PDA

Zobacz pełną wersję : Do czego to wszystko dazy...



Fester
28-04-2006, 22:57
Tak jakos mnie wzielo na przemyslenia.

Chodzi o wyjazdy.
Teraz wszystko jest "organizowane" podstawione busy, autokary, pociagi... Wszystko zalatwione za nas, wszystko bezpieczne, prawie pewne.
"Kiedys" (kiedys = 3,4,5,6 lat temu) trzeba bylo samemu sobie wszystko zorganizowac (chociaz to organizowane przewaznie polegalo na podjeciu decyzji czy sie jedzie czy nie), bylo fajnie. Mozna bylo umowic sie na centralnym, kombinowac jak dostac sie do pociagu, jak wrocic, pogadac z kanarami, czasem sie konczylo podroz jeszcze przed jej poczatkiem... Teraz sie wsiada w autokar, oglada mecz i wraca a jedynym zmartwieniem jest to czy sie zdobedzie bilet. Pewnie, ze teraz tez zdarzaja sie takie wyjazdy, ale rzadko. Pisze sie "ekipy X bylo tak malo na wyjezdzie, bo nie mieli organizowanego wyjazdu" Jeszcze niedawno wszyscy by to wysmiali, dzisiaj sie wspolczuje ze nie mieli podstawionych pod stadion autokarow...
Nie pisze tego jako jakis super doswiadczony, ale jako zwykly kibic, ktoremu "kiedys" sie podobalo bardziej.
Pewnie to wina tego, ze coraz trudniej jest gdzies jechac "na wlasna reke" a moze tez dlatego ze kazdy idzie na latwizne i wygode.

dziekuje za uwage.

_Bart
28-04-2006, 23:14
:brawo:


ciekawy jestem kto sie wypowie w tym temacie i jak sie on rozwinie

ja obiecuje ze sklece cos po weekendzie bo teraz nie mam glowy na wypracowania

ogolnie to krotka pilka... wycieczki szkolne mialy w sobie wiecej adrenaliny niz teraz jest w organizowanych wyjazdach z psami

edek
29-04-2006, 07:39
No co tu dyskutować...
Prawdę napisaliście i tyle.

daimler
29-04-2006, 12:06
Tak jakos mnie wzielo na przemyslenia.

Chodzi o wyjazdy.
Teraz wszystko jest "organizowane" podstawione busy, autokary, pociagi... Wszystko zalatwione za nas, wszystko bezpieczne, prawie pewne.
"Kiedys" (kiedys = 3,4,5,6 lat temu) trzeba bylo samemu sobie wszystko zorganizowac (chociaz to organizowane przewaznie polegalo na podjeciu decyzji czy sie jedzie czy nie), bylo fajnie. Mozna bylo umowic sie na centralnym, kombinowac jak dostac sie do pociagu, jak wrocic, pogadac z kanarami, czasem sie konczylo podroz jeszcze przed jej poczatkiem... Teraz sie wsiada w autokar, oglada mecz i wraca a jedynym zmartwieniem jest to czy sie zdobedzie bilet. Pewnie, ze teraz tez zdarzaja sie takie wyjazdy, ale rzadko. Pisze sie "ekipy X bylo tak malo na wyjezdzie, bo nie mieli organizowanego wyjazdu" Jeszcze niedawno wszyscy by to wysmiali, dzisiaj sie wspolczuje ze nie mieli podstawionych pod stadion autokarow...
Nie pisze tego jako jakis super doswiadczony, ale jako zwykly kibic, ktoremu "kiedys" sie podobalo bardziej.
Pewnie to wina tego, ze coraz trudniej jest gdzies jechac "na wlasna reke" a moze tez dlatego ze kazdy idzie na latwizne i wygode.

dziekuje za uwage.

to moze i ja cos napisze:

Nie uwazam sie za jakiegos wielkiego wyjazdowca, i pewnie nim nie jestem, ale to co zaznaczylem wspominam najcieplej.

nawet nie chodzi o umawianie sie. kilkakrotnie bylo tak ,ze czlwoiek wychodzil z domu nie umawiajac sie z nikim, bo doskonale wiedzial ze na centralnym spotka "znajome twarze" i nie bedzie jechal sam. Szczegolnie jesli chodzi o wyjazdy na Gorny Slask - slynny InterCity Warszawa-Zawiercie-Sosnowiec-Katowice. Do dzis pamietam ze za bilet ulgowy krzyczeli w kasach 49PLN, i chyba kupilem go tylko raz ;) a tak to zawsze sie wsiadalo (czasem bylo ciezko) i czlowiek nie myslal "co bedzie". "Przyjdzie kanar to bedziemy sie martwic i kombinowac" :oczko: i przychodzil ten kanar i sie z nim gadalo, czaem negocjacje trwaly ladne kilkadziesiat kilometrow, a i tak zawsze jakos udawalo sie wysiasc w Sosnowcu i poczekac na reszte aby wspolnie "zoltkiem" dojechac do Zabrza czy Katowic.

Do niedawna taki klimat mialy jeszcze wyjazdy "na zakazie". Teraz nawet one nie niosa ze soba praktycznie zadnego klimatu. Najwyzej sie nie wejdzie, chodz pewnie sie uda.

Ale z drugiej strony - ludzie kombinujacy "transport zorganizowany" maja na wzgledzie jak najlepsza liczbe "naszych" na obcym stadionie i nie mozna im tego zarzucac. Kwestia jest taka ze ludzie zrobili sie wygodni, ale nie tylko.

Juz chcialem napisac, ze przeciez nikt nie kaze wam wsiadac w ten autokar. Ale przeciez ostatnio coraz czesciej jest tak, ze bez biletu na autkar nie dostaniesz biletu na mecz. i to jest dla mnie lipa maksymnalna. bo o ile do takiego pierdziszewa jak Grodzisk czy Wronki mozna to olac i wiadomo ze na miejscu kupisz, to juz np Kilece czy Krakow sa pod tym wzgledem spalone. Wg mnie jest to jakis problem, ale nie widze checi rozwiazania go. I to jest smutne. Bo przeciez mam prawo kupic bilet na mecz i pojechac swoja sciezka, ale nie mam obowiazku jechac "z wycieczka". To jest bardzo nie wporzadku.

tyle odemnie, jak mnie najdzie to moze jeszcze cos dodam.

Fester
29-04-2006, 12:11
o wlasnie

ujales to lepiej ode mnie

yusta
29-04-2006, 12:38
Ale przeciez ostatnio coraz czesciej jest tak, ze bez biletu na autkar nie dostaniesz biletu na mecz. i to jest dla mnie lipa maksymnalna. bo o ile do takiego pierdziszewa jak Grodzisk czy Wronki mozna to olac i wiadomo ze na miejscu kupisz, to juz np Kilece czy Krakow sa pod tym wzgledem spalone. Wg mnie jest to jakis problem, ale nie widze checi rozwiazania go. I to jest smutne. Bo przeciez mam prawo kupic bilet na mecz i pojechac swoja sciezka, ale nie mam obowiazku jechac "z wycieczka". To jest bardzo nie wporzadku.


Dokładnie.
Kupuję sam bilet na mecz, jadę z kim chcę, jak chcę i w tempie jakie sama sobie narzucę. Przy zestawach typu "przejazd + bilet" dostajesz w pakiecie kilkadziesiąt osób i do miasta oddalonego o niespełna 200 kilometrów wyruszasz 8 godzin wcześniej. Często gęsto taki wyjazd nie sprawia przyjemności, tylko jest poprostu męczący.
A wystarczy wspomnieć wyjazd do Wiednia. Każdy kołował sobie transport sam, sam dobierał towarzyszy podróży i sam planował wycieczkę np. tak, żeby dzień po meczu zwiedzić sobie jeszcze Bratysławę. To zwiedzanie i całą podróż wspominam równie miło jak sam mecz.

Pesto
29-04-2006, 12:42
Ale przeciez ostatnio coraz czesciej jest tak, ze bez biletu na autkar nie dostaniesz biletu na mecz. i to jest dla mnie lipa maksymnalna. bo o ile do takiego pierdziszewa jak Grodzisk czy Wronki mozna to olac i wiadomo ze na miejscu kupisz, to juz np Kilece czy Krakow sa pod tym wzgledem spalone. Wg mnie jest to jakis problem, ale nie widze checi rozwiazania go. I to jest smutne. Bo przeciez mam prawo kupic bilet na mecz i pojechac swoja sciezka, ale nie mam obowiazku jechac "z wycieczka". To jest bardzo nie wporzadku.


ehhh , socjalizm pelna geba.

ale przeciez ci , ktorzy duzo dla nas robia :chytry: tez lubia pieniazki , a najlatwiej jest siegnac do cudzej kieszeni.

co do mnie : ze wzgledow hmmm , geograficznych , zawsze jezdze sam i na wlasna reke. ma to swoje plusy (np. praktycznie nie mozna zostac zawroconym przez mundurowych) i minusy (mniejsze znizki od kanarow) :oczko:

daimos poruszyl istotny problem , i tu na pewno powinna nastapic zmiana. zdaje sie Bart nieraz sie nabijal , ze pociagu nie bedzie , bo przeciez bylby za tani.
poza tym ktos , kto nie ma checi sponsorowac stowarzyszenia , nie jest gorszym kibicem od innych :chytry:

Porter
29-04-2006, 13:15
kilkakrotnie bylo tak ,ze czlwoiek wychodzil z domu nie umawiajac sie z nikim, bo doskonale wiedzial ze na centralnym spotka "znajome twarze" i nie bedzie jechal sam. Szczegolnie jesli chodzi o wyjazdy na Gorny Slask - slynny InterCity Warszawa-Zawiercie-Sosnowiec-Katowice. Do dzis pamietam ze za bilet ulgowy krzyczeli w kasach 49PLN, i chyba kupilem go tylko raz ;) a tak to zawsze sie wsiadalo (czasem bylo ciezko) i czlowiek nie myslal "co bedzie". "Przyjdzie kanar to bedziemy sie martwic i kombinowac" :oczko: i przychodzil ten kanar i sie z nim gadalo, czaem negocjacje trwaly ladne kilkadziesiat kilometrow, a i tak zawsze jakos udawalo sie wysiasc w Sosnowcu i poczekac na reszte aby wspolnie "zoltkiem" dojechac do Zabrza czy Katowic.

Do niedawna taki klimat mialy jeszcze wyjazdy "na zakazie". Teraz nawet one nie niosa ze soba praktycznie zadnego klimatu. Najwyzej sie nie wejdzie, chodz pewnie sie uda.

I w tym miejscu pojawia(ł) [dlaczego pojawiał wyjaśnie później] się plusik nie mieszkania w Warszawie. Mając do pokonania troszke wiecej kilometrów takie akcje jak opisałes zdarzają się wcale często. Bez pieniędzy, ze środka imprezy, wyrwany z łóżka , spotkany na przystanku słysze czesto tekst "Dawaj jedziemy" .Nie liczy sie czy to Warszawa, Sosnowiec czy Gorzyce.Czy mamy plan, pieniądze. Czy jedziemy pociagiem, busem, stopem czy na piechotę. Najwazniejsza jest przygoda. Zmierzam do tego, że tak naprawde zależy to tylko i wyłącznie od nas samych. Przecież kto każe jechać autem czy autokarami z SKLW? Znajdują sie wariaty jeżdżący pociągiem do takich Wronek, chociaż większość wybrała inny sposób. Ktoś napisał wcześniej, że kibice zrobili sie wygodni. To prawda. Ale tylko od nas samych zależy czy wygodni chcemy być w dalszym ciagu. Ja nie chce, bo mysle że taki transport zabija w kibicowaniu to co w nim najważniejsze. Myśle, ze "wygodnie" jeżdzac z SKLW nie miałbym tylu wspomnień co mam. Osobiście nigdy jeszcze nie jechałem na mecz zorganizowanym autokarem.
A teraz wyjaśnie dlaczego w pierwszym zdaniu napisałem był - bo to już nawet u nas zanika. Coraz rzadziej jeździmy tak spontanicznie. Większość pokupowała auta, wycwaniła się na tyle żeby na prawie każdy wyjazd wynajmowac busa. Jak dla mnie ta tendencja zabija ten niepowtarzalny styl...
Na koniec powtórze jeszcze raz myśl przewodnią mojego wywodu. Tylko od nas zależy jak to bedzie wyglądało. Jesli zaczelismy zauważać ze cos jest nie tak, ogarnijmy sie i powrócmy do tego co było kiedyś. Według mnie nie wymaga to wielkiego poświecenia, a tylko odrobiny chęci.
ELO :oczko:

boss_corleone
29-04-2006, 13:58
Normalna kolej rzeczy. Kiedys z niedowierzaniem ogladalem film ULTRAS gdzie wloscy jechali pociagiem specjalnym. Teraz wiadomo specjal, zadnych przystankow. Jedziesz z a do b, zero wypadow na miasto, typowo na mecz. A przeciez dla tak wielu z nas sam mecz, samo 90 minut bylo tylko dodatkiem, otoczka do calej przygody jaka byl/jest wyjazd! W okresie starych dobrych czasow wyjezdzilem sie jak szalony, na kazda odmiane sportu na jaki byl organizowany wyjazd, wiec w jakis tam sposob jestem usatysfakcjonowany, a mlodziezy ktora jezdzi od niedawna troszke wspolczuje tej rutyny ktora obecnie nastala. Kiedys wystarczyla chec, bulki w plecak, drobne w kieszen. Zadnych zapisow, list, biletow na przejazd. Ehh lezka sie w oku kreci.

tylko na chwile
30-04-2006, 21:09
tak sobie czytam i rzeczywiscie brakuje czegos takiego jak spontan. Wyjazdy nie przypominaja juz tych wczesniejszych i pewnie nie beda juz przypominac (moa o wiekszych ekipach bardziej zorganizowanych) Z jednej strony plusem jest to, ze jezdzimy bardzo dobrze w konkretnej licznie i jestem pewien, ze to dzieki organizowanym wyjazdom. Pewnie ze do takich Kielc i bez zorganizowanego wyjazdu mogloby pojechac nas 700 osob i pewnie by pojechalo ale jest tez duza grupa osob ktora na mece jezdzi tylko dlatego ze sa takie wlasnie wyjazdy ( badz co badz bezpieczne w porownaniu z tym co bylo kiedys) To co bylo raczej nie wroci, ale przynajmniej jest co wspominac.

Tuzin
01-05-2006, 05:35
Ej, myslicie ze bedzie specjal do Zabrza? :D

Fester
01-05-2006, 09:44
bardzo smieszne...

moze jak nie masz nic ciekawego do napisania to po prostu nie pisz?

_mlody___
01-05-2006, 10:13
Temat bardzo dobry... W sumie nic nie mialbym do tych zorganizowanych wyjazdow SKLW , gdybym nie byl jakby sila rzeczy do nich przymuszony tak jak w Kielcach, ze jak nie pojedziesz takimi autokarami to nie masz zadnych szans, aby wejsc na stadion takowej Korony, bo nie mozna kupic oddzielnie biletu... wiec pojechalem do Kielc z SKLW... I powiem tyle to byl pierwszy i ostatni raz... Sila rzeczy wiadome bylo, ze ciezko bedzie wejsc bez odpowiedniej wejsciowki, ale wrazenia z tego wyjazdu sa co najmniej niefajne..

Wiekszosc skladu pojechala do Kielc na melanz , a nie na wyjazd... Cel to bylo upicie sie do nieprzytomnosci , wejscie na mecz i powrot spokojny do domku... Dziekuje za takie cos, dla mnie to nie jest wyjazd tylko typowa wycieczka...

Wiec niech sobie takowe wyjazdy beda, ale bilety powinny byc w wolnej sprzedazy, bo jak wyzej zostao to napisane na dwoch obiektach ciezko jest cos kombinowac na miejscu, a tych obiektow bedzie z pewnoscia wiecej...

CywiL
01-05-2006, 13:03
Wiekszosc skladu pojechala do Kielc na melanz , a nie na wyjazd... Cel to bylo upicie sie do nieprzytomnosci , wejscie na mecz i powrot spokojny do domku... Dziekuje za takie cos, dla mnie to nie jest wyjazd tylko typowa wycieczka...




Jak miałes niepowstrzymaną żądzę przygody to trzeba było kupić bilet z przejazdem i jechac oddzielnie ,z tego co się orientuję to parę osób tak zrobiło.
Jesli chodzi o ten jeden jedyny wyjazd proponuję odjebać się od SKLW bo tylko dzieki nim mogliśmy tam pojechać.

Temat w zasadzie do wyjebania ,względnie moznaby zmienić na "Wspomnienia weteranów" bo pierdzenie na necie nic nie zmieni , proponuję się cieszyć tym co nam jeszcze zostało bo z każdym rokiem bedzie coraz gorzej w kwestii wyjazdów... :roll:

daimler
01-05-2006, 13:18
Wiekszosc skladu pojechala do Kielc na melanz , a nie na wyjazd... Cel to bylo upicie sie do nieprzytomnosci , wejscie na mecz i powrot spokojny do domku... Dziekuje za takie cos, dla mnie to nie jest wyjazd tylko typowa wycieczka...




Jak miałes niepowstrzymaną żądzę przygody to trzeba było kupić bilet z przejazdem i jechac oddzielnie ,z tego co się orientuję to parę osób tak zrobiło.
Jesli chodzi o ten jeden jedyny wyjazd proponuję odjebać się od SKLW bo tylko dzieki nim mogliśmy tam pojechać.

Temat w zasadzie do wyjebania ,względnie moznaby zmienić na "Wspomnienia weteranów" bo pierdzenie na necie nic nie zmieni , proponuję się cieszyć tym co nam jeszcze zostało bo z każdym rokiem bedzie coraz gorzej w kwestii wyjazdów... :roll:


a co nam zostalo Cywil?

poza tym jasne, moznaby kupic bilet z przejazdem i jechac oddzielnie, ale z jakiej racji mam tak robic? :kurde: bo jak dla mnie to jest paradoks.

CywiL
01-05-2006, 13:42
a co nam zostalo Cywil?

poza tym jasne, moznaby kupic bilet z przejazdem i jechac oddzielnie, ale z jakiej racji mam tak robic? :kurde: bo jak dla mnie to jest paradoks.


Daimos przecież specjalnie wytłuściłem słowa : "jeden jedyny"
Co do reszty wyjazdów to zdecydowanie powinno być tak ,że mozna kupić bilet bez przejazdu i to jest dla mnie oczywiste !!!!
Chodziło mi o Kielce gdzie bez SKLW byśmy nie pojechali bo każdy kto był chyba stwierdzi ,że raczej nie da rady wbić się na ten stadion "na Jana" czy z bramą....
Tak w ogóle to udało się komuś ????

mart
01-05-2006, 14:34
Pare osob co jechalo pociagiem bylo na sektorze wiec jednak sie udalo.

_mlody___
01-05-2006, 17:25
Rozumiem, ze dzieki inicjatywie SKLW ten wyjazd doszedl do skutku, ale to nie oznacza, ze musza mi se wyjazdy z nimi podobac i tyle.. Pojechalem raz, zobaczylem i tyle :) Temat bardzo dobry, bo powinien pewne osoby sklonic do refleksji, poki nie jest za pozno... Choc kto to wie..

Adam-oldboy
01-05-2006, 18:02
Ale co wniosłeś tym postem?
Ten wyjazd był specyficzny i chyba to już wyjaśniono.
Jak ktoś chce szukać wrażeń to biletu nie potrzebuje chyba, więc po co żale.

I nicka mógłbyś mieć bardziej odróżniającego od starych użytlowników.

_mlody___
02-05-2006, 14:07
A widzisz co mial na mysli autor tego tematu?? Tu nie chodzi o same Kielce. A co do specyficznych wyjazdow to wszystkie sie takie robia :)

Czyli jak chce wejsc na mecz to musze teoretycznie grzecznie w autokarku spod Legii eskortowanym przez sluzby mundurowe jechac na miejsce.. Bomba :)

emde
02-05-2006, 16:41
Fester dobry temat. Tez ostatnio z kumplami wspominalismy jak to kiedys bylo. Kiedys czyli nawet te kilka lat wstecz. Pamietam moj pierwszy wyjazd byl na zakazie gdzie latalismy w pociagu o 7 rano i zbieralismy wszystkich (L) do jednego wagonu bo podobno czekal komitet powitalny.
Teraz to jest nie do pomyslenia zeby ktos czekal na dworcu albo zeby na wyjazd jezdzic mniejszymi grupkami i pociagami o roznych porach...

MTP
02-05-2006, 18:54
Prawda jest taka że czasy sie zmieniaja.Ci co jezdza w starym stylu w większosci pojawiaja sie na sektorach mimo braku biletow itp.W myśl zasady kto ma być ten bedzie.Jedynie co teraz duza ekipa ludzi co jeżdziła w latach 97-03 wybiera sie rzadko.
Nie chodzi tu tyle co o zorganizowany transport(w tym przypadku koszty) ale o wszelkie inwigilacje.
Myśle tez że dlatego sie organizuje wyjazdy zorganizowane bo inaczej klub by wogóle nie sprzedawał biletów.
Cieszmy sie z tego co mamy płaczmy za tym co było bo moze być lepiej ale niestety idzie gu gorszemu.

_Bart
06-05-2006, 18:26
mialem pisac dlugo ale mi sie nie chce

bylem teraz z SKLW z musu (brak samych biletow i nieznajomosc obyczajow na nowym stadionie)
powiem tyle ze jechac 200 km przez 5 godzin to skandal, postoje co 30 minut, psy i mozna tak marudzic w nieskonczonosc, cale szczescie ze jechalem z normalnymi ludzmi i bylo wesolo

co do jakosci takich wyjazdow to coz... tak jak napisalem na wycieczce szkolnej jest wieksze prawdopodobienstwo przezycia ciekawej przygody

obawiam sie ze z takich wyjazdow wyrosnie nam ekipa mocno piknikowa ktora w razie niemoznosci pojechania w grupie albo zostanie w domu albo wylapie od ekip pokroju Gornika Łeczna

o cenach nie bede wspominal gdyz kazdy kto chce widziec to widzi jak to wyglada u nas a jak wsrod innych ekip (czy nawet u nas 1-2 lata temu)

dlatego tez wybiaram zazwyczaj opcje jazdy inaczej niz z SKLW bo chce cos zapamietac z wyjazdu oprocz typa co sie zarzygal przykladowo lub napigulowanego rozyka przez "ziomkow"