PDA

Zobacz pełną wersję : Oko w oko z wrogiem



Strony : 1 [2]

Sagitarius
25-04-2006, 17:54
Ja wrogów spotykam codziennie. Tak się składa, że jestem odosobnionym kibicem Legii w moim mieście. Idzie się przyzwyczaić. Mieszkam w małym miasteczku (Bochnia pod Krakowem), kiedyś jak się było młodym i głupim paradowałem po szkole, po mieście ogólnie wszędzie w koszulce "Miętowego" i nikt mnie nie dojechał. Teraz to by już nie przeszło, bo jakoś klimaty wiślackie się tu niezwykle ociepliły..Z tego co pamiętam mojemu bratu tą samą koszulkę chcieli sfajczyć widzewiacy :P

Jachimus
15-05-2006, 20:36
to ja może żeby odciąc trochę opisze moje kolejne spotkanie z Widzewiakiem i znów przyjemne :hyhy:

Kiedyś w pewnym mieście pod Warszawą jak tylko wyszła 1 lub 2 edycja vlepek postanowiłem je od razu porozklejać i przystąpiłem do dzieła i sobie wieszam radośnie od dworca poprzez drogę do rodziny czyli przez centrum i ze stoickim spokojem ozdabiam przystanek i podchodzi dwóch kolesi i jeden starszy dość konkretny mówi "o masz nowe vlepki, pokaż!" no to ja spokojnie pokazuje a on "o to Legii" trochę zdębiała mi mina ale koleś okazał się bardzo spoko i powiedział że są ładne i zapytał się czy nie dałbym mu paru, oczywiście dałem 8) i to koniec mrożącej krwi opowieści.

Fizi
15-05-2006, 20:43
a ja ostatnie spotkanie z widzwiakiem miałem na sobotnim meczu z Wisłą , przy cateringu

wynik : widzewiak nie zjadł kiełbasy :hyhy:

yusta
16-05-2006, 02:31
Crollek ban na pisanie, a reszta niech się ogarnie.
To że ktoś rozpierdala jakimiś głupotami temat, to nie powód by się do niego dołaczac :/

MTP
16-05-2006, 11:27
Crollek ban na pisanie, a reszta niech się ogarnie.
To że ktoś rozpierdala jakimiś głupotami temat, to nie powód by się do niego dołaczac :/
Biedaczek na gronie Legii tez dostał bana 8)

Maniek
16-05-2006, 11:48
to grono Legii to :lol:

Rafał
14-07-2006, 17:24
ja też za małolata bardziej miałem z powodu mojemu kibicowaniu Legii przygody, zazwyczaj jakieś docinki itp. Teraz to w zasadzie i tak wiedzą że jestem Legionistą, a w moim mieście nieprzepadają za nią jednak niemam z tego powodu żadnych nieprzyjemności. Chociaż gdybym na upartego się obnosił itd to o kłopoty (z resztą jak wszędzie niebyłoby problemu...

Bremm
21-07-2006, 22:19
Przepraszam.

Jestem tu nowy.

Czy można tu opisywać spotkania oko w oko z teściową ? :hyhy:

yusta
22-07-2006, 00:46
Przepraszam.

Jestem tu nowy.

Czy można tu opisywać spotkania oko w oko z teściową ? :hyhy:

Dam Ci szansę, bo jesteś nowy. Ostatnią.
Oko w oko z teściową, to możesz sobie opisywać w Hyde Parku

h3Xx
23-07-2006, 09:27
Rok temu pojechałem z dziewczyną w Bieszczady nad Zalew Soliński. Akurat szlismy do sklepu do ktorego kawałek mielismy i przechodzilismy kolo zejscia na plaze. Był tam Parking na ktory akurat wjechały dwa auta z kajakami na bagaznikach. Niczym sie nie przejełem tylko poszlismy dalej do sklepu. Jak wracalismy to zobaczyłem ze przy tych furach stalo z 8 osob w tych samych kolulkach, calych czerwonych z napisem na cały przód " Nienawidze Stali " :) No i oni tez zobaczyly herb na mojej koszulce ktory bardzo musial ich razic bo szybko do mnie podbili, a ze bylem z panna to nie docierała do mnie mysl ze zrobia frajerska akcje i uwala mnie przy niej. Okazalo sie ze chlopaki byli ogarnięci i po chwili nerwowej gadki stwierdzili ze hujowo by bylo mi zabrac koszulke i mi dojebac bo raz ze bylem sam a dwa ze jestem z dziewucha a pozatym było widac ze wcale chyba ich koszulki ani tacy jak ja ich nie interesowali :) Pozniej pogadalismy juz luzniej jak tam sie dzieje w Warszawie z Polonia, o podziałach dzielnicowych i o mniejszych klubach warszawskich itp. Moze to zadna akcja ale Oko w oko z wrogiem!


Pozdrawiam i witam na forum.

ems
23-07-2006, 10:01
jakiej Stali, tak w ogole?

Grzywa
23-07-2006, 12:43
No najbardziej prawdopodobne że to była Resovia.

h3Xx
23-07-2006, 13:02
No najbardziej prawdopodobne że to była Resovia.


I to była Resovia.

Rafał
23-07-2006, 15:21
No najbardziej prawdopodobne że to była Resovia.


I to była Resovia.

trochę odbiegając śmiem stwierdzić że spotkanie z praktycznie każdym kibicem poza naszymi zgodami to spotkanie z wrogiem- tak nas wszędzie kochają....

Porter
23-07-2006, 15:30
Chyba nie masz racji

CywiL
23-07-2006, 17:11
No one likes us but we don't care 8)

Rafał
23-07-2006, 17:21
Chyba nie masz racji

niebęde się sprzeczał, ale tak mi się wydaje. uzasadnij proszę!

CywiL- racja :brawo:

Ziel
23-07-2006, 21:18
Nie do końca tak jest... Wielu kibiców tzw. "mniejszych klubów" szanuje Legię i jej kibiców, bo nadal kibice Legii są uznawani za jeden z wzorów...

Koko
23-07-2006, 21:38
Wczoraj miałem spotkanie oko w oko ale w pokojowej atmosferze na domówce :oczko: z dwoma kibicami Avii Świdnik, z czego jeden grał w ich barwach przez 8 lat w juniorach. Na temat ich dawnej zgody z Muranowa wypowiadali sie oschle i mówili ze dobrze ze to juz przeszlosc. A do Legii mają bardzo duzy szacunek i jak sami mi opowiadali u nich w mieście choć Legii sie nie lubi to szacunek mamy tam duży 8)

ems
24-07-2006, 09:25
***** kazdy kogo spotkasz na imprezie to nas szanuje, a potem idzie na kibice.net i pisze ze wychowal sie w nienawisci do Warszawy i Legii, i ze jest zajebiscie zakonspirowany bo warszawiacy chca mu dojebac a on rozkleja wlepki i maze po murach.

Porter
24-07-2006, 09:25
Wczoraj miałem spotkanie oko w oko ale w pokojowej atmosferze na domówce :oczko: z dwoma kibicami Avii Świdnik, z czego jeden grał w ich barwach przez 8 lat w juniorach. Na temat ich dawnej zgody z Muranowa wypowiadali sie oschle i mówili ze dobrze ze to juz przeszlosc. A do Legii mają bardzo duzy szacunek i jak sami mi opowiadali u nich w mieście choć Legii sie nie lubi to szacunek mamy tam duży 8)

ekhm.... Uwierz, gdybyś pił u nich w mieście to na 99% o wiele cieplej wypowiadaliby sie o swojej dawnej sztamie...

Rafał
24-07-2006, 13:11
Wczoraj miałem spotkanie oko w oko ale w pokojowej atmosferze na domówce :oczko: z dwoma kibicami Avii Świdnik, z czego jeden grał w ich barwach przez 8 lat w juniorach. Na temat ich dawnej zgody z Muranowa wypowiadali sie oschle i mówili ze dobrze ze to juz przeszlosc. A do Legii mają bardzo duzy szacunek i jak sami mi opowiadali u nich w mieście choć Legii sie nie lubi to szacunek mamy tam duży 8)

ekhm.... Uwierz, gdybyś pił u nich w mieście to na 99% o wiele cieplej wypowiadaliby sie o swojej dawnej sztamie...

otóż to, chociaż to tez zależy na kogo się trafi, bo ludzie bywają różni...

mort
24-07-2006, 13:24
***** kazdy kogo spotkasz na imprezie to nas szanuje, a potem idzie na kibice.net i pisze ze wychowal sie w nienawisci do Warszawy i Legii, i ze jest zajebiscie zakonspirowany bo warszawiacy chca mu dojebac a on rozkleja wlepki i maze po murach.

Eeee Ems- niektórzy się przyznają,że nas nie lubią albo wolą w ogóle wtedy nie poruszać stosunków między naszymi klubami, ewentualnie mówią o swoim podejściu do drużyn "trzecich" i da się wtedy normalnie gadać 8) Ale fakt,że jak ktos jest z innej opcji to dobrze na początku rozmowy zaznaczyć " i nie wal w *****,że prywatnie to nawet nas troche lubisz bo mnie takie gadki nie ruszają" :oczko:

Adam-oldboy
24-07-2006, 13:28
Ale fakt,że jak ktos jest z innej opcji to dobrze na początku rozmowy zaznaczyć " i nie wal w *****,że prywatnie to nawet nas troche lubisz bo mnie takie gadki nie ruszają" :oczko:

A jeszcze lepiej wcześniej dac w ryja i dopiero tak zagaić :hyhy:

Rafał
24-07-2006, 13:33
Ale fakt,że jak ktos jest z innej opcji to dobrze na początku rozmowy zaznaczyć " i nie wal w *****,że prywatnie to nawet nas troche lubisz bo mnie takie gadki nie ruszają" :oczko:

A jeszcze lepiej wcześniej dac w ryja i dopiero tak zagaić :hyhy:

wtedy to napewno będzie ,,oko w oko z wrogiem" hehe. jak już wspomniałem-ludzie są różni więc i z sympatiami też jest różnie

mort
24-07-2006, 13:33
Ale fakt,że jak ktos jest z innej opcji to dobrze na początku rozmowy zaznaczyć " i nie wal w *****,że prywatnie to nawet nas troche lubisz bo mnie takie gadki nie ruszają" :oczko:

A jeszcze lepiej wcześniej dac w ryja i dopiero tak zagaić :hyhy:

I życie w czasie imprez z innowiercami stało się prostsze...... :hyhy:

ems
24-07-2006, 13:41
Ale fakt,że jak ktos jest z innej opcji to dobrze na początku rozmowy zaznaczyć " i nie wal w *****,że prywatnie to nawet nas troche lubisz bo mnie takie gadki nie ruszają" :oczko:

A jeszcze lepiej wcześniej dac w ryja i dopiero tak zagaić :hyhy:

pamietam jak po pamietnym wjezdzie RTS na murawe Ł3 pojechalem na impreze na Sluzew gdzie bylo troche ludzi z B-stoku. Bylo nas 3 :) legionistow, no i trafil sie jakis co zaczal nawijac ze on z Jagi ale u nas wielki futbol i on tak lubi Legie i stolice i w ogole i w szczegole... Po 10 minutach chcielismy go napierdalac. Ale zasnal.

Rafał
24-07-2006, 13:50
Ale fakt,że jak ktos jest z innej opcji to dobrze na początku rozmowy zaznaczyć " i nie wal w *****,że prywatnie to nawet nas troche lubisz bo mnie takie gadki nie ruszają" :oczko:

A jeszcze lepiej wcześniej dac w ryja i dopiero tak zagaić :hyhy:

pamietam jak po pamietnym wjezdzie RTS na murawe Ł3 pojechalem na impreze na Sluzew gdzie bylo troche ludzi z B-stoku. Bylo nas 3 :) legionistow, no i trafil sie jakis co zaczal nawijac ze on z Jagi ale u nas wielki futbol i on tak lubi Legie i stolice i w ogole i w szczegole... Po 10 minutach chcielismy go napierdalac. Ale zasnal.

no widzisz jak fajnie...

ems
24-07-2006, 14:01
ehh ;) skrocilo mi sie troszke przy wklepywaniu

generalnie zaraz po tym jak nam wyznal milosc, zaczal mowic jak to by bylo jak Jaga bylaby w 1 lidze. no i juz nie byl taki uprzejmy :P

Sharn
24-07-2006, 14:47
Też znałem takiego jednego z Jagi. Na trzeźwo trzymał fason i był Jagiellończykiem na dobre i na złe, czyli wprost nas nie lubił i się z tym nie krył bo ma swoją dumę, przy półtorej promila zaczynał nas lubić i w zasadzie dziwić jak można nas nie kochać, przy dwóch promilach dostawał kociego rozumu i włączała mu się nieśmirtelność do trzeciego promila dostawał liścia albo np. paliło mu się jakiś gadżet Jagi w pokoju (wynajmował chatę z moim ziomkiem) - np. taką mała koszulkę jagi na przyssawce na drzwiach. po spaleniu fajnie się komponowała z szybą... :hyhy:
Ogólnie był taki nieszkodliwy wesołek więc nazywaliśmy go ogórek. 8)

Rafał
24-07-2006, 15:05
ehh ;) skrocilo mi sie troszke przy wklepywaniu

generalnie zaraz po tym jak nam wyznal milosc, zaczal mowic jak to by bylo jak Jaga bylaby w 1 lidze. no i juz nie byl taki uprzejmy :P

czyli groźny na odległość-hehe.

Koko
24-07-2006, 17:20
Heh niestety ja to widze inaczej, a ich wiedza na temat Legii nie była przypadkowa. i to ja byłem bardziej najebany a jak z nimi zaczynałem gadać to było ledwo po ich przyjsciu wiec chyba wiedzieli co mówią. Poza tym choć o Avii wiedzieli bardzo dużo i piłkarsko i kibicowsko to fanatykami nie byli, a jak wiadomo tacy maja dość neutralny stosunek do niektórych wiec ja w ich stosunek do Legii wierze 8)

KwIaTu
30-08-2006, 14:14
Moje oko w oko z wrogiem byłem całkiem niedawno......

W pewien piękny spokojny dzien(chyba 7 czerwca) wpada do mnie kolega ps grubas
kwiatu mam bilety! mysle sobie ze na legie ale z niego kiepski kibic i rzadko jedzi ze mną na zylete...więc muwie pokaz a tam dwa bileciki na mecz Polska-Niemcy w dortmudzie to klawo wyżebrałem od mamusi pieniązki na inter city i tak wyruszylismy do niemec....jakies 4 godzinki przed meczem poszlismy na piwo do jednej z niemieckich kafejek...niemcy byli straszne przekonani o swoiej wygranej jeden muwił cos w stylu( kolega mi tłumaczył) ze polskie psy czy cos takiego no to gruby nie pozostał krewny i cos na niego powiedzial cos w stylu niemieckie scierwo no to ten wstał i wypłacił mu sztuke na to grubas sie podnosie uderzył go z kopa w eKhm przyrodzenie tam sie wszyscy podniesli jakas szklana poleciała w naszą strone ja zabardzo nie wiem o co be(wszyscy po niemiecku nawijają) ale po szklaine które poszła na stuł i jej zawartos na moje spodnie krzyknołem doustchlad fucking dog! a gruby mnie za kaptur i spierdal** młodziak
i tak nam minoł ten dzionek choc niewiele brakowało

ps.akurat wtedy zaczołem 17 lat>>wiem ze nie ma to duzo wspulnego z legia
bo z tym to akurat lajtowe przeżycia miałem jakies tam malutki kłutnie, bijatyki ze szkoda opisywac

mOFMC
30-08-2006, 14:19
Kwiatu, wszystko fajnie, ale na Boga - ortografia!!

KwIaTu
30-08-2006, 14:29
sorry za literówki ale jestem dyskrafikem czy jakos tak:)

cin
30-08-2006, 17:41
..co nie przeszkadza chyba w pisaniu 'Legia' z wielkiej litery.. :roll:

KwIaTu
30-08-2006, 23:20
no raczej!!! sorry własnie wracam z melange i to ostry!! nie pojade do wiedna bo nie mam paszprtu...FAck!!!! no wiec z LLLegia Zawsze z duzej moge z małej napisac kraków zawisz ide ale LEGIIIA zawszwe z duzej!!! yo! ide jeszcze na króla>>

pawlik
30-08-2006, 23:29
y0 y0 grubo !


:zdziwiony:

Tur
31-08-2006, 01:37
Poza tym, że grubo to jadąc do Austrii paszport nie jest obowiązkowy.

Markotny
31-08-2006, 09:21
ale trzeba miec dowód :oczko:

KwIaTu
31-08-2006, 10:53
ale jak sie nie ma dowodu to trzeba miec ligitymacje + paszport:( albo tymczasowy dowód a w 1miecha mi nie wyrobią...cuz jak wygramy z austria to sie załapie na następna wyjazduwke

Markotny
31-08-2006, 11:20
Masz worda? Jezeli nie, to ściągnij i korzystaj z niego zanim tutaj cos napiszesz, dla dobra nas wszystkich..

Tur
31-08-2006, 11:42
ale trzeba miec dowód :oczko:

No tak, zapomniałem, że kolega jeszcze przed 18.

KwIaTu
31-08-2006, 13:35
no ok....postaram sie nie strzelac byków///a worda mam i chyba zaczne z niego korzystac:) jak kolega napisał dla dobra wszystkich.....

Cygan
04-04-2011, 19:03
..................,

Jaco
04-04-2011, 19:19
Wreszcie! :oczko:

:dziekuje:

Mini
04-04-2011, 19:35
takie 'pióro' a tak rzadko piszesz :)

księciuniu
05-04-2011, 13:16
Cygan - nie wiem czy to jest strumień świadomości/podświadomości/nieświadomości czy innego cholerstwa, ale tego się nie da czytać, a jeszcze bardziej nie da się nie czytać :)

:brawo: i prosimy o jeszcze...

mark1916
06-04-2011, 09:47
W tym roku podczas szkolenia firmowego pijemy alkochol z kumplami ,nagle do pokoju wpada koleś mówi że zameldowali go z nami .No to spoko siadaj polaliśmy mu gadamy,z kąd jesteś i wogóle a koleś z Gdańska :)Specjalnie wyrywny nie był na tematy sportowe ale po paru lufach mówi "Nie mogę się doczekać derbów" no i się zaczeło delikatna wymiana uprzejmości :)

Fester
06-04-2011, 10:06
W tym roku podczas szkolenia firmowego pijemy alkochol z kumplami ,nagle do pokoju wpada koleś mówi że zameldowali go z nami .No to spoko siadaj polaliśmy mu gadamy,z kąd jesteś i wogóle a koleś z Gdańska :)Specjalnie wyrywny nie był na tematy sportowe ale po paru lufach mówi "Nie mogę się doczekać derbów" no i się zaczeło delikatna wymiana uprzejmości :)

Nie jestem mistrzem ortografii, ale to razi :|

kami(L)ek1916
06-04-2011, 11:43
Dwa lata temu, wakcje, Hurgada... Stoje sobie w jednym z miliona sklepów z pamiątkami w koszulce Capital City z wielką syrenką z boku (wzór większości znany) i nagle widzę rodzinkę tatusia(tak na oko dobre 120 kilo) z synem w wieku około 14 lat. Oboje w meczowych koszulkach Górnika, no ale myśle sobie, że raczej sceny nie ma co robić bo: a) chyba bym na tym gorzej wyszedł :hmm: b) byłem z narzeczoną i teściową.
No więc wstępnie "olałem" sytuacje:), ale po krótkim czasie widzę, ze synek stuka tatuśka w ramie pokazuje coś na mnie i gada do ojca :rotfl:. Nie pozostało mi nic innego jak zrobienie groźnej miny i w ostateczności poszukania najcięzszej pamiątki w zasięgu ręki :wleb: :).
Skończyło się na dłuższej wymianie groźnych spojrzeń i burczeniem pod nosem :).
Generalnie miałem kilkanaście tego typu sytuacji w swoim życiu.

Huxley
06-04-2011, 13:03
Była jedna stłuczka z czasów LO w Komańczy; ekipa nasza z Warszawy, kontra Poznań, skończyło się tym, że Poznań zabarykadował się w stołówce. Atmosfera się oczyściła, kiedy tamci musieli w przyśpieszonym trybie opuścić schronisko.

Druga sytuacja sympatyczna, kiedy na obozie w Zawoi wypiło się dużo procentów z chłopakami z Lubina.

bkt
06-04-2011, 15:16
Ja jakos specjalnie duzo takich sytuacji nie mialem, a jesli juz, to raczej bylo spokojniej niz bym sie spodziewal.

Wakacje, Władek, ze 4 lata temu - mecz Wisły w tv jakis taki wazniejszy byl, wszyscy lokatorzy danego osrodka ogladali w jednej stołówce - i bylo nas, kibiców roznych druzyn, - 4-rech. Zadnego co prawda wislaka ani zgodowicza, ale wszyscy sie ladnie wspolnie zrobili i do konca wakacji razem melanzowali.
Te same wakacje i spotkalem najebany Widzew, to bylo ich jakies spiecie z inna ekipa tak gdzies po 6, ale ze nie dalo sie z nimi normalnie pogadac, jak sie pozniej okazalo bo oni zyli tym:D zawsze jak ich widzialem szukali awantury (nie ze mna, ogólnie), wiec temat tych konkretnych kibicow sobie odpuscilem (tym bardziej ze bylem tylko z Kobieta).

Ale kilka lat wczesniej spotkalem "hoolsów" ze Śląska Wrocław (8 kl podstawówki - ja, onie ze 3 lata starsi na oko, moze wiecej) w czeskiej Pradze i tam musialem troche pobiegac jako ze bylem w koszulce Legiuni (jeszcze takie "rynkowe" daewoo fso Mięciej), jednak gdy poprosilem kolege o pomoc (a chlopak chodzil na siłke od 2 klasy podstawówki i byl jak na nasz wiek, ze 30% wiekszy niz wszyscy) to ich troche oklepalismy i byl spokoj :)

W podstawowce bylo jeszcze pare spiec z niewiadomo kim, zawsze na jakis wycieczkach, bo zawsze ktos z nas mial barwy i nietrudno bylo o jakies zaczepki:)

A jeszcze pare lat temu bylem w Krakowie z kolezankami i kolegą i zesmy sie ladnie najebali i w jakiejs takiej dzielnicy na koncu Krakowa, za ostatnia petlą przy jakiejs szkole (same domki jednorodzinne w tej okolicy byly) zesmy zobaczyli konkretna ekipa na placu tejze szkoly, zaspiewalismy dwie piosenki Legii i innego wyjscia nie bylo jak wziac nogi za pas :D bo doslownie wszyscy za nami wyskoczyli :)

No i nie bezposrednio mnie sprawa dotyczyla ale brata kiedys Arka dopadła na wakacjach, normalnie podbila konkret ekipa do kilku osob przy ognisku, zapytali skad sa, a jak sie dowiedzieli ze z Warszawy to o nic wiecej nie pytali:) Chlopak w szpitalu sie znalazl, ale twierdzil, ze nic nie pamieta:D

Bartoszek11111
11-04-2011, 00:23
Miałem jedną styczność z kibicem za Poloni Warszawa, mianowicie chodziłem po osiedlu Ursynów, patrze a tu idzie sobie rozbujany koleś w czarnym szaliku, podbijam do niego z bratem i pytam się czy chce się wymienić szalikami, miałem na sobie nasz szal, a on się popatrzył wyrzucił szalik na ziemię i uciekł.

Druga taka sytuacja miała miejsce po meczu Poloni na muranowie, jak to u nich nigdy nikogo po meczu niema, wszyscy do domu , wyszedłem z kolegą na przystanek autobusowy centralnie pod jakiś bar obok stadionu, wybiegło 5 typa 2x2 jeden z nożem no i niestety nos złamany, ale gdy zobaczyłem nóż biegałem szybciej niż Bolt.

lans
11-04-2011, 14:39
1,5 godziny spędziłam na cięciu tego tematu. Z 14 stron zrobiło się 7 :O i bardzo proszę kolejną osobę która będzie chciała cokolwiek tu napisać, o przeczytanie sobie temaciku od strony nr 1 i zastanowienie się czy jego opowieść nadal ma się tutaj znaleźć.
Kolejny raz proszę o nie umieszczanie tutaj postów w stylu: widziałem Polonistę/Widzewiaka/Wiślaka itd, itp. - w autobusie/ na ulicy/ w sklepie.
Jeżeli napotkałeś na swojej drodze dzieci w mało stosownych szaliczkach, to też wolałabym żebyś oszczędził nam oczu.


8)

iniemamniejusz
11-04-2011, 15:31
Miałem jedną styczność z kibicem za Poloni Warszawa, mianowicie chodziłem po osiedlu Ursynów, patrze a tu idzie sobie rozbujany koleś w czarnym szaliku, podbijam do niego z bratem i pytam się czy chce się wymienić szalikami, miałem na sobie nasz szal, a on się popatrzył wyrzucił szalik na ziemię i uciekł.

Druga taka sytuacja miała miejsce po meczu Poloni na muranowie, jak to u nich nigdy nikogo po meczu niema, wszyscy do domu , wyszedłem z kolegą na przystanek autobusowy centralnie pod jakiś bar obok stadionu, wybiegło 5 typa 2x2 jeden z nożem no i niestety nos złamany, ale gdy zobaczyłem nóż biegałem szybciej niż Bolt.

To naprawdę fascynujące. Jeszcze bardziej interesujące jest mieć "jedną styczność" a jednak dwie :popcorn:

Cygan
18-04-2011, 18:26
skasowałem :lol2:,łobuzerstwo

Cielo
18-04-2011, 18:36
Nie daj się prosić i pisz! :]

POMPEY04
19-04-2011, 14:53
W imieniu innych forumowiczow-czekamy?za moje zdrowko tez lyknij

iniemamniejusz
19-04-2011, 15:02
Halo. Na mnie to odpowiedzialności proszę nie zrzucać. Sam chętnie przeczytam :)

Cygan
19-04-2011, 15:16
...,

Zdzisiek
19-04-2011, 15:21
brawo !!!

Mistrz świata
super się czyta :brawo:

Jaco
19-04-2011, 15:41
Było warto, Cygan. :brawo::brawo::brawo:

MałaMi
19-04-2011, 16:44
Pomyśl Cygan nad spisaniem tego
:brawo: :brawo:

arczi
19-04-2011, 18:52
Szacuneczek Cygan. Wybornie się czytało.

syrokomla
19-04-2011, 18:58
szacunek

swiety1916
19-04-2011, 19:56
Cygan, rozp.ierdoliłeś temat!
Teraz mało kto będzie godzien wrzucić tu swoją historię :bravo:

księciuniu
19-04-2011, 22:20
Cygan – jak Ty tego wszystkiego nie spiszesz i nie wydasz, to powinni Cię zbanować i wybatożyć.

Jak nie masz czasu usiąść i spisać wszystkiego w bardziej zorganizowany sposób (obawiam się, że przy wprowadzeniu takiego kieratu mogłoby się ulotnić to tajemnicze je ne sais quo), to pisz jak najczęściej tu (albo nawet założymy Ci odrębny temat), a potem z jakimś sekretarzem i skrzynką wódki usiądziecie, zbierzecie to do kupy i Nobel, Pulitzer i Order Podwiązki gwarantowane.

Z wyrazami uznania
/ fan /

jalegia
20-04-2011, 09:15
Cygan-Kur** SZACUN!

Don Carlos
20-04-2011, 10:40
Cygan więcej takich tekstów,

casan
20-04-2011, 10:42
Cygan... ksiazke... ksiazke kurna pisz! :)

norullez
20-04-2011, 16:26
Przeczytałem Cygan Twoją historie od dechy do dechy i powiem Ci, ze coś niesamowitego :):dziekuje:

Łapy składaja sie do :bravo: i morda sie cieszy!

Czesciej tu zagladaj, czekamy na II czesc tej "ksiazki"

b.
21-04-2011, 20:08
Dopiero dzisiaj przeczytałem - Cygan, mistrzostwo świata :dziekuje:

ps.
i nawija,aż doszedł do tematu świrowania i opowiada mi jakiego u siebie miał wariata,tak gada o jakichś numerach a zaczynam powoli kojarzyć,pytam go co?gdzie? i tu się okazuje,że on o mnie gada!takie rzeczy,że myślę kurwwa!wiedziałem,że byłem legendą ale w morde aż tak koloryzować i przybijać różne rzeczy!?
Przerywam mu i prostuję pewne kwestie,że on chyba o mnie mówi?!.Konfrontacja miasto,jednostka,kompania?nawet nie był w tym samym budynku!Chłopak zamilkł,zrobił głupią minę i za chwile go nie było.

:lol:

Szejdi
24-04-2011, 09:58
http://zyleta.info/?p=2182 :brawo:

Piotrek z Woli
24-04-2011, 19:18
Miejsce- Hradec Kralowe (Cechosłowacja)
Rok- ok 1986
Okoliczność - praca ze szkoły w ramach OHP(wakacje)
Opiekun- nauczyciel od geografii
Grupa- ok 40 osób

Sytuacja w kraju - komuna, ogólny brak alko i wszelkiego dobra, Czechosłowacja kraj BROWCEM PŁYNĄCY

Wreszcie nam skoszarowanym w sali gimnastycznej klubu sportowego (nazwa uleciała w siną dal) udało się zebrać razem na wspólną popijawe po pracy (rózne godziny jej wykonywania) wbijamy się do jakiejś Gospody w grupie ok 30 osób nastawionych na wspólne picie i dobrą zabawe. Po wejściu do gospody i pierwszym zamówieniu 60 piw 6 butelek rumu i chyba tyle samo wina gospoda opustoszała z miejscowych długowłosych rockmenów i tym podobnych typów, zostaliśmy sami i mozna było czuć się jak w barze piwnym na ul.Okopowej zaraz przy Gibalaku :) z tą różnicą że w orginale nie było ławek tylko miejsca stojące i na ciepło nic nie można było zamówić. Kelnerki po ok 3 godzinnym pobycie nie nadążały stawiać kresek przy zamawianym browarku( chyba to był Staropramen ale kto to spamięta) zabawa zaczyna się rozkręcać bawimy się we własnym gronie i powiem jest nam całkiem fajnie, lecz nagle otwierają się drzwi wejściowe i słychać jakieś dziwne głosy "Cracovia, Cracovia". W nasze towarzystwo jak by piorun pierdo**ł chwila ciszy i może przymroczenia alko i nagla głos przy stole "BIĆ KU**Y" pierwszy osobnik który wszedł do Gospody został złapany i oprawiony reszta jakoś się wycofała(wypite browce,rum,winko plątało języki a co tu mówić o nogach) ale jak dobrze pamiętam ich było ok 10-15(kto w tym stanie umie liczyć jest Einstainem) i wszyscy spier****li aż miło, a miny Czechów patrzących na gonitwe Polaków za Polakami troche zaskoczyły a i miny mieli nie za tęgie bo niewiedzieli co się dzieje u nich w mieście. Po tym wydarzeniu i ganiankach po mieście zostaliśmy przekwaterowani na bardziej ustronne miejsce czyli hotel robotniczy na terenie zakładu pracy a zarazem budowy na której pracowaliśmy. Tam mieliśmy przygode z miejscową VB( w tych czasach u nas nazywało się to milicja) Durne Czechy dały nam telewizor a że akurat zbliżały się wybory miss Polski (inaczej się to nazywało ale nie przejdzie mi to przez zapory systemowe) więc każdy zakupił odpowiednią ilość brakujących u nas w sklepach trunków i z wypiekami na twarzy zaczeliśmy śledzić wybory, wiadomo jednemu się podoba 5 drugiemu2 a jesze innemu jakiś inny numerek, z biegiem czasu dyskusja i spory stawały się coraz bardziej głośne(cóż przerwa w rozgrywkach ligowych wyzwala różne emocje) i cieć siedzący na bramie wezwała właśnie VB, oczywiście zjawiła się jedna radiole w sile dwóch długowłosych milicjantów(kur**a mać u nich nawet wojsko miało pióra do ramion) i gdy ich zobaczyliśmy niestety wybory miss zeszły na drugi plan, nasz opieku się odcioł od nas i najlepiej to w tym momencie by wrócił do kraju. Po rozkminieniu sytuacji ichnia milicja stwierdziła że w liczbie dwóch sztuk to raczej nie wejdą na teren hotelu żeby ostudzić kibicowskie zapędy Polaków (że przypomne były to wybory miss) i wezwali posiłki. Dopiero gdy przyjechało ich troszke więcej (czas i wypite wtedy alko zaciera liczby) doprowadzili sytuacje do w miare normalnej choć dyskusje czy 7 , 5 czy 17 trwały non stop. Ostatczenie dotrwaliśmy do końca miesięcznego kontraktu na prace ale porozsyłali nas po różnych budowach i już nie mialiśmy takiego kontaktu wszyscy razem, dopiero przy powrocie, ale to temat na inną pisownie.

Pewnie i tego bym nie napisał gdyby nie wypity trunek.

ps. Cygan super opisałeś temat wojska może nie mam takiej klawiatury ale też opisze swoją bytność w 89 rok w Twierdzy Modlin niby blisko domu a tak daleko tym bardziej dla człowieka noszącego w latach wcześniejszych opornik wpięty w klape lub w koszulke

Najlepszego