PDA

Zobacz pełną wersję : Pierwsze wspomnienia związane z Legią



Paolo'
26-07-2004, 08:44
Jakie są wasze najdawniejsze wspomnienia związane z Legią?

Ja za małolata nie miałem niestety okazji chodzić na mecze, ale dokładnie pamiętam, że za każdym razem, gdy przejeżdżałem ze starymi Trasą Łazienkowską, to ciarki przechodziły mi po plecach na sam widok stadionu. To był wtedy dla mnie jakiś wspaniały nieosiągalny ląd - teraz już wiem, że to była po prostu Świątynia Futbolu :dziekuje:
Pamiętam też jak z ciotecznym braciakiem oglądaliśmy w tv jakiś ważny mecz Legiuni, to musiało być tak około '93, i mieliśmy przygotowane specjalne papierowe flagi w barwach na takich plastikowych kijaszkach od mini-bilardu... takie domatorskie ultras :oczko: :klaszcze:

Legia od początku była dla mnie sacrum. A jak to było u Was?

szczepan
26-07-2004, 08:55
No jak dla mnie temat nadaje sie bardziej do dzialu kibice...



pierwsze wspomnienie? bal sylwestrowy w pierwszej klasie podstawowki gdzie bylem przebrany za pilkarza Legii... do tej pory mam ta koszulke w ktorej wtedy bylem...

Beny
26-07-2004, 08:58
Połowa lat osiemdziesiątych. Kumpel z klasy i osiedla był kibicem, czasem się dostawało po mordzie, jak powiedziało coś złego na Legię (qrcze, ale człowiek wtedy głupi był). Jak czegoś nie można zwalczyć, to trzeba się do tego przyłączyć. ;) Trochę to trwało, ale póżniej już jakoś poszło. :P

Mini
26-07-2004, 09:57
ja tam bede wspominał jak sie stary zrobie a teraz to jeszcze szkoda czasu na wspominki :D

Adiq
26-07-2004, 12:24
Ja za małolata nie miałem niestety okazji chodzić na mecze, ale dokładnie pamiętam, że za każdym razem, gdy przejeżdżałem ze starymi Trasą Łazienkowską, to ciarki przechodziły mi po plecach na sam widok stadionu. To był wtedy dla mnie jakiś wspaniały nieosiągalny ląd - teraz już wiem, że to była po prostu Świątynia Futbolu :dziekuje:

Też tak na początku miałem. W dzisiejszych czasach natomiast są okresy kiedy na widok tego stadionu miewam zupełnie odwrotną reakcję. :/

Z najdalszych wspomnień zapamiętałem najlepiej moje przemyślenia na temat która drużyna jest lepsza Legia czy Brazylia. :D

Temat do Kibiców.

daimler
26-07-2004, 12:53
w sumie to tez stosunkowo niedawno zaczalem chodzic na Legie, ale na bank NIKT Z WAS nie mial takiego startu jak ja:
Legia - Polonia (final pucharu ligi) 1:2
Legia - Polonia 0:3
Legia - Wisla Krakow 0:2
podobno poczatki zawsze sa najfajniejsze, ale chyba nie w tym przypadku! I z ta Wiselka mam najmilsze wpomnienia - pierwsza polowa to niemilosierny upal, patelnia, a w drugie SCIANA WODY, nigdy przedtem i potem tak nie zmoklem! :D

Raffi
26-07-2004, 12:59
pierwsze wspomnienia?....
"Ty ryża mendo!" :chytry: (Legia-Widzew, coś koło sezonu 81/2)
No a z późniejszych szaliczek, który mi rąbnięto w szatni (wtedy - 85-6 -było ich mało i 8-9 letni szkrab z szalem był łatwym łupem :/ ). Salamon, jeszcze cię dopadnę :zly: :hyhy:

Thomas
26-07-2004, 13:04
Coś okoła '95 i wtedy chyba nie było do kupienia koszulek Legii (przynajmniej ja nic nie wiedziałem) więc na białej koszulce do wf0u (takie były obowiązkowo) narysowałem soboe flamastrem (L) :hyhy: Potem dopiero jakaś koszulka i szaliczek od Mamy na dzień dziecka....Pamiętam też latanie z kumplami po autografy...z tamtego okresu mam nawet jeszcze fote z Bednarzem :oczko: .Miałem też cały zeszyt z autografami...był nawet spoko spoko ale gdzieś go zagubiłem :wsciekly: Kurcze...a miałem tam też autografy aktorów z klanu :ucieka:

arczi
26-07-2004, 13:50
Musialem mocno wytezyc umysl, zeby sobie przypomniec jak to bylo w moim przypadku.
Niestety nie mialem nikogo w rodzinie, kto by zabral mnie na stadion. Nikt sie nie interesuje pilka. Ta w polskim wydaniu tym bardziej.
Dlatego milosci do Legii musialem nauczyc sie sam.
Pierwsze zauroczenie sie pilka to mundial Mexico '86. Od tamtej pory marzylem o tym, zeby zostac zawodowym pilkarzem.
W tym okresie jeszcze nie rozroznialem pilki klubowej od reprezentacyjnej. Mojej rodzince pozostalo to zreszta do dzisiaj ;)
A Legia?
Mialem podobnie jak 'o Pao(L)one. Rowniez pamietam czeste powroty od babci Trasa Łazienkowska. Zza szyby samochodu wielokrotnie podziwialem rozpalone jupitery. Wiedzialem od poczatku, ze chcialbym tam kiedys byc.
Szkoda, ze musialem na pierwsze odwiedziny naszego Estadio czekac tak dlugo...
Pamietam rowniez, ze uwielbialem ogladac Sportowa niedziele na jedynce.
Tylko po to, zeby dowiedziec sie wyniku meczu Legii i czy awansowala wreszcie cos w tabeli ;)
Nie orientowalem sie w tym wszystkim wtedy jeszcze za dobrze. W tym okresie inne zespoly dominowaly w Ekstraklasie, ale wiedzialem, ze tylko Legia jest z Warszawy. Wiec wybor byl oczywisty. Trzymalem kciuki za wojskowych. Mimo, ze nic praktycznie o Legii nie wiedzialem.
W roku 1988 kolega z klasy wytlumaczyl mi wszystko. Zasady rozgrywek. Podzial reprezentacja/kluby itd. Mowil tez wiele o Legii. Wiedzial duzo, bo jego starszy brat chodzil na jej mecze. Od tamtej pory bylem juz kibicem Legii. Czulem to.
Pocilem sie ogladajac w 1989 roku w TV mecz Legii z Barcelona na Nou Camp. Pozniej 1991 i mecze z Sampdoria i MU.
Jednak nadal nie mialem z kim isc na stadion. Dopiero w 1994 roku, w okresie gdy Legia zaczela sie odradzac, zarowno sportowo jak i kibicowsko udalo sie wreszcie skompletowac na osiedlu ekipe i wybrac na Łazienkowska.
Co bylo dalej nie pisze. Bo to oczywiste.
Legia na zawsze.

pusty
26-07-2004, 14:21
Moje pierwsze wspomnienie związane z Legią to... porażka z Widzewem 2-3 w tym pamiętnym meczu. A z takich lepszych wspomnień to jak miałem chyba 8 czy 9 lat byłęm na meczu w Grodzisku incognito na sektorze Groclinu, ale po bramce dla Legii zaczęłem sie cieszyć :hyhy:

Lakers
26-07-2004, 14:37
w podstawowce wiec juz hhooooh hooooooo bo to byla jakas 1 klasa i tylko sluszalem o tym ze w waszawie gra Legia ale co ja moglem wiedziec o tym w takim wieku ... szedlem do szatni jako ostatni i juz w szkole nie bylo nikogo i na ziemi lezal szal Legii pamietam ze wzor byl bardzo bardzo stary to chyba jakis jeden z 1 szali .... wziolem go do domu i pokazałem rodzicom .... niestety jak to czesto bywa :hyhy: starsi nei byli z tego faktu zadowoleni i juz dzien pozniej nie moglem go znalesc az do dzis nei wiem czy jest gdzes schowany czy co ... od tego okresu zaczela sie zajawka :) ...

Thomas
26-07-2004, 14:40
Pamiętam, że kiedyś byłem na wakacjach nad morzem i patrze...a ludzie oglądają jakiś mecz. Był to mecz Legii z Blackurnem i się przysiadłem. Brat mnie odciągał ale ja już zostałem....jestem w tym do dzisiaj :hyhy:

niki
26-07-2004, 23:06
hehe.. widze ze kazdy z was ma inne wspomnienie inne przezycie....zwiazane
z Legia. wszystkie te posty czytałam z zapartym tchem :brawo: musze powiedziec ze sa wyjatkowe.
Moja historia to zwiazne jest z proporczykiem z 1963 roku chybaa tak ale nie jestem pewna cos w tym stylu. dostałam do od dziadka ktory powiedział dajac mi go :cicho: ,, strzez go jak oka w głowie" i tak sie stało moze nie jestem kibicem takim jak wy ale wiem ze mamy dobrych zawodnikow tylko czesto sa oni nie doceniani....hehe dzieki :zlosliwy:

Zajacc
26-07-2004, 23:28
Dziadek Legionista, wujek Legionista, ojciec Legionista, brat Legionista... krótko mówiąc Legia w mojej rodzinie od pokoleń ;]

I tak się zaczęła moja przygoda z Legią... pierwsze wspomnienie to chyba pierwszy mecz na którym byłem jak miałem 5 lat... z ŁKSem... takich rzeczy się nie zapomina :)

Krzpac
26-07-2004, 23:47
xxx

ems
26-07-2004, 23:50
:O

Pawe(L)Wi(L)i
27-07-2004, 00:11
Pierwszy mój mecz na żywo ...
Legia - Blackburn ... dziś już nawet nie pamiętam wyniku ale chyba wygrali Legioniści ale najbardziej w pamięci utkwił mi kiks J. Podbrożnego, który z 2 metrów przeniósł piłke nad poprzeczką ... poprostu to był moment ktorego nie zapomne chyba juz bo to byl pierwszy taki lolowaty kiks jaki widzialem na żywo na stadionie ... siedzialem wtedy z ojcem i bratem na krytej :D :hyhy:

Kiub
27-07-2004, 01:03
Dziadek Legionista, wujek Legionista, ojciec Legionista, brat Legionista... krótko mówiąc Legia w mojej rodzinie od pokoleń ;]

I tak się zaczęła moja przygoda z Legią... pierwsze wspomnienie to chyba pierwszy mecz na którym byłem jak miałem 5 lat... z ŁKSem... takich rzeczy się nie zapomina :)

i znowu zapomniałeś o głownym bohaterze :oczko: ............. stary Półkoszek też legionista i sam Półkoch też legionista :rotfl:

Włóczykij
27-07-2004, 10:45
moje pierwsze wspomnienie zwiazane z Legia wyglada nastepujaco:

jako mlody czlowieczek, bylem u swojego wujka na imieninach na warszawskim powiślu :) podczas tej nudnej imprezki wyszedlem ze swoim mlodszym siostrzencem na dwor a ze stadion Legii jest od nich 5 minut drogi, bezzwlocznie sie tam udalismy poniewaz w tym samym dniu Legia grala mecz z Groclinem wygranym chyba 4:1, ale ja na stadion nie wszedlem, najpierw stanelismy na "torwarowych schodach" i probowalismy cos zobaczyc - bezskutecznie za niscy bylismy, wiec zaczelismy okrazac stadion z mysla ze mzoe gdzies indziej bedzie lepiej widac i slychac ta atmosfere ktora powoli sie nam juz udzielala.
idac tak doszlismy do kortow tenisowych od strony kanałku i weszlismy na najwyzszy pkt. trybun (kortow tenisowych), siedzielismy tam cala druga polowe, i najwazniejsze to co zostalo mi do dnia dzisiejszego " Groclin, co ty k :klnie: "
niby troche chamskie skojarzenie ale to mi to sie spodobalo, i od tamtego czasu marzylem o tym aby pojawic sie juz na trybunach ale stadionu i z calych sil dopingowac Legie (piosenek nauczyl mnie brat - kibic w kapciach)
niestety rozne rzeczy sie dzialy a ja ciagle na stadion nie przychodzilem... ale to juz inna historia :hyhy:

tak wiec moje pierwsze skojarzenie to ogrom ludzi spiewajacych to samo itd :hyhy: :brawo:

ale mi rozprawka wyszla :roll:

Żuku
27-07-2004, 11:31
Od kiedy ZNAM (L)? To zaczeło się w podst. pewnie 1 klasa, pamiętam, że kichą na podwórku było nie wymienienie Pisza,Podbrożnego,Zielińskiego i innych :) ze składu :> Kolega pokazał mi jakieś zdjęcie drużyny (bardzo cięzko było zdobyć a jego tata grał w Legiuniu :D [nieznany piłkarz:)], pamiętam jak piłkarze stali na tle trybuny krytej w jakiś białych koszulkach,czarnych spodenkach,(L)egendarnym napisem FSO :])

Zawsze jak nasza ferajna "rozgrywała" jakieś mecze to każdy musiał mieć przyporządkowanego jakieś nazwisko piłkarza (z (L) rzecz jasna) bo inaczej nie grał :D:D

Na stadionie pojawiłem sie jednak po czasie ... jakoś w sezionie 97/98 lub 98/99, pamiętam, że był to mecz Legia - GKS Bełchatów 3 : 0 :) Pamiętam, że nasz kochany Mariusz Śrutwa coś strzelił ... potem mecz z Ruchem Chorzów 2 : 0 ... i dalej nie pamiętam już ;( ... przez pewien okres czasu pamiętałem nawet kolejność i wyniki - co za skromność

Ja także jak wracałem od babci z Pragi to podziwialem Stadion .... może mamy jedną babcie????????? :):):)

Gutek
27-07-2004, 11:45
Ja w wieku przedszkolnym byłem nad morzem i wracałem z matką do ośrodka i mówie ,ze chciałbym być w Legii a ona powiedziała ze chyba w cudzoziemskiej :P Pierwszy mecz jaki pamiętam to chyba remis u siebie z Valencią 1:1 sie wtedy po bramce Karwana chyba poryczałem ze szczęscia (poważnie) :ucieka: Mecze z Barceloną tez pamiętam , jakos tak mnie od początku do Legii ciągneło zawsze jak był jakis magazyn o futbolu w tvp to kibicowałem Legii chodz nikogo ze składu nie znałem poza Karwanem :hyhy: Na meczyku jeszcze nie byłem ale sie wybieram (od 2 lat :P) Dobra kończe bo mi ładny tasiemiec wyszedł

Nilmaker
27-07-2004, 13:08
Ojej...
Chyba każdy z nas miał jakiś autorytet. Moim był mój starszy kolega. Z którym zaliczyłem pierwsze browary pierwszy raz wymiotowałem po alkoholu itp. ale to nie czas i mniejsce. Strasznie się dziwiłem że kibicuje Legii bo u nas na osiedlu bezapelacyjnie rządy sprawuje Ruch...
Opowiedział mi o wspaniałej drużynie ze wspaniałymi kibicami i w moim sercu zagosciła (L)
Gdy zaliczyłem swój pierwszy mecz wszystko było jasne! juz zawsze bende kibicował Legii :hyhy:

kamyk
27-07-2004, 21:34
dlamnie duzym przezyciem bylo to ze druzyna z tv z gazet nie osiagalna dla zwyklego chlopaka z innego miasta gra w LM , Cos nie samowitego, az w koncu ta druzyna Legii zawitala do Lublina dla chlopaka z Miasta oddalonego o 120km przyjedza Wielka Legia nie mialem zadnego zachmowania powiedzialem rodzicom jade do LUBLINA chce zobaczyc Legię chce zobaczyc tych zawodników.. nie zaluje tegoo , pozniej te pierwszy mecz na Łazienkowskiej pojechalem z Ojcem niebardzo wiedzielismy jak trawic na stadion i jak to powiedziec zeszlismy od strony trasy Łazienkowskiej tam teraz jest znak Puławy i nagle zobaczylem ten stadion zrobio to namnie ogromne wrazenie i ten mecz Legia -Wisła Płock co do 75 minuty bylo 0-0 i nagle zaczal sie koncert kibiców ktory pomogl Legii wygrac 3-0 chodzilem jak struty pozniej w Puławach kazdemu opowiadalem jak bylo i sie nie moglem doczekac nastepnej wizyty na Estadio WP!

Jaco
27-07-2004, 21:45
na mój pierwszy mecz na Legię zaprowadziła mnie matka, bo ojciec był wtedy poza Warszawą. W meczu, który jeszcze dość dobrze pamiętam, Legia pokonała ŁKS Łódź 7:0. Do przerwy było tylko 1:0 a cztery bramki zdobył nowy gwiazdor druzyny, niejaki Kazimierz Deyna. :dziekuje:
Grali też w tym meczu m.in. Grotyński, Gmoch, Apostel, Brychczy, Żmijewski i Gadocha. :trans3:

edek
27-07-2004, 23:19
Ja jak gnojek byłem to dużo o Wielkiej Legii opowiadał mi ś.p. W.Grotyński (ekstra opowieści o meczach z jego udziałem w europejskich pucharach i nie tylko)
Później opowieści (ale już takie z trybun) chrzestnego i wujka (sporo jeździli) no i w końcu trafiłem na Łazienkowską z kumplami i z chrzestnym właśnie.

Pamiętam też, że Grotyński bardzo chciał abym został bramkarzem w Legii tak jak on.........

legart
28-07-2004, 10:00
Moje pierwsze wspomnienie z Legią to mi coś kołata jak oglądałem mecz w czarnobiałym telewizorku - Legia w białych koszulkach, czarnych spodenkach, grali w jakąś zadymkę śnieżną, a z Legii utkwiło mi jedno nazwisko - Adamczyk (czyli pewnie to był jaki 81-82 rok).

Świadomie zacząłem oglądać Legię (póki co w telewizji) od 1985 od meczy z Interem w Pucharze Uefa.

Moja droga na stadion była wyboista jak Arcziego i dopiero pojawiłem się na Łazienkowskiej w połowie lat dziewięćdziesiątych jak się zmobilizowaliśmy z kolesiami z liceum.

foks
28-07-2004, 11:15
a ja pamietam ze juz w 1 klasie podstawowki jak sie gralo w pilke to polowa druzyny chciala miec prawo do nazywania sie tak jak najlepsi pilkarze Legii.. w 93 roku ku sprzeciwie mamusi tatus zabral mnie na pierwszy mecz (jesien, bodajze 17 listopada, Legia - Polonia 1-0). akurat dzien wczesniej zepsul sie samochod i musielismy jechac rozspiewanym autobusem, w ktorym najbardziej wkurzala mnie jedne rzecz: brak zadnego szalika na mojej szyji, zadnego emblematu klubowego na ubraniu, po prostu czulem ze nie moge w zaden sposob zakomunikowac tej calej ferajnie ze jedziemy w to samo miejsce i ze mamy podobny cel:) (a mialem wtedy 8 lat ). potem pytalem sie taty co znacza poszczegolne nowe slowa poznane na meczu, a bylo to zwyczajne bluzgi :)
nie zapomne tez jak pierwszy w szkole mialem szalik Legii w 94 roku, jak w 94 Legia zdobywala mistrzostwo i glownym tematem na podworku bylo to ze Legia mistrzem i ze latal samolot nad warszawa z takim transparentem, a ja z duma mowilem ze bylismy z tata na tym meczu :) potem zaczalem brac ze soba kolege z bloku i chodzilismy we 3 razem z moim tata, przyjazn z kolega sie skonczyla, milosc z Legia nigdy :)
i pamietam jeszcze jak byl mecz ze spartakiem i nie udalo sie tacie zalatwic biletow bo byl w delegacji. w tv lecial mecz a ja stalem w oknie ze lzami w oczach z mysla ze mnie tam na stadionie nie ma i za nic nie chcialem ogladac tego w tv.. :placze:
jeszcze pamietam jupitery swiecace, robiace wielkie wrazenie na mnie jako dziecku :) 2 dni temu jadac samochodem z pragi zauwazylem ze jupitery te sie swieca... skrecilem na trase lazinkowska, podbilem pod torwar i stalem na parkingu z 15 minut przygladajac sie miejscu, ktore na trwale odmienilo moje zycie.. przygladalem sie jemu z wielkim sentymentem i wzruszeniem... to byla jedyna okazja zobaczec swiecace jupitery przez tyle czasu stojac nie na stadionie...
foks

Paolo'
28-07-2004, 17:40
jeszcze pamietam jupitery swiecace, robiace wielkie wrazenie na mnie jako dziecku

ja też właśnie głównie te reflektory zapamiętałem... jak się jechało Trasą Łazienkowską (ja też wracałem od babci, tyle że w stronę Pragi)... i ta euforia pomieszana z atmosferą święta, coś jak z reklamy Forda przed meczami Ligi Mistrzów... zatykało dech w piersiach, ale wtedy nawet nie przeszło mi przez myśł, że mógłbym TAM być i w TYM WSZYSTKIM uczestniczyć... a dziś nawet nie mogę sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej :nie:

dostojny kocur
28-07-2004, 18:50
To może ja się pochwale moje pierwsze wspomnienie z....Pogonią :P Pamietam ojciec mnie zabrał na stadion nie było żadnego meczu podeszlismy od sektoru teraz 13,14 (jeszcze jak była Giełda) stadion wydał sie dla takiego dziecka jak ja ogromny...potem wpadła w moje rece ENCYKLOPEDIA PIŁKARSKA FUJI: Rocznik 97-98 i tam było o Pogoni która awansowała akurat i zaczełem meczyć ojca by mnie tam zabrał nie pamietam czy to było rok pozniej czy dwa ale wrescie pojechalem na mecz, wtedy jezdzilem od świetnie pozniej jezdzilem, mój ojciec prawcował a ja sam z Gryfina nie mogłem jechać Pamietam mecz z Legią 20 kila tysiecy.....MEKSYK !
Gdzieś tak od ostaniego sezonu Kebaba zaczełęm bardzo regularnie jezdzilem kila meczy sie opuściło potem juz Gondor zaczełem sam z kumplem jezdzić pociagami... w wieku 14 -15 lat czyli :)(zaliczylem wtedy tez pierwszy wyjazd do Warszawy :P) opuścilem chyba wtedy ze 4 mecze bo grałem tez w Gryfinie w piłe klubie teraz to już jest lajtowo zrezygnowałem z Piłki i moge być na każdym meczu....:) HISTORIA dalej się zapisuje...

disco
29-07-2004, 15:43
[quote=kamyk] ... ten mecz Legia -Wisła Płock co do 75 minuty bylo 0-0 i nagle zaczal sie koncert kibiców ktory pomogl Legii wygrac 3-0...

Taaaa, ten mecz to legenda. Wtedy poczulem ze jednak mamy wplyw na wynik. NIe zapomne tego bezustannego spiewu. I choc pozniej bylo lepiej jesli chodzi o kibicow, cale ultras itp to jednak ten mecz jest dla mnie idealem. Z rozmow wiem, ze wielu z nas tak ma.

A moje pierwsze wspomnienie? Chyba '89 - szedlem z bratem po Marszalkowskiej i ludzie wracali z meczu, chcialem miec taki szalik...Potem na spacerze z mama zobaczylem Lazienkowska i juz wiedzialem.

wolsz17
29-07-2004, 16:34
a ja to dzięki tacie kibicuje LEGIUNI. pamietam pierwszy raz Legię ogladalem w TV. mialem 8 lat a Legiunia grala w ćwierćfinale LM. nic z tego meczu nie pamietam,procz momentu w ktorym (chyba Bednarza) znosili na noszach) :D A potem to juz w klasie I- III podstawówki rozczarowania zwiazane z porazkami z Widzewem i jak to bywa u dzieci placz :D

Żuku
01-08-2004, 09:36
wiecie co zauważyłem ? ...

Że sporo osób chodzi na (L) ... dzięki babcinym obiadom :D Może to było specjalnie robione? :>

Marcinos
01-08-2004, 11:21
Pierwsze wspomnienia...
Nawet nie wiem kiedy dokładnie pierwszy raz usłyszałem o Legii.
Często przewijała się w gadkach mojego brata z jego koleżkami i to chyba on zaszczepił we mnie miłość do do tego klubu. Wojskowych sympatią darzyli też niemal wszyscy ludzie z mojego otoczenia - koleżcy z podwórka, czy też podstawówki.
Pamiętam mecze z Sambdorią, z Manchesterem - juz wtedy oglądając mecze Legii emocje sięgały zenitu.
Z czasem rzecz jasna chciałem zobaczyć mecz Legii na żywo i w końcu udało się - dokładnie 15 czerwca 1994 roku, przy okazji meczu z Górnikiem Zabrze. Atmosfera była niesamowtia, co chwilę ciary przechodziły po plecach i po 15 minutach meczu wiedziałem już, że jeszcze na Łazienkowską wrócę. Po jakimś czasie wróciłem i potoczyło się to dalej...

Kawa
01-08-2004, 11:31
Ja o Legii usłyszałem dośc pozno bo w 94 roku, ato wszystko wina mojej nieusportowionej rodziny:) Niesety rodzice niechcieli mnie zabrac na mecz, wiec wkoncu w 97 coś tam sciemniłem i poszedłem na Panathinaikos. Lepszego debiutu nie mogłem miec 8)

żyła
01-08-2004, 12:21
ja pierwszy raz usłyszałem o Legii w 1994, kiedy starsi koledzy siedzący na ławce gadali o meczu mistrzowskim z Górnikiem. byłem wtedy chyba w 2kl. podst. Następne wspomnienia to mecze Legii w LM. Najbardziej utkwiły mi w pamięci eliminacyjne mecze z IFK, mecz ze Spartakiem, i to jak Lewandowski przestrzelił obok słupka(moment pokazywany w slajdach rozpoczynających program "Gol"), mecz z Blacburn, oraz zamieszanie z dostosowaniem murawy do gry przed 1/4 LM. Do dziś mam zeszyt, w którym zapisywałem sobie wyniki Legii, składy i moje krótkie charakterystyki poszczególnych spotkań....

niestety na swój piewrwszy mecz musiałem czekać baaardzo długo, bo było to spotkanie z GKS-em na koniec rundy jesiennej w ost. sezonie. Byłem tak podeksyctowany tym wszystkim co się dzieje na każdym kroku, że nie potrafiłem później odtworzyć wszystkiego w myślach z podniecenia.

każdy z Nas ma wsaniałe wspomnienia, wybitny temat! :brawo:

Cipciuś
01-08-2004, 15:49
Ja równiez nie tak dawno zacząłem aktywnie kibicowac bo od 1 meczu w sezonie bodajrze 02/03 na pierwszy mecz (Legia 0 - 0 Odra) zabrał mnie moj młodszy brat razem ze znajomymi swojej mamy z pracy, usiedlismy na krytej - praktycznie cały mecz gapiłem sie na żylete - to bylo wrazenie nie do opisania - cos pieknego - od tamtej pory nie opuscilem chyba zadnego meczu, w minionym sezonie zaliczylem pare ciekawych wyjazdów, poznałem całą mase bardzo ciekawych osob i zakochałem sie w Legii na dobre :gwiazda:
Natomiast pierwsze swoje wspomnienia na temat Legii mam jeszcze z czasów gdy (chyba) liga Polska była pokazywana w TVP i komentował to wszytsko Szpakowski - siedziałem z ojcem i wpatrzony w ekran przezywałem wszytsko - pamietam z tamtego okresu ze to wlasnie jakis mecz Ligi Mistrzów był - wiec kawałek juz chyba czasu temu, jezdzilem do 2lata młodszego brata - on "był za Legią" pokazywał mi NL , plakaty zdjecia, autografy pilkarzy wiec tez postanowiłem zobaczyc "z czym to sie je" 8)

Radzyn
01-08-2004, 15:53
hmmmmmmmm to był rok chyba 1991-1992 miałem tak gdzieś sześć lat.Ale nie pamiętam czemu tak zwróciłem na Legię uwagę.Pamiętam że był taki kiedyś kanał jak Top Canal.Wiem że jakiś był mecz Legii i co pamiętam murawa była w śniegu a Legia chyba grała z Tureckim klubem tyle że nie wiem czy to był Towarzyski mecz czy o Puchary choć chyba Towarzyski.Nie pamiętam wyniku ale chyba Legia przegrała.... ech ciognołem cały czas rodzców na stadion legi na treningi Legii a raz z Tatą wziełem piłkę swoją i graliśmy na Głównym Boisku tyle że po pięciu minutach jakiś Facio chyba w garniturze wyszedł i wypędził nas :P.Ale nie wiem co mnie tak przyciągneło mnie czemu od razu Legia :D.Pewnie że to Najlepszy Klub!!!!!!! :ucieszony:

Maciek84L
01-08-2004, 16:35
jakoś sam złapałem zajawkę na Legie, moze po części przejąłem ja od wujków i dziadka którzy zawsze kibicowali Legii od lat 70..miałem podobne uczucie jak wielu z was przejeżdżajac obok stadionu w czasie meczu. Pamietam tłumy na przystankach i skaczące autobusy z wywieszonymi przez okna szalikami.
Kiedyś byłem zauroczony grą Kowalczyka i Pisza i każda przeczytana o nich wiadomość w przeglądzie albo jakiej kolwiek gazecie sprawiala mi ogromną radość, do dziś pamiętam te charakterystyczne wąsiska Legionistów :chytry: !! no i takie mam głównie wspomnienia...pamiętam też że wszyscy na osiedlu zawsze byli za Legią, a mieszkam na Muranowie...

adam z woli
03-08-2004, 19:54
pierwsze wspomnienia z Lęgią są takie : zaczełem kibicować Legii ponieważkoledy kibicowali Polonii albo Górnikowi ale byłem im na przekór i kibicowałem Legii i zrobiłem słusznie. ciesze się z tego że jetem kibicem Legii a nie innego klubu :oczko: 8) :ucieszony: :gwiazda:

VANAHAIM72
03-08-2004, 20:31
U mnie było to troszkę bardziej skomplikowane... W domu królowała Lechia Gdańsk - mój śp Ojciec był wielkim fanem klubu z Wolnego Miasta; pierwszy mecz "zaliczyłem" właśnie na Traugutta - miałem wtedy 3 latka.
W 1981 roku rodzice przeprowadzili się do NDMaz i tam żyłem sobie spokojnie (nie interesując się piłką) aż do sukcesów Widzewa. Mnóstwo osób sympatyzowało z łodzianami, ale moją uwagę przyciągnęła grupa gości, którzy na hasło RTS reagowali bardzo nerwowo. Zainteresowałem się nimi - okazało się, że to kibice Legii. Zaimponowało mi Ich przywiązanie do Barw, Klubu, tradycji. Wrażenie zrobiła wierność i brak koniunkturalizmu; taka bezinteresowna miłość. Zaprzyjaźniliśmy sie (Sąsiad, Piła, Guto, Skorek, Kowal - więkie dzięki i szacunek) i w pewien piękny, słoneczny dzień 1986 roku powiedziałem rodzicom, że idę do kolegi i... znalazłem się na Łazienkowskiej. Od tego czasu (z pewnymi przerwami, ale - zapewniam - usprawiedliwionymi :D) jestem stałym gościem.

Ostry
04-08-2004, 14:22
Pamiętam jak przez mgłę,jak mój Tata oglądał w TV Legia-Panathinaikos w ćwierćfinale Ligi Mistrzów,to było moje pierwsze zetknięcie z Legią. Byłem wtedy jednak mały( 8 lat :hyhy: ) i piłką raczej się nie interesowałem,a że Tata był kibicem w kapciach :oczko: ,to nie miał mnie kto zaprowadzić na Legię.

Bardziej zacząłem interesować się Legią po przegranym meczu o mistrzostwo z Widzewem(1:2) w 96r. Mimo,iż Legia przegrała poczułem,że ten klub jest bliski mojemu sercu. Wówczas zacząłem interesować się wynikami i składami,od pierwszych numerów kupowałem "Naszą Legię". Aż w końcu we wrześniu 98 roku mój cioteczny brat zaprowadził mnie na mój pierwszy mecz Legia-GKS Bełchatów :)

muran
05-08-2004, 21:17
Pierwsze wspomnienie ktore sobie przypominam to byl chyba dwumecz LEgia - Hajduk ogladala go cala rodzina przed telewizorem wszyscy kibicowali Legii 'w kapciach' i poza mna tak zostalo do dzis ;) gdy ja jade na mecz, matka odpala c+ i oglada a pozniej dyskusje do polowy nocy ;)
natomiast pierwszy mecz 'live' to spotkanie z Widzewem [2 - 3] to co mi utkwilo w pamieci to niesamowity scisk ktory panowal na zylecie, poobwieszane kibicami jupitery drzewa i co tam jeszcze pewne Mistrzostwo, no i ostatnie minuty gdzie chyba nikt nie wierzyl co sie stalo na boisku...lzy placz szok i cisza cisza na calym stadionie cisza w autobusach powrotnych no porazka na calej linii jednak jak widac nie zniechecilo mnie to wrecz przeciwnie od tego momentu opuscilem moze kilka spotkan jednak takiego meczu jak z Widzewem do tej pory nie przezylem i mam nadzieje ze nie przezyje juz wiecej

ems
05-08-2004, 22:51
alo, salut
costam
Hajduk

tez moje najwczesniejsze wspomnienia zwiazane z Legia to mecze z Hajdukiem

(L)EGION_07-300
06-08-2004, 04:45
Ja miłościa do Legii ,musiałem sie zarażać sam,jestem spoza wa-wy ,starszy jest za KSG ,najberdziej połknołem bakcyla na Legiunie w udanych bojach że Spartakiem ,i Blackburn w LM ,choc o Legii juz wczesniej słyszałem ale to sie było szczeniakiem.Pózniej był boom Legijny w mym sercu ,pamietne łzy po porażce z Widzewem ,któż z nas ich nie miał,sezony mniej i bardziej udane ,ale zawsze w sercu była tylko Czarna E(L)KA, :l:

Sushe
06-08-2004, 15:34
to ja też się wpiszę 8) a co :hyhy:

Jedyny mecz Legii na żywo (w którym rywalem był kto inny niż Wisła) oglądałem w pamietnym dla was roku 1993 :chytry:

W wakacje wspomnianego roku przebywałem sobie na praktyce studenckiej w Zakopanem i traf chciał, że w pewną bodaj niedzielę miało tam się odbyć spotkanie Legia-GKS (albo odwrotnie :oczko: )
Nie namyślając się wiele z kilkoma kolegami stwierdziliśmy, że i tak nie mamy nic ciekawszego do roboty w tym dniu to pójdziemy (bilety jakoś tak bardzo tanie były)

Sam mecz nie był zbyt porywający :hyhy: o ile pamiętam to Legia wygrała 1:0, ale na szczeście spiker zadbał o to aby kibice dobrze się bawili w trakcie meczu.
Tak wiec przy każdym zetknieciu z piłką Kowalczyka powtarzał swoją mantrę "przy piłce Wojciech Kowalczyk srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Barcelonie", podobnie rzecz się miała z Piszem - "przy piłce Leszek Pisz kapitan drużyny warszawskiej Legii". :rotfl:
Kibice Legii (a było ich około 15-20) chyba również troche się nudzili w trakcie meczu więc dwóch z nich, którzy niezbyt pewnie trzymali się na nogach 8) zaczęło chodzić wokół boiska i od czasu do czasu próbowli rozbawić publiczność swoimi okrzykami chwalącymi potęgę Legii, próbowali również pozbawić bocznego sędziego spodenek, ale im się nie udało :nie: jak również szczekali do jakiegoś zabłąkanego psa :ucieszony: . Po akcji z sędzią chyba obecna na meczu policja przegoniła ich do swoich.

Aha jeszcze wasi kibice co jakiś czas krzyczeli do Kowalczyka, żeby się napił z nimi 8)

Jak można było się spodziewać o wiele ciekawiej było po meczu :chytry: z jednej strony w okolicach wyjścia stanęli górale, którym przewodził bardzo rumiany chłopak wyglądający na oderwanego przed chwilą od pługa :oczko: legioniści natomiast stanęli po drugiej stronie.
Obydwie ekipy chwilę przyglądały się sobie oceniając siły.
Wspomniany rumiany przywódca górali w pewnym momencie rzucił do kompanów "a niech zacnum" i wtedy z piersi warszawskich kibiców wyrwał się okrzyk - "Legia górą" co rumiany skwitował "Poronin górą" i w tym momencie rozpoczęła się wymiana uprzejmości na pięści i kopniaki pomiedzy zainteresowanymi grupami.

Nie trwało to zbyt długo bo policja, która wczesniej stała z boku również weszła do akcji, oczywiście walcząc po stronie górali 8) .
Z tak skomasowanym atakiem legioniści sobie nie poradzili i co poniektórzy zaczęli kłaść się na ziemię, przygniatani przez policjantów.

I jeszcze przypomniał mi się jeden podstarzały tubylec z parasolką, który włączył się do akcji i zaczął walić z laczka kiedy warszawianie leżeli już podtrzymywani przez policjantów 8)

Po tych kilkuminutowych atrakcjach poszliśmy na piwo wspominając co jakiś czas spikera, szczekających kibiców, rumianego i tubylca. :hyhy:

uff

trochę dużo wyszło 8)

ems
06-08-2004, 15:40
wlasnie stwierdzilem, ze nie lubie gorali :P

adam_z_wo(L)i
06-08-2004, 18:00
pierwsze wspomnienia z Lęgią są takie : zaczełem kibicować Legii ponieważkoledy kibicowali Polonii albo Górnikowi ale byłem im na przekór i kibicowałem Legii i zrobiłem słusznie. ciesze się z tego że jetem kibicem Legii a nie innego klubu :oczko: 8) :ucieszony: :gwiazda:
moje wspomnienia ś wręcz identyczne ponieważ jestem tą samą osoba
:oczko: 8) :zlosliwy: :ucieszony:

Adiq
06-08-2004, 18:02
:kurde:

crolick
07-08-2004, 11:22
meczez w pucharze uefa 85/86 [najpierw jacys ruscy potem videoton szekeskevar - wtedy zeszloroczny finalista uefy - no i inter mediolan...]

aaadamm
15-08-2004, 13:24
a ile lat mieliscie jak pojechaliscie na pierwszy wyjazd??


ja na pierwszy powazny wyjazd powyzej 100 km to za lokalna druzyna ok 13 lub 14 roku zycia z kumplem sie wybralem (wczesniej jezdzilem ale tylko takie do 50km)

a pierwszy wyjazd na Legie to troszke pozniej-18.

Cipciuś
15-08-2004, 13:55
Pierwszy wyjazd to rok temu - sie znaczy 17 lat - Wodzisław - Z paroma osobami z forum...

PS>Nie wypada w tym miejscu nie pozdrowic kolegi Zającca <PDK> :oczko:

Jaco(L)DŚ
15-08-2004, 14:48
Ja na pierwszy wyjazd (bo kazdy mój mecz to wyjazd )to Legia-Lech w '99 miałem wtedy 11 lat, pózniej był wyjazd do Wrocławia na Śląsk

Iras
15-08-2004, 15:28
Ja na swój pierwszy mecz poszedłem dosyć niedawno bo to było była bodajże końcówka 2000roku .....mecz wtedy z Orlenem Płock (1:1 gol Giuliano z karnego..czerwień dla Zielińskiego) zabrał mnie oczywiście ojciec....a siedzieliśmy na....łuku.......od tamtego czasu byłem potemnaparu meczach jescze z ojcem..potem już chodziłem z kumplami na łuk..a od 1.5 roku chodze sam (qumple kasy żałują) na przed krytą..........i tak jest do dziś....choć niewiem czy będe juz tak regularnie chodził jak kiedys....( te ceny)..... :/


Off Topic: We wtorek i piątek ide sprzątać estadio Wp..........w akcjii "Zarób na bilet" :ucieka:

Radzyn
15-08-2004, 19:30
Ja jeszcze nie zaliczyłem wyjazdu.........

Mazi
16-08-2004, 18:12
ja pamietam el do LM

z ciocią oglądałem mecz z IFK , pamietam ,ze ciocia coś tam wspominała ,ze ktos tam skads od niej Bednarza zna :P .

pare miechów pozniej pojechałem z tata na stadion Legii , zakupiłem wtedy proporczyki , mini puchar pamiatkowy z okazji cwiercfinalu LM , moja pierwsza koszulka Legii ... to są moje pierwsze wspomnienia , a zarazem początek miłosci , ktora trwac bedzie ... do konca :) .

żyła
16-08-2004, 19:00
Ja jeszcze nie zaliczyłem wyjazdu.........

nie jesteś sam.....:(

Adrian
02-09-2004, 22:06
Nie pamietam dokladnie jak sie zaczelo. Ale trwa do dzis i tak bedzie juz zawsze. Pamietam ze w wieku 7-8 lat dostalem pierwszy szalik Legii od rodzicow. Bylem strasznie podniecony 8) Szal mam do dzis. Pamietam tez sprzed TV mecze w kw. Ligi Mistrzow, w LM, troche ligi(jak bodajze Golinski z Legia sobie samoboja strzelil w Poznaniu i (L) wygrala 2:1). Na poczatku mecze sledzilelm glownie w TV. Pierwszy mecz-2001 rok. Wyjazd(jak kazdy mecz).

Dżon
03-09-2004, 13:17
Kiedyś przyleźli do nas w 1ej klasie podstawówki (nieistniejąca 171 im. Wojska Polskiego, jak nasze Estadio WP :oczko: ) jacyś goście z CWKSu i wybrali z klasy 3ech chłopaków niby wyglądających na wysportowanych (kto by pomyślał! :ucieszony: ), którzy mieli pójść na testy ogólnosprawnościowe. No i ojciec zabrał mnie na Legię i gdzieś w jakiejś obskurnej hali kazali nam się podciągać, robić gwiazdę (za ch..a nie umiałem! :hyhy: ) i takie bzdety. Nie załapałem się, ale z tymi 2ma kumplami zanim na te testy pojechaliśmy to na boisku żeśmy się darli: "JESTEŚMY LEGIONISTAMI!!!" na co jakaś dziewczyna: "Taaa, a ja jestem księżna Diana" (coś w tym stylu). Pewnie polonistka z niej wyrosła :wsciekly:

Potem na spacerze z babcią w Parku Kultury słyszałem jakieś hałasy co jakiś czas i się domyślaliśmy z bratem, że to jakiś mecz Legii... Krzyków było pięć. Legia Górnik 5:2 :ucieszony:

Jeszcze oglądany w TV ostatni mecz sezonu z ŁKSem (ten sezon co to v-ce mistrzem był GKS). Się dziwiłem, ze finał z ŁKSem a GKS v-ce mistrzem :chees:

Pamiętam też jak na boisku wszyscy chcieli być Leszkiem Piszem, a ja go sobie wyobrażałem, że wygląda jak Kuba Sienkiewicz z Elektrycznych Gitar :o

Pele
04-09-2004, 14:54
Moje pierwsze wspomnienie związane z Legią to rok 94, pamiętam wspaniały mecz z Górnikiem Zabrze i jeszcze wspanialszy wynik 1-1 , który dał nam upragniony tytuł Mistrzowski. Ten mecz oglądałem jeszcze w TV, ale następny z ŁKS w finale Pucharu Polski przeżywałem już z trybun!!! Od tamtego momentu niewyobrażałem sobie dalszego życia bez Naszej ukochanej Legiuni!!!

Michu
04-09-2004, 15:17
No to ja pierwszy raz na meczyu bylem, jak mialem 4/5 lat. Chodzilo o to że tata zabajerowal ze chce mi pokazac sztuczne oświetlenie. Na meczu bylismy 10 minut bo zaczelo mocno lac :ucieka: Ale i tak nic niewidzialem. A tak serio debiut to Legia - Lech 97/98.

rav_stm
04-09-2004, 21:39
Moj debiucik to final PP w 94 roku jeszcze pod zegarem i marzenie zeby dostac sie kiedys na ta slynna "Zylete"... :modli: mimo ze strach mnie ogarnial na sama mysl ze moglbym tam usiasc.

Raffi
13-10-2004, 20:05
http://f23.parsimony.net/forum45642/messages/120200.htm

polecam lekturę, zwł. młodszym kibicom

Basbob
04-11-2004, 22:18
U mnie na osiedlu (Yelonky), zawsze sie mowiło o Legii. Nigdy się tym nie interesowałem, pamiętam jak kumple śpiewali- "Legia na tronie, Legia w potrójnej koronie", więc to musiał być rok '94:) Potem pamiętam mecz z Hajdukiem (chyba pierwszy raz Legię widziałem w TV). Reszta to LM, mecze z Widzewem i debiut na krytej w '98 z tą drużyną (Karwan i 1:0). Pamiętam, że ojciec nas wziął z bratem i stwierdził, że wystarczy być 15min. przed gwizdkiem:)) Oczywiście przestaliśmy cały mecz na schodach:)) Ale to było COŚ!! Debiut na Żylecie to KSZO i 6:0:D Czyli udany:))

jarcyś
04-11-2004, 22:45
w TV to jakiś mecz popis Dziekana

na estadio - mecz z ManU - bramka Cyzia, 1-3, wypas emocje i pamiatkowa koszulka z tego spotkania

korniszon
04-11-2004, 23:25
Takiego najpierwszego wspomnienia związanego z Legią nie jestem w stanie sobie uzmysłowić, bo Legia była obecna w mojej głowie odkąd zacząłem coś kumać - ojciec-kibic i wszystko jasne... 8)
Pierwszy mecz to 1987r. z Pogonią na Krytej, oczywiście zabrał mnie ojciec (wynik bodajże 2:0). Z tego meczu mam fajne wspomnienie: sędzia podjął jakąś niekorzystną dla Legii decyzję. Ludzie się oburzyli, po czym ucichli i wtedy ja swoim 8-letnim głosikiem zapiszczałem: "Sędzia kalosz!". Oczywiście wszyscy dookoła ryknęli śmiechem, co mnie mocno skonfundowało. :hyhy:
Kolejne silne wspomnienie to słuchanie z wypiekami na twarzy S-13 z ostatniej kolejki sezonu 1992/93.
W miarę regularnie zacząłem chodzić od następnego sezonu. Ale tylko raz udało mi się zaliczyć wszystkie mecze u siebie w sezonie - 1995/96.

Basbob
05-11-2004, 10:22
Ja ten najlepszy okres gry Legii (93-96) niestety "jeszcze" przespałem... Dopiero od LM tak na serio zacząłem kibicować... (przed TV:))

d.a.r.o.
05-11-2004, 10:49
jak jeszcze nie chodzilem do szkoly to juz spiewalem C C CWK.... , potem byla podstawówka i byly plakaty w pokoju, rysowanie w zeszytach i nie tylko herbów i w koncu gdy mialem 12 lat w 95 r. moj pierwszy mecz na Legii z Rakowem 3:0 i tytuł mistrza

pavel89
05-11-2004, 23:06
Ja na legie zaczołem chodzic dosyc pozno w wieku 13 lat:( Na pierwszym meczu jakim byłem to z Ruchem Chorzów (byłem wtedy na łuku) 3-3 wtedy Legia odpadła z walki o Europejskie puchary:( Od następnego sezonu kupiłem sobie arnecik i chodze do dnia dzisiejszego (przed chwila wróciłem z meczu Derbowego:]) Teraz nie wybrażam sobie życia bez chodzenia na Legie. Mimo że tak pózno zaczołem odwiedzac Estadio WP od zawsze wykrzykiwałem C C C CWK... I wypisywałem Legia rysowałem rożne herby i tak wkoncu namowiłem tate i pojechlismy:)

Asan
05-11-2004, 23:38
ja to o Legii uslyszalem chyba jakos w 97 ... lat 7... jak Zeigbo z przewroty bramke zasadzil... za mlody bylem na mecze ale klubem sie interesowalem... na mecze zaczalem chodzi dopiero od jesieni 2003... i nie opuścilem żadnego:]

Adam-oldboy
18-11-2004, 15:14
Troll starszy napisałby:


Pierwsze wspomnienie związane z (L), to nie pamiętam, „od zawsze” ojciec chodził na mecze, w domu były jakieś szale i gadżety. Na pierwszym meczu byłem 10.11.2004r. (przed długim weekendem). Legia grała w PP ze Świtem NDM. Wieczorem pojechaliśmy na stadion, zabierając jeszcze jednego wujka z synem w moim wieku. Przed wejściem zostaliśmy pouczeni, że „w razie czego” mamy po 5 lat i przysługuje nam wjazd za friko. Przelazłem pod kołowrotkiem i byłem za bramą. Ale już następny ochroniarz zabrał mi plastikową butelkę z piciem. Ojciec pokłócił się trochę dla zasady, ale nic z tego nie wyszło. No i musiał w takim razie kupić Pepsi. Poszliśmy w stronę namiotów z jedzeniem, po drodze ojca zaraz obstąpili jacyś starzy faceci, śmiali się, witali, przybijali sobie piątki (mi też, ale głównie poklepywali mnie po ramieniu). Ojcu się humor poprawił i postanowił się powygłupiać. Stwierdził, że też musi mieć ten pierwszy raz i ... kupił popcorn. Nie wiem czemu, ale wszystkich to bardzo ubawiło. Potem poszliśmy na schody, gdzie bardzo śmierdziało i weszliśmy na trybunę. Było ekstra, taki oświetlony stadion wygląda fajniej niż w telewizji. Zaczął się mecz. Podobało mi się jak wszyscy śpiewają i krzyczą. Podłapałem od razu parę melodyjek i też śpiewałem. Ojciec skarcił mnie tylko za taką na melodię „numa numa nej”. W przerwie poganialiśmy z koleżką po krzesełkach na prawie całej Krytej, a potem wspinaliśmy się na barierkę, żeby popatrzyć przez obiektyw kamery.
Legia wygrała 4:0 , a dwie bramki strzelił Saganowski, ten co jego nazwisko mam na koszulce. Nieźle było, pewnie kiedyś też będę chodził na Legię jak mój ojciec.

Q_(L)
18-11-2004, 15:22
Adam :brawo:

Młody
18-11-2004, 17:11
Ja pierwszy raz byłem ze Św. pamięci Dziadkiem moim jeszcze w podstawówce jakoś 3-5 klasa na meczu z GKS Bełchatów :) Leszka Pisza zapamiętałem najlepiej z tamtego meczu. Nie wiem musze popatrzyc w jakis statystykach jak to było i który to rok ale wydaje mi sie że było 2:0.

Włóczykij
18-11-2004, 18:28
Adam padłem :uklony:

:rotfl: :help: :dziekuje:

to się nazywa podejście do dziecka :cool:

Gnatek
19-11-2004, 22:26
Moje pierwsze wspomnia związane z Legią przypadają na rok 98, dokładnie po Mistrzostwach Świata we Francji. Wtedy zacząłem kupować przenajróżniejsze gazety o piłce nożenej, min. NL i to dzięki Niej zacząłem interesować się Legią. Niestety, jeszcze długo musiałem czekać, żeby zaliczyć swój pierwszy mecz... A swój pierwszy mecz zaliczyłem dokładnie 26 października (urodziny Kuby Rzeźniczaka :)) 2003 r. Graliśmy wtedy ze Świtem na Łazienkowskiej jako... goście. Niech nie zmyli tutaj niektórych fakt, że przyjechałem na mecz, żeby dopingować Świt. W żadnym wypadku! Do tej drużyny nigdy nic nie czułem, mimo że pochodzę z Nowiaka. Na mecz pojechałem ze starym, dla mnie było to wielkie przeżycie, dla niego kilka straconych godzin :D. Bardzo ujęła mnie atmosfera, choć w NL potem pisali, że na trybunach było bardzo średnio. Chciałem się wtedy przekonać jaka jest ta zajebista atmosfera, skoro tutaj piszą, że było cienko. Przekonałem się już w marcu '04 na meczu z Odrą. Bardzo boleje nad tym, że bardzo rzadko mogę oglądać mecze Legiuni na żywo, jestem jeszcze całkiem młody i całkowice uzależniony od rodziców i ciarki przechodzą mi po skórze, kiedy przejeżdżam obok stadionu Legiuni.

MeLa
19-11-2004, 23:49
Moje pierwsze mgliste wspomnienia przypadają na połowę lat 80 były to wyjazd za rękę ze starszymi kolegami zabierali mnie z domu oznajmiając rodzicom, iż będą mieli mnie na oku
Starszy kolega Arek chodził do Kasprzaka(fan Pogoni i Okońskiego) i on był moim osobistym opiekunem wszystko było sprawnie PKS potem Zachodni i rozśpiewany, 187 co tam się wtedy śpiewało o pewnej rybie i tak dalej przyśpiewek, co nie miara
Szczególnie z tego okresu przypominam sobie występ Dziekanowskiego po przejściu na Ł3 i chyba 2 bramkach strzelonych Widzewowi na Łazienkowskiej oni strasznie na niego jechali a on o ile dobrze pamiętam po strzeleniu pierwszej bramki podbiegł do sektora Widzewa oczywiście od strony Łazienkowskiej i coś im pokazywał …
Z tym meczem mam jeszcze jedno wspomnienie ludzi było wtedy tyle, że sprzedawali bilety a na trybuny już nie chcieli wpuszczać to była frekwencja ….
Potem bywało różnie z ciekawych wspomnień to oczywiście Liga Mistrzów i moje ulubione czarno białe gazetki …z opisami kibicowskimi,teraz 6 lat przerwy (TV, gazetka), ale coś mnie znów bierze
A zapomniałem o najważniejszym jest coś, co do tej pory wywołuje ciarki na plecach była taka pieśń „Dnia ……….Roku pamiętnego…………..” A na końcu cały stadion ile sił „Jeszcze trzech” to odbiło się na mojej psychice do dziś
:kurde:

Paluch
20-11-2004, 00:03
Moje pierwsze, najdawniejsze wspomnienia z Legią sięgają roku 1995;ale właściwie niewiele pamiętam z tego czasu bo miałem wtedy raptem 8 lat. A że jem mało orzechów to skleroza się pojawia ( :P ) i naprawde choćbym nie wiem jak wytężył pamięć to mam w głowie jedno nazwisko- Podbrożny i zupełną pustkę... Mój pierwszy mecz na którym byłem osobiście odbył się jakoś w 1997 roku. Wtedy to ojciec zabrał mnie na mecz ( raczej typowe ) Legia - Widzew. Z tego co pamiętam to mecz zakończył się chyba 3-1 dla nas,ale to nie wynik zapamiętałem najbardziej. Zadziwiały mnie trybuny Estadio WP. Wszystkiego co sie na nim znajduje, wszystkie szaliki, flagi, pieśni wywołały u mnie dużo emocji. Podziałało to na mnie poprostu jak magnes. Interesowałem się Legia wcześniej ale miałem okazje ją oglądać tylko w telewizji. Dlatego postanowiłem że musze pojsc na mecz znowu i znowu i znowu... I tak mi zostało :hyhy: Oby do końca życia :)

DobryChłopak
20-11-2004, 22:47
Moje pierwsze wspomnienia związane z Legią. hyhy Pierwszy raz na meczu byłem własnie dziś. Ale wcześniej ziom zapalony legionista sławił ją w szkole. Zainteresowałem się, vlepki jakieś inne rozkminki ale w gruncie rzeczy nic konkretnego. Teraz mam nadzieję ze będe przychodził na każdy możliwy mecz. Chodziłbym wcześcniej gdyby nie przeszkoda w postaci moich starych :roll: Naoglądali się programów typu "Uwaga" naczytali się o zadymach i skutek jest tego taki, że legalnie nie pójdę na żaden mecz... :placze: No ale przecież nie muszao niczym wiedzieć :hyhy:

Herman
21-11-2004, 19:10
to i ja napisze.

Rodzina ze strony ojca to warszawiaki z pokolenia na pokolenie.Oczywiście ojciec od dziecka chodzi na Legię.Kiedyś był dosyć aktywnym wyjazdowiczem, teraz już za bardzo nie ma czasu.Niedawno obchodził jakoś 35 lat od swojego pierwszego meczu.Tata edukował mnie w duchu piłkarskim.Jak byłem mały i nie umiałem jeszce chodzić zabierał mnie w wózku na Marymont i Hutnika.Jak byłem wiekszy i dowiedziałem się co to są mecze oglądałem je w telewizji (choć tak na prawde czterolatek niewiele chyba z tego rozumiał).Ojciec sporo opowiadał o meczach,historii Legii,znanych kibicach,dawnych wyjazdach i przygodach.W 1995 roku przyszedł ten upragniony dzień i w końcu zostałem zabrany na mecz.To był finał pucharu z GKSem Katowice.Pamiętam,że sikałem już w gacie tydzień przed meczem a dzień wcześniej nie mogłem spać.Siedzieliśmy na trybunie krytej,teoretycznie gdzieś sprodzu,ale po jakiś 10 minutach znaleźliśmy się na górze.Bardzo podobała mi się cała otoczka - spiewy ,klaskanie, fala , flagi.Duże wrażenie zrobiła też na mnie pomeczowa awantura,mniejsze to , że dostając z polewaczki przykryłem się nogami.Od tego momentu regularnie chodzę na Legię..na początku chodziłem z ojcem,później -wiadomo kumple ze szkoły,osiedla...
Tacie zawdzięczam też mój pierwszy wyjazd.Był rok 1998 a we mnie wciąż były żywe opowieści taty o wyjazdach do Gdyni,Wocławia itd...chciałem poczuć ten klimat.Oświadczyłem tacie,że chce jechać do Krakowa i nic mnie nie zatrzyma.Jaki ojciec taki syn,czy raczej odwrotnie..tata po krótkim namyśle powiedział mamie,że jedziemy do Krakowa posprzątać na grobach (rodzina mamy jest z Krakowa).Pojechało z nami wtedy jeszce 2 kolegów taty i jego brat cioteczny.Podróż mineła szybko i bez problemów.Same kłopoty zaczeły się już w grodzie Kraka.Nie mielismy mapy więc musieliśmy zagadywać tubylców o stadion.Przez pierwszego zostaliśmy skierowani w zupełnie inną strone (miał z 70 lat drań!).Drugi na stacji udawał,że nas nie słyszy.Dopiero za 3 razem poratowała Nas jakaś babina sprzedające bajgle.Oczywiście nie wiedzieliśmy o tym,że istnieje parking przy stadionie i fure zaparkowaliśmy na jakiś działkach.Starsi byli bez szali,ja swój schowałem pod bluze,jak kazał ojciec.Fanie było poczuć tą adrenalinkę kiedy przechodziliśmy pod kasami wiślaków.Meczyk przegraiśmy 1:4.Pamiętam,że po bramce dla nas 3/4 sektora sie przewróciło i wylądowało 2 rzedy niżej (wtedy był jeszce taki wał ziemny z betonowymi płytami).W drodze powrotnej zatrzymała nas policja.Psiary okazały się być kibicami GKS Bełchatów i obeszło się bez mandatu, bo jak powiedziali "Wisły to my nie znosimy a Wy to jesteście zasłużeni"....to tak z grubsze pierwsze wspomnienia te domowe jak i wyjazdowe..

Gregoreous
21-11-2004, 23:35
Moje pierwsze wspomnienia związane z Legią, tyczą się lat 90tych. Na osiedlu (Yelonki) słyszało się C-C-CWK-CWKS-Legia, oraz widziało na murach (L)namalowane w potrójnej koronie, dlatego dokładnie momentu nie pamiętam, LEGIA istniaładla mnie od zawsze. Ciekawe, ale o Polonii usłyszałem parę lat później - tak myślałem że w Wawie jest tylko jeden klub :hyhy: . Pierwszy mecz jaki pamiętam CWKSu (obejżany w TV) to eliminacje Ligi Mistrzów '94 (Hajduk Split). Nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Dopiero mecze Ligi Mistrzów zwróciły moją uwagę w stronę Legii. Wcześniej nie interesowała mnie polska liga, kibicowałem Ajaxowi (sic!) ładnych parę lat. Później zacząłem kupować regularnie "Naszą Legię". I tak sam (+brat) wkręciliśmy się, mówiąc krótko- dostaliśmy zajoba na punkcie CWKS. Na pierwszy mecz na Estadio musiałem iść z ojcem (wiadomo, rodziciele boją się o swe pociechy:) )a co najgorsze starszy nienawidzi piłki. Traf chciał że meczem owym był Widzew 98r. Oczywiście na mecz przyszliśmy 30 min przed 1szym gwizdkiem, więc miejsca zajęliśmy (po krótkim "**********" od gościa na naszych miejscach:) ) na schodach na gornej F. Atmosfera mnie powaliła. Japa do ziemi. Szok. Karwan z główki-tego się nie zapomina. Ciągłe śpiewy (starałem się uczestnczyć :hyhy: ) i masa ludzi- te chwile zostają do konca życia. Za to dzikuję Ci LEGIO!

Wiraż
22-11-2004, 08:27
Proste!
Mój ojciec stary legionista jakoś zbytnio nie mówił wiele o Legii jak byłem zupełnym gnojem. Ale jak miałem 4 latka (1991), to zobaczyłem chyba pierwszy meczyk już...zbytnio z niego nic nie jarzyłem i w ogóle fajno, że te duże panowie tak piłkę kopią.
Wszystko zaczęło się w 1994 i 1995...ach, to były roczniki...gnój bo gnój byłem, ale się kibicowało, w Lidze Polskiej Menadżer 96' potem grało...
Niestety, do jednego z pierwszych wspomnień o Legii pamiętam zakup koszulki "CWKS Legia Grochów" czy jakoś tak, za którą mało nie dostałem wpier...lu w Bełchatowie (wtedy był tam okres lekkiego rozłamu. Ludzie co byli za Gieksą B-Tów zaczynali kibicować Widzewowi...ale potem wróciło wsjo do normy, tylko ludzie z okolic nadal błądzą w swej wierze).
A potem była przerwa, aż do tego roku...znowu wróciła ma piłkarska pasja...i tak pozostanie.

Herman
22-11-2004, 16:42
no po podpisie to widać,że miałeś przerwe

Wiraż
22-11-2004, 17:31
Nie no, po prostu ta piosnka najbardziej utkwiła w mojej pamięci...
No i nieśmiertelna "Czarna L-ka" :D!!!

Smetny
22-11-2004, 17:43
no po podpisie to widać,że miałeś przerwe

mnie ciagle jakos bardziej pasuje Svitlica jak Wlodarczyk

nawt niepamietam kiedy zaczalem sie interesiowac Legia, wiem tylko ze na zdjeciu z drugiej albo trzeciej klasy podstawowki mam koszulke Legii

Q_(L)
07-12-2004, 11:47
Zastanawiałem sie jakie mam najstrasze wspomnienie z Legią... :hmm:

Działo się no na podwórku (roku nie pomnę), gralismy sobie w piłkę, tzn cięzko nazwać to co robiłem graniem, bo nie byłem "pełnoprawnym" uzytownikiem boiska - jako miałolat grałem, albo z rówiesnikami (jak było wolne), albo na prosbe starszych kolegów, na zasadzie - "brakuje nam jednego, chodź"...

No i w "przerwie" starsi "koledzy" rozmawiali sobie o piłce, ja sie przysłuchiwałem i było cos o jakim przegranym meczu przez Legię - ja chcąc "błysnąć" powiedziałem, że to pewnie jakieś słabiaki... okazało się, ze ja jedyny tak uwazam, a jeden z rozmówców był na tyle przewrazliwiony na tym punkcie, ze chciał mi sprzedać kopa... byłem szybszy :ucieka: - trafił kogo innego 8)

Sushe
07-12-2004, 13:42
Zastanawiałem sie jakie mam najstrasze wspomnienie z Legią... :hmm:

Działo się no na podwórku (roku nie pomnę), gralismy sobie w piłkę, tzn cięzko nazwać to co robiłem graniem, bo nie byłem "pełnoprawnym" uzytownikiem boiska - jako miałolat grałem, albo z rówiesnikami (jak było wolne), albo na prosbe starszych kolegów, na zasadzie - "brakuje nam jednego, chodź"...

No i w "przerwie" starsi "koledzy" rozmawiali sobie o piłce, ja sie przysłuchiwałem i było cos o jakim przegranym meczu przez Legię - ja chcąc "błysnąć" powiedziałem, że to pewnie jakieś słabiaki... okazało się, ze ja jedyny tak uwazam, a jeden z rozmówców był na tyle przewrazliwiony na tym punkcie, ze chciał mi sprzedać kopa... byłem szybszy :ucieka: - trafił kogo innego 8)

no to się wydało :O modem na Forum Legii jest zakamuflowany polonista :zlosliwy: :P :oczko:


:ucieka: :ucieka: :ucieka:

Q_(L)
07-12-2004, 14:13
Zastanawiałem sie jakie mam najstrasze wspomnienie z Legią... :hmm:

Działo się no na podwórku (roku nie pomnę), gralismy sobie w piłkę, tzn cięzko nazwać to co robiłem graniem, bo nie byłem "pełnoprawnym" uzytownikiem boiska - jako miałolat grałem, albo z rówiesnikami (jak było wolne), albo na prosbe starszych kolegów, na zasadzie - "brakuje nam jednego, chodź"...

No i w "przerwie" starsi "koledzy" rozmawiali sobie o piłce, ja sie przysłuchiwałem i było cos o jakim przegranym meczu przez Legię - ja chcąc "błysnąć" powiedziałem, że to pewnie jakieś słabiaki... okazało się, ze ja jedyny tak uwazam, a jeden z rozmówców był na tyle przewrazliwiony na tym punkcie, ze chciał mi sprzedać kopa... byłem szybszy :ucieka: - trafił kogo innego 8)
no to się wydało :O modem na Forum Legii jest zakamuflowany polonista :zlosliwy: :P :oczko:

:ucieka: :ucieka: :ucieka:
Taaa... ale mogę "banować" :cool: :zlosliwy:

p.s. Wtedy moja znajomość szeroko pojetej tematyki piłkarskiej ograniczała sie do tego, iż wiedziałem, że się w nią gra... i kropka :ucieszony:

Sushe
07-12-2004, 14:19
Zastanawiałem sie jakie mam najstrasze wspomnienie z Legią... :hmm:

Działo się no na podwórku (roku nie pomnę), gralismy sobie w piłkę, tzn cięzko nazwać to co robiłem graniem, bo nie byłem "pełnoprawnym" uzytownikiem boiska - jako miałolat grałem, albo z rówiesnikami (jak było wolne), albo na prosbe starszych kolegów, na zasadzie - "brakuje nam jednego, chodź"...

No i w "przerwie" starsi "koledzy" rozmawiali sobie o piłce, ja sie przysłuchiwałem i było cos o jakim przegranym meczu przez Legię - ja chcąc "błysnąć" powiedziałem, że to pewnie jakieś słabiaki... okazało się, ze ja jedyny tak uwazam, a jeden z rozmówców był na tyle przewrazliwiony na tym punkcie, ze chciał mi sprzedać kopa... byłem szybszy :ucieka: - trafił kogo innego 8)

no to się wydało :O modem na Forum Legii jest zakamuflowany polonista :zlosliwy: :P :oczko:

:ucieka: :ucieka: :ucieka:
I mogę "banować" :cool: :zlosliwy:

:ban:

sam se dałem :kawa:

8)

ps. to było zastraszanie forumowicza :oczko: :ucieka:

Pajac
07-12-2004, 19:21
hmmm sezon 93/94. na pierwszy mecz zabral mnie wujek (kurde co to za wujek, co starszy 10 lat ode mnie jest :hyhy:) i jego koledzy. Zawisza Bydgoszcz i 5:0 do przodu (i jak tu sie nie zakochac :) ) a potem w tym samym sezonie derby na Konwiktorskiej (bilet do dzis na scianie) notabene ma ktos zaliczony wyjazd w wieku 9 lat? :hyhy: potem pamietam jak mialem z 10 moze 11 lat spotkanie z 3 starszymi polonistami pod Femina i to jak spierdalalem Jana Pawla do Nowolipek, a potem przez podworka (zgubilem ich gdzies w osiedlu. pierwszy i ostatni raz uciekalem wtedy przed czarnymi i w sumie pierwszy i ostatni raz widzialem ich wtedy w szalikach). a potem mialem przerwe az do 2000 roku bo wujek przestal chodzic na mecze a matka malolata nie chciala puszczac samego :(

amilo
09-12-2004, 08:30
To i ja cosik napisze... zaczynajac od poczatku... w wieku 2 lat przeprowadzole sie do Skierniewic, gdzie sie wychowalem i tak jak wiekszasc z was na pocztaku podstawowki zacolem sie interesowac pilka nozna, tylko ze konczylo sie zazwyczac na grze (kopaninie) na podworku, a takze na kupowaniu wwzystkich gazet pilkarskich (oczywiscie glownie dla plakatow :) ), w tamtym czasie dopiero poznawalem tajniki polskie ekstraklasy i glownie interesowalem sie gra reprezentacji.... W pewnym momecie trzeba bylo wybrac swoja przynaleznosc klubowa, ktora w tamtym czasie nie mogla byc inna (Skierniewice=Widzew) ale cale szczescie za co dziekuje tacie, ktory wtedy pracowal w Wawie... ktoregos dnia zapytal sie mnie czy chcem jechac na mecz-na Legie... :brawo: nawet sie sekundy nie zastanawialem (jeszcze tylko przekonac Mame i w droge ) byl to chyba poczatke sezonu 94/95... meczu a tym bardziej wyniku nie pamietam bo bardziej przezywalem cala otoczke panujaca wokol meczu niz samo spotkanie... pozniej przyszla LM i tak moja milosc to (L) sie rozwijala
pojawil sie tytlko pozniej pewniez Zonk... wkocu nie wytrzymal;em i musial sie pojchwalic kolega na podworku ze bylem na meczu a oni nie 8) , a wiadomo wszedzie Widzew :) ale jakos wytrzymalem az do kolejnego milego zaskoczenia ze strony taty... przeprowadzamy sie to sto(L)icy :D... pierwsza mysl - kiedu znow zawitam na Lazienkowskiej 3...

I tak po krotce wygladaja moje pierwsze wspomnienia dotyczace Legii

KRA
29-12-2004, 23:34
Jestem młodym człowiekiem. Mam dopiero 18 lat. Moje pierwsze zainteresowanie Legią zaczęło się w '94 kiedy Legia zdobywała majstra. Pojechałem wtedy na ostatni mecz razem z braciakiem i jego kumplami, aby świętować tytuł. Wybaczcie ale nie pamiętam z kim graliśmy, bo nawet nie wiedziałem co ja tam robię! :/ Oczywiście usiedliśmy na Żylecie. Poźniej coś się pochrzaniło. Brat przestał jeździć to i ja przestałem. Wielką miłością do Legii zapałałem kiedy grała w LM. Z zapartym tchem oglądałem jej mecze! Niestety to co się działo na stadionach w latach 90-tych (awantury itp.) sprawiło że starzy nie chcieli mnie puścić na mecz. A byłem gówniarzem i samemu się bełem, a nie miałem z kim jeździć. Na Estadio WP wróciłem dopiero (wstyd się przyznać) w 2003r. Od tamtej pory nie opuściłem żednego meczu na Łazienkowskiej, a i na paru wyjazdach się było!

Markotny
12-12-2005, 16:26
Jako że sezon ogórkowy się zaczął to odkopuje taki oto bardzo klimatyczny temacik :)


Moje pierwsze wspomnienia związane z Legią to były pokój (obecnie mój :P) mojego brata, który pamietam, że cały był ozdobiony plakatami piłkarzy (Staniek, Kowalczyk i inni). Bardzo dobrze pamietam szal (pasiak) zrobiony przez moją mame. Był on bardzo długi i jako brzdąc mały zawsze sie cały zaplatałem nim :)

Kenijczyk
12-12-2005, 21:50
z pierwszego meczu tyle pamietam, ze jak kilka lat temu pierwszy raz byłem na Legii, na ,,L'' to sie zdziwiłem jak nagle tuz przed meczem wszyscy zaczeli wstawać. to był chyba 1999 rok mecz z jakims włoskim klubem, (Vicenza lub Udinese) nawet nie pamietam.

banan
13-12-2005, 02:04
Ja miałem to szczęście że większość osób z mojej rodziny kibicuje Legii. Na mój pierwszy mecz zabrał mnie dziadek jak byłem w szóstej klasie podstawówi. Jako że dziadek mieszka w Ursusie to jechalismy stamtąd 187. Strasznie mi się spodobała podróż w takiej atmosferze. Najlepiej z tej podróży pamiętam to jak dojezdzajac do pomnika lotnika w autobusie bylo slychac wyraznie z przystanku glosne Cee.. Po wejściu na Estadio WP dosłownie zaniemówiłem. Niesamowicie mi się spodobał. Wyglądał inaczej niż w telewizji ;). Siedzieliśmy na krytej, niedaleko sektora gości. Legia grała z Ruchem Chorzów. Atmosfera po prostu mnie powaliła. Pamiętam tylko niektóre fragmenty niesamowity doping, gola Stanko Svitlicy z karnego, kibiców Ruchu, to jak dwóch piłkarzy Ruchu wyszło sam na sam z bramkarzem i jeden strzelił nad poprzeczką będąc około trzy metry przed bramką :] Legia zremisowała ten mecz 3-3. I powrót 187. To było coś niesamowitego :) Oczywiście mnie wciągnęło, tymbardziej że usłyszałem potem jeszcze wiele historii związanych z Legią własnie od dziadka, ojca i wujka. Dziadek zaczął mnie zabierać regularnie na mecze, ale na krytą, a ja bardzo chciałem pójść na mecz na Żyletę. No i poszlismy :] Tłok był niesamowity. Mimo że staliśmy na skrajnych sektorach to był ścisk. Żyleta mnie zauroczyła i już tu zostałem... Dzisiaj strasznie mi brakuje tej atmosfery z tamtych meczów :(

MTP
13-12-2005, 20:23
Jako 6 letni chłopak zacząłem ogladałem z braćmi meczyki w tv.Na wakacjach w 1993 roku brat mi uświadomił co zrobił PZPN i śpiewał Kulesza Prezerwatywa x 3 co z nim zrobi i na którym drzewie.Wracam samochodem z ojcem i pada pytanie K kto to jest Kulesza i moja odpowiedz prezerwatywa x 3.Pózniej do Warszawy przyjechali mistrzowie przy stole więc ojciec uznał że to dobry moment by pójsc na mecz.
Caly mecz to jazda :Mistrza przy stole .."
No i tak to sie zaczeło. W przedszkolu ludzie z grupy znali wszystkie hity które im śpiewalem.
Potem czasem bracia mnie zabierali na mecze pod zegar póżniej na krytą
Liga Mistrzów na zylecie całą rodzina.
Tak od 97 chodze na każdy nie licząc sił wyższych meczyk.Od 98 jeżdze choc nie na kazdy i nie moge sie zebrac by całą runde zaliczyć.

Michu
13-12-2005, 20:36
Teoretycznie mój pierwszy mecz to rok 1996, ale z racji tego że strasznie przestraszyłem się dopingu (dla mnie to były wtedy wrzaski :)) i padał deszcz tak więc wróciłem do domu. Pierwszy praktyczny meczn a Ł3 to mecz z Lechem chyba w 98/99. Było 1:1 i bramkę strzelił Zieliński - to pamiętam :oczko: Potem chodziłem sporadzycznie, a od meczu z Wisłą (1:0) w 2002 roku chodze prawie regularnie. Początkowo na Krytą teraz od 3 sezonów na Żyletę. Na szczęście problemów z chodzeniem nie mam, bo stary też lubi popatrzeć na naszych miszczów 8)

zgredos
13-12-2005, 21:13
Pamiętam mecz na którym powstała zgoda między naszymi klubami. Było to w 1978 r po meczu Polska-Portugalia 1-1 (na tym meczu też byłem a bramke z rogu strzelił Deyna). Mecz ten odbył się w Chorzowie i przez cały mecz prawie cały stadion wyzywał i gwizdał na Deyne. Kilkanaście dni po tym meczu Legia grała ligowy mecz w Sosnowcu, przed tym meczem Deyna został powitany brawami. Zaskoczeni tym byli nieliczni kibice Legii ( 20-30 osób) ale pewnie i sam Kaka. W przerwie meczu doszło do rozmów między kibicami, i tak powstała ta zgoda. Ja na Łazienkowskiej byłem kilkanaście razy wszystkie wizyty wspominam bardzo miło (no może jednej nie gdy na Centralnym szalał M.) ale to było dawno i prawie już o tym zapomniałem

Foxx
13-12-2005, 21:26
I miejmy nadzieję, że - mimo róznic politycznych ;) - jeszcze wielokrotnie nas odwiedzisz.

:lz:

Guzik
13-12-2005, 21:31
pierwsze kontakty z Legia to obserwowanie przez okno jak stara ekipa w tym i moj ojciec (wszyscy w dobrych nastrojach :]) laduja sie do fiacikow (duzych i malych) i ruszaja w kilka samochodow, ze spiewem na ustach
a pierwszy taki ze stadionem itd. to mecz orlow Gorskiego z kims tam, pamietam ze Tomaszewski wybiegl wtedy na polowe boiska i zatrzymal pilke reka :hmm: , jedyne co zapamietalem, siedzialem wtedy na Zylecie :cicho:
potem byl juz karnecik na kryta i jakos leci dalej

Mogiel
13-12-2005, 21:49
Kojarzy mi się fajna rzecz. Pierwsza połowa lat 90, blisko 92-93, biała piłka do nogi. Na piłce napisane flamastrem "Legia Mistż". Tak, przez z "ż". Heh, możliwe że jeszcze dziś gdzieś leży w piwnicy.

-Hary-
13-12-2005, 22:07
Ja miałem to szczęście że większość osób z mojej rodziny kibicuje Legii

Tez bym tak chcial...
Ja mimo 17 lat aktywnie kibicuje dosyc krotko bo okolo 3 lata. Dodajac do tego fakt ze mieszkam na Powislu to przypal jakich malo :wstyd: :hyhy: Ale wlasnie ze mna byl ten probelm ze ani nikt z rodziny nie kibicowal Legii ani w klasie nikogo oprocz kozakow w orginalnych koszulkach Legii (kiedys promocja (bez skojarzen :chytry: ) byla w Nike'u przed wejsciem Adidasa) , kto by mnie zaprowadzil czy zachecil do pojscia na stadion nie bylo.
Jakos tak sie zdarzylo ze w lato 98 kupilem NL kupowalem, kupowalem (a nie jak pare osob na tym froum -"kupYwalem :/ ")... i nagle przerwa ze 2 miechy. Legia dostala w dupe 1:4 od Wisełki a ja zaprzestalem interesownia sie wynikami Legii :wstyd: Taki to bylem 10-letni kibic... No ale w koncu, po paru latach namawiania tata zgodzil sie ze mna pojsc do tego zrodla wszelkiego, zla i bandytyzmu (a wszystko przez te j***ne media :zly: ). Tata zostal w domu a ja na Ł3. Tyle ze na Zylete sie przenioslem... i zylem dlugo i szczesliwie :ucieka:

END....
8)

baranek
14-12-2005, 11:58
Tez bym tak chcial...
Ja mimo 17 lat aktywnie kibicuje dosyc krotko bo okolo 3 lata. Dodajac do tego fakt ze mieszkam na Powislu to przypal jakich malo wstyd hyhy Ale wlasnie ze mna byl ten probelm ze ani nikt z rodziny nie kibicowal Legii ani w klasie nikogo oprocz kozakow w orginalnych koszulkach Legii (kiedys promocja (bez skojarzen chytry ) byla w Nike'u przed wejsciem Adidasa) , kto by mnie zaprowadzil czy zachecil do pojscia na stadion nie bylo.
Jakos tak sie zdarzylo ze w lato 98 kupilem NL kupowalem, kupowalem (a nie jak pare osob na tym froum -"kupYwalem :/ ")... i nagle przerwa ze 2 miechy. Legia dostala w dupe 1:4 od Wisełki a ja zaprzestalem interesownia sie wynikami Legii wstyd Taki to bylem 10-letni kibic... No ale w koncu, po paru latach namawiania tata zgodzil sie ze mna pojsc do tego zrodla wszelkiego, zla i bandytyzmu (a wszystko przez te j***ne media zly ). Tata zostal w domu a ja na Ł3. Tyle ze na Zylete sie przenioslem... i zylem dlugo i szczesliwie ucieka



Moja historia jest niemal identyczna. Nikt, poprostu nikt w mojej rodzinie się nie interesował piłką. No, może poza wujkiem, ale on był kibicem ŁKS-u :/ Piłką nożną i zarazem Legią interesować zacząłem się podczas mundialu we Francji. Potem była koszulka Mięciela i pierwszy szalik. Pierwszy mecz Legii, który widziałem w telewizji, to był pojedynek z Widzewem, ale w którym roku to nie pamiętam. Lecz z biegiem lat coraz bardziej zacząłem się interesować nie tyle boiskiem, co trybunami. Dlatego bardzo chciałem pójść na mecz. Wówczas nastąpił zdecydowany opór rodziców, lecz z biegiem czasu ojciec zmiękł i poszliśmy. Aktualnie jestem na Legii 4. sezon. Początki na Krytej, potem cały czas Żyleta. No i zobaczymy, co będzie dalej, ale wątpię, żeby coś się w tej kwestii w moim życiu zmieniło.

boss_corleone
14-12-2005, 12:35
Pierwsze wspomnienie zwiazane z Legia to pierwszy wyjazd na Legie w 94/95 (?) do Zabrza na Gornik, nastepnie wyjazd z Legia do Katowic gdzie bylo nas tysiak ! Od tamtej pory oddalem Legii czesc swojego serca.

Podróżnik
15-12-2005, 12:27
Moje pierwsze wspomnienia siegaja roku 1985 kolega wkręcił mnie w to wszystko kolega z klasy który miał już kilka spotkań na koncie Jego opowieści zrobiły na mnie spore wrażenie i zaczeliśmy planować wspólny wyjazd na mecz pucharowy Legia grała wtedy z Videotonem .Zapytałem ojca czy moge z kolega pojechac na mecz i jak się mozna domyśleć odpowiedz była negatywna a że ojciec nie był wtedy w najlepszym nastroju więc poddałem sie już na starcie :oczko:
Jednak mecz ten ogladałem w TV (jest to pierwszy mecz podczas którego zacząłem się utożsamiać z tym klubem) po wygraniu pierwszego meczu na Węgrzech 1:0 Legie satysfakcjonował remis jednak do przerwy goście odrobili straty i dopiero w drugiej połowie wyrównując bramke głową zdobył Dziekanowski.Nastepnym przeciwnikiem był wielki Inter w pierwszym meczu Legia zremisowała na wyjezdzie 0:0 więc ze sporymi nadziejami na awans planowałem że tym razem musze pojechać i musze przyznac że nie odpuściłem ojcu tak łatwo jak pierwszym razem i cała rozmowa skończyła się ostrzejszą wymianą zdań a skończyło się na tym ze oznaimiłem że i tak pojade a w zamian usłyszałem że jak pjade to nie miam poco wracać :zly:
Musze przyznac ze tym argumentem poniżej pasa ojciec odniósł kolejny sukces bo kiedy zblizała się godzina wyjazdu po prostu z tchórzyłem i obejrzałem ten mecz znowu w TV.Rok pózniej znowu na Łazienkowska przyjeżdzał Inter jednak tym razem po aferze w klejowej :cicho: w jaka byłem zamieszany nawet nie próbowałem walczyć pozwolenie na wyjazd !!!Dopiero 26 sierpnia 1987 roku udało mi sie pierwszy raz obejrzeć Legie na żywo niestety debiut nie był najlepszy bo przegraliśmy wtedy 0:1 ale atmosfera spodobała się na tyle że wiedziałem już wtedy że bede dla Legii częściej odwiedzał ten stadion a jak sie pózniej okazało nie tylko ten
P.S
Ponieważ do ukończenia 18 lat nigdy nie dostałem pozwolenia na oficjalny wyjazd na mecz wyjazdowy to czasami dochodziło do bardzo smiesznych sytuacji ale to już opowieści na inną okazje

gdanski 2TM2,3
15-12-2005, 17:23
Pierwszy świadomy kontakt ze słowem "Legia"... jakoś tak miałem 8-9 latek ( :hmm: ). Nie pamiętam dokładnie okoliczności, ale to coś z pewnością związanego z Lechią 8)

Pierwszy raz na żywo, początek lat osiemdziesiątych: Lechia-Legia 0:2. Po wyborach do Sejmu, Dziekanowski w telewizji zachęcał do głosowania, na trybunach jeden wielki krzyk: "So-li-darność" i "Dzie-ka-nowski na wy-bory" ...

Pierwszy raz na żywo w Warszawie: Legia-Bayern 3:7. Szok. Pierwszy raz widziałem na żywo prawdziwe wielkie gwiazdy futbolu. I Johny Ekstroem na szpicy :O Jednak w pamięci najbardziej utkwiła mi fryzura afro Robakiewicza :O No i oczywiście świetna atmosfera na trybunach, pomimo raczej kompromitującej porażki.

I poleciało...

Pzdr

-Hary-
15-12-2005, 19:14
Zapomnialem dodac prawdopodobnie pierwszego momentu kiedy uslyszalem o Legii.
Otoz w mojej klasie w podstawowce byli blizniacy, ktorzy mieli kogos z rodziny w jakies wiekszej drukarni. Z tego powodu (chyba zeby sie popisac :oczko: ) przynosili nam co jakis czas takie duze plakaty. No i pewnego razu przyniesli pare plakatow Legii. Bylo to w roku 97 bo plakaty te zostaly wydrukowane z okazji zdobycia PP. Wtedy wlasnie chyba pierwszy raz widzialem wszystkich pilkarzy i chyba z tego wlasnie zrodla zaczalem nauke imion i nazwisk naszych grajkow :hyhy: Fajnie bylo pozniej ogladac ten plakat i patrzec na fryzurke Mieciela czy Szamo.
Oczywiscie plakat mam do dzis.. :oczko:

Dżon
15-12-2005, 22:52
A moje pierwsze wspomnienia z Legią były dosyć nietypowe - na lekcję w 1 klasie podstawówki przyszli panowie z Legii i wybierali chłopaczków wyglądających na wysportowanych bo był nabór do różnych sekcji CWKS. Z naszej klasy 3ech szczęściarzy, w tym ja (LOL!) mieliśmy przyjść na testy sprawnościowe do jakiejś hali CWKSu, która była syfna, kazali robić gwiazdę, której nie umiałem (i nie umiem :hyhy: ), podciągać się etc. Nie załapałem się, ale z tymi kolegami 2ma darliśmy się na wybiegu szkolnym że "Jesteśmy legionistami!" (co jakaś starsza panna skwitowała słowami: "Taaa, a ja jestem królowa angielska" :efoch: ).

Potem (w latach mistrzowskich) to już każdy na Śródmieściu, gdzie się wychowywałem, chciał być na boisku Leszkiem Piszem - nie wiedziałem kto to jest, wyobrażałem sobie jak jakiegoś herosa, giganta, a tu się okazało że to kurdupel z wąsikiem :hyhy:

Na Śródmieściu nie było wyboru :ucieszony:

jarecki_
27-01-2006, 23:09
Kto mnie zarazil Legia..?? Chrzestny ktory jezdzil na kazdy mecz z ekipa z Socho do tego ojciec tez fan Legii ale bardziej w kapciach :hyhy:

pierwsze wspomnienie z Legia to zarazem pierwsza rzecz jaka pamietam z mojego zycia :ucieszony: taki mecz z Gornikiem w Zabrzu... Legia przegrywala 2-0 i 2x Leszek Pisz z wolnego i 2-2..a potem karny dla gornika w 90 min i w plecy... :/

no a potem placz na 1-2 i 2-3 z Widzewem.. wtedy moja mam pierwszy raz przestrasszyla sie mej milosci do Legii :hyhy:

PelePW
28-01-2006, 22:57
Moja przygoda z piłką zaczęła się tak jak u każdego dzieciaka. Najpierw wpsólna gra z chłopakami na osiedlu... Codzienne mecze... Pamiętam do dziś jeden z tych meczów. Tj. dzielenie się przed i wybieranie nazw drużyn. Ja byłem w Atletico, graliśmy przeciw Barcelonie. Wtedy nie miałem dużego pojęcia o klubach piłkarskich, bo tamte nazwy kojarzyły mi się z wyrobami wędliniarskimi :wstyd: Minęło trochę czasu... Była środa, coś koło 21. Nikogo nie było w domu, skończyłem bawić się klockami Lego i postanowiłem pooglądać telewizję. Nie było nic ciekawego, żadnego filmu. W pewnej chwili patrzę, a tu pokazują mecz piłkarski :hyhy: Komentator zaczyna mówić jakie drużyny znajdują się na boisku... Okazało się, iż Widzew grał z Borussią Dortmund :O Widzew prowadził już 2-0. Wtedy myślałem, że jest to najlepszy klub w Europie. Nawet wyrównanie na 2-2 tego nie zmieniło. Moją drużyną stał się łódzki Widzew... Od tego momentu w telegazecie śledziłem wyniki Łodzian... Tzn. tylko tabelę. Meczów w telewizji nie oglądałem, bo nie mogłem na nie natrafić :chytry: Aż przyszła przedostatnia kolejka sezonu... Widzew przyjechał do Stolicy... Byłem przed TV. Legia prowadziła 2-0. W moich oczach łzy. Widzew strzela na 1-2, dzika radość. 2-2, jeszcze większa radość. 3-2 - mistrz Polski, to było piękne. Namawiałem rodziców, aby mnie zabrali na mecz do Łodzi. Obiecali, że jak w którejś klasie podstawówki będę miał świadectwo z czerwonym paskiem to mnie zawiozą. Wyniki w nauce były dobre, lecz rodzice nie chcieli tego wynagrodzić 8) Miłość do Widzewa robiła się coraz mniejsza, wygasała... Postanowiłem poszukać sobie nowego klubu. Wziąłem gazetę z tabelą 1 ligi do ręki i zacząłem szukać nowego klubu. Znalazłem. W niedługim czasie postanowiłem się wybrać na mecz. Graliśmy z FC Kopenhaga, spodobała mi się atmosfera. Postanowiłem iść na kolejny mecz, na Radzionków w lidze... Wygraliśmy. Wciągnąłem się, zacząłem bywać na stadionie regularnie. Stałem się Polonistą :hyhy:

A, co do pierwszego meczu na Legii. To finał Pucharu Ligi. Aha, odnotowałem też wyjazd z Legią na Pogoń Szczecin. Ale tak poważnie, to byłem na wakacjach w Szczecinie i poszedłem z nudów. Jednak nie żałuję, bo to było, gdy Pogoń zdobywała vicemistrza. Niezła klima była na trybunach. Co do Szczecina, to byłem też na meczu Pogoń - ŁKS w sezonie, kiedy Łodzianie bronili majstra. Pozdro.

matx
28-01-2006, 23:07
Postanowiłem poszukać sobie nowego klubu. Wziąłem gazetę z tabelą 1 ligi do ręki i zacząłem szukać nowego klubu. Znalazłem.

:O :hmm:

Flip
28-01-2006, 23:10
Postanowiłem poszukać sobie nowego klubu. Wziąłem gazetę z tabelą 1 ligi do ręki i zacząłem szukać nowego klubu. Znalazłem.

:O :hmm:

ale mu się pechowo trafiło :kurde:

Paolo'
28-01-2006, 23:19
Pele, a z jakiego miasta jesteś?
Pytam z ciekawości, bo nie napisałes w profilu.
:oczko:

PelePW
28-01-2006, 23:27
Pele, a z jakiego miasta jesteś?
Pytam z ciekawości, bo nie napisałes w profilu.
:oczko:

Mieszkam około 15km od Warszawy... :hyhy: Co do zdziwienia, dlaczego postanowiłem poszukać nowego klubu... Po prostu byłem realistą, mialem małe szanse jeździć na Widzew... A miłość platoniczna nie interesowała mnie :hyhy: :oczko: Do dzisiejszego dnia nie żałuję, iż wybrałem Polonię. Oczywiście Legia nie wchodziła w grę, ponieważ od dzieciństwa nie przepadałem za tym klubem (bez napinki, piszę szczerze). Zastanawiałem się nawet, aby jeździć na mecze Petrochemii Płock, lecz to był głupi pomysł 8)

DOPISEK: Nie ma za co. Aha, nie chciałem rozmywać tematu. Mam prośbę do modów. Czy możliwe jest zastąpienie w profilu pojęcia ''Legionista'' pojęciem ''Polonista'' oraz wstawieniem herbu Polonii w miejsce eLki? Z góry dziękuję.

Paolo'
28-01-2006, 23:38
Dzięki za odpowiedź.
Interesujące... :hmm:

arczi
29-01-2006, 11:27
Panie PelePW. Skoro szukales sobie klubu dla siebie w gazecie, rozumiem, ze sugerowales sie owczesnymi wynikami sportowymi. Domyslam sie ze byl to rok 2000, kiedy to Polonia zdobywala MP. Jak sie w takim razie odnosisz do obecnych wynikow swojej druzyny. Konsekwencja zamienila sie w milosc? Jakos nie wierze...
A... i jeszcze jedno pytanko.
Skoro piszesz, ze nie znales sie na pilce, a Barca, oraz Atletico kojarzyly ci sie z wyrobami wedliniarskimi, to czemu piszesz, ze od dziecinstwa nie darzyles sympatia Legii? Z czym ci sie wtedy kojarzyla? Z Freddym Krugerem? Czy tez moze z producentem protez konczyn dolnych?

b3nito
29-01-2006, 11:34
Pele, a z jakiego miasta jesteś?
Pytam z ciekawości, bo nie napisałes w profilu.
:oczko:

Mieszkam około 15km od Warszawy... :hyhy: Co do zdziwienia, dlaczego postanowiłem poszukać nowego klubu... Po prostu byłem realistą, mialem małe szanse jeździć na Widzew... A miłość platoniczna nie interesowała mnie :hyhy: :oczko: Do dzisiejszego dnia nie żałuję, iż wybrałem Polonię. Oczywiście Legia nie wchodziła w grę, ponieważ od dzieciństwa nie przepadałem za tym klubem (bez napinki, piszę szczerze). Zastanawiałem się nawet, aby jeździć na mecze Petrochemii Płock, lecz to był głupi pomysł 8)

DOPISEK: Nie ma za co. Aha, nie chciałem rozmywać tematu. Mam prośbę do modów. Czy możliwe jest zastąpienie w profilu pojęcia ''Legionista'' pojęciem ''Polonista'' oraz wstawieniem herbu Polonii w miejsce eLki? Z góry dziękuję.


A w niektorych kregach mawia sie ze Polonisci to rodowici warszawiacy :oczko:

Pan Artysta
29-01-2006, 11:54
:kurde:

Fester
29-01-2006, 12:08
przezut! ;]

Raffi
29-01-2006, 12:13
prosba - o skierowanie dalszych wypowiedzi na bardziej legijne wspomnienia. Starczy tego ;)

PelePW
29-01-2006, 14:35
Panie PelePW. Skoro szukales sobie klubu dla siebie w gazecie, rozumiem, ze sugerowales sie owczesnymi wynikami sportowymi. Domyslam sie ze byl to rok 2000, kiedy to Polonia zdobywala MP. Jak sie w takim razie odnosisz do obecnych wynikow swojej druzyny. Konsekwencja zamienila sie w milosc? Jakos nie wierze...
A... i jeszcze jedno pytanko.
Skoro piszesz, ze nie znales sie na pilce, a Barca, oraz Atletico kojarzyly ci sie z wyrobami wedliniarskimi, to czemu piszesz, ze od dziecinstwa nie darzyles sympatia Legii? Z czym ci sie wtedy kojarzyla? Z Freddym Krugerem? Czy tez moze z producentem protez konczyn dolnych?

Gazeta była użyta jako przenośnia, więc nie musisz tego interpretować dosłownie :oczko: Co do roku to pomyłka... Mecz Pucharu Intertoto graliśmy 10 lipca 1999 roku (mam właśnie przed sobą bilet). Nie mogłem się spodziewać, iż Polonia będzie wkrótce mistrzem. Napiszę więcej, myślałem, że to Wisła sięgnie po tytuł (komplet punktów w pierwszych 5 kolejkach). Co do obecnych wyników, kiedyś miejsce w tabeli było dla mnie ważne, zajęcie 4 miejsca traktowałem jako porażkę. Ale z wiekiem zmieniło się to diametralnie. W chwili obecnej wyniki są tragiczne. Jeżeli spadniemy, to i tak będę chodził na 2 ligę. W chwili obecnej nie interesuję się tak bardzo wynikami.
Wyroby wędliniarskie :hyhy: Napisałem wcześniej, że to było pierwsze zetknięcie z nazwami zespołów piłkarskich - pierwsza klasa podstawówki (siedmiotatek). Widzewem zacząłem się interesować od pamiętnego meczu z Borussią Dortmund. Legii zacząłem nie lubić od meczu L-W 2-3... Duży wpływ na to miały również animozje wewnątrzklasowe na linni Widzewiacy - Legioniści 8) :hyhy: Więc był to już okres drugiej, trzeciej klasy podstawówki.
Mam nadzieję, że wytłumaczyłem Ci wszystko klarownie. Nie chcę, aby doszło do jakiejś napinki.


A w niektorych kregach mawia sie ze Polonisci to rodowici warszawiacy :oczko:

Wiem, że to jest ironia. Ale odniosę się do wyżej napisanego zdania. Wiadomo przecież, że klub z dużego miasta posiada również kibiców w innych miasteczkach. Dobrym przykładem jest również ŁKS Łódź - klub Rodowitych Łodzian. Na mecze Rycerzy Wiosny jeździ wielu kibiców z Włocławka, Konstantynowa i tak dalej... Nikt im nie robi problemów z powodu miejsca zamieszkania...


przezut! ;]

Heh :oczko:


prosba - o skierowanie dalszych wypowiedzi na bardziej legijne wspomnienia. Starczy tego :oczko:

Sorry, że rozmyłem. Ale musiałem odpowiedzieć na ostatnie posty. Jeżeli ktoś chce prowadzić dalszą polemikę to zapraszam na priv. Aha, dzięki za zmiany w profilu.

upadly_aniol
30-01-2006, 00:38
u mnie zaczeło sie od ogladania w tv z Tatusiem :P to było w podstawówce... (oj dawno :hyhy: ) no i nie było mowy o pójściu na stadion...
potem koledzy...troche wagarów i wizyt na stadionie w godzinach rannych(kanapki smakowaly wspaniale)
a potem nie było już siły... nawet Ojca wciągnełam ponownie w kibicowanie na stadionie :P
i paru innych barankow tez nawróciłam :hyhy:

(L)ebil
30-01-2006, 23:57
: Napisałem wcześniej, że to było pierwsze zetknięcie z nazwami zespołów piłkarskich - pierwsza klasa podstawówki (siedmiotatek). Widzewem zacząłem się interesować od pamiętnego meczu z Borussią Dortmund. Legii zacząłem nie lubić od meczu L-W 2-3... Duży wpływ na to miały również animozje wewnątrzklasowe na linni Widzewiacy - Legioniści 8) :hyhy: Więc był to już okres drugiej, trzeciej klasy podstawówki.
Mam nadzieję, że wytłumaczyłem Ci wszystko klarownie. Nie chcę, aby doszło do jakiejś napinki.


Troche sie mieszasz w zeznaniach.W jednym miejscu piszesz,ze pilka i Widzewem zaczales interesowac sie od meczu z Dortmundem.W innym miejscu,ze Legia nie wchodzila w rachube od 2-3(notabene juz jako kibic Widzewa-tak piszesz-bardzo sie cieszyles z jego zwyciestwa w Warszawie).Ja nie pamietam drogi Widzewa w LM i nie chce mi sie sprawdzawc,czy to byl sezon po 1-2,czy ten po 2-3,ale wiem,ze
twoje wytlumaczenie,dlaczego nie Legia jest bardzo pokretne.Bo mecz Widzewa z Dortmundem nie odbywal sie w dniu meczu Legii z Widzewem,a tylko wtedy tlumaczenia (Twoje) bylyby logiczne.


Wiem, że to jest ironia. Ale odniosę się do wyżej napisanego zdania. Wiadomo przecież, że klub z dużego miasta posiada również kibiców w innych miasteczkach. Dobrym przykładem jest również ŁKS Łódź - klub Rodowitych Łodzian. Na mecze Rycerzy Wiosny jeździ wielu kibiców z Włocławka, Konstantynowa i tak dalej... Nikt im nie robi problemów z powodu miejsca zamieszkania...



Masz racje.Kluby z tradycjami maja kibicow nie tylko w swoim miescie.Ale sa tez takie kluby,ktorych kibice wpieraja sobie i innym,ze ich klub jest z tradycjami.Twoi wspolplemiency(jeszcze jak byleś niemowlakiem,albo jeszcze wczesniej spiewali o kibicach Legii ,,Ursus,Blonie,Falenica to jest Legii Klub Kibica",to wy macie na plocie jakies barwy z napisem Rodowici Warszawiacy.A rzeczywistosc jest taka,ze kibice Polonii zmiesciliby sie bez problemu na kilku lawkach w jakims nieduzym warszawskim parku,ze znaczna ich czesc to rowniez przyjezdni i naplywowi.
I dlatego Tobie zostalo wypomniane pochodzenie(notabene-jest dla mnie rzecza niewytlumaczalna jak mozna urodzic sie i zyc 15 km o Warszawy i byc kibicem Widzewa-czyli taj jak Ty na poczatku).

Kempes
31-01-2006, 00:36
Niech napisze ,że Widzew zajebongo bo Citki w Czempionsach grali ,a potem transfer do KSP przez ''gazete'' - natomiast Legia koło dupy latała bo ... bo zajebongo czempions Widzew jej nie lubił.

Wprost i szczerze :zlosliwy:

Moja przygoda ?

Mam ojca fanatyka. Na Legie jeździ ze 25 lat ,bywalec wielu wyjazdów i .. ogólnie pochłonięty tym wszystkim. Od małego opatulał mnie w różne szaliki ,śpiewał ''kołysanki'' jak matka wychodziła i dbał o moją edukacje - nie było innego wyjścia.

Pamiętam jego wybuchy radości i śpiewy kiedy oglądaliśmy 1-1 z Górnikiem czy lige mistrzów ( jak przez mgłe ,ale pamiętam ... choć niewiele rozumiałem ). Pamiętam również jego płacz po 2-3 z Robotniczym Towarzystwem Sportowym - sam sie poryczałem - już mi coś w bani świtało.

Dlatego właśnie namawiałem ,namawiałe ,namawiałem aż zabrał mnie na upragniony ''mecz''. Trybuna kryta 98 rok i 2-1 ze Stomilem. Oczywiście śpiewy ,piłkarze na wyciągnięcie ręki i cała reszta od razu mnie pierdolnęła w czaszke - standardzik.
Pobyłem z nim na tej krytej pare lat ( nie zapomne jak lecieliśmy 5 rzedów niżej po bramie Czereszewskiego z Udine ) ,aż przyszedł mecz .... Rangers - Machaczkala 8)

Tacie delikatnie mówiąc - mecz ów koło ***** latał - więc postanowione : jade sobie po bilet i sam wbijam sie na tą słynną żyLete co to tam same najgłośniejsze ludy siedzą 8)

Ku rozpaczy taty - od tego momentu ,stałem sie samodzielną jednostką. Ale z serduchem już odpowiednio nakierowanym.

Pesto
31-01-2006, 00:39
Mieszkam około 15km od Warszawy... :hyhy: Co do zdziwienia, dlaczego postanowiłem poszukać nowego klubu... Po prostu byłem realistą, mialem małe szanse jeździć na Widzew... A miłość platoniczna nie interesowała mnie :hyhy: :oczko: Do dzisiejszego dnia nie żałuję, iż wybrałem Polonię.

Fanatyk z ciebie. Prawdziwy fanatyk.

Mieszkasz 15 km od Warszawy ===> do Łodzi masz 110 - 150 km (zależy z której strony mieszkasz).
Pomijam już taki detal , że Polonia i Widzew żyją z sobą jak pies z kotem.

Nic jednak straconego ... kiedyś możesz zamieszkać bardziej na zachód ===> Łowicz/Rawa/Piotrków , a wtedy twoje uczucie do Polonii może stopniowo osłabnąć na rzecz Widzewa. W końcu po co ci miłość platoniczna.

Tak dla twojej wiadomości : ja na swój debiut na Ł3 odczekałem 10 lat , choć do Warszawy mam troszkę dalej niż ty do Łodzi.

z szyderczym pozdrowieniem 8)

Raffi
31-01-2006, 00:41
możecie już ZEJSĆ z tego tematu? :zly:

b3nito
31-01-2006, 14:11
Moja milosc do Legii rozpoczela sie chyba z 10 lat temu. Najpierw chodzilem na Polonie gdzie bylem w miare znany. Zreszta do dzis wspominaja tam Benito...
Potem jednak przeprowadzilem sie na Mokotow i musialem poszukac nowej
druzyny gdyz milosc platoniczna mi nie odpowiadala. Wzialem wiec Trybune Ludu
i zaczalem przegladac tabele...
Najpierw zainteresowala mnie Gwardia ale zdziwila mnie obecnosc takich druzyn jak
Mlawa, Opoczno, Zabki ( pozdro Juras;) ) . Okazalo sie ze pomylilem strony i szukam w 3 lidze...
Przerzucielm na 1 i zaczalem sprawdzac co mam najblizej. Okazalo sie ze Legia ktorej nigdy nie lubilem. Druzyna ta miala kibicow tylko poza Warszawa na takich zadupiach
jak Pruszkow, Grodzisk Maz. , Sulejowek, Karczew itd. Niestety linijka okazala sie bezwzgledna...najmniej centymetrow bylo na Lazienkowska wiec byla szansa nie na platonicza ale na ...(fizyczna? :O .... :hyhy: )
Poczatki byly trudne, nie moglem odnalezc sie w nowej rzeczywistosci , na trybunach sami troglodyci , antysemici, skinheadzi itd. Jednak teraz zaswiecilo sloneczko. Wujek Stefan powiedzial ze rozpedzi to bydlo na 4 wiatry a wtedy w spokoju bede mogl pozerac moj ulubiony popcorn i popijac bynajmniej nie lightowa
cocacola.

Koko
31-01-2006, 22:47
Moje pierwsze wspomnienia to Legia w LM. Miałem wtedy 10 lat siedziałem sobie u babci na wsi i w wiadomościach podali, że do przerwy Legia remisuje z Goteborgiem 0:0 a stoi przed wielką szansą awansu do LM. Wcześniej wiedziałem coś tam o Legii, ale jak usłyszałem ze to historyczne wydarzenie to niecierpliwie czekałem na wynik meczu i usłyszałem ze 1:0 ;) Po dwóch tygodniach byłem w Zabrzu u braci (fanatycy Górnika), wtedy oni mieli gdzieś po 14 lat, razem wyciagnelismy tv przed dom i wśród zadymionych bloków (taka typowa śląska sceneria) ogladalismy mecz. Wszyscy kibicowalismy Legii of kors, a przylaczylo sie tez 3 kolegów moich braci i wujek :) No i tak to sie zaczelo. Oczekiwania na każdy mecz Legii w LM, liga (choć dostep do tv mialem wtedy mały i rzadko coś ogladalem). Po jakims czasie robiłem wszystko zeby pojsc na Legię i poszedłem na Stomil w '97. A potem to dopiero wiosna 2000 i mecz z Górnikiem. W podstawówce cały czas rozsławiałem Legię i miałem sporo sprzeczek bo miałem dwóch polonistów w klasie, ale to były takie dzieciece utarczki. To wszystko spowodowało, że Legię mam w sercu do dziś i tak już zostanie na wieki ;)

Sokol
01-02-2006, 01:13
Po jakims czasie robiłem wszystko zeby pojsc na Legię i poszedłem na Stomil w '97.


Trybuna kryta 98 rok i 2-1 ze Stomilem.

hehe wszyscy z tym Stomilem :P
ja.. '99 Kryta 1-0 :paker:

Koko
01-02-2006, 02:13
Dlatego żał, że Stomil teraz tak nisko bo sentyment i wspomnienia do nich mam :)

A swoja droga może i to był rok '98 tak jak u Kempesa. Pamietam, że Czereszewski wtedy strzelił i Zieliński. Ale roku dokładnie nie pamietam :hmm:

Sokol
01-02-2006, 02:29
a ten mecz nie byl przypadkiem na 1 okladce NL ? :>
wiem ze w '99 Czereszewski strzelil z ok 25metrow :)

Koko
01-02-2006, 11:10
a ten mecz nie byl przypadkiem na 1 okladce NL ? :>
wiem ze w '99 Czereszewski strzelil z ok 25metrow :)

Z tym pierwszym to nie wiem bo wtedy jeszcze nie czytałem NL :>
A co do drugiego to chyba strzelił głową :P i na pewno wcześniej to było niż '99.

b3nito
01-02-2006, 11:50
w 97 :chytry:

Sokol
01-02-2006, 12:41
a ten mecz nie byl przypadkiem na 1 okladce NL ? :>
wiem ze w '99 Czereszewski strzelil z ok 25metrow :)

Z tym pierwszym to nie wiem bo wtedy jeszcze nie czytałem NL :>
A co do drugiego to chyba strzelił głową :P i na pewno wcześniej to było niż '99.
ale wiem ze na bank w '99 strzelil z 25 metrow, nie wiem co bylo wczesniej ;)

matx
01-02-2006, 13:10
Po jakims czasie robiłem wszystko zeby pojsc na Legię i poszedłem na Stomil w '97.


Trybuna kryta 98 rok i 2-1 ze Stomilem.

hehe wszyscy z tym Stomilem :P
ja.. '99 Kryta 1-0 :paker:

Ja Legię pierwszy raz na żywo też widziałem w meczu ze Stmilem.. Olsztyn 2001 - incognito... :cicho: ..z tego co pamiętam to 2:1 w plecy... a na Łazienkowską trafiłem pierwszy raz wiosną 2002 ( niewiele dłuzej mieszkam w Warszawie ) na mecz z Odrą - bardzo udany debiut - 8) i tak już zostało. Natmiast emocjonalnie zwiazany z Legią jestem od pamiętnej porazki 2:3 z Widzewem.. od tamtej chwili wiedziałem już na pewno, że serce mogę oddać tylko Legii... ;)

Herman
01-02-2006, 16:58
U mnie prosta sprawa - starszy Legionista od lat, to samo dziadek.Kilka meczów w telewizorze i decyzja szybka - na mecz.Moj debiut to final pp z Gieksą w 1995 roku. Oczywiscie mega awantura, stary mnie zaslanial, zeby mnie polewaczka zbytnio nie sponiewierała (bylem preznym 7 latkiem).
Nastepny mecz to 4:2 z Rakowem pozniej to juz nie pamietam.
Legia to fajna sprawa.

jarecki_
01-02-2006, 20:59
co do meczu ze Stomilem byl to mecz na jesieni 97... pierwszy nr Naszej Legii byl po tym meczu :) Pamietam bo byl to rowniez moj pierwszy mecz na Legii..rowniez Kryta :oczko: wynik..?? 2-1.. LEgia przegrywala 1-0 a potem CZereszewski 45 minuta z 25 metrwo... i w drygiej polowie KUcharski glowka z kontry ;)

Koko
01-02-2006, 23:28
co do meczu ze Stomilem byl to mecz na jesieni 97... pierwszy nr Naszej Legii byl po tym meczu :) Pamietam bo byl to rowniez moj pierwszy mecz na Legii..rowniez Kryta :oczko: wynik..?? 2-1.. LEgia przegrywala 1-0 a potem CZereszewski 45 minuta z 25 metrwo... i w drygiej polowie KUcharski glowka z kontry ;)

Kurde :O to mam słabsza pamiec niz myslalem :) Sprawdziłem w statystykach. I to było 5 kwietnia '97 a gole strzelili Zieliński i Kucharski tak wiec troche namotałem ;) Ale ze Zielu strzelił to coś mi świtało :)

A takiego meczu jak piszesz nie znalazłem niestety :P wiec tez coś namotałes :P

MK
01-02-2006, 23:32
Legia na początku mojego dzieciństwa zapisała się w mojej świadomości przede wszystkim meczami w TV, ale też napisami na murach, pijaną (czasem trzeźwą :oczko: ) "starszyzną osiedlową" wyśpiewującą pieśni wielbiące nasz klub między blokami, oraz widokiem w wieku może 5 lat całego wypełnionego kibicami wymachującymi szalikami i flagami rozśpiewanego Ikarusa jadącego trasą Łazienkowską. Oczywiście mama nie zapomniała mi wytłumaczyć, że to właśnie jest margines i wandale, chociaż mimo wszystko nawet podobała jej się ta cała atmosfera towarzysząca kibicom w drodze na stadion 8) Moim symbolem początku fascynacji Legią były charakterystyczne lazurowe(?) koszulki adidasa z logiem FSO, oraz idole z podwórkowych boisk tacy jak Leszek Pisz, "Beret" czy "Kowal". Jeszcze wcześniej słyszałem oczywiście mrożące krew w żyłach historie o wojnach, bitwach, zabitych i masakrach na stadionach, które pięknie ukazywała mi telewizja, wtedy przyrzekłem sobie jako może 7 latek, ze nigdy w życiu nie pójde na mecz piłkarki...

Oczywiście byłem zadeklarowanym niepraktykującym Legionistą, wiedziałem też kilka podstawowych rzeczy wpajanych mi przez starszych kolegów z osiedla, na przykład takich jak to, że Widzew, Polonia i Lech to największe zło (nie będę przytaczał cytatów 8) ) Przycichł trochę okres Legijnego szału po LM, a ja nadal coś czułem do tego klubu, w końcu nastał pamiętny mecz z Widzewem w '97 który oglądałem w TV po tym meczu strasznie się załamałem, nie mówiąc już o stanie psychiki praktykujących kibiców, których reakcje widziałem po powrocie z meczu. Wydaje mi się, że przełomowe wydarzenie świadczące o tym, że zostanę Legionistą nastąpiło dzień po tym meczu. Poszedłem do szkoły (wtedy 4 klasa podstawówki, czyli miałem jakieś 11lat) i nagle na WF-ie, większość moich kumpli zaczęła śpiewać pieśni sławiące Polonie, twierdząc, że Legia to dziady i sprzedała mecz. Wtedy doszło do mnie, że to nie w porządku, że nie można tak po prostu odwrócić się od czegoś tylko ze względu na chwile słabości, było to wbrew mojemu gówniarskiemu ego i stwierdziłem, że nie będę jak reszta i mam ich głęboko w dupie. Po kliku dniach Legia zdobyła Superpuchar Polski wygrywając z ŁKS-em od tamtej pory zaczełem kupować Naszą Legie. Nie ukrywam, że to właśnie ta gazeta najbarziej napaliła mnie na przyjście na stadion, tam czytałem na bieżąco o różnych atrakcjach jakie towarzyszą byciu kibicem i nie ukrywam, że to zawsze troche bardziej mnie ciekawiło od samej otoczki sportowej. Niestety w rodzinie nie miałem, absolutnie żadnych tradycji kibicowskich, ani nawet fascynacji piłką nożną, jedynym czynnikiem który zaciągnął mnie na stadion byli koledzy i Nasza Legia. NL kształtowało mój kibicowski światopogląd i dzięki temu nie byłem zupełnie "zielony" kiedy pierwszy raz poszedłem na mecz...

Było to w roku 1999 na wiosne, graliśmy wtedy z ŁKS-em w Pucharze ligi. Na mecz miałem zamiar wybrać się już dawno, ale okazja nadarzyła się dopiero wtedy, bo nasza osiedlowa drużyna wygrała darmowe bilety (nawet nie było mowy, aby kupili mi je rodzice i mnie zabrali). Oczywiście mogłem iść tylko i wyłącznie pod warunkiem, że pójdzie z nami tata mojego kolegi. Z racji, że nie był to żaden szlagierowy mecz, praktycznie wogóle nie odczułem klimatu podróży na stadion. W końcu dotarliśmy. Zasiedliśmy całą grupą na krytej, moje oczy skierowały się odrazu w strone osławionej Żylety, która tego dnia była niestety zapełniona w niespełna 40%. Kibice z Żylety odrazu zrobili na mnie ogromne wrażenie, mimo, że tylko dopingowali, nie było żadnej oprawy, ani niczego z tych rzeczy. Wyglądali niczym żołnierze stojący na baczność, śpiewający pieśni słąwiące swój klub, tego skojarzenia dodawał jeszcze widok kilkunastu kibiców na samym dole stojących dumnie w swoich flayersach koloru khaki. Ogromne zainteresowanie wzbudziły we mnie także flagi, które teraz mogłem widzieć już nie na papierze, ale na żywo. Pamiętam, że byłem także oszołomiony zupełnie nową jakością przekleństw nie wiedząc nawet, że takie istnieją, tego dnia były kierowane szczególnie w strone Paszulewicza :hyhy: . Legia przegrywała 0-1, ale dzięki dzielnej postawie Piotrka Mosóra ostatecznie wygrała 2-1, a ja miałem satysfakcje, że zaliczyłem udany pierwszy mecz. Oczywiście na koniec meczu z krytej przemieściłem się pod szatnie znajdujące się wtedy w barakach za Żyletą w celu zbierania autografów. Po wygranym meczu i notesie pełnym podpisów ówczesnych "gwiazdorów" :oczko: udałem się szczęśliwy i spełniony do domu.

To by było chyba na tyle z opisu moich pierwszych wspomnień z Legią widzianych oczami małolata 8)

Kosiasz
03-02-2006, 21:19
Moje pierwsze wspomnienia związane z Legią do Liga Mistrzów.
W szkole była organizowana grupa chłopaków, którzy pojadę na Legię i podczas meczów grupowych LM będą machali flagą LM na środku boiska podczas hymnu LM.
Wcześniej coś tam słysząc o Legii to zapisałem się i w ten sposób zobaczyłem co to jest ta Legia. Bardzo spodobał mi się doping, ale po tych wycieczkach nie miał kto mnie zabrać na kolejne mecze.
Do 2000 roku wszelkie info dostawałem z Naszej Legii i postanowiłem obejrzeć znowu mecz na żywo na stadionie.
W maju wybrałem się na mecz z Pogonią 5:1 i zacząłem regularnie odwiedzać EstadioWP

skalpel
04-02-2006, 15:00
Pamietam jak w przedszkolu jeszcze krzyczalem "C C CWK CWKS Legia" - nie wiedząc co to Legia itp... ktos mnie tak nauczyl, chodzilem i spiewalem. :hyhy:

A tak swiadomie to moj pierwszy mecz z Legią to wyjazd na Stomil Olsztyn - Legia wygrała 6:1 no i sie zajaralem i tak zostalo...

Raffi
23-06-2006, 22:58
puk puk puk..... odświeżam 8)

.Kuba
25-06-2006, 14:48
Moje pierwsze wspomnienia z Legią to rok 2001 bądź 2002, spotkanie Wisła - Legia na Reymonta 22. Troche kiczowate miejsca miałem na stadionie ale cóż sama atmosfera sier liczy! Szkoda że spotkanie zakończylo sie remisem :( Wisła miała szanse wygrac :/

mlody1906
25-06-2006, 15:21
moje pierwsze wspomnienia to mecze w LM: Rosenborg, Moskwa, Blackburn, PAO... Tak sie zaczelo... Zakup piewszego szalika (u mnie w miescie), zakup koszulki bawelnianej w DH Merkpol (pamietacie to stoisko, zaraz przy wejsciu gdzie bylo full gadzetow?) - szkoda, ze juz go nie ma :(

Na zywo natomiast lipiec (?) 2000 - mecz w Warszawie z Zaglebiem Lubin (inauguracja 1. ligi, ogromne klopoty i jakas afera zwiazana z biletami na ten mecz). Przejazd taksowka na Ł3 tego dnia byl wyjatkowy, czulo sie w powietrzu specyficzna, niezapomniana atmosfere... Siedzialem wtedy na trybunie przed kryta - pamietam, ze nad flaga Zo(L)iborz (jak tam ona sie ma jeszcze?) Dobry efekt daly flagi na kijach na otwartej... Nie pamietam natomiast ilu bylo gosci? Moze mi ktos odswiezyc pamiec?
oto fotki z tego pamietnego dla mnie meczu: http://legialive.pl/galeria/f01zaglebie1.php

lezka sie w oku kreci 8)

mlody1906
02-07-2006, 22:22
wklejam swoje fotki z tego meczu (przy okazji podbijam)

http://i5.tinypic.com/16hox11.jpg

http://i3.tinypic.com/16hoze1.jpg

http://i3.tinypic.com/16hp08m.jpg

:cicho: bez komenatrzy co do jakosci zdjec

peter27
04-07-2006, 13:23
:zlosliwy: jako kibic Zaglebia pierwszy mecz Legii zaliczylem w 95 roku w Tychach z Sokołem o ile mnie pamiec niemyli Legionisci wygrali wtedy 3-1

me(L)u
04-07-2006, 13:59
u mnie zaczęło się w 1981 lub na początku 82 roku. to znaczy samo zainteresowanie piłką. spodobało mi się losowanie grup mistrzostw świata, bo wyciągali z kulek karteczki z flagami, a ja jako 6letni brzdąc uwielbiałem oglądać wszelkie atlasy, flagi i uczyłem się nazw stolic :hyhy:

potem były mistrzostwa w Hiszpanii (jak dobrze pamiętać takie coś), potem kibicowałem Widzewowi, kiedy tak dobrze grali w pucharach :cicho: , a Legia przyszła potem, ale że nie miałem nikogo w rodzinie kto by się piłką interesował, więc na stadion trafiłem w sierpniu 1989 roku.

pamiętam jak dziś, że przyszedł do mnie kumpel i powiedział po prostu: jadę na Legię, jedziesz? więc włożyłem buty i pojechaliśmy. to był mecz na szczycie z Ruchem - mistrz ze zdobywcą Pucharu. Ruch szybko strzelił 2 gole, ale równie szybko odpowiedziała Legia i skończyło się 2:2. wtedy chodziłem z kumplem 'na Koseckiego' bo byliśmy metalowcami i myśleliśmy, że jak Kosa ma długie włosy to też na pewno jest metalowcem :hyhy: no i bardzo mi się spodobały te wszystkie bluzgi na Ruch i Warzychę i całą resztę ligi

potem były mecze z Barceloną i niesamowity ścisk na Żylecie. Legia wtedy nie przegrywała w lidze, ale też mało wygrywała. dużo remisów. i pierwsza porażka na koniec rundy, od razu za -1 punkt, z Wisłą (0:3)

takie były moje początki

Virus
04-07-2006, 17:00
no moje 1 wspomnienie... hmmm to LM w 95r wszedzie o Legii trąbiono... to i sie zarazilem Najwspanialsza druzyną w Polsce :) pozniej jak gral Widzew w LM to już nie to samo... wtedy to już tylko (L)egia sie liczyla!! :) i tak zostanie do konca zycia, a na pogrzebie to chce miec na sobie szal Legii tak se wymyslilem ostatnio :)) :hyhy: :hyhy: :hyhy: nie ma to jak milosc do ukochanej :hyhy:

Brajek
13-07-2006, 20:51
Moje I wspomnienie z Legią :? Szczerze powiem, że teraz już nie pametam, ale byłem od początku za Legią :) Powód prosty. Mieszkałem jakieś 200m od stadionu, a ja jako wtedy mały gnojek mając starszych kolegów Legionistów dowiedziałem się co to Legia itp. I się potem zarajałem tym. Swojego pierwszego meczu nie pamiętam. Pamiętam tylko, że był to jakiś mecz przyjaźni, bo wszedłem z kolegą przez krate na... sektor gości z szalikami Legii i byliśmy ciepło przyjęci przez fanów :D Ale co to za fani byli to nie mam pojęcia jak i meczu :> Chodziłem wtedy do I klasy podstawówki :P

Karmel
16-07-2006, 14:56
"Mój pierwszy raz" na Ł3 to sezon 1993/1994 2 kwietnia Legia Warszawa - Lech Poznań 2:0 ...tego się nie zapomina, od tego się wszystko zaczęło :oczko: Kiedy byłem małym chłopcem tata zabrał mnie na mecz... :ucieszony:

Kowa( L )son
16-07-2006, 16:39
,mój pierwszy raz, to było na meczu z Pogonią w 98 roku.Tata mnie zabrał... i tak wszystko sie zaczęło :hyhy:

Nazgul
19-07-2006, 09:29
A mnie na Legię zaciągnęło coś, czego dziś już się nie uświadczy na mieście - plakaty. Mijałem je, oglądałem i kombinowałem - no może na ten to już pójdę. Aż zobaczyłem plakat Legia - Widzew, zmobilizowałem się, poszedłem i tak zostało :) To był 6 wrzesnia 82.

Sosen
21-08-2006, 01:34
Pierwsze poczatki z tego co pamietam to mecze z Hajdukiem Split w el do LM w '94...Cos tam sie slyszalo o Legii ale niezbyt mnie to interesowalo dopiero po Mistrzu 95 i po wygranych meczach z IFK ruszylo na dobreZawsze marzlem zeby zobaczyc mecz na zywo ( a ze mam rodzine w Stolicy 8) ) udalo sie 22 sierpnia 1998 Legia-Amica 3:1 i trwa do dzis 8)

Z.
21-08-2006, 02:35
Liga Mistrzów mocno przyciagała. W koncu w maju 96 poszedłem i sie nie zawiodłem. (3:0 Stomil dostał).

Slazak
26-08-2006, 23:47
Na Legie chodzilem zawsze jak grala na Slasku.(Zabrze,Bytom).Jak bylem na
Mokotowie w koszarach (2 lata) kazda przepustke bylem na Lazienkowskiej(gdy grala nasza Legia).

Legia tylko Legia.