PDA

Zobacz pełną wersję : Powrót Gołoty



Raffi
30-06-2003, 13:43
za ŻW:

O dziwo coś jeszcze znaczę

Z Andrzejem Gołotą, najlepszym polskim pięściarzem wagi ciężkiej, rozmawia Robert Małolepszy

Pański menedżer Ziggy Różalski ogłosił, że 14 sierpnia wraca Pan na ring. Czy to prawda?

Tak. Od ponad miesiąca przygotowuję się do tego pojedynku. Trenuję dwa razy dziennie. Półtora tygodnia temu rozpocząłem sparingi. Na razie mam jednego sparingpartnera.

Nie tak dawno przeszedł Pan operację lewej ręki. Czy wszystko jest już w porządku. Trenuje Pan bez przeszkód?

Ręka boli cały czas. Najbardziej podczas ćwiczeń bokserskich. Dlatego nie przerywam też rehabilitacji. Dzień mam wypełniony jeżdżeniem z treningu na terapię i z powrotem. Tak będzie do końca sierpnia. Nawet na walkę pojadę tylko na jeden dzień.

Co Pan wie o swoim przeciwniku?

Niewiele. Jeszcze nie oglądałem kaset z jego walkami. Mam na to czas. Jest ode mnie niższy. Ma ok. 185 cm wzrostu. To całkiem dobry bokser. Wygrał z Timem Whiterspoonem (tym samym, którego we Wrocławiu pokonał Andrzej Gołota - przyp. red). Ma na koncie 18 zwycięstw i 10 porażek. Powiedziałbym nawet, że jest za dobry jak na pierwszą walkę po tak długiej przerwie. Musieliśmy się jednak zgodzić na niego, bo komisja sportowa nie chciała słyszeć o słabszych rywalach. Stwierdzili, że jestem zbyt dobrym pięściarzem. Niezły numer, co? Dostaję po głowie od wszystkich, a oni mówią, że moje nazwisko jeszcze coś znaczy.

Po co wraca Pan na ring?

Już mówiłem. Z nudów. Mam dość zabawy. Nie umiem robić nic innego, więc wracam do boksu, choć mam też inne propozycje.

Jakie?

Przyglądam się ostatnio walkom K1. To takie połączenie boksu i kick boxingu (w Polsce transmisje z walk w tym stylu można zobaczyć w Eurosporcie - przyp. red). Byłem nawet w sobotę na takiej gali. Walczył jakiś Polak z Kanady. Nieźle mu szło. O mało co nie wygrał. W Japonii najlepsi zawodnicy K1 dostają za zwycięstwo w turnieju po kilkaset tysięcy zielonych. To całkiem niezła kasa. Jak znajdę czas, to może polecę do Japonii. W K1 najważniejsze są umiejętności bokserskie.

Za najbliższą walkę ma Pan dostać 100 tysięcy dolarów. To całkiem spore pieniądze jak na kogoś, kto ostatni pojedynek przegrał w dość kiepskim stylu.

O kasie nie zamierzam rozmawiać. Tutejszy urząd skarbowy jest bardzo dociekliwy. Kiedyś, jak chcieli sprawdzić dochody domu publicznego, to przez miesiąc liczyli, ile prześcieradeł odwożą do pralni. Nie zdziwiłbym się, gdyby czytali też polskie gazety.

Walkę z Nixem zakontraktowano na 10 rund. To oznacza, że już wkrótce może Pan stanąć nawet do 12-rundowego mistrzowskiego starcia. Musi Pan mieć mocnego promotora. Jaki macie plan?

Nikt za mną nie stoi. Zgłasza się do mnie wielu dużych promotorów, ale ja nie chcę podpisywać kontraktu. Wolę sam sobie być sterem i okrętem. Naprawdę nie wiem, co będzie dalej. Wszystko zależy od tego, jak wypadnę. Stary już jestem. Może wygram, zmażę plamę na honorze i pójdę na emeryturę. Wszystko jest możliwe.

Kiedy Pan przyjedzie do Polski. Sprawa o pobicie rozwija się w niekorzystnym dla Pana kierunku...

To jest jakiś cyrk. Sędzia, który prowadzi tę sprawę, chyba chce stać się popularny. Nie wiem, kiedy przyjadę do Polski. Z powodu rehabilitacji naprawdę nie mogę wyjechać z Chicago na dłużej niż jeden dzień.

krollek
30-06-2003, 16:52
Jeśli Gołota nie wygra tej :box: walki :box: to się przeżuci na K1 - prawdziwy profesjonalista napewno tak by nie powiedział :/
Swoją drogą to z Gołoty to już nic nie będzie, a miał kiedyś szansę bycia kimś wielkim.
Teraz jest nikim :>