PDA

Zobacz pełną wersję : Walter rządzi :)



Nazgul
22-12-2004, 19:28
"Sześć milionów złotych straci Legia, jeśli umowa sponsorska z Ideą zostanie podpisana w obecnym kształcie" - mówił Mariusz Walter na inauguracyjnym posiedzeniu nowego zarządu PZPN. Oficjalnym powodem jego przyjścia była prezentacja projektu budowy Stadionu Narodowego. Walter przyniósł ze sobą plansze i makiety, ale jak twierdzi Przegląd Sportowy, to wszystko stanowiło pretekst do rozmowy o pieniądzach. "Pan Walter rzucił kwotę 6 milionów zł, ale nie podał żadnych konkretów. Musimy mu wierzyć na słowo" - komentował Zbigniew Koźmiński, prezes Ligi Polskiej. Na spotkaniu doszło do spięcia pomiędzy Mariuszem Walterem, a prezesem Odry, Ireneuszem Serwotką. "Nie rozumiem co tu robi pan Walter" - grzmiał Serwotka.
"Byłem zaskoczony. Mieliśmy inauguracyjne spotkanie, więc to nie był dobry moment na taką wymianę zdań. Myśleliśmy, że pan Walter jako gość zajmie nam kilka minut, tymczasem jego wystąpienie zamieniło się w trwającą blisko godzinę batalię" - mówił Kazimierz Greń, prezes podkarpackiego ZPN.
Nie ulega wątpliwości, że Walter błyszczał w towarzystwie przyzwyczajonych do wewnętrznych tarć i gierek piłkarskich działaczy. "Przewaga intelektualna pana Waltera nad niektórymi członkami zarządu jest niesamowita, dlatego chętnie pozwalał sobie na ironię, niekiedy graniczącą z kpiną" - opowiada świadek wydarzenia. "Poprosiłem pana Waltera, żeby na najbliższe spotkanie z Ideą przysłał swoich najlepszych marketingowców, skoro twierdzi, że sami nie potrafimy sobie poradzić" - mówił Koźmiński. "Ja pana Waltera bardzo cenię i jestem przekonany, że w swoim biznesie jest fachowcem najwyższej klasy, ale my naprawdę wiemy jak się finalizuje kontrakty sponsorskie w piłce nożnej" - twierdził Listkiewicz. Walter w negocjowanej umowie z Ideą wytknął ponad 50 punktów, które według niego, nie powinny zostać zaakceptowane. Poruszyły go również zakusy przejęcia przez Ideę praw do relacjonowania rozgrywek w internecie. Tu może tkwić główny problem. Należący do grupy ITI portal onet.pl zamierza wkrótce zaoferować rozmowy telefoniczne i firma Waltera nie mogłaby się reklamować, jeśli sponsorem byłaby Idea. W swoich wypowiedziach Walter mówił głównie o Legii, ale kilka razy wspomniał, że wypowiada się w imieniu najbogatszych klubów. "Ja nawet nie zauważyłem, żeby pan Walter choćby próbował mówić w imieniu nas wszystkich. Jak tu więc dyskutować o szansach porozumienia" - komentował Serwotka. "Żaden klub nie może się wyłamać od tego, że partnerem dla nas może być tylko Piłkarska Liga Polska. Legia nie może być traktowana na wyjątkowych zasadach" - mówił prezes Listkiewicz.


Mnie się podoba :) Wszystko, oprócz jednej rzeczy: Reakcji Listkiewicza (wytłuszczone). Żeby bronić bubla którego jest autorem lub jednym z najważniejszych współautorów zwraca uwagę niedoświadczonych i łatwowiernych odbiorców na Legie nie zauważając, że Walter krytykując projekt umowy dla CAŁEJ ligi PZPN z Ideą broni interesów WSZYSTKICH klubów...

Żuku
22-12-2004, 19:36
wreszcie widać kto sie zna na rzeczy oraz prawie ( czy jak to tam inaczej nazwać )

ciekawe czemu nie było Zygo? ;)

rav_stm
22-12-2004, 19:40
+ za akcję

zyskał bardzo w moich oczach :brawo:

Raffi
22-12-2004, 19:42
Bo to nie on (Zygo) jest prezesem :]
Mario tej sprawy(np.internet) nie odpuści, bo jest ona dla nas wręcz jedną z kluczowych jeżeli chodzi o promocję. Poza tym innym bogatszym klubom podział pieniędzy za umowę nie odpowiada. Myślę, że był to ostatni moment, zeby się postawić; a przy okazji mamy jedną z przyczyn, dla których PLP przez ostatnie parę lat nic nie zdziałała - skoro główne skrzypce grają w niej golasy, to nic dziwnego, że siła przebicia jest bliska zera. Popatrzcie, komu najbardziej śmierć zajrzała w oczy. :chytry:

MeLa
22-12-2004, 20:26
:kurde: :hihi: Ja dziś się zastanawiałem Wisła miałaby na koszulkach ERA-IDEA

LegiOnistka
22-12-2004, 21:39
moze ktos sie zajmie tym towarzystwem wzajemnej adoracji...(czyt. PZPN )to jest spoldzielnia a tu nagle bach taki Walter co to z pilka nozna nie mial do tej pory nic wspolnego...wezmie sie za to heh
bardzo podobalao wystapienie pana W .

DobryChłopak
22-12-2004, 21:56
Tak jest Walter na prezydenta :oczko: Dobrze że bezpardonowo wbił się w to towarzystwo. Szacunek musi być.
Teraz będą musieli się z nim liczyć.

Mogiel
22-12-2004, 22:26
:kurde: :hihi: Ja dziś się zastanawiałem Wisła miałaby na koszulkach ERA-IDEA


:lol2:

LegiOnistka
22-12-2004, 22:40
a jak Walter przejmie rzady i zajmie miejsce Listkiewicza :hyhy:

Nazgul
22-12-2004, 22:47
Czy na tym posiedzeniu byli tez Cupiał, Drzymała i ten właściciel Amiki... Zapomniałem... ??

Tomas
23-12-2004, 00:10
i teraz ciesze sie ze prawdziwy biznesmen wszedl w Legie,a nie jakas nieogarniajaca firma,widac ze on wie ze musi walczyc o kase,ze nic samo nie przyjdzie.nie bedzie sie Walter podporzodkowywal innym,widac to,i ze dla niego liczy sie zeby on najwiecej zarobil.z jednej strony to dobrze,bo zdobedzie duzo hajsu dl Legii.ale z drugiej moze nas latwo sprzedac z zmina krwia za kilka srebrnikow :/

Kocur
23-12-2004, 06:44
:kurde: :hihi: Ja dziś się zastanawiałem Wisła miałaby na koszulkach ERA-IDEA


i to jest jeden z głównych puntków sporu - Idea chce zakazać reklamy innych operatorów :ucieka:

my też tej umowy nie podpiszemy 8)

ps. jak Rafii napisał - najbardziej srają w gacie góniki i inne tego pokroju potężne kluby :lol3:
wiadomo - każdy chce żyć - ale do k.... nędzy nie będziemy pompować na siłe kasy w kluby jak w górników, hutników, kolejarzy :zly:

rav_stm
23-12-2004, 08:07
I bardzo dobrze!

Skoro jest mozliwość wyciągnięcia większej kasy od Idei lub ewentualnego przyszłego sponsora to trzeba to zrobić...

W ITI mają zajebistych prawników, marketingowców itp. niech zaproponują swoje rozwiązania. Jak będą bardziej korzystne - wyj....ać Listkiewicza i całą bandę darmozjadów za niegospodarność.

Raffi
23-12-2004, 08:29
I bardzo dobrze!

Skoro jest mozliwość wyciągnięcia większej kasy od Idei lub ewentualnego przyszłego sponsora to trzeba to zrobić...

W ITI mają zajebistych prawników, marketingowców itp. niech zaproponują swoje rozwiązania. Jak będą bardziej korzystne - wyj....ać Listkiewicza i całą bandę darmozjadów za niegospodarność.

że co? jak? :hmm: poza tym na niektórych rozwiązaniach zależy TYLKO Legii, bo tylko ona ma właściciela bezp. związanego z multimediami

Flip
23-12-2004, 08:57
Walter od samego początku kiedy jest u nas powtarza że chce zrobić biznes i Legię traktuje jako element tegoż biznesu...
Ale dobrze że pokazał innym...
Skoro można zarobić wi ęcej po co podpisywać niekorzystne umowy.

Pan Artysta
23-12-2004, 09:57
Zagroził Listek walkowerami-ciekawe gdzie się spotkamy-2 czy 3 liga :chytry: i kto zostanie 8) w 1 lidze

rav_stm
23-12-2004, 10:14
I bardzo dobrze!

Skoro jest mozliwość wyciągnięcia większej kasy od Idei lub ewentualnego przyszłego sponsora to trzeba to zrobić...

W ITI mają zajebistych prawników, marketingowców itp. niech zaproponują swoje rozwiązania. Jak będą bardziej korzystne - wyj....ać Listkiewicza i całą bandę darmozjadów za niegospodarność.

że co? jak? :hmm: poza tym na niektórych rozwiązaniach zależy TYLKO Legii, bo tylko ona ma właściciela bezp. związanego z multimediami

Może troszkę mnie poniosło ale jeżeli jest możliwa korzystniejsza umowa to chyba powinni się o to postarać?

Tylko Legii... i o to chodzi. Nie interesują mnie inne kluby...

MaxyM
23-12-2004, 10:23
Dobrze, w końcu jest ktoś kto nie będzie się bał walnąć pięścią.
Muszą się z nim liczyć, bo facet jest kim jest i ma władzę.

Jak patrzę na ten cały PZPN to zastanawiam się co będzie jak w którymś roku 90% członków umrze śmiercią naturalną... Wszyscy są w takim wieku, że to wcale nie jest nieprawdopodobne.

"Show me the money..."

Niech Walter wyślę do nich ekipę Uwagi lub Wronę...

Strzałek
23-12-2004, 11:27
wyj....ać Listkiewicza i całą bandę darmozjadów za niegospodarność.

:hmm: Ale przecież ostatnia (nie dawno temu) były wybory i wybrał bezapelacyjnie Listkiewicz. Nie ma nigogo kto by się podją tak odpowiedzialnej funkcji albo poprostu Listkiewicz dobrze sprawuje rządy . . .

rav_stm
23-12-2004, 11:37
Ale przecież ostatnia (nie dawno temu) były wybory i wybrał bezapelacyjnie Listkiewicz. Nie ma nigogo kto by się podją tak odpowiedzialnej funkcji albo poprostu Listkiewicz dobrze sprawuje rządy . . .

Nie chodzi mi o wybory ale o konkretną sytuację. Jeżeli można zarobić więcej a się tego nie robi to dla mnie jest to niegospodarność i tyle.

Strzałek
23-12-2004, 11:41
ok, spoko. Ale znajdź kogoś na jego miejce. Żeby był lepszy i żeby wykorzystywał możliwość:


zarobić więcej a się tego nie robi to dla mnie jest to niegospodarność i tyle.

Q_(L)
23-12-2004, 12:12
:hmm: Ale przecież ostatnia (nie dawno temu) były wybory i wygrał bezapelacyjnie Listkiewicz. Nie ma nigogo kto by się podją tak odpowiedzialnej funkcji albo poprostu Listkiewicz dobrze sprawuje rządy . . .
:O

Raczej nie ma nikogo (ze "środowiska" - jak to sie ładnie mówi), kto nie bałby się oficjalnie opowiedzieć przecić temu całemu kolesiostwu... przecież to jest hermetycznie zamknięte środowisko... te same nazwiska "rządzą" piłką nozną od lat :zly:

Dlatego w sumie ucieszyłem się, że powstało "G$", bo może z czasem kolejne kluby - może nie kluby, co ich prywatni właściciele - by otwarcie wystapili przeciw obecnemu układowi w PZPN i "miodowym ludkom"...

Dlatego też w tej sytuacji popieram Waltera.

rav_stm
23-12-2004, 13:02
ok, spoko. Ale znajdź kogoś na jego miejce. Żeby był lepszy i żeby wykorzystywał możliwość:

Nie ja jestem od znajdywania kogoś na miejsce Listkiewicza. Gdyby dobrze poszukać (nie ja tylko ktoś "w temacie") pewnie znalazłby się jakiś gość któremu robienie interesów wychodzi lepiej niż Listkiewiczowi i który zna się na realiach polskiej piłki.

Niestety, jest tak jak napisał Q_(L) : nie ma szans żeby ktoś spoza układu dostał się na wysokie stanowisko w PZPN-ie bo to jest istna "grupa trzymająca władzę" :hyhy: w polskiej piłce i nie zanosi się na zmiany.

A w tej sytuacji w całości popieram p. Waltera! Je...ą ręką w stół i jako jeden z (chyba?) nielicznych ostro się im postawił.

Nazgul
23-12-2004, 15:28
Listkiewicz przekabacił resztę? :hmm:
Oczywiście przy założeniu że PS pisze prawdę...


Walter trzasnął drzwiami. Koniec G-4?

Podczas spotkania w sprawie kontraktu sponsorskiego dla Ligi Polskiej doszło do ostrej kłótni. Mariusz Walter, właściciel Legii wstał i opuścił salę obrad w siedzibie PZPN. Nie ma już wspólnoty interesów grupy G-4. Ale kontrakt z Ideą i tak nie został podpisany.
Rozmowy zaczęły się około godziny 14. i potrwały – z przerwą na podzielenie się opłatkiem – prawie pięć godzin. Jako pierwsi w głównej sali na drugim piętrze siedziby związku pojawili się: prezes PZPN Michał Listkiewicz‚ Janusz Basałaj z Wisły Kraków‚ Krzysztof Dmoszyński z Wisły Płock oraz trzyosobowa delegacja pośredniczącej w poszukiwaniach strategicznego sponsora firmy Sportfive z szefem polskiego oddziału Andrzejem Placzyńskim na czele. To zainteresowanie nie powinno dziwić‚ ponieważ w przypadku podpisania umowy z Ideą na konto „Sportfive” wpłynie prowizja w wysokości niemal 10 procent wartości kontraktu‚ czyli około 3 miliony złotych. A przy niepomyślnym zakończeniu rozmów nie wpłynie nic...

Jako ostatni do rozmów dołączyli zgłaszający najwięcej zastrzeżeń przedstawiciele Legii. Kwadrans po drugiej na salę wszedł prezes Piotr Zygo‚ a z półgodzinnym spóźnieniem pojawił się Mariusz Walter. Obaj nie mieli prawa do zadowolenia‚ ponieważ nieformalna grupa G-4‚ o której pisaliśmy wiele na naszych łamach‚ praktycznie przestała istnieć. Walter opuścił salę obrad o 15.30. Kiedy chcieliśmy z nim porozmawiać, szybko opuścił gmach PZPN. Był wzburzony. W trakcie spotkania doszło do ostrej scysji. Jasne stało się‚ że ktoś musi wstać i trzasnąć drzwiami. Trzasnął Walter.

– Zachowywał się tak‚ jakby chciał rozwalić cały układ. Nie w tym rzecz‚ że jemu nie podoba się kontrakt. Jemu nie podoba się kontrakt z Ideą – powiedział nam człowiek zaangażowany w kontraktowe negocjacje.

Jeden buntownik?

– Panowie‚ jaka G-4? Mamy jedną grupę G-14‚ zrzeszającą wszystkie kluby ekstraklasy i działającą we wspólnym interesie – tłumaczył Dmoszyński. Miał rację – wczoraj Groclin‚ Wisła Kraków oraz Amica przyłączyły się do reszty klubów ekstraklasy. Można powiedzieć‚ że w tej jednej sprawie umowy z Ideą tylko Legia Warszawa miała różne zdanie od pozostałych partnerów. Nie znaczy to‚ że rozmowy były i w przyszłości będą łatwe. Legia może się nie zgadzać z decyzją większości‚ ale i tak będzie musiała się przyłączyć do realizacji kontraktu‚ jeśli zostanie przegłosowana. Przypomnijmy‚ że wczoraj w naszej gazecie Michał Listkiewicz ostrzegł‚ że "buntownicy" będą musieli się liczyć z poważnymi sankcjami‚ z wykluczeniem z rozgrywek włącznie.

– To oczywiście tylko hipotetyczne rozważanie. Nie mam tu na myśli ani Legii‚ ani kogokolwiek innego – uściślił na wszelki wypadek prezes PZPN.

Grupa odbiorców

Już we wtorek wieczorem przedstawiciele klubów ustalili wstępną‚ a dzień później ostateczną wersję własnej propozycji umowy z Ideą‚ która w kilku punktach zasadniczo różni się od oryginału. Najważniejsze są dwie kwestie. Kluby chcą‚ aby warunki obowiązującego przez 3.5 roku kontraktu sponsorskiego mogły zostać renegocjowane po sześciu miesiącach. – A dokładnie po ogłoszeniu wyników przetargu na prawa telewizyjne do meczów ekstraklasy – poprawia Dmoszyński. – Wtej chwili nie wiemy jeszcze‚ czy trafią one do Canal Plus‚ czy do telewizji otwartej. W tym drugim przypadku spotkania będą miały większą oglądalność‚ a co za tym idzie większą grupę odbiorców‚ co ustawi kluby w korzystniejszej sytuacji marketingowej – mówi prezes Wisły Płock.

Druga sprawa to forsowany przez Ideę zakaz podpisywania przez kluby umów z konkurencyjnymi firmami‚ działającymi na rynku usług telekomunikacyjnych. Na obaleniu tego punktu najbardziej zależy Legii‚ a konkretnie ITI‚ ponieważ należący do tej grupy portal Onet.pl zamierza wkrótce wprowadzić na rynek nową usługę – rozmowy telefoniczne przez internet. W przypadku podpisania umowy z Ideą‚ nie mogłaby ich reklamować!

– Dla mnie partnerem jest związek‚ PLP i kluby‚ a nie ITI. Nie podpisujemy żadnych umów ani porozumień z innymi spółkami – mówi Arkadiusz Kalicki‚ dyrektor biura komunikacji korporacyjnej Idei‚ a zarazem jej główny negocjator w sprawie kontraktu‚ po czym dodaje: – Pomysłów jest wiele‚ które się po drodze pojawiają. Dla nas fundamentem jest dokument przetargowy. Umowa musi być ściśle związana z przetargiem – twierdzi Kalicki. – Ten punkt chcemy zmienić‚ aby w przyszłości‚ jeśli na przykład Lech Poznań otrzyma świetną ofertę sponsoringu od firmy działającej na pokrewnym rynku usług‚ jednak mógł z niej skorzystać – uważa Dmoszyński. W tych dwóch sprawach grupa "G-13" jest zgodna. Tylko Legia‚ jako jedyna‚ dodatkowo nie zgadza się na udostępnienie powierzchni reklamowej na koszulkach zawodników.

Jest kompromis Pierwsza tura rozmów skończyła się przed godziną 16. Druga – już z udziałem przedstawicieli Idei – trwała od 17 do 18.30. Jako pierwszy z sali wyszedł Placzyński. – Jest kilka punktów spornych‚ ale będzie dobrze – mrugnął okiem szef Sportfive. – Myślę‚ że dojdziemy do porozumienia – dodał Kalicki. Wtórował mu Listkiewicz. – Szanse na podpisanie kontraktu oceniam bardzo wysoko. Zostały wyjaśnione punkty sporne i nieporozumienia. Wiemy już‚ gdzie kluby mają zastrzeżenia. Z niektórymi się zgadzamy‚ a z innymi nie – powiedział prezes PZPN‚ dodając: – W pierwszy dzień po świętach dojdzie do spotkania naszych prawników z przedstawicielami PLP oraz Sportfive w celu skonstruowania ostatecznej wersji umowy‚ jaka zostanie zaproponowana Idei. Mam nadzieję‚ że będzie do przyjęcia. Na początku stycznia dojdzie do spotkania wszystkich czternastu klubów i tam zapadnie ostateczna decyzja – stwierdził Listkiewicz. Teraz piłeczka znajduje się po stronie Idei‚ która musi ustosunkować się do propozycji klubów i albo je zaakceptuje‚ co doprowadzi do podpisania kontraktu‚ albo nie.

Stanowisko trzynastu ośrodków ligowych jest wspólne. Na aucie została Legia. Ale Walter pewnie się nie podda i zapewne jeszcze poprosi o spotkanie w gronie najbogatszych polskich klubów...


Źródło: Przegląd Sportowy

Strzałek
23-12-2004, 17:43
:hmm: No zobaczymy co z tego wyniknie. Ale skoro Idea chce sobie zastrzec reklamowania innych firm telekounikacyjnych no to co będzie z Wisłą i ich Erą na koszulkach :| :hmm:

biotronic
23-12-2004, 22:16
A ciekawe co byłoby, gdyby Era (innej alternatywy nie ma) została sponsorem. Również walczyłaby o zakaz reklamowania konkurencji. Poza tym Liga i Wisła miałyby jednego sponsora... spore pole do mataczenia, nieprawdaż? I tak źle i tak niedobrze.

Tuzin
23-12-2004, 23:16
Wlasnie dobrze, bo oznaczaloby to zmniejszenie przez Ere srodkow przeznaczanych na Wisle.

Fizi
23-12-2004, 23:24
W Austrii ci sami sponsorzy finansują po kilka klubów na raz i nikt nie robi z tego wielkiego jał

Żuku
24-12-2004, 07:06
W Austrii ci sami sponsorzy finansują po kilka klubów na raz i nikt nie robi z tego wielkiego jał

ale to Polska ... a nie .... austria elegancja

biotronic
24-12-2004, 10:23
W Austrii ci sami sponsorzy finansują po kilka klubów na raz i nikt nie robi z tego wielkiego jał

ale to Polska ... a nie .... austria elegancja

Dokładnie. Poza tym sponsorowanie kilku klubów, to jednak nie to samo, co klubu i całej ligi. Byliby głupcami (sponsorzy) gdyby nie zależało im na mistrzostwie podopiecznych. Można jedynie mieć nadzieję, iż Era nie chciałaby stracić wiarygodności w tak głupi sposób, jak korupcja. Wszyscy jednak wiemy czyją matką jest nadzieja...

btw. Walter rządzi, Walter radzi, Walter nigdy cię nie zdradzi :hyhy:

Nazgul
24-12-2004, 12:08
W Austrii ci sami sponsorzy finansują po kilka klubów na raz i nikt nie robi z tego wielkiego jał

ale to Polska ... a nie .... austria elegancja

Dokładnie. Poza tym sponsorowanie kilku klubów, to jednak nie to samo, co klubu i całej ligi. Byliby głupcami (sponsorzy) gdyby nie zależało im na mistrzostwie podopiecznych. Można jedynie mieć nadzieję, iż Era nie chciałaby stracić wiarygodności w tak głupi sposób, jak korupcja. Wszyscy jednak wiemy czyją matką jest nadzieja...

btw. Walter rządzi, Walter radzi, Walter nigdy cię nie zdradzi :hyhy:

Jak tak dalej pójdzie to może przełknąć gorycz porażki przedsięwzięcia i zwinąć manele. Wydaje mi się że on nie chce krakać jak i inne wrony pomiędzy które wszedł. Mam obawy :(

Kocur
24-12-2004, 13:24
Jak tak dalej pójdzie to może przełknąć gorycz porażki przedsięwzięcia i zwinąć manele. Wydaje mi się że on nie chce krakać jak i inne wrony pomiędzy które wszedł. Mam obawy :(


Witamy w klubie sfrustrowanych sponsorów 8)

Wesołych Świąt

Ciniak
24-12-2004, 14:21
Dobre jaja z tego wychodzą jak się to czyta

Nazgul
25-12-2004, 12:33
http://www.legialive.pl/wywiad.php?WywiadID=13211


Legia to ciężar i przyjemność

- Od zakupu akcji Legii przez ITI minęło osiem miesięcy. Czy posiadanie klubu piłkarskiego to dla Pana przyjemność, ciężar czy po trosze jedno i drugie? Czy dziś podjąłby Pan taką samą decyzję, jak wówczas?

- Pierwsza część pytania jest łatwa - ciężar ciągle jeszcze ze śladami przyjemności. Druga część jest bardzo trudna. Z panem Wejchertem musimy być wtajemniczeni w wiele tajników polskiego futbolu.. Ciągle istnieje ogromna dysproporcja między możliwościami finansowymi właścicieli pierwszej czwórki naszej ligi, a kosztami prowadzenia klubów, które skutecznie będą brać udział w europejskich pucharach. Nie będziemy płacić 2 milionów euro nawet za ogranego zawodnika, bo nikogo z czołówki ligi nie stać na to. Jak na polskie warunki to kolosalna cena. Wyobraźnia kibiców jest pozbawiona bariery rzeczywistości - nie wiedzą, ile można zaryzykować pieniędzy na określony cel. Oczywiście, że człowiek chciałby mieć na boisku cztery - pięć gwiazd, które będą motorem napędowym klubu i drużyny, przyciągną na trybuny komplet publiczności. Nie będziemy jednak żyli ponad stan. Zwłaszcza, że póki co, znikąd pomocy dla polskiego sportu nie widać.

- Często chodzi pan na mecze Legii?

- Staram się być na każdym przy Łazienkowskiej. Czasami zdarzają się też wyjazdowe, choć do nich próbuje mnie zniechęcić część kibiców. Chociaż może "kibice" jest złym słowem, odpowiedniejszym - grupa aktywna chuligańska. Jeśli wykładam własne pieniądze, nie chcę wysłuchiwać pod swoim adresem wyzwisk czy pokazów chamstwa.

- No właśnie. Był Pan witany na Łazienkowskiej entuzjastycznie, ale potem bywały też momenty mniej sympatyczne. Jak Pan to znosił i jak odnosi się teraz do sympatyków Legii?

- Wytrzymam dyskusję z każdym, ale rzeczową. Wydarzeń z Siedlec szybko nie zapomnę. Istnieje grupka chuliganów, której wizerunek, mimo przeważającej liczby sensownych kibiców, dominuje na zewnątrz. Potrafimy dostrzec, że nie jest to cała Żyleta. Widocznie ta mała grupka jest zbyt słabo karcona przez większość.

- W swojej pierwszej rozmowie z NL obiecał Pan kilka rzeczy: oddłużenie klubu, budowę bazy organizacyjnej i sportowej, remont starego stadionu i zabiegi o budowę nowego. Wszystko jest realizowane. Padło jednak też słynne zdanie o chochli i łyżce. Kibice obawiają się, że gdy będziemy jeść łyżką, Legia nigdy nie doścignie Wisły Kraków.

- Ależ łyżką też można się najeść! Na budowę silnego klubu nie wystarczy rok czy dwa, potrzebne są minimum trzy. Na razie upłynęło osiem miesięcy. Część poważnych obietnic spełniliśmy. Poprzednie zarządy nie potrafiły zrealizować tego, do czego doprowadziło ITI. Stadion Narodowy, jednocześnie dom Legii, to przedmiot naszych marzeń i najważniejszy cel na najbliższe trzy lata. Ile może wejść teraz kibiców na Legię? 14.000 i to chyba upchanych na śledzia. To nigdy nie będzie przychód satysfakcjonujący klub, który myśli o poważnych zakupach. Jeśli panowie znajdą kiedyś zgubioną listę płac zawodników, wtedy zobaczą, na ile starczy 500 czy 700 tysięcy złotych. Lata muszą minąć, żeby dysproporcje się wyrównały. Na dodatek ani współudziałowiec z CWKS Legia, ani PZPN nie ułatwiają pracy.

- Można zastosować metodę budowy drużyny a'la Roman Abramowicz, czyli metodę chochli. W krótkim czasie kupić dużo gwiazd...

- Niech panowie zrobią kilka odwiertów ropy w Warszawie, jeśli gdzieś tryśnie, to będą pieniądze na transfery [śmiech]. O ile oczywiście PZPN nie stwierdzi ("Prawa materialne"), że to też należy do związku.

- Czy transfery, które zostały dokonane latem wymagały Pańskiego akceptacji?

- Nie. Ani ja, i pan Wejchert nie działamy ponad głowami powołanych struktur. Od działań operacyjnych jest zarząd. Wtrącamy się tylko wtedy, kiedy plany transferowe wykraczają poza budżet. Oczywiście znałem listę. Nie znalazło się na niej żadne nazwisko, które nie byłoby akceptowane przez Dariusza Kubickiego. Miałem swoje sympatie i zawodników, w których nie do końca wierzyłem. Ale właściciele nie mogą decydować o składzie. Są ludzie, którzy lepiej się na tym znają.

- Ile było trafionych transferów?

- Moim zdaniem pół na pół.

- Ireneusz Kowalski był trafiony?

- Miał dobre rekomendacje sztabu szkoleniowego. Podobnie Dorosz.

- Leo Kurauzvione?

- Latem zadałem pytanie, czy jego przyjście ma sens. Wiązaliśmy z nim pewne nadzieje. Okazały się płonnymi.

- Mirko Poledica?

- Wcześniej prezentował się dobrze. W Legii nazbyt długo zajmuje mu udowodnienie przydatności.

- Eddie Stanford?

- Przyszedł prawie za darmo. Nic na tym nie straciliśmy.

- Jaką taktykę transferową zastosuje Legia w przerwie zimowej? Ilość czy jakość?

- Najważniejsze, żeby była celna i dobrze realizowana. takim celnym strzałem był Maciej Korzym, utalentowany nastolatek. W przedzie nie jest jeszcze przygotowany na 90 minut, ale jest drzewkiem, które zakwitnie. To samy dotyczy Jakuba Rzeźniczaka. Choć w tym przypadku niepokoi mnie jego nadmierna eksploatacja. Jego organizm nie jest jeszcze przygotowany do takich obciążeń, jakie wymusiło w rundzie jesiennej życie.

- W przypadku Macieja Korzyma może dziwić jego wysoki kontrakt. Czy płacenie 16-letniemu piłkarzowi ponad 20 tysięcy złotych miesięcznie nie stworzy precedensu?

- Przed podpisaniem kontraktu z Korzymem, ludzie z Legii potwierdzili jego możliwości i talent. Nie można poddawać go presji. Obecność w zespole trenowanym chociażby przez pana Lucjana Brychczego może mu tylko pomóc. Podobnie jest z Marcinem Smolińskim. Wkrótce ma przyjść Dariusz Zjawiński, a w kolejce czeka jeszcze młody bramkarz. Legia młodzieżą będzie stała. W sprawie wynagrodzenia Korzyma mogę tylko powiedzieć, że nie widziałem jego kontraktu.

- W jakim stanie znajdują się finanse Legii?

- Kontrolowanym.

- Wszystkie zobowiązania zostały już spłacone?

- Nie wiem dokładnie, jak to wygląda. Niektóre są rozłożone na raty. Wiem, że zobowiązania sa obsługiwane na bieżąco.

- Przychody równoważą się już z kosztami funkcjonowania klubu?

- Jeszcze długo nie będzie o tym mowy. Załóżmy, w optymistycznej wersji, średnią 10 tysięcy widzów na mecz. Jeśli panowie przemnożą to przez ilość rocznych spotkań, to nie dojdą chociaż do połowy pensji dla piłkarzy. Z czego jeszcze mamy brać? Z umów ze sponsorami czy sprzedaży koszulek - załóżmy milion złotych zysku. To wciąż za mało. Europejskie puchary? O! [gest Kozakiewicza] W tym roku nasz udział w Pucharze UEFA wiązał się tylko z kosztami.

- Jakim budżetem będzie Legia dysponowała w nowym roku?

- Nie wiem. To zależy od ustaleń transferowych, na które czekaliśmy do powrotu Jacka Bednarza z urlopu. Niejasna była taż sytuacja z nowym trenerem.

- Z czym wiązało się ostatnie podwyższenie kapitału zakładowego Legii?

- Pieniądze, które trzeba było włożyć na spłatę zadłużenia, przenieśliśmy na kapitał. Wcale nie liczymy na ich powrót. W fachowym słownictwie nazywa się to skonwertowaniem.

- To skonwertowanie równało się zmniejszeniu udziałów CWKS-u w spółce, na które wcześniej na Fortach Bema nikt nie chciał się zgodzić. Jak udało się CWKS przekonać o takiej konieczności?

- Nie musieliśmy nikogo pytać o zdanie. Poprosiliśmy o wpłacenie kwoty, którą musieli wydać z tytułu posiadanych akcji. Legia potrzebowała pieniędzy na długi i bieżącą działalność. CWKS nie wziął w tym udziału, więc wszystko spadło na nasze barki. Jeśli następnym razem nie będą w stanie wziąć udziału w podwyższeniu kapitału, ponownie zmienią się proporcje własnościowe.

- Jak aktualnie wyglądają relacje z CWKS-em? Budząca do niedawna wielkie zainteresowanie sprawa herbu, znalazła się nieco na uboczu.

- Wyczerpaliśmy wszystkie możliwości, więc nie będziemy już tracić czasu. Wychodzimy z założenia, że Legii należy się herb. Przecież nie zmieniamy nazwy klubu. Dlaczego mamy za to płacić? Czy i komu płacą inne sekcje wywodzące się z dawnej Legii?

- Przez to może nastąpić pat w rozwoju marketingu Legii.

- Z naszej strony nie ma żadnego pata. Wszystko robimy po kolei. Najpierw musimy mieć sklepy, żeby sprzedawać w nich pamiątki. Staramy się o nie.

- Powiedział Pan kiedyś, że niepodjęcie współpracy z kibicami byłoby błędem. Czy jest Pan zadowolony z aktualnej sytuacji na linii klub-kibice?

- Dostrzegamy kibiców nam pomagających, szczerze interesujących się losem klubu. Z tymi ludźmi chcemy rozmawiać i zarząd rozmawia, tu dostrzegłem postęp. Natomiast z anonimową częścią zapełniającą strony internetowe inwektywami nie chcemy mieć nic wspólnego. Ich wypowiedzi przestałem czytać po pierwszym tygodniu. Chcę normalnie reagować na słowo kibic. Nie zamierzam utrwalać w sobie przekonania, że oni reprezentują kibiców Legii. Stanowią małą grupę, niestety, wpływową.

- Nie da się jednak ukryć, ze współpraca władz klubu z kibicami jest gorsza, niż przed wejściem ITI w Legię.

- To proszę namawiać Pol-Mot na powrót. Niech dalej mnożą długi.

- Czy pomysł z podwyżką cen biletów nie był błędem? Frekwencja na stadionie spadła o jedną trzecią. To może stanowić duży problem dla klubu, który niedługo ma mieć stadion na 35.000 miejsc...

- Frekwencja spadła, ale zyski się wyrównały. Podwyżka była konieczna, nie chciałbym już wracać do tej dyskusji. Proszę wskazać inne źródła dochodu, na które nie wpadliśmy. Wtedy podejmę dyskusję.

- Przychody z biletów, nawet przy połowie stadionu, są wyższe, niż przy zapełnionych trybunach, ale z tańszymi wejściówkami?

- Równe.

- Nie lepiej mieć zatem te same pieniądze, ale za to pełny stadion?

- Lepiej posiadać drużynę, której gra przyciągnie ludzi na Łazienkowską. Nie możemy codziennie otwierać szuflady i dokładać do niej. A przez jakiś moment Legia była w takiej sytuacji. To nie mogło trwać wiecznie.

- Co może prezes Legii? W jakich sprawach musi się konsultować z Panem i jakie decyzje były podejmowane za niego?

- Żadna decyzja nie została podjęta poza plecami prezesa Zygo. Staraliśmy się go tylko odciążyć w rozmowach z Urzędem Miasta, dotyczących remontu płyty, a później trybuny krytej.

- Spadek frekwencji, pogorszenie relacji z kibicami, kilka nietrafionych transferów, zamieszanie z trenerami i w pionie sportowym, niezadowalający wynik sportowy to tylko kilka z zarzutów stawianych prezesowi Legii. Piotr Zygo spełnił wszystkie Pana oczekiwania?

- W stu procentach. Jako udziałowiec nie mam żadnych pretensji. Pan Zygo jest człowiekiem zrównoważonym, znającym się na piłce i biznesie. Przygotowanym do pełnionej funkcji. Można tego nie akceptować, ale trzeba docenić. Oczywiście moglibyśmy zatrudnić w Legii pięciu nowych ludzi, ale nie chcę w klubie nikogo o niskich kwalifikacjach. Prezes odwala lwią część roboty. Ma serce dla Legii, które kibice czasami starają się wyrwać. Jestem przekonany, że za rok będą nie tylko akceptowali, ale i dziękowali za jego racjonalne decyzje. Przy okazji dziwią mnie też informacje wyssane z palca przez niektórych dziennikarzy. Choćby takich, jak niemiecki trener. Daję słowo honoru, że nikt od nas nie rozmawiał z tym człowiekiem.

- Ale z Chovancem rozmowy toczone były dość długo. Bezskutecznie.

- Sam byłem przy nich wszystkich. Uzgodniliśmy każdy szczegół kontraktu. Dzień przed przylotem Chovanca zadzwonił menedżer, że żona nie pozwoliła trenerowi na podjęcie prawy w Polsce. Później czytam w prasie różne głupoty. czasem zastanawiam się nad łatwością kreowania faktów (I to mówi właściciel TVN, hehe - dop mój, Nazgul).

- Może decyzja o zwolnieniu Dariusza Kubickiego była zbyt pochopna?

- Nie.

- Dlaczego drużyny Legii nie poprowadzi Dariusz Wdowczyk?

- Ponieważ nie porozumieliśmy się.

- Czy fiasko rozmów z dwoma kolejnymi trenerami - Chovancem i Wdowczykiem - odbiera Pan jako porażkę?

- A dlaczego? Bywa, że obsadzając jakieś ważne stanowisko w ITI rozmawiamy z wieloma kandydatami.

- Może Pan powiedzieć, że w rundzie wiosennej Legię na 100 procent poprowadzi Jacek Zieliński?

- O faktach, których zaistnienia sobie życzymy, i ja, i pan Wejchert, mówimy na ogół po ich zaistnieniu.

- Czy nie obawia się Pan powierzenia drużyny wartej miliony trenerowi praktycznie bez żadnego doświadczenia?

- To nie jest prawda. Pan Zieliński nie zaczyna od zera. Ma też inny kapitał - równie ważny jak doświadczenie - jest znakomitym piłkarzem, uczciwym i odważnym zawodowcem, który cieszy się szacunkiem legionistów i nie tylko.

- Kwestią nurtującą kibiców jest osoba dyrektora sportowego. Został nim Jacek Bednarz, kolejny człowiek bez doświadczenia w swojej nowej roli. Wcześniej Legia pożegnała dwóch menedżerów, którzy na rynku transferowym funkcjonują od lat. Dlaczego Janusz Olędzki i Edward Socha musieli odejść?

- Bo taka była decyzja Zarządu i Rady Nadzorczej. Co zaś do pana Bednarza, jesteśmy przekonani, że to decyzja, która nam się opłaci.

- Może w klubie przydałby się ktoś taki, jak Jerzy Engel?

- Jeśli nie musze, to nie wypowiadam się publicznie w sprawie osób powszechnie uznawanych za autorytety (a to mocne - dop. .mój. Nazgul).

- Niedawno TVN zadebiutował na giełdzie papierów wartościowych. Czy Legia pójdzie śladem TVN-u?

- Kiedyś tak.

- Czy nastąpiła już ostateczna rezygnacja z pomysłu telewizji TVN Legia?

- Nie.

- Co uważa pan za największy sukces 8-miesięcznej bytności ITI w Legii, a co było największą porażką?

- Sukces to znalezienie i przyciągnięcie do Legii ludzi, o których pytaliście mnie panowie w tym wywiadzie. Porażka? Przebieg Zjazdu PZPN.

- Jakie zadania zarząd Legii będzie miał do zrealizowania w nadchodzącym 2005 roku?

- Udział w europejskich pucharach, dokończenie renowacji starego stadionu, wygranie przetargu na budowę i zarządzanie Stadionu Narodowego. Boruc, Smoliński, Rzeźniczak, Saganowski, Włodarczyk w kadrze. Korzym grający połówki i strzelający bramki, zdrowi Jarzębowski i Karwan, chudszy o 3 kilogramy Choto i zjawiskowy Zjawiński. To oczywiście pół żartem, pół serio. Ale spora część jest serio.

Rozmawiali Łukasz Olkowicz i Robert Piątek

Ciniak
25-12-2004, 13:18
Zobaczymy jak to będzie, bo narazie to jest 50/50