PDA

Zobacz pełną wersję : Bezdomny wrócil



disco
07-11-2004, 23:09
Bezdomność. Pan Piotr na piechotę wrócił spod Lublina




kuch 07-11-2004 , ostatnia aktualizacja 07-11-2004 22:51

Noclegownia pod Lublinem nie rozwiązała problemów bezdomnego Piotra Kubiatowskiego. Mężczyzna wraz z wierną suką wrócił ponad 150 kilometrów na piechotę na klatkę schodową bloku przy Kasprowicza

O panu Piotrze po raz pierwszy napisaliśmy w lipcu. Mężczyzna chory na epilepsję po ataku padaczki trafił do szpitala. Gdy wrócił, zastał zapieczętowane drzwi do swojego mieszkania. Eksmitowali go urzędnicy. Pan Piotr zamieszkał przy zejściu do piwnicy swojego bloku. Sąsiedzi dzielili się z nim ubraniami, ktoś dał mu materac.

Pan Piotr nie chciał trafić do noclegowni, bo od ośmiu lat towarzyszy mu ruda suka, którą znalazł na śmietniku. Po interwencjach w "Gazecie" udało się znaleźć przytulisko, które przyjęło go razem z psem. To jednak nie spodobało się panu Piotrowi.

- Jestem warszawiakiem. Nie mogę żyć bez tego miasta, tym bardziej że ono mnie utrzymuje - tłumaczy bezdomny, który na co dzień zbiera złom i makulaturę. Jak twierdzi, może z tego zarobić nawet 50 zł dziennie.

Dlatego przed kilkoma dniami pan Piotr wrócił na Kasprowicza. Drogę z podlubelskiego Podkołowa przebył pieszo, towarzyszyła mu w niej suka Zuzanna. Pan Piotr szedł dwa i pół dnia. - Mam szczęście do ludzi. Wszystkie noce gospodarze pozwolili mi przespać w ich stodołach - opowiada.

- Strażnicy miejscy, wywożąc Piotra z Warszawy, nie pomogli mu, ale wywieźli problem - denerwuje się Janusz Kazimierczak, sąsiad i kolega Kubiatowskiego od dziecka. Jego zdaniem nie fair zachowują się bielańscy urzędnicy. Po jednym z naszych tekstów zgłosił się Polak mieszkający w USA, który chciał pokryć długi za mieszkanie Kubiatowskiego, tak żeby ten mógł do niego wrócić. Marek Barczak z bielańskiego wydziału zasobów komunalnych nie był zainteresowany takim rozwiązaniem.

Sąsiedzi stają murem za panem Piotrem. - Skrzywdzono człowieka i nikt nie wie, jak mu pomóc. A niedługo zima - zauważa Zdzisław Suchocki. Jedyna korzyść z pobytu w noclegowni to przyznanie Kubiatowskiemu renty. Będzie dostawał 400 zł miesięcznie.



Sledzilem od poczatku historie tego czlowieka. Sa jeszcze Warszawiacy oprocz nas.

ems
07-11-2004, 23:18
:/

moze sie ktos dowiedziec jak kolesiowi pomoc ? moze jakas zbiorka na forum ?

Warszawa na zawsze!

disco
07-11-2004, 23:26
:/

moze sie ktos dowiedziec jak kolesiowi pomoc ? moze jakas zbiorka na forum ?

Warszawa na zawsze!

zbieramy kase, kupujemy zarcie i zanosimy.

ems
07-11-2004, 23:30
ok to chyba mozna zaczac planowac to przedsiewziecie ? niech ktos (ja jutro srednio stoje z czasem) zadzwoni do Gazety i sie spyta gdzie to zaniesc, co kupic itp.

jeszcze sprawa kto i jak bedzie prowadzil zbiorke i jedziemy

ems
08-11-2004, 05:51
nie zartuje, zajmie sie tym ktos czy do jutra ma to czekac az bede ja mial czas?

Sharn
08-11-2004, 10:52
Na marginesie ten Marek Barczak z urzędu to niezła *****. Pewnie chata już jest przyklepana komuś z rodzinki, a łajza zapomniała po co sprawuje urząd. :zly:

Fizi
08-11-2004, 12:55
z kim się można w tej sprawie skontaktować ?

MK
08-11-2004, 17:26
disco napisał:

Sledzilem od poczatku historie tego czlowieka. Sa jeszcze Warszawiacy oprocz nas.

Czyli oprócz kogo?? :hmm: :-

arczi
08-11-2004, 17:38
Nie ciebie koch.
Ty jestes z Afryki.

MK
08-11-2004, 17:59
Nieprawda Gocław to nie Afryka :prawi: chyba że sugerowałeś się moim avatarem :hyhy:
Nie przejmujcie sie po prostu czasem zadaje mase głupich pytań np. jak to wyżej po prostu moderator w moim mózgu wypuszcza je na świat zamiast je stłumić we łbie.
A co do tematu to jakoś bardziej niż innych żal mi tego człowieka w szczególności ,że jest bardzo przywiązany do Warszawy może dlatego, że ja jestem taki sam i jaram się wszystkim w moim ukochanym mieście dlatego przejełem się jego sytuacją, to smutne, że tacy ludzie cierpią będąc w tym mieście od urodzenia pomoc dla niego to dobry pomysł szcególnie ,że takich prawdziwych Warszawiaków w naszym mieście jest coraz mniej :zly: