PDA

Zobacz pełną wersję : Przegląd prasy



MaxyM
16-07-2004, 01:48
[center:875a48b152]
Szefowie KP Legia spotkali się wczoraj z kibicami. Przez godzinę spotkanie toczyło się
w obecności kamer TVN24. Szefowie klubu chcą się pozbyć ze swojego stadionu chuliganów.

Nowi właściciele Legii wydali już na działalność klubu 25 mln zł. Pociągnęło to za sobą konieczność szukania dodatkowych pieniędzy. Stąd podwyżka cen biletów. - Ma ona charakter terapii szokowej. Wielu kibiców nie będzie stać na kupno biletu - narzekał na spotkaniu Marek Nowakowski ze Stowarzyszenia Kibiców Legii. - Szok to ja przeżyłem na stadionie Jagielloni i po finale Pucharu Polski, gdy pseudokibice rzucali również w nas kamieniami - odpowiedział wiceprezes ITI Mariusz Walter.

- W tym roku zapłaciliśmy za wybryki fanów 65 tys. zł kar. To również jeden z powodów podwyżki - dodawał prezes Legii Piotr Zygo. Rozmowa nabrała rumieńców, gdy skończyła się transmisja w TVN 24. Prezes Zygo podkreślał, że z całą stanowczością będą walczyć z wandalizmem.

- Poprzednie władze klubu dały na tworzenie własnych służb ochrony grupie Teddy Boys 78 tys. zł. To czołowi zadymiarze. Nie chcemy ich na stadionie i pozbędziemy się ich jak chwastów - grzmiał Zygo. - Wandalizmu nie popieramy. Na mecze przychodzą różni ludzie. My stawiamy na edukację. Ludzi trzeba wychowywać - ripostował Wiktor Cegła ze Stowarzyszenia Kibiców. - Bandytów się nie edukuje, ale wyrywa ze społeczeństwa. Tak jak chwasty - kontrował prezes klubu. Obie strony do rozmów wrócą w kolejny czwartek.

Żródło: Życie Warszawy[/center:875a48b152]

[center:875a48b152]

Gazeta.pl




Spotkanie ITI z przedstawicielami kibiców Legii

Mentalność kibiców Legii jest taka, że wszystko im się należy. A co robią dla klubu? Często szkody, za które musimy płacić - mówił prezes Legii Piotr Zygo. - Nie chcemy pustych trybun, ale to jest przedsiębiorstwo, które musi wyjść na swoje - stwierdził wiceprezes ITI Mariusz Walter. - Wszystko trzeba robić stopniowo. Także podwyżki - przekonywali przedstawiciele kibiców. Tak było w czwartek podczas trwającego ponad dwie godziny spotkania na Torwarze

W ubiegłym tygodniu klub ogłosił drastyczne podwyżki karnetów i biletów na mecze rozpoczynającego się 30 lipca sezonu. Podczas sparingowego spotkania Legii w Siedlcach obrażano nowych właścicieli klubu. Demonstrowano także przed siedzibą ITI przy ulicy Wiertniczej. - Co wy, chcecie mnie wywieźć na swoich taczkach z mojego własnego domu? To my dajemy pieniądze i mamy prawo prowadzić taką politykę jaką uznajemy za słuszną - mówił Mariusz Walter.

Wczoraj w sali na drugim piętrze Torwaru, z widokiem na stadion przy Łazienkowskiej odbyło się spotkanie przez prawie godzinę - od 18 - transmitowane przez należącą do koncernu stację TVN 24. Przez następną godzinę dyskutowano już bez udziału kamer. Ze strony "władzy" byli wspomniani Walter i Zygo oraz rzecznik klubu Jacek Bednarz, kontroler finansowy Przemysław Sieczka, członek rady nadzorczej Maciej Żak i Grzegorz Kalinowski z TVN. "Opozycję", czyli Stowarzyszenie Sympatyków Legii reprezentowali Marek Nowakowski, Grzegorz Karpiński, Wiktor Cegła, Michał Paciński, Tomasz Stanek i Jakub Józefowicz. Dyskusję z ramienia TVN moderował Grzegorz Miecugow.

- Chcielibyśmy być partnerem dla klubu. Początek współpracy uważamy jednak za niezadowalający - mówił m.in. Grzegorz Karpiński ze Stowarzyszenia.

Argumenty ITI

W jakiej sytuacji ITI przejmował Legię trzy miesiące temu? Dług wynosił ok. 20 mln zł, nie było licencji na sezon 2004/2005, istniała spora groźba, że jej się nie uda otrzymać. Stadion nie spełniał wymogów PZPN i UEFA (tych drugich nadal nie spełnia, choć idzie ku lepszemu - jupitery mają już komplet nowych, mocniej świecących żarówek). Klub nie miał uregulowanej sprawy dzierżawy stadionu, istniały spore zaległości w wypłatach pensji i premii dla zawodników, a kadra pierwszego zespołu liczyła tylko 16 osób. Dziura budżetowa wynosiła ok. 1 mln zł miesięcznie, Klub Piłkarski Legia nie miał prawa do własnego logo (tego ostatniego słowa kibice bardzo nie lubią i proszą, by raczej mówić o herbie).

Co ITI zadeklarowało? Oddłużenie Legii, a w pierwszej kolejności spłatę zaległych wynagrodzeń zawodników. Wzmocnienia i rozpoczęcie budowy drużyny na europejskim poziomie, także szkolenie młodych roczników. Poza tym kupienie klubu pod warunkiem pomocy miasta w renowacji stadionu, a następnie uczestnictwo Legii w budowie i przyszłej eksploatacji Stadionu Narodowego. Koncern zapowiedział także zapewnienie przyszłości wybitnym zawodnikom Legii kończącym karierę, utworzenie muzeum klubu w nowych pomieszczeniach Stadionu Narodowego i na koniec wprowadzenie klubu na giełdę.

Co ITI zrobiło do dzisiaj? Spłaciło większość i nadal spłaca długi Legii. Klub dostał licencję, rozpoczęto modernizację stadionu, który też został na trzy lata wydzierżawiony od miasta. Przeprowadzono transfery piłkarzy za ponad 3 mln zł. Kadra pierwszego zespołu liczy aż 28 piłkarzy. To wszystko miało ITI kosztować 25 mln zł. - Nie wyciągnęliśmy z Legii ani złotówki. I będziemy dofinansowywać klub przez kolejne lata. Ale nie możemy dawać więcej niż mamy. Jak panowie kupicie Legię, to wtedy możecie mówić jaką prowadzić politykę - pouczał prezes Walter kibiców. - Pytanie główne brzmi: Co wy jako kibice możecie i chcecie zrobić dla klubu? - dodawał.

- Karnety na "Żyletę" mają kosztować 175 zł. Średnia cena najtańszego biletu 17,5 zł. Tyle ile u naszego głównego konkurenta, czyli Wisły Kraków. Ceny wejściówek są ok. trzy razy niższe niż w klubach grających w Lidze Mistrzów. A przecież wszyscy chcemy, aby Legia dostała się do tych elitarnych rozgrywek. Nikt nigdy nie powiedział, że piłka nożna ma być tanią dyscypliną życia. A zakładając, że przy zakładanych przez nas cenach sprzedamy 12 tys. miejsc na każde spotkanie, to i tak taka suma nie pokryje nawet połowy wynagrodzeń ludzi zatrudnionych w Legii. To pewne - taniej nie będzie - wspierał pryncypała Piotr Zygo, prezes stołecznego klubu.

Kto przyjdzie na stadion?

- Zakładamy, że ITI zanim kupił klub musiał dokładnie rozeznać się w sytuacji. Budżet klubu powstał na przełomie maja i czerwca i wtedy nikt nie mówił o podwyżce, zwłaszcza aż tak drastycznej. Rozumiemy, że plan biznesowy jest racjonalny i rozłożony na lata. A podwyżka to terapia szokowa. Wszystko powinno się odbywać stopniowo - argumentował Marek Nowakowski ze Stowarzyszenia Kibiców Legii.

- Ceny były do tej pory źle skalkulowane. Jeżeli karnet na "Żyletę" w rundzie jesiennej kosztował 90 zł, to kibic kilka meczów de facto oglądał za darmo. Na świecie, w tym by nie szukać daleko na stadionie Lecha w Poznaniu gratis można obejrzeć jedno spotkanie. U nas można było obejrzeć cztery. W mojej ulubionej Barcelonie jest 110 tys. tzw. socios. Ci w wieku do lat pięciu płacą na klub po 33 euro miesięcznie. Dorośli 132 euro - mówił Zygo. Stowarzyszenie Sympatyków Legii (powstałe jednak dopiero dwa lata temu) liczy na razie tylko 400 osób. I płacą składki po 10 zł na miesiąc.

- W ankiecie opublikowanej w internecie tylko 20 proc. kibiców zgodziła się na proponowane ceny. Reszta zadeklarowała, że nie przyjdzie na stadion. Jeżeli przyjdzie znacznie mniej ludzi, to nawet te znacznie wyższe ceny nie spowodują, że zyski klubu będą wyższe - powiedział Wiktor Cegła ze Stowarzyszenia. - Według naszych danych po sześciu dniach sprzedaliśmy 352 karnety - tzn. 252 zostały sprzedane, a dalszych 100 zamówiono. To już 21 proc. tego co udało się sprzedać w całym poprzednim sezonie. A przecież dopiero rozpoczęliśmy sprzedaż i mamy jeszcze rundę wiosenną - taką odpowiedź miał prezes Zygo.

Pomysły prezesa

Jednym z argumentów kibiców jest, że przy wielkich podwyżkach części nie będzie stać, by przychodzić na stadion. Jako rozwiązanie kryzysu prezes Zygo zaproponował, że Stowarzyszenie Kibiców rocznie będzie dostawać jakieś 120 tys. zł (i tak dostaje po 1 zł od każdego sprzedanego biletu). Połowę w gotówce, a połowę w biletach. Pod warunkiem jednak, że te bilety nie będą trafiać do aktualnych władz Stowarzyszenia (na spotkaniu na Torwarze byli inni ludzie). Zaproponował też wprowadzenie biletów ulgowych dla studentów, którzy mieliby zajmować miejsca przed trybuną krytą. Zakładając, że studenci to ludzie kulturalni w ten sposób udałoby się zabezpieczyć przed groźbą takich incydentów jakie miały miejsce podczas meczu z Lechem, kiedy chuligani błyskawicznie przedostawali się na trybunę honorową.

Przedstawiciele Stowarzyszenia Sympatyków mają swoje pomysły. O szczegółach chcą dodatkowo podyskutować z prezesem. Takie spotkanie ma się odbyć, ale dopiero w czwartek. Wcześniej się nie da. Zygo wybiera się na zgrupowanie piłkarzy Legii do Niemiec.



Terapia szokowa

- Dla mnie terapia szokowa to wizyty na stadionach w Białymstoku, Siedlcach czy na finale Pucharu Polski z Lechem w Warszawie. Chcemy rozmawiać na poziomie, który obowiązuje dzisiaj w tej sali. Nie zamierzamy dyskutować z tymi, którzy w co drugie słowo wtrącają bluźnierstwa. Przez 45 lat bycia w mediach nikt nie użył wobec mnie tylu słów obelżywych czy też kłamliwych, co stało się odkąd jesteśmy w Legii - mówił Mariusz Walter.

- Przez ostatnie dwa lata zrobiliśmy wiele dobrego. Zamieszki zdarzają się incydentalnie, choć oczywiście mecz z Lechem to nasza klęska - przyznawali kibice.

- Trudno mówić o incydentach. W trzy miesiące mieliśmy cztery gorszące przypadki - to zdanie prezesa Waltera.

Piotr Zygo: Doceniamy działalność Stowarzyszenia, ale z tego, że będziemy mieli ładną oprawę spotkań klub nie będzie miał wymiernych korzyści. Te korzyści przyniesie np. podwyżka biletów. Podejmiemy też zdecydowaną walkę z chuliganami. Pewna grupa kibiców ma w Legii zbyt wiele do powiedzenia. Z audytu wiemy, że przy poprzednim kierownictwie rocznie dostawali z tytułu ochrony 78 tys. zł rocznie. Pozbędziemy się ich ze stadionu.



Legia w liczbach

Sezon 2003/04 (wybrane zyski)

Działalność gastronomiczna 42 tys. zł

Sprzedaż pamiątek 29 152
Wpływy z biletów 2 mln 608 tys. 170
Wynagrodzenia piłkarzy i szkoleniowców 11,9 mln

W tym sezonie te wynagrodzenia mają wzrosnąć do 14,5 mln zł

Przychody i wydatki z tytułu transferów

Rok 2002 - 6,6 mln 2 mln
Rok 2003 - 3,981 mln symboliczne
Rok 2004 1 mln 3 mln


[/center:875a48b152]

Raffi
16-07-2004, 08:29
w PS jest również, dość korzystny dla nas.

MK
16-07-2004, 09:58
Już to widze jak Walter albo któyś z jego ludzi wyrzuci TEDDY BOYS-ów ,a poza tym co by o nich nie mwóić to na stadionie są niezbędni bo jak by nie było stanowią ochrone, przykład mecz z Widzewem nie wspominając o wyjazdach :respekt:

MaxxxiM
16-07-2004, 10:24
Już to widze jak Walter albo któyś z jego ludzi wyrzuci TEDDY BOYS-ów ,a poza tym co by o nich nie mwóić to na stadionie są niezbędni bo jak by nie było stanowią ochrone, przykład mecz z Widzewem nie wspominając o wyjazdach :respekt:

niezbedny to jest kubel wody na Twoja rozpalona glowe.

znowu sie zaczyna.

Koras(L)
16-07-2004, 12:12
Super express:

Wielka wojna biletowa
U najlepszych, cena najwyższa

Kibice warszawskiej Legii protestują przeciwko podniesieniu cen biletów. Fani krakowskiej Wisły płacą tyle samo, ale na razie siedzą cicho. Podobnie jak sympatycy innych klubów, w których wstęp na ligowe mecze nie jest wcale tani.

Protest w stolicy przybrał różne formy. Prawdziwi kibice pertraktują z władzami klubu (wczoraj wieczorem odbyła się kolejna runda negocjacji), pijane łobuzy mieniące się fanami Legii - rozrabiają (w Siedlcach doprowadzili do zerwania meczu, weszli na stadion bez biletów).

Dotąd ceny na Legii rosły dość wolno. Teraz skoczyły średnio o 60 procent, co wywołało bunt części fanów.

- Spadają wpływy z reklam i od sponsorów, prawa do transmisji telewizyjnych są sprzedawane dużo taniej niż przed sezonem czy dwoma - uzasadnia podwyżkę Piotr Zygo, prezes Legii. - Wszędzie kibice w coraz większym stopniu utrzymują zespoły, kupując bilety. W dodatku my spłacamy ciągle gigantyczne długi. A jeszcze trzeba od 1 lipca odprowadzać podatek VAT w wysokości 22 procent wpływów. Zbankrutujemy bez podwyżki opłat za wejściówki - twierdzi Zygo.

Teraz bilety na Legię kosztują tyle, co na mecze Wisły Kraków. Właściciele dwóch najlepszych polskich zespołów najgłębiej też sięgają do kieszeni kibica. Być może to nieuchronna tendencja. Ceny biletów można byłoby obniżyć, gdyby na mecze przychodziło więcej kibiców. Ale ich nie przybywa, bo odstraszają ich chuligani. Tacy właśnie jak ci, którzy przerwali mecz Legii z Pogonią Siedlce.



A moim zdaniem ich nie przybywa bo stadion jest za maly. ***** co za ludzie :wsciekly: .

Bonhart
16-07-2004, 12:24
Już to widze jak Walter albo któyś z jego ludzi wyrzuci TEDDY BOYS-ów ,a poza tym co by o nich nie mwóić to na stadionie są niezbędni bo jak by nie było stanowią ochrone, przykład mecz z Widzewem nie wspominając o wyjazdach :respekt:

niezbedny to jest kubel wody na Twoja rozpalona glowe.

znowu sie zaczyna.

Ufff... ciesze sie ze to ktos napisal. Sam chcialem, ale juz widzialem kubly pomyj na swojej glowie wylane przez "milosnikow TB".

Adiq
16-07-2004, 12:31
Maxxxim, Bonhart nie rozmywajcie. :chytry: Temat w który wchodzicie był już wałkowany gdzie indziej więc jeśli chcecie to kontynuujcie to tam.

Raffi
16-07-2004, 12:35
. A jeszcze trzeba od 1 lipca odprowadzać podatek VAT w wysokości 22 procent wpływów. Zbankrutujemy bez podwyżki opłat za wejściówki - twierdzi Zygo.
.

22% ? !

Adiq
16-07-2004, 12:42
22% ? !
Tak.

MaxxxiM
16-07-2004, 12:43
Adiq, to jest jak najbardziej w temacie, przeciez to jeden z argumentow zarzadu w sprawie podwyzki cen biletow.

Adiq
16-07-2004, 12:53
Adiq, to jest jak najbardziej w temacie, przeciez to jeden z argumentow zarzadu w sprawie podwyzki cen biletow.
Tak, tylko, że ten temat szybko przerodzi się wyłącznie w monotematyczną dyskusję o "idiotach z Krytej", a jak sam zauważyłeś jest to tylko jeden z argumentów w sprawie podwyżki cen biletów i doczekał się już osobnego topicu więc zastrzegam, że jeżeli ktoś ma ochotę tylko pojeździć po nich to niech robi to właśnie tam albo najlepiej w realu.

MaxxxiM
16-07-2004, 13:03
Adiq, to jest jak najbardziej w temacie, przeciez to jeden z argumentow zarzadu w sprawie podwyzki cen biletow.
Tak, tylko, że ten temat szybko przerodzi się wyłącznie w monotematyczną dyskusję o "idiotach z Krytej", a jak sam zauważyłeś jest to tylko jeden z argumentów w sprawie podwyżki cen biletów i doczekał się już osobnego topicu więc zastrzegam, że jeżeli ktoś ma ochotę tylko pojeździć po nich to niech robi to właśnie tam albo najlepiej w realu.

Adiq, daj spokoj. Jakie w realu? Mam prowadzic dialog z czlowiekiem, ktory w ramach odpowiedzi urwie mi glowe? Zartujesz? Przeciez obaj doskonale wiemy,
jakby sie to dla mnie skonczylo. Chirugia? OIOM?

Nie mam zamiaru po nich jezdzic. Po prostu wyrazam swoje zdanie. Nie pisze ze chetnie bym im dojebal, bo to sa bajki.

Nie rozumiem tylko dlaczego kolesie ktorych idolem jest hitler maja tylu zwolennikow wsrod kibicow warszawskiego klubu. ta ukladanka mi nie pasuje i jej nie kumam. no ale ja nie jestem "kumaty"...

Fizi
16-07-2004, 13:17
. A jeszcze trzeba od 1 lipca odprowadzać podatek VAT w wysokości 22 procent wpływów. Zbankrutujemy bez podwyżki opłat za wejściówki - twierdzi Zygo.
.

22% ? !

i dalej w zaparte ...

przecież już była mowa o tym , że 7 % a nie 22 %

to wszystko juz zaczyna zakrawac na bezczelność

chyba działają na zasadzie , że kłamstwo powtórzone setki razy, zaczyna funkcjonować w odbiorze społecznym jako prawda oczywista

Pan Artysta
16-07-2004, 13:23
Adiq, to jest jak najbardziej w temacie, przeciez to jeden z argumentow zarzadu w sprawie podwyzki cen biletow.
Tak, tylko, że ten temat szybko przerodzi się wyłącznie w monotematyczną dyskusję o "idiotach z Krytej", a jak sam zauważyłeś jest to tylko jeden z argumentów w sprawie podwyżki cen biletów i doczekał się już osobnego topicu więc zastrzegam, że jeżeli ktoś ma ochotę tylko pojeździć po nich to niech robi to właśnie tam albo najlepiej w realu.

Adiq, daj spokoj. Jakie w realu? Mam prowadzic dialog z czlowiekiem, ktory w ramach odpowiedzi urwie mi glowe? Zartujesz? Przeciez obaj doskonale wiemy,
jakby sie to dla mnie skonczylo. Chirugia? OIOM?

Nie mam zamiaru po nich jezdzic. Po prostu wyrazam swoje zdanie. Nie pisze ze chetnie bym im dojebal, bo to sa bajki.

Nie rozumiem tylko dlaczego kolesie ktorych idolem jest hitler maja tylu zwolennikow wsrod kibicow warszawskiego klubu. ta ukladanka mi nie pasuje i jej nie kumam. no ale ja nie jestem "kumaty"...

Bardzo dobrze napisane -Od lat mnie to nurtuje -fascynacja zadymą nie b.dobrą oprawą, jak byśmy nie potrafili od czasu do czasu pogodzić się z przegraną

Adiq
16-07-2004, 13:24
Maxxxim, tak jak się spodziewałem w ostatnim poście nie ma nawet słowa o temacie właściwym, czyli o reakcjach prasy na temat wczorajszej debaty. Piszesz tylko i wyłącznie o "idiotach z krytej" więc pisz o tym tutaj, bo taki temat już jest.
http://forum.legialive.pl/viewtopic.php?t=5268
No chyba, że postarasz się jakoś odnieść to do dyskusji na temat podwyżek. :roll:

Nie zjeżdzajmy w każdym temacie do tego samego...

MaxxxiM
16-07-2004, 14:00
No chyba, że postarasz się jakoś odnieść to do dyskusji na temat podwyżek. :roll:

Zarzad szuka najrozniejszych argumentow, zeby usprawiedliwic drastyczna podwyzke. Dla nich posty takie jak napisal Kosz sa woda na mlyn. Choc oczywiscie nie chodzi tu o to, ze akurat post Kosza bedzie koronnym argumentem dla W i Z.
Chodzi o pewien klimat, ktory tworza mlodzi kibice kierujacy sie raczej emocjami niz rozsadkiem. Zarzad wzial na celownik TB, wyciaga rozne hsitorie z przeszlosci, panowie opowiadaja ile musza kar zaplacic za wybryki (inna sprawa czy to prawda) i przy okazji wskazuja kto jest m.in. za te "wydatki" odpowiedzialny. Partnerem dla zarzdu sa ludzie ze Stwoarzyszenia, ktorzy potrafia dyskutowac. Ale jesli zarzadowi skoncza sie kontrargumenty to wycigna takie wypowiedzi:


Już to widze jak Walter albo któyś z jego ludzi wyrzuci TEDDY BOYS-ów ,a poza tym co by o nich nie mwóić to na stadionie są niezbędni bo jak by nie było stanowią ochrone, przykład mecz z Widzewem nie wspominając o wyjazdach

i przestawiaja je w odpowiednim swietle. To jest oczywiscie przyklad, nie twierdze ze dokladnie tak sie stanie.

Inna sprawa, ze fatalnym zbiegiem okolicznosci bylo to, ze po wejsciu ITI wydarzylo sie kilka incydentow w dosc krotkim czasie. Wczesniej, przez dlugi okres,kibice Legii byli przedstawiani jako wzor (nosne tytuly w mediach typu "kibice Legii sa juz w Europie"). Niewatpliwie to tez byl jeden z argumentow dla ktorego pojawil sie inwestor. Ci ktorzy robili oprawy, dopingowali swoja druzyne przylozyli reke do tego, ze przed klubem pojawila sie szansa na nowa lepsza przyszlosc. Bo dla koncernu medialnego, kibice ktorzy sa w stanie stworzyc widowisko sa niezwykle cenni.
I nagle Bialystok, final PP, etc.
Jestem niemal pewny, ze wlasciciele ITI byli przestraszeni. Nie tym ze im sie cos stanie, tylko nadszarpnieciem wizerunku holdingu, ktorego Legia jest czescia. ITI planuje wejsc na gielde, jedno podejscie juz bylo. W takim przypadku, wlasciciele musza reagowac szybko na wszystko, co chcoby w najmniejszym stopniu moglby negatywnie wplynac na wizerunek ich firmy.
Dalej. Prezesem zostal czlowiek, ktory moze i jest dobrym managerem, ale zupelnie nie rozumie klimatu. Kilka razy zdarzylo mu sie palnac glupote, zaprzeczyc samemu sobie. Niestety, podobnie jest z rzecznikiem.

Nie wiem czy panowie W&W dokladnie przemysleli kwestie biletow, a wlasciwie ich cen. Nie wiem czy przewidzieli reakcje kibicow. Momentami wydaje mi sie, ze nie. I byla to chyba pierwsza tego typu decyzja tworcow ITI, ktorzy do tej pory wykazywali sie super wyczuciem.

To co sie dzieje teraz to pewnie proba sil, a wlasciwie rozpoznanie mozliwosci "przeciwnika", bo to wlasciciel dyktuje warunki. Nikt mu tego nie zabroni.
I jesli pojawia sie szansa na rozmowe, na polubowne zalatwienie sporu to warto powstrzymac emocje, zachowac zmina krew i wykorzystac szanse, chocby po to by pokazac wszystkim, ze kibice to nie banda debili, ktorych jedynym celem jest napierdalanie inncyh, a jedynym argumentem sila piesci.

Dlatego napisalem ze "niezbedny to jest kubel wody na Twoja rozpalona glowe" od czego cala ta dyskusja sie zaczela.

ITI to koncern medialny, ktory dysponuje najpotezniejsza bronia swiata - mediami. Walte jest czlowiekiem, ktory cale zycie spedzil w telewizji. Doskonale wie, jak przedstawic temat zeby wyszlo tak jak on tego chce.

Jesli przeciwwaga maja byc rozentuzjazmowani kibice typu Kosz i TB, to pojdzmy wszyscy do kas, kupmy bilety i karnety w cenie ktora jest obecnie bo za chwile moze byc drozej. Nie ludzmy sie, ITI nie zrobi nieczego co mogloby sprawic, ze beda na minusie.

Mam nadzieje, ze bylo w temacie tym razem ;)

Adiq
16-07-2004, 14:19
8)

MK
17-07-2004, 14:48
Uważam że argument I.T.I ,że na Legie przychodzi mało osób ponieważ się boją jest totalną bzdurą i wogóle nie ma uzasadnienia w rzeczywistości. Jak wiadomo bardzo wiele osób w Warszawie identyfikuje się z Legią ,ale nie chodzi na mecze wiec I.T.I odrazu stwierdza ,że sie boją. Prawda jest inna ludzie nie dlatego nie chodzą na Legie bo się boją (bo w życiu może spotkałem z 5 takich osób) ,ale dlatego ,że jest to dla nich za droga rozrywka i takie opinie pojawiały się nawet przy starych cenach biletów bo zaróno stara cena jak i nowa nawet w najmniejszej częsci nie jest adekwatna do warunków panujących na stadionie.

P.S do maxxxim jeżeli chcesz prowadzić dyskusje to prowadź ją przez priv bo troche odbiegłeś od tematu

Koras(L)
17-07-2004, 15:01
Uważam że argument I.T.I ,że na Legie przychodzi mało osób ponieważ się boją jest totalną bzdurą i wogóle nie ma uzasadnienia w rzeczywistości. Jak wiadomo bardzo wiele osób w Warszawie identyfikuje się z Legią ,ale nie chodzi na mecze wiec I.T.I odrazu stwierdza ,że sie boją. Prawda jest inna ludzie nie dlatego nie chodzą na Legie bo się boją (bo w życiu może spotkałem z 5 takich osób) ...

To chyba malo ludzi znasz. Ja za to spotkalem sie z wieloma opiniami w stylu "nie ide bo butelka dostane". Inna sprawa ze to miedzy innymi TVN lansuje taki wizerunek kibica.

MK
17-07-2004, 15:20
Do Koras(L) Uważam że mało jest takich ludzi , a na Legie chciałem zabrać dużo osób ale zawsze przeszkadzały finanse. Osoby których argumentem jest ten przez ciebie przytoczony to zazwyczaj ludzie starsi z tego co zauważyłem albo osoby z wszelakimi fobiami paranoicy żyjący we własnym hermetycznym świecie gdzie ciarki na ciele wywołuje krojenie chleba ostrym nożem lub używanie kuchenki gazowej , nie oszukujmy się tacy ludzie nie są zbyt normalni po prostu są nieprzystosowani do życia

Gruby
17-07-2004, 15:46
Obecnosc TB jest potrzebna, ze wzgledu na fakt, ze sport budzi emocje, a dopluki tak bedzie, dopluty bedzie rowniez agresja i zwiazane z nia ekscesy. Jedni reaguja mniej inni bardziej, ci ktorzy bardziej szukaja rozrob, a w sumie chyba nie bylo takiej akcji zeby TB zaczynali awantury u nas na stadionie, takze nie bardzo rozumiem, czemu akurat oni sa oskarzeni za cala sytuacje.
Taki jest sport, jesliby wyeliminowac, tych bardziej agresywnych ze stadionow, wtedy tworzenie bojowek moze nie mialoby sensu, ludzie nalezacy do bojowek najprawdopodobniej zajelaby sie treningami, ewentualnie szukaliby emocji na ulicach. Tak to przynajmniej jest jasno okreslona sytuacja w awanturze biora udzial osoby ktore tego chca, ale awantury na stadionem odbywaja sie kosztem tych, ktorzy przyszli ogladac mecz.
Ogolnie nie mieszalbym TB za bardzo w kwestii ostatnich zajsc, bo raczej wina spoczywa w negatywnych emocjach tych bardziej agresywnych, zwyklych kibicow.

żyła
17-07-2004, 16:41
Uważam że argument I.T.I ,że na Legie przychodzi mało osób ponieważ się boją jest totalną bzdurą i wogóle nie ma uzasadnienia w rzeczywistości. Jak wiadomo bardzo wiele osób w Warszawie identyfikuje się z Legią ,ale nie chodzi na mecze wiec I.T.I odrazu stwierdza ,że sie boją. Prawda jest inna ludzie nie dlatego nie chodzą na Legie bo się boją (bo w życiu może spotkałem z 5 takich osób) ,ale dlatego ,że jest to dla nich za droga rozrywka i takie opinie pojawiały się nawet przy starych cenach biletów bo zaróno stara cena jak i nowa nawet w najmniejszej częsci nie jest adekwatna do warunków panujących na stadionie.

znam masę osób, którym proponowąłem mecz,ale odmawiali, bo sie bali!

ceny, które były do tej pory były przystępne dla 95% chcących chodzić na Legię. na pewno jakaś grupa osób nie mogła, bo ich nie było stać, ale większość z tych pozostałych 5% poporstu żałowała na bilet. dla nich mecz jest miejscem rozrywki i tyle. a nie stadionem, na kótrym gra ukochany Klub. a to ogromna różnica, bo oni mogą kupić sobie pół sztuki zielonego i będą mieli rozrywkę.


P.S do maxxxim jeżeli chcesz prowadzić dyskusje to prowadź ją przez priv bo troche odbiegłeś od tematu

a nie powinno sie przypadkiem znać swojego miejsca w szeregu? :nie: :/

Koras(L)
18-07-2004, 14:38
Osoby których argumentem jest ten przez ciebie przytoczony to zazwyczaj ludzie starsi z tego co zauważyłem albo osoby z wszelakimi fobiami paranoicy żyjący we własnym hermetycznym świecie gdzie ciarki na ciele wywołuje krojenie chleba ostrym nożem lub używanie kuchenki gazowej , nie oszukujmy się tacy ludzie nie są zbyt normalni po prostu są nieprzystosowani do życia

Raczej nie. To sa ludzie ktorzy nie mieli wczesniej nigdy okazji byc na stadionie a naogladali sie w telewizji i naczytali w gazetach roznych bzdur. Takich osob jest naprawde duzo. Na mecz bala sie isc np moja dziewczyna a zapewniam Cie ze nie jest ani osoba starsza ani osoba z wszelakimi fobiami paranoicy żyjąca we własnym hermetycznym świecie. Poszla jednak na jeden mecz i teraz sama sie smieje z ludzi ktorzy mowia ze na stadionie to tylko w ryj mozna dostac. Wiec argument ITI ze ludzie boja sie chodzic na mecze jest jak dla mnie dobry ale oni sami bardzo sie przyczynili do tego aby tak sie dzialo.

Sharn
18-07-2004, 15:35
Wszystkie złe słowa o TB to obraza dla prawdziwego kibica. Nie chcecie ich u nas? Lepiej żeby byli anonimowi? Zapraszam na wyjazd na Cracovie... Rzygać mi się chce jak czytam niektóre rzezczy... :roll:

MK
18-07-2004, 22:33
Sharn swięte słowa ,TEDDY BOYS 95 szacunek na zawsze

yusta
18-07-2004, 22:37
Opanujcie sie troche :/
Ten temat nosi tytuł: Przegląd prasy, a nie co myślicie o TB :nie:

żyła
18-07-2004, 23:43
Dlaczego pseudokibice wyzywają się od "Żydów"?

Kto choć raz był na piłkarskim meczu z udziałem drużyny z Łodzi - na pewno słyszał te przyśpiewki. Kiedy do Warszawy, Krakowa czy Poznania przyjeżdża Widzew lub ŁKS, pseudokibice nieraz przez całe spotkanie ryczą z trybun: "Jude, Jude, Jude! Cała Łódź!" Albo: "Żydzi, Żydzi! Żydzi, Żydzi, Żydzi! Cała Polska was się wstydzi!"

Dlaczego słowo: "Żyd" to dla szalikowca obelga? I dlaczego akurat Widzew to "Żydzew", a ŁKS to "Pejsy"?

Dlaczego na wszystkich polskich stadionach wiadomo, że Łódź to "Jude"? I dlaczego nawet sami fani obu łódzkich zespołów wyzywają się nawzajem od "Parchów"?

Tu była tolerancja

To jasne, że początek musi mieć miejsce w historii. - Paradoksalnie, te idiotyzmy wykrzykiwane dziś na stadionach wzięły się stąd, że Łódź do 1939 roku była najbardziej tolerancyjnym miastem w Polsce - mówi znany historyk sportu, dr Andrzej Bogusz. - To tutaj jak nigdzie indziej mieszały się kultury, to tutaj Polacy żyli obok Niemców, Rosjan i Żydów. Reymontowska Ziemia Obiecana może nie dla wszystkich była rajem, ale na pewno każdemu dawała takie same szanse. W Łodzi nieważne było - kim jesteś, liczyło się raczej - co potrafisz.

Na dowód, że w Łodzi panowała niespotykana tolerancja - Bogusz przytacza dwa sportowe fakty. Pierwszy to taki, że tu nigdy nie udało się wprowadzić tzw. paragrafu aryjskiego. Kiedy pod koniec 1937 roku niemal wszystkie Polskie Związki Sportowe rozpoczęły akcję zmuszania związków okręgowych do eliminowania działaczy i sportowców pochodzenia żydowskiego - w Łodzi przedstawiciele wszystkich dyscyplin solidarnie zaprotestowali. - A w maju 39 - dokłada drugi argument Bogusz - łódzcy kandydaci na Olimpiadę w 1940 roku mieli uroczyste ślubowanie w siedzibie YMCA. I doszło wtedy do niesłychanego wydarzenia. Szermierz Roman Kantor przekroczył progi organizacji, która statutowo zabraniała swoim czonkom wszelkich kontaktów z Żydami!

Przed wojną nie istniały tzw. kluby kibica, na stadionach nie spotykało się zorganizowanych grup młodych ludzi, ubranych w klubowe barwy, powiewających szalikami. A już nie do pomyślenia było wulgarne obrażanie piłkarzy, fanów rywali czy klubów. Ówcześni "hooligans" krzyczeli co najwyżej: "Sędzia kalosz!". Kiedy ktoś ryknął: "Sędzia kanarki doić!" - śmiało mógł być brany za ekstremistę.

Po II wojnie światowej Łódź przestała być Mekką narodów i właśnie wtedy, jak oceniają znawcy, zaczęła się rodzić nietolerancja. - Mówiąc w ogromnym skrócie: umiejętne sterowanie przez komunistów pamięcią mieszkańców wywoływało coraz większą niechęć do tych, którzy kiedyś byli solą tego miasta - tłumaczy Bogusz. - A po 1968 roku nastroje antysemickie już na pewno zaczęły przenikać do sportu. Właśnie wtedy widziałbym początek irracjonalnej kampanii nienawiści do Żydów, której efekty do dziś słychać z trybun.

W tak zróżnicowanym etnicznie mieście jak Łódź działały oczywiście różne kluby sportowe: polskie, niemieckie, rosyjskie, żydowskie. Ale jak przystało na miasto tolerancyjne - nie były to organizacje hermetyczne. Każdy mógł działać, gdzie tylko chciał. Pierwszy prezes ŁKS był Żydem, w sekcji tenisowej działali Żydzi. Trudno jednak zrozumieć, że to może być wystarczający powód, by dziś określać klub mianem - "żydowski". A jeśli nawet - to co z tego?

Równie niepojęte jest nazywanie Widzewa "Żydzewem", choć w tym przypadku można znaleźć cień jakiegokolwiek wytłumaczenia. Przed wojną w tej części Łodzi żyli głównie robotnicy pracujący w olbrzymiej fabryce - Widzewskiej Manufakturze. Jej właścicielem był Maks Kon, Żyd. - PRL-owska propaganda zrobiła z niego krwiopijcę i bezwzględnego wyzyskiwacza. I akurat w tym przypadku rzeczywiście coś jest na rzeczy. Kon był powszechnie znienawidzony, a można uznać, że Widzew powstał w jego dzielnicy - wyjaśnia Bogusz. - W świadomości pokoleń przetrwało więc, że to klub Żyda-ciemiężcy. Stąd pewnie geneza dzisiejszych głupich haseł. I dlatego też, według dziczy ze stadionów nazwać kogoś Żydem to go po prostu obrazić. Innego skojarzenia nie mają.

Rabin Symcha Keller, przewodniczący gminy wyznaniowej żydowskiej w Łodzi: - Tłumaczenie, że okrzyki na stadionach biorą się stąd, że założycielami klubów byli Żydzi, jest dla mnie absurdalne. Przecież fabrykę Amica też założyli Żydzi. I wiele innych w Polsce też. Czy w takim razie można wyzywać ludzi tam pracujących od Żydów?

Nie wiedzą, co krzyczą

Szalikowiec z Krakowa, zapytany - dlaczego według niego łódzkie kluby to "Jude", odpowiada szczerze, choć krótko: - Nie wiem.

To czemu zdzierasz gardło, w kółko powtarzając hasła, których nie rozumiesz?

- Nie wiem. Inni krzyczą, to ja też.

A widziałeś kiedykolwiek Żyda?

- Nie wiem. Chyba nie.

Czy Żydzi zrobili Ci jakąś krzywdę?

- Nie wiem. Chyba nie.

Uważasz, że to źle być Żydem?

- Nie wiem. Chyba nie.

Zastanawiałeś się kiedyś, co krzyczysz na meczach z drużynami z Łodzi?

- Nie.

"Jude, Jude, Jude! Cała Łódź" - wykrzykują na stadionach we wszystkich polskich miastach. I we wszystkich nie wiedzą, co robią. Próby uzasadnienia brzmią podobnie jak ta wyżej, półgłówka z Krakowa.

- Kumple mi mówili, że to Żydzi...

- Żyd, nie Żyd. Jakie to ma znaczenie? Ważne, że można pokibicować...

- Ja tam lubię tak dopingować. Czuję wtedy, że pomagam swoim...

- Kiedyś się nawet zastanawiałem, co znaczą te wszystkie hasła. Ale szybko mi przeszło...

Symcha Keller: Zachowanie kibiców na stadionach to wynik epatowania społeczeństwa przez telewizję wizerunkiem Żyda-słabeusza. Osoby ze skołtunioną brodą, zastraszoną, zgarbioną, najczęściej karczmarza. Czyli nic godnego zachwytu. W sporcie liczy się siła ciała i ducha, a wizerunek Żyda po drugiej wojnie światowej jest zupełnie odwrotny. Trudno więc kibicom zobaczyć w Żydzie sprawnego atletę, skoro widzieli dotychczas zgarbionych brudasów. Proszę spojrzeć, jak przedstawiono Żydów w "Janosiku", czy ostatnio w "Panu Tadeuszu". Jest też jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Po zerwaniu przez Polskę stosunków z Izraelem trudno było dostrzec pozytywne wypowiedzi o społeczeństwie żydowskim, jego kulturze, także fizycznej. Więc zdziwiłbym się, jeśli kibic, widząc Żyda, myślał o nim pozytywnie. Zresztą obserwuję, że to już się zmienia.

Wróg, ale własny

Do połowy lat 90. kibice z innych miast śpiewali:

Łódź to jest wioska!

Wioska typowo żydowska!

Kiedy w latach 1996-97 tytuł zdobywał Widzew, rok później - ŁKS, zmienili repertuar: Słowa najpopularniejszej przyśpiewki na stadionach całej Polski brzmiały teraz tak:

Mistrzem Polski są Żydzi

cała Polska się wstydzi

cała Polska żałuje

mistrzem Polski są ch...

Tę samą przyśpiewkę słychać także było z ust łódzkich szalikowców - w zależności od tego, kto akurat był najlepszy, a komu musiały wystarczyć te niezbyt wyszukane rymy. Bo sympatycy Widzewa i ŁKS wcale nie są solidarni w obronie przed epitetami z innych miast. Mało tego, to właśnie oni najczęściej wyzywają się nawzajem. Na każdym meczu przy alejach, czy to Unii, czy Piłsudskiego, słychać, że ci drudzy to "Pejsy", "Żydzew", "Jude" albo "Parchy". Każdy fan obu klubów ma gotowe wyjaśnienie, każdy doskonale wie, kim jest rywal zza miedzy. Na trybunach obu stadionów uczą tego młodych już na pierwszych lekcjach dopingowania. Tylko nikt nie wyjaśnia - po co.

"Bo ŁKS to nie jest łódzki klub, to jest żydowski klub" - skandują jedni.

"Na wschodzie Łódź kończy się na ul. Kilińskiego. Dalej jest Żydzew" - odpowiadają drudzy.

Szalikowcy oczywiście nie mają pojęcia - co krzyczą. Nie zastanawiają się nad treścią haseł, a tym bardziej nad sensem. - Wiadomo, że tamci to Żydzi - wzruszają tylko ramionami. Na pytanie: no i co z tego - nie umieją już odpowiedzieć. Emocje i frustracje wylewają za to na łódzkich murach. Na podstawie antysemickich napisów można byłoby narysować dokładną mapę podziału kibicowskich wpływów w mieście.

- Kibice, niestety, wymyślają takie okazjonalizmy - mówi prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca, prywatnie kibic Ruchu Chorzów. - Używają słów prowokacyjnych i politycznie niepoprawnych. W niektórych przypadkach bardzo szybko zapomina się o tym. Na przykład w Poznaniu, gdzie jeszcze niedawno nazywano kibiców Lecha "poznańskimi słowikami". Dlaczego? Wiadomo. Tak się nieszczęśliwie składa, że w naszej kulturze skierowanie do kogoś słów "Ty Żydzie" jest epitetem, szczególnie wśród łódzkich kibiców. Nie podejrzewam jednak, aby szalikowcy znali historię klubu na tyle, by wiedzieć, kto był założycielem Widzewa i ŁKS. Szkoda, że nic nie możemy na to poradzić.

Piłkarze i działacze obu klubów oficjalnie dystansują się od nietolerancji i głupoty swoich fanów. - To dla mnie chora sytuacja, żeby epitetem, czymś obraźliwym było słowo Żyd - mówi Patryk Rachwał, kapitan Widzewa. - Jestem pewien, że nikt rozsądny nie krzyknąłby w ten sposób na stadionie, by obrazić kibica drużyny przeciwnej. Nawet jeśli wynika to z historii, nikt nie ma prawa używać tego słowa w takim kontekście. Mam nadzieję, że już niedługo się to zmieni, bo kibice coraz częściej starają się stworzyć spektakl, na który przychodziłyby całe rodziny.

Kiedy jednak gracze są we własnym gronie, i oni potrafią nazywać sąsiadów "Żydami". - To taka łódzka tradycja - tłumaczą. - Zawsze tak było, jest i będzie.


www.gazeta.pl
Przemysław Iwańczyk, Jacek Sarzało

:ucieka: :kurde:

Lolek
19-07-2004, 00:13
W zasadzie nie powinnienem, ale w drodze wyjatku...

Kibice i zarząd Polonii porozumieli się w sprawie cen biletów

W porozumieniu z kibicami zarząd Polonii ustalił ceny biletów na mecze rundy jesiennej. Karty wstępu na niewybudowaną jeszcze trybunę kamienną będą kosztować 15 zł

To wzrost niemal o 200 procent, ale ta liczba przeraża tylko na pierwszy rzut oka. Po pierwsze w poprzedniej rundzie cena 6 zł za bilet na kamienną uzasadniano polityką klubu mającą na celu promocję klubu. Po drugie kamienna w tym czasie to rzeczywiście trybuna kamienna, na której łatwiej było stać, niż usiąść. Od tej rundy miejsce, w którym od kilku lat zasiadają najbardziej gorliwi kibice Polonii, zmieni diametralnie oblicze. Będzie to najbardziej nowoczesna część zaniedbanego stadionu "Czarnych Koszul", wszystkie 1911 miejsc znajdzie się pod dachem.

Negocjacje w sprawie cen biletów na kamienną toczyły się od kilkunastu dni. Ważny był też ich kontekst, znaczna podwyżka cen biletów na mecze Legii (tam najtańszy bilet na łuku kosztuje tyle, ile najdroższy przy Konwiktorskiej - na trybunie głównej). W rozmowach z zarządem klubu uczestniczyły wszystkie grupy kibiców Polonii.

Ostateczne ceny to kompromis obu stron. Mniej z nich jest zadowolony zarząd klubu. - Z ekonomicznego punktu widzenia nie mogę być usatysfakcjonowany, ale mając na względzie fakt, że Polonia reprezentuje pewne wartości również społeczne przystaliśmy na takie rozwiązania - powiedział wiceprezes klubu Grzegorz Kita. - To, co robimy w klubie, chcemy robić z szacunkiem dla grup kibiców - dodał.

Sympatycy Polonii mają jednak w zamian za to prowadzić akcję promocyjną mającą na celu zapełnienie w całości trybuny kamiennej. Poza tym to są na razie rozwiązania tymczasowe. Od rundy wiosennej sezonu 2004/05 nowa trybuna ma stać się "bardziej galowa", co będzie się wiązało z podwyżką cen. Natomiast dla tych najbardziej gorliwych sympatyków zostanie wybudowana nowa trybuna - na 1,5 tys. miejsc - od strony ulicy Konwiktorskiej. Projekt tego obiektu już powstał, brakuje zezwoleń.

Ceny biletów na Polonię

Trybuna główna - 22 zł

Trybuna kamienna - 15 zł

Karnet na kamienną - 105 zł (mecze ligowe i Pucharu Polski)

:zly:

szczepan
19-07-2004, 00:39
a jebac ich... :zly:

yusta
19-07-2004, 01:12
a jebac ich... :zly:

heh, te nasze podwyżki wyjdą im na dobre. Przykro, że Zygo nie rozumie tego co doskonale kuma Kita :/

Jaco
22-07-2004, 22:58
Sześć miesięcy dyskwalifikacji dla Świerczewskiego!

Wydział Dyscypliny PZPN wydał orzeczenie w sprawie zachowania Piotra Świerczewskiego po meczu reprezentacji Polski z Irlandią w Bydgoszczy. Piłkarz Lecha Poznań został ukarany sześcioma miesiącami dyskwalifikacji w zawieszeniu na rok oraz dodatkowo karą finansową w wysokości sześciu tysięcy złotych za zachowanie niegodne członka PZPN.

- Zeznania świadków powołanych przez strony w tej sprawie nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, iż Świerczewski pobił redaktora Adama Godlewskiego, co sugerował ten ostatni. Nie ulega jednak wątpliwości, że doszło do utarczki słownej i znieważenia dziennikarza tygodnika "Piłka Nożna", do czego zresztą zawodnik Lecha przyznał się przed Wydziałem Dyscypliny. Zachowanie Piotra Świerczewskiego było naganne i nieodpowiedzialne – powiedział rzecznik prasowy PZPN Michał Kocięba.

źródło: PZPN

http://www.90minut.pl/news.php?id=168687