PDA

Zobacz pełną wersję : Najlepszy turniej



Kempes
28-06-2006, 00:06
Taki luźny tematos sobie postanowiłem założyć bo na wspomnienia mi sie zebrało...

Jaki według was był najlepszy turniej piłkarski który pamiętacie ?
Obojętne czy mundial czy euro ...

Dla mnie zdecydowanie Francja 98 skąd do tej pory pamiętam wykreowanie Salasa który strzela niesamowitą brame Italii ... która następnie odpada z Francuzami w karnych

Do tego zajebista gra holendrów i kapitalna brama Bergkampa z Argentyną

Składy zajebiste i przeżywanie każdego meczu


Euro 2000 też było gites ... fantastyczna gra Portugalii i chyba najlepsza brama którą Figo sieknął Angolom ... no i fatalny finał dla Włochów

Tomereek
28-06-2006, 00:12
Zdecydowanie Euro 2000. Wiele wspaniałych widowiskowych spotkan. Szczególnie mi utknął w pamięci także mecz Anglii z Portugalią. Wtedy po 15 minutach było 2:0 dla Anglii, potem zryw Portugalczykówi Bramki: Figo, Jao Pinto oraz Nuno Gomesa(warto podkreślić, ze każda pięknej urody).
Finał takze był emocjonującym widowiskiem. Francuzi po heroicznej walce do końca osiągneli sukces.

yusta
28-06-2006, 00:26
Dla mnie Euro'92 8)
Niesamowity dylemat komu kibicować w meczu Dania - Holandia. Dramatyczne karne (mój ulubieniec van Basten nie strzelił).
W finale cała Polska chyba ściskała kciuki za Duńczyków. Pierwszą połowę finału spędziłam na podwórku i jak Duńczycy strzelili bramkę to z okolicznych bloków ryk był taki jakby to nasi tę bramę strzelili.

Skanda(L)
28-06-2006, 00:33
moja pamiec siega Italia 90
ale najbardziej w pamieci utkwily mi MS w 94 w USA.
fantastyczny mecz Rumunia-Argentyna
Hagi i Stoichkov at his best
i bardzo milo wspominam tez euro 96 w anglii
ostatnie podrygi Gascoigna miedzy innymi
euro 92 tez ze wzgledu na dunczykow wlasnie.
a najgorsze to byly mistrzostwa 2002
zreszta juz chyba nigdy nie bedzie tak jak kiedys :roll:

Kempes
28-06-2006, 00:40
Z kim Duńczycy grali w finale 92 ?

Grabo
28-06-2006, 00:43
Z kim Duńczycy grali w finale 92 ?
Ze Szwabami 8)

Nazgul
28-06-2006, 00:52
Jak dla mnie Euro '88 i niesamowite holenderskie trio :) Tudzież także niesamowici Irlandczycy...

Tuzin
28-06-2006, 00:57
Francja 98. Obejrzalem wszystkie mecze od poczatku do konca.

Gutek
28-06-2006, 01:34
W pamięci mam zaledwie trzy - E2000, MŚ02 i E04.
Zdecydowanie najbardziej w pamięci zapadł mi jeden mecz z tego pierwszego, wydaje mi sie ze polfinal Wlochy-Holandia, czerwona kartka chyba dla Zambrotty i kapitalnie bronione karne przez Buffona...

Pan Artysta
28-06-2006, 08:16
zdecydowanie 82 rok :hyhy: ostatni mundial gdzie coś ugraliśmy i pamietny mecz z Belgami - te mistrzostwa jeszcze na czarno-biało :zly:

no i euro 84 mistrzostwo świata - tu już na kolorowo :hyhy: videoton z piaseczna :brawo: przez bramę kupowany


reszta uj :oczko:

Beny
28-06-2006, 08:20
Euro'88 i MŚ'90, pierwsze w pełni świadome. ;) Rinat Dasajew, trio Holendrów i trio Niemców. :modli: Później to już jakieś nędzne podróby. :oczko:

Sushe
28-06-2006, 09:18
zdecydowanie 82 rok :hyhy: ostatni mundial gdzie coś ugraliśmy i pamietny mecz z Belgami - te mistrzostwa jeszcze na czarno-biało :zly:
najlepsze i w kolorze 8)



no i euro 84 mistrzostwo świata - tu już na kolorowo

narodziny Danii :hyhy:

a z późniejszych

euro 88 i mś 98


najgorsze mś 90 :ucieka:

jasin
28-06-2006, 10:51
Dla mnie Euro'92 8)
Niesamowity dylemat komu kibicować w meczu Dania - Holandia. Dramatyczne karne (mój ulubieniec van Basten nie strzelił).
W finale cała Polska chyba ściskała kciuki za Duńczyków. Pierwszą połowę finału spędziłam na podwórku i jak Duńczycy strzelili bramkę to z okolicznych bloków ryk był taki jakby to nasi tę bramę strzelili.

identycznie. Euro '92. I jeszcze dzięki Duńczykom wygrałem zakład. równo 100 pln. Wtedy to był napradę niezły hajs

"vier rede vier vide vier Danske dynamide!"

Jastrząb
28-06-2006, 11:30
Ciężko jest mi wybrać ten jeden, to opiszę wszystkie 8)

Il Mondiale 90: Mimo, że oceniany jako jeden z najgorszych turniejów w historii, na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako pierwszy który oglądałem. Wtedy zaczęła się fascynacja ekipa Italii i trwa ona do dziś. Najbardziej zapamiętałem: Łzy Neapolu po porażce Włoch z Argentyną, Niesamowitą serię Zengi, gole Toto i wschodzącą gwiazdę Roberto Baggio, angielskich kibiców oraz Listka w finale.

Euro 92: tak jak u wszystkich chyba - Dania zawłądnęła moim sercem na tych mistrzostwach. Ale róznież Holandia - pudlo Van Bastena w półfinałowej serii karnych. Bardzo sympatyczna impreza.

World Cup 94: Jak dla mnie piękne mistrzostwa. Baggio ciagnacy Włochów za uszy do finału i okrutny żart losu, który zakpił sobie zCodino w finałowej serii rzutów karnych. Niesamowita Brazylia, Bułgaria, Szwecja, Rumunia... Mnóstwo emocjonujacych spotkań. No i w końcu szwaby nie dotarły do finału 8) Naprawdę piękny mundial.

ME 96 : Turniej bez specjalnych emocji, chociaż potem byłem za Czechami. Włosi wracają do domu głownie dzięki Sacchiemu, ale też poprzez nie strzelony rzut karny w meczu z Niemcami (Zola). Potem już bez emocji - Niemcy w finale i znowu go wygrywają.

MŚ 98: Impreza dziwna, niemniej sporo było pięknych spotkań. Po raz ostatni eksplodował duński dynamit, który gdyby nie miał na drodze Brazylii mógł zajsć do strefy medalowej. Trwa włoskie przekleństwo rzutów karnych.

EURO 2000 Wreszcie doczekałem się pięknie grającej Italii. Po 10 latach kibicowania byłem minutę od triumfu. I wtedy Wiltord :zly: Holandia - ładnie, ale rozbili się o włochów w 1/2 (najlepszy mecz Italii jaki widziałem). Niesamowici Maldini, Nesta i Canavarro. Jeszcze większy Toldo... Wreszcie wygrali karne.

MŚ 2002: Po raz pierwszy ogarniam imprezę z udziałem Polski. Jak się skończyło, wszyscy wiemy. Włosi nie lepiej. Trap dostał reprezentację o dobre 10 lat za późno i nie miał szans na zrobienie dobrego wyniku. Niemnij gdyby nie Moreno 1/4 była by. W finale znowu Niemcy, ale leje ich Brazylia, której kibicowałem po raz pierwszy w historii

Euro 2004- Trap nie dość, ze o 10 lat za późno, to jeszcze o dwa za długo. Portugalia maszerowała po mistrzostwo i nagle Ci Grecy... Fartem wyszli z grupy i wiemy co było. Czesi znowu nie spełnieni, żal Holandii... Ale te mistrzostwa były juz takie dziwne jakieś. Czar gdzieś prysł...

WM 2006 Te mistrzostwa są już bardzo dziwne. W dodatku Italia gra z każdym meczem coraz gorzej. Jesteśmy też swiadkami schodzenia wielkich gwiazd z panteonu sławy: Zidane, Figo, Totti, Ronaldo, Beckham, Raul - to tylko kilka przykładów panów, którzy albo już mają, albo za 4 lata będą mieli już grubo po 30. Niestety te mistrzostwa trzeba przeczekać. Najgorsze jest to, że gdyby kibicować tym, którzy grają cały czas do przodu i z polotem ,to chyba trzeba by wybrać.... Niemcy :kurde: Ale cóż...

Dużo natomiast obiecuję sobie po przyszłych ME. Tam powinniśmy być świadkami narodzin nowych drużyn!

RadO
28-06-2006, 12:15
Jak dla mnie Euro '88 i niesamowite holenderskie trio :) Tudzież także niesamowici Irlandczycy...

O tak! Pamiętam irlandzką sensację i niesamowitego van Bastena (grającego z nr 12)...

Ponadto chyba Meksyk'86 - pierwszy w pełni świadomie oglądany turniej. Maradona, Lineker, Marokańczycy, którzy chyba jako pierwszy zespół z Afryki wyszedł z grupy i przegrali z Niemcami po bramce w ostatnich minutach...
No i niesamowity finał Argentyna - Niemcy. I mecz ZSRR - Węgry 6:0... a także "dośrodkowanie wprost na głowy Brazylijczyków, piłka do Jana Karsia. Bomba! Poprzeczka!" czyli 0:4 z Brazylią... Chociaż początek mieliśmy niezły...

Niezły był też turniej w USA w 1994.

Najgorszym turniejem były zdecydowanie MŚ we Włoszech... Nuda, dłużyzna, defensywa i niesamowity fart Argentyny (polegający głównie na tym, że Pumpido złamał nogę i bronił Goycoachea...).

Gnatek
28-06-2006, 12:47
Skseruje tutaj pomysł Majasa i też opiszę wszystkie po kolei ;)
MŚ '98 - pierwsze świadomie obejrzane mistrzostwa, i jak wiadomo, najelepsze ;). Przedtem nie interesowałem się piłką wogóle, nawet na podwórku b. rzadko grałem, a jedyny znany mi wtedy piłkarz to Ronaldo. Starałem się oglądać każdy mecz, nie wiedziałem którzy piłkarze są najlepsi itp. Z czasem moimi idolami stali się Batistuta, Bergkamp i Ronaldo, w trochę mniejszym stopniu Beckham (teraz nie jestem już w stanie powiedzieć dlaczego akurat oni), zacząłem kibicować Brazylii i po przegranej z Francją tak się rozpłakałem, że dostałem gorączki :hyhy:.

ME 2000 - wtedy już świadomie kibicowałem Anglikom, ogromny wpływ miał na to finał Ligi Mistrzów '99, po którym Man United stał się moją drugą miłością zaraz po Legii. Pierwsze rozczarowanie to porażka 2:3 Angoli z Portuaglczykami, po tym meczu znienawidziłem Figo (nie trawię go zresztą do dzisiaj ;)). Potem byłem oczarowany grą Włochów i Holendrów. No i finał, byłem wtedy za Francją, ale to chyba tylko dlatego żeby zrobić przyjemność reszcie rodzinki :)

MŚ '02 - największe rozczarowanie jak dotychczas :zly:, a tak wtedy w naszych wierzyłem... Po meczu Polska - Portugalia nie obejrzałem żadnego spotkania aż do finału.

ME '04 - odniosłem dziwne wrażenie że te mistrzostwa były strasznie bezbarwne, nic szczególnego, co związane było z tymi mistrzostwami nie utkwiło mi w pamięci. Może tylko przestrzelony karny Beckhama w meczu z Portugalią i to, że jeden z rzutów kranych w tym samym meczu Ricardo obronił gołymi rękoma

MŚ '06 - turniej caly czas trwa, więc wstrzymam się z opisem 8)

Flip
28-06-2006, 17:05
94-pamiętam bramki Rumunów,Hagiego kapitalną grę Bułgarów i wspaniałe pojedynki ćwierćfinałowe(Niemcy-Bułgaria,Brazylia-Holandia).Jakimś szczególnie wyrytym wspomnieniem jest mecz fazy grupowej Irlandia-Włochy(1:0) byłem na jakichś koloniach i wymknęliśmy się z baraku żeby obejrzeć mecz z kucharzem i jego synem :hyhy: była pełna konspira ale ktoś strzelił z ucha :hyhy:

96-kapitalna gra naszych połudnowych sąsiadów,pierwszy historyczny turniej w którym znienawidziłem Niemców,pamiętam kapitalną bramkę jakiegoś Portugalczyka (Joao Pinto?),pamiętam dramatyczne karne w półfinałach (Cze-Fra,Ger-Ang).No i gol Gascoigna w meczu ze Szkotami :brawo:

98-oglądałem bardzo wybiórczo ponieważ byłem na zgrupowaniu tenisowym,byłem za Francją w finale podczas gdy cała reszta kumpli za Brazylią.Mistrzostwa te kojarzą mi się z Chorwacją głównie dzięki nokautowi na Niemcach.

00-tu już Francja mnie wkurwiała

02-bardzo denerwujące mistrzostwa

04-Grecja mnie wkurwiła

06- :efoch:


wniosek z tego taki że turnieje docenia się jakiś czas po tym jak się skończą :oczko:

Szawar
28-06-2006, 17:55
Euro 88 - pamietam finał Holendrów z ZSRR wygrany 2-0, piękna bramka Van Bastena, Rinat Dasajew siwtnie bronił i stał sie z miejsca moim ulubiencem.

Włochy 90 - pierwszy pełnoswiadomy turniej, wspaniali zawodnicy na jednym turnieju dla malolata chodzącego do podstawówki było cos wspaniałego.

Euro 92 - mistrzostwa w Szwecji, mieli takie gwiazdy jak Brolin, Dahlin, zbieranie naklejek z pilkarzami i wklejanie ich w albumy. Piekny finał Dania - Niemcy 2-0 ( Kim Vilfort i ktos jesczze)

USA 94 - najbardziej utkwił mi w pamiec Carlos Valderrama, bramka Hagiego, i dramat Escobara.

Euro 96 - ten turniej wspominał najmilej, zawsze lubiłem angielską pilkę, stadiony tamtejsze klimaty. Piękna bramka Gascoigne w meczu ze Szkocją, dramat Anglików po karnych z Niemcami, czy piękna gra Czechów i gol Poobrskiego z meczu z Portugalią.

Francja 1998 - gwizdor Beckham j jego kartka w meczu z Argentyną oczywiscie finał i dwa gole Zidana.

Euro 2000 - wspominam najchłodniej, kiedy rozgrywał sie turniej lezałem w szpitalu, pamietam głównie mecz Francji z Portugalią i afera z Abbelem Xavierem

Korea Japonia 2002 i ME 2004 i MS 2006 nie trzeba opisywac bo wszyscy wiedzą.

arczi
28-06-2006, 18:23
Italia 90.
Bo podobala mi sie czolowka. I czasem sobie nuce ta melodie jak mi sie nudzi.
A caly pokoj mialem wytapetowany plakatami z niemieckiego Bravo z zawodnikami tych mistrzostw. No i na osiedlowym boisku kazdy chial byc Klinsmannem i Mathausem hehe.

yusta
28-06-2006, 20:29
No i na osiedlowym boisku kazdy chial byc Klinsmannem i Mathausem hehe.

Nieprawda :efoch:
U mnie na podwórku tak nie było, a ja po meczu finałowym dostałam ataku histerii :D

Kempes
28-06-2006, 23:17
Ja zawsze byłem Bierhoffem ..ale w koszulce Milanu :hyhy:

Kumpel za Juventusem był Del Piero i zawsze sobie chcieliśmy udawadniać kto jest lepszy .. do pierwszej kosy na betonie :efoch:

Viola
28-06-2006, 23:40
było kilka turniejów, które miały dla mnie większe znaczenie...

WC 94 oglądany w miare możliwości i jeszcze w sekrecie przed rodzicami którzy kazali mi spać i ten finał - wtedy pokochałam Brazylie 8)

Euro 96 i finał Czechy - NIemcy byłam na wakacjach wszystkie dziewczynki bawiły się lalkami na placu zabaw a ja siedziałam w świetlicy i oglądałam mecze a wtedy byłam za Niemcami hehe :P

WC 98 pierwszy mundial obejrzany w całości minuta po minucie, niezaponiany występ Chorwatów na podwórku wprawdzie potem i tak byłam Ronaldo ale Suker to by gość

Euro 2000 - jak ja nie chciałam żeby te przeklęte żabojady wygrały ale niestety stało się jak sie stało :kurde:

WC 02 - najlepszy mundial - dla mnie pierwszy z udziałem Polaków ale i tak najlepszy był finał :D oglądałam go w Niemczech wszyscy płakali a ja tańczyłam radosną sambę 8)

Euro 04 i ta Grecka niespodzianka, a pozatym łzy po odpadnięciu Holandii.

CA 04 finał Brazylia-Argentyna gorąco było niepowiem ....... ale to Kempes miał przerąbane :zlosliwy:

a ten mundial...... to chyba pierwszy, który praktycznie stracił dla mnie rangę wydarzenia nagle całe ciśnienie straciłam jak Polacy odpadli.... niby dalej jestem za Brazylią jak zawsze ale coś nie tak jak zawsze to przeżywam

Piotrek91
28-06-2006, 23:49
Zdecydowanie MŚ 98 i Euro 2000. Głownie ze wzgledu na duza dramaturgie i wspaniala gre Z.Zidane-a.

jasin
28-06-2006, 23:59
Italia 90.
Bo podobala mi sie czolowka. I czasem sobie nuce ta melodie jak mi sie nudzi.
A caly pokoj mialem wytapetowany plakatami z niemieckiego Bravo z zawodnikami tych mistrzostw. No i na osiedlowym boisku kazdy chial byc Klinsmannem i Mathausem hehe.

z tego turnieju pamiętam postawę Kamerunu. Jak pyknęli w pierwszym meczu Argentyne 1:0. Potem Angole się dłuo z nimi męczyli...

No i Higita (czy jak tam się go pisze) kolumbijski bramkarz, który załatwił odpadnięcie swojej drużyny wybiegając z piłką do połowy boiska i dając się tamże okiwać :O

(L)eon
29-06-2006, 00:47
jak dla mnie to Euro 2000, efektownie grajace zespoly, ciekawe widowiska

nie moge darowac polfinalu Holandia-Wlochy :zly:

lecz final takze piekny :hyhy:

M@+
29-06-2006, 01:23
MŚ 2006 Ronaldo krol strzelcow :hyhy: :hyhy: :hyhy: :hyhy: :hyhy: :zlosliwy:

Yevaud
30-06-2006, 14:55
Bardzo milo wspominam ME 1992, kiedy to Dunczycy wyrwani z urlopow przyjechali na turniej (wyrwani z urlopow, bo miala jechac Jugoslawia, ale ze wzgledu na wojne nie pojechala) i wygrali.

Z tego turnieju tez pamietam zlamana noge Jespera Jensena bodajze.
Schmeichel i Laudrupowie byli gwiazdorami.

A na podworku to zawsze chcialem byc Maradonna (a nie Matheus, choc wczesniej chcialem byc Rummenige).

A jak juz mialem koszulke to zawsze (L) i nr 7 - Leszek Pisz

Jastrząb
30-06-2006, 15:02
Schmeichel i Laudrupowie byli gwiazdorami.

Gwoli ścisłości to grał tylko Brian. michael był wtedy skłócony z trenerem i na mistrzostwa nie pojechał.

C_L_F
30-06-2006, 17:04
Italia 90 - pamietam jedynie bryloczek "pilkarza" z wykercanymi nogami i rekoma w barwach - juz wtedy mnie ciagnelo do czerwieni-bieli-zieleni 8)

92 94 - nie pamietam nic :cicho: WF i pilka nozna to byla meczarnia :P

96 - startowalem z kibicowaniem jeszcze z PN w dloni :D

98 - to pierwsze mistrzostwa,ogladalem prawie wszystkie mecze (zabraklo kilka do 100%)
zajebiste mecze Wlochy-Chile nabita reka w polu karnym (Baggio ??) i gol dla Italii (moj faworyt do dzisiaj :modli: )
Anglia-Argentyna czerwien dla Beckchama,zajebisty gol Owena i chyba rzuty karne
Wlochy-Francja (bylem na jakims obozie/kolonii nad jeziorkiem) po przegranej makaroniarzy zajebalem kopa w krzeslo,poszkodowany moj dobry kolega :oczko:
final - po golu Petita obudzilem przysypiajacych rodzicow :D

2000 - Anglia-Portugalia pierwsza polowe ogladalem w domu a drugiej sluchalem przez radio na basenie - cudowny gol Figo jeszcze wtedy byl cacy bo gral w Barcelonie :ucieszony:
nastepne mecze ogladalem juz na wycieczce w Zakopanym z widokiem na Giewont :]
Francja-Holandia mecz decydujacy o pierwszym miejscu w grupie,gol strzelony przez pomaranczowych jak Francuzi ustawiali mur
final - bylo dobrze do 90 minuty,dogrywke ogladalem na stojaco (co chwile Nunckiewicz siodej :D)po pieknym golu Trezegueta znowu kopniak w krzeselko i znowu ten sam poszkodowany -przypadek :hmm:

2002 - Kor-Pol mecze o chyjowej porze :/ (bylem na szkolnej praktyce i od 13.30 do konca meczu z mala przerwa na "prace" ogladalem mecz w stolowce a przerwa byla spowodowana synkiem presesa ktory co jakis czas przychodzil i wyganial nas do roboty, jestem pracownik wykwalifikowany 8) nie tylko :P ) no i profanacja humnu przez Edyte :zly: :nie:
Pol-Por znowu w "pracy" ale juz nie bylo "stroza"
LEGIA-USA 3:1 w domu,po meczu dowiedzialem sie ze zalapalem sie "rzutem na tasme" na prawko(wtedy zmienial sie przepis odnosnie wieku zdajacych)
no i bardzo dobrze widoczne fany ukochanej Legii

2004 - po raz kolejny Italia mnie zawiodla ;(

Ale sie rozpisalem :oczko:

Kapon
30-06-2006, 20:00
Euro 2000 - świetna Potugalia, konsekwentne Włochy i szczęśliwa Francja :]
Obecne mistrzostwa też na plus, w przeciwieństwie do poprzednich...

Esk
01-07-2006, 19:03
Meksyk '86 :ucieszony:

Pierwsze moje oglądane mistrzostwa. Do tej pory pamiętam smutek, jak przegrywaliśmy wysoko z Anglią i Brazylią, a potem fantastyczną grę Argentyny z Maradoną na czele.
No i ta meksykańska fala na trybunach :oczko: