PDA

Zobacz pełną wersję : Prowincja rządzi



RadO
30-11-2004, 10:41
„Wsiowi to wrzody na zdrowym mieście”. Może to i stereotyp, może i nawet obraza, ale dla mieszkańców Warszawy przyjezdni to prawdziwy problem. Nie tylko emocjonalny. To całkiem wymierne straty finansowe, stres i bezradność.

cały artykuł:
http://kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1205294&KAT=239

Jak sądzę wielu zarzuci mu tendencyjność, ale wiele prawdy w nim jest. :foch:

Sokol
30-11-2004, 10:54
tak to jest ze przewaznie przyjezdni Warszawiacy chca byc bardziej Warszawscy od tych rdzennych :kurde:

MeLa
30-11-2004, 11:01
Kim jest rodowity warszawiak?
Są dwa rozumienia socjologiczne. Pierwsze: warszawiakiem jest ktoś, kto się urodził w Warszawie. Drugie (z którego korzystano w badaniach Instytutu Studiów Społecznych): liczy się miejsce wychowywania do 14. roku życia. Jest też spojrzenie samych warszawiaków: jest nim tylko ten, kto ma w stolicy groby swoich bliskich.

Według „Społecznej mapy Warszawy”, statystyczny warszawiak spędził w stolicy 34 lata życia. Wśród osób zamieszkujących stolicę 19 procent wychowało się na wsi, 24 procent w małych miastach, a 9,5 procent w dużych. Każde następne pokolenie ma też coraz mniejsze szanse na osiedlenie się w Warszawie. Wśród osób powyżej 60 lat jest 60 procent przybyszów, a wśród 24-latków zaledwie 37 procent.

:hmm: Sporo czasu spędziłem w Warszawie praktycznie Łazy to była sypialnia ale jakoś nie łapie
1.
Drugie (z którego korzystano w badaniach Instytutu Studiów Społecznych): liczy się miejsce wychowywania do 14. roku życia
2.
Jest też spojrzenie samych warszawiaków: jest nim tylko ten, kto ma w stolicy groby swoich bliskich.

Spełniam obydwa punkty i nigdy nawet nie przyszło mi do głowy żeby mówić że jestem Warszawiakiem

arczi
30-11-2004, 11:40
No coz.
Nic dodac nic ujac.
Widac to nawet u nas na estadio.
W zasadzie nic nie mam do "emigrantów" o ile tylko szanują Warszawę i jej rodowitych mieszkańców.
Z drugiej strony to własnie przyjezdni w dużej mierze pracują w całej Polsce nad opinią Polaków do Warszawiaków. Jaka ona jest wiemy wszyscy.

Swoja droga.
70% przybyszów mieszka na Ursynowie.
Juz wiem, czemu nie lubie tej dzielnicy 8)

Fizi
30-11-2004, 11:45
hehe... pamiętam , że jak byłem w podstawówce i liceum to najwięcej znajomych ,,wyżej srających niz dupę mających,, było właśnie z Ursynowa

teraz widzę , że to nie był przypadek

Sternikk
30-11-2004, 11:50
Strażnik miejski, Marek Antoniak, chłopak z Powiśla, rzuca tylko okiem, czy nie piją piwa z puszek i nie reaguje. – Mają rację. Jesteśmy strażą wiejską. Jak się najmowałem do roboty, to przyjechali sami kolesie spoza Warszawy. Dzikie tłumy ze wsi. Wszyscy na „desperado” do stolicy. Nie mieli gdzie spać, a w torbach słoiki z jedzeniem na miesiąc. Byle się dostać do straży. Pytają mnie: „A ty gdzie śpisz?”. „W domu” – odpowiadam. A wtedy im się oczy robiły jak spodki. „To ty z Warszawy jesteś?” – dziwili się.

:O hehehe nic dodać nic ujać

Tuzin
30-11-2004, 11:51
Ciekawe co na to Red Foolsi, Wiara w Stolycy i inne Eimgranty? :hyhy:

ems
30-11-2004, 11:56
hehe... pamiętam , że jak byłem w podstawówce i liceum to najwięcej znajomych ,,wyżej srających niz dupę mających,, było właśnie z Ursynowa

teraz widzę , że to nie był przypadek

?! gadacie w podobny sposob jak ludzie ktorzy psiocza na Warszawe

klimat tej dzielnicy tworza warszawiacy i tyle

Fizi
30-11-2004, 11:57
ems - ja mówię o konkretnych osobach

ems
30-11-2004, 12:02
70% przybyszów mieszka na Ursynowie.
Juz wiem, czemu nie lubie tej dzielnicy

nie przepuszcze ! nie wybacze ! wojna!

arczi
30-11-2004, 12:03
:hyhy:

Pro-wo-ka-cja!
8)

Łysolek
30-11-2004, 12:12
Swoja droga.70% przybyszów mieszka na Ursynowie.
Juz wiem, czemu nie lubie tej dzielnicy 8)
Mieszkam od 22 lat na Ursynowie i jakos nie zauwazyłem , aby znajomi ze strefy WN mieszkali wczesniej gdzies poza obrzeżami Wawy ? Chyba Arczi masz złego informatora :hmm: czego nie mozna powiedziec o Nowym Ursusie czy Nowym Tarchominie/Białołęce
Ems - 100% racji :brawo:

arczi
30-11-2004, 12:21
Informatora?
Tak napisali w artykule.
A ja wierze we wszystko co napisza dziennikarze :oczko:

Nie no, loozik Panowie 8)
Zartuje sobie przeciez.
A moja "malutka" niechec do Ursynowa bierze sie zupełnie z czego innego.
Ale to sobie zostawie dla siebie.

Pawełek
30-11-2004, 12:24
Arczi – ton ursynowskiej ulicy nocami nadaje Warszawa. Tyle że trza tam mieszkać ze ćwierć wieku, żeby to wiedzieć.
I jeśli już mam żyć „w blokach” - to Strefy WN – nie zamienię na żadną inną betoniarnie – bo klimaty są tam przednie...

A napływ przemyka się pewnie z metra do barłogu – i z powrotem – i tyle go widać...

Zapraszamy na korepetycje - tylko niech sie cieplej zrobi... :)

Pozdruffki!

Mazi
30-11-2004, 12:35
Jestem typowym przykładem "wsioka" z prowincji zamieszkałego niedawno w "stolycy" i pokrótce opiszę moje wrażenia na temat relacji Warszawa - "reszta".

Ludzie na mojej uczelni to praktycznie 50% Warszawiaków (m.in. Wyględów, Służewiec, Bielany, Bemowo, Wola ) i 50% przyjezdnych (m.in Starachowice, Ostroleka, Brok :hyhy:, Wołomin, Nadarzyn, Milanówek ). Nie zauwazylem by ktokolwiek w jakiś sposób sie wywyższał czy docinał innej osobie a'propo jego miejsca zamieszkania czy pochodzenia. Praktycznie nikt nie patrzy na to kto skąd jest. Wszedzie mogą się trafić jakieś przydupasy, ktorzy wkurwiaja cie na kazdym kroku, tak samo jak wszedzie mozna znalezc ludzi, z ktorymi od razu znajdujesz wspolny jezyk i dogadujesz sie bez najmniejszych problemow - ja bym do tego miejsca pochodzenia/zamieszkania nie mieszał .

Zauwazylem jednak pewne 2 cechy charakteryzujace ludzi z Warszawy...
1) pewność siebie
2) umiejętność radzenia sobie w praktycznie każdej sytuacji, ZARADNOŚĆ ... no ... znaczy sie cwaniaki :hyhy: nie dajacy sobie w kasze dmuchać. Nie mowie ze ludzie spoza Wwy tacy nie są, ale tak jak zauwazylem to duzo Warszawiakow wlasnie takie cechy posiada :) .

ot, to takie moje króciutkie przemyslenia na ten temat.

Q_(L)
30-11-2004, 12:36
Pracownicy spoza Warszawy czasem zgadzają się na początku pracować za mniejsze stawki, bo nie wiedzą, jakie są realne koszty życia w stolicy. Przyjezdni nie zaniżają pensji, bo po pewnym czasie znają już swoją wartość na rynku i zaczynają się cenić.
:hmm: Jakies bzdury... znaczy sie ich wartośc na rynku wzrasta, jak poznają realne koszty zycia w stolicy


Jak ja słyszę tekst Amadeusza Króla, że za dobre wyniki Warszawy w teście inteligencji odpowiadają ściągający do stolicy z całego kraju menedżerowie, to mnie krew zalewa. Powiem jak warszawiak: facet po prostu pieprzy. Po cholerę on się osiedla w naszym mieście, jak ma tak pogardliwy stosunek do ludzi, którzy tu mieszkają?
Tu sie zgadzam całkowicie


Dziś szansę na zamieszkanie w Warszawie mają tylko najlepsi. Podobnie jest z kulturą. To przyjezdni, a nie miejscowi częściej korzystają z bibliotek czy chodzą do kina i teatru. Tu bym się zgodził z wypowiedzią Amadeusza Króla.
:O Znaczy jak nie chadzasz do kina, tatru i nie korzystasz z bibliotek nie mozesz byc inteligentny :hmm:

Q_(L)
30-11-2004, 12:38
Zauwazylem jednak pewne 2 cechy charakteryzujace ludzi z Warszawy...
1) pewność siebie
2) umiejętność radzenia sobie w praktycznie każdej sytuacji, ZARADNOŚĆ ... no ... znaczy sie cwaniaki :hyhy: nie dajacy sobie w kasze dmuchać. Nie mowie ze ludzie spoza Wwy tacy nie są, ale tak jak zauwazylem to duzo Warszawiakow wlasnie takie cechy posiada :) .
Ale zaliczasz je na plus, prawda :hmm:

ems
30-11-2004, 12:40
Jestem typowym przykładem "wsioka" z prowincji zamieszkałego niedawno w "stolycy" i pokrótce opiszę moje wrażenia na temat relacji Warszawa - "reszta".

Ludzie na mojej uczelni to praktycznie 50% Warszawiaków (m.in. Wyględów, Służewiec, Bielany, Bemowo, Wola ) i 50% przyjezdnych (m.in Starachowice, Ostroleka, Brok :hyhy:, Wołomin, Nadarzyn, Milanówek ). Nie zauwazylem by ktokolwiek w jakiś sposób sie wywyższał czy docinał innej osobie a'propo jego miejsca zamieszkania czy pochodzenia. Praktycznie nikt nie patrzy na to kto skąd jest. Wszedzie mogą się trafić jakieś przydupasy, ktorzy wkurwiaja cie na kazdym kroku, tak samo jak wszedzie mozna znalezc ludzi, z ktorymi od razu znajdujesz wspolny jezyk i dogadujesz sie bez najmniejszych problemow - ja bym do tego miejsca pochodzenia/zamieszkania nie mieszał .

Zauwazylem jednak pewne 2 cechy charakteryzujace ludzi z Warszawy...
1) pewność siebie
2) umiejętność radzenia sobie w praktycznie każdej sytuacji, ZARADNOŚĆ ... no ... znaczy sie cwaniaki :hyhy: nie dajacy sobie w kasze dmuchać. Nie mowie ze ludzie spoza Wwy tacy nie są, ale tak jak zauwazylem to duzo Warszawiakow wlasnie takie cechy posiada :) .

ot, to takie moje króciutkie przemyslenia na ten temat.

zalezy jakie kto ma do tego nastawienie - jezeli przyjezdni nie maja nic do Warszawy, to i konfliktow nie bedzie.

ad dzielnicy - Pawelek - to samo powiedzialem. siedza w domach i sie boja ursynowskiej banditierki ;]

Kawa
30-11-2004, 12:46
Pracownicy spoza Warszawy czasem zgadzają się na początku pracować za mniejsze stawki, bo nie wiedzą, jakie są realne koszty życia w stolicy. Przyjezdni nie zaniżają pensji, bo po pewnym czasie znają już swoją wartość na rynku i zaczynają się cenić.

:hmm: Jakies bzdury... znaczy sie ich wartośc na rynku wzrasta, jak poznają realne koszty zycia w stolicy To chyba zalezy od celu przyjazdu- stały pobyt czy tylko na krótko zeby zarobic i wrocic do siebie.



Dziś szansę na zamieszkanie w Warszawie mają tylko najlepsi. Podobnie jest z kulturą. To przyjezdni, a nie miejscowi częściej korzystają z bibliotek czy chodzą do kina i teatru. Tu bym się zgodził z wypowiedzią Amadeusza Króla.

:O Znaczy jak nie chadzasz do kina, tatru i nie korzystasz z bibliotek nie mozesz byc inteligentny :hmm:Przyjezdni korzystaja bo u nich w miastach poziom teatrów czy bibliotek czesto jest niski. Kolega mojej matki z Łodzi czesto przyjeżdza do Wawy do teatru bo u nich nie grają nic ciekawego.

RadO
30-11-2004, 12:56
Ems ma racje!

Wszystko zależy od tego na kogo się trafi - tylko w Warszawie przyjezdni są grzeczni, zachwyceni itp.. Oddzielną kwestią jest ich stosunek do Warszawy u siebie w domu, który często zmienia się o 180 st.
W Warszawie raczej nikt nie robi problemu z miejsca pochodzenia - w życiu nie słyszałem pytania "Skąd pochodzisz?".

A co Ursynowa - znam tylko bardzo porządnych ludzi stamtąd. Chociaż do mieszkania wolę moje Bemowo. No ewentualnie mógłbym na Mokotowie zamieszkać.

Pawełek
30-11-2004, 12:56
ad naszej dzielnicy - Pawelek - to samo powiedzialem. siedza w domach i sie boja ursynowskiej banditierki ;]

Banditerki, mówisz... :) eeech - co to były za nocne rozpierduchy w kwartale: Puszczyka, Pięciolinii, Wiolinowej - tak 1988-94... Co za zawodnicy, dziewczyny, klimaty... Ileż alkoholu... Sklepik z browcem na nielegalu w Syrence "Bosto" u Bogusia... nocny przy Megasamie... Bajka, Brachu...!

Aż się nie chce wierzyć, że to już tyle lat... Minęło i nie wróci...

Łezka w oku - nie ma to tamto...

Mazi
30-11-2004, 12:59
Zauwazylem jednak pewne 2 cechy charakteryzujace ludzi z Warszawy...
1) pewność siebie
2) umiejętność radzenia sobie w praktycznie każdej sytuacji, ZARADNOŚĆ ... no ... znaczy sie cwaniaki :hyhy: nie dajacy sobie w kasze dmuchać. Nie mowie ze ludzie spoza Wwy tacy nie są, ale tak jak zauwazylem to duzo Warszawiakow wlasnie takie cechy posiada :) .
Ale zaliczasz je na plus, prawda :hmm:


tak tak, :) .

ems - ja do W-wy nic nie mam, a wręcz przeciwnie :) . Bardzo mi się tu podoba i własnie z tym miejscem chciałbym związać swoją przyszłość :) .
A Brok to idealne miejsce ... na domek letniskowy :hyhy: . Inna sprawa, że tamtejsze domki Warszawiaków są regularnie okradane przez miejscowych ... :/

ems
30-11-2004, 13:00
no sa, mam tam dzialke ;)

Jaco
30-11-2004, 13:01
ems - ja do W-wy nic nie mam, a wręcz przeciwnie :) . Bardzo mi się tu podoba i własnie z tym miejscem chciałbym związać swoją przyszłość :) .
A Brok to idealne miejsce ... na domek letniskowy :hyhy: . Inna sprawa, że tamtejsze domki Warszawiaków są regularnie okradane przez miejscowych ... :/
To ja proponuję tak:
po zaliczeniu pierwszego roku zapraszamy Cię na Ursynów na pijaństwo a w czasie wakacji przyjeżdżamy do Ciebie do Broku na grzyby na 3 dni... :oczko:

Mazi
30-11-2004, 13:05
no sa, mam tam dzialke ;)

ale ten świat mały :hyhy: moznaby o cieplejszej porze ustawic sie na jakies bronxy :)

Przypomniała mi sie jedna rzecz ... moja kolezanka uczyła się w Warszawie ... zawsze powtarzała, ze nienawidzi tego miasta, ze jest brzydkie i ze boi sie z domu wychodzić :ucieka: .
Los rzucił ją do Białegostoku ... ostatnio rozmawiając z nią o własnie o tych dwoch miastach stwierdziła, że "ona chce do Warszawy, bo tam było świetnie i wogole".

kobieta zmienną jest ? :roll: :kurde:

Mazi
30-11-2004, 13:08
ems - ja do W-wy nic nie mam, a wręcz przeciwnie :) . Bardzo mi się tu podoba i własnie z tym miejscem chciałbym związać swoją przyszłość :) .
A Brok to idealne miejsce ... na domek letniskowy :hyhy: . Inna sprawa, że tamtejsze domki Warszawiaków są regularnie okradane przez miejscowych ... :/
To ja proponuję tak:
po zaliczeniu pierwszego roku zapraszamy Cię na Ursynów na pijaństwo a w czasie wakacji przyjeżdżamy do Ciebie do Broku na grzyby na 3 dni... :oczko:

oki, nie ma problemu, jestem jak najbardziej za :)

lomu-banita
30-11-2004, 13:16
A u mnie na studiach zaocznych(u was) to koledzy z ławki gaworzyli o tym jakie płytki ceramiczne sa lepsze Opoczno czy jakies tam: to się nie zintegrowałem :nie:

Adam-oldboy
30-11-2004, 13:29
A u mnie na studiach zaocznych(u was) to koledzy z ławki gaworzyli o tym jakie płytki ceramiczne sa lepsze Opoczno czy jakies tam: to się nie zintegrowałem :nie:

O flizach i tak byście się nie dogadali :P

lomu-banita
30-11-2004, 13:38
O flizach i tak byście się nie dogadali :P


Racja :hyhy:

A wogóle to pół roku na studiach to nie poznalem rodowitego warszawiaka :O

Teraz mam podobnie-tylko jeden kumpel jest z Krk....prowincja zalewa Świat :hmm:

Porter
30-11-2004, 16:35
Zauwazylem jednak pewne 2 cechy charakteryzujace ludzi z Warszawy...
1) pewność siebie
2) umiejętność radzenia sobie w praktycznie każdej sytuacji, ZARADNOŚĆ ... no ... znaczy sie cwaniaki :hyhy: nie dajacy sobie w kasze dmuchać. Nie mowie ze ludzie spoza Wwy tacy nie są, ale tak jak zauwazylem to duzo Warszawiakow wlasnie takie cechy posiada :) .
Ale zaliczasz je na plus, prawda :hmm:



Swieta racja. W kazdym miescie są tacy ludzie, ale w Sto(L)ycy KAZDY. Poznałem tylko 1 Warszawiaka, który nie pasuje pod te punkty.

MK
30-11-2004, 18:08
Ja osobiście jestem rodowitym Warszawiakiem i wielkim miłosnikiem tego miasta które jest dla mnie czymś naprawde ważnym, i mój stosunek do przyjezdnych jest obojetny z tendencją niechęci. Bierze się to z tego, że większosc tych ludzi nie okazuje należytego szacunku naszemu miastu, zwiekszają konkurencje na rynku pracy oraz w szkołach, a przede wszystkim przez przyjezdnych zatraca się prawdziwy klimat tego miasta o ile już się nie zatracił. Dla mnie typowy Warszawiak to "niebieski ptak" zyje na luzie ma swoje charakterystyczne zachowania i widzi sens zycia nie tylko w pieniądzach. Oosbiście mam kilku znajomych przyjezdnych i nie okazuje im tego bo wartośc człowieka nie zależy od tago skąd pochodzi tylko jaki jest chcoiaż poniekąd miejsce pochodzenia kreuje człowieka :oczko: . Chociaż jak jakiś zacznie najeżdżać czy narzekać na Warszawe to potrafie mu walnąć wiązanke która da mu do myslenia. :chytry:

DobryChłopak
30-11-2004, 18:32
osobiście jestem rodowitym Warszawiakiem i wielkim miłosnikiem tego miasta które jest dla mnie czymś naprawde ważnym, i mój stosunek do przyjezdnych jest obojetny z tendencją niechęci. Bierze się to z tego, że większosc tych ludzi nie okazuje należytego szacunku naszemu miastu, zwiekszają konkurencje na rynku pracy oraz w szkołach, a przede wszystkim przez przyjezdnych zatraca się prawdziwy klimat tego miasta o ile już się nie zatracił. Dla mnie typowy Warszawiak to "niebieski ptak" zyje na luzie ma swoje charakterystyczne zachowania i widzi sens zycia nie tylko w pieniądzach. Oosbiście mam kilku znajomych przyjezdnych i nie okazuje im tego bo wartośc człowieka nie zależy od tago skąd pochodzi tylko jaki jest chcoiaż poniekąd miejsce pochodzenia kreuje człowieka . Chociaż jak jakiś zacznie najeżdżać czy narzekać na Warszawe to potrafie mu walnąć wiązanke która da mu do myslenia.

100% zgadzam się.
Co do ursynowa. Najfajniejsza dzielnica. Co prawda mieszkałem tam tylko do 11 roku życia ale wspominam ją bardzo dobrze. Zawsze tłum ziomków. Tam nie można się nudzić.
Co do samego miasta... w życiu nie wyprowadzę się z tąd. Nie widzę przyszłości nigdzie indziej.
Szczerze mówiac leje na to że pół Polski nas nienawidzi. Ale to śwadczy tylko o nich. "Jak warszawa to odrazu szpaner i do tego idiota" - ludzie tak wypowiadający się to idioci

Jeszce taka mała prośba. Nie piszcie "Ja osobiście" Masło maślane a jakoś się rzuca strasznie w oczy. Zdaje sobie sprawę, że sam nie piszę idealnie ale.. ale. :oczko:

żyła
30-11-2004, 18:37
ale też nie można wrzucać wszystkich nie-warszawiaków do jednego worka.


Bierze się to z tego, że większosc tych ludzi nie okazuje należytego szacunku naszemu miastu

co masz na myśłi dokłądnie, jakie przykłady?. Ważne jest to czy są obecni na obchodzach PW? Liczy się to czy nie zaśmiecają ulic? Pamiętaj, że to iż mieszkasz w Warszawie, nie oznacza automatycznie, że samemu oddajesz szacunek temu miastu.


konkurencje na rynku pracy oraz w szkołach

o sytuacje na w gosporace i stan państwa masz do nas, nie-warszawiaków pretensję? Uwierz mi, że codzienne wstawanie w wakacje o 5.40 żeby dojechać do pracy do Wawy nie jest moim marzeniem. Wolałbym mieć możliwość uczenia sięi pracowania bliżej domu. A to, że narzekam na to, nie oznacza, że nie doceniam i nie zwracam uwagi, na to, jak wielkie szanse Warszawa daje.


Dla mnie typowy Warszawiak to "niebieski ptak" zyje na luzie ma swoje charakterystyczne zachowania i widzi sens zycia nie tylko w pieniądzach

tu mnie masz. nie jestem z Warszawy-jestem egoistą, liczy się dla mnie kasa, jestem bezdusznym materialistą :roll:

Rozumiem Twoją/Waszą dumę bycia Warszawiakiem. Stolica jest miastem wielkim, wyjątkowym i zazdroszczę Wam życia w nim:]. Dodatkowo w zapizdziłej mieścinie pod Warszawą patrzy się na niektóre sprawy inaczej. Warszawa jest nam potzrebna do wielu codziennych spraw, jak np. nauka, czy wizyta u lekarza. Warszawa jest dla nas oknem na świat, płucem od tej zajebanej nudy, szarości i monotonii N.D.Mazowieckiego, więc nie dziw się, że ludzi ciągnie do Warszawy 8) Wiadomo, że są ludzie, którzy nie zasługują na życie/pracę /naukę w Warszawie, ale to nie oznacza, że wszyscy z prowincji takimi ludzmi sa. Tym bardziej, że nie wszyscy Warszawiacy są tacy idealni, żeby to w Nas upatrywać całego złą i negatywnego wpływu na Stolicę.

MK
30-11-2004, 18:49
ale też nie można wrzucać wszystkich nie-warszawiaków do jednego worka.

Cytat:
Bierze się to z tego, że większosc tych ludzi nie okazuje należytego szacunku naszemu miastu


co masz na myśłi dokłądnie, jakie przykłady?. Ważne jest to czy są obecni na obchodzach PW? Liczy się to czy nie zaśmiecają ulic? Pamiętaj, że to iż mieszkasz w Warszawie, nie oznacza automatycznie, że samemu oddajesz szacunek temu miastu.

Cytat:
konkurencje na rynku pracy oraz w szkołach


o sytuacje na w gosporace i stan państwa masz do nas, nie-warszawiaków pretensję? Uwierz mi, że codzienne wstawanie w wakacje o 5.40 żeby dojechać do pracy do Wawy nie jest moim marzeniem. Wolałbym mieć możliwość uczenia sięi pracowania bliżej domu. A to, że narzekam na to, nie oznacza, że nie doceniam i nie zwracam uwagi, na to, jak wielkie szanse Warszawa daje.

Cytat:
Dla mnie typowy Warszawiak to "niebieski ptak" zyje na luzie ma swoje charakterystyczne zachowania i widzi sens zycia nie tylko w pieniądzach


tu mnie masz. nie jestem z Warszawy-jestem egoistą, liczy się dla mnie kasa, jestem bezdusznym materialistą

Ja nie napisałem, że wszyscy tacy są tylko, że wiekszośc.
O okazywaniu szacunku miałem na mysli np. rocznice powstania uważam że 1 sierpnia większosć osób nie przystajacych na minute ciszy dla uczczenia pamięci powstańców to nie Warszawiacy tak sądze chociaż nie wiem tego napewno.
Co do konkurencji w pracy i szkołach którą stwarzają przyjezdni to dla mnie osobiście nie jest to miłe jak ktoś spoza Warszawy zabiera mi miejsce, a Warszawe teaktuje tylko jako przedmiot dla zarabiania pieniędzy nie wiem czy inni rdzenni Warszawiacy też mają taka opinie co do tego, ale ja taką mam i to raczej jest kwestia postawienia się na danym miejscu, aby to zrozumieć.

I pamiętaj nigdzie nie uogólniłem, że wszyscy tacy są ja tylko napisałem, że wiekszośc chociaż co do tego też nie mam pewności 8)
Pozatym Nowy Dwór to prawie Warszawa 8)

Fizi
30-11-2004, 18:55
Kawa wszystko się zgadza, ale jest jedno ale

pozytywny stosunek do Warszawy osób pochodzących z małych miejscowości należących w gruncie rzeczy do aglomeracji warszawskiej, takich jak np NDM oraz jednoczesny pozytywny stosunek warszawiaków do tychże osób - to jedno

drugie to kwestia osób z dalszych regionów Polski, które niestety odnoszą się nie tylko do miasta jako takiego ale też do jego mieszkańców z niechęcią, zawiścią , pogardą , jednocześnie jednak prących tutaj i pochających się wszęzie gdzie tylko można ,,zabłysnąć,,

to właśnie takie osoby wytwarzają obraz tzw ,warszawki,, na prowincji - tamn jednakże nie odróżnia sie już tego , że ta ,,warszawka,, w negatywnym znaczeniu to właśnie ich pobratymcy z prowincji, a nie warszawiacy z krwi i kości w przytłaczającej części

niedaweno w którejś z gazet, czy portali był taki cykl artykułów o ,,warszawce,, , tym co jest trendy , gdzie i z kim ,,wypada się pokazać/bywać,, - charakterystyczne było to , że przytłaczająca większość wypowiadających się tam przedstawicieli tzw,,warszawki ,, to byli ludzie , którzy do stolicy napłynęli z prowincji w ostatnich latach

Sharn
30-11-2004, 19:22
Nie jestem warszawiakiem, ale jako że wychowałem się tu od 6 roku życia to mnie nieco wymieszało charakterologicznie... Napewno życie tutaj uczy, ba wymusza większą pewność i samoocenę (można to nawzwać przebojowość). Jedno co mnie drażni to tempo życia - żeby tu nie być zadeptanym trzeba dużo pracować - za dużo. No może jeszcze odległości - w lato uwielbiam sobie sam posiedzieć sobie z piwkiem gdzieś w okolicach Starówki (jestem z Torunia, może dlatego uwielbiam zabytki), albo wbić się do jakiegoś muzeum, jednak sam fakt przemieszczenia się MZA (po pijaku nie jeżdżę autem), czsami skutecznie odstrasza...
Co do przyjeznych to niektórzy - zwłaszcza Ci "zaprogramowani" na sukces, budując sobie własne morale strasznie się wożą. Znałem takiego jednego fiuta z Wrocka, który był przekonany, że jak mu się udało dostać u nas robotę, żyje sobie na swoim to jest przekozak. Tylko zapomniał że ja też np. sobie pracuję, żyję i nie jest to dla mnie jakiś specjalny sukces. Na szczęście koleś był tak rzadki, że po którejś imprezie załapał się na klapsy i nie muszę już go znosić, bo wypadł z towarzystwa... Inny biegun to mój przyjaciel z którym mieszkałem, który tu przyjechał za chlebem z Pasłęka (nieopodal Elbląga). Lubi to miasto, bo mu się tu wygodnie żyje. Ale czy miałby wyjechać do Gdańska czy Krakowa wcale by się tym nie zmartwił. I w sumie nie dziwota, bo niby czemu wymagać od niego sztucznych zachowań? Jak bym dostał robotę na prowincji (Kraków, Lublin) za jakieś 10 tysi to też bym tam pojechał, ale jakoś do miasta watpię bym się przywiązał... 8)


Aha - jeszcze dodam mały link może ktoś zechce pomóc. Fundacja jest świetnie prowadzona przez mojego przyjaciela (spoko nazwa nie) i za jej uczciwość ręczę własnym autorytetem... 8)

Fundacja - pomóż jeśli możesz! (http://www.torun.com.pl/aktualnosci/wiecej.php?temat=4703)

Żuku
30-11-2004, 19:23
Warszawy sobie poradzi, bo jest stąd – ma mieszkanie, kolegów z liceum czy z podwórka. My mamy więcej do stracenia, bo możemy wrócić do domu w niesławie, że nam się nie udało

1.kolega od piwka załatwi mi prace? :roll:

2."wrócić do domu w niesławie" ... czyli jak wrócisz do domu, dlatego, że nie znalełeś/łaś pracy to rodzina/znajomi/sąsiedzi będą Cie mieć za gorszego/przegranego? :roll: Rozumiem, że PRACA jest czymś ważnym ale tutaj to brzmi tak jak by to co ludzie powiedzą (rodzina/znajomi/sąsiedzi ) miało jakieś znaczenie....

3.Pracodawcy nie zwracają uwagi na miejsce pochodzenia. Faktem jest, że przyjezdni czują większą presję, żeby zdobyć pracę. Muszą się wykazać. Są lepiej zmotywowani, lecz przypadki, że ktoś szuka pracowników spoza Warszawy, bo są tańsi, nie zdarzają się.

nie zgadzam sie...przykład? zatrudnianie ludzi na budowach - pracodawca zatrudnia ludzi ze wsi bo są tańsi a dla firmy jeszcze błogosławieństwem będzie to, że nie będzie musiała odrowadzać składek do ZUS'u - tzw. praca na czarno


ps. jakie jest obecnie najbardziej rdzenne miasto w Polsce? Kraków?

Fizi
30-11-2004, 19:26
ps. jakie jest obecnie najbardziej rdzenne miasto w Polsce? Kraków?

od czasu Nowej Huty chyba raczej nie :hyhy:

Thomas
30-11-2004, 19:27
Ok, ja nie mam nic do przyjezdnych jesli nie mówią nic złego o moim mieście. Urodziłem się tutaj i tutaj chce żyć. Nie podoba mi się, jak ktos przyjedzie i psioczy na Warszawe. Jesli tutaj ktos przyjezdza, tutaj zarazbia na chleb to szacunek jakis powinien być.
Jakieś 11 lat temu przepowadziłem się z mokotowa na Włochy. Pełno samochodów na parkingu, a co za tym idzie...pełen alfabet na rejestracjach. Ostatnio tez zauwazyłem to w ursusie gdzie moja siostra się przeprowadziła. No chyba szturmem chca wziąśc te miasto :/
Podobno prawdziwego Warszawiaka mozna poznac po jednym zdaniu. Kiedy spotasz się człowieka skąd jest, to człowiek który przyjechał powie, że z Warszawy, a rodowity powie z której dzielnicy. No i w miare się to zgadza...chocby po tym, że sam tak odpowiadam i inni ludzie, którzy tu się urodzili.
Zresztą przeraziło mnie to, że napisali że tylko 47% ludzi urodzonych w Warszawie mieszkaja tu :/

Jaco
30-11-2004, 19:30
Ok, ja nie mam nic do przyjezdnych jesli nie mówią nic złego o moim mieście. Urodziłem się tutaj i tutaj chce żyć. Nie podoba mi się, jak ktos przyjedzie i psioczy na warszawe. Jesli tutaj ktos przyjezdza, tutaj zarazbia na chleb to szacunek jakis powinien być.
Jakieś 11 lat temu przepowadziłem się z mokotowa na włochy. Pełno samochodów na parkingu, a co za tym idzie...pełen alfabet na rejestracjach. Ostatnio tez zauwazyłem to w ursusie gdzie moja siostra się przeprowadziła. No chyba szturmem chca wziąśc te miasto :/
Podobno prawdziwego warszawiaka mozna poznac po jednym zdaniu. Kiedy spotasz się człowieka skąd jest, to człowiek który przyjechał powie, że z warszawy, a rodowity powie z której dzielnicy. No i w miare się to zgadza...chocby po tym, że sam tak odpowiadam i inni ludzie, którzy tu się urodzili.
Zresztą przeraziło mnie to, że napisali że tylko 47% ludzi urodzonych w warszawie mieszkaja tu :/
A mnie wkurwia, jak ktoś pisze nazwę mojego rodzinnego miasta i dzielnic Warszawy małą literą. :zly:

Thomas
30-11-2004, 19:32
A mnie wkurwia, jak ktoś pisze nazwę mojego rodzinnego miasta i dzielnic Warszawy małą literą. :zly:

No juz...nie denerwuj się...poprawiłem. Przepraszam za błędy, jestem tylko człowiekiem. Przyznam ,że nie byłem dokładnie pewny pisowni więc zaryzykowałem-nie udało się :kurde: [/quote]

wat
30-11-2004, 21:09
No coz.
Nic dodac nic ujac.
Widac to nawet u nas na estadio.
W zasadzie nic nie mam do "emigrantów" o ile tylko szanują Warszawę i jej rodowitych mieszkańców.
Z drugiej strony to własnie przyjezdni w dużej mierze pracują w całej Polsce nad opinią Polaków do Warszawiaków. Jaka ona jest wiemy wszyscy.

Swoja droga.
70% przybyszów mieszka na Ursynowie.
Juz wiem, czemu nie lubie tej dzielnicy 8)

Czym sie tak rodowici wyroznili, ze ma im okazywac szacunek ??

(Oczywiscie dla Powstancow wielki szacunek, ale przeciez nie wszyscy rodowici walczyli w Powstaniu)

RadO
30-11-2004, 21:55
No coz.
Nic dodac nic ujac.
Widac to nawet u nas na estadio.
W zasadzie nic nie mam do "emigrantów" o ile tylko szanują Warszawę i jej rodowitych mieszkańców.
Z drugiej strony to własnie przyjezdni w dużej mierze pracują w całej Polsce nad opinią Polaków do Warszawiaków. Jaka ona jest wiemy wszyscy.

Swoja droga.
70% przybyszów mieszka na Ursynowie.
Juz wiem, czemu nie lubie tej dzielnicy 8)

Czym sie tak rodowici wyroznili, ze ma im okazywac szacunek ??

(Oczywiscie dla Powstancow wielki szacunek, ale przeciez nie wszyscy rodowici walczyli w Powstaniu)

Nie śmiem odpowiadać ze Arcziego, więc napiszę jak ja to rozumiem:
Nie chodzi o to, żeby składać rodowitym Warszawiakom jakieś pokłony czy klekać przed nami, ale o to, żeby:
1. Nie opowiadać u siebie w domu jakimi to s......ami są ci z Warszawki
2. Nie podkopywać dołków w pracy (jak to u mnie miało miejsce swego czasu - niestety ta osoba nie doceniła mojej inteligencji i znacznie przeceniła swoją :) )

A czym się wyróżniliśmy? Niczym. Po prostu tu jest nasz dom, wychowalismy się tutaj, wykształciliśmy, pracujemy i - w przeciwieństwie do większości przyjezdnych - zawsze będziemy się z tym miastem utożsamiać.
Bądź co bądź jak wpuszczasz gości do domu to oni muszą przyjąć zasady obowiązujące w Twoim domu, a nie w swoim - czyż nie?

ems
30-11-2004, 21:55
***** jak przyjezdzasz w gosci to nie plujesz na gospodarza
no chyba ze plujesz, to przepraszam

arczi
30-11-2004, 22:01
O to to to..
8)

Afgan
30-11-2004, 22:13
rynek pracy tez juz sie niedlugo zamknie w Warszawie...

Bastion
30-11-2004, 22:17
Ja jakos zawsze chcialem i chcialbym mieszkac w Warszawie. Lubie to miasto, ten klimat. Ech a moglem isc na dzienne do W-wy, to stwierdzilem ze lepiej na zaoczne i do pracy :kurde: .

MK
30-11-2004, 22:24
wat napisał:

Czym sie tak rodowici wyroznili, ze ma im okazywac szacunek ??

(Oczywiscie dla Powstancow wielki szacunek, ale przeciez nie wszyscy rodowici walczyli w Powstaniu)

To nie do mnie, ale odpowiem za siebie. No więc tym się wyrózniliśmy, wyróżniamy i będziemy wyrózniać, ze to my tworzyliśmy, tworzymy i będziemy tworzyć to miasto. A przyjezdni mozna powiedzieć przyjezdżają tylko na gotowe. To my inicjujemy budowe róznych rzeczy które sprawią, ze miasto będzie bardziej przyjazne dla jego mieszkańców, bo to my odczuwamy niedogodności które trzeba naprawić. Wątpie czy, aby przyjezdnych interesowało czy dzieci mają sie gdzie bawić, czy na osiedlu są ławki itp. Więc teraz już wiesz czym się wyrózniliśmy i za co nalezałoby nas szanować.

To tak jak z gospodarzem i gościem - do źle urządzonego domu gospodarza nie będziesz chciał przychodzić, ale jeżeli gospodarz ma ładnie urządzony dom to wtedy chętnie tam przyjdziesz i będziesz korzystał z zalet jego domu.
Ach te porównania 8)

Foxx
30-11-2004, 22:41
Dobrze prawisz.

Guzik
30-11-2004, 22:43
heheheh tak czytam niektore wpisy, i wydaje mi sie ze niektóre osoby najchetniej zamknelyby bramy Warszawy i nie wpuszczalyby nikogo do srodka

Niekorzy spod Warszawy (prowincji) tez budowali to miasto :hyhy:

:hyhy:

wat
30-11-2004, 23:33
Nadal nie kapuje dlaczego mam Wam okazywac szacunek. Moge miec szacunek do osob ktore cos robia, prezentuja jakies godne postawy do nasladowania, poglady itp. itd., a nie dla wszytkich jak leci.



2. Nie podkopywać dołków w pracy (jak to u mnie miało miejsce swego czasu - niestety ta osoba nie doceniła mojej inteligencji i znacznie przeceniła swoją )
Czyli Warszawiak moze, a przyjezdny nie ? :roll:


***** jak przyjezdzasz w gosci to nie plujesz na gospodarza
no chyba ze plujesz, to przepraszam
ja mowie o "szacunku", a Ty raczej o dobrym wychowaniu



To nie do mnie, ale odpowiem za siebie. No więc tym się wyrózniliśmy, wyróżniamy i będziemy wyrózniać, ze to my tworzyliśmy, tworzymy i będziemy tworzyć to miasto. A przyjezdni mozna powiedzieć przyjezdżają tylko na gotowe. To my inicjujemy budowe róznych rzeczy które sprawią, ze miasto będzie bardziej przyjazne dla jego mieszkańców, bo to my odczuwamy niedogodności które trzeba naprawić. Wątpie czy, aby przyjezdnych interesowało czy dzieci mają sie gdzie bawić, czy na osiedlu są ławki itp. Więc teraz już wiesz czym się wyrózniliśmy i za co nalezałoby nas szanować.

To tak jak z gospodarzem i gościem - do źle urządzonego domu gospodarza nie będziesz chciał przychodzić, ale jeżeli gospodarz ma ładnie urządzony dom to wtedy chętnie tam przyjdziesz i będziesz korzystał z zalet jego domu.
Ach te porównania
Twierdzisz, ze Warszawe ksztaltuja tylko rodowici Warszawiacy? Wedlug mnie jestes w glebokim bledzie.

Nie wiem jakich przyjezdnych masz namysli, jesli chodzi Ci o takich co przyjezdzaja tylko do pracy, a na weekend do domu, to przyznaje Ci racje, jesli jednak masz namysli takich ludzi, ktorzy chca sie osiedlic tutaj ze swoja rodzina, to jest w bledzie.

Zeby nie bylo, ja osobiscie uwielbiam Warszawe(nie da sie jej nie lubic :hyhy: ) , i jej mieszkancow(wszystkich, ale rodowitych przedewszystkim :oczko: )

Mazi
30-11-2004, 23:54
ej
najebałem sie z lidzmi spoza W-wu
i **** :D

legionisci przxy woronicza byli ok :D

Mazi
01-12-2004, 00:00
dobra, najebałem sie tylko i wylacznie z ludzmi spoza ( psychohza ? )

ej..


okradliusmly miasto ... ide pic a z czego ?

zdjecie jujrto

Warszawa !!!

:)


jaja są i byli :)

ems
01-12-2004, 00:19
Cytat:
***** jak przyjezdzasz w gosci to nie plujesz na gospodarza
no chyba ze plujesz, to przepraszam

ja mowie o "szacunku", a Ty raczej o dobrym wychowaniu

nie wiem skad jestes, ale glowne postawy przyjezdnych ktore mnie tak strasznie jezyly (bo z reguly jestem przyjaznie nastawiony do ludzi, czy z Wawy czy z innych miast) zaczynaly sie od tego "za jakie grzechy przyjechalem do Warszawki", przechodzily w "Warszawiacy to cwaniacy i chamy" a konczyly na "jestem z Warszawki, pierdole was wszystkich". To nazywam pluciem - a co do ogolnego stosunku warszawiaka do swojego miasta, polecam Grzesiuka "nie masz cwaniaka nad warszawiaka" . Mam natomiast mnostwo znajomych ktorzy pomimo bycia spoza Wawki - szanuja ja i jej historie, i nie skarza sie na miasto ktore daje im studiowac i pracowac. I do tych ludzi nic nie mam. Co do podbierania pracy - nie mialem jeszcze okazji pracowac w normalnym "zakladzie" wiec nie jestem w stanie potwierdzic z autopsji, ale z opowiesci wiem ze jest to szeroko stosowana praktyka przez ludzi ktorzy MUSZA utrzymac sie w naszym miescie - nie przecze ze pewnie niektorzy warszawiacy stosuja takie rzeczy (bo i chamow w swiecie nie brak), ale nie spotyka sie tego tak czesto. Nie lubie pisac pod wplywem emocji, bo wtedy z reguly pomijam mnostwo spraw i jest to dosc chaotyczne - a sprawa Warszawy jest dla mnie ZAWSZE bardzo emocjonalna - ale mam nadzieje ze to odpowie na chociaz czesc Twoich pytan.

My warszawiacy - jestesmy tacy - ze kto nam na odcisk stąpnie - marny jego los.

KASKA
01-12-2004, 00:26
Hmmm...
Tak sobie czytam i czytam...
Mialam sie nie wpisywac, ale jakos chyba musze pare slow wtracic.
Nie jest dla nikogo raczej tajemnica, ze nie mieszkam w Warszawie tylko w Sulejowku.
Ale choc nie mam zadnej rodziny na stolecznych cmentarzach i nigdy w Warszawie dlugo nie mieszkalam.
A jednak uwazam sie za Warszawianke.Czemu?Nie dla lansu (bo to lepiej brzmi), nie dla podniesienia wlasnej wartosci (co jest argumentem dla wielu osob).Po prostu KOCHAM to miasto.Od kilku lat spedzam w nim wiekszosc swoich dni.Jestem...zaczelam byc JEGO czescia.I to jest wedlug mnie wazne.Jesli ktos poczuje sie nieodlacznym elementem Warszawy ma pelne prawo do nazwania siebie Warszawiakiem.Tak sadze.
Nie bylam pewna tego, co chce tu napisac, ale jedna rzecz mnie dzis przekonala do nabazgrania tych kilku slow. Mianowicie...Siedzialam sobie, bezmyslnie gapiac sie w TV i rozmyslajac nad moja rodzinka, ktora gdzies tam martwi sie o moja londynska przygode. I stwierdzilam, ze czegos mi jeszcze tak bardzo brakuje. I tak "przebudzilam sie", spojrzalam w ekran telewizora a tam...nasza Starowka, Centrum...Poplakalam sie i uzmyslowilam sobie, ze to jest ten brakujacy element. Tesknie za Warszawa nieprzytomnie...jstem w niej po prostu zakochana na zaboj...


I dlatego sie tu wypowiedzialam.

wat
01-12-2004, 00:51
Cytat:
***** jak przyjezdzasz w gosci to nie plujesz na gospodarza
no chyba ze plujesz, to przepraszam

ja mowie o "szacunku", a Ty raczej o dobrym wychowaniu

nie wiem skad jestes, ale glowne postawy przyjezdnych ktore mnie tak strasznie jezyly (bo z reguly jestem przyjaznie nastawiony do ludzi, czy z Wawy czy z innych miast) zaczynaly sie od tego "za jakie grzechy przyjechalem do Warszawki", przechodzily w "Warszawiacy to cwaniacy i chamy" a konczyly na "jestem z Warszawki, pierdole was wszystkich". To nazywam pluciem - a co do ogolnego stosunku warszawiaka do swojego miasta, polecam Grzesiuka "nie masz cwaniaka nad warszawiaka" . Mam natomiast mnostwo znajomych ktorzy pomimo bycia spoza Wawki - szanuja ja i jej historie, i nie skarza sie na miasto ktore daje im studiowac i pracowac. I do tych ludzi nic nie mam. Co do podbierania pracy - nie mialem jeszcze okazji pracowac w normalnym "zakladzie" wiec nie jestem w stanie potwierdzic z autopsji, ale z opowiesci wiem ze jest to szeroko stosowana praktyka przez ludzi ktorzy MUSZA utrzymac sie w naszym miescie - nie przecze ze pewnie niektorzy warszawiacy stosuja takie rzeczy (bo i chamow w swiecie nie brak), ale nie spotyka sie tego tak czesto. Nie lubie pisac pod wplywem emocji, bo wtedy z reguly pomijam mnostwo spraw i jest to dosc chaotyczne - a sprawa Warszawy jest dla mnie ZAWSZE bardzo emocjonalna - ale mam nadzieje ze to odpowie na chociaz czesc Twoich pytan.

My warszawiacy - jestesmy tacy - ze kto nam na odcisk stąpnie - marny jego los.

Spoko.
Masz racje, ze duzo osob nie umie docenic goscinosci Warszawy i jej mieszkancow, ale jest tez spora grupa ludzi, ktora uwaza Warszawe za swoj dom i jest dumna z tego, ze tu moze mieszkac.

ps. Mnie wkurzyly slowa Arcziego. Osobiscie odebralem je tak, jakby to On byl lepszy, tylko dlatego, ze urodzil sie w Warszawie. :O

ems
01-12-2004, 01:09
przewrazliwiony jestes :chytry: przeciez napisal ze nie ma nic do imigrantow...

wat
01-12-2004, 01:20
przewrazliwiony jestes :chytry: przeciez napisal ze nie ma nic do imigrantow...
Pozostalosc po moim dwuletnim pobycie w Poznaniu. :cicho:

lomu-banita
01-12-2004, 08:46
Jak bym dostał robotę na prowincji (Kraków, Lublin)


Na ubitą :cicho:

RadO
01-12-2004, 09:26
2. Nie podkopywać dołków w pracy (jak to u mnie miało miejsce swego czasu - niestety ta osoba nie doceniła mojej inteligencji i znacznie przeceniła swoją )
Czyli Warszawiak moze, a przyjezdny nie ? :roll:



U Warszawiaków nigdy się z taką postawą nie spotkałem... A do tej pory pracowałem praktycznie z samymi Warszawiakami. Jedyny, który usiłował szkodzić był przyjezdny z... (nieważne zresztą).

arczi
01-12-2004, 10:47
ps. Mnie wkurzyly slowa Arcziego. Osobiscie odebralem je tak, jakby to On byl lepszy, tylko dlatego, ze urodzil sie w Warszawie. :O


Ajajaj.
To mi pojechales.
Zdecydowanie zle to odebrales.
Napisal to miedzy innym RadO jak i ems. Wiec zrezygnowalem z wyjasnien, bo musialbym uzyc tych samych argumentow co oni.
No ale skoro az tak bardzo wkurzyly cie moje slowa to pedze z wyjasnieniami.
Jak ja to widze.

Warszawa to duza metropolia. Stolica wielkiego europejskiego kraju. Ziemia obiecana dla wielu ludzi. Oczywiste jest, ze to miasto przyciaga do siebie tysiace ludzi szukajacych pracy, nowego lepszego zycia, czy tez przyjezdzaja tu bo musza.
I ja to rozumiem bo dzieje sie tak w kazdym innym panstwie.
Jestem tolerancyjnym czlowiekiem i bardzo wyrozumialym. Rozumiem takich ludzi i w niczym mi oni nie przeszkadzaja.
Chyba ze nadepna mi na odcisk. No wlasnie.
Zarzuciles mi wywyzszanie sie w stosunku do przyjezdnych. No masz ci los.
Wywyzszania nie cierpie tak jak matematyki wyzszej. Wiec ciezko mi sie z tym zarzutem pogodzic. Tym bardziej, ze moi rodzice sami nie pochodza z Warszawy. Ojciec jest z siedleckiego, z malej wsi, a mama z Piastowa. Jakze bym mogl czuc sie od nich lepszy i sie wywyzszac?
Wedlug mnie w tej dziedzinie bruluja wlasnie naplywowi Warszawiacy.

Nie lubie kiedy "farbowani" Warszawiacy próbuja mi i innym urodzonym w W-wie wmowic, ze są bardziej warszawscy od nas samych.
Piszac o oddawaniu nam szacunku nie mialem na mysli zadnych poklonow, ani o skladaniu nam przez nich dziewic w ofierze raz na tydzien.
Chce tylko, zeby zaakceptowali zwyczaje mieszkancow Stolicy. Nie kaze im od razu pokochac tego miasta. Ale przynajmniej niech nie pluja na jej mury i jej mieszkancow. Wiecej nie pisze, bo nie chce powtarzac tego co pisali juz inni.

Znam wielu ludzi, ktorzy osiedlili sie w tym miescie i swietnie dopasowali sie do otoczenia. Wiec jak sie chce to mozna. A jak ktos traktuje Warszawe jako zrodlo wszystkiego co najgorsze, psioczy na nie przy kazdej okazji i nie lubi jej mieszkancow, a przy tym wykorzystuje to miasto (np. pracujac tu), to lepiej dla niego zeby nie byl wtedy w moim poblizu.

ems
01-12-2004, 11:15
ani o skladaniu nam przez nich dziewic w ofierze raz na tydzien.

Ty to masz glowa, chopie!!!

ej a w ogole to w naszym 2 milionowym miescie urodzonych w Warszawie jest tylko 700 tys.
dlatego ulice sa w swieta takie puste...

Smetny
01-12-2004, 15:59
Mam takich calkiem sporo w szkole dwoch z nich to fajne ziomki a jeden ***** namber łan w szkole, 5 lat mieszkania w Warszawie i juz nazywa wszystkich wieśniakami, burakami itp. a siebie Warszawiakiem. Naszczęście tacy "bardziej warszawscy" od nas sa w mniejszosci.

Q_(L)
02-12-2004, 08:43
A ja mam taką ciekawostkę (z ostatnich dni)...

W jednym z banków przychodzi nowy dyrektor czegośtam, czy inny prezes (generalnie jeden z zarządu)

Pierwsze decyzje... oczywiście personalne (żeby nie nazwać ich "politycznymi")... "stołki" traci (praktycznie z dnia na dzień) kilku dyrektorów i kierowników (bez wzgledu na kwalifikacje)... dziwnym zbiegiem okoliczności prawie wszyscy z Warszawy... na ich miejsce ma przyjśc "zaciąg" fachowców z rodzinnego miasta nowego "władcy"

p.s. Asystentki czy sekretarki w/w "starceńców" dostaja info o tym, ze będą dalej pracowały, ale nie wiadomo jak długo (między wierszami dodano, że jak mogą to niech lepiej prace zmieniają)

Pan Artysta
02-12-2004, 08:51
Kiedyś warszawiakiem to człowiek był w 3 pokoleniu a teraz wystarczy miesiąc :O
ja mam to szczęście że w warszawie mieszkam jako 5 pokolenie więc problem mojej osoby się nie tyczy :efoch:
Warszawa to kochane miasto :ucieka:-ale jebłem. :hyhy:

Żuku
02-12-2004, 11:42
Kiedyś warszawiakiem to człowiek był w 3 pokoleniu a teraz wystarczy miesiąc :O
ja mam to szczęście że w warszawie mieszkam jako 5 pokolenie więc problem mojej osoby się nie tyczy :efoch:
Warszawa to kochane miasto :ucieka:-ale jebłem. :hyhy:

no to ja sie załapałem ... :O

Porter
02-12-2004, 17:22
Jak bym dostał robotę na prowincji (Kraków, Lublin)


Na ubitą :cicho:

jakbym sie z tym nie zgodził powiedziałbym to samo...

MK
02-12-2004, 21:49
Kiedyś warszawiakiem to człowiek był w 3 pokoleniu a teraz wystarczy miesiąc :O
ja mam to szczęście że w warszawie mieszkam jako 5 pokolenie więc problem mojej osoby się nie tyczy :efoch:
Warszawa to kochane miasto :ucieka:-ale jebłem. :hyhy:

no to ja sie załapałem ... :O
Ja też :hyhy: nieliczni, ale warszawscy 8)

Sharn
02-12-2004, 22:13
Jak bym dostał robotę na prowincji (Kraków, Lublin)


Na ubitą :cicho:


Nie uderzysz człowieka w okularach....

:cool:

:]

Prowincja w sensie daleko. Dlatego właśnie przeniesiono stolicę (oprócz epidemii syfilisu) do nas...

lomu-banita
02-12-2004, 23:06
Prowincja w sensie daleko.

Metro macie, bande błaznów w sejmie i od razu szpanujecie :]

Sharn
02-12-2004, 23:12
O właśnie - banda błaznów! Takich warszawian nie chcemy... :efoch:

VANAHAIM72
03-12-2004, 13:24
Tak sobie czytam i nie wiem co o tym myśleć... Może zabrzmi to dziwnie, ale uwielbiam Warszawę. Nie wiem dlaczego, ale tak jest... Może to Kamienne Schodki i Brzozowa, może Chmielna, może Ogród Saski, może Łazienki... Nie mam pojęcia. Ale wiem, że przyjeżdżając do Warszawy czuję się jakbym przyjeżdżał do domu (co jest dziwne, bo nigdy tu nie mieszkałem - nie liczę WAT-u). Jako Gdańszczanin z urodzenia i dzieciństwa oraz Nowodworzanin z czasów dojrzewania i młodości (Grójczanin obecnie) powinienem traktować tak oba powyższe miasta, a tak nie jest. Najlepiej czuję się w Warszawie. Złośliwi powiedzą, że dlatego iż w niej nie mieszkam, ale to chyba nie jest tak....
Jako niewarszawiak nie mogę powiedzieć wiele o stosunku mieszkańców Warszawy do przyjezdnych. Ja nigdy nie byłem potraktowany nieuprzejmie, nie byłem też traktowany jako ktoś gorszy. Może dlatego, że nigdy nie ukrywałem swego lekko bałwochwalczego stosunku do Stolicy. Natomiast często spotykam się z pogardliwymi i obraźliwymi opiniami nt Warszawy i jej mieszkańców. Co ciekawe słyszę je z ust ludzi, którzy przyjeżdżają do Warszawy za pracą. Po meczach (sobota) często wracam autobusami jadącymi w kierunku południowym: Radom, Kielce, Skarżysko, Starachowice, Jasło, Krosno itp. 80% pasażerów to lekko niedomyci wąsacze (nie jestem złośliwy, ani uszczypliwy - tak to wygląda), których jedynym sposobem spędzania czasu podróży (oprócz picia) jest plucie na miasto, które pozwala żyć im i ich rodzinom.
Dlatego nie dziwię się, że - wyrażając takie opinie i zachowyjąc się w ten sposób - są w Stolicy traktowani inaczej. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Tak to wygląda z mojej perspektywy; w związku z czym mogę powiedzieć, że Warszawa jest miastem przyjaznym, o ile się ją traktuje normalnie, a nie przyjeżdża już z jasno sprecyzowanym poglądem na jej temat. I to samo dotyczy jej mieszkańców.

RadO
03-12-2004, 14:17
Może zabrzmi to dziwnie, ale uwielbiam Warszawę.

Mnie to nie dziwi 8)



Tak to wygląda z mojej perspektywy; w związku z czym mogę powiedzieć, że Warszawa jest miastem przyjaznym, o ile się ją traktuje normalnie, a nie przyjeżdża już z jasno sprecyzowanym poglądem na jej temat. I to samo dotyczy jej mieszkańców.

No i właśnie o to w tym wszystkim chodzi :)

A nasz stosunek do innych już ktoś kiedyś opisał:
"Możesz mnie chamem zwać
Możesz mnie w mordę dać
Lecz od stolicy won
Bo krew się będzie lać"

MK
03-12-2004, 14:30
VANAHAIM72 napisał:
Może zabrzmi to dziwnie, ale uwielbiam Warszawę.


Mnie to nie dziwi
Mnie też to nie dziwi jak mozna nie uwielbiać Warszawy (jak ktoś np. nie lubi pl. Defilad i stadionu X-lecia to zrozumiem bez dyskusji :hyhy: ) skoro jest to najpiękniejsze, najwspanialsze i najbardziej magiczne miejsce na ziemii :oczko: