PDA

Zobacz pełną wersję : Kojarzycie typa?



disco
27-11-2005, 08:35
Kojarzycie typa chadzacego (prawie biegajacego) po warszawskim centrum, praktycznie codziennie? Caly na czarno, jak baletmistrz, w czarnym plaszczu i kapeluszu, twarz strasznie wykrzywiona, ale nie typowy swir, tylko swir podobno z historia.
Nazywany przez taksowkarzy i innych takich miejskich zawodnikow "Czarnym Romanem", przez innych Nosteratu.
Jego postac moznaby sportretowac jak ponizej:

http://img115.imageshack.us/img115/3272/czarnyroman4fc.jpg

Kojarzycie juz, prawda? :)
Ostatnio cos tam z nim zagadalem, a ze zajebiscie lubie takie klimaty warszawskich postaci, to ponawiam pytanie: Wiecie cos o nim? Slyszalem mnostwo plot (ze choreograf z Narodowego naprzyklad)

Watek moze byc tez o innych: Jasiu vel Krolu (Starowki i nocnych autobusow), Szalonym Kefirze, Milicjantce z lat '80, typie co miaj papierowe buty i zbieral makularure, Szkocie; typie napierdalajacym wierszem w tramwajach na linii Marszalkowska-Pulawska; Andrzeju spiewaku (ma najbardziej zachrypniety glos na swiecie, zawsze naj**any, ale charakternie nas wspieral na protescie pod Torwarem na meczu z Korona chyba i innych zakreconych osobliwosci miasta stolecznego. Wielu ich.
Aha, klimatow nie poczuje pewnie tez, co zadko w centrum bywa, sorry, dyskryminacja :D

Bonhart
27-11-2005, 08:58
Swego czasu po Warszawie chodzil dziadek w helmie i z plastikowym karabinem...
Caly czas mozna natomiast spotkac kobiete-kota - wymalowane pod nosem czarne kocie wasy i ekstrawagancki ubior ;)

Jaco
27-11-2005, 08:59
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=17955023&v=2&s=0

disco
27-11-2005, 09:19
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=17955023&v=2&s=0

znane :efoch:

arczi
27-11-2005, 09:52
Czesto widuje w tramwaju, ale na odcinkach w centrum panią malowaną (a moze to inna baletnica).
Tylko ze nie jest to , jak opisywana tu mloda dziewczyna, tylko stara raszpla ubrana jak prostytutka z lat 80 tych. Róże, zólcie i inne oczojebne barwy. Do tego kosmiczny i uwypuklony do granic mozliwosci makijaz. Robi zawsze wielkie wrazenie.. hehe
Pod palacem czesto widywalem kiedys goscia z hmm.. dluga broda. Generalnie raczej bezdomny i raczej opetany. W zupelnej ciszy odzegnywal sie od czci i wiary. Patrzac sie przy tym wysoko w niebo i charakterystycznie machajac lapami.

Takich przypadkow bez watpienia jest mnostwo. Warszawa przyciaga wielu wariatow i wielu tez wariatow produkuje. Najwiecej ich jednak w nocnikach. Tam to same orginaly..

CywiL
27-11-2005, 10:11
stara raszpla ubrana jak prostytutka z lat 80 tych. Róże, zólcie i inne oczojebne barwy. Do tego kosmiczny i uwypuklony do granic mozliwosci makijaz. Robi zawsze wielkie wrazenie.. hehe



Kiedyś na każdym koncercie rockowym czy punkowym (a już na pewno w kazdym w Stodole) pojawiała się taka babka.Wyglądała jakby była wokalistką w Banda i Wanda :ucieka:
Na niedawnym koncercie Kultu w Stodole już jej nie widziałem...

Fus
27-11-2005, 10:14
Ja tak z 2 miesiące temu na Jana Pawła w tramwaju spotkałem właśnie tego typa co śpiewa wierszem,strasznie fajnie mu to wychodziło :)
Wchodzi do tramwaju i :halo,czy tu tramwaj Warszawski,tak?co co tak cicho?i zaczna śpiewać:)

rolnik
27-11-2005, 10:21
Wyglądała jakby była wokalistką w Banda i Wanda :ucieka:

:nie:
ja już nie powiem jak Ty wyglądasz :zlosliwy: A od Wandzi to wara! :hyhy:

Paolo'
27-11-2005, 11:25
Swego czasu po Warszawie chodzil dziadek w helmie i z plastikowym karabinem...


I w zielonym płaszczu wojskowym, a na hełmie miał nalepkę z Myszką Mickey :hyhy: Często przemieszczał się też autobusem z prawego na lewy brzeg rzeki i odwrotnie, prowadząc monologi. Legenda mówi, że jest właścicielem jednej z kamienic przy Zwycięzców na Saskiej Kępie. Dawno go nie widziałem.

Widziałem natomiast ostatnio nowy sposób sępienia kasy - na zagraniczniaka. Podchodzi dziwnie wychudzony typ i nawiązuje dialog:
- szurszurszurszur
- co? mów głośniej!
- Du ju spik inglisz?
- Jes.
- Hew ju gat tłenti groszys? :hyhy:

Z kolej w okolicach Uniwersytetu urzęduje pan Andrzej, który chodzi zawsze pod rękę z przygarbioną, niewidomą mamą non stop zajadającą cukierki. Po dwóch winach wypitych na dwa łyki, a raczej wlanych sobie do żołądka w 5 sekund, zaczyna opowiadać historie jak to walczył w Wietnamie, uczęszczał do szkoły baletowej i takie tam. Bardzo ciekawie zresztą opowiada :oczko:

lomu-banita
27-11-2005, 11:52
Caly na czarno, jak baletmistrz

No u nas tez baletmistrze na czarno chodza. Taki zawód chyba.




A wracajac do tematu: nam ostatnio świry powymierali. Normalnie ostatni mi sie zawieruszył jakiś rok temu. Dmowskiego chciał na prezydenta. Nawet widziałem jak przekonał do tego pomysłu jakiegoś dziesięciolatka w tramwaju. Ale całą reszte gdzieś wywiało. Chyba popytu nie ma. Albo raczej nazjeżdżało sie turystów i uciekli/zginęli w tlumie. Smutne to jakoś. Dawniej szedłes na Rynek to zaraz coś ciekawego było. Teraz to co najwyzej kitajec ci aparat do reki da zeby zdjęcie zrobić, a ty się dziwisz że jeszcze nie uciekasz do pasera. Licze na to ze w końcu taki albo grzywa przejmą pałeczke. Taki moze naprzykład jeździć dookoła Rynku rowerem z siodełkiem Brooksa w samych tylko czerwonych spodenkach gimnastycznych i krzyczeć "Sakreble!" na gołebie i pieszych. Byłoby fajnie. Grzywa to raczej na salony sie nie nadaje. On to pewnie będzie gdziez na przedmieściach zaczepiał ludzi i pytał czy mają pozyczyć 60 gr na kibelek. Nawet Plank wyjechał :O


Nic nam nie zostało już
:-

Mazi
27-11-2005, 12:19
Ja ze dwa razy widziałem (bodajże w centrum jakoś, w tym raz w metrze) takiego śmiesznego gościa w bodajże trampkach, krótkich spodenkach w kratkę podciągniętych wysoko ponad pępek i schowaną w nich siwą koszulę na ramiączka.
Typ wygląda co najmniej dziwnie (w końcu raczej zimno już jest) i śmiesznie.
Może jakiś maratończyk? :P

Zapadł mi również w pamięci tramwajowy żebrak - koleś podchodzący pod 50 (chociaż po lumpach cięzko wiek określić), który mówi, że ma wadę wzrokowę ( -31 dioptrii czy jakoś tak) - specyficzny typ...

wokulski
27-11-2005, 12:36
Z miesiąc temu jak byłem w Warszawie,także jakiegoś wariata spotkałem.Wchodzilem na przystanek metra Centrum,i młody koleś na rowerze z lat 80 i z pianą na ustach zjechał w dół w kierunku wejscia na przystanek i pomknął dalej.
Moja matka opowiadała o takim zboczeńcu z jej wioski,który gdy jakies młode dziewczyny wracały ze szkoły stał przy bramie i się trzepał,a czasami obnażał się przed tymi dziewczynami.

Fizi
27-11-2005, 13:37
ostatnio w Śródmieściu grasuje dziadek toczący ciągłą walkę z niewidzialnym przeciwnikiem - co chwila sprzedaje mu kopa i mówi , że go zapierdoli

Afgan
27-11-2005, 14:26
Mazi ten typ co chwile jest w Tesco na Kabatach i popija cole tescowa z plastikowego kubka :O :hyhy:

Jachimus
27-11-2005, 14:41
odnośnie czlowieka o którym mowa w pierwszym poście to chyba ostatnio go widzialem w okolicy Uniwerku biegł przez ulice i wydawal i cos krzyczał (powtarzał ten sam wyraz) Moja dziewczyna byla tym zjawiskiem zszokowana.

Ciekawy pan tez przychodzi do naszego baru czasem- ubrany jest w mundur z wieloma naszywkami medalami itd. każe to siebie mówic "generale" i ogólnie jest cieawy bo to baru to ledwo wchodzi o lasce a potem nawet jakieś panny wyrywa do tańca. A i zawsze podchodzi i salutuje każdemu.

BoBeE
27-11-2005, 14:56
ja raz spotkałem gościa który przez jakieś 20 minut cały czas śpiewał jakąś taką troche piosenkę polityczną ale aktualną :) brzmiało jakby na poczekaniu wymyślał... to było w 500

i w okolicach Bródna jest taki typ co nieraz wsiada do autobusu i przypierdala się do starych bab :D śpiewa i gdaka jak kura no i wierszem mówi niepoprawnie o polityce :D ogólnie spoko gość kiedyś jak jechaliśmy na jakąś wycieczkę 100 lat temu w LO to nawet z nim dialog prowadziliśmy....

aha i w sumie to nie zawsze dla mnie są świry mi się bardziej podoba człowiek pozytywnie zakręcony ;] bo w większości nie są groźni a co najwyżej ciekawi :)

Paolo'
27-11-2005, 15:10
ja raz spotkałem gościa który przez jakieś 20 minut cały czas śpiewał jakąś taką troche piosenkę polityczną ale aktualną :) brzmiało jakby na poczekaniu wymyślał... to było w 500

Też kilka razy spotkałem tego autobusowego retora. W sumie można go posłuchać zamiast oglądać wiadomości, bo on jest zawsze na bieżąco z tym kto jest Żydem, kto rozkrada panstwo itd. :oczko: A śpiewając tak jakby trochę jodłuje, jeśli mamy na myśli tego samego gościa :hyhy:

MK
27-11-2005, 15:13
Kojarze go :cicho: dzisiaj go widziałem, przemykał Marszałkowską na wysokości Wilczej w strone pl. Konstytucji, może do pedałów szedł? :hmm:
Jadł coś, chyba jakiegoś fast fooda, nic nie mówił, ale miał za to nowe buty. Pantofle zamienił na obuwie sportowe (oldschool). Buty pod kolor reszty, więc w porządku :kawa:

P.S Krążą też plotki, jakoby miałby być prawdziwym alfem :O , raz kumpel widział go w EMPIKU, w towarzystwie dwóch dam, których strój jasno mówił czym się zajmują.

Tuzin
27-11-2005, 15:17
E tam centrum.
Liczy sie tylko Krol Pragi w koronie z Burger Kinga :D

Paolo'
27-11-2005, 15:24
Jeszcze jedna ciekawa persona mi się przypomniała, tym razem spotkana we Wrocławiu. Gość pod czterdziestkę, w miarę elegancko ubrany, obwieszony egzotycznymi talizmanami. Przysiadając się do stolika w knajpie, wyjmuje plastikową kostkę świecącą niebieskim światłem, która przypomina mu lazur oczu matki i rozpoczyna następujący dyskurs: Jestem Witold, książe Litewski, Romanow z tych Romanowów, ksywa ... i tu niestety nie pamiętam, ale dość malownicza - Piłeczka czy jakoś tak ;) Następnie snuje wizje podbicia Rosji aż po Ural, Niemiec i Czechosłowacji, a potem utworzenia wielkiego państwa Pansłowiańskiego, oczywiście pod jego wodzą :oczko: Można się też dowiedzieć, że pochodzi ze Lwowa, a we Wrocławiu jest tymczasowo. Do tego co piąte słowo wtrąca po rosyjsku i daje dobre rady dziewczynom: Kobiety, nie kradnijcie naszych serc, po prostu dajcię się ponieść namiętności 8) Ciekawy rozmówca ;)

MK
27-11-2005, 15:34
Kojarzy ktoś może "Kinga" z Saskiej Kępy? :oczko:
Gośc koło 50-tki z długą siwą brodą po kolana i w kapeluszu niczym włóczykij. Podobno niegdyś był królem warszawskich hipisów, często można go było spotkać na Starówce, teraz szwęda się już tylko po Saskiej Kępie.

Smetny
27-11-2005, 15:44
E tam centrum.
Liczy sie tylko Krol Pragi w koronie z Burger Kinga :D

kiedys taki koles jezdzil niezle najebany tramwajami na Jana Pawła i gadał ciągle rymami moze to ten?

Rohrau
27-11-2005, 20:47
Gawedziarz z Ronda Starzynskiego i Dziadek-Samolot z okolic Stadionu X lecia rzadza :)

Mrozik
27-11-2005, 21:21
E tam centrum.
Liczy sie tylko Krol Pragi w koronie z Burger Kinga :D
On jest chyba nieśmiertelny. Pamiętam go jeszcze z połowy lat 90. bodajże ;]

-Hary-
27-11-2005, 21:34
Caly na czarno, jak baletmistrz

No u nas tez baletmistrze na czarno chodza. Taki zawód chyba.




A wracajac do tematu: nam ostatnio świry powymierali. Normalnie ostatni mi sie zawieruszył jakiś rok temu. Dmowskiego chciał na prezydenta. Nawet widziałem jak przekonał do tego pomysłu jakiegoś dziesięciolatka w tramwaju. Ale całą reszte gdzieś wywiało. Chyba popytu nie ma. Albo raczej nazjeżdżało sie turystów i uciekli/zginęli w tlumie. Smutne to jakoś. Dawniej szedłes na Rynek to zaraz coś ciekawego było. Teraz to co najwyzej kitajec ci aparat do reki da zeby zdjęcie zrobić, a ty się dziwisz że jeszcze nie uciekasz do pasera. Licze na to ze w końcu taki albo grzywa przejmą pałeczke. Taki moze naprzykład jeździć dookoła Rynku rowerem z siodełkiem Brooksa w samych tylko czerwonych spodenkach gimnastycznych i krzyczeć "Sakreble!" na gołebie i pieszych. Byłoby fajnie. Grzywa to raczej na salony sie nie nadaje. On to pewnie będzie gdziez na przedmieściach zaczepiał ludzi i pytał czy mają pozyczyć 60 gr na kibelek. Nawet Plank wyjechał :O


Nic nam nie zostało już
:-

A nie prawda! :nie: Bylem we wrzesniu na wyciecze w Krakowie no i jakos wieczorem siedzielismy z kolegami na rynku i podszedl do nas jakis kloszard i zapytał nas czy mamy 1 GROSZ! No to my: :zdziwiony: ? Ktorys z nas mu dał a ja juz myslalem ze to jakas podpucha ale on wiecej nie chcial. Potem zaczal gadac jaki to z niego historyk, zaczal nas pytac ile jest kosciolow w Krakowie i inne tego typu pytania. Generalnie nie bardzo chcial sie odczepic a wiec chyba mimo wszytsko chcial wiecej kasy :hyhy:

disco
28-11-2005, 00:04
Prawdziwa relacja z frontu!
No wiec ide dzisiaj na mecz po Nowym Swiecie i na Foksal wiedze naraz: "Króla" i "Czarnego Romana". Z Królem zagadałem, razem jechaliśmy w stronę starówki, oczywiście dwa różne buty i krótkie spodenki, opowiadał, że zjadł rybę i że ogólnie dobrze, a poza tym pytał się dlaczego go lubią. Ja na to ze proste, bo jest "Królem", on na to, ze no właśnie.
Ten sam przystanek, obok stoi Roman, zajebiście przekonywał dwóch typów do swoich razji, coś mowil o polityce chyba i zaszlosciach historycznych. Stali i go sluchali, jakby byl ich profesorem :O Potwierdzam: zmienil spodnie (na dresowe) i buty (jakies taki dizajn ala portowe bez bajerów)
Ciekawe co jutro przyniesie? :)

legart
28-11-2005, 08:56
Czesto widuje w tramwaju, ale na odcinkach w centrum panią malowaną (a moze to inna baletnica).
Tylko ze nie jest to , jak opisywana tu mloda dziewczyna, tylko stara raszpla ubrana jak prostytutka z lat 80 tych. Róże, zólcie i inne oczojebne barwy. Do tego kosmiczny i uwypuklony do granic mozliwosci makijaz. Robi zawsze wielkie wrazenie.. hehe
Pod palacem czesto widywalem kiedys goscia z hmm.. dluga broda. Generalnie raczej bezdomny i raczej opetany. W zupelnej ciszy odzegnywal sie od czci i wiary. Patrzac sie przy tym wysoko w niebo i charakterystycznie machajac lapami.

Takich przypadkow bez watpienia jest mnostwo. Warszawa przyciaga wielu wariatow i wielu tez wariatow produkuje. Najwiecej ich jednak w nocnikach. Tam to same orginaly..

Tą wymalowaną babke czesto widuje w okolicach Żelaznej - czasami wykrzykuje coś o kurwach w rządzie czy innym żydowskim armagedonie.

Herman
28-11-2005, 17:25
dużo jest dobrych świrów.

Na Żoliborzu (szczegolnie przy pl.Wilsona) czesto widac "Klejarza" - typo w starej parce, co jakies 2 minuty niuchajacy klej spod parki.

dobrym kowbojem jest też niejaki Koniu. Ten pan ma stragan z ksiażkami na Świętokrzyskiej.Latwo go poznać - duzy, lysy w pinglach.
W wolnych chwilach (czytaj - 90 % dnia) łazi napierdolony w okolicach kampusu głównego UW i WDiNP. Lubi sobie też uciąc drzemkę na patio na moim wydziałem albo innej okolicznej lawce.
Pan ten ma to do siebie, że jest bardzo znaną osobą w klimatach Czarnych Koszul (co daje bardzo głośno do zrozumienia kiedy jest po spozyciu).
Często mówi bardzo nieładnie o Legii, za co spotykaja go równie ładnie odpowiedzi.
Generalnie na goscia trzeba uważać bo jak jest nachlanu to potrafi troche odjebac.

Dobry jest tez lump ,który lazi po Żoliborzu z wózkiem i zbiea makulature...na boku wózka ma reklame skupu makulatury :P

Endrju
28-11-2005, 17:39
A ja mam z ciekawostek taką kobitke, na oko z 75 lat, zawsze ubrana na czarno, wzrost z 1.30 m łazi po Bielanach i pluje na lewo i prawo, mowi cos do siebie, ostatnio podbila do mojego kumpla i powiedziała:

"Jak ja Cię zaraz kopnę ..." <tu nastąpiło spluniecie w kierunku torów tramwajowych>

a po Bielanach krązą trochę bardziej drastyczne opowieści na jej temat (przechadzki po klatce z nożem w ręku :ucieka: )

żyła
28-11-2005, 17:48
dobrym kowbojem jest też niejaki Koniu. Ten pan ma stragan z ksiażkami na Świętokrzyskiej.Latwo go poznać - duzy, lysy w pinglach.
W wolnych chwilach (czytaj - 90 % dnia) łazi napierdolony w okolicach kampusu głównego UW i WDiNP. Lubi sobie też uciąc drzemkę na patio na moim wydziałem albo innej okolicznej lawce.
Pan ten ma to do siebie, że jest bardzo znaną osobą w klimatach Czarnych Koszul (co daje bardzo głośno do zrozumienia kiedy jest po spozyciu).
Często mówi bardzo nieładnie o Legii, za co spotykaja go równie ładnie odpowiedzi.
Generalnie na goscia trzeba uważać bo jak jest nachlanu to potrafi troche odjebac.


o nim słyszałem, ale jeszcze nie miałem okazji go widzieć :)

Ewcia
28-11-2005, 18:48
A ja mam z ciekawostek taką kobitke, na oko z 75 lat, zawsze ubrana na czarno, wzrost z 1.30 m łazi po Bielanach i pluje na lewo i prawo, mowi cos do siebie, ostatnio podbila do mojego kumpla i powiedziała:

"Jak ja Cię zaraz kopnę ..." <tu nastąpiło spluniecie w kierunku torów tramwajowych>

a po Bielanach krązą trochę bardziej drastyczne opowieści na jej temat (przechadzki po klatce z nożem w ręku :ucieka: )

O tak, tą to nie raz widziałam...
Wystarczy byle pretekst, a ona swoje... pluje, wyklina itp itd
Ostatnio jak ją spotkałam to darła się na jakąś kobiecine, bo ją przypadkowo siatką walnęła :zdziwiony:

MK
28-11-2005, 19:26
Herman, miałem osobistą przyjemnośc poznać pana "Konia" pod bramą UW, kiedy to po pijaku awanturował się w związku z niewpuszczeniem go na juwenaliowy koncert Kazika 8) . Troche z nim pogadałem, dowiedziałem się od niego pewnych PDK informacji 8) jakoby Jude Gang (było to w dniu meczu KSP z Cracovią) jechał już pociągiem wyposażony w sprzęt typu M-16, Colty, czy np. Magnumy :lol: . Mimo wszystko o Legii wypowiadał sie z dużym szacunkiem, ale serdecznie nam współczuł konfrontacji z JG uzbrojonym w broń palną.
Ostatnio coś znajomy mi wspominał, że widział go ze zmasakrowaną twarzą przy Nowym Świecie najwyraźniej komuś się nie spodobały jego sympatie klubowe :hmm:

foks
28-11-2005, 20:33
oj tak, Koniu to lubi sobie przesiadywac na laweczkach przy naszych wydzialach :) ja jeszcze nie mialem z nim okazji rozmawiac, ale pare osob raczyl swoim towarzystwem...

jesli chodzi o pieknego romana to czesto go spotykam w okolicach nowy swiat / chmielna / marszalkowska
juz nie chodzi boso, ale ma takie buciki jak sie w latach 90tych nosilo do szkoly:D (takie czarne, cieniutkie, z gumkami:P ). zawsze intrygowala mnie ta postac, z jednej strony wyglada jak jakis artysta, miejska dusza, a z drugiej jak psychopata :D tez nie mialem przyjemnosci z nim rozmawiac, ale widzialem pare razy jak eleganccy ludzie w garniturach stali z nim na srodku ulicy i gawedzili, wiec gosciu chyba umie ciekawie rozmawiac :)

Niko
28-11-2005, 21:14
1)Ktoś kojarzy gościa robiącego kursy 179 z Kabat na Ursynów, zawsze na końcu niskopodłogowego,poszarpane ubranie,ale nowy model najów?

2) Kiedyś w okolicach Złotej, JPII,Pięknej był typ o kulach,który chował się za zaparkowanymi samochodami,a gdy auto ruszało gość padał,krzyczał i czekał aż ktoś mu da na wino w zamian za nie wzywanie psów? Btw, patent miał dobry :zlosliwy:

disco
28-11-2005, 21:30
dużo jest dobrych świrów.

Na Żoliborzu (szczegolnie przy pl.Wilsona) czesto widac "Klejarza" - typo w starej parce, co jakies 2 minuty niuchajacy klej spod parki.

dobrym kowbojem jest też niejaki Koniu. Ten pan ma stragan z ksiażkami na Świętokrzyskiej.Latwo go poznać - duzy, lysy w pinglach.
W wolnych chwilach (czytaj - 90 % dnia) łazi napierdolony w okolicach kampusu głównego UW i WDiNP. Lubi sobie też uciąc drzemkę na patio na moim wydziałem albo innej okolicznej lawce.
Pan ten ma to do siebie, że jest bardzo znaną osobą w klimatach Czarnych Koszul (co daje bardzo głośno do zrozumienia kiedy jest po spozyciu).
Często mówi bardzo nieładnie o Legii, za co spotykaja go równie ładnie odpowiedzi.
Generalnie na goscia trzeba uważać bo jak jest nachlanu to potrafi troche odjebac.

Dobry jest tez lump ,który lazi po Żoliborzu z wózkiem i zbiea makulature...na boku wózka ma reklame skupu makulatury :P

Taaa, Koniu siedzi tez czasami w Norze i ostatnio cos tam powiedzial zlego o Legii, zeby nie bylo przypadlu kumpel inteligentnie zaczal dopier^^ac Polonii i Koniu sie zmyl. O Koniu chodzi tez taka opowiastka, czego to on z ludzmi zwiabionymi do chaty nie robi, ale to moze sciema ;)

Koniu sprzedaje poza tym jakies scierwa (nie kasiazki) o zagladzie zydo-masonskiej w Polsce.

Czarny Roman na razie imo wygrywa.
A laska z makijazem to tak naprawde dwie:
- ta ubierajaca sie jak ***** z lat '80 czerwone poliki i mini, w Św. Annie an mszy wieczornej bywa. Niska, niegrozna
- "Pani Klaun", laska ubrana na biało (ciało całkiem, całkiem :) ), w bialych kozakach, koszulce spadajacej z ramion (taki stajl, nie to ze za duza) i wlasciwie jedynej rzeczy ktora ja wyroznia: na policzkach wielkie placki z bordowej albo czarnej szminki. Tak duze ze zachodza na brode i oczy. Podobno niestety ma permanentna depresje/euforie. Jak jest w euforie to wybija na miato z takimi plackami i jest wtedy agresywna jak sie na nia patrzy, jak ma depresje, to sie nie pokazuje (wole nie myslec co robi)

Kiedys u mnie w domu byla taka panna, mloda calkiem. Sama mieszkala na X pietrze i byla swirem ale jednego wieczoru z jej mieszkania zaczely leciec wszystkie drewniane meble, krzyczala i takie tam. Pozniej widzialem rozrzucone na klatce wiersze - takich jazd jakie tam byly, nigdzie nie czytalem. Zabrali ja policjanci i karetka, straz sie musiala wbijac z siekierkami do mieszkania.

Zeby nie bylo smiesznie, te "osobliwosci" to w 99% choroba i tragedia ludzi. Np "Szalony Kefir" ze starego miasta: spalila mu sie cala rodzina w pozarze mieszkania, on jako jedyny sie uratowal. Taki szok spowodowal chorobe i jego biede: facet wymachujacy rekoma i grozacy niebu to wlasnie on..

Sharn
28-11-2005, 22:10
Wiadomo, że zawsze żal tych chorych ludzi... Takim (bez względu na ich motywy zawsze dam jakieś klepaki, najgorzej mnie wkurza ten gościu co się wiesza w tramwajach na rurkach tak z 25 lat który prawie płącze i mówi na bułkę czy coś. Że chory itd. A zwykły ćpun. Taki z płaczliwym wyrazem... Tragedia. :roll:

Herman
29-11-2005, 20:45
tak z nutka swirow-wieszczów.

W Londynie, Hyde Park widzialem latem jakiegos swira,ktory rzucał w niebo kamieniami i miał pretensje do nieba,że nie pada.Pan był ubrany w żółty sztormiak, a temperatura siegała 30 C.

Wracając do Konia:

koch - widziałem Konia kilka dni temu i wyglądał normalnie.

co do jego kumatych informacji.
Któregoś pięknego dnia w pazdzierniku Koniu wylegiwał się leniwie na słoneczku za WDiNPn na jednej z ławek.Oczywiscie był zalany w trupa.
Zrobiliśmy Koniowi taki mały dowcip - vlepka na czoło.
Kiedy Koniu się obudził zaczął straszliwie bluzgać na fanów drużyny z Łazienkowskiej. W odpowiedzi usłyszał kilka dosnadnych słów i nawet kolega wiślak odnosił się do Konia per "chuju".
Konio w odpowiedzi zagroził sprowadzeniem jakiś tabunów KSP i (uwaga uwaga!) ziomków z Broni Radom !
Nie wiem co mu odjebało, tak czy siak ulotnił się i tyle go widzieliśmy.
Co śmieszne - z Konia żarty są na porządku dziennym,ludzie sie z niego śmieją etc. ale generalnie te akcje nastepuja kiedy KOniu jest po %.
Widziałem go trzeźwego kilka razy i on tego wszystkiego nie pamieta chyba bo slowem sie nie odzywa.
Jakoś w październiku jechał autobusem linii 122 w strone Pl.Wilsona i głośno agitował aby "głosować na Kaczyńskiego bo jak nie to wszystkich ***** zajebie".

W ramach ciekawostki dodam, że stragan z książkami prowadzi z najstarszym Oi! owcem w Warszawie 8)

foks
29-11-2005, 20:57
W ramach ciekawostki dodam, że stragan z książkami prowadzi z najstarszym Oi! owcem w Warszawie

otoz to!
ten typ to jeden z nielicznych ktora ma londyjska klase... kaszkiet, jeansowa szwedka, koszula ala ben sherman ;) od dawien dawna zwracam zawsze na niego uwage :) to jeden z tych nielicznych ktorzy "pamietaja ducha szescdziesiatego dziewiatego". Oi!

Herman
29-11-2005, 21:07
szacunek dla chłopaka! ;)

jarcyś
29-11-2005, 22:19
jakis czas temu wracałem sobie z wykopu ( bank)

byłem w stroju służbowym czyli gajer, biała koszula itd ... ogolnie wygladałem z pozoru na dzianego gościa (oczywiscie pozory mylą)

usiadłem sobie na przystanku i czekam na transport. obok mnie stoi Menello.

reprezentował sobą wymierającą już niestety szemraną elegancję - marynara w kratę (najprawdopodobniej rówiesniczka wlasciciela), spodnie w kancik , buty - szyszeczki , całosci dopełniał kraciasty kaszkiet. wszytko niemiłosiernie poplamione i umorusane błotem.

Wbił we mnie wzrok , podumał chwilę w skupieniu , po czym podbił ....

ja, jak to po pracy, wkurwiony na maxa, zastosowałem atak uprzedzający ....

- " szefie, nie mam kasy"

Menello nie dał się zbić z tropu. Potrzedł bliżej, usmiechnął się cwaniacko i powiedział

"ja właśnie w tej sprawie. może kierownikowi coś pożyczyć... ?"

po czym wyjął z kieszeni garść miedziaków i podsunął mi pod nos.

heh.
zatkało kakao.

yusta
02-12-2005, 01:21
Zeby nie bylo smiesznie, te "osobliwosci" to w 99% choroba i tragedia ludzi. Np "Szalony Kefir" ze starego miasta: spalila mu sie cala rodzina w pozarze mieszkania, on jako jedyny sie uratowal. Taki szok spowodowal chorobe i jego biede: facet wymachujacy rekoma i grozacy niebu to wlasnie on..

Za czasów bazaru pod patykiem, widywałam go codziennie. Tam krążyła wersja, że pracował kiedyś jako kontroler ruchu powietrznego.
Tak czy siak, nazwaliśmy go wtedy "wędkarzem" bo tą łapą machał tak jakby wędkę zarzucał. Kiedyś jeszcze kopy w powietrze sprzedawał, ale teraz jak go widzę (co raz rzadziej) to tylko macha ręką, patrząc w niebo.

Po bazarku w ogóle przewijała się masa oryginałów. Była kobieta, która codziennie o tej samej porze, siadała na ławeczce (mniej więcej vis a vis mojego blaszaka), wypalała paczkę szlugów, odpalając jednego od drugiego i szła w swoją stronę.
Była też Pani, dzieki której mieliśmy niezły ubaw z ludzi podążających za nią. Kobiecina szła sobie spokojnie, nagle zatrzymywała się z wrzaskiem: KURWAAAAAAAAAA!!! ZAAAAAAJEBIE WAAAS!!! - momentalnie wokół robiło się pusto :)
Kolejna pani, takich pokaźnych rozmiarów, łaziła sobie wolnym kroczkiem z radyjkiem w łapce i przystawała przy jedym, za każdym razem tym samym, stoisku. Tak na jakąś godzinkę.
Był też piątkowy dziadek. Przychodził zawsze w piątki po kilka złotych. Ten akurat nie miał namieszane w głowie. Po prostu był biedny, żaden menel. Kiedyś dałam mu dychę to się poryczał - zajebiście głupio mi się zrobiło.

Co do wymalowanej pani, to swego czasu mieliśmy taki egzemplarz na Dolnym Mokotowie. Nazywaliśmy ją Alice Cooper, bo makijaż miała identyko. Nie widziałam jej już z 8 lat chyba. Wówczas miała koło pięcdziesiątki, przynajmniej tak wyglądała.

Inna "laska", pojawiała się na bazarze mniej więcej raz na miesiąc. Wiek około 40 lat, wymalowana i ubrana tak, że wszystko co wypukłe było na wierzchu :)

Ostatnio, jakiś tydzień temu, w hali KDT, przy jednym z wejść stanął gość i każdego kto łapał za klamkę by wejść napierdalał po łapach kijem. Jak przyleciała ochrona, to szrpiąc się z nimi wrzeszczał, że to on jest reżyserem i kręci właśnie film :)

To tyle :)
Podsumowując, najweselej chyba pod tym względem jest w centrum.

Jastrząb
02-12-2005, 15:35
Czy nie zależałoby dodać do tego panteonu typa, którego ja osobiście nazywam "kowbojem"? Chodzi mi o kolesia w specyficznym kapeluszu, z gitarą, o bardzo "charakterystycznym" tembrze głosu :hyhy: i śpiewającego hmm... pięsni dziwnej treści. Kiedyś często spotykany na Starówce, ostatnio upodobał sobie okolice metra Centrum.

Paolo'
02-12-2005, 15:39
Czy nie zależałoby dodać do tego panteonu typa, którego ja osobiście nazywam "kowbojem"? Chodzi mi o kolesia w specyficznym kapeluszu, z gitarą, o bardzo "charakterystycznym" tembrze głosu :hyhy: i śpiewającego hmm... pięsni dziwnej treści. Kiedyś często spotykany na Starówce, ostatnio upodobał sobie okolice metra Centrum.

Toż to Pan Witek - Gość z Atlantydy! :efoch:

Jastrząb
02-12-2005, 15:45
Czy nie zależałoby dodać do tego panteonu typa, którego ja osobiście nazywam "kowbojem"? Chodzi mi o kolesia w specyficznym kapeluszu, z gitarą, o bardzo "charakterystycznym" tembrze głosu :hyhy: i śpiewającego hmm... pięsni dziwnej treści. Kiedyś często spotykany na Starówce, ostatnio upodobał sobie okolice metra Centrum.

Toż to Pan Witek - Gość z Atlantydy! :efoch:

A to przepraszam, nie wiedziałem :kurde:

Paolo'
02-12-2005, 15:49
:oczko:

http://img107.imageshack.us/img107/4695/toto2fa.jpg (http://imageshack.us)

foks
02-12-2005, 15:52
laaaaaaaaaaa la la la la la la la looooooooooooooo la la la la la la la looooooooooo la la la la la loooooooooooooo o spidi gonzaleeeeeeeeeeeeeeeeees

Paolo'
02-12-2005, 15:55
...dzisiaj późno z łóżka wstał łał łał łał i pragnienie poczuł wielkie łał łał łał bo ogromnego kaca miał łał łał łał...

Jedyny człowiek na świecie z kaczką gitarową w ustach :oczko:

Flip
03-12-2005, 07:31
nawet chyba u wojewódzkiego kiedys był :zdziwiony:

matx
03-12-2005, 08:10
Pan Witek to przecież legenda... gość jest znany w calym kraju, glowy nie dam, ale tak coś kojarzę, że kiedyś bywal gościem programu Lalamido. Ja sam Pana Witka spotkalem pierwszy raz bodajże w Żarnowcu w 93r.. :hmm:

disco
03-12-2005, 08:44
No raczej, Witek wariatem nie jest, taki orginal po prostu :)
Wczoraj w czasie przerwy w pracy wpadlem na chwile do empiku na de gaulle'a, na dole spotykam Czarnego Romana, cos chyba mowil, ale niestety nie zrozumialem. Mialem akurak godzine wolna, zeby dotrzec na Stare Miasto, wiec zamiast leciec busem wybralem opecje z buta za Romanem.
Typ jest niesamowity: po 20 minutach znalazlem sie na Rynku Nowego Miasta, zapierd##al tak, ze juz wysiadalem powoli :)
Po drodze z de gaulle'a Roman zaliczal rozne miejsca, za kazdym razem wchodzac na maksymalnie minute: a to Cava na Foksal, a to Franck Provost, a to Bristol :O Wchodzil tam, rozgladal sie i wychodzil.
Przed kawiarnia Astra w Domu Polonii zdjal kapelusz, przykleknal i poszedl dalej. Potem przed katedra Sw. Jana (poniewaz byla zamknieta, juz wczesniej go widzialem jak bywal w srodku) chodzil w ta i z powrotem przez 10 minut, a nastepnie prawie pobiegl na Rynek Nowego Miasta. Do nocnego. :)

Kim on do cholery jest? :hmm:

Na Starym widziany tez JasiuKrol, ale on juz wrazenia nie robi. :efoch:

A kojarzycie z lat '80 i poczatku '90 Milicjantke z pomaranczowej kamizelce? Kierowala ruchem na Konstytucji i generalnie wzdluz Marszalkowskiej...

jasin
03-12-2005, 12:50
chodzi Ci o słynną Lodzię-milicjantkę?

Mazi
03-12-2005, 17:39
We wtorek kręciłem się chwilę po centrum no i znowu widziałem tego młodego typa...

Konkretnie w Albercie w centrum, stał i gadał z ochroniarzami popijając... colę z tesco :hyhy: . Mróz na dworze a ten znowu w swojej szarej koszulce na ramiączka wciągniętej w krótkie, kraciaste spodnie. Na nogach stare adidasy. Co ciekawe, z twarzy wygląda zupełnie normalnie, młody typ - na oko daję mu góra 28 lat.

A co do pana Witka to tego dnia również wieczorkiem śpiewał te swoje piosenki, ale podbił do niego chyba prawdziwy świr, uciszył go krzycząc "śpiewać nie umiesz" i sam zaczął śpiewać razem z drugim typkiem jakieś piosenki - nie wsłuchiwałem się już.

Maku
03-12-2005, 19:01
Na Bemowie do 171 często wsiada typ w czarnej kamizelce, nieogolony i wstawiony.

Z zapinanej kieszeni spodni wystaje mu zawsze winiak. Koleś podchodzi do okna, łapie się za poręcz a potem robi wymyk i odmyk. Jakimś cudem jabol nie wypada mu z tej kieszeni. Następnie ów typ zakłada czarne okulary przeciwsłoneczne, zdejmuje je, wbija się z bara w drzwi autobusu, wykonuje jakieś dziwne ruchy, spowrotem wkłada swoje ciemne okulary i z miną "jestem pan zajebisty" rozgląda się po autobusie.

Padłem kiedy go pierwszy raz widziałem. Cały autobus ma zawsze z niego niezłe zlewy.

Widział go ktoś z Was może??? :chytry:

yusta
04-12-2005, 00:14
Na Starym widziany tez JasiuKrol, ale on juz wrazenia nie robi. :efoch:


Widziałam go w czwartek w centrum z psem któremu na szyję zarzucił różowe gacie :O

cin
04-12-2005, 20:22
Co do wymalowanej pani, to swego czasu mieliśmy taki egzemplarz na Dolnym Mokotowie. Nazywaliśmy ją Alice Cooper, bo makijaż miała identyko. Nie widziałam jej już z 8 lat chyba. Wówczas miała koło pięcdziesiątki, przynajmniej tak wyglądała.

pamietam ja. razem z kolegami z podstawowej nazywalismy ja Barbie. :)
ostatni raz widzialem ja wlasnie pod koniec podstawowki...


We wtorek kręciłem się chwilę po centrum no i znowu widziałem tego młodego typa...
Konkretnie w Albercie w centrum, stał i gadał z ochroniarzami popijając... colę z tesco . Mróz na dworze a ten znowu w swojej szarej koszulce na ramiączka wciągniętej w krótkie, kraciaste spodnie. Na nogach stare adidasy. Co ciekawe, z twarzy wygląda zupełnie normalnie, młody typ - na oko daję mu góra 28 lat.


z tym z kolei pare razy podrozowalem 172. :oczko:

Paolo'
05-12-2005, 19:11
chodzi Ci o słynną Lodzię-milicjantkę?

Właśnie natknąłem się na ciekawy artykuł pt. "Mity i legendy warszawskie" w jakimś kulturalnym dodatku do Wprostu. Cytuję fragment:

"Bohaterami warszawskich legend bywały też postaci autentyczne, które z różnych powodów stawały się obiektami konfabulacji. Warszawa dobrze znała Lodzię Milicjantkę. Była to schizofreniczka, która ku udręce kierowców i służb drogowych przez kilka lat kierowała ruchem na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej. W II połowie lat 80. zmarła, najprawdopodobniej śmiercią naturalną. Warszawiacy woleli jednak wierzyć, że Lodzię zabił na skrzyżowaniu pijany kierowca, po czym uciekł z miejsca wypadku. Od tej pory jej duch rzekomo mści się na osobach, które prowadzą pod wpływem alkoholu. Nagle pojawia się w mudurze milicjantki na drodze, powodując wypadek, w którym ginie nietrzeźwy kierowca."

O tym duchu to nie słyszałem wcześniej :/
I jeszcze jeden fragment, który odpowiedział mi na pytanie, z którym borykałem się od lat :oczko:

"Mówiąc o legendarnych postaciach, nie sposób nie wspomnieć słynnego Józefa Tkaczuka, którego fenomen ujawnił się na przełomie lat 80. i 90. Był to woźny pracujący w szkole podstawowej nr 15 przy ul. Angorskiej na Saskiej Kępie. Zaczęło się od tego, że uczniowie wypisywali na niego różne inwektywy na murach. Stopniowo hasło Józef Tkaczuk zaczęło pojawiać się w całym mieście, potem w kraju, aż zawędrowało za granicę."

:)

Beny
05-12-2005, 20:00
U nas na Bemowie swego czasu była Zocha. :ucieszony:

Taka starsza, mała, przysadzista, biegała po osiedlu i rzucała mięsem do każdego. Jak człowiek był dużo młodszy to się jej bał. Później już tylko śmiał.

Z wielu akcji, które miała Zocha należy wyróźnić... paradowania nago na balkonie i rzucanie w ludzi słoikami z... dżem. :zdziwiony: Strażacy bali się wejść po drabinie. :hyhy:

Kolejną była prośba owej Zochy, aby kumpel zawiózł ją z Bemowa na Koło (nie było jeszcze przejazdu przy Zakładach Lotniczych) na motorynce na metę po wódkę. :ucieka: Obiecywała fifty-ffifty, ale kolega się nie zgodził. :hyhy:

L. Mo BeMoWo
05-12-2005, 20:24
Ile by nie pisać, to to i tak by była jedna setna wyczynów tej kobiety :)
Zacząć trzeba od tego, że Zocha przejawiała wyjątkowy zapał do śpiewania... tzn darcia ryja :chytry: Ile razy wyszła z domu, tyle razy na osiedlu nie było mowy o ciszy. Jej "pieśni" były różnotematyczne, ale zazwyczaj wszystko się sprowadało do wyzywania wszystkich dookoła 8)
Co do czynności bardziej "ekscentrycznych" (bo ekscentrykiem Zocha była niewątpliwie) należało oddawanie moczu i kału gdzie popadnie (czy to chodnik, wejście do sklepu, środek ulicy, pod drzewem - dla tej babki nic nie było niemożliwe :ucieka: ), poza tym lubiła zatrzymywać samochody wypinając goły tyłek na środku ulicy, wbijać się do kościoła by se trochę pośpiewać z wiernymi, no i oczywiście chlała z miejscowymi żulami codziennie. Balkon (z którego lubiła rzucać różnymi rzeczami, jak wspomniał Beny) miała calusieńki zastawiony meblami (a w mieszkaniu podobno mebli nie miała), no i zbierała duuuużo trawy - podobno na zupę :)
Jakieś 7-8 lat temu przepadła (podobno zabrali ją do wariatkowa).

Ehhhh, z dzieciństwem sie podwórko z Zochą kojarzy :oczko:

Herman
05-12-2005, 21:59
u nas jest taki kolo na osiedlu , ochrzcilismy do Gargamel - kolo ma m-3...nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby ten pan nie trzymał tam kiedyś...11 psów.
Teraz dziadzio już swoje lata ma i nie utrzymał by tego majdanu na smyczy.Ograniczyl sie do 2 psów.

Fizi
05-12-2005, 22:07
był kiedyś taki też na Służewcu - kilka razy dziennie pieski wyprowadzały go na spacer :hyhy:

Smetny
05-12-2005, 22:26
Na Sadybie mieszka babka która trzymała w mieszkaniu 30 czy 40 kotów, ostatnio też się ograniczyła :ucieka:

disco
05-12-2005, 23:36
Maly update. Wczoraj wracam 175 Nowym Swiatem. Wsiada "biegacz", ten od coli tesco. Na zewnatrz snieg, zimno, kolo 23 juz bylo, a ten oczywiscie bawelniane krotkie spodenki w kratke + strasznie wyciagnieta koszulka bez rekawow, poza tym normalnie wszystko. Siadl, generalnie zachowanie jak kazdy inny. Kolejna zagadka warszawskiej ulicy...

Pod rondem Dmowskiego caly czas kreci sie kolejny Jasiu (ale nie król) - staje przy tych apetitach i meczy te dziewczyny. Smieszni sa ochroniarze, podchodza i "Jaaaasiuuu, spierdalajjj stąd, no prosimy." Ale sie smiesznie z nimi kłóci. ;)

Co do Lodzi milicjantki. Fama poszla, ze to wlasnie ona (slynna w latach '50 Leokadia z warszawskiej drogówki, pierwsza kobieta w milicji w kraju). Lodza z lat 80 i 90 to nie ona podobno. Sam nie wiem... ;)

Nie wiem kto z Was kojarzy jeszcze chlopaka, czesto mozna go pod Smykiem spotkac (tam gdzie dziadek w zielonym plaszczu)... niestety widac ze bezdormy, chory, ale bardzo mlody. Ma mocno blond wlosy, chodzi w takim wielkim plaszczu, ma czesto buty lakierki i jest mocno pochylony. Ilekroc go widze, zawsze mysle, ze pasuje na postac z ksiazki. Smutny widok niestety :(

Jakies 7 lat temu na ulicach zczely pojawiac sie strasznie dziwne, ale bardzo charakterystyczne pisane recznie bardzo drobno i scisle i odbijane na xero swego rodzaju "odezwy do narodu". Sledzilem ich losy przez kilka lat i troche tego mam w szafce obok. :) Pamietam teksty o tym, ze tylko purpurowy kolor moze nas zbawic, ze kandydatem na Prezydenta powinien zostac nasz dr. inz. Marian (zapomnialem nazwiska :kurde: ), ze "swiat jest sterowany elektronicznie modyfikowany",, same takie bzdury... Jednak stajl tych wypowiedzi byl tak popieprzony, ze czytalo sie to i czytalo... Raz byl nawet podany numer telefonu domowego, gdzies na srodmiescie i zadzwonilem tam, ale uslyszalem tylko, zebym nie przerywal. Moze szykowali kolejna ulotke? :)

Duzo ich, tych wariatow :)

foks
06-12-2005, 11:17
Nie wiem kto z Was kojarzy jeszcze chlopaka, czesto mozna go pod Smykiem spotkac (tam gdzie dziadek w zielonym plaszczu)... niestety widac ze bezdormy, chory, ale bardzo mlody. Ma mocno blond wlosy, chodzi w takim wielkim plaszczu, ma czesto buty lakierki i jest mocno pochylony. Ilekroc go widze, zawsze mysle, ze pasuje na postac z ksiazki. Smutny widok niestety


oczywiscie. widuje go bardzo czesto w okolicu kampusu glownego na krakowskim przedmiesciu... wiele osob okresla go mianem "wiecznego studenta"... przykry widok, gdyz koles ten zwiedza na trasie wszystkie smietniki a nigdy go nie widzialem by zebral.

Zegar(L)
06-12-2005, 17:51
Jak byłem jeszcze mały, to nigdy nie podejrzewałem, że będę kiedyś miło wspominał poczciwą bemowską Zochę... Co to była za kobieta 8) Oprócz akcji wymienionych przez Benego i eLmo to pamiętam jeszcze, że Zocha potrafiła nieraz dokonać tzw. "transakcji życia". Słyszałem o jednym osiedlowym cwaniaczku, który dał jej kiedyś dwie monety po 1 zł w zamian za jedną pięciozłotową mówiąc bezczelnie, że "teraz ma przecież dwa pieniążki a nie tylko jeden". Co do wokalnych zdolności Pani Zofii, to jej ulubionym hitem było bez wątpienia "szła dzieweczka do laseczka". Potrafiła chodzić po osiedlu w kółko i śpiewać to na całe gardło godzinami.
Jeśli chodzi o inne osiedlowe typy, które ktoś mógłby skojarzyć, to jest jeszcze jeden (swoją drogą, mój sąsiad :oczko: ) ale jego przedstawię kolejnym razem, bo to materiał na długą opowieść.

Szkopek
06-12-2005, 19:03
del.

jasin
06-12-2005, 23:23
kurde, ja mam pytanie Kojarzycie Typa?

jego ulubione rejony to Modlińska i okolice. Najczęściej wsiada do busa na pętli na Żeraniu i jedzie w kierunku.. ehm... Białegostoku :oczko: wysiada zawsze na przsystanku Winnica. Cecha charakterystyczna - co parenaście sekund artykułuje z siebie dźwięk 'eh'. Gdy w busie są jakieś panny lub szacowne matrony to lubi je pozaczepiać sprośnymi wierszykami. Kojarzycie co to za typ?

-Hary-
12-12-2005, 20:42
Cos odswiezyc trzeba... a tego kojarzycie :hyhy: ? http://niezadowolony.rencista.patrz.pl/

Mazi
18-02-2006, 21:20
Takie zdjęcie znalazłem w necie tego młodego kolesia o którym pisałem wcześniej:
http://img500.imageshack.us/my.php?image=zdjcie0021iy.jpg

MK
18-02-2006, 22:33
Ostatnio widziałem go na pl. Na rozdrożu. Biegł w śnieżycy w swoim stroju sportowym z jakimś karnistrem wypełnionym czerwoną cieczą. :hmm:

Łysolek
19-02-2006, 01:01
Takie zdjęcie znalazłem w necie tego młodego kolesia o którym pisałem wcześniej:
http://img500.imageshack.us/my.php?image=zdjcie0021iy.jpg
o kuźwa kojarze gościa , dosyć często w lato jeździł autobusem 179 :) zawsze w takij koszuli na ramiączka albo troche dłuższej ale podartej

TonyTouch
22-02-2006, 10:51
Znany jegomość :hyhy: najczęstsze pseudo "cyborg 179" , lub "demon z Tesco"
Tak między nami jeździ już 179 ale nie tylko już ponad dwa lata, zawsze z tyłu jak
ktoś już wspomniał; kiedyś nawet do niego coś nawijaliśmy ale był
niewzruszony jak skała i powiem serio że dużo już z ziomkami przeszliśmy
ale jego wzrok nas rozpierdolił :ucieka:

Raffi
22-02-2006, 12:08
Co do wymalowanej pani, to swego czasu mieliśmy taki egzemplarz na Dolnym Mokotowie. Nazywaliśmy ją Alice Cooper, bo makijaż miała identyko. Nie widziałam jej już z 8 lat chyba. Wówczas miała koło pięcdziesiątki, przynajmniej tak wyglądała.

pamietam ja. razem z kolegami z podstawowej nazywalismy ja Barbie. :)
ostatni raz widzialem ja wlasnie pod koniec podstawowki...

ej, ja ją widywałem wcale nie tak dawno. Cięzko mi okreśłić, ale na pewno jescze 2 lata temu urzędowała... Zwykle koło Universusu,chadzała na msze do kościoła Św Kazimierza


Maly update. Wczoraj wracam 175 Nowym Swiatem. Wsiada "biegacz", ten od coli tesco. Na zewnatrz snieg, zimno, kolo 23 juz bylo, a ten oczywiscie bawelniane krotkie spodenki w kratke + strasznie wyciagnieta koszulka bez rekawow, poza tym normalnie wszystko. Siadl, generalnie zachowanie jak kazdy inny. Kolejna zagadka warszawskiej ulicy...

O, chyba 2 dni temu wsiadałem z nim do autobusu przy EMPiKu na Nowym Świecie