PDA

Zobacz pełną wersję : wylądowałem na sankach



Dżon Łejn
19-02-2005, 13:45
i jest zajebiście :uciekaj:

zaraz ruszamy na Dorotke
saniki wyczyszczone jak w porządnym serwisie
jedziemy w 4
dojadą też miejscowi ćpuni

a oto nasz stok
"Zagłębiowski Olimp" - Góra Św. Doroty (383 m n.p.m.),
http://www.naszlaku.pl/dane/prezent/_prez_gm/4_bedzin/ladne.jpg


no to lecimy
a wy??

Jaco
19-02-2005, 13:48
a wy??
A my swoje:
O Zaaaaaaagłęęęebieeeeeee! O Sooooosnoooowieeec!
:lz:
Pracuje się.. :efoch:

Lukass
19-02-2005, 13:48
A ja wolę górke przy mojej szkole ... :zlosliwy:

Nova
19-02-2005, 13:49
A ja sie chętnie zabiore, moge? :ucieszony:

Sharn
19-02-2005, 13:53
Doorootkaaaa, dooooroootkkaaa...

Piękne miejsce, wspaniali ludzie....

Doooorootkaaa... 8)

Dżon Łejn
19-02-2005, 13:53
oczywiście Pyrko
zapraszam wszystkich
jadąc od Warszawy czy Poznania w strone Sosnowca nie sposób Doroty niezauważyć

Jaco ty pracoholiku :hyhy:
szaliczki już mam w domu :lz:

Cipciuś
19-02-2005, 15:13
a ja wczoraj na sankach zjezdzalem z gorki za kosciołem na nowolipkach - sanki wytrzymały napor 4 ludzi..... 10minut - polamaly sie :foch:

Włóczykij
19-02-2005, 15:57
Powiedziałem mu że idę na sanki pomimo anginy to wziął i spapugował :efoch:

moja górka jest lepsza :D:D

lomu-banita
19-02-2005, 16:18
Barania dupo-łba se nie rozbij bo widze że tam drzewek dużo :hyhy:


Eh pojeździłbym sobie....jakbym miał jeszcze sanki. Bo głupio teraz 25 letniemu facetowi wparowac do sklepu i powiedzieć "saneczki poprosze" :klnie: Chyba że powiem że prezentu dla bachora szukam :P

Włóczykij
19-02-2005, 16:19
ale mi problem, phi :zdziwiony:

Ty pomyśl jak będziesz przez osiedle pomykał z tymi saniami :hyhy:

Grzywa
19-02-2005, 16:22
Ja bym kupił z kimś na spółe dętke do Traktora... Lomu nie oriętujesz sie ile taka kosztuje? :D Może by się znalazło więcej chętnych kupiło by się taką dętke i przy okazji coś wypiło :zlosliwy:

DobryChłopak
19-02-2005, 16:31
Sanki rozpieprzylem. :placze: Ale teraz zjeżdzamy na tych foliowych opakowaniach po browarach. Na tym się wieksze predkości wyciąga 8)

Dżon Łejn
19-02-2005, 16:53
było supraśnie

kuna własnie dostałem telefon że musze niezłocznie wyjść
jest plan :lol3:

wróce to na bank będę miał wene to opisze jak dziecko jechało na klacie przed sankami-ze 4 latka miało

lomu-banita
19-02-2005, 17:08
ale mi problem, phi :zdziwiony:

Ty pomyśl jak będziesz przez osiedle pomykał z tymi saniami :hyhy:

Osiedle? :zdziwiony:

Ziom ja na dzielnicy mieszkam....same kamienice -żadnych bloków :efoch:


Ja bym kupił z kimś na spółe dętke do Traktora... Lomu nie oriętujesz sie ile taka kosztuje? :D Może by się znalazło więcej chętnych kupiło by się taką dętke i przy okazji coś wypiło :zlosliwy:

Zobacz na zlotowe :P

Włóczykij
19-02-2005, 17:14
ale mi problem, phi :zdziwiony:

Ty pomyśl jak będziesz przez osiedle pomykał z tymi saniami :hyhy:

Osiedle? :zdziwiony:

Ziom ja na dzielnicy mieszkam....same kamienice -żadnych bloków :efoch:

no dobra to zobacz co za obciach przy tylu kamiennicach poginać z saniami :zlosliwy:

lomu-banita
19-02-2005, 17:17
no dobra to zobacz co za obciach przy tylu kamiennicach poginać z saniami :zlosliwy:

Posadze na nich Grzywe i będzie że małe dziecko ciągne :lol3:

MaxyM
19-02-2005, 18:21
Kiedyś dawno temu, kolega którego poznałem 3 dni wcześniej na górce przy Łuckiej, gdzie teraz stoi w **** wielki wieżowiec… Kupił sobie takie narto-sanki, które miały kierownicę… Powiedział idziemy… Poszliśmy… Wdrapaliśmy się na szczyt… Ruszyliśmy… Jak po chwili wyjebaliśmy w jakiś głaz, to z narto-sanek została tylko kierownica i jedna płoza… A nas rajdowców narto-sankarzy zabrała Nysa z czerwonym krzyżem.
Zajebiście było… 2 sekundy jazdy i biała sala.

Basbob
19-02-2005, 18:31
Kiedyś dawno temu, kolega którego poznałem 3 dni wcześniej na górce przy Łuckiej, gdzie teraz stoi w **** wielki wieżowiec… Kupił sobie takie narto-sanki, które miały kierownicę… Powiedział idziemy… Poszliśmy… Wdrapaliśmy się na szczyt… Ruszyliśmy… Jak po chwili wyjebaliśmy w jakiś głaz, to z narto-sanek została tylko kierownica i jedna płoza… A nas rajdowców narto-sankarzy zabrała Nysa z czerwonym krzyżem.
Zajebiście było… 2 sekundy jazdy i biała sala.

Zawsze uważałem, że miejsce nartosanek i takich czerwonych plastików (z rączkami hamującymi) jest w programach typu Jackass...

MaxyM
19-02-2005, 18:34
W okolicach tej górki, w lato kiedyś przyjechali strażacy, polewać dzieci wodą, bo gorąco było.
Chyba byli najebani i dali największy strumień… Nysa znowu przyjechała, po „orzeźwionych”, którzy po dostaniu strumieniem przelecieli kilka metrów i wylądowali pyskiem w ziemi lub kamieniach.

Paluch
19-02-2005, 18:47
Ja tam preferuje ze sportów zimowych lepienie bałwanów,robienie aniołków na śniegu i spożywanie grzańców.

Sanki są chujowe i niebezpieczne, lepiej zjeżdzac na dupie lub patelni

zuz
19-02-2005, 18:58
mistrzostwo świata to jest zjeżdzanie na workach na śmiecie z dołu Wielkiej Krokwi 8)

Jaco
19-02-2005, 18:59
mistrzostwo świata to jest zjeżdzanie na workach na śmiecie z dołu Wielkiej Krokwi 8)
Mistrzostwem świata byłoby zjechanie z samej góry.. :zlosliwy:
Myślę, że po odpowiedniej dawce nawet na tym forum znalazłoby się kilku chętnych.. :ucieka:

Paluch
19-02-2005, 20:12
mistrzostwo świata to jest zjeżdzanie na workach na śmiecie z dołu Wielkiej Krokwi 8)
Mistrzostwem świata byłoby zjechanie z samej góry.. :zlosliwy:

I wylądowanie telemarkiem na 125 metrze :]

dyha
19-02-2005, 20:30
a ja wyladowalem w lozku....


k*** mać , ide się kurować.


elo

MK
19-02-2005, 20:40
Jak byłem mały to pojechałem ze starymi do Krynicy. No i tam bez ich wiedzy wymknełem się z ośrodka, i poszedłem sobie pojeździć na sankach, ale niestety wybrałem górski szlak dla pieszych. Więc tak jade jade... i nagle jebut jakiejś babie (w berecie) prosto w piszczel, upadła na ziemie i coś nie wstawała, więc niewiele myśląc uciekłem ale na szczęście szła z mężem więc byłem pewny, że jej misie i liski nie zjedzą w tym ciemnym i ponurym lesie :wstyd:

Potem miałem wyrzuty sumienia :placze:

Od tamtej pory unikam sanek

Dżon Łejn
19-02-2005, 23:15
i hjj
nie czytaaam rego
ide spać






pa

Włóczykij
20-02-2005, 08:06
a mówił że nie pije :hihi:

Łysolek
20-02-2005, 08:17
w dawnych czasach tez lubiłem chodzić na sanki , kiedyś jak byłem młodszy byłem z kolega na jego narto-sankach na górze Kopa Cwila na Ursynowie gdzie zawsze było od zajebania ludzi z dzieciakami , nie zapomnę jednej sytuacji jak jeden gówniarz zjeżdżał na sankach i juz na samym dole drugiego gówniarza przejechał ( dosłownie ) , nie wiem czy ten dzieciak przezył , bo przyjechała po niego karetka , ale zaraz po przejechaniu juz sie nie ruszał :- ( Kopa Cwila ma około 40-50 m wysokości ) a rozjebało mnie juz maksymalnie to , jak podlecieli rodzice zjeżdżającego i zaczyli sie drzęc na matkę która płakala nad swym synem
fakt był taki , ze gówniarz który zjeżdżał zboczył z drogi

Kempes
20-02-2005, 17:30
Dawno dawno temu mielismy dłuugą zjeżdżalnie którą została pokryta lodem w pewien styczniowy poranek. Jako że były dwie ... wdrapalismy sie wraz z kumplem z naszymi oldskulowymi sankami i wpadliśmy na zajebisty pomysł wyścigów.

Nie doceniliśmy długości i poślizgu - ja wylądowałem na murku od piaskownicy , a kolega wyrobił łbem pół metrową dziure w śniegu. Jako ,że mój pysk pierwszy ucierpiał wygrałem tą dostojną paraolimpiade.

Ehh sanki to jest to ... Nie zapomne również grochowskich podłużnych górek gdzie 10 chłopa przywiązywało sie sankami jeden obok drugiego i jazda w dół ... jackass sie chowa.

Ewcia
20-02-2005, 18:10
Pośmigałabym na sankach :)
Jak byłam mała to na osiedlową górkę chodziłam codziennie, jeśli był śnieg.
Jeden ze zjazdów skończył sie na drzewie :hyhy: tak mój brat umiejętnie wykierował sanki... a może specjalnie :hmm:
Pamiętam tez jak z wielkimi sankami (bodajze 3 osobowymi) musiałam sama wchodzić po schodach na 11 piętro, bo windy nie dzialały :ucieka: A jak już doszłam na górę, to oczywiście windy zaczęły jeździć :efoch:

Gnatek
20-02-2005, 19:36
Jak dla mnie sanki są trochę mniej ekscytujące, niż kulig 8). Do dzisiaj pamiętam jeden z najbardziej hardkorowych :D:D. Jakieś 5 lat temu wybrałem się z siostrą i rodzicami na kulig do Puszczy Kampinoskiej. No więc usadowiliśmy się z siostrą na saniach i ojciec ruszył. Po przejechaniu kilkudzisięciu metrów nasze autko wpadło w poślizg, a my wypadliśmy z sani. Ja pieprznąłem (i to solidnie) głową w drzewo, a siostra zrobiła sobie coś z kolanem. To było jakiś miesiąc przed jej studniówką więc zaszła powazna obawa, czy się na nią wogóle wybierze. Na szczęście kolano okazało się tylko stłuczone, a mój łeb przez kilka dni zdobił pokaźny guz :hyhy:.

yusta
20-02-2005, 20:55
Mistrzostwem świata byłoby zjechanie z samej góry.. :zlosliwy:


Robak kiedyś coś takiego przylukał. Jechał góral po uprzednim znieczuleniu się. Przeżył dzięki temu, że sanki były drewniane i łamiąc się troszkę zamortyzowały upadek.