PDA

Zobacz pełną wersję : Jak to widzi kibic.



Pan Artysta
14-06-2006, 07:58
całość-
http://serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3407099.html

Bezwstydnie rzucić mięsem

Wspinam się mimo lęku wysokości, latam samolotami mimo aerofobii i kibicuję mimo niechęci do ludzkich stad. Rozmowa z Wojciechem Kuczokiem

Zaczął się mundial. Gdzie Pan jest?

W ogóle mnie nie ma. Na czas mistrzostw świata i mistrzostw Europy, czyli raz na dwa lata, wyłączam się z życia. Żadnych wieczorów autorskich, żadnego pisania, pracy. Jestem tylko w świecie mundialowym. A jak gra Polska, do tego wszystkiego się jakieś patriotyczne uniesienia dołączają. Każdy mecz kadry narodowej na szczeblu mistrzowskim jest operacją na otwartym kibicowskim sercu.

Dlaczego chodzi Pan na stadiony?

Bo unikam telewizji. Co prawda mam jeszcze w domu telewizor, wyłącznie z powodu rozmaitych transmisji piłkarskich, ale jeśli to tylko możliwe, wybieram stadion. Na stadionie czuję się w prawie wrzasnąć przekleństwo, kiedy sędzia coś źle zagwiżdże albo któryś z zawodników zapoluje na nogę piłkarza. Tam moje nieobyczajne zawołania giną w chórze przekleństw, a kiedy klnę przed telewizorem, rodzina się gorszy. Na stadionie jako kibic mogę czasem bezwstydnie rzucić mięsem i nie przejmować się, że "to nie uchodzi".

Bursa rzucał mięsem w wierszach.

Ja też nie używałem wyłącznie literackiej polszczyzny. Bycie na stadionie jest dla mnie okazją do podsłuchiwania języka ulicy. Miałem to podczas studiów, kiedy jeździłem tramwajami przez najbardziej zabiedzoną i menelską dzielnicę Katowic. Te podsłuchiwania rozpisałem na kilka tomów opowieści słuchanych, słychanych, samowitych. Od kiedy zacząłem się wozić autem, nie dość, że przybyło mi brzuszka, to mój kontakt z żywym językiem właściwie uległ zanikowi. Nie chcę robić literatury z literatury, nie chcę się oddalać od kolokwialnej mowy, od języka tłumu - dlatego tak dobrze się czuję na stadionie. Oglądam to, co na boisku, i słucham tego, co wokół mnie. To inspirujące, te docinki, komentarze kibiców. Przyśpiewki chuliganów też pozwalają mi rozpoznać aktualny stan zbydlęcenia wykolejonej młodzieży.

Kuczok to chodzi po jaskiniach. Jakoś nie widzę Pana na stadionie.

Owszem, tłumu na co dzień unikam, zawsze czułem się w podobny sposób wyalienowany w kościołach i na dworcach kolejowych, równie źle mi było we wspólnocie oczekującej na pociąg, jak i w tej czekającej na zbawienie.

Najlepiej mi pod ziemią albo na pustkowiach. Ale na stadionowej trybunie czuję się komórką tego kibicowskiego organizmu. Futbol mi pozwala przełamywać lęk przed tłumem, a co za tym idzie, działa terapeutycznie na moją mizantropię. To oswajanie jest lecznicze; tylko na stadionie mogę tłumne reakcje podzielać, z kilkudziesięcioma tysiącami gardeł w tym samym momencie oddawać się euforii albo smutkowi. Zawsze próbowałem się leczyć z fobii, dlatego wspinam się mimo lęku wysokości, latam samolotami mimo aerofobii i kibicuję na stadionie mimo niechęci do ludzkich stad.

:hmm:

Włóczykij
14-06-2006, 10:38
a mi mówią żebym nie palił :O

Pan Artysta
14-06-2006, 10:54
a mi mówią żebym nie palił :O

on jest poeta :chytry:

i kibic Ruchu :hyhy:

Adam-oldboy
14-06-2006, 11:03
Jeszcze Pilch dzis dał do pieca w "Polityce":

"Czcigodna kadro narodowa - zrób tę łaskę i , jeśli możesz jak najrychlej spier.... z Niemiec"

Kibic Cracovii :klnie:

Pan Artysta
14-06-2006, 11:09
Jeszcze Pilch dzis dał do pieca w "Polityce":

"Czcigodna kadro narodowa - zrób tę łaskę i , jeśli możesz jak najrychlej spier.... z Niemiec"

Kibic Cracovii :klnie:

ciebie mam uczyć :zly:

LINK!!!

Adam-oldboy
14-06-2006, 11:16
:zieeew:


Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Polityki".

Pan Artysta
14-06-2006, 11:22
:zieeew:


Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Polityki".

scan :hyhy:

to to :O
http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead10&news_cat_id=821&news_id=182254&layout=1&forum_id=4782&fpage=Threads&page=text

pinomc
14-06-2006, 16:11
nie to.

tu masz pierwszą kolumnę:


Wirtuozi nizin

Jako chyba jedyni w Wiśle wywiesiliśmy z matką tryumfalny sztandar: „Polska 2006”, teraz (piszę ten felieton nazajutrz po pierwszym meczu biało – niech ich jasna krew zaleje – czerwonych) oboje cichcem kombinujemy, jak bez ujmy na honorze zwinąć ten proporzec klęski i przestać się błaźnić przed miejscowymi, powściągliwymi, nie tylko pod względem piłkarskim, lutrami.
Jerzy Pilch

Grubo przed turniejem zdarzyło mi się publicznie powiedzieć: „Niech tak nie daj Boże do przerwy będzie 1:0 dla Ekwadoru, to pa, pa”. Nie dla pychy własnego profetyzmu cytuję samego siebie, ale by dobitnie oznajmić, iż w taki właśnie sposób wspierających mój proroczy dar reprezentantów kraju mam w głębokiej – powiedzmy – wzgardzie. Tak jest, do przerwy było 1:0 dla Ekwadoru, po przerwie – jak powszechnie wiadomo – drugie tyle. Ekwadorscy czarni Indianie, o których opowiadano, że grać potrafią tylko u siebie na wielotysięcznych wysokościach, zeszli z gór i sprawili schludny łomot naszym wirtuozom nizin.

Jak się skończy – było widać od początku. Kiedy była gwiazda bundesligi, człowiek, który dwa lata temu strzelił bramkę Realowi Madryt i do dziś nie może wyjść z tego szoku, zawodnik o sile bawołu i takimż umyśle Jacek Krzynówek plasowanym strzałem z rzutu wolnego przeniósł piłkę jakieś dwadzieścia metrów nad bramką – wszystko było jasne. Było też jasne, co w zupełnych sekretach, w pełnej konspiracji, na szczelnie zasłoniętym kotarami boisku trenowali gracze Janasa. Niewątpliwie trenowali oni stałe fragmenty gry. Także rzuty rożne, których parę – tak jest – krwawo wywalczyli, ale z których – poza faktem, że jak idzie o centrowanie, reprezentacja jest na poziomie lat 60. (fakt ten jak najsłuszniej Janas utrzymywał, ile się dało, w konspiracji) – nic nie wynikło.

Nic to wszakże; zdradzeni, a wierni polscy kibice wiwatować będą na Okęciu na cześć tego naszego arcygracza, któremu udało się na mundialu najwięcej rogów zdobyć, a sportowcem roku może wręcz zostać snajper, co mu się na mistrzostwach świata udało trafić w słupek – tu może być nawet pewna konkurencja, już w pierwszym meczu aż dwa orły Janasa trafiły w słupek; nie traćmy nadziei, może nasza reprezentacja jeszcze jakiś słupek na tym mundialu zdobędzie.

lomu-banita
14-06-2006, 18:34
Kibicom dupianych klubów powinni zakazać pisania felietonów. Mnie najbardziej rozjebał ten od Gnoju który jest fanem trabek :modli:

mort
14-06-2006, 18:58
O własnie-Artycha jest tendencyjny :efoch: Wybielić chce kolege poete i nie cytuje jak ten zachwyca się trąbami i jedzie po Borucu,że ten ośmielił się nie chcieć grac wiecej w Chorzowie :ucieka:

Pan Artysta
15-06-2006, 10:13
O własnie-Artycha jest tendencyjny :efoch: Wybielić chce kolege poete i nie cytuje jak ten zachwyca się trąbami i jedzie po Borucu,że ten ośmielił się nie chcieć grac wiecej w Chorzowie :ucieka:

:efoch:

dałem link :hyhy: