PDA

Zobacz pełną wersję : Zostanmy przyjaciolmi



juras
17-01-2005, 14:16
Prawdobodobnie kazdy z Was mial kiedys kogos na kim Wam zalezalo. Prawdopodobnie kazdy z Was mial kiedys tak, ze zamiast wyznania milosci uslyszal od tej osoby "Zostanmy przyjaciolmi...".W tym temacie opisujcie Wasze najwieksze rozczarowania milosne i spektakularne kosze, jakie dostawaliscie.

Na poczatek moja smutna historia.

To bylo jakies pol roku temu. Poznalem Ją przypadkowo w autobusie. Miala na imie Magda. Bylismy ze soba przez ponad 3 miesiace .Caly czas staralem sie jej pokazac, jak bardzo mi na niej zalezy. Niestety przyszedl czas wyjazdu do Katowic. Magda bardzo sie wkurzyla ze wole jechac na wyjazd, niz siedziec z Nia w Warszawie. Po moim powrocie wszystko sie zmienilo,oczywiscie na gorsze. Mi dalej zalezalo, Jej juz niestety nie. W koncu stwierdzila, ze bedzie lepiej jak zostaniemy przyjaciolmi. Oczywsiscie jak zawsze w takim przypadku skonczylo sie to jedynie pustym sloganem bo nie widzialem jej od dluzszego czasu. Nie odbiera telefonow ode mnie, nie odpisuje na smsy, nie chce sie nawet spotkac... Jest mi przykro, ale zyje z tym dalej.

Pajac
17-01-2005, 14:43
heheh u mnie podobnie bylo tylko ze ona nie byla z Wwa (hanyska :O glupi bylem :oczko: ) i nie rozumiala ze derby sa waznijesze niz przyjazd do niej :efoch:

Radzyn
17-01-2005, 14:54
Ja w Październiku tak miałem i przez to przez ponad miesiąc chodziłem zdołowany a ba jeszcze troche abym dostał depresji na serio :/ Ale teraz znalazłem miłość z której jestem szcześliwy

legart
17-01-2005, 15:00
Jak jakąś byłą nie daj Boże spotkam na ulicy, a parę razy mi się zdarzyło, mówię dzień dobry i nie wdaję się w dalsze dywagacje 8)

PS Juras Ty romatyku :hyhy:

Mini
17-01-2005, 15:00
ciekawe skąd one wytrzasnęły to powiedzonko :ucieka:
i jak taka przyjaźń ma wyglądać? chyba same nie wiedzą bo jeszcze nikt na to nie poszedł :lol3:

mi w liceum jedna piekna dzioucha imieniem Aga taką bajke sprzedała ale to nie było po rozstaniu tylko zamiast związku :( a szkoda bo naprawde fajna niunia

lomu-banita
17-01-2005, 15:04
ciekawe skąd one wytrzasnęły to powiedzonko :ucieka:
i jak taka przyjaźń ma wyglądać? chyba same nie wiedzą bo jeszcze nikt na to nie poszedł :lol3:


:P Ja tak kiedyś kobiete na łopatki połozyłem. Biedulka się chyba załamała :]

Nova
17-01-2005, 15:09
ciekawe skąd one wytrzasnęły to powiedzonko :ucieka:
i jak taka przyjaźń ma wyglądać? chyba same nie wiedzą bo jeszcze nikt na to nie poszedł :lol3:
Nie tylko kobiety maja takie teksty :chytry:
W moim przypadku to facet pierwszy powiedział "zostańmy przyjaciólmi". Ale bylam wsciekła :grr: Miałam ochote go zamordowac, przemielić w mikserze a resztki rozrzucić po boisku treningowym Warty 8) Złośc mineła, z czasem zrozumialam ze para by była z nas naprawde beznadziejna a przyjaciele całkiem dobrzy, niczego nie żałuje.Lepiej było sie rozstać niż meczyc w związku z ktorego i tak nic dobrego by nie wyszlo. A tak przynajmniej mam bliskiego kumpla :]

Mini
17-01-2005, 15:15
ciekawe skąd one wytrzasnęły to powiedzonko :ucieka:
i jak taka przyjaźń ma wyglądać? chyba same nie wiedzą bo jeszcze nikt na to nie poszedł :lol3:


:P Ja tak kiedyś kobiete na łopatki połozyłem. Biedulka się chyba załamała :]

potem pewnie w Bravo Girl było o tym jak zostały pokonane własną bronią :zlosliwy:

bez kitu jak takie coś wg bab ma sie do takiej przyjaźni która wynikła z tego ze sie dwoje ludzi świetnie dogaduje na każdy temat ale nie zmierzają razem do wyrka :hmm:
(bez żadnych głupich komentarzy apropos wyrka, wałkujemu przykłady damsko-meskie :chytry: )

Młody
17-01-2005, 15:25
Dobra dobra ja mam teraz większego stresa :- bo nie mam odwagi powiedzieć jej ocb. Do tej pory nie miałem takich problemów. Może dlatego że na tej mi bardzo zależy i boje sie że spier :klnie: .

"Lajf is brutal end ful of zasadzkas"

Beny
17-01-2005, 15:28
Dobra dobra ja mam teraz większego stresa :- bo nie mam odwagi powiedzieć jej ocb. Do tej pory nie miałem takich problemów. Może dlatego że na tej mi bardzo zależy i boje sie że spier :klnie: .

"Lajf is brutal end ful of zasadzkas"

Rad się trudno udziela w takich sprawach, ale jeśli Ci naprawdę zależy, to jej o tym powiedz. Będziesz miał jasną sytuację. A każde rozwiązanie jest lepsze od niepewności...

Mini
17-01-2005, 15:28
Dobra dobra ja mam teraz większego stresa :- bo nie mam odwagi powiedzieć jej ocb. Do tej pory nie miałem takich problemów. Może dlatego że na tej mi bardzo zależy i boje sie że spier :klnie: .

"Lajf is brutal end ful of zasadzkas"



"O kurna! Ale panna! Musze do niej zagadac! Ale co tu powiedziec...? Jestem taki niesmialy, nie mam pojecia co powiedziec, ale musze cos zdzialac, bo czuje ze to jest ta, jedyna! Ale co tu zagadac...?"
Mysli, tak mysli, zamotal sie strasznie. Wtem panna wychodzi do kibla.
"No nie! Stracilem jedyna szanse zeby z nia zagadac! Ale ja jestem glupi!..."
Ale za moment panienka wraca z kibla. Gosciu juz mocno poddenerwowany...
"Nie no - jak teraz nic nie zagadam, to juz koniec! Milosc mojego zycia przepadala... Musze cos powiedziec!"
- Eee... Sralas?

jak wymyślisz coś lepszego to powinno być dobrze :oczko:

Młody
17-01-2005, 15:32
Taki duży chłopak ze mnie a boje sie z dziewczyną pogadać :ucieka: Heh dobra zrobie to w najbliższy łikend :modli: ale jak powie "Zostańmy przyjaciółmi" to sie będe naprawde źle czuł :kurde:.

Pan Artysta
17-01-2005, 15:32
najgłupszy tekst świata-przyjaciól to mam do piwa :chytry: a nie z nimi sypiam 8) i ten tego tam-taki tekst i mówimy baj baj

c_zary
17-01-2005, 15:33
Zostanmy przyjaciolmi to zawsze bardzo delikatny temat. Oczywiscie kazdy przypadek jest inny ale czasami lepiej jest powiedziec komus ********** niz ta formulke. Przynajmniej cierpienie drugiej osoby nie przeciaga sie wtedy w nieskonczonosc, bo nie kazdy potrafi ot tak po prostu sie przestawic. Nie ma jednak na to reguly - ja np nie potrafie sie przyjaznic z moimi ex (tymi o dlugich stazach). Jedna na pewno moglaby taka byc ale z ta przyjaznia to byl moj pomysl i ona niestety nie przyjela tego zbyt dobrze - w "przyjacielskiej" sytuacji bardzo meczyla. Druga natomiast po prostu sie na taka przyjaciolke nie nadaje, rozstalismy sie bez zadnych formulek ale tez bez wiekszych pretensji.

Gruby
17-01-2005, 15:41
Ta przez ten tekst, to strach w ogole powiedziec, co lezy na watrobie, tez to uslyszalem, to tak jakby mi ktos w morde dal.... A kilka dni wczesniej bylo: "Incjatywa teraz jest w twoich rekach"
Czlowiek sie stara, podejmuje incjatywe a tu jeb!

kudLata
17-01-2005, 19:44
ehh... cieżki temat
"nie ma gorszych słów od zostanmy przyjaciółmi...
i nie ma gorszych przekleństw od zapewnień lubie Cie...
Twoje słowa tną jak kosa..."
tak kiedyś śpiewała Kasia Groniec.
trzeba rozroznic czy jest to powiedziane jako "na razie bejbe" czy "bez kitu zalezy mi na relacjach z Tobą ale nie pasujemy do siebie". prawda jest taka, że nikt kto tego nie poczuł na własnej skórze tego nie zrozumie. :-

yusta
17-01-2005, 19:45
Niestety przyszedl czas wyjazdu do Katowic. Magda bardzo sie wkurzyla ze wole jechac na wyjazd, niz siedziec z Nia w Warszawie.

Też się tak zachowywałam, ale miałam wtedy 15-16 lat.
Pamiętam jak Robak się rozchorował i nie mógł do mnie wpaść. Powiadomić o chorobie też mnie nie mógł, bo nie miał jeszcze telefonu w chałupie, a komórki były po 4 tysie. W każdym razie nie przyjechał do mnie więc spakowałam wszystkie gadżety które mi w międzyczasie zdążył podarować i o 22 wparowałam z dość sporą torbą do niego do chaty.
Trochę się jego stary zdziwił... otwiera a tu stoi w dzwiach jakaś panna z wielką torbą, myślał chyba że się wprowadzam :lol3:
Ja się też zdziwiłam, jak zobaczyłam gościa któremu miałam ową torbę rzucić w gębę, leżącego z 40 stopniową gorączką :klnie:

Wszystko się jednak wyjasnilo i dalej byliśmy razem. W międzyczasie zdarzyło się kilka innych sytuacji, które mogły skończyć się różnie, ale wszystko było z happy endem bo poprostu zależało nam na sobie.
Jeżeli tej całej Magdzie wystarczył jeden Twój wyjazd żeby zakończyć znajomość to coś było chyba nie tak.

Co do przyjaźni "po" to nie mam doświadczenia.
Przyjaźnię się z gościem który kiedyś za mną latał, ale nic nie wylatał, więc to chyba co innego.

PS. A Ty Juras nie marudź. Fajny z Ciebie gość i na bank znajdziesz kogoś kto będzie w stanie zrozumieć Twoją Legijną manię :oczko:

Fizi
17-01-2005, 19:49
niestety prawda jest taka, że od miłosci znacznie bliżej jest do nienawiści niz do przyjaźni

miłość i nienawiść to prawie takie same namiętności, tyle, że o przeciwnych znakach wartości

przyjaźń namiętnością nie jest , to zupełnie inny rodzaj relacji międzyludzkiej

jasin
17-01-2005, 20:48
w sumie zgadzam się z Fizim... choć...

sytuacja była taka, że panna za którą latałem powiedziała mi, że woli, żeby wszystko pozostało na gruncie przyjacielskim.. ja nie chciałem. wszystko się powaliło. a potem jednak skończyło się na przyjaźni, która trwa nadal. chyba głównie dzięki odległości jaka dzieli Warszawę i Petersburg (względnie Kiszyniów) :oczko:

Beny
18-01-2005, 10:58
"Problem" jest mocno zindywidualizowany. Chyba nie da się rzucać ogólnikami. Zwłaszcza, że wydaje mi się, iż my szybciej się angażujemy, natomiast kobiety za to dłużej, ale mocniej... Najlepiej by było, aby obie strony z równym zaangażowaniem zbliżały się do siebie, myślać, czując i chcąc tego samego. Oczywiście istotą problemu jest to, że zaangażowanie wydać z jednej strony - coś do drugiej strony czującej. Gdy druga strona tego nie odwzajemnie zaczynają się "schody". W takim przypadku ciężko o dobre rozwiązanie, bowiem do końca nie wiadomo, co myśli i czuje owa druga strona. Jeśli od początku była ukierunkowana na przyjaźn, koleżeństwo, to nikt przecież nikogo nie zmusi do miłości. I tutaj pojawia się pytanie co dalej... Na które każdy, kto znajdzie się w takiej sytuacji musi odpowiedzieć sobie samemu. Ja ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że... raz, gdy była to miłość (niespełniona), zerwałem prawie całkowicie kontakty, na zasadzie, że nie mogę kochać, to nie chcę znać. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, nie rozsądzam tego poprostu. Inne przypadki to raczej zauroczenia, więc często dla dobra obojga lepiej pozostać na stopie kumpelskiej, niż wmawiać sobie coś nieistniejącego.

A prawdziwa miłość trafi każdego z nas, to tylko kwestia czasu. Ja osobiście pocieszam się tym, że im dłużej na Kogoś czekam, tym przyszłe chwile spędzone z Tą osobą będę szczęśliwsze... Idealista i marzyciel? Być może. Ale kto nim nie jest kwestii miłości.

KASKA
18-01-2005, 11:18
"Dlaczego kochamy tych, którym nasza miłość jest niepotrzebna? Dlaczego kochają nas ci, na których miłości nam nie zależy?"

Adam-oldboy
18-01-2005, 11:20
Macho nie dostaje kosza :nie: 8)

KASKA
18-01-2005, 11:22
Macho nie dostaje kosza :nie: 8)

A ja myślałam, że z wiekiem to człowiek mądrzeje :hmm:

Adam-oldboy
18-01-2005, 11:23
Macho nie dostaje kosza :nie: 8)

A ja myślałam, że z wiekiem to człowiek mądrzeje :hmm:

...ale i traci pamięć

KASKA
18-01-2005, 11:25
Macho nie dostaje kosza :nie: 8)

A ja myślałam, że z wiekiem to człowiek mądrzeje :hmm:

...ale i traci pamięć

No to w zasadzie wyjaśnia Twój zabawny sposób myślenia :oczko:

kud(L)aty68
18-01-2005, 11:50
W tym temacie bedzie krotko....
Swego czasu uslyszalem wlasnie - badzmy przyjaciolmi - po tym co zrobila powinna sie cieszyc, ze skonczylo sie jak sie skonczylo - czyli po prostu nie znamy sie.

Od tego czasu - dobrych pare lat - jak slysze "zostanmy przyjaciomi" to: noz sie w kieszeni sam otwiera i mam ochote zabic....czyli jesli jakas kobitka chce miec ze mnie wroga to prosze bardzo, dwa proste slowa i gotowe.

Viola
18-01-2005, 13:13
Hmmm ktoś mądry powiedział mi kiedyś, że po tekście "zostańmy przyjaciółmi" drogi się rozchodzą wiem dzisiaj, że miał racje a uwaga godna jest zapamiętania :) ale....
Njawiększe rozczarowanie generalnie miałam w życiu taki przpadek w wieku 16 lat zakochałam się w chłopaku z wzajemnością zostaliśmy para i nagle okazało się że coś nie gra całość trwała niecały miesiąc powiedzieliśmy sobie, że zostaniemy przyjaciółmi pozostawaliśmy w dobrych stosunkach dojrzeliśmy zmądrzeliśmy przez dwa lata i na ostatnie urodziny dostałam chyba najlepszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyć - znowu jesteśmy razem :) Mam nadzieje że tym razem na dobre związek est troche trudny bo nie jesteśmy z jednego miasta ale wiem, że będzie si no i wynika z tego pewna prawda że nawet z największego rozczarowania mogą wyniknac pozytywy potrzeba tylko czasu :)

Włóczykij
18-01-2005, 13:19
Hehe nawet nie doczytałem do końca a już wiedziałem ocb :hyhy:
Coraz więcej się dowiaduję :oczko:
Violka jestem kumaty :P ;)

Viola
18-01-2005, 13:32
Za dużo wiesz młody :> trzeba Cie będzie zlikwidować ;) a tak serio to jak zobaczyłam że odpowiedziałeś w temacie to wiedziałam hehe :) dobrze kombinujesz :)

Włóczykij
18-01-2005, 13:38
amba - "młody ale kumaty" :rotfl:
Potwierdza się 8) :oczko:

a w temacie:
dacie radę, ja swego czasu do Zagłębia Dąbrowskiego też jeżdziłem do takiej pewnej osóbki :)
więc KM nie mają tu nic do rzeczy :efoch: ;)

Radzyn
18-01-2005, 14:26
niestety prawda jest taka, że od miłosci znacznie bliżej jest do nienawiści niz do przyjaźni

miłość i nienawiść to prawie takie same namiętności, tyle, że o przeciwnych znakach wartości

przyjaźń namiętnością nie jest , to zupełnie inny rodzaj relacji międzyludzkiej

To jest oczywiste bo można zarazem Kochać i nienawidzić osobę

Beny
18-01-2005, 14:33
niestety prawda jest taka, że od miłosci znacznie bliżej jest do nienawiści niz do przyjaźni

miłość i nienawiść to prawie takie same namiętności, tyle, że o przeciwnych znakach wartości

przyjaźń namiętnością nie jest , to zupełnie inny rodzaj relacji międzyludzkiej

To jest oczywiste bo można zarazem Kochać i nienawidzić osobę

Możesz to rozwinąć?
Bo Fiziemu chyba chodzi o to, że z jednego w drugie może się przerodzić.
Ty mówisz o równoczesnym zachodzeniu tych uczuć.

Kempes
18-01-2005, 14:39
niestety prawda jest taka, że od miłosci znacznie bliżej jest do nienawiści niz do przyjaźni

miłość i nienawiść to prawie takie same namiętności, tyle, że o przeciwnych znakach wartości

przyjaźń namiętnością nie jest , to zupełnie inny rodzaj relacji międzyludzkiej

To jest oczywiste bo można zarazem Kochać i nienawidzić osobę

Możesz to rozwinąć?
Bo Fiziemu chyba chodzi o to, że z jednego w drugie może się przerodzić.
Ty mówisz o równoczesnym zachodzeniu tych uczuć.

Wg. mnie jedno drugie wyklucza.

Np. nawiść przy zakochaniu może być tylko pozorna lub będąca chwilowym [ dłuższym lub krótszym ] stanem ogromnej złości , źle deifniowanym jako nienawiść.

A co do tematu ... większość mądrości została już napisana.

Dla mnie ważny jest moment wypowiedzenia tych ''magicznych słów''. Trzeba szybko dać danej osobie do zrozumienia jak sie sprawy mają gdyż przy dłuższym przeciąganiu takiej sytuacji i nasilaniu sie zaangażowania drugiej osoby - odrzucenie dla niej jest wiele bardziej bolesne.

Na początku amorów informacja ''zostańmy przyjaciółmi'' lub inna tego rodzaju będzie gorzką pigułką do przełknięcia która z czasem szybko mija.

Fizi
18-01-2005, 14:43
stanem ogromnej złości , źle deifniowanym jako nienawiść.

gdy zaś złość łączy się z chęcią rewanżu , mamy nienawiść

Kempes
18-01-2005, 14:46
stanem ogromnej złości , źle deifniowanym jako nienawiść.

gdy zaś złość łączy się z chęcią rewanżu , mamy nienawiść

No ale wtedy nie mówimy już o miłości ... bo czy zakochany człowiek szczerze pragnie zła swej wybranki/wybranka ?


Choć ... sam sie zastanawiam 8) Nigdy nie byłem w takiej sytuacji i moge tylko teoretyzować.

Nie jestem pewien co sądzić o tym :

Facet zdradza żone która go szaleńczo kocha , ta wpada w taki szok i złość ,że koniecznie chce mu dopiec w zamian. Wtedy jest to o czym pisze Fizi jak dobrze rozumiem.

Fizi
18-01-2005, 14:47
stanem ogromnej złości , źle deifniowanym jako nienawiść.

gdy zaś złość łączy się z chęcią rewanżu , mamy nienawiść

No ale wtedy nie mówimy już o miłości ... bo czy zakochany człowiek szczerze pragnie zła swej wybranki/wybranka ?

jasne , że nie o miłości, lecz o nienawiści, do której przechodzi się od miłości - ,,dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz,,

marecki
18-01-2005, 16:41
to ja wam tez opisze swoja wzruszajaca historie

To bylo w lato chociarz czasem padalo ,pilem duzo piwa malo spalem. No i tak sie zaczela moja wakacyjna przygoda ,ja bylem mlody i ona byla mloda. Bylismy zakochani chodzilismy przy swietle ksiezyca ,dlugimi lesnymi sciezkami. Tak spedzilismy tygodnie ,lecz rostania nastal czas :placze: Ale zawsze mowilem "Moje sliczne Ty kochanie". No i ostatniego dnia tych wakacji kochalismy sie namietnie w meskiej ubikacji. Przysieglismy sobie wtedy przd Bogiem milosc wzajemna ,ze za rok sie spotkamy i juz na zawsze bedziemy razem.
Jednak nie wytrzymalem do wakacji ,postanowilem ja odwiedzic ,bo dawno nie dostawalem od niej odpowiedzi.
Przyjechalem do jej domy po dosc dlugiej podrozy ,cieszylem sie ,ze ja zobacze ...wkoncu tyle dla niej znaczylem ... lecz gdy ona mnie ujrzala szybko sie schowala ,a drzwi matka otworzyla ... no i tak mi powiedziala "Agnieszka juz dawno tutaj nie mieszka ..." :placze: :placze: :placze:

Eda
18-01-2005, 16:50
Przyznam ze nie mialam zadnych zawodow milosnych i nie moge sie podzielic swoimi przeżyciami. Ale powiem ci tylko jedno nie zalamuj sie bo wokol jest wiele ladnych dziewczyn:)

Fizi
18-01-2005, 22:24
Met a girl
Thought she was grand
Fell in love
Found out first hand
Went well for a week or two
Then it all came unglued

In a trap
Trap I can't grip
Never thought I'd be the one who'd slip
Then I started to realize
I was living one big lie
She fuckin' hates me
Trust
She fuckin' hates me
La la la love
I tried too hard
And she tore my feelings like I had none
And ripped them away

She was queen for about an hour
After that, her shit got sour
She took all I ever had
No sign of guilt
No feeling of bad, no

That's my story
As you see
Learned my lesson
And so did she
Now it's over
And I'm glad
Cuz I'm a fool for all I said

:fy:

Kempes
18-01-2005, 22:35
To ja też se ciulne 3 mini tekścik

I used to love her
But I had to kill her I used to love her, Mm, yeah
But I had to kill her
I had to put her six feet under
And I can still hear her complain

I used to love her, Oo, yeah
But I had to kill her I used to love her, Oo, yeah
But I had to kill her
I knew I'd miss her
So I had to keep her
She's buried right in my backyard
Oh yeah, Oo yeah, whoa, oh yeah

I used to love her
But I had to kill her I used to love her, Mm, yeah
But I had to kill her
She bitched so much, She drove me nuts
And now I'm happier this way, yeah Whoa, oh yeah


:hipis:

Mazi
18-01-2005, 22:38
hehehehe, teraz to tylko wspomnienia ... 8)

back off, back off bitch!

with a face of an angel and love of a witch


G'n'R


oczywiscie kontaktu z nią nie utrzymuje ... lato 2003 :]

Beny
19-01-2005, 05:48
Niom. I zapewne zawsze jest to wina "ich", a nie nasza.

Guzik
19-01-2005, 07:15
Jak zaczalem studiowac to pojawila sie taka jedna w grupie :hyhy:
Zaczal sie bajerek, terefere kuku, pierwsza impreza, spalone podejscie, wogole nie tanczyla wiec i pobajerowac nie moglem, kurde chyba wtedy nawet strasznie malo wypila, moze dlatego.

Kolejne podejscie bylo na sylwestra, bawilem sie na imprezie u kumpla, jak sie juz dobrze wstawilem to przed polnoca zaczalem lazic i szukac kierowcy bo musialem koniecznie jechac do mojej niuni :hyhy:
Znalazlem jakiegos kolesia, dalem mu 10 i jazda do mojej lady, przybylem 5 minut przed polnoca wbijam sie, patrze, stoi juz lekko trafiona :hyhy: no to taniec, znowu bajerek, potem zaprosila mnie na krotka rozmowe i uslyszalem tekst: "Wiesz ja wole nasz uklad na stopie kolezenskiej" :kurde: .
Troszeczke sie zdolowalem, ale ze byla wodka to zaraz humorek wrocil i po 2 zrzut :hyhy: .
Potem w nocy probowala mnie obudzic, powyjasniac pare spraw, ale zachowalem sie jak Linda w znanym polskim filmie: Nie chce mi sie z Toba gadac, i poszedlem spac.

:hyhy:

Beny
19-01-2005, 07:17
Jesteś z siebie dumny?

Kempes
19-01-2005, 07:32
Beny :hipis:

Pan Artysta
19-01-2005, 07:58
dostałem 3 kosze :zly: ( i bardzo mi dobrze bo byłem cham i szczyl,koledzy,ławeczka,piłeczka no i spotkania z nią,dobrze że nie z tego samego osiedla i szkoły,bo to musi być dla dorastających ludzi tragedia) ja 2 razy (z mojej strony olewka po 2 miechach to doprowadzało do końca)2 razy jakoś się skończyło(po prostu nieporozumienie)-tylko 2 razy usłyszałem ten tekst a raz po jakiś 4 miesiącach od rozstania-moja Ania coś wyczuła i bardzo się wk.....,załatwiłem to telefonicznie.
Najlepszy i bardzo chamski numer wykonałem z moją Anią po 3 latach znajomości-zadzwoniłem rano o 10.oo i powiedziałem że to koniec-jak pies biegałem 6 miesięcy i przepraszałem nawet listy pisałem(a tego nie cierpię)-no i się udało,jest moją Wilmą.
Szkoła średnia i studia -a napewno szkoła średnia to okres kiedy człowiek-facet jest jak sklonowana owca i sam nie wie czego chce a uczuciowo w moim przypadku to dno :kurde: -nie wypadało przed funflami i nie było czasu na uczucia bo ławeczka,piwko i siedzenie na klatkowskiej :efoch:

na miłość przyjdzie czas :hmm: 8)

Nova
19-01-2005, 10:56
Najlepszy i bardzo chamski numer wykonałem z moją Anią po 3 latach znajomości-zadzwoniłem rano o 10.oo i powiedziałem że to koniec-jak pies biegałem 6 miesięcy i przepraszałem nawet listy pisałem(a tego nie cierpię)-no i się udało,jest moją Wilmą.
Tak poprostu zadzwoniles i nara? :o

Tak w sumie pytanie w temacie, od dawna mnie to nurtuje- uwazacie ze przyjazn bez zadnych podtekstow miedzy kobieta a meżczyzna jest mozliwa? :hmm:
Ja juz nie raz sie przekownałam ze nie jest mozliwa.

arczi
19-01-2005, 11:07
Nie jest mozliwa.
Predzej czy pozniej konczy sie w lozku.

lomu-banita
19-01-2005, 11:09
Predzej czy pozniej konczy sie w lozku.


Albo co gorsza nie i zaczynają się prawdziwe problemy :cicho:

Kawa
19-01-2005, 11:15
Jesteś z siebie dumny?
A po kiego miał z nia gadac? Chwile wesniej powiedziała mu jak chce zeby to wygladało, a teraz przerywa mu błogi sen zeby dalej dołowac gupia jakas.

Fizi
19-01-2005, 11:18
chcesz miec dwóch nowych wrogów, pozwól kobiecie, żeby miała ,,przyjaciela,,

Beny
19-01-2005, 11:21
Jesteś z siebie dumny?
A po kiego miał z nia gadac? Chwile wesniej powiedziała mu jak chce zeby to wygladało, a teraz przerywa mu błogi sen zeby dalej dołowac gupia jakas.

Aha, to najlepiej takie sprawy się załatwia na imprezach, gdy ona i on są wstawieni.
Dobra, już nic nie mówię, stary jestem i niedzisiejszy. A i guzik wiem o związkach. :]


Ewa, pytasz o przyjaźń między kobietą i mężczyzną, których nic wcześniej nie łączyło?

Pan Artysta
19-01-2005, 11:23
Najlepszy i bardzo chamski numer wykonałem z moją Anią po 3 latach znajomości-zadzwoniłem rano o 10.oo i powiedziałem że to koniec-jak pies biegałem 6 miesięcy i przepraszałem nawet listy pisałem(a tego nie cierpię)-no i się udało,jest moją Wilmą.
Tak poprostu zadzwoniles i nara? :o

Tak w sumie pytanie w temacie, od dawna mnie to nurtuje- uwazacie ze przyjazn bez zadnych podtekstow miedzy kobieta a meżczyzna jest mozliwa? :hmm:
Ja juz nie raz sie przekownałem ze nie jest mozliwa.

dokładnie i do dziś mi to wypomina a i tube od rysunków wtedy połamała-szukałem jej 6 miesięcy :chytry: :hyhy:
niestety było to prostackie i chamskie :wstyd:

Pan Artysta
19-01-2005, 11:24
Nie jest mozliwa.
Predzej czy pozniej konczy sie w lozku.

:hmm: coś w tym jest

Kawa
19-01-2005, 11:24
Jesteś z siebie dumny?
A po kiego miał z nia gadac? Chwile wesniej powiedziała mu jak chce zeby to wygladało, a teraz przerywa mu błogi sen zeby dalej dołowac gupia jakas.

Aha, to najlepiej takie sprawy się załatwia na imprezach, gdy ona i on są wstawieni.
Dobra, już nic nie mówię, stary jestem i niedzisiejszy. A i guzik wiem o związkach. :]

Skoro na imprezie w momencie kiedy była wstawiona nie chciała (a wiekszosc po pijaku chce :wstyd: ) to na trzezwo jej sie nie zachce. :roll:

Nova
19-01-2005, 11:26
Ewa, pytasz o przyjaźń między kobietą i mężczyzną, których nic wcześniej nie łączyło?
To inna sprawa, bo jesli ich juz cos wczesniej łączyło to "te"sprawy maja za soba. Tak jak w moim przypadku - było miejsce na inne rzeczy teraz zostało juz tylko na przyjazni, to calkiem dobry uklad wg mnie.
Chodzi mi o to gdy z załoznia ma byc to zwiazek przyjacielski a jednak ktoras ze stron ma inne odczucia. (Bo jak obie strony stwierdzaja ze czas na cos wiecej to nie ma problemu :oczko: )

Raffi
19-01-2005, 11:27
Ja juz nie raz sie przekownałem ze nie jest mozliwa.

:hmm:

Nova
19-01-2005, 11:29
Literówka :P

Pan Artysta
19-01-2005, 11:32
Ja juz nie raz sie przekownałem ze nie jest mozliwa.

:hmm:

Nova to facet Nova to facet :cool:

Nova
19-01-2005, 11:34
Kto widzial ten wie :efoch:

Beny
19-01-2005, 11:47
Ewa, pytasz o przyjaźń między kobietą i mężczyzną, których nic wcześniej nie łączyło?
To inna sprawa, bo jesli ich juz cos wczesniej łączyło to "te"sprawy maja za soba. Tak jak w moim przypadku - było miejsce na inne rzeczy teraz zostało juz tylko na przyjazni, to calkiem dobry uklad wg mnie.
Chodzi mi o to gdy z załoznia ma byc to zwiazek przyjacielski a jednak ktoras ze stron ma inne odczucia. (Bo jak obie strony stwierdzaja ze czas na cos wiecej to nie ma problemu :oczko: )

No też tak myślę. :oczko:

Nie wydaje mi się, że łatwo da radę zmienić z partnerki na przyjaciółkę. Jeśli łączyło ich coś poważnego to ciężko się pogodzić z brakiem tego (chodził mi o uczucie, nie o łóżko).

A co do przyjaźni miedzy kobietą a mężczyznę, których nic wcześniej nie łączyło, pozwolę się nie zgodzić. Uważam, że jest możliwa. Przykład? Koleżanka u mnie w pracy. 2 lata młodsza. Znamy się od 7 lat. Rozumiemy bez słów, wiemy kiedy które z nas ma kiepski nastrój i staramy się zmienić to u drugiej osoby. Wiele razy wspólnie się bawiliśmy na imprezach, czy chodziliśmy np. do kina, o wielegodzinnym włóczeniu się po mieście nie wspominając. Po prostu lubimy spędzać czas w swoim towarzystwie. Wiem, że jak mam problem, zawsze i wszędzie mogę do Niej zadzwonić i pogadać, tak samo, jak i Ona do mnie. NIGDY żadne znas nie miało ochoty na coś więcej, poprostu czyste kumplostwo. No chyba, że to przez Jej męża pracującego w ABW. :oczko: Mogę powiedzieć z czystm sumieniem i przekonaniem, że to moja Przyjaciółka. :]

Mini
19-01-2005, 11:47
Przyznam ze nie mialam zadnych zawodow milosnych i nie moge sie podzielic swoimi przeżyciami. Ale powiem ci tylko jedno nie zalamuj sie bo wokol jest wiele ladnych dziewczyn:)
Wiek: 13
Dołączył: 17 sty 2005
Posty: 7

już byś chciała zawody? powoli, powoli i Ciebie dopadną ;)


Tak w sumie pytanie w temacie, od dawna mnie to nurtuje- uwazacie ze przyjazn bez zadnych podtekstow miedzy kobieta a meżczyzna jest mozliwa? hmm
Ja juz nie raz sie przekownałam ze nie jest mozliwa.

jest 8)

Pan Artysta
19-01-2005, 11:51
Ewa, pytasz o przyjaźń między kobietą i mężczyzną, których nic wcześniej nie łączyło?
To inna sprawa, bo jesli ich juz cos wczesniej łączyło to "te"sprawy maja za soba. Tak jak w moim przypadku - było miejsce na inne rzeczy teraz zostało juz tylko na przyjazni, to calkiem dobry uklad wg mnie.
Chodzi mi o to gdy z załoznia ma byc to zwiazek przyjacielski a jednak ktoras ze stron ma inne odczucia. (Bo jak obie strony stwierdzaja ze czas na cos wiecej to nie ma problemu :oczko: )

SF 8)

"te" sprawy-? :O :hmm: razem na wakacje i jeden śpiworek :chytry:

Guzik
19-01-2005, 12:18
Jesteś z siebie dumny?
A po kiego miał z nia gadac? Chwile wesniej powiedziała mu jak chce zeby to wygladało, a teraz przerywa mu błogi sen zeby dalej dołowac gupia jakas.

Aha, to najlepiej takie sprawy się załatwia na imprezach, gdy ona i on są wstawieni.
Dobra, już nic nie mówię, stary jestem i niedzisiejszy. A i guzik wiem o związkach. :]



Minal juz rok i w tym momecie jestem taki szczesliwy ze tamto nie wypalilo :hyhy:
Strasznie dziwna jest ta dziewuszka :hmm:
No ale uklad kolezenski trzymam nadal i jest gites, z zadna inna dziewczyna nie mam tak dobrych ukladow (zeby nie powiedziec stosunkow :hyhy: ). Najgorsze jest jak ma ochote sie zwierzyc to wtedy musze wysluchiwac jak to jej nikt nie lubi itd itp :kurde:
no ale co tam :hyhy:

Pan Artysta
19-01-2005, 12:22
Jesteś z siebie dumny?
A po kiego miał z nia gadac? Chwile wesniej powiedziała mu jak chce zeby to wygladało, a teraz przerywa mu błogi sen zeby dalej dołowac gupia jakas.

Aha, to najlepiej takie sprawy się załatwia na imprezach, gdy ona i on są wstawieni.
Dobra, już nic nie mówię, stary jestem i niedzisiejszy. A i guzik wiem o związkach. :]



Minal juz rok i w tym momecie jestem taki szczesliwy ze tamto nie wypalilo :hyhy:
Strasznie dziwna jest ta dziewuszka :hmm:
No ale uklad kolezenski trzymam nadal i jest gites, z zadna inna dziewczyna nie mam tak dobrych ukladow (zeby nie powiedziec stosunkow :hyhy: ). Najgorsze jest jak ma ochote sie zwierzyc to wtedy musze wysluchiwac jak to jej nikt nie lubi itd itp :kurde:
no ale co tam :hyhy:

Guzik psychoanalityk 8)

Kobity są dziwne-facety tyż :chytry:

marecki
19-01-2005, 12:23
Przyznam ze nie mialam zadnych zawodow milosnych i nie moge sie podzielic swoimi przeżyciami. Ale powiem ci tylko jedno nie zalamuj sie bo wokol jest wiele ladnych dziewczyn:)
Wiek: 13
Dołączył: 17 sty 2005
Posty: 7

już byś chciała zawody? powoli, powoli i Ciebie dopadną ;)



teraz mlodziez szybciej dorasta :oczko:

Zap
19-01-2005, 13:03
Dziwne jakie te kobiety potrafią być małostkowe i nietolerancyjne :hmm:
Mnie też keidyś jedna zostawiła tylko dlatego że zamiast przyjechać do niej pojechałem na mecz. A z tą przyjaznią to bzdura!! Ja nie utrzymuje żadnych kontaktów z moimi byłymi.

KASKA
19-01-2005, 14:29
Ekshibicjonizm rulezz..... :ucieka: :kurde:

Nova
19-01-2005, 15:52
Ekshibicjonizm rulezz..... :ucieka: :kurde:
Rzeczywiscie, lepiej pisac co i ile kto wypil niz sie tak wywnętrzać :zdziwiony:

KASKA
19-01-2005, 16:08
Ekshibicjonizm rulezz..... :ucieka: :kurde:
Rzeczywiscie, lepiej pisac co i ile kto wypil niz sie tak wywnętrzać :zdziwiony:

Oczywiscie, ze lepiej...To jest przynajmniej bezpieczne....
No ale robcie co chcecie.... Wasze wybory. Dla mnie jest to po prostu dziwne. Przyjaciol nie macie, ze musicie sie tak publicznie obnazac?? :roll:

Nova
19-01-2005, 16:20
Ekshibicjonizm rulezz..... :ucieka: :kurde:
Rzeczywiscie, lepiej pisac co i ile kto wypil niz sie tak wywnętrzać :zdziwiony:

Oczywiscie, ze lepiej...To jest przynajmniej bezpieczne....
No ale robcie co chcecie.... Wasze wybory. Dla mnie jest to po prostu dziwne. Przyjaciol nie macie, ze musicie sie tak publicznie obnazac?? :roll:
Mozna by mowic o publicznym wywnętrzaniu sie gdyby nie fakt ze cześc ludzi tutaj zna sie dobrze albo chociazby ma na tyle zaufania zeby podzielic sie problemami czy troskami. Z drugiej strony czasem lepiej "wygadac"sie wśrod obcych niz przez przyjaciólmi, wtedy wg mnie jest to bezpieczniejsze,bliscy nie widzą naszych słabości.
A co do pisania o piciu- to ja wole zeby ludzie widzieli we mnie osobe obdarzoną uczuciami i z ciut bardziej złozonym wnętrzem niz tylko "tą ktora wypije 10 piw i nie spadnie pod stół".

KASKA
19-01-2005, 16:25
Wiesz...Kto ma wiedziec jaka jestem ten wie. Cala reszta niech sobie uklada historie jakie tam chce i wysnuwa dowolne wnioski, tak jak Ty to czynisz.
Poza tym ja (piszac tutaj) pisalabym nie tylko do obcych ale i do masy znajomych, ktorzy niekoniecznie musza wiedziec, co dzieje sie w moim serduchu. Mysle, ze sa rzeczy o ktorych powinni wiedziec wybrani.
Im wiecej ludzi zna szczegoly z mojego zycia, tym wieksze jest prawdopodobienstwo wykorzystania ich przeciwko mnie.
Ale to sa (jak juz napisalam) Wasze wybory.
I ja na nikogo nie naskakuje (w przeciwienstwie do Ciebie).

Z (L)egijnym pozdro!

K_CF

arczi
19-01-2005, 16:34
Ma ktoś kisiel? 8)

yusta
19-01-2005, 16:38
Ma ktoś kisiel? 8)

Zboczeniec :lol3:

dostojny kocur
19-01-2005, 16:40
Ma ktoś kisiel? 8)

Zboczeniec :lol3:

Dla mnie pan arczi tym pokazał, że jest koneserem koneserem :)

KASKA
19-01-2005, 16:40
Ma ktoś kisiel? 8)

Wole walki w błocie 8)

Młody
19-01-2005, 16:43
a wracając do tematu i nie spowiadając sie :oczko: to chodzi chyba taka teoria że partner powinien być jednocześnie najlepszym przyjacielem nie ? :zdziwiony:

Nova
19-01-2005, 16:44
Wiesz...Kto ma wiedziec jaka jestem ten wie. Cala reszta niech sobie uklada historie jakie tam chce i wysnuwa dowolne wnioski, tak jak Ty to czynisz.
Nie bardzo rozumiem, czy ja cos o Tobie wyzej napisalam? Wysnułam jakis zle idący wniosek? Jesli odniosłas wrażenie ze tekst o 10 piwach jest do Ciebie to nie moja wina, nie był on do nikogo kierowany tylko bardzo ogólny.

Poza tym ja (piszac tutaj) pisalabym nie tylko do obcych ale i do masy znajomych, ktorzy niekoniecznie musza wiedziec, co dzieje sie w moim serduchu. Mysle, ze sa rzeczy o ktorych powinni wiedziec wybrani.
Im wiecej ludzi zna szczegoly z mojego zycia, tym wieksze jest prawdopodobienstwo wykorzystania ich przeciwko mnie.
Ale to sa (jak juz napisalam) Wasze wybory.
No wlasnie, nasz wybór, Ty sie boisz ze ktos to wykorzysta a niektórzy nie.
Poza tym inni tyle o nas wiedza na ile dajemy sie im poznać, mi to nie przeszkadza ze napisałam co mnie takiego spotkało, wiekszośc spraw i tak zostawiam dla siebie. Kilka razy napisalam cos z głebszych pokładów serca, troche załowalam ale jakos nikt tego nie obrócił przeciwko mnie.

I ja na nikogo nie naskakuje (w przeciwienstwie do Ciebie).
Hmm...nie jest moim celem ani przyjemnoscią na nikgo naskakiwac, jesli odnioslas takie wrazenie jest ono jak najbardziej mylne.
Choc nie przecze ze jak ktos o mnie pisze per"stara pijaczka" to mam ochote zastosowac wobec niego przemoc fizyczną :zlosliwy:



Z (L)egijnym pozdro!

K_CF
Pozdrawiam rownież, zdecydowanie nie legijnie.

KASKA
19-01-2005, 16:48
Alez zlozona wypowiedz.

Nie skomentuje na razie. Moze pozniej, choc zasadniczo sensu wiekszego w tym nie widze, bo kazda z nas ma swoje zdanie, z ktorego nie zrezygnuje...A i argumentow mamy cale poklady. Argumentow, ktorych wytaczanie nie przynosi najmniejszych efektow. Zycie juz kiedys pokazalo, ze nigdy nie dojdziemy do porozumienia totez zegnam.

(L)

Gruby
19-01-2005, 16:59
:popcorn: Poczekam az sie rozwinie dyskusja :D

(Przepraszam za ewidentne nabicie)

jasin
19-01-2005, 17:07
Ma ktoś kisiel? 8)

Słuchaj od Macie_Ki ty się od..ol 8)

Beny
19-01-2005, 17:07
Kaśka nie napinaj się tak z tą Legią, wszyscy o tym wiedzą, że jesteś Legionistką, a znów mieszasz do dyskusji pozasportowej kwestie pochodzenia, czy też zamieszkania.

KASKA
19-01-2005, 17:08
Kaśka nie napinaj się tak z tą Legią, wszyscy o tym wiedzą, że jesteś Legionistką, a znów mieszasz do dyskusji pozasportowej kwestie pochodzenia, czy też zamieszkania.


:O :zdziwiony:

Ale Ty masz akcje, Beny :D

ems
19-01-2005, 17:10
:zdziwiony:

Szaza Szaza Szaza Szaza
ktos mi cieebiee koochaac kazal łooo oo ooo !

btw ten zasraniec Skiba powiedzial dzisiaj dla "Metra" ze nie lubi Warszawy bo jest szara, nieladna i ludzie sa chamscy. **** mu w dupe i siekiera w plecy - to tak a propos zostania przyjaciolmi

<patrzy w lewo>
<patrzy w prawo>

WIIIIIIIIIIIIISŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

:D

arczi
19-01-2005, 17:13
Ma ktoś kisiel? 8)

Słuchaj od Macie_Ki ty się od..ol 8)

Bardzo smieszne :chytry:

marecki
19-01-2005, 17:13
:zdziwiony:

Szaza Szaza Szaza Szaza
ktos mi cieebiee koochaac kazal łooo oo ooo !

btw ten zasraniec Skiba powiedzial dzisiaj dla "Metra" ze nie lubi Warszawy bo jest szara, nieladna i ludzie sa chamscy. **** mu w dupe i siekiera w plecy - to tak a propos zostania przyjaciolmi

<patrzy w lewo>
<patrzy w prawo>

WIIIIIIIIIIIIISŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

:D

WIIIIIIIIIIIISŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!! <i spierdala w krzaki> :D

Beny
19-01-2005, 17:14
Kaśka nie napinaj się tak z tą Legią, wszyscy o tym wiedzą, że jesteś Legionistką, a znów mieszasz do dyskusji pozasportowej kwestie pochodzenia, czy też zamieszkania.


:O :zdziwiony:

Ale Ty masz akcje, Beny :D

Mało mnie jeszcze znasz Kaśka. :roll:

Ale wolę swoje akcje, niż Twoje.

Pozdrawiam :), tylko mnie piwem nie oblej w piątek. :P

KASKA
19-01-2005, 17:15
Kaśka nie napinaj się tak z tą Legią, wszyscy o tym wiedzą, że jesteś Legionistką, a znów mieszasz do dyskusji pozasportowej kwestie pochodzenia, czy też zamieszkania.


:O :zdziwiony:

Ale Ty masz akcje, Beny :D

Mało mnie jeszcze znasz Kaśka. :roll:

Ale wolę swoje akcje, niż Twoje.

Pozdrawiam :), tylko mnie piwem nie oblej w piątek. :P


:zdziwiony:

Wyluzuj :ucieka:

Jaco
19-01-2005, 17:18
Proponuję zmienić tytuł topicu na "Nie zostawajmy przyjaciółmi"
To już przestało być śmieszne..
<po dyskretnym rozejrzeniu się na boki zrywa się na przystanek metra>

yusta
19-01-2005, 17:20
Dobra
GAME OVER

zażalenia na priv