym ukazały się fajne sklepikarki, bardzo fajne, chcieliśmy wywrzeć wrażenie, dlatego oprócz wyżej wymienionych produktów kupiliśmy po trzy piwa i wypiliśmy pod sklepem na ławeczce, nie był to zbyt dobry pomysł, w ogóle ***** nie było to mądre zagranie, bo z czterech pijących, tylko jeden się mógł podnieść i odebrać wcześniej zamówiony prowiant... reszta nie była w stanie, była gdzieś dziewiąta rano, a Warszawska ekipa była schlana jak szlachta w Panu Tadeuszu... dlatego chcąc nie chcąc śniadanie zjedliśmy pod sklepem, w towarzystwie miejscowego Zbycha. Zbychu w ogóle był śmieszny, nie wiem skąd się wziął, wiem tylko, że jak w miarę kumałem o co chodzi, to Zbychu już był i pił browar, miał z dwa zęby, i wygląd kloszarda, ale był strasznie śmieszny, kiedyś był rybakiem i chyba nadal można było to od niego wyczuć, walił halibutem strasznie, ale typ był strasznie fajny, przekazał mi kilka mądrości życiowych, które pamiętam do dziś... np. Zerwani filmu, powoduje, że jesteś bardziej odporny następnym razem, możesz wypić więcej... ale też były takie bardziej filozoficzne... jak ta, że żyjemy jako pachoły trzech, czterech ludzi na Ziemi, o których nikt nie słyszał, ale oni rządzą tym Światem, patrzcie, wtedy jeszcze nie było Matrixa, a on już to wiedział... , nie ważne... chłopaki po pasztecie chyba nabrali odwagi, a może po tych piwach i poszli zagadać ze sklepowymi, i wiecie, że się z nimi umówili, albo browary pomogły i wywarły wrażenie, albo one też tak dzień rozpoczynały... fuck it... ważne, że się umówili na wieczór... Po wspaniałym i jak odżywczym śniadaniu udaliśmy się na kwatery, w drodze kupując cztery Sofie – na łeb dla każdego – dzięki temu nauczyłem się otwierać wino, kluczami... Poszliśmy na nasz taras widokowy i doprawiliśmy się do końca... czarna dziura... obudziłem się późnym popołudniem, wszyscy się obudziliśmy... było wiadomo, bo całe ekipa spotkała się pod wspólną łazienką, nie do sikania, do rzygania... Właścicielka nie była zachwycona tym widokiem, ale co zrobić, pensjonariusz płaci, pensjonariusz wymaga... Po kilku kolejkach, wyszliśmy w miasto... Daleko nie wyszliśmy, bo najpierw do tego pubu na dole... wpiliśmy trochę, pograliśmy we flipery i dalej w drogę... do innego pubu... Tam, też to samo, polano, wódkę, sok, browara i tak jeszcze kilka razy... potem się rozeszliśmy, dwóch poszło na spotkanie ze sklepikarkami, a ja z Bartkiem uderzyliśmy w miasto... Cud, że pozostałych dwóch pamiętało gdzie się umówili... Ja i kolega dotarliśmy w końcu do jakiegoś pubu i tam oddając się dalszemu pijaństwu, poznaliśmy dwie fajne dziewczyny, zaprosiliśmy, postawiliśmy to i owo i imprezka w najlepsze... Po jakimś czasie dziewczyny zapytały się nas skąd jesteśmy... stała opcja choć spalona... Opole... One do nas, o fajnie, a co robiliście w lato 97-98... My, że piliśmy i dobrze się bawiliśmy... Nagle one osłupiały i mówią – przecież była powódź - no tak... zapomnieliśmy o pieprzonej powodzi... zaraz się zreflektowaliśmy i mówimy, że no tak, pływaliśmy pontonem po chleb, a dopiero potem się bawiliśmy... jak wyschło wszystko... dziewczyny najwyraźniej łyknęły tą bzdurę, bo nam jeszcze współczuły... Hehe... głupie to takie... ale nie ważne... Poszliśmy z nimi do dyskoteki, Czarnego Konia, mieliśmy nadzieję, że tam aerobiku nie robią z tymi co już z własnymi dziewczynami przyjdą... mieliśmy rację, nie robili... w każdym razie sytuacja rozwijała się wyśmienicie, ale ten ****** pech... poszedłem się wysikać, i elegancko, ale, no ***** czy zawsze musi być jakieś ale? Wiecie, znacie, te kible z kranami otwierającymi przepływ wody gdy pociągniesz wajchę kranu do góry... no właśnie, nigdy nie wiadomo ile trzeba wziąć do góry... i ja nie wiedziałem, w każdym razie, za bardzo pociągnąłem i... – trzask – spodnie w kroczu zalane, po kolana... miałem kremowe, nie wyglądało to najlepiej, wyglądało jakbym się zsikał w galoty... nie mogłem tak wrócić... znaczy mogłem, ale nie chciałem, nie chciałem się tłumaczyć... może jakbym miał tabliczkę i markera, bym napisał co się stało i przyczepił sobie na szyi, ale nie miałem... ewakuowałem się na zewnątrz i krążyłem po deptaku niczym ochroniarz Solidu pod monopolem... Lato było ,myślę wyschnie szybko... no i może szybko wyschło, ale było po jabłkach... znaczy po dziewczynach... kolega nie był dusza towarzystwa tego dnia i dwóch nie utrzymał... odeszły... kolega mnie znalazł jak piłem piwo przy barze w Warce Pub, siedziałem przy barze, by nie rzucać się w oczy z mokrym kroczem... pogadaliśmy, popiliśmy i poszliśmy na kwatery, kupując wcześniej jeszcze kilka piw do domu... w jakimś lepszym monopolu, na Ambery już patrzeć nie mogliśmy... siedzimy pijemy, gadamy o egzystencji w tym pieprzonym Świecie i nagle słyszymy kroki na schodach... przyszli nasi, jeden sam, a drugi z panną... ten sam wszedł do naszego pokoju, a drugi do tego zza ściany... siedzimy gadamy, ale w końcu ciekawość wzięła górę i wszyscy szklanki do ściany i nasłuchujemy... wiecie jak to jest... i zaczynają się głupie komentarze... w końcu ktoś wypowiedział – ooo już chyba jest akcja, Łukasz przystępuje do akcji – wszyscy uszy w szklanki przystawione do ściany, a w tym momencie usłyszeliśmy głośne miauuuu, ale się działo, ja spadłem z łóżka ze śmiechu, jak i reszta... kolega nam potem opowiadał, że jak nas usłyszał wyjących ze śmiechu, to sam się położył bezdechu ze śmiechu i atmosfera siadła zupełnie – wiecie o co mi chodzi – w każdym razie było śmiesznie... włączyliśmy telewizor... mieliśmy dwa kanały TVP1 i TVP2 i trzeci satelity, to co oglądał Popey – wiecie, właściciel, mąż właścicielki – to i my mogliśmy, nawet nie wiecie co on oglądał... tak zboczone pornosy, że w życiu takich nie widziałem... ale przynajmniej było co oglądać bo na dwóch poprzednich był test i wycie... a tam, piłeczki w ustach i habity... w pewnym bardzo interesującym momencie, przerzucił kanał... ale się wydarliśmy – co jest *****! – za chwil zdaliśmy sobie sprawę, co narobiliśmy... minęła minuta i wpadł właściciel z miną groźną, niczym Rumcajs po porwaniu Haniki, coś wybełgotał ale i tak go olaliśmy... po jakimś czasie kumpel wyszedł zza ściany i zdał relacje... poszliśmy spać, znów była gdzieś szósta rano...

To był opis dnia trzeciego – CDN.


Władysławowo – dzień czwarty

Pobudka, oczywiście, co? – a no standard... trup naprzeciwko, oddech zabija, szklanka koło łba – o to nowość – podłogi już w ogóle nie ma, zamiast klepek jest aluminium, Amber przeważa... mówię – standard. Ale po szerszym rozpoznaniu, dostrzegam kolejną nowość, na puszkach, z wińskiem w łapie śpi Barton – hehe – nie dotarł do siebie, miał z 4m... ale trup dziś patrzył się na mnie, nie jak w poprzednich dniach ja na niego, tym razem mi coś się nie ułożyło podczas spania w żołądku... ciach, bach i bełt – na szczęście miałem koło siebie siatkę... elegancko, siatka, skary, buty, na dwór i do śmieci... bez strat własnych... Gdy już wszyscy doszli do siebie, trzeba było iść do sklepu, poszliśmy do tego co poprzedniego dnia... ale coś się zmieniło, do Bartona sklepikowa zarzuciła – ty pijaku! – my ryczeliśmy z drugiej, a Łukasz jakby zapomniał, kogo wczoraj na kwatery zatargał... nie było przyjemnie... chyba gdyby nie szefowa... to ****, a pasztetów byśmy nie kupili... Nawet Zbycha nie było... Tym razem prowiant zabraliśmy na kwatery, zjedliśmy... przed ostatni dzień... i już wiedziałem, po ciężarze portfela się zorientowałem... zaglądam – zonk – deficyt, normalnie ***** dziura budżetowa... Pomyślałem sobie, no Maciuś, pijemy albo jemy, wybór należy do Ciebie... wybór był prosty - ***** płaszczki, frytki i halibuty... no i jak pomyślałem, tak zrobiłem...

Adiq
03-08-2003, 00:05
No tak, wydzieliłem wam osobny temat to od razu ucichliście. :D
Nie ma to jak rozmywać co? '8

MaxyM
03-08-2003, 00:07
Te, a znasz polksie przyslowie: pij nie ...l :D ?

Adiq
03-08-2003, 00:11
Te, a znasz polksie przyslowie: pij nie ...l :D ?
Znam. 8) Zawsze powtarzam koledze, bo się modli nad butelką. :D
BTW: To twoja historia ta wklejona? 8- Właśnie przeczytałem dłuuuugą historię pewnej gralni i nie mam siły na razie tego czytać. :P

Harcerz
03-08-2003, 00:23
No tak, wydzieliłem wam osobny temat to od razu ucichliście. :D
Nie ma to jak rozmywać co? '8

Musialem sie troche doprowadzic do normalnosci,umyc,ogolic i wloski na zel postawic

MaxyM
03-08-2003, 00:30
Wyborowa + Maxim (nie ***** ja) = :pijok: :D


Harcerz ja jade do Chicago i Colorado ale moze jakos sie napijemy :D ?

Harcerz
03-08-2003, 00:56
Wyborowa + Maxim (nie *cenzura* ja) = :pijok: :D


Harcerz ja jade do Chicago i Colorado ale moze jakos sie napijemy :D ?

Mam nadzieje.Byc moze Czarek przyjedzie do mnie bo cos w Maryland nie za bardzo im idzie,kiedy bedziesz?

MaxyM
03-08-2003, 01:02
no i ******* chłopaki się schlali i poszli spać i zostałem sam na placu boju to pisłem ja legart

rkwa
03-08-2003, 02:01
hehe-dobry temat-MaxyM opis wyjazdu pierwsza klasa az sie nakrecilem zeby jak najszybciej Jastrzebia i rejony odwiedzic.

pozdro dLa wszystkich wakacyjnych melanzownikow.

Łysolek
03-08-2003, 08:21
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .
a wczoraj to się zapomniało o spotkaniu , echh... Maksiu , Maksiu ... :/

Sie kurde nie zapomnialo, ale jakby twoja Nathi wyjezdzala sama nad morze, to bys tez jak pies z nia warowal ostatni dzien. A napisalem, ze mnie nie bedzie... Adam sie *cenzura* nie brazaj, bo gdyby nie kobita to bym z wami wczoraj pojechal alkoholowo 8) .
Maksiu po pierwsze :
ja bym samej Nathi nie puścił nad morze
po drugie :
Mogłeś wziąść Karoline i wpaśc chociaż na 30 minet :D tj. minut
po trzecie:
nie obraziłem się , tylko zawiodłem :D
po czwarte: Pij Wódkę , będziesz wielki :D:D:D eee nie to chyuba było z mlekiem :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Harcerz
03-08-2003, 08:35
no i ******* chłopaki się schlali i poszli spać i zostałem sam na placu boju to pisłem ja legart

Nie wszyscy ,nie wszyscy wlasnie wrocilem do domu a ze mna pare osob......i impreza rwa w najlepsze

MaxyM
03-08-2003, 09:03
Legart to spekulacje, ja na chwile tylko zlapalem reflexie :rotfl: .

MaxyM
03-08-2003, 09:03
Łysy sama nie pojechala ;) .

Q_(L)
04-08-2003, 08:51
Legart to spekulacje, ja na chwile tylko zlapalem reflexie :rotfl: .

12. Moderator nie śpi po alkoholu - Moderator ma wtedy czas na przemyślenia i medytację.

Q_(L)
04-08-2003, 08:54
Dziękujemy i pozdrawiamy, pijący Wyborową MaxyM i Legart - na nasz prywatny koszt, by nie było podejrzeń :D .
a wczoraj to się zapomniało o spotkaniu , echh... Maksiu , Maksiu ... :/

Sie kurde nie zapomnialo, ale jakby twoja Nathi wyjezdzala sama nad morze, to bys tez jak pies z nia warowal ostatni dzien. A napisalem, ze mnie nie bedzie... Adam sie *cenzura* nie brazaj, bo gdyby nie kobita to bym z wami wczoraj pojechal alkoholowo 8) .
Maksiu po pierwsze :
ja bym samej Nathi nie puścił nad morze
po drugie :
Mogłeś wziąść Karoline i wpaśc chociaż na 30 minet :D tj. minut
po trzecie:
nie obraziłem się , tylko zawiodłem :D
po czwarte: Pij Wódkę , będziesz wielki :D:D:D eee nie to chyuba było z mlekiem :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Ja się troszkę też zawiodłem 8) , choć sam wpadłem tylko na godzinkę z haczykiem (siła wyższa - "kumaci" wiedzą o co chodzi :rotfl: )

legart
04-08-2003, 08:55
Legart to spekulacje, ja na chwile tylko zlapalem reflexie :rotfl: .

12. Moderator nie śpi po alkoholu - Moderator ma wtedy czas na przemyślenia i medytację.

Kolega Maxym medydował lepiej niż nie jeden harikrisznowiec :rotfl:

MaxyM
04-08-2003, 10:05
Legart to spekulacje, ja na chwile tylko zlapalem reflexie :rotfl: .

12. Moderator nie śpi po alkoholu - Moderator ma wtedy czas na przemyślenia i medytację.

Kolega Maxym medydował lepiej niż nie jeden harikrisznowiec :rotfl:

Bo jak kolega MaxyM medytuje, to go nawet trzesienie ziemi o skali 8, nie oderwie od tej czynnosci :rotfl: .

Sinuhe
05-08-2003, 00:46
A ja właśnie e-nty browar dopijam...
Już ***** nie mam gdzie puszek stawiać...

Kiju
05-08-2003, 09:47
Niedawno obudzilem sie po imprezie i mialem pomalowane palce od rąk i nóg czerwonym lakierem http://widzew.home.pl/phpBB2/images/smiles/icon_confused.gif

MaxyM
05-08-2003, 12:08
Dobrze, ze chociaz w dobrych barwach...

Luk@s
05-08-2003, 15:49
jak zesmy sobie pili u mnie na dzialce to kumpla, dziewczyny farbowaly na jasny blond i jakos tak wyszlo ze mam wlosy w ciapkach :/

Dżon Łejn
06-08-2003, 10:00
właśnie skończył się 6 dziań picia u mnie na chacie
najstarsi górale nie pamiętają takiej imprezy
jak wytzrzeźwieje to opisze zapamiętane rzeczy :D

Kiju
06-08-2003, 10:08
jak zesmy sobie pili u mnie na dzialce to kumpla, dziewczyny farbowaly na jasny blond i jakos tak wyszlo ze mam wlosy w ciapkach :/

Mi raz na imprezie zgolili pół brwi(taka moda wtedy u nas była,kto zasypial nie mial brwi),zdrzemnołem sie tylko na pół godzinki...i o ile smieszyło mnie kiedy ktoś mial brwi golone to kiedy sie obudzilem nie było mi do smiechu,a nawet byłem bardzo zły...spytałem sie kto to zrobił.Powiedzieli mi ze ten i ten,poszedłem do drugiego pokoiku,typ dostał strzała z łapy,zsunoł sie po futrynie i poprawiłem mu kopem w ryj...naprawde takiego zlego to zadko mozna mnie zobaczyc...

Na ciekawy pomysl wpadł niejaki Kościel,wiedzial ze padnie na imprezie,i zaryczał NIDOCZEKANIE WASZE zebycie mi brwi zgolili....po czym poszedł do łazienki i sam sobie zgolił brwi 8- :oho:

dyha
12-08-2003, 09:12
Wróciłem :D

14 dni totalnego pijactwa na Mazurach . Mikołajki 2003 !! Niebyło dnia bym był trzeźwy :) Co dzien impreza . Zapoznana panienka z S-CA :) Kulminacja taka ze dnia pewnego w sobote dalej rzygalem niz widzialem i spalem z otwartymi oczami :) Bo .... zapijałem wóde nalewą :) było zajebiście , pozdro !

Kasja
28-09-2003, 21:28
hehe zajebiste :)
akurat znam Wladka dosc dobrze :)
hehe rozne wykrety tam przyjezdzaja, ale wy wygrywacie :buhaha:

ems
28-09-2003, 21:55
To sobie wymyśliliśmy, że będziemy z Opola


co to ***** ma byc ?!?!?!?! :grr:

MaxyM
28-09-2003, 21:57
To sobie wymyśliliśmy, że będziemy z Opola


co to *cenzura* ma byc ?!?!?!?! :grr:

Pijacka wizja

ems
28-09-2003, 21:57
ja Ci dam !! ja Ci dam!!! 8- :fu:

MaxyM
28-09-2003, 21:58
ja Ci dam !! ja Ci dam!!! 8- :fu:

Ja nic od Ciebie nie chce...

Wyslij UPSem... 8-

ems
28-09-2003, 22:00
bedziesz mial kamionke przy ladowaniu na Okeciu ! :]

MaxyM
28-09-2003, 22:06
bedziesz mial kamionke przy ladowaniu na Okeciu ! :]

Aresztuja ci jako terroryste i wyladujesz na Guantanamo z Nowo Jorskimi taksowkarzami...

Nie radze :D

Dżon Łejn
28-09-2003, 22:48
bedziesz mial kamionke przy ladowaniu na Okeciu ! :]


:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:


jakiś miesiąc temu zawitali do mnie przy okazji meczu koledzy Grochów ,Dramek i Dominik.
jakoś tak wyszło że zostało im sie na noc
popiliśmy mocno i spaliśmy w garażurano replay
kupiliśmy dużo piwa i wyszły z tego smaki
był też u mnie kolega malinowynos
taką ekipą + goście ode mnie wybraliśmy się na pobliską kopalnie celem wypicia kilku win
mieliśmy tez ogórki i słonecznik
picie urozmaiciliśmy sobie ogniskiem z kilku opon , taśmy od taśmociągu i kawałkiem trabanta
później wymyśliłem że przeniesiemy się na cementownie(najstarsza w europie i 5 na świecie)
tam po dokupieniu jeszcze kilku win roznieciliśmy kolejny pożar
był przekonkretny
dym widziany na bank z kosmosu + żar buchający od tego budynku na kilka metrów
mówie wam jarało sie na prawde mocno :D
chłopaków z wawy odstawiliśmy jakoś do domu i wróciliśmy podpalić coś bliżej domu
aha zapomniełem dodać że drzemie we mnie piroman :heee:

Grochów
28-09-2003, 23:02
bedziesz mial kamionke przy ladowaniu na Okeciu ! :]


:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:


jakiś miesiąc temu zawitali do mnie przy okazji meczu koledzy Grochów ,Dramek i Dominik.
jakoś tak wyszło że zostało im sie na noc
popiliśmy mocno i spaliśmy w garażurano replay
kupiliśmy dużo piwa i wyszły z tego smaki
był też u mnie kolega malinowynos
taką ekipą + goście ode mnie wybraliśmy się na pobliską kopalnie celem wypicia kilku win
mieliśmy tez ogórki i słonecznik
picie urozmaiciliśmy sobie ogniskiem z kilku opon , taśmy od taśmociągu i kawałkiem trabanta
później wymyśliłem że przeniesiemy się na cementownie(najstarsza w europie i 5 na świecie)
tam po dokupieniu jeszcze kilku win roznieciliśmy kolejny pożar
był przekonkretny
dym widziany na bank z kosmosu + żar buchający od tego budynku na kilka metrów
mówie wam jarało sie na prawde mocno :D
chłopaków z wawy odstawiliśmy jakoś do domu i wróciliśmy podpalić coś bliżej domu
aha zapomniełem dodać że drzemie we mnie piroman :heee:
Tak,tak było :D
A niedługo historia się powtórzy z dużo większą siła,bo wtedy średnio było z kondycją :D Może nawet dwukrotnie się powtórzy w najbliższym czasie :>