PDA

Zobacz pełną wersję : Czy tak sie bawia kadrowicze czy to kolejna sensacja PSu ???



_Bart
13-06-2003, 11:01
DO REDAKCJI przyszedł mail. Chciałoby się napisać, jak wiele innych. Jednak nie sposób tak się wyrazić o krótkiej notce pana Piotra Kubaszewskiego. Oto wynika z jego informacji, że trzech kadrowiczów widziano koło siódmej rano gdzieś pod Legnicą. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w tym samym dniu owi piłkarze mieli rozegrać mecz z Kazachstanem!

- Panowie, co wy tu robicie?! Przecież dzisiaj gracie mecz?! - miał zapytać jeden z pracowników pomocy drogowej, gdy z busa marki Mercedes wygramoliło się trzech znanych piłkarzy Wisły Kraków.

- No tak. Gramy. Dlatego, pan rozumie, cholernie się nam spieszy - wypalił jeden z nich.

- A skąd wracacie? - dociekał, bo jest kibicem piłkarskim i nie mógł do końca uwierzyć w to, co zobaczył.

- Skąd wracamy? No przecież chyba widać, że z Niemiec. Byliśmy na tym, no... na badaniach. Specjalistycznych. Aż pod Dortmundem. Wie pan - transfery, te rzeczy. Zrobiliśmy jakieś 1600 kilometrów.

- Oj, chyba mnie bajerujecie. Przecież od paru dni macie zgrupowanie kadry! - nie dowierzał.

- Tak, tak zgrupowanie. Ale przecież trzeba też pomyśleć o swojej przyszłości. Co, pan nie myśli? Musi pan zrozumieć, że klub jest ważniejszy i musieliśmy wyrwać się na te testy - odpowiedział jeden z kadrowiczów.

Holowanie

Według naszego informatora rzecz się działa na autostradzie A4 w pobliżu Legnicy. Tam doszło do kolizji samochodu, który musiał zostać odholowany, bo o dalszej podróży nie było mowy. Wynajęty awaryjny transporter miał pochodzić z wrocławskiej firmy Mercedes-Wróbel. - Specjalnie na waszą prośbę przeprowadziłem małe dochodzenie w naszej firmie i nie mogę potwierdzić, że 6 czerwca rano wysłaliśmy pod Legnicę busa. Ale teoretycznie mogło zdarzyć się tak, że ktoś wynajął samochód, który miał emblemat naszej firmy. Jestem w stanie sobie to wyobrazić - przyznaje Tadeusz Kotlarczyk, kierownik serwisu wrocławskiego Mercedesa.

Tymczasem człowiek, który podzielił się z nami sensacyjnymi informacjami, przedstawia interesujące druki. Jeden to rachunek za holowanie mercedesa sprintera, które miało miejsce w dniu 6 czerwca o 7.45. Drugi to dokument wystawiony na potrzeby firmy, w której był ubezpieczony pojazd. Wynika z nich niezbicie, że wzbudzający sensację pojazd na pewno był z Krakowa.

Natychmiast postanowiliśmy się skontaktować z prezesem Wisły, który nie mógł nie wiedzieć o całej eskapadzie. Na próżno. Bogdan Basałaj wyjechał do Szwajcarii i chyba nie opłacił roamingu, bo jego telefon był głuchy. Skontaktowaliśmy się za to z policją w Legnicy. Tu mieliśmy więcej szczęścia.

Policja potwierdza

- Potwierdzam, miała miejsce kolizja na autostradzie. O godzinie 6.30 mercedes został odholowany. Jednak nie było żadnego wypadku, nie mamy też żadnych informacji o poszkodowanych pasażerach. A nazwiska, o które pan pyta nie odpowiadają personaliom kierowcy pojazdu - poinformował dyżurny komisariatu w Legnicy.

Nie mamy potwierdzenia, że byli to wiślacy, ale pewność, że informacja nie jest wyssana z palca i ma poważne poszlaki. Tym bardziej, że udało nam się skontaktować z pracownikiem firmy holującej pojazd. Ten początkowo bojąc się, że straci pracę, nie chciał potwierdzić zdarzeń. Jednak to od niego zdobyliśmy numery rejestracyjne, oczywiście tablice miały krakowskie symbole.

To oznaczało, że jesteśmy na tropie wielkiej afery, tymczasem udało nam się dodzwonić do kierownika reprezentacji, Krzysztofa Roli-Wawrzeckiego.

- Co pan opowiada? Byli pod Legnicą? To niemożliwe. Widziałem ich tego samego dnia na śniadaniu o godzinie 8.30 - zarzekał się Wawrzecki.

Pierwsze słyszę

Skontaktowaliśmy się także z Maciejem Żurawskim, krakowianinem, który nie był tym razem powołany do kadry, ale miał być rozpoznany w tajemniczym busie.

- To ciekawe. Pierwsze słyszę o czymś takim. W tym czasie nie było mnie w Krakowie, ale z całą pewnością nie byłem też pod Legnicą ani w Niemczech na jakichś testach. To jakaś kolosalna bzdura z tym wypadkiem - dodał swoje Żuraw, który od kilku dni przebywa na Krecie. Także Mariusz Jop złożył wyjaśnienie: - Jestem zszokowany. Nie opuszczałem zgrupowania we Wronkach - przekonywał.

W końcu udało nam się dodzwonić do wiceprezesa Wisły, Zdzisława Kapki.

Ten rozpoczął wyjaśnienia od parsknięcia śmiechem.

- Potwierdzam. Pod Legnicą miała miejsce kolizja mercedesa i byli w niej piłkarze krakowskiej Wisły, ale to byli pięćdziesięciolatkowie, którzy wybrali się na turniej oldbojów rozgrywany w Niemczech. Na pewno samochodem kierował Stasio Sarnat. Szczerze mówiąc nie wiem, kto jeszcze był w aucie, ale na pewno żaden z ligowych graczy - wyjaśniał Kapka.

- To kpina. Niech nikt nie robi z nas wariatów. Chyba potrafimy odróżnić pięćdziesięciolatka od młodego człowieka, a poza tym dobrze znanego - gorączkował się informator.

No cóż. Albo mamy do czynienia z wielką aferą, która została doskonale zatuszowana, albo w Polsce istnieje jakiś Trójkąt Bermudzki, czy może UFO. Bo ci sami ludzie widziani byli w dwóch różnych miejscach o tej samej porze. Agenci z FBI na pewno mieliby ciekawą sprawę, której i tak nigdy by nie rozwikłali. Dlatego jak wiele innych wylądowałaby w Archwum X.

zrodło PS



no ładnie ładnie, szczerzxe to historia nieprawdoipodobna ale jesli prawdziwa to odrazu rozstajemy sie z Michałkiem L i chyba jednak też Pawełkiem J.

Sinuhe
13-06-2003, 12:02
Cholera wie co o tym myśleć. Może pojawią się jakieś dodatkowe fakty, bo myślę, że PS będzie drążył tą sprawę...

Aureliusz
13-06-2003, 12:34
Olejcie ten PieS. Ostatnio widziałem na Polsacie Sport wywiad Borka i Kołtonia z Iwanem i Swierczewskim i Kołtoń wyznał szczerze, że przez ostatni rok sprzedaż im wzrosła o 10% z tego tytułu że piszą to co piszą. Nie kupię już nigdy PSa i nie wierzę w ani jedno ich słowo

szczepan
13-06-2003, 13:06
w takim razie Kolton to hipokryta bo to co on pisze w tej ksiazce "prawda o korei" to poprostu czysty super express (a szkoda bo myslalem ze bedzie to co rzetelnego i sprawdzonego)