PDA

Zobacz pełną wersję : Atmosfera na Legii w przeszłości



Strony : [1] 2 3 4 5

ange(L)
10-06-2003, 15:59
Temat adresowany glownie do starszej czesci uzytkownikow tego forum.Mecze Legii z lat 70/80-tych,poczatku 90-tych, ktore utkwily Wam w pamieci,atmosfera jaka panowala w tym czasie na trybunach,jakies ciekawe historie,ta cala otoczka....Na forum w ogromnej przewadze sa mlodzi kibice ktorzy nie pamietaja tych czasow(ja rowniez sie do nich zaliczam) i chetnie poczytliby pewnie jak to dawniej bywalo. Mam nadzieje,ze sa wsrod nas tacy,ktorzy pamietaja tamte czasy i zechca chociaz w kilku zdaniach podzilic sie z nami tym co pamietaja z tego okresu....

Lolek
10-06-2003, 20:19
No nie wiem czy lepiej... Płot niższy, drewniane ławki, szale-barwówki - niekiedy nieprawdopodobnych rozmiarów, psy na trybunach, flagi zbliżone jakością i rozmiarami do większości wyjazdowych fan Wisły... Moj debiut na Legii do połowa lat 80 - wówczas jeszcze z opiekunem, czyli moim wujkiem. Nie ma żadnego porównania jeżeli chodzi o doping, nie wspominając o oprawie, której poza papierem toaletowym nie było wcale. Jakos nie moge sobie przypomniec, zeby po przegranych meczu były brawa. Raczej gwizdy i "złodzieje". Kibice... Młyn to była elita. Chociaz akurat ja jak tam dotarłem, to nikt nie wyganiał za "brak zasług". No i w porównaniu z dzisiejszymi czasami był on dużo mniejszy. ;) Na otwartej sie siedziało - na ławeczkach oczywiście, a wsrod siedzacych sporo bylo konsumentow napojow wyskokowych. Po prostu duzo latwiej bylo wniesc rozgrzewacz, a i pomyslowosc ludzka nie zna granic. Awantury... Na pewno latwiej bylo dostac pala. Nie dziwota zreszta, jak mendy ustawialy sie miedzy sektorami. Zreszta moze namówię jedną osobę do opisania meczu z Dinamo Tbilisi w UEFA - to byla istna makabra, ktora trudno sobie wyobrazic. A z tych co bylem swiadkiem - ciekawie bylo na finale PP pomiedzy Miedzia a Górnikiem. Z przyjezdnych glęboko wbili mi sie kibole Jagiellonii. Zrobili taki najazd na Warszawe, ze głowa mała. Słabo orientowałem się wtedy w kibicowskich klimatach ale co pamiętam: Jaga wtedy miala bardzo dobra i przede wszystkim liczna ekipę, duzo slyszalo sie o Lechii, Slasku, o naszych sasiadach zza miedzy do 93 nie slyszalem wcale, derby zastepowaly nam spotkania z Łodzią gdzie i frekwencja, i atmosfera była wyjątkowa. Tragedia były czasy Etmanowicza. Wówczas na boisku klepali nas prawie wszyscy, II liga zaglądała w oczy, a na trybunach tez nie było duzo lepiej... Rok 93 to taka data graniczna - i dla pilkarzy, i dla kibiców. Zaczęło się nowe. No ale to już czasy "nowożytne"...

Harcerz
10-06-2003, 22:19
Rzeczywiscie troszeczke inaczej to kiedys wygladalo , moj pierwszy mecz na Legii to 1970 rok , mecze ogladalo sie na siedzaco,z oprawy to byly serpentyny czasami jakas petarda albo swieca dymna na boisku. jesli chodzi o doping to wcale nie byl taki zly, Zyleta to byl jeden sektor (srodkowy obecny York) ale scisk tam byl niemilosierny ,po kazdym meczu czulo sie bol bioder ;) . We wczesnych latach siedemdziesiatych po meczu caly tlum wracal srodkiem ulicy az do Ambasady Amerykanskiej a po drodze odbywaly sie walki z milicja (niezle bylo po meczu z PAOK Saloniki). Sporo bylo psow na stadionie ale jesli chodzi o wejscie na mecz to bylo o niebo lepiej, kasy i bramki byly wszystkie otwarte,mogles przyjsc 15 min przed meczem i pomimo 20 tys. ludzi spokojnie zdazyc.
Jesli chodzi o kibicow druzyn przyjezdnych to niezle sie zaprezentowal Lech i Arka po wejsciu do pierwszej ligi.Na wyjazdy jezdzilo sie pociagami w ilosci podobnej co teraz no moze troche mniej bo byly tez mecze ze jezdzilismy w 30-50 ale Legia jezdzila zawsze i wszedzie.Kiedys wybralem sie do Krakowa na mecz z Wisla ,nazwali to pozniej Pociag Grozy, czytalem w zeszlym roku o tym wyjezdzie w NL ale opis mijal sie z prawda
Milicja na calej trasie miala za zadanie nas do Krakowa nie dopuscic ale pomimo zatrzymania w Skarzysku ponad 30 osob w Kielcach ponad 200 (jesli dobrze pamietam) i w Krakowie kolejnej grupy , dotarlismy i nie byl to jeden kibic jak napisali w NL ale bylo nas okolo 30,a poza tym to wiem na 100% , bardzo duzo osob nie zostalo zatrzymanych ale i nie dojechalo do Krakowa . A tak na marginesie to wtedy z Wisla byla moze nie zgoda ale na pewno pakt o nie agresji i na meczu siedzielismy obok nich.

Harcerz
10-06-2003, 22:27
[quote="Lolek"]No nie wiem czy lepiej... Płot niższy, drewniane ławki, szale-barwówki - niekiedy nieprawdopodobnych rozmiarów, psy na trybunach,

Kiedys na meczu Z Gornikiem sedzia Suchanek (z Krakowa zreszta) pokazal czerwona kartke Kaziowi Deynie i wtedy bardzo duzo tych drewnianych lawek polecialo na boisko w akompaniamencie kilkuset butelek ;)

Lolek
11-06-2003, 00:18
Na wyjazdy jezdzilo sie pociagami w ilosci podobnej co teraz no moze troche mniej bo byly tez mecze ze jezdzilismy w 30-50 ale Legia jezdzila zawsze i wszedzie.

No ten fragment mnie zaciekawil. Kiedys czytalem dyskusje starych kiboli ŁKS i był tam taki fragment, ze Legia po zabójstwie Mariusza przez 4 sezony nie pojawiła sie w al. Unii. Tego akurat okresu nie sięgnę pamięcia, a nie mam dostępu do statysyk wyjazdowych z tamtego czasu...

Harcerz
11-06-2003, 00:43
Przeciez do Lodzi to rzut beretem i latwy dojazd , ale pamietam ze raz kiedy nas zaatakowali po przyjezdzie ,gonila nas z kumplem ,spora banda
i wygladalo to calkiem nie za ciekawie,a wiec uprawiamy z kolesiem sprint po centrum a tu nagle zatrzymuje sie taki osobowy Zuczek, drzwi sie otwieraja a w srodku Tadzio Nowak i krzyczy Legia? wskakujcie i tym sposobem wybawil nas z opresji.Na meczu siedzielismy incognito z kibicami LKS-u ale nie w mlynie tylko tam gdzie pikniki,w calym tym zamieszaniu stracilem kurtke , mecz byl wieczorem i bylo bardzo zimno,
trzeslem sie jak galareta,jak Legia strzelila bramke to my do gory tak ze wszyscy dookola wiedzieli ze jestesmy z Warszawy,byly docinki pod naszym adresem ale na wesolo (zadnych rekoczynow) a jeszcze nam wodki dali na rozgrzewke bo wygladalismy jak murzyni na Syberi. :)

MaxyM
11-06-2003, 00:52
Harcerz, fajnie się czyta twoje opowiadania bez kitu wciagneły mnie maksymalnie, jak coś sobie jeszcze przypomnisz to napisz... :]

Harcerz
11-06-2003, 01:12
Harcerz, fajnie się czyta twoje opowiadania bez kitu wciagneły mnie maksymalnie, jak coś sobie jeszcze przypomnisz to napisz... :]

Czas robi swoje a o suchym pysku to mi pamiec szwankuje ;)

peyek
11-06-2003, 09:18
Swietne te opowiadania, wrzucajcie takie teksty co jakis czas bo nikt z nas, malolatow nie pamieta tych czasow. Uwielbiam takie historie.

*PRZEMO*
11-06-2003, 09:55
Zgadzam sie ze b.dobrze sie to czyta wiec moze jakis presing na Harcerza wywrzemy to zacznie cos wiecej pisac ;) ;)

ja kiedys jak bylem maly brzdac,, ;) 9 lat to tata mnie zabral na mecz...
Byl to baltyk gdynia bo tam mieszkalem 8o ale to raczej nie bedzie ciekawe ;) chociarz jak by sobie przypomniec to sporo mozna opowiedziec..

E_L_K_T_R_Y_K
11-06-2003, 10:09
jeszcze jeszcze jeszcze jeszcze jeszcze jeszcze opowiadajcie !!! ;)

Raffi
11-06-2003, 10:16
Troche jeszcze pamiętam z lat 80-tych, ale że byłem wtedy mały brzdąc, to wspomnienia te są szczątkowe i zapewne mocno zniekształcone.
Pierwsze , co sobie przypominam, to grupy MO i wojska chyba też, porozsiewane po całych trybunach, zwłaszcza na odkrytej . Żyleta to oczywiście był tylko środkowy sektor (ze względu na reklamę żyletek rzecz jasna) i nikt niepowołany :> się tam nie pchał; można powiedzieć, że niektórzy mieli tam "karnety" :) , kilku chłopaków z najstarszych klas mojej podstawówki tam było, ale ogólnie to był wielki zaszczyt tam się załapać dla nich. 2 sąsiednie sektory też były gorące, ale tam już było wiecej "widzów". Niemniej tam też sięnie pchałem ;)
Z tego, co mi sięwydaje, to jeszcze ze 20 lat temu nie było tak "zorganizowanego" i grupowego bluzgania, każdy puszczał jakąś wiąchę od siebie, full spontan niemalże, chociaż brzydkie piosenki :> już się pojawiały. Ze 20 lat temu było jeszcze "Sędzia kalosz!", ale już w zaniku, a wchodziło "Sędzia ch...!" Pierwszy mecz, jaki pamiętam, z Widzewem, to był ostatni występ Bońka na Łazienkowskiej i chociaż na sam klub nie było bluzgów (kosy chyba nie było wtedy jeszcze?), ale co i rusz ktoś "nadawał" na Bońka - ty rude to, tamto. Nie znałem tych słów ;) ;) :> Kojarzę jeszcze szczątkowo piosenki o Arce, no w sumie dosyć brzydkie z ,,Nie, nie, nienawidzę Arki.." na czele. No i piosenki na Jaruzela np. "13 grudnia roku pamiętnego wykluła się WRONa z jaja czerwonego..."itd i piosenka o Mariuszu na tą sama melodię. I jeszcze "Dzisiaj rano do sedesu wpadł mi znaczek RTSu i coś tam dalej (potem "RTSie rTSie [a może ŁKSie?] - co ty robisz w tym sedesie?" i dalej coś tam...
może ktoś mi podpowie? :>
Kiedyś na meczu z Górnikiem (Zabrze chyba?) na krytej wstał jakiś stary klient i zaczał się drzeć " GÓÓÓRNIK TO POTEĘĘGA!!" - moment konsternacji na trybunach - " .....DO KOPANIA WĘGLA!" no i wszystko jasne! '8
Pamiętam też, ze sektor gosci to był po prostu kawałek łuku od Łazienkowskiej, nieogrodzony, tylko MO odgradzało obie grupy od siebie
Dodatkowo w przerwie sporo wiary przełaziło złośliwie z jednego łuku na drugi tak, żeby być za bramką gości.
Jakoś tak od 87 pojawiło się na stadionie sporo skins, oczywiście na meczu fleki na pomaranczową stronę i bywało pomarańczowo :>

Szaliki, szaliki. Mi nie miał kto zrobić, ale gdzieś tak koło 85/86 ojciec kupił 2 takie długaaśne barwówki, które pewnie widzieliście na "Piłkarskim Pokerze". Szaliki takie mimo wszystko to też było coś i z jednego zostałem skrojony w podstawówce przez starszego kibica, ale drugi mam do dzisiaj (Lakers udzielał w nim wywiadu TVN, hehe)

Lolek
11-06-2003, 10:33
Przeciez do Lodzi to rzut beretem i latwy dojazd

Podejrzewam, ze mieli na myśli grupy zorganizowane, które nie siadały na partyzanta. Mariusz to początek lat 80... Roku dokładnie nie pomnę, ale na pewno było to po pamiętnym wyjeździe na Widzew, kiedy ŁKS robił co chciał na stadionie RTS - z niemiłym zresztą skutkiem dla naszej ekipy wyjazdowej...


Pierwszy mecz, jaki pamiętam, z Widzewem, to był ostatni występ Bońka na Łazienkowskiej i chociaż na sam klub nie było bluzgów (kosy chyba nie było wtedy jeszcze?), ale co i rusz ktoś "nadawał" na Bońka - ty rude to, tamto.

Heh, zgody z Widzewem też nigdy nie było. Trzeba wziac poprawke, ze w tamtym okresie Widzew to była piłkarska potęga, natomiast kibice jako kibice nie liczyli się wcale. Czego np. nie można powiedziec o Arce... No i jak zauwazyles, bluzgało się duzo mniej...


I jeszcze "Dzisiaj rano do sedesu wpadł mi znaczek RTSu i coś tam dalej ("RTSie rTSie [a może ŁKSie?] - co ty robisz w tym sedesie i dalej coś tamm


Ścislej: "Dzisiaj rano do sedesu, wpadł mi znaczek ŁKSu, wcale po nim nie płakałem, tylko jeszcze go dosrałem. ŁKSie, ŁKSie, czy ci dobrze w tym sedesie. Oczywiscie, alez tak! Tylko mi Widzewa brak!". Mam nadzieje, ze niczego nie przekrecilem... Tak dawno nie slyszalem tej piosenki.

Raffi
11-06-2003, 10:35
[. ŁKSie, ŁKSie, czy ci dobrze w tym sedesie. Oczywiscie, alez tak! Tylko mi Widzewa brak!". Mam nadzieje, ze niczego nie przekrecilem... Tak dawno nie slyszalem tej piosenki.
O, :oho: dokładnie!!

Harcerz
11-06-2003, 14:59
Troche jeszcze pamiętam z lat 80-tych, ale że byłem wtedy mały brzdąc, to wspomnienia te są szczątkowe i zapewne mocno zniekształcone.
Pierwsze , co sobie przypominam, to grupy MO i wojska chyba też, porozsiewane po całych trybunach, zwłaszcza na odkrytej . Żyleta to oczywiście był tylko środkowy sektor (ze względu na reklamę żyletek rzecz jasna) i nikt niepowołany :> się tam nie pchał; można powiedzieć, że niektórzy mieli tam "karnety" :) , kilku chłopaków z najstarszych klas mojej podstawówki tam było, ale ogólnie to był wielki zaszczyt tam się załapać dla nich. 2 sąsiednie sektory też były gorące, ale tam już było wiecej "widzów". Niemniej tam też sięnie pchałem ;)
Z tego, co mi sięwydaje, to jeszcze ze 20 lat temu nie było tak "zorganizowanego" i grupowego bluzgania, każdy puszczał jakąś wiąchę od siebie, full spontan niemalże, chociaż brzydkie piosenki :> już się pojawiały. Ze 20 lat temu było jeszcze "Sędzia kalosz!", ale już w zaniku, a wchodziło "Sędzia ch...!" Pierwszy mecz, jaki pamiętam, z Widzewem, to był ostatni występ Bońka na Łazienkowskiej i chociaż na sam klub nie było bluzgów ( kosy chyba nie było wtedy jeszcze?), ale co i rusz ktoś "nadawał" na Bońka - ty rude to, tamto. Nie znałem tych słów ;) ;) :> Kojarzę jeszcze szczątkowo piosenki o Arce, no w sumie dosyć brzydkie z ,,Nie, nie, nienawidzę Arki.." na czele. No i piosenki na Jaruzela np. "13 grudnia roku pamiętnego wykluła się WRONa z jaja czerwonego..."itd i piosenka o Mariuszu na tą sama melodię. I jeszcze "Dzisiaj rano do sedesu wpadł mi znaczek RTSu i coś tam dalej (potem "RTSie rTSie [a może ŁKSie?] - co ty robisz w tym sedesie?" i dalej coś tam...
może ktoś mi podpowie? :>
Kiedyś na meczu z Górnikiem (Zabrze chyba?) na krytej wstał jakiś stary klient i zaczał się drzeć " GÓÓÓRNIK TO POTEĘĘGA!!" - moment konsternacji na trybunach - " .....DO KOPANIA WĘGLA!" no i wszystko jasne! '8
Pamiętam też, ze sektor gosci to był po prostu kawałek łuku od Łazienkowskiej, nieogrodzony, tylko MO odgradzało obie grupy od siebie
Dodatkowo w przerwie sporo wiary przełaziło złośliwie z jednego łuku na drugi tak, żeby być za bramką gości.
Jakoś tak od 87 pojawiło się na stadionie sporo skins, oczywiście na meczu fleki na pomaranczową stronę i bywało pomarańczowo :>

Szaliki, szaliki. Mi nie miał kto zrobić, ale gdzieś tak koło 85/86 ojciec kupił 2 takie długaaśne barwówki, które pewnie widzieliście na "Piłkarskim Pokerze". Szaliki takie mimo wszystko to też było coś i z jednego zostałem skrojony w podstawówce przez starszego kibica, ale drugi mam do dzisiaj (Lakers udzielał w nim wywiadu TVN, hehe)

Tak na prawde to z szalikami pierwszy raz na Legii pokazali sie kibice Holenderscy w 1970 roku i od tego sie zaczelo, ja paradowalem w szaliczku od jakiegos 1974, nie bylo szalikow w sprzedazy tylko babcie ,ciotki robily to na drutach,ja mialem ciotke co chalupniczo robila swetry na maszynie tak ze nie mialem klopotu.
Wojsko rzeczywiscie bylo porozsadzane na otwartej ale raczej zadnego klopotu z nimi nie bylo bo w nic sie nie wtracali.
Po zamachu na wloskiego polityka Aldo Moro popularna byla piosenka
"Sedzia ty zmoro, ty zginiesz jak Aldo Moro, w leb i po krzyku i znajda cie w bagazniku"

ange(L)
11-06-2003, 15:06
ta fotka pojawiala sie juz na forum,ale ma jakis taki klimat w sobie ;)

Legia-Dynamo Tibilisi w latach 80-tych:

http://kibic-wielkiej-legii.w.interia.pl/stare/zyleta48.jpg

ems
11-06-2003, 15:07
mistrz :D

E_L_K_T_R_Y_K
11-06-2003, 15:42
macie jeszcze jakies fotki ? bo ta jest zajebista

Raffi
11-06-2003, 15:53
hehe, to był szczególny mecz, bo w trakcie stanu wojennego i to z drużyną z ZSRR = maximum security. Generalnie to zazwyczaj nie było aż tak źle :) :)

marecki
12-06-2003, 00:28
czy mi sie wydaje ,czy jest choreo z zielonych lebkow w ksztalcie krzyza? :D ...a moze ja juz dzis za duzo wypilem :P

szczepan
12-06-2003, 00:33
czy mi sie wydaje ,czy jest choreo z zielonych lebkow w ksztalcie krzyza? :D ...a moze ja juz dzis za duzo wypilem :P

dobre dobre :D

E_L_K_T_R_Y_K
12-06-2003, 16:44
czy mi sie wydaje ,czy jest choreo z zielonych lebkow w ksztalcie krzyza? :D ...a moze ja juz dzis za duzo wypilem :P

dobre dobre :D

no bez kitu cos tam jest ;)

*PRZEMO*
13-06-2003, 08:26
no zdjecie full wypas.. prosimy o wiecej :] a co do choreografi to dopiero teraz zauwazylem jak mi powiedzieliscie... myslelem ze wszysscy to zolnieze :rotfl: no nie powiem moze bysmy cos takiego odworzyli?! :buhaha:

ange(L)
17-06-2003, 11:07
odswiezam temat ;)

ange(L)
17-06-2003, 16:59
wklejajmy w tym temacie takze jakies stare unikatowe fotki
to pobyt Panathinaikosu w Warszawie(to chyba zdjecia z 96 roku).W sumie nie bylo to tak strasznie dawno,ale pozwole sobie to tutaj wkleic :)

http://www.gate13.gr/crusader/legia001.jpg

http://www.gate13.gr/crusader/Legia1.jpg

Mazi
17-06-2003, 17:03
BTW :

no własnie , ktoś mógłby powiedzieć , jak się prezentowali fani PAO na obu meczaach w W-wie ( sezon 95/96 i 96/97 - na obu nie byłem :( ) .

Aha i jak się zaprezentowali fani Hajduka w sezonie 94/95 ???

Mini
17-06-2003, 17:57
czy mi sie wydaje ,czy jest choreo z zielonych lebkow w ksztalcie krzyza? :D ...a moze ja juz dzis za duzo wypilem :P
I to nie tylko na G ale na pozostałych też.
tą nutę o znaczku łksu znam z innymi słowami z przyśpiewek z bacówki w bieszczadach sprzed ładnych paru lat jak miałem z 8-10 lat i wtedy mi się podobała a teraz z tymi słowami-po prostu super. :buhaha: :buhaha: :buhaha: :buhaha:
WRZUĆCIE WIĘCEJ ZDJĘĆ Z DAWNYCH LAT. :+: :+: :+:

ange(L)
17-06-2003, 18:11
http://kibic-wielkiej-legii.w.interia.pl/gks/728.jpg

E_L_K_T_R_Y_K
18-06-2003, 22:15
zacząłem zbierac takie stare foty, jak macie to dawajcie

ange(L)
28-06-2003, 18:57
http://www.flat.gliwice.pl/stadion11.jpg

rkwa
28-06-2003, 22:33
starszy kolezka ode mnie byl w Splicie-postaram sie go namowic zeby cos napisal,choc moze to byc trudne,a z opowiadan wiem ze byl to ciekawy wyjazd-i jeszcze prosba do starszych kibicow zeby przypomnieli jeszcze jakies przyspiewki z tamtych lat.

pozdro.

ange(L)
11-07-2003, 01:10
witam po przerwie zwiazanej z wyjazdem nad morze. Takie oto fotki udalo mi sie odnalesc w necie(polowa lat 90-tych, jeszcze ze starym plotem i strarym dachem na krytej...mozna powspominac;) )

http://piotrus.legia.fm.interia.pl/szablon_obrazki/to2.jpg
http://piotrus.legia.fm.interia.pl/szablon_obrazki/to3.jpg

jacek
11-07-2003, 12:39
napewno kiedys uzywalismy mniej pirotechniki niz dzisiaj a za to mnielismy jeszcze lepszy doping wlasnie z dopingu slynelismy w calej polsce ze potrafimy najglosniej spiewac!

Łysolek
11-07-2003, 12:52
kiedys pamiętam ( tzn. połowa lat 90 ) to mieliśmy łuk pod zegarem , a trybuna przyjezdnych była od strony Łazienkowskiej , fajnie wtedy sie działo , na tamtejszym zakolu siadali sami skini :D ( w tym ja ) , a żyleta była wypełniona po brzegi i ten.... niski zielony płot :P
Atmosfera była superowa , bo był cały czas doping !!!

cfc
11-07-2003, 15:53
to byly fajne czasy.. a nie tak jak teraz ten kilku metrowy pie :* plot, dzieki ktoremu czlowiek czuje sie jak w zoo. A moze wie ktos dlaczego jako jedyna w polsce Legia ma takie ogrodzenie :hmm: nie mozna jakos z zarzadem pogadac czy co?? bo to zoo czy stadion pilkarski..

arczi
11-07-2003, 16:56
A ja tam lubię nasz płot. Gdyby go nie było to gdzie by wisiały flagi? Ewentualnie można go nieco obniżyć. Ale nawet jak tego nie zrobią to się i tak nie obrażę. Stadiony bez płotów są dla mnie jakieś dziwne... Dlatego nie podobają mi się angielskie stadiony.

Mini
11-07-2003, 17:24
A ja tam lubię nasz płot. Gdyby go nie było to gdzie by wisiały flagi? Ewentualnie można go nieco obniżyć. Ale nawet jak tego nie zrobią to się i tak nie obrażę. Stadiony bez płotów są dla mnie jakieś dziwne... Dlatego nie podobają mi się angielskie stadiony.

no właśnie.wyobraźcie sobie że zapłaciliście 200 zeta za miejsce tuż za bramką i któryś nieudacznik na boisku jebnie z całej siły i dostaniecie prosto w twarz..... :rotfl:

cfc
12-07-2003, 14:17
Mi tez sie nie podobaja stadiony bez plotow bo one maja w sobie jakis
klimat ale.. no bez przesady :fu: takie jak 10lat temu byly byly dobre. Takie jak sa na Lechu wg. mnie sa ok. A te nasze to tylko ludzi odstraszaja... choc fajnie jak po bramce caly plot na zylecie jest wypelniony ludzmi :gol2: choc i teraz dzieje sie tak zadko..

Mazi
12-07-2003, 14:22
choc fajnie jak po bramce caly plot na zylecie jest wypelniony ludzmi :gol2: choc i teraz dzieje sie tak zadko..

no własnie , zawsze zajebiście było , jak płot "uginał się" od kibiców na nim będących ... szkoda ,że jest w tej chwili zakaz .

ange(L)
12-07-2003, 17:57
10-lecie CWKSu
http://kibic-wielkiej-legii.w.interia.pl/stadion/4.jpg

Tuzin...
12-07-2003, 19:47
yyyy a co to za stadion?

Beny
14-07-2003, 09:50
Oczywiście, że to Estadio WP!!! 1956 r. z bieżnią i bez Torwaru w tle :)

Dorsz
14-07-2003, 09:58
10 lecie CWKS

Jakbym nie rozpoznał konturów naszego stadionu, to gotów bym pomyśleć, że to występy HitlerJugend w 39r.

Tamta władza, w sumie i może obecna (ale się odcina przecież ha ha) potrafiła organizować parady. Ta cała Love Parade (przy tamtych spędach ludu na jeden plac czy stadion) to pryszcz tyci-tyci.

Nolto
14-07-2003, 12:36
To czarno-białe zdjęcie od Angela jest jak narazie najlepsze, ale tak jak inni proszę o więcej!!!

ange(L)
22-07-2003, 17:04
a moglby ktos napisac cos wiecej na temat mlynu ktory z tego co wiem przez jakis czas znajdowal sie na Luku? z gory wielkie dzieki :+:

Tuzin...
22-07-2003, 18:22
Oczywiście, że to Estadio WP!!! 1956 r. z bieżnią i bez Torwaru w tle :)

Jestes tego absolutnie pewien? Ja wiem ze w latach 60tych byla modernizacja naszego stadionu, ale porownujac obecny ksztalt z tym ze zdjecia jest to zupelnie co innego! Poza tym Torwar stoi since 1953 :>

Beny
23-07-2003, 06:38
Oczywiście, że to Estadio WP!!! 1956 r. z bieżnią i bez Torwaru w tle :)

Jestes tego absolutnie pewien? Ja wiem ze w latach 60tych byla modernizacja naszego stadionu, ale porownujac obecny ksztalt z tym ze zdjecia jest to zupelnie co innego! Poza tym Torwar stoi since 1953 :>

Widziałem parę lat temu to zdjęcie w jakimś albumie okolicznościowym Legii z jakiegoś jubileuszu klubu w czasach PRL-u. Chciaż pewne jest tylko to, że Kopernik nie żyje. ;)

ange(L)
19-09-2003, 00:00
http://kibic-wielkiej-legii.w.interia.pl/skladak/23.jpg
http://kibic-wielkiej-legii.w.interia.pl/skladak/22.jpg
http://kibic-wielkiej-legii.w.interia.pl/skladak/21.jpg

tommy
19-09-2003, 01:23
Z tego co pamietam liczby wyjazdowe u nas
Hajduk 94`- 120-150, barwna dosc glosna gromadka
IFK 95` - ok. 100 , raczej pikniki
Rosenborg- ok. 40 siedza zdaje sie na krytej total piknik, nie kojarze dokladnie Blackburn(200?) i Spartaka(100?)
Panathinaikos 96` - 600-700, duzo flag, troche krzyczeli,
za drugim razem chyba bylo ich 8
pozdro

Bonhart
19-09-2003, 12:39
BTW :

no własnie , ktoś mógłby powiedzieć , jak się prezentowali fani PAO na obu meczaach w W-wie ( sezon 95/96 i 96/97 - na obu nie byłem :( ) .

Aha i jak się zaprezentowali fani Hajduka w sezonie 94/95 ???

Na cwiercfinale LM nie bylem :( wiec nie wiem. Choc sadzac po zdjeciu bylo ich dosyc sporo. przypuszczam, ze zaistnieli.
Natomiast na pUEFA w Warszawie nie bylo ich zbyt wielu. Poza tym przy tak prezentujacych sie kibicach Legii :+: :cf0: :cf3: nikt by nie zaistnial. Ten mecz byl dla mnie absolutnym mistrzostwem swiata.
Zaraz po tym spotkaniu odeszlo stare i przyszlo nowe - "dewu", zniknely stare bilety, na stale zadomowil sie Hadaj.

PS> Jesli ktos ma ten mecz nagrany na wideo, lub plytce BARDZO prosze o kontakt na priv.

NORBI
22-09-2003, 22:34
Nikt z moich poprzedników nie poruszył tematu tzw. Megafona lub Tuby(różnie go nazywali).A było to tak :
Jak wspomniał jeden z kolegów w latach 80-tych na Żylecie (obecnie cała otwarta),wcześniej sektor środkowy nad którym była reklama Polsirvera był mocno obstawiany przez Milicję.Stali na koronie i między sektorami.Do ich zadania należała obserwacja trybun w poszukiwaniu najbardziej buńczucznych kiboli.Przodownikiem był wysokiej rangi Milicjant( proszę o przypomnienie jego nazwiska)który wbijał się w Żylete i nawoływał do kultury po przez megafon.Jesli jego "prośby "nie skutowały
to przez megafon informował tzw.kotów rozstawionych na schodach ,o delikwencie do wygarnięcia.I co w tym wszystkim pamiętam do dziś, to to że wtedy cała Żyleta wstawała, a gość do wygarnięcia na kolanach przedostawał się w inny rejon Żylety.I jeszcze musiał się wymienic z kims na np.kurtkę lub koszulkę bo wyczesywali przy wyjściu.
A co do meczu z ruskimi to nie zapomnę tego "Solidarność, Solidarność"
Ale lata lecą i trza działać dalej.Pozdrawiam :ml:

NORBI
22-09-2003, 22:43
I jeszcze, co pamiętam doskonale to 1.maja 1982 rok kiedy około 100 tys ludzi szło w pochodzie Solidarności. A w śród tego tłumu ja w rudej kurtce,na rekawie herb a na lewej przedniej części elka.Na wysokości Nowega Miasta głos kobiety ok.50-tki :"to nawet Legioniści z nami idą".Fajnie się poczułem.

Harcerz
22-09-2003, 22:58
Nikt z moich poprzedników nie poruszył tematu tzw. Megafona lub Tuby(różnie go nazywali).A było to tak :
Jak wspomniał jeden z kolegów w latach 80-tych na Żylecie (obecnie cała otwarta),wcześniej sektor środkowy nad którym była reklama Polsirvera był mocno obstawiany przez Milicję.Stali na koronie i między sektorami.Do ich zadania należała obserwacja trybun w poszukiwaniu najbardziej buńczucznych kiboli.Przodownikiem był wysokiej rangi Milicjant( proszę o przypomnienie jego nazwiska)który wbijał się w Żylete i nawoływał do kultury po przez megafon.Jesli jego "prośby "nie skutowały
to przez megafon informował tzw.kotów rozstawionych na schodach ,o delikwencie do wygarnięcia.I co w tym wszystkim pamiętam do dziś, to to że wtedy cała Żyleta wstawała, a gość do wygarnięcia na kolanach przedostawał się w inny rejon Żylety.I jeszcze musiał się wymienic z kims na np.kurtkę lub koszulkę bo wyczesywali przy wyjściu.
:ml:

Wstawaniu towarzyszylo skandowanie okrzyku "gestapo" co doprowadzalo pieskow do szalu,czasami tez jechalismy na Gwardie , ktora byla wtedy klubem milicyjnym.

herka
22-09-2003, 23:21
rany koguta!

jeszcze! jeszcze!!!

to się czyta jak jakąś powieść. wciąga jak cholera. czemu tak mało? :(

piszcie! plis! :):):)

(L)eszek
23-09-2003, 13:47
kiedys pamiętam ( tzn. połowa lat 90 ) to mieliśmy łuk pod zegarem , a trybuna przyjezdnych była od strony Łazienkowskiej , fajnie wtedy sie działo , na tamtejszym zakolu siadali sami skini :D ( w tym ja ) , a żyleta była wypełniona po brzegi i ten.... niski zielony płot :P
Atmosfera była superowa , bo był cały czas doping !!!
heh - stare dobre czasy... moje poczatki na Legii to najpierw kryta (w drugiej polowie wchodzilo sie za darmo), a potem juz cale mecze i luk pod zegarem. rzeczywiscie wtedy to wieksozsc osob zasiadajacych w mlynie to byli skini. zawsze najpierw czesc ludzi z luku probowala przeskakiwac na "Zylete", a tym co sie nie udalo (ochrona nie pozwolila) lub Ci co nie chcieli, to zostawali na luku i dopingowali Legie. widok byl marny, ale doping juz konkretny mimo, ze nas na luku bylo 400-500, ktorzy stali w mlynie - czasami do spiewania dolaczal sie caly luk. niestety pozniej luk zostal zlikwidowany, pozniej przeniesiono na niego kibicow gosci i tak zostalo do dzisiaj, natomiast luk od strony lazienkowskiej przez wiele lat byl bezczynny, dopiero przed meczem z Anglia, wyremontowano go, zalozono krzeselka i zaczeto wpuszczac kibicow, ale kto tam wchodzil, skoro ceny byly takie same jak na "Zylete"? od jakiegos czasu sa tam juz bilety rodzinne, dodatkowo wchodza tam zorganizowane grupy, wiec cos sie ruszylo, ale do atmosfery z poczatkow luku pod zegarem jeszcze daleko...

pozdrawiam
Leszek

NORBI
23-09-2003, 17:13
czy mi sie wydaje ,czy jest choreo z zielonych lebkow w ksztalcie krzyza? :D ...a moze ja juz dzis za duzo wypilem :P

dobre dobre :D

no bez kitu cos tam jest ;)
Faktycznie i ja to zobaczyłem
Ale fajnie.To już wiadomo kto był protoplastą CF ;)
Ale wtedy był tłok.A ten gość z kałachem na ramieniu nie był sam.Oj było ich trochę dookoła boiska.

NORBI
23-09-2003, 17:23
kiedys pamiętam ( tzn. połowa lat 90 ) to mieliśmy łuk pod zegarem , a trybuna przyjezdnych była od strony Łazienkowskiej , fajnie wtedy sie działo , na tamtejszym zakolu siadali sami skini :D ( w tym ja ) , a żyleta była wypełniona po brzegi i ten.... niski zielony płot :P
Atmosfera była superowa , bo był cały czas doping !!!


Pamiętam kilka razy wymianę uprzejmości z ekipami przyjezdnymi.Co prawda Milicja starała się nie dopuścić do nich od strony Łazienkowskiej
ale od czego były takie twarde przedmioty wydobywane z ziemi. ;) Wymiany często były obustronne .

NORBI
23-09-2003, 20:38
Teraz pisze się CHWDP i skanduje nie rusz kibica.Wczesniej jak opowiedział Harcerz dorło się ryja "Gestapo".
Ale to nie było dalekie od rzeczywistości.
Pamiętam jak dwóch psiarskich wyprowadzało z żylety chłopaka z szalem.Właśnie wychodziłem z kibla( ten betonowy za toikami).
Myślałem ,że go wyprowadzą za bramy od Łazienkowskiej.Lecz się oszukałem.A to co zobaczyłem pamiętam do dziś!!!
Prowadzili go w prawo (obecne baraki w których przebywali nasi działacze)tam stały pojazdy MO.Kiedy pakowali tego chłopaka ( może 20-22 lata)
do tzw.budy widziałem jak go okładali pałami.Ale to co było widać przez szyby ,to była tragedia!!Zamkneli dzwi ,było ich co najmniej szejściu.
Na początku jeden zerwał mu szal z szyi i porwał przy użyciu nogi i rąk.
Następnie widziałem jak chłopaka okładało kilku psiarskich .Trwało to kilka minut ,a ja stałem jak wryty nie mogąc nic zrobić.Po wszystkim podprowadzili go pod płot od basenów i kazali spier.... . Chłopak nawet chwili się nie zastanawiał.Wiecie co czuje od tamtego momentu do niebieskich(pytanie retoryczne).

Lolek
23-09-2003, 21:27
Witam ziomala z Czerniakowa! ;) Wreszcie ktos z mojego rejonu!
Co do psiarskich - o spięcie było nietrudno, bo stali na trybunie. Sam kiedys dostałem pala dla zartu, a moja jedyna wina bylo to ze wieszalem flage. 8- O ile sie nie myle, to działacze poszli po rozum do głowy i wyrzucili ich ze stadionu po pierwszym meczu na Łazienkowskiej po odnowieniu zgody z Pogonią, kiedy prowokowali, prowokowali i się doczekali. Chociaż... mogę się mylić co do daty. A "gestapo" spiewalo sie jeszcze w latach 90!

NORBI
24-09-2003, 18:24
Witam ziomala z Czerniakowa! ;) Wreszcie ktos z mojego rejonu!
Co do psiarskich - o spięcie było nietrudno, bo stali na trybunie. Sam kiedys dostałem pala dla zartu, a moja jedyna wina bylo to ze wieszalem flage. 8- O ile sie nie myle, to działacze poszli po rozum do głowy i wyrzucili ich ze stadionu po pierwszym meczu na Łazienkowskiej po odnowieniu zgody z Pogonią, kiedy prowokowali, prowokowali i się doczekali. Chociaż... mogę się mylić co do daty. A "gestapo" spiewalo sie jeszcze w latach 90!

Witam kolegę.Jak serce po Wiśle ?
Może jakieś spotkanko przed Amiką?
Np. przy" Bartku" Czerniakowska /Bartycka?

NORBI
24-09-2003, 20:27
Coś brak tematu?
To ja zacznę.Jak robiliście barwy?
Niestety w tamtych latach Bosman nie miał sklepiku .Więc szale i inne barwy robiło sie samemu.
Opowiadajcie!

Tupcia
24-09-2003, 21:34
Właśnie, opowiadajcie!!!
Alez mnie teraz klimacik zlapał...

aaadamm
25-09-2003, 10:03
czy ktoś moglby przytoczyć kibicowanei w latach 1990-93?

Foxx
25-09-2003, 10:24
Myślę, że najciekawsze w tamtym okresie było to, że przez pewien czas nasz "młyn" znajdował się... na zakolu od strony Łazienkowskiej :> . Tzn. flaga "Żyleta" (jeszcze ta stara) wisiała na swoim miejscu, ale na sektorze siedziały raczej przypadkowe osoby. Wszyscy "wyjazdowcy" (jak się wtedy mówiło) oraz najmocniej dopingujący siedzieli na łuku.

Najwięcej ciekawych sytuacji kojarzy mi się z Lechią (byl to schyłkowy okres reaktywowanej zgody... która przerodziła się w układ, który przerodził się w... hm... :hmm: ). Na Legia - Śląsk była taka sytuacja, że nasz zakolowy "młyn" od sektora dla przyjezdnych dzielił jeden sektor buforowy. Gdańszczanie, którzy przyjechali na ten mecz cały czas się bujali między Śląskiem, a Legią, żeby nikt nie poczuł się obrażony (a czuły się obie strony ;) )

Inna sytuacja. Na Legia - Wisła chyba w 93, jedna ze znanych u nas person wieszała flagę Lechii, a druga zdejmowała. Trwało to całą pierwszą połowę.

Przypomniało mi się jeszcze, jak Motor kiedyś bluzgał personalnie znanego wtedy w całej Polsce K. Obrażany połamał piętą ławkę i z tak uzyskaną breszką solo ruszył na przyjezdnych. Przebił się przez jeden szpaler policjantów, ale drugi go zatrzymał, więc Motor... próbował go odbić.

W tamtym okresie był też słynny finał PP Górnik - Miedź na Łazienkowskiej, ale nie wiem, czy gdzieś już ktoś o tym nie pisał... Jak będziecie chcieli, to się opisze.
Pzdr.

Norbas
25-09-2003, 13:03
...Pamiętam jak dwóch psiarskich wyprowadzało z żylety chłopaka z szalem.....
.....Prowadzili go w prawo (obecne baraki w których przebywali nasi działacze)tam stały pojazdy MO.Kiedy pakowali tego chłopaka ( może 20-22 lata)do tzw.budy widziałem jak go okładali pałami.Ale to co było widać przez szyby ,to była tragedia!!Zamkneli dzwi ,było ich co najmniej szejściu.Na początku jeden zerwał mu szal z szyi i porwał przy użyciu nogi i rąk. Następnie widziałem jak chłopaka okładało kilku psiarskich .Trwało to kilka minut....

jednak porównując to do dzisiejszej rzeczywistości wolę tamte czasy...
dostało się pałami i puszczali wolno a teraz?!
nie dość że zleją to jeszcze przypinają paragrafy typu "czynna napaść.."

Lolek
25-09-2003, 13:29
Hmmmm... Na pewno nie w całym okresie 1990-93 młyn był na łuku. IMO to był jeden sezon, a może nawet mniej, ale mogę się mylić. Pamiętam mecze postpucharowe (słynne występy w PZP) i wtedy młyn na bank był jeszcze na Żylecie właściwej. A wspomniany okres jest o tyle ciekawy, że wtedy wpadaliśmy w skrajności. Potrafiło przyjść tyle ludzi, że księgowy dziczał z zachwytu (właśnie wspomniane puchary), ale potrafiło i tyle że wstyd wspominać. Pamiętam mecz ligowy gdzie nie wiem czy się zebrało 1500 osób. Wszystko zmieniło się razem z Wójcikiem i Romanowskim. Odżyły nadzieje, stadion znów się zapełnił, a kogo kocha Warszawa pokazały derby AD 93. A właśnie, Stone, miałeś sporo zastrzeżeń co do historii warszawskiej świetej wojny w TMK. Może tutaj rozwiniesz ten temat? A co Górnik - Miedź - nie, nikt jeszcze nie napisał relacji.

NORBI: jestem otwarty na propozycje! Żeby nie rozmywac tematu wal na maila: lolek@ultras.pl

Lolek
25-09-2003, 13:33
I jeszcze jedno. Młyn wrócił na łuk (tyle że już pod zegar) po sankcjach związanych z awanturami na finale PP Legia - GKS. Był okres, że na Żylecie nie można było wieszać żadnych flag, no i na zakole Roman wprowadził tańsze bilety co otworzyło drogę rewolucji. ;-)

Foxx
25-09-2003, 18:38
Nie pisałem, że młyn na zakolu był przez caly okres 1990-93, tylko, że był taki okres, w którym tam był ;)

Co do historii z TMK, to teraz dokładnie nie pamiętam, co tam było. Chodziło mi chyba o niekonsekwencję, bo autor wspominał np. o zimowych turniejach na Okęciu, czy sytuacjach na koszu, a pominął naszą wizytę na fecie z okazji wejścia KSP do extraklasy, która należy do najpiękniejszych kart stadionowej strategii - gość od nas krzyknął "Legia idzie!" pokazując kierunek, z którego... nikt konkretny nie szedł. Nasi czarni sąsiedzi, pewni przewagi liczebnej, się wysypali na ulicę - zostawiając m.in jedną z flag ufundowanych przez ich B.ossa - biało-czerwoną z czarną szarfą po środku, w którą wpisany był napis "Polonia" (z tej serii jest też arcygustowne płótno "Orły do boju"). Znaleźli się chętni do zaopiekowania się opuszczonymi barwami :> .

Poza tym nie było np. fajnego meczu Gwardia - Polonia, chyba w 1990, gdy przyszła cała ówczesna ekipa KSP (80 os., w tym z 25 naprawdę konkretnych). Od nas nikt nie wierzył, że będą i - w odróżnieniu od Gwardia - Ruch, czy Gwardia - Cracovia - pojawili się R., T. i S., jeszcze z 5 sensownych osób i zupełni małolaci (w sumie ok. 50 os.). Polonia siedziała na sektorze obok ichniej "Krytej", a my za bramką od strony budynku klubowego. Niezły patent był, gdy Czarni się ruszyli (zmasakrowaliby nas - byłby wstyd nie do zmazania). T. z R. stanęli przy wąskim przejściu między prostą, a łukiem tuż przy ogrodzeniu, a S. kazał całej grupie kupić po flaszce oranżady z sąsiedniej budy, wylać zawartość i się przygotować ("kto chce - może teraz odejść, ale juz nigdy nie wejdzie na Legię"). Tak czekaliśmy, a Polonistów, w miarę jak się do nas zbliżali, ubywało. W końcu do T. i R. podeszli tylko B. i J. z KSP zamienili kilka słów i wrócili do swoich. Ale nasi małolaci byli dumni!

Górnik - Miedź w następnym odcinku ;)

Adam-oldboy
26-09-2003, 13:07
Co do młynu na łuku, to pamiętam, że był on mocno "młodzieżowy", bo były tam bardzo tanie ulgowe bilety. Wyglądało to tak, że na żylecie nadal siadali starsi, a na łuku małolaci we "fleyersach". Towarzystwo z łuku było raczej dość określone ideologicznie - wywieszali flagę z celtem i podnosili łapki pod kątem ok. 150 (a może słonko raziło? :> )

Foxx
26-09-2003, 13:18
Adam tak było później... Wtedy, gdy powstały flagi "skinheads" i "Polish Power" - z jakimś dziwnym, niebieskim ptakiem na białym tle po środku. To nie był młyn.

Ja pisałem o czasach, gdy to "ideowe towarzystwo" miało na Legii tylko dwie flagi: "cytrynkę" (czarny Celtyk na żarówiasto żółtym tle) i małą banderę z Celtykiem (była m.in na Holandia - Polska). Nie będę tu rzucał xywami, ale w tym krótkim, zakolowym okresie na łuku siadała cała nasza śmietanka z R., T., B., S., Sz, i - młodym wtedy - A. Apogeum flyersów przyszło później (gdzieś w 1993).

Tak to pamiętam.

Adam-oldboy
26-09-2003, 13:33
Stone, dzięki za uszczegółowienie okresu. Faktycznie "pomarańczowi" w tym czasie to nie był młyn, chciałem tylko zaznaczyć jak to wyglądało. A o przenosinach młyna wspomniane było m.in. w cytacie dot. Legii w "Lidze Chuliganów".

ems
26-09-2003, 13:57
Nie pisałem, że młyn na zakolu był przez caly okres 1990-93, tylko, że był taki okres, w którym tam był ;)

Co do historii z TMK, to teraz dokładnie nie pamiętam, co tam było. Chodziło mi chyba o niekonsekwencję, bo autor wspominał np. o zimowych turniejach na Okęciu, czy sytuacjach na koszu, a pominął naszą wizytę na fecie z okazji wejścia KSP do extraklasy, która należy do najpiękniejszych kart stadionowej strategii - gość od nas krzyknął "Legia idzie!" pokazując kierunek, z którego... nikt konkretny nie szedł. Nasi czarni sąsiedzi, pewni przewagi liczebnej, się wysypali na ulicę - zostawiając m.in jedną z flag ufundowanych przez ich B.ossa - biało-czerwoną z czarną szarfą po środku, w którą wpisany był napis "Polonia" (z tej serii jest też arcygustowne płótno "Orły do boju"). Znaleźli się chętni do zaopiekowania się opuszczonymi barwami :> .

Poza tym nie było np. fajnego meczu Gwardia - Polonia, chyba w 1990, gdy przyszła cała ówczesna ekipa KSP (80 os., w tym z 25 naprawdę konkretnych). Od nas nikt nie wierzył, że będą i - w odróżnieniu od Gwardia - Ruch, czy Gwardia - Cracovia - pojawili się R., T. i S., jeszcze z 5 sensownych osób i zupełni małolaci (w sumie ok. 50 os.). Polonia siedziała na sektorze obok ichniej "Krytej", a my za bramką od strony budynku klubowego. Niezły patent był, gdy Czarni się ruszyli (zmasakrowaliby nas - byłby wstyd nie do zmazania). T. z R. stanęli przy wąskim przejściu między prostą, a łukiem tuż przy ogrodzeniu, a S. kazał całej grupie kupić po flaszce oranżady z sąsiedniej budy, wylać zawartość i się przygotować ("kto chce - może teraz odejść, ale juz nigdy nie wejdzie na Legię"). Tak czekaliśmy, a Polonistów, w miarę jak się do nas zbliżali, ubywało. W końcu do T. i R. podeszli tylko B. i J. z KSP zamienili kilka słów i wrócili do swoich. Ale nasi małolaci byli dumni!

Górnik - Miedź w następnym odcinku ;)

:+: szacunek !

aaadamm
26-09-2003, 15:58
ja zdobylem liczby wyjazdowe Legii z nastepujacych sezonów:

Sezon 94/95

1200-Widzew, 700 LKS, 700 Petrochemia, 500 Ruch Chorzow (P), 400 Gornik Zabrze, 360 Hutnik Krakow, 300 GKS Katowice, 300 Ruch Chorzow, 250 Pogoń Sz., 250 Stomil,

Sezon 95/96

1200 Widzew, 1000 IFK Goeteborg, 750 GKS Katowice, 500 Spartak Moskwa, 500 Panathinainaikos, 350 GKS Tychy, 350 Rakow, 300 Blackburn, 300 Pogoń 300 GKS Bełchatow,


wieczorem dopisze 96-01

PRASKI
26-09-2003, 17:16
zaj :* tak sobie wspominać, fajnych rzeczy sie tu dowiaduje... :)

napiszcie jeszcze co sie działo na meczach mniejszych klubów np. Hutnik, Targówek itp.

plizz :+:

NORBI
27-09-2003, 20:43
Nie pamiętam roku.Prośba o podpowiedź.Napewno lata 80 -napewno za komuny.Przegraliśmy z ŁKS-em 1:2.To co się stało po meczu trudno mi zapomnieć.Mecz dobiegał ku końcowi .Kibice nie mogli pogodzić się z przegraną.Ktoś zaintonował "idziemy na Centralny".Wiadomo w jakim celu. '8 To co się stało przeszło moje oczekiwania.Kilka tysiaków ludzi przeszło przez Powisle ,następnie Alejami w kierunku dworca.Oczywiście pod obecną giełda ,dawniej KC PZPR daliśmy oznakę naszych poglądów.
Nie zapomnę kiedy przechodzilismy przez przejście przy rondzie obecnie z palmą na środku,bezradność milicjanta z drogówki na którego trąbili kierowcy nie mogąc przejechać przez rondo.Pamietam jak rozkładał ręce nie mogąc nic zrobić.Wtedy naprawdę czuć było więź kibiców(przynajmniej ja to poczułem).Z tego co pamiętam przed Centralnym do akcji weszła milicja i z odwetu nic nie wyszło.Ale ten marsz ze śpiewem na ustach zapadł mi w pamieci, jak i feta po ostatnim mistrzostwie.
pozdrawiam.

Lolek
28-09-2003, 01:01
Hmmmm... Wydaje mi się, że to o czym pisze Adam, to jest właśnie ów drugi młyn na łuku. Wówczas faktycznie dominowały flyersy. Poza tym IMO powody przenosin były ekonomiczne a nie polityczne. Po prostu tam były najtańsze bilety, po tym jak B. zarządził że nie wchodzimy na mecz z Amiką (ich pierwszy sezon w I lidze) tylko stoimy pod kasami. Romanowi zmiekla rurka i wprowdzil ulgowe - na luk wlasnie. I o tym pisal Zielinski. A historia Stone'a przednia... ;)

Pesto
28-09-2003, 01:59
miło poczytać ... o meczu z Gruzinami i krzyżach z wojskowych pisała nawet encykolpedia "Fuji"

zawsze mnie śmieszy jedna rzecz - cwaniakowanie , jak to ktoś nie rządził razem z X. ,Y. , Z. i Ż. , a potem skomlenie o tej wstrętnej policji , co to wali pałami zamiast uciekać

(nie żebym był jakimś miłośnikiem tej instytucji - bardzo arogancko mnie potraktowali , jak miałem 14 lat. ale powyższa postawa trochę niekonsekwentna)

Foxx
28-09-2003, 09:53
zawsze mnie śmieszy jedna rzecz - cwaniakowanie , jak to ktoś nie rządził razem z X. ,Y. , Z. i Ż. , a potem skomlenie o tej wstrętnej policji , co to wali pałami zamiast uciekać

(nie żebym był jakimś miłośnikiem tej instytucji - bardzo arogancko mnie potraktowali , jak miałem 14 lat. ale powyższa postawa trochę niekonsekwentna)

O co chodzi z tym cwaniakowaniem?

Foxx
01-10-2003, 15:53
Dobra, temat nieco przysechł, więc jako odskocznię od Kielc proponuję odcinek pt. finał PP Górnik - Miedź 1992, Łazienkowska 3


Górnik przyjechał w ok. 600 os. (zakole od Łazienkowskiej) - wspierany przez Górnik Wałbrzych, Polonię Świdnica, KSP i Arkę. Ciekawostką było wywieszenie znanej z Chorzowa flagi... "FC Liverpool". Nie ma się z czego śmiać 8) . W tamtym okresie wielu chłopaków żądnych wrażeń z różnych klubów sympatyzowało z ekipami zagranicznymi, np. Śląsk miał transparent "Liverpool Is Our Model", ŁKS wywieszał M.U., a u nas... Jak zwykle nie ma że łatwo '8 . Łysi sympatyzowali z Chelsea, a Starszyzna z Manchesterem Utd. Wynikło z tego wiele sytuacji, które obecnie możnaby zakwalifikować wyłącznie jako komediowe ;) .

Dobra - wracając do meczu - Miedzi było ok 150 os (obecny sektor dla przyjezdnych), wspomaganych przez ŁKS (ok. 20), a obok nich - nie wiadomo z jakiego tytułu - usiadła niecała dycha z... GKS-u Katowice z dużą flagą.
Na początku pierwszej połowy pojawili się jeszcze jedni goście... Lechia (ok. 50 os.). Ponieważ było świeżo po rozpadzie zgody - udali się na zakole od Łazienkowskiej, ale usadowili się obok Żylety. Nie zdążyli rozwiesić flag, gdy A. prowadzący u nas doping zaintonował "Lechijka do nas!". Po krótkim wahaniu przeszli na Żyletę i rozwiesili flagi obok naszych (z nami ok. 60 osób Zagłębia). Legii ("szalikowców" było ok. 1000 os.)

Ten mecz zgromadził przedstawicieli "kilku" ekip ;) .

Był to również okres apogeum skinowania na meczach. Na Górnym Śląsku oznaczało to, że nie tylko Ruch - jak obecnie - akcentował sympatie proniemieckie. Wtedy Ślązacy epatowali symboliką nazistowską. Górnik śpiewał marsze nazistowskie i wywiesił flagę ze swastyką (nie ukrywam, że u nas na trybunach przewinął się wątek wspierania w takich okolicznościach Zabrzan przez Arkę i Polonie W.). Właśnie ww. flaga stała się zarzewiem awantury. W kilkanaście minut po rozpoczęciu drugiej połowy trzech gości (w tym jeden z Gdańska) ruszyło by zerwać płótno. Jeden prawie dobiegł, a dwóch zaczęło się szarpać z ochroną. Kolejne osoby ruszyły na murawę (ale nie było ich wiele)... W tym momencie ruszyła prewencja. Weszli na Otwartą od góry i pacyfikowali wszystkich, jak leci. Byliśmy za bardzo rozproszeni na pustawej trybunie i po chwilowym oporze musieliśmy ustąpić (duża część była wyganiana za stadion - tam czekały niebieskie grupy wyłapujące pojedyńcze osoby do nysek). Po jakimś czasie wiekszość uciekinierów wróciła na trybuny.
W czasie karnych kilka osób od nas (w tym jedna z flagą z zielonym napisem "Grochów" na ramionach) przeszło na zakole zajmowane przez Miedź, ŁKS i Katowice. Najbliżej Żylety siedzieli Katowiczanie z flagą. Nasi ruszyli w kierunku flagi rozwieszonej obok łódzkich. Ełkaesiacy się podnieśli, ale widząc, że ich barwy nie są ruszane... usiedli spowrotem. A flaga GKS bezkrwawo zmieniła właściciela.

Fajnie było po meczu. Piłkarze Miedzianki zanim podziękowali swoim kibicom, przybili piatki z nami...

ems
01-10-2003, 19:19
ja jebie, jakie klimaty :)

Adam-oldboy
02-10-2003, 08:00
Czy ktoś może przybliżyć historie z finału PP z Lechem w Częstochowie (chyba 1980 rok)?

ems
06-10-2003, 23:44
up :look:

ange(L)
06-10-2003, 23:57
Czy ktoś może przybliżyć historie z finału PP z Lechem w Częstochowie (chyba 1980 rok)?

wklejam artykul, ktory kiedys ukazal sie w jakiejs gazecie(nie pamietam tytulu):

Finał Pucharu Polski w 1980 r. w Częstochowie
Dla szalikowców z Poznania i Warszawy ten mecz jest legendą. Kto widział go na żywo - przeszedł do panteonu kibicowskiej sławy. Od "Częstochowy" minęły 23 lata. Maj 1980 r. Powoli dobiega kresu dekada rządów Edwarda Gierka. W zakładach pracy Wybrzeża, Śląska, i innych regionów kraju nasilają się strajki - ich kulminacja nastąpi trzy miesiące później. Wiosną 1980 r. wiadomo było, że reprezentacja Polski w piłce nożnej nie zagra w finałach mistrzostw Europy, a eliminacje kolejnych mistrzostw świata jeszcze się nie zaczęły. Po mistrzostwo coraz pewniej zmierzały... Szombierki Bytom. Lech Poznań, który grał w ekstraklasie od ośmiu lat, jeszcze nigdy nie był mistrzem kraju. Legia nie zdobyła tytułu od prawie 10 lat. Dla obu ekip finał Pucharu Polski był zatem bardzo ważny. Legia liczyła na powrót do dawnej sławy. Lech - na start w europejskich pucharach. Finał rozgrywek wyznaczono w Częstochowie, na Stadionie Miejskim (dziś swoje mecze rozgrywa tam klub żużlowej ekstraligi Włókniarz Częstochowa). Nigdy dotąd w tym mieście nie odbyła się tak wielka impreza piłkarska. Miasto nie przeżyło też takiej inwazji kibiców, i to dwóch nienawidzących się grup. 9 maja (w Dzień Zwycięstwa) w Częstochowie stawiło się może nawet 15 tys. fanów z Poznania i co najmniej 10 tys. z Warszawy. Docierali oni głównie pociągami (Biuro Turystyczne Przemysław zorganizowało specjalny pociąg z Poznania z kilkunastoma wagonami piętrowymi), autobusami i na własną rękę.
Pierwsi do Częstochowy dotarli kibice Legii. Grasowali po mieście od rana. Byli jednak mniej liczni niż poznaniacy. - Kiedy nasz pociąg wjechał na stację w Częstochowie, czekała tam już Legia. Chcieli nas zaatakować na powitanie, ale kiedy zobaczyli wylewające się z wagonów tłumy, natychmiast uciekli - wspomina Dariusz Godlewski, wtedy 18-latek, dziś znany poznański lekarz. Utarczki między kibicami zaczęły się jednak już przed przyjazdem pociągu z Poznania. Wałęsające się po Częstochowie od rana pojedyncze grupy kibiców, także z klubów zaprzyjaźnionych z Lechem lub Legią, potykały się na ulicach Częstochowy od rana. Rozpoznawali między sobą wrogów lub przyjaciół, choć nie było to łatwe. - To były czasy, gdy nie było gadżetów, które mogliby nosić kibice. Mieliśmy tylko małe flagi w barwach klubowych i szaliki robione na drutach przez babcie i dziewczyny - opowiada Tomek, wówczas 14-letni fan Legii, a dziś wysoki funkcją pracownik znanej państwowej firmy w Warszawie. - Szliśmy ulicą w kilkunastoosobowej grupie, gdy naprzeciwko zobaczyliśmy znacznie większą ekipę w niebiesko-czerwonych szalikach. Ucieszyliśmy się, że to kibice zaprzyjaźnionej z nami Pogoni i śmiało ruszyliśmy w ich stronę. Ale tamci na nas ruszyli i nie mieli wcale przyjaznych zamiarów. Okazało się, że to grupa zaprzyjaźnionych z Lechem kibiców Polonii Bytom, a Polonia ma takie same barwy jak Pogoń. Długo nas wtedy gonili: zatrzymaliśmy się dopiero przy dużej stercie kontenerów z pustymi butelkami po mleku. Po kilku sekundach nic z tej sterty nie zostało - butelkami odparliśmy atak Polonii. Kiedy główna grupa poznańska dotarła pod stadion, legioniści byli już na obiekcie. - Masa ludzi czekała na przepuszczenie przez wąską furtkę. A te osoby, które już przeszły przez bramkę, były łatwym celem dla fanów Legii, którzy rzucali w nich z góry, czym popadło. Po chwili wyważona została brama wjazdowa, a mniej liczna Legia z myśliwego stała się zwierzyną i musiała się ewakuować ze stadionu. Zamieszki przeniosły się w okolice stadionu, także na pobliskie osiedle. Tam regularna bitwa trwała dobre dwie godziny. - Do dziś mam przed oczami taki obrazek: na chodniku ktoś leży, chyba dziewczyna, bo widziałem długie włosy - opowiada Tomek. - Obok stoi nysa pogotowia ratunkowego, a nad leżącą postacią uwija się kilka osób w białych kitlach. W pewnym momencie jedna z tych osób powoli wstaje i w bardzo wymowny sposób, ze zrezygnowaniem, macha ręką. I po chwili wszyscy inni lekarze i sanitariusze powoli wstają i zaczynają zbierać narzędzia. Następnego dnia w którejś z gazet przeczytałem wzmiankę o 18-letniej dziewczynie z Częstochowy stratowanej przez tłum. Nie wiem, czy tę właśnie zabitą osobę widziałem, a wycinek z gazety też się gdzieś zawieruszył... Zamieszki były już tak duże, że krótko przed meczem pojawiło się zagrożenie, że nie dojdzie do skutku transmisja telewizyjna. - Na koronie stadionu organizatorzy meczu i przedstawiciele telewizji negocjowali z kibicami Legii i Lecha. A nad ich głowami wciąż latały butelki, kamienie i kawałki ławek. W końcu transmisję przeprowadzono - mówi Godlewski. Sytuacja wymykała się spod kontroli. Szalikowcy przejęli wręcz kontrolę nad częścią miasta. Uczestnicy meczu zgodnie opisują kompletną bezradność policji. - Nikt nad tym bałaganem nie panował - twierdzi Godlewski. - Skala zamieszek przerosła oczekiwania wszystkich - dodaje Tomek. Dopiero po kilku godzinach do miasta dotarły milicyjne posiłki z ościennych województw (głównie ze Śląska). W trakcie meczu zwaśnione grupy rozdzielał kordon żołnierzy służby zasadniczej. Po latach trudno ustalić, jaki był bilans ofiar wśród kibiców z obu miast, ile osób zostało rannych, czy były ofiary śmiertelne. Informacje te tuszowano. - Dokumentów dotyczących tego meczu nie ma, zniknęły z archiwów Komendy Wojewódzkiej MO w Częstochowie przed 1989 r. - dowiedzieliśmy się w częstochowskiej policji. - Ciężko było wyciągnąć informacje o skutkach zajść od milicji i ze szpitali - wspomina Marek Lubawiński, wtedy dziennikarz "Gazety Zachodniej" (dzisiejszej "Gazety Poznańskiej"). Zdaniem świadków wydarzeń rannych było wiele więcej niż wskazują oficjalne raporty. Na temat ofiar narosło jednak wiele legend, przekazywanych z ust do ust. Nie ma dowodów na jakiekolwiek ofiary śmiertelne, ale nie można wykluczyć, że część ustnych opisów, w których autorzy twierdzą, iż widzieli trupy, jest prawdziwa. Nigdy wcześniej i nigdy później w historii Polski nie doszło do tragedii na stadionie, w której masowo ginęliby ludzie, tak jak na Heysel czy Hillsborough.
- Karetki kursowały non stop, a wiele osób opatrywano na miejscu - opisuje Godlewski. - Gros osób w ogóle nie korzystało z pomocy służb medycznych: kolega odciągał kolegę, prowizorycznie opatrywał mu ranę i po chwili wracali się tłuc. Pamiętam też, jak wyglądały trybuny stadionu Lecha podczas rozgrywanego kilka dni później meczu ze Śląskiem. Na trybunach więcej było szalików Legii niż Lecha, bo każdy chciał się pochwalić zdobyczą, a liczba osób w opatrunkach na głowach powodowała, że stadion wyglądał jak sanatorium na przepustce.
Poznańskie i ogólnopolskie media bardzo wstrzemięźliwie informowały o bilansie częstochowskich zamieszek. W niektórych tytułach pojawiły się kilkuzdaniowe wzmianki o zajściach. Z rzadka można było przeczytać dłuższe opisy.
"Tu i ówdzie na koronie stadionu dochodzi do drobnych potyczek. Są pierwsze ofiary. Przyglądam się starszemu panu. Ma zakrwawioną głowę. Po chwili opiekę nad nim roztoczyli sanitariusze. Karetki pogotowia ratunkowego kursują na linii stadion - szpital. Lekarze mają pełne ręce roboty. Są osoby ciężko ranne.
W pewnej chwili dochodzi do walki na odległość. Z jednej i drugiej strony zaczynają lecieć butelki od piwa, pepsi, wódki i wina. Nie brak kamieni. Jeden z kibiców dostaje cios kamieniem w oko. Zaczyna się robić coraz niebezpieczniej. ofiarami padają spokojni kibice. Służba porządkowa nie interweniuje. Jest jej za mało. Sektory kibiców pustoszeją. Każdy ucieka przed butelkowymi pociskami.
Po meczu ktoś wspomniał o ofiarach śmiertelnych. Faktem natomiast jest, że lekarze w szpitalu opatrzyli kilkadziesiąt osób. Były wśród nich przypadki ciężkich obrażeń. Wydaje się, że od czasu najazdu szwedzkiego Częstochowa nie przeżywała takich chwil grozy" - pisał 12 maja w "Gazecie Zachodniej" Zbigniew Kubiak.

ems
07-10-2003, 00:16
8-

Adam-oldboy
07-10-2003, 07:54
Dziesięciotysięczny wyjazd 8- . Szacunek dla takiej ekipy. :+:

bemowiak
07-10-2003, 08:00
8- to jest dopiero coś :+:

A poloniści mi mówili że 10 tysięszny wyjazd jest niemożliwy :oho:

Mrozik
07-10-2003, 11:39
Teraz, chyba nie do powtórzenia . Przynajmniej na meczach ligowych lub Pucharu Polski. BO zagranice, kto wie :)

Mini
07-10-2003, 12:20
ciekawe jak teraz by się zachowała policja gdyby dostała informację ze w kierunku ich miasta własnie wyruszył pociąg z 10000 kibiców a z drugiej strony nadjeżdża drugi gdzie jest ich jeszcze więcej.
a wogóle to dla mnie nie do wyobrażenia jak na wyjazd jechało 10000 ludzi. teraz jak jest 500 to super a wtedy??? ciężko to sobie wyobrazić.
wydaje mi się ze pomimo że w Polsce sprawę wyciszano to gdzieś w krajach cywilizowanych w latach 80 musiały być jakies info o wielkiej wojnie w częstochowie bo to raczej niemożliwe żeby utrzymali to w tajemnicy przed całym światem.ciekawe jak to było odbierane gdzies za granicą....

a wogóle to piszcie jak najwięcej o starych czasach.
jedno co mi szczególnie utkwiło w pamięci to tekst o tym ze byle pierwszy dzieciak nie miał wstępu na Żyletę(wtedy jeden sektor) bo to było miejsce dla wybranych. teraz tez by się przydała selekcja bo śpiew na G jest coraz gorszy nie wspominając o tym że E i I czasami wogóle nie śpiewają

Adam-oldboy
07-10-2003, 13:26
Pamiętam po tych wydarzeniach jakieś szeptane legendy w podstawówce.
Po zastanowieniu wydaje mi sie jednak, że nie należy sobie wyobrażać tysięcy hools. Liczba rzeczywiście robi wrażenie, ale w tym okresie kibicowskie grupy wyjazdowe liczyły max. kilkaset osób. W PRL zdarzało się że na różne imprezy (sportowe i nie tylko) organizowane były wyjazdy zbiorowe za pośrednictwem zakładów pracy i jakiś organizacji. Coś jak "wycieczka na grzybki :> ". W latach 70-tych mój stary np. wyjeżdżał z zakładem pracy (oczywiście za free) na jakiś żużel do Chorzowa.

tedwa
07-10-2003, 17:58
To prawda,ze wiekszosc obecnych w Czestochowie to zakladowe wycieczki z pracy, zarowno za strony Legii, jak i Lecha. Sprobuje przy okazji wyszperac w rocznikach gazet w bibliotece artykuly z maja 80 r i przy okazji przestukam tu teksty.O ile pamietam, to tylko w Sztandarze Mlodych ukazala sie wzmianka o ofierze smiertelnej, a nastepnego dnia juz nie bylo slowa na ten temat.Propaganda sukcesu nie zezwalala na pisanie o takich rzeczach, mialo byc milo i kolorowo.Cytowany wyzej artykul jest autorstwa kibica Pogoni Szczecin - dziennikarza, ktory chcial przypomniec o tym wydarzeniu na bodaj 20 rocznice. Jesli tu zagladasz "Stary Rowerze" to pozdro:)
Co do meczu z Dynamem Tbilisi, to fotke zeskanowalem z jakiegos albumu fotograficznego o Warszawie, ale ciesze sie, ze sie rozeszla.Niewiele jest zdjec starej reklamy Polsilvera:) A ta quasi choreo to nic innego jak zabezpieczenie przed awanturami, wowczas w Polsce byl stan wojenny i wladze obawialy sie, ze mecz z Gruzinami nalezacymi wowczas do ZSRR bedzie okazja do awantur antypeerelowskich.Wszystkie sektory byly tak podzielone, ale to bylo wojsko, a zomole stali w przejsciach i na gorze.Pamietam, ze walona pala nawet za podniesienie sie z lawki, a po meczu jakis ********-zomowiec przylal mi pala i zabral flage.Mialem sentyment do tego plotna, bo dostalem ja od starszego kumpla, ktory tworzyl zreby ekipy wyjazdowej w latach 70 i pamietala jeszcze tamte czasy.

Lolek
11-10-2003, 21:35
Kogo widzę na forum? ;) Ja osobiście czekam na relacje z dwóch słynnych wyjazdów - Łódź i Gdynia... Pzdr!

Sharn
12-10-2003, 00:56
Co za piękne czasy. Chyba w 94 wracałem z R. z Wrocławia i opowiadł jak to "drzewiej bywało". Z japa na glbie jechałem 7 godzin. 8-

Co do młyna na łuku to rzeczywiście zaczeło się to od finału PP z gieksą. Drastycznie wzrosły wtedy ceny biletów, a z kasa młodzież zawsze ma krucho. Co do skinów to mieli oni swój młynek jeszcze w 94 na łuku od Łazienkowskiej. Pomarańczowa plama z fleyów.


Ktoś pisał o liczbach gości w LM. Wg. mnie Spartaka nie było 200, za to ekipa konkretna. Blackburn przyjechali ekipą dość "wiekową", ale ich główna rozrywką w Polsce była wóda i szmateksy hotelowe. Z jednym chciałem się dogadać przez płot w kwestii szalika który miał, ale był tak trzeźwy że mało mnie nie obrzygał (zdążyłem odskoczyć). Piloci ich wycieczki tylko biegali po trybunie i próbowali jakoś ich pozbierac do autokarów.
Z czasów gdy były ławki na Żylecie nie zaponę tego ścisku. Nie było centymetra wolnego.

Foxx
18-10-2003, 00:39
A ja pamiętam po Spartaku imprezę w jednym z mokotovskich pubów: Legia, Pogoń, Olimpia Elbląg i... Śląsk Wrocław 8)

Adam-oldboy
21-10-2003, 11:03
Z atmosferą Legii kojarzą mi się też teksty:
1. "Na stadionie Wojska Polskiego wita Państwa spiker zawodów Janusz Czerniasiewicz"
2. "W przerwie pokaz ćwiczeń jogi zaprezentuje pan Maślaniec !!!"

Jaco
21-10-2003, 12:29
A Czerniakiewicz jak Fogg... Wciąż zapowiada.. Na Gwardii :fu:

_Bart
21-10-2003, 12:50
kurna historie są przednie
jestem ciekawy czy jak my kiedys bedziemy opowiadali o naszych czasach to dla naszych nastepców bedzie to coś zajebistego czy oni bedą odpierdalali takie rzeczy o których nam sie nie sni teraz

a czy ktos jest wstanie opisać słynny najazd Lecha na Legie ? jak to było ? czy Lech bezkarnie wchodził na Żylete itp

Raffi
21-10-2003, 13:17
A Czerniakiewicz jak Fogg... Wciąż zapowiada.. Na Gwardii :fu:

Ale na meczu z Olimpią Elbląg był jedną z głównych atrakcji dnia. Dowcip miał wyostrzony :]

Ale przynajmniej mówił "Olimpia" a nie "Polonia Elbląg", jak to ma miejsce gdzie indziej

Jaco
21-10-2003, 14:35
Na Gwardii też jest jedną z atrakcji :buhaha: :buhaha: :buhaha:

Foxx
21-10-2003, 19:02
Bart - o który najazd Ci chodzi? Było parę licznych wizyt, ale z tego, co pamiętam, to na obecnej Żylecie (trybunie nie sektorze) siedzieli tylko na finale PP Lech - Wisła w 1984...

_Bart
21-10-2003, 19:50
Bart - o który najazd Ci chodzi? Było parę licznych wizyt, ale z tego, co pamiętam, to na obecnej Żylecie (trybunie nie sektorze) siedzieli tylko na finale PP Lech - Wisła w 1984...


wydaje mi się że chodzi o sezon 1977/78 wtedy na trybunach było 25 tysiecy ludzi i jesli nie myle faktów to prawie połowa to były Leszki (jednak pewny nie jestem :/ a interesuje mnie jak to wtedy wygladało na ulicach itd)

Foxx
21-10-2003, 20:40
Hm, w latach '70-tych, to ja mecze Legii rozgrywałem na asfalcie przy pomocy kapsli z wklejonymi zdjęciami zawodników i piłeczki ze sreberka od "wyrobu czekoladopodobnego" (nazwa oficjalna), więc - sorry - ale Ci nie pomogę ;)

_Bart
21-10-2003, 20:42
Hm, w latach '70-tych, to ja mecze Legii rozgrywałem na asfalcie przy pomocy kapsli z wklejonymi zdjęciami zawodników i piłeczki ze sreberka od "wyrobu czekoladopodobnego" (nazwa oficjalna), więc - sorry - ale Ci nie pomogę ;)

spoko :)

i tak dziekóweczka za wszystkie historie bo sa zajebiste i jak masz cos ciekawego to sie nie krepuj tylko pisz :)

a jak ktos moze mi chociaz potwierdzic ze w tamtym sezonie cos takiego miało miejsce to byłoby miło

Norbas
22-10-2003, 13:18
Z atmosferą Legii kojarzą mi się też teksty:
1. "Na stadionie Wojska Polskiego wita Państwa spiker zawodów Janusz Czerniasiewicz"
2. "W przerwie pokaz ćwiczeń jogi zaprezentuje pan Maślaniec !!!"

pamietam że w przerwie grała orkiestra :buhaha:

aaadamm
24-10-2003, 21:39
Czy ktos moglby opisac dwumecze Legia-Samdoria, Legia - Inter i Legia - Standard Liege ??

Adam-oldboy
07-11-2003, 11:55
Pora odświeżyć temat.
Pytanko raczej dla starszych forumowiczów (albo zapytaj ojca, zapytaj matki...). Kto pamięta osobę, albo może przytoczyć jakieś anegdoty o słynnym kibicu z "Krytej" - Kodżaku?

Bondek RedStar'sAlcoholic
07-11-2003, 23:59
nie powiem nic o Kodżaku, ale...

moj pierwszy meczyk to Legia-Łks w PP'94 ...i tyle przez rok mi nic nie utkwilo w pamieci az do PP"95 z GKS'em ...zajebisty meczyk, zajebiste emocje, pierwsze pały na plecach, pierwsze kamienie nad głowami ...ahhhh dziekuje Bogu ze postawił Legie na mej drodze!!!

AVE LEGIA!!!

kud(L)aty68
19-01-2004, 00:20
Kodżak - hm...jak sobie dobrze przypomne to....scenka jest nastepujaca. Do meczu jeszcze kilka minut, siedze ja sobie jako szczenie jeszcze z moim sp. ojcem i jego bratem, do tego pewnie jeszcze jakis jeden albo dwoch ich kumpli i widze jak na kryta na sektor najblizszy zegara wchodzi persona niczym z kabaretu lub teatru. Dosc wysoki, postawny jegomosc w typowej ruskiej "gimnastiorce" (to taki niby t-shirt z niebieskimi poprzecznymi paskami), do tego czarne spodnie w kancik, FRAK, CYLINDER, z laseczka typu szpicruta. Idzie i nagle zaczyna sie wszystkim klaniac, zdejmuje tenze cylinder i widac, ze lysy jak kolano.
Barwna postac :)

Dżon
19-01-2004, 10:24
A Czerniakiewicz jak Fogg... Wciąż zapowiada.. Na Gwardii :fu:
Aaaaa! To ten gość!! Ja tam na Gwardia - Olimpia E. mało się nie polałem ze śmiechu!!! :buhaha: Puszczał z taśmy takie PRLowskie piosenki o Gwardii: "Sunie atak za atakiem, Gwardia piłkę ma..." a po każdym golu w tym samym stylu "Za ten gol dziękujemy ci...". No komedia po prostu!
I jeszcze jak o Bartku Białkowskim (bramkarzu Olimpii) mówił to tak zalotnym głosem krzyknął "Barteeeeek". No i raz powiedział, że jakiś tam Irek właśnie zszedł z boiska, a potem się okazało, że nie zszedł to mu mówił, żeby się nie przejmował tylko grał dalej :buhaha: Ja tam idę go posłuchac na wiosnę i chyba sobie nagram te jego teksty :rotfl:
PS. Sorry, że nie na temat :]

krzysgd
19-01-2004, 15:38
nieźle się czytało - txs
teraz to choć o triadzie myślimy TO SAMO !!

Jaco
19-01-2004, 15:45
Pora odświeżyć temat.
Pytanko raczej dla starszych forumowiczów (albo zapytaj ojca, zapytaj matki...). Kto pamięta osobę, albo może przytoczyć jakieś anegdoty o słynnym kibicu z "Krytej" - Kodżaku?
Kojak był niezłym świrem. Ponieważ chodziłem w tamtych czasach na "Żyletę" widywałem go z daleka. Pamiętam, że zawsze żywo gestykulował, kłaniał się oraz dziwnie ubierał - od podkoszulków po eleganckie garnitury... Często był widywany z cygarem. Gdy wstawał z miejsca, ludzie lubili sobie poskandować : Kojak! Kojak! I wtedy właśnie się kłaniał.. :]
Krzys Gd! O Triadzie zawsze mieliśmy wspólne zdanie. Zawsze!
Zresztą nie tylko o Triadzie. Ale to już jest zupełnie "inna bajka". Pozdrawiam! 8)

Mini
19-01-2004, 16:02
nie powiem nic o Kodżaku, ale...

moj pierwszy meczyk to Legia-Łks w PP'94 ...i tyle przez rok mi nic nie utkwilo w pamieci az do PP"95 z GKS'em ...zajebisty meczyk, zajebiste emocje, pierwsze pały na plecach, pierwsze kamienie nad głowami ...ahhhh dziekuje Bogu ze postawił Legie na mej drodze!!!

AVE Legia!!!

historie o tym jak było kiedyś są zajebiste ale chyba nie tylko ja dziekować Bogu moge za postawienie Legii na mojej drodze nie przez wzgląd na pały i kamienie 8)

Harcerz
19-01-2004, 22:55
Pora odświeżyć temat.
Pytanko raczej dla starszych forumowiczów (albo zapytaj ojca, zapytaj matki...). Kto pamięta osobę, albo może przytoczyć jakieś anegdoty o słynnym kibicu z "Krytej" - Kodżaku?
Kojak był niezłym świrem. Ponieważ chodziłem w tamtych czasach na "Żyletę" widywałem go z daleka. Pamiętam, że zawsze żywo gestykulował, kłaniał się oraz dziwnie ubierał - od podkoszulków po eleganckie garnitury... Często był widywany z cygarem. Gdy wstawał z miejsca, ludzie lubili sobie poskandować : Kojak! Kojak! I wtedy właśnie się kłaniał.. :]
Krzys Gd! O Triadzie zawsze mieliśmy wspólne zdanie. Zawsze!
Zresztą nie tylko o Triadzie. Ale to już jest zupełnie "inna bajka". Pozdrawiam! 8)

Kojak czesto zjawial sie z wiazanka kwiatow ktora wreczal ktoremus z pilkarzy Legii (Kazimierski)

Foxx
07-02-2004, 20:15
Znalazłem na forum GKS fajne fotki z finału PP'95 Legia - Katowice (sorry za rozjazd forum, ale chyba warto):

http://www.epolska.ate.pl/piter/gieksa/zdj.04.jpg

http://www.epolska.ate.pl/piter/gieksa/zdj.07.jpg

http://www.epolska.ate.pl/piter/gieksa/zdj.09.jpg

http://www.epolska.ate.pl/piter/gieksa/zdj.10.jpg

Pab(L)o
08-02-2004, 00:34
Z czasów gdy były ławki na Żylecie nie zaponę tego ścisku. Nie było centymetra wolnego.

Pamiętam taki mecz kiedy nawet po bramce dla Legii prawie nikt na Żylecie nie wstał. A ten, kto wstał, już nie miał gdzie usiąść.
A swoją drogą to też coś mówi o zmianach, które nastąpiły. Wtedy na Żylecie z reguły się siedziało... 8-

Lolek
25-02-2004, 13:58
Nieładnie, temat spadł, wiec go odświeżam pytaniem konkursowym. Na forum Widzewa, "czerwona armia" szczyci się największą "wyjazdową" frekwencją na meczu derbowym. Chodzi o 5 do 6 tysięcy szala w którymśtam roku na ŁKS-ie. Mniejsza ile w tym prawdy, ale dla mnie my byliśmy zbliżoną, o ile nie większą liczbą w 1994 na Konwiktorskiej. I to jest owo pytanie do uczestników tego meczu - ilu nas tam było?

Tak w ogóle mimo upływu czasu z łęzką w oku wspominam ten mecz. Było normalnie - my na stadionie (a raczej "stadionie"), Polonia w klatce. Wszystkie ulice wokół Konwiktorskiej nasze, zapobiegliwi gospodarze na stadionie kilka godzin przed meczem. No i atmosfera - my krok od mistrza, oni do drugiej ligi i wygrane derby. Doskonale pamiętam podróż powrótną ś.p. 179, w którym prawie całą drogę była śpiewana piosenka... religijna: "Oto jest dzień któy dał nam Pan". 8)

Kiju
25-02-2004, 14:12
http://www.epolska.ate.pl/piter/gieksa/zdj.10.jpg

Hyhy,jaki napis na naszą "czesć" wysmarowaliscie :rotfl:

Lolek nie wiem ilu wasby na derbach na Polonii o ktorych wspominasz,lecz nas wtedy na Łks było wtedy naprawde duzo.

Adam-oldboy
25-02-2004, 14:32
Jezeli to ten mecz :look:
http://www.legia.net/bl_mecz.php?id=2172

to stanowiliśmy gdzieś 2/3 z tych 9 tys. Nie podejmuję się oszacowania pojemności "kamiennej".

Lolek
25-02-2004, 14:55
Kiju: nie watpie, ze duzo, ale znam pojemnosc sektora i na ŁKS, i na Polonii, wiec mysle, iż mogliśmy być większą ekipą.

Adam: dzięki, chodzi oczywiście o ten mecz. He, tak sobie mysle, ze chyba tylko wtedy Kamienna (ktora wtedy jeszcze Kamienna chyba nie byla) zapelnila sie w 100%. Na pewno do konca nie zapełnił jej Ruch na finale PP, nie wspominajac juz o nominalnych gospodarzach. Pamietam tez transparent, który niestety, nie okazał się proroczy. I opowieści o schwytanym na Bonifraterskiej czarnokoszulowcu, który "za namową" odstawiał na ulicy scenki rodem z "Folwarku Zwierzęcego". ;)

Adam-oldboy
25-02-2004, 15:13
Ale liczby to nie wszystko. Mimo wszystko nie możemy się porównać z Łodzią, gdzie ekipy mają porównywalny potencjał (tylko nie łapcie mnie za słówka, bo nie o to chodzi). W 1994r. na derbach na własnym stadionie w barwach odważyło się pokazać może 100-200 Polonistów, a na Łazienkowskiej w tym sezonie chyba nie przekroczyli setki.

Foxx
25-02-2004, 15:17
Adam, ale tu chodzi o palmę pierszeństwa w konkurencji: "najliczniejsza wizyta u rywala na meczu derbowym", więc naszych czarnych kolegów raczej nikt nie miał na myśli ;)

aaadamm
11-03-2004, 16:50
moze ktos cos wspomni o rundzie jesiennej w sezonie 92/93 ?

interesuja mnei szczegolnie mecze

- Szobmierki-Legia-chyba 2 listopad 92 (o ile sie nei myle,byla niezla zadyma na meczu)
- Legia-Lech (czy to wtedy Le :box: ch wywiesil transparent Legia ku...)


i pytanie- jakiej tersci transparenty wisialy kiedys na Legii

Foxx
11-03-2004, 16:59
Na Legia - Lech (o ile to był ten mecz), Kolejorz stracił prawie całą starą "Pyrlandię", a stara "Forever Lech" została potargana. W jakiejś prasowej relacji znalazło się zdanie: "... kibice Legii ściągnęli Lechowi majtki" :buhaha:

O transparenty lepiej nie pytaj... Nie były szczytem inwencji ;)

Herman
11-03-2004, 17:30
Na słynnych płonących derbach w 97 Legii też było coś około 5000 jeżeli mnie pamięć nie myli.

Też mam fotki z Gieksy 95 tylko bardziej wojownicze. Może niedługo coś wrzucę jak wreszcie założę sobie jakieś konto na serwerze.

Bylismy na tym meczu z kumplem ale na naszym sektorze nie było już wejsciówek wię udaliśmy sie incognito na trybune czarnuchów.Po bramce dla naszych pół trybuny wyskoczyło do góry(siedzieliśmy po lewej stronie od obecnej "krytej", po drugiej stronie niż ichniejszy młyn.

aaadamm
11-03-2004, 21:01
Na Legia - Lech (o ile to był ten mecz), Kolejorz stracił prawie całą starą "Pyrlandię", a stara "Forever Lech" została potargana. W jakiejś prasowej relacji znalazło się zdanie: "... kibice Legii ściągnęli Lechowi majtki" :buhaha:

O transparenty lepiej nie pytaj... Nie były szczytem inwencji ;)

a mecz z Szombierkami?

Foxx
12-03-2004, 11:46
Na Legia - Lech (o ile to był ten mecz), Kolejorz stracił prawie całą starą "Pyrlandię", a stara "Forever Lech" została potargana. W jakiejś prasowej relacji znalazło się zdanie: "... kibice Legii ściągnęli Lechowi majtki" :buhaha:

O transparenty lepiej nie pytaj... Nie były szczytem inwencji ;)

a mecz z Szombierkami?

Nie byłem. Wiem tyle, że był transparent "Przybyliśmy, aby czynić zło!", który PZPN uznał za "wydarzenie chuligańskie" :rotfl:

aaadamm
18-03-2004, 22:38
Na Legia - Lech (o ile to był ten mecz), Kolejorz stracił prawie całą starą "Pyrlandię", a stara "Forever Lech" została potargana. W jakiejś prasowej relacji znalazło się zdanie: "... kibice Legii ściągnęli Lechowi majtki" :buhaha:

O transparenty lepiej nie pytaj... Nie były szczytem inwencji ;)

a mecz z Szombierkami?

Nie byłem. Wiem tyle, że był transparent "Przybyliśmy, aby czynić zło!", który PZPN uznał za "wydarzenie chuligańskie" :rotfl:

W późniejszych czasach wiele się mówiło o tym transparencie. Chyba jest to w ogóle jeden z najbardziej znanych transparentów piłkarskich. Jest też chyba o nim wzmianka w Lidze chuliganów, albo pamiętniku kibica.


ta ksie pytam, bo wlasnie czytam ksiazek J.Wojcika i wspomina on o iscie dantejskich scenach na tym meczu.

Foxx
03-04-2004, 13:04
No, to jedziemy z tematem [rower] . Dwie moje historie z Kibice.pl.

W 1988, albo 1989 Śląsk - Legia. Najperw jedziemy osobowym do Wrocka. Wszyscy w jednym wagonie (ok. 80 os.), oczywiście bez milicji. Kimałem na zatłoczonym korytarzu, gdy jakiś starszy, najebany koleś padł m.in na mnie z tekstem "posuń się ziomek". Byłem też trochę wypity, więc zadałem przytomne pytanie "co ja, k :* a, poduszka jestem?". "Jesteś ziomek-poduszka" - odpowiedział tamten z przekonaniem i padł:) Dojechaliśmy do Wrocka gdzieś na 8 godzin przed meczem, wysiadamy - a tu jakiś gość mówi, że tłum Śląska czeka na nas przy wyjściu z Głównego. Nie zastanawiając się długo wbiliśmy się do pierwszego z brzegu (tzn. nie "z Brzegu";)) żółtka. Jechał do Oławy. W Oławie znaleźliśmy kuflotekę. Raczymy się browarkiem - a tu podbija znany wtedy K. z Wrocka - ten, który wystąpił w TV, a później miał wpadkę z Lechem. Stawia piwko - impreza trwa. W miarę zbliżania się pory meczu - na ulicach pojawiają się oławscy fani Śląska i zaliczają ciężki szok - nieoczekiwany atak Legii we własnym mieście. Było szereg zabawnych motywów, bo mimo oficjalnych różnic we wzorach szalików (Śląsk - pasy zielone i czerwone naprzemiennie z białymi, białe końcówki; Legia - barwy w zwykłej kolejności, zielone końcówki i często czarne frendzle) - wielu osobom z obu klubów matki/babcie/dziewczyny wydziergały barwy w najrozmaitszych układach - byle były czerwień, biel i zieleń:) Zarówno my, jak i fani WKS parokrotnie ścigaliśmy swoich:) W końcu wyganiamy Dolnoślązaków z dworca i czekamy na targacz do Wrocka. Wsiedliśmy i dojechaliśmy. W mieście idziemy bez obstawy ze śpiewem na ustach. Otwierają się okna i balkony... Ludzie ślipią. Wtedy jeden półprzytomny delikwent od nas zaintonował "co się gapicie - hanysy co się gapicie?". Kolo pewnie skojarzył nazwę klubu z Górnym Śląskiem:) Dochodzimy pod stadion. Przejmują nas psy i czekają aż wszyscy kupimy bilety. Trwa to strasznie długo. Na stadionie zaliczyłem swój pierwszy krawaciarski szok. Ludzie z klubu i miasta, które wtedy były mi obojętne (teraz mam wiele sympatii;)) dostawali piany na nasz widok. Non-stop latające głazy. W pewnej chwili zszedłem wzdłóż płotu oddzielającego sektor dla przyjezdnych od reszty trybun, aby poprawić flagę (urwała się tasiemka) - wtedy nie było "sektorów buforowych"... Miny Wrocławian patrzących na mnie oczami ludożerców były ciekawym przeżyciem (z dzisiejszej perspektywy;)). Nie mogłem się powstrzymać i pokazałem im "fucka". W tej samej chwili parę osób od nas odpowiedziało na słowne zaczepki - Śląsk siedział od nas z 5 m w prostej linii, tuż za siatką. Co się wtedy zaczęło dziać!;) Deszcz kamieni. Jak to się stało, że tylko jeden gość od nas ucierpiał - pozostanie tajemnicą Opatrzności:) Wróciliśmy (był to jeden z nielicznych wyjazdów, na których była stara "Żyleta" - flaga).


Pogoń - Legia 1994
Kosa. Żywe wspomnienia niedawnej zgody z Lechią - mocno popieranej przez łysych. Jedziemy w ok. 80 os. przeciętnej ekipy, tzn. z 20 to była nasza ówczesna czołówka (chociaż bez kilkunastu bardzo dobrych zawodników, a większość z tych, którzy byli przyjechała wcześniej, albo innymi środkami lokomocji), a reszta - średnia wyjazdowa. W tym pociągu było nas z 60, w czasie rejsu tradycja - uzupełnianie płynów ustrojowych;) W Poznaniu spoko, we Wronkach jakiś bohater pokazuje szal Lecha, gdy pojazd już nabierał rozpendu. Szczecin - Dąbie... Spodziewamy się komitetu powitalnego. Od strony peronu jest korytarz w wagonie - bierzemy butelki - część tulipany - i czaimy się między oknami (zakładamy bombardowanie, a później wjazd). Cisza. Szczecin - Główny. Powtórka z rozrywki - w naszym wykonaniu - do tego kilku gości przyczaiło się pod oknami, by po spodziewanym pierwszym ataku Portowców miotać wszystkim, co podejdzie pod rękę... Na peronie tłum, trzymany w odległości ok. 5 m od torów przez kordon. Pociąg staje, napięcie rośnie... Czekamy. Tłum chyba spodziewał się wjazdu ze śpiewem, a tu cisza. Milczenie staje się coraz cięższe... W pewnym momencie przez kordon przebija się zbetoniony Z. z Mokotowa z tekstem "zzzgoda jeest..." i pada. Jesteśmy trochę zdezorientowani - odstawiamy flaszki, nieśmiałe śpiewy nabierają mocy. Nie śpiewamy nic o Pogoni - ani dobrze, ani źle. Wszyscy cywile wysiadają - skład tylko z nami jedzie na Pogodno. W mocnej obstawie prowadzą nas na stadion. Po chwili zostawiają nas samych. Po jakimś czasie zaczynają się schodzić Portowcy. Dochodzi do ciekawych scen - na sektorze nie było nikogo z naszej czołówki - podjeżdżają Szczecinianie, którzy "coś słyszeli", że ma być zgoda. Również "13-ty garnitur";) Chcą się wymieniać na szaliki i flagi. Kilka osób się wymienia na szale. W końcu właściciel malej barwówki "Warsaw Fans Hooligans" wymienia ją na szachownicę z Gryfem na środku, która zostaje wywieszona obok naszych. Zbliża się godzina rozpoczęcia meczu... Na sektorze pojawiają się nasi Starzy. Część w ciężkim szoku wskazując flagę Pogoni pyta "czy jest tu ktoś, kto nam to wyjaśni?!". Płótno zostaje zdjęte. Jego byli właściciele obserwujący całą sytuację z zakola Pogoni krzyczą "złodzieje! złodzieje!" - robi się nieciekawie. W ogóle ludzie siedzący w tym miejscu zaczynają najeżdżać na Legię. Młyn MKS milczy. W pewnej chwili możemy rozpoznać znajome sylwetki w dolnej części sektora najzagorzalszych fanów Portowców - m.in dwóch najbardziej znanych kibiców Legii. Trwa jakieś poruszenie (teraz wiem, że odbyło się "głosowanie za zgodą" wśród ówczesnej ekipy wyjazdowej Pogoni, a następnie wyegzekwowanie jego wyniku na oponentach). Flaga "Warsaw Fans Hooligans" zostaje wywieszona w centralnym miejscu przed, młynem Portowców. Na płot naszego sektora wraca szachownica z Gryfem. Przez pierwszą połowę młyn Pogoni śpiewa "CWKS Legia", a łuk "CWKS k....". W przerwie dochodzi do bardzo ostrego starcia tych dwóch sektorów (latają ławki). Ogłupiona policja próbuje interweniować - lecz zostaje wygoniona przez zjednoczonych już kibiców MKS. Po przerwie nie ma już śpiewów antylegijnych. Oponenci wyrażają swoje nastawienie tylko gwizdami po zagraniach Wojskowych. Po meczu pod bardzo dobrze obstawiony z góry sektor dla przyjezdnych podchodzi ok. 200 Portowców... Rozlega się śpiew "chodźcie na piwo, braciszki - chodźcie na piwo!". Kilkanascie przytomnych osób przeskakuje przez ogrodzenie za bramką i ruszamy w tan... Tak została odnowiona zgoda Legia - Pogoń.

Mazi
03-04-2004, 13:13
Foxx , a byłeś może kiedyś na meczu w Białymstoku z Jagą ??

Albo może ktoś inny był ?

Chodzi mi o czasy , jak Jaga grywała w 1-szej lidze .

Foxx
04-04-2004, 13:48
No, ja nie byłem w Białym. Natomiast opis spotkania z Jagą z tamtego okresu masz tu:

http://legialive.pl/forum/viewtopic.php?t=1496

Jaco
06-04-2004, 09:53
Foxx wielkie dzięki za opisy. Może wrzucisz coś jeszcze?
Pawelek, Jaco i wszyscy inni ktorzy moga wrzucic jakis ciekawy opis niech sie nie krepuja.

Z niecierpliwoscia czekam na kolejne opowiesci.

Pozdrowki.
Szczerze mówiąc, to nie cierpię dużo pisać. Lepiej mi się opowiada przy piwie. Od razu rzucam pomysł gawęd przy piwie. Myślę, że znajdzie się grupa osób chętnych do takich "prelekcji". Ze swojej strony typuję Foxxa, Pawełka i deklaruję przyprowadzenie "legendarnego" Macieja :pijok:
:cfa:

Pan Artysta
06-04-2004, 13:30
może ktoś pamięta mecz z Lechią Gdańsk i śpiewy o pzpn i pzpr(polska zjednoczona partia robotnicza) to było coś przedziwnego.

Foxx
06-04-2004, 14:17
Dlaczego? Rozumiem, że chodzi o mecz z Lechią/Olimpią? Pamiętam, ale nie zauważyłem nic przedziwnego (zwłaszcza w śpiewach na PZPN i PZPR). Napisałbym raczej, że nie było w tym nic dziwnego 8)

Jaco - nie jest to najgorszy pomysł... '8

Adam-oldboy
06-04-2004, 14:27
Dlaczego? Rozumiem, że chodzi o mecz z Lechią/Olimpią? Pamiętam, ale nie zauważyłem nic przedziwnego (zwłaszcza w śpiewach na PZPN i PZPR). Napisałbym raczej, że nie było w tym nic dziwnego 8)


Widziałem post gumasa wcześniej i podobna riposta cisnęła mi się na klawiaturę ale postanowiłem ustąpić pierwszeństwa starszemu koledze.

Teraz pozostaje już tylko napisać :
Otóż to 8)

legart
06-04-2004, 14:59
Jaco może tym razem uda mi się trafić na Waszą "prelekcje" :)

Beny
06-04-2004, 15:01
Ja też, ja też! ;)

Ja sobie przypomnę opowieści Jaco o Częstochowie'80, które uskuteczniał po turnieju piłkarzyków to do tej pory mam oczy jak pięć złotych. 8)

Mini
06-04-2004, 16:54
when i where ? :)

Jaco
06-04-2004, 17:01
Teraz rzucam "na rybkę" : Idą Święta. Z reguły jest rodzinnie, ale po południu zaczynają się nudy. Może w któryś ze świątecznych dni??? Z tym, że już wiem, że Pawełek wyjeżdża. Rzucajcie jekieś propozycje terminów. Wybierzemy najciekawszą. Miejsce tradycyjnie zaproponujemy na priv 8)

Pan Artysta
07-04-2004, 09:10
Dlaczego? Rozumiem, że chodzi o mecz z Lechią/Olimpią? Pamiętam, ale nie zauważyłem nic przedziwnego (zwłaszcza w śpiewach na PZPN i PZPR). Napisałbym raczej, że nie było w tym nic dziwnego 8)

Jaco - nie jest to najgorszy pomysł... '8

1.dla mnie lechia,bo tylko kibiców tego klubu widziałem
2.od kiedy kibice legi "politykowali na stadionie" z kibicami przyjezdnymi(chodzę na legie od 84 i jakoś wcześniej, ani póżniej tego nie zaobserwowałem aż w takim natężeniu) wiadomo od 94 jechanie na kulesze i pzpn
3.proszę o kilka przykładów,jak można jeżeli było i jest to normalnością

pzdr
gumas_72(i nie jestem trolem)

Foxx
07-04-2004, 09:39
Dlaczego? Rozumiem, że chodzi o mecz z Lechią/Olimpią? Pamiętam, ale nie zauważyłem nic przedziwnego (zwłaszcza w śpiewach na PZPN i PZPR). Napisałbym raczej, że nie było w tym nic dziwnego 8)

Jaco - nie jest to najgorszy pomysł... '8

1.dla mnie lechia,bo tylko kibiców tego klubu widziałem
2.od kiedy kibice legi "politykowali na stadionie" z kibicami przyjezdnymi(chodzę na legie od 84 i jakoś wcześniej, ani póżniej tego nie zaobserwowałem aż w takim natężeniu) wiadomo od 94 jechanie na kulesze i pzpn
3.proszę o kilka przykładów,jak można jeżeli było i jest to normalnością

pzdr


gumas_72(i nie jestem trolem)

Proszę Cię bardzo:

1. Spytałem o Lechię/Olimpię, żeby zidentyfikować mecz (nie pamiętam roku)
2. Nie chodzi o "politykowanie z przyjezdnymi", tylko o nastawienie do komuny i tak np. (z tego co pamiętam na gorąco):

- na Legia - Videoton 1984 śpiewy "NSZZ, NSZZ - Solidarność Mazowsze jest!"

- parokrotne pomeczowe przemarsze pod KC PZPR (pamiętam po Wiśle i ŁKS w 1987, lub 1988)

- "Gorące" przyjęcie najpierw Dynama Tibilisi, a później Dniepru Dniepropietrowsk

- w 1989, finał PP Legia - Jagiellonia w Olsztynie - flaga "Solidarności" w barwach Legii (wisiała niemal na styku "naszego" zakola z ichnią krytą) oraz znane już śpiewy "NSZZ..."

- reakcja stadionu najpierw na Kwaśniewskiego, a później Woronina (startował z SdRP do Sejmu) próbujących w czasie kampanii wyborczych zbić kapitał polityczny na naszych trybunach.

- z historii najnowszej... ostatnie derby i prawa strona Krytej: "Leszka Millera nie lubię Leszka Millera!" '8 ;)

"Politykowanie z przyjezdnymi"? Pytasz - i masz: w 1984 odbył się mecz Legia - Lechia, kiedy to, w okresie ochłodzenia stosunków między naszymi ekipami, Lechiści myśląć, że sprowokują kibiców klubu wojskowego (w domyśle - reżimowego) rzucili hasłami antykomunistycznymi. Po pierwszym dostali standing ovation od całego stadionu, a później odbyło się trochę wspólnych śpiewów i relacje między naszymi klubami zaczęły się szybko ocieplać. Opis tego zdarzenia znajdzie się w przygotowywanym przez Stowarzyszenie Kibiców Lechii Gdańsk "Biało Zieloni" wydawnictwie o roboczym tytule "Solidarność, Solidarność - Lechia Gdańsk!".

Jaco, ale z Ciebie spryciarz - namieszał, namieszał i poszedł ;) Jako pomysłodawca (oraz orientmen w planach Pawełka) jesteś proszony o pierwszą propozycję 8)

Pzdr. dla wszystkich.

Adam-oldboy
07-04-2004, 09:48
proszę o kilka przykładów,jak można jeżeli było i jest to normalnością


Widzisz, w Gdańsku jest taki klimat, tak było i jest. Wystarczy się przyjrzeć ;) .
http://www.bytovia.pl/flagi/lechia_my_tworzymy_historie.htm
http://www.bytovia.pl/flagi/lechia_bastion.htm

pzdr.

Foxx
07-04-2004, 10:01
A, zapomniałem jeszcze o jednym - wszystko wskazuje na to, że po dłuższej przerwie powróci na Legię flaga Mokotowa wieszana w połowie lat '90-tych... Na kolorze zielonym widneje hasło "BETTER DEAD THAN RED" 8)

Dziękuję bardzo za uwagę ;)

Adam-oldboy
07-04-2004, 11:47
reakcja stadionu najpierw na Kwaśniewskiego, a później Woronina (startował z SdRP do Sejmu) próbujących w czasie kampanii wyborczych zbić kapitał polityczny na naszych trybunach.

A w 1989r. taką niedźwiedzią przysługę zrobili partyjnemu kandydatowi do Senatu – prof. Pastusiakowi. W narożniku boiska od wejścia na Krytą była ustawiona jakaś plansza reklamowa, a spiker zachęcał do głosowania na Pastusiaka – natychmiast zagłuszała go fala gwizdów i obelg, było też skandowanie „S”. Hitem było jednak wystąpienie Janasa (kapitana Legii). Nieszczęśnik wziął mikrofon i zaczął dukać z kartki: „My piłkarze Legii popieramy pana Pastusińskiego...” :rotfl: Cały stadion ryknął śmiechem, potem znów gwizdy. Janasowi szybko odebrano mikrofon i weszła orkiestra wojskowa... :buhaha:

Jaco
07-04-2004, 11:48
Jaco, ale z Ciebie spryciarz - namieszał, namieszał i poszedł ;) Jako pomysłodawca (oraz orientmen w planach Pawełka) jesteś proszony o pierwszą propozycję 8)

Pzdr. dla wszystkich.
oj, Foxx, Foxx! Zaproponowałem przecież wstępnie któryś ze świątecznych dni. 8)
P.S. Odnośnie chóralnych śpiewów, to po meczach na przełomie lat 70/80 z przepełnionego autobusu linii 141 dochodziły gromkie okrzyki : "Breżniew ch...", co wprawiało w histerię ZOMO-wców i niejednokrotnie, zamiast na pętli na Wyczółkach autobus kończył bieg na komendzie przy ulicy Wita Stwosza.. '8

legart
07-04-2004, 11:51
reakcja stadionu najpierw na Kwaśniewskiego, a później Woronina (startował z SdRP do Sejmu) próbujących w czasie kampanii wyborczych zbić kapitał polityczny na naszych trybunach.

A w 1989r. taką niedźwiedzią przysługę zrobili partyjnemu kandydatowi do Senatu – prof. Pastusiakowi. W narożniku boiska od wejścia na Krytą była ustawiona jakaś plansza reklamowa, a spiker zachęcał do głosowania na Pastusiaka – natychmiast zagłuszała go fala gwizdów i obelg, było też skandowanie „S”. Hitem było jednak wystąpienie Janasa (kapitana Legii). Nieszczęśnik wziął mikrofon i zaczął dukać z kartki: „My piłkarze Legii popieramy pana Pastusińskiego...” :rotfl: Cały stadion ryknął śmiechem, potem znów gwizdy. Janasowi szybko odebrano mikrofon i weszła orkiestra wojskowa... :buhaha:

Coś mi chodzi po głowie że był to Zbyszek Kaczmarek, a nie Janas, ale ręki za to sobie nie dam odbciąć.

Adam-oldboy
07-04-2004, 11:58
A może i Kaczmarek :hmm: . Ale w telewizyjnym studio KO "Solidarność" na bank Kosecki się udzielał :) .

Foxx
07-04-2004, 19:38
Jaco, ale z Ciebie spryciarz - namieszał, namieszał i poszedł ;) Jako pomysłodawca (oraz orientmen w planach Pawełka) jesteś proszony o pierwszą propozycję 8)

Pzdr. dla wszystkich.
oj, Foxx, Foxx! Zaproponowałem przecież wstępnie któryś ze świątecznych dni. 8)


Hm, rzeczywiście :idea1: :ojezu: No, w święta nie mogę, może przyszły weekend? '8

Moim zdaniem Adam ma rację - to chyba jednak był Janas 8)

legart
07-04-2004, 19:48
Jaco, ale z Ciebie spryciarz - namieszał, namieszał i poszedł ;) Jako pomysłodawca (oraz orientmen w planach Pawełka) jesteś proszony o pierwszą propozycję 8)

Pzdr. dla wszystkich.
oj, Foxx, Foxx! Zaproponowałem przecież wstępnie któryś ze świątecznych dni. 8)


Hm, rzeczywiście :idea1: :ojezu: No, w święta nie mogę, może przyszły weekend? '8

Moim zdaniem Adam ma rację - to chyba jednak był Janas 8)

Możliwe może coś mnie pomyliło z tym Kaczmarkiem :)

Jaco
07-04-2004, 21:06
Jeżeli to był rok 1989, rację ma jednak Legart :look: :

http://www.legia.net/bl_pilkarz.php?id=129
:hmm:
Paweł Janas (obrońca)
Pseudonim ''Janosik''
Data urodzenia 1953-03-04 - Pabianice
Narodowość polska
Wzrost i waga 185 cm / 82 kg
Reprezentacja (mecze/bramki) 53 / 1
Lata gry w Legii 1978-1988
Przebieg kariery 1965-75 Włókniarz Pabianice
1975-77 Widzew Łódź
1978-82 i 86-88 Legia Warszawa
1982-86 AJ Auxerre
Wychodzi na to, że Kaczmarek
Foxx! Propozycja warta omówienia. Ponieważ mnóstwo ludków zaproponowało terminy, poopowiadamy sobie we dwóch :rotfl:

Raffi
07-04-2004, 21:20
Chyba Kaczmarek (?)

Foxx
07-04-2004, 21:52
No to powiedzmy, że to był 1988 :> I Janas 8)

Jaco - to ja proponuję przyszłą niedzielę. I co teraz? :]

Jaco
07-04-2004, 22:02
Jaco - to ja proponuję przyszłą niedzielę. I co teraz? :]
Teraz jest ubiegła środa :]
Przyszła niedziela - będziemy zmieniac premiera ;)
Pasuje jak najbardziej. W całym znaczeniu tego zwrotu. Wczesne popołudnie będzie najlepsze. :lu:

Foxx
07-04-2004, 22:06
No, to dogadaliśmy się na privie '8 . Informujemy zainteresowanych, że "prelekcja" odbędzie się w przyszłą niedzielę, wczesnym popołudniem. A dokładniej ok. 18:30 8) . Miejsce ustali się na kilka dni przed - po info prosimy zwracać się na priv. Dziękuję i pozdrawiam. :pa: :pijaki:

Pab(L)o
07-04-2004, 23:07
Chyba Kaczmarek (?)

Na 100%

Mrozik
07-04-2004, 23:11
Jaco, ale z Ciebie spryciarz - namieszał, namieszał i poszedł ;) Jako pomysłodawca (oraz orientmen w planach Pawełka) jesteś proszony o pierwszą propozycję 8)

Pzdr. dla wszystkich.
oj, Foxx, Foxx! Zaproponowałem przecież wstępnie któryś ze świątecznych dni. 8)
P.S. Odnośnie chóralnych śpiewów, to po meczach na przełomie lat 70/80 z przepełnionego autobusu linii 141 dochodziły gromkie okrzyki : "Breżniew ch...", co wprawiało w histerię ZOMO-wców i niejednokrotnie, zamiast na pętli na Wyczółkach autobus kończył bieg na komendzie przy ulicy Wita Stwosza.. '8
Szkoda ze teraz już że ta linia nie istnieje to bym miał z domciu pod stadion autobus :P

legart
08-04-2004, 09:03
No to powiedzmy, że to był 1988 :> I Janas 8)

Jaco - to ja proponuję przyszłą niedzielę. I co teraz? :]

Mnie się wydaje że były to wybory do Sejmu 1989 roku :)

Pan Artysta
08-04-2004, 09:21
kolekcja klubów fuji

1989 Pastusiak do parlamentu(pierwszy raz był na stadionie)
Zbigniew Kaczmarek-kapitan
Rudolf Kapera -trener

Adam-oldboy
08-04-2004, 09:32
kolekcja klubów fuji

1989 Pastusiak do parlamentu(pierwszy raz był na stadionie)
Zbigniew Kaczmarek-kapitan
Rudolf Kapera -trener

No to pewnie i tak było.
Ale dyskusja była całkiem całkiem. Przypominają mi się takie obskurne kawiarenki, w których dziadkowie drzemali nad winiakiem klubowym, albo bułgarskim sikaczem, a ożywiali się natychmiast, jak ktoś dla jaj zarzucił coś o Sikorskim czy Andersie. Mogli się tak gorączkować bez końca, a i rękoczyny się zdarzały.

Jaco
08-04-2004, 09:38
kolekcja klubów fuji

1989 Pastusiak do parlamentu(pierwszy raz był na stadionie)
Zbigniew Kaczmarek-kapitan
Rudolf Kapera -trener

No to pewnie i tak było.
Ale dyskusja była całkiem całkiem. Przypominają mi się takie obskurne kawiarenki, w których dziadkowie drzemali nad winiakiem klubowym, albo bułgarskim sikaczem, a ożywiali się natychmiast, jak ktoś dla jaj zarzucił coś o Sikorskim czy Andersie. Mogli się tak gorączkować bez końca, a i rękoczyny się zdarzały.
Ale o Andrzeju Sikorskim, czy o Witoldzie??? :oho:
Żaden Anders nigdy nie grał w Legii !! 8o ;)

Foxx
08-04-2004, 09:59
No to powiedzmy, że to był 1988 :> I Janas 8)

Jaco - to ja proponuję przyszłą niedzielę. I co teraz? :]

Mnie się wydaje że były to wybory do Sejmu 1989 roku :)

No, masz rację. Tak sobie trochę pojechałem :rower:

legart
08-04-2004, 10:18
No to powiedzmy, że to był 1988 :> I Janas 8)

Jaco - to ja proponuję przyszłą niedzielę. I co teraz? :]

Mnie się wydaje że były to wybory do Sejmu 1989 roku :)

No, masz rację. Tak sobie trochę pojechałem :rower:

Niedzielę powiadacie :) , może uda mi się wyrwać ze szponów rodziny :)

Foxx
08-04-2004, 10:25
W związku ze zgłaszanymi wątpliwościami - podkreślam:

chodzi o przyszłą niedzielę, czyli za tydzień. Wielkanoc jest w tą, czyli najbliższą 8) Info o miejscu na privie od najbliższej środy. Howgh.

Adam-oldboy
08-04-2004, 10:32
W związku ze zgłaszanymi wątpliwościami - podkreślam:

chodzi o przyszłą niedzielę, czyli za tydzień. Wielkanoc jest w tą, czyli najbliższą 8) Info o miejscu na privie od najbliższej środy. Howgh.

Tłumaczenie informacji dla opornych studentów:

seminarium odbędzie się w niedzielę 18.04,
zapisy imienne uczestników na privach u wykładowców od środy 14.04.

legart
08-04-2004, 10:35
W związku ze zgłaszanymi wątpliwościami - podkreślam:

chodzi o przyszłą niedzielę, czyli za tydzień. Wielkanoc jest w tą, czyli najbliższą 8) Info o miejscu na privie od najbliższej środy. Howgh.

Tak też myslałem że zbiórka nie będzie po rezurekcji :)

Nilmaker
11-04-2004, 13:11
Przedtem temat olewałem... tak sobie mysle... poczytam...7 stron jednym tchem :+:

Mrozik
11-04-2004, 13:13
Szkoda ze teraz już że ta linia nie istnieje to bym miał z domciu pod stadion autobus :P

Ależ ta linia nadal istnieje tylko że ma skróconą trasę do pętli na Bokserskiej.
Czego tam narzekasz, ciesz się że mieszkasz w Warszawie i możesz być na każdym meczu Legii bo niektórzy tego szczęścia nie mają i chętnie by się z Tobą zamienili.
Powiedz lepiej czy masz jeszcze bana czy już jest wszystko OK?
1. Wiem :P Nie narzekam tylko żartuję 8)

2. Już Ok. We wtorek jade do Białęgostoku , jeśli mówimy o tym samym banie :P

Jaco
14-04-2004, 21:34
Chętnym przypominam o "niedzielnej prelekcji". Zgłoszenia na priv u Foxxa i u mnie. 8)

aaadamm
16-04-2004, 09:16
wlasnei sobie obejrzalem
- Legia-Lech 1:1, rok 1999, za czasów Kubickiego....wrescie zobaczylem flage FC Lecha Rzepin,

- Legia- Petrochemia - slynne spotkanie z dopingiem na Krytej (miodzio),
stare flagi Żyrardów, Ultra Boys i moja ulubiona,ktorej mi bardzo brakuje Legio Kochamy Cie

- Legia-Polonia 1:1, za Jabłońskiego, pamietam, ze przed tym meczem byla jakas akcja o spokuj na stadionie, apele o kulture, piosenke nagrali i zeczywiscie tak bylo...rapucacy Kucharz, Citko, Wichniarek itd :rotfl:

Lolek
20-04-2004, 23:04
Na Legia - Lech (o ile to był ten mecz), Kolejorz stracił prawie całą starą "Pyrlandię", a stara "Forever Lech" została potargana. W jakiejś prasowej relacji znalazło się zdanie: "... kibice Legii ściągnęli Lechowi majtki"

IMO to był ten mecz!

A kto pamięta mecz z Lechem na Łazienkowskiej po odebraniu tytułu? ;)

Foxx
28-11-2004, 20:17
Odświeżam wartościowy temat :).

Sternikk
29-11-2004, 11:09
ziomek-poduszka odświeża temat.Umrłem jak to przeczytałem :lol:

TonyTouch
30-11-2004, 16:35
A pamiętacie taki mecz na początku lat 90 bodajże ze Stalówką Mielec, gdzie tak wiało, że całą Żyletę przewiało na Krytą. Z dachu spadały jakieś blachy, z Łazienek kaczki nie ruszajac skrzydłami przyfrunęły, kula pękła w locie jak Wyparło bronił...***** istny hard core.

A swoja drogą po dziś dzień nie przypominam sobie lepszego dopingu na Krytej. szkoda że ten mecz przejebalismy 1:2 chyba. Pamięta ktoś ten meczyk ?


:chytry:

WarsL
30-11-2004, 17:57
1:2 to przegraliśmy ze Stalą Mielec w 91 roku na jesieni.
Bramke dla nas strzelił Kowal , ale szczegółów nie pomne.
Wichura powiadasz ??? :hmm:
Jakoś nie kojarze a mialem już wtedy 18 :oczko: , wiec nie byl to mecz z gatunku przypomnij mi mamo 8) ....a jednak , nie pamiętam szczegółów

Anzelmi
01-12-2004, 00:39
Byl to chyba sezon 86/87. Jedziemy na Lazienkowska na mecz z Lechia Gdansk. Podróz rozpoczyna sie od Ronda Wiatraczna, gdzie byla swego czasu zajezdnia autobusowa przy Uniwersamie Grochow. Siedzimy w autobusie 188, okolo 30 osób glownie w wieku 12-17 lat czekajac na odjazd i gdzies z oddali slyszymy niewyrazny spiew Legia, Legia!!! Wiec wszyscy w spokoju patrza kto sie zbliza. Okrzyk robi sie coraz wyrazniejszy i nagle zza Uniwersamu wylania sie grupa ok. 50 kibiców i slychac juz tylko Lechia! Lechia! Mala konsternacja, ale i spokój. Kibice Lechii wpadaja do autobusu i odrazu, po krótkiej przepychance pare osob od nas traci szaliki - cenne wtedy jak zloto.

Nie pamietam jak trwala podróz i zaliczanie kolejnych przystanków, ale chyba czesc z nas wybila sie przy Latawcu a pozostali pojechali z Lechia dalej. Pamietam, ze na moscie Lazienkowskim, jeden z moich kumpli zaintomowal piosenke: " w tramwaju jest tlok, w pociagu jest tlok", która podchwycilismy, a kibicom Lechii kopary opadlu ze zdziwienia. Kompletna konsternacja. Chyba tylko w dowód uznania naszej odwagi - a bylismy wtedy kilkunastoletnimi gowniarzami, Lechia oddala nam czesc skrojonych szalikow...

mecz zakonczyl sie wynikiem chyba 1:1.

To byly czasy...ech

Creator
02-12-2004, 00:27
No własnie...to były czasy, fajnie poczytać te historie...bo nie było mi dane wtedy w tym uczestniczyć :roll:
Więc dawać, dawać kolejne opowieści :ucieka:

zgredos
05-12-2004, 19:46
Ja na Legii byłem kilkanaście razy, pierwszy raz w 1978r. Jaka była atmosfera? nigdy nie byłem na Łazienkowskiej trzeżwy

jasin
06-12-2004, 02:01
dzięki Foxx za odświeżenie tematu, pewnie bym na niegonie trafił gdyby nie Ty ;)

przeczytałem od początku - choć większość wydarzeń to dla mnie prehistoria, to jednak łezka w oku mi się zakręciła na wspomnienie autobusu 179 którym wyruszałem na mecze Legii prosto spod stadionu Polonii (obecna pętla 175) kompletnie nie zdjąc sobie sprawy z tego, że jest taka drużyna jak Polonia... W tym też autobusie "nauczyłem się" też piosenki "Dzisiaj rano do sedesu" ;)

no i się obciąłem, że prawie pół życia z Legią... a wydaje się że to było tak niedawno...

Lobin
06-12-2004, 23:11
Przeczytalem Wasze wspomnienia, i teraz mam takie pytanie, czy na tym forum jest ktos (chyba Lolek? cos pisal na poczatku tego tematu?), kto byl na wyjezdzie w Bialymstoku w czasach pierwszej ligi (ewentualnie pamieta mecze Jagi na Lazienkowskiej), lub tez inne wydarzenia zwiazane z Jaga (ale bez Olsztyna, sorry Foxx, ale Twoja opinie znam, znam rowniez uczestnikow tych wydarzen z naszej strony, zreszta bylo to juz poruszane na forum), bo przeciez Jaga jezdzila dosc czesto przez Warszawe, a interesuje mnie punkt widzenia, czy tez wspomnienia Legionistow, bo jak to wygladalo ze strony Jagi to wiem (na naszym forum jest tez taki temat "Stare zgody" ktory przerodzil sie wlasciwie w temat o historii kibicow Jagi, link jak ktos chce, troche o Legii tam jest : http://www.butik.home.pl/jagiellonia/forum/viewtopic.php?t=629 )
Foxx chyba go zna :hyhy:
Z gory dzieki.

Jaco
06-12-2004, 23:17
Ja pamiętam, ale złożyłem przysięgę, że na ten temat nie piszę, bo Zygmunt jest obrażalski.. :efoch:
Może Pawełek się zdecyduje, ale jutro.. :zdziwiony:

Foxx
06-12-2004, 23:19
He, he - mimo, że to Twój drugi post na forum (pierwszy mi jakoś umknął) - witam 8) .

Jako, że mnie wyłączyłeś - jak rozumiem - z tematu, to też sobie poczytam :oczko: .

PS Któregoś moda prosimy o zmianę sygnaturki Lobina na "Jagiellończyk" :)

Edit: Właśnie przeczytałem koniec tego tematu z forum Jagi :ucieka: . Jestem gwiazdą :hyhy: . Moja bardzo wielka wina - piszę o tym, w czym brałem udział, a "polemizują" ze mną ludzie, którzy nie brali... Cóż, taki los :modli: :zlosliwy: (a wszystko, zamiast komuś wrzucać personalnie, bardzo latwo byłoby omówić na konkretach... Widocznie konkretów brak :cicho: 8) ).

Pawełek
07-12-2004, 09:13
Ja pamiętam, ale złożyłem przysięgę, że na ten temat nie piszę, bo Zygmunt jest obrażalski.. :efoch:
Może Pawełek się zdecyduje, ale jutro.. :zdziwiony:

Jaco- o meczach z Jagiellonią faktycznie jest sporo do opowiedzenia, ale w trosce o nasze forum powstrzymam się z opisami.

Nie wiem czy pamiętasz, jak na „Kibicach” lub na „Lechia.net” wrzuciliśmy z Foxxem wspomnienia dotyczące tegoż klubu – to rozpętała się z Białostokami bezsensowna dyskusja – która zenit absurdu osiągnęła przy okazji słynnej „kwestii turbanów”. ;) :D

Spotkamy się z Młodzieżą „live” – to się zarzuci opowiastki.

Ale weź, jako spec w materii – może podaj linki do tych tematów, jeśli pamiętasz gdzie ich szukać – to sobie ludziska poczytają... :)

Lobin
07-12-2004, 10:19
He he Foxx nie wylaczylem, tylko sam pisales ze masz jedno wspomnienie odnosnie Jagi, wlasnie z Olsztyna, a ze byo juz walkowane wiec nie ma sensu o tym wiecej pisac,

Zygmunt obrazalski? Mysle ze nie, ale Wasze prawo do wlasnego zdania.

No i wlasnie to mnie najbardziej dziwi, ze nic tu wlasciwie nie piszecie o spotkaniach z Jaga, moze byly malo istotne, nie zapadajace w pamiec? Bo w tym temacie na naszym forum o naszych spotkaniach jest sporo i z tego co wiem, slyszalem to byly obfite w wydarzenia. Znam historie drugiej polowy lat 80-tych i z poczatku lat 90-tych widziana oczami kibicow Jagi, teraz chcialbym poznac Wasza, no ale skoro skladacie przysiegi :oczko: (vide: Jaco) to chyba nie mam na co liczyc :zdziwiony:

Dzieki za powitanie Foxx! Ja tez nie pamietam mojego pierwszego posta na Waszym forum
Jestes gwiazda to fakt :hyhy: Sam uwazam ze niektorzy od nas zbyt emocjonalnie podchodza do sprawy kontaktow z Legia, co moim zdaniem nie podwaza wiarygodnosci tych wspomnien (bo osoby ktora tam pisaly np o Olsztynie, tez tam byly Foxx), ale chyba tak to jest ze wspomnieniami ze nie sa obiektywne, i jeszcze jedna sprawa, Legia to byl najwazniejszy przeciwnik Jagi wtedy zwazywszy na bliskosc (Warszawa to najblizsze duze miasto, z konkretna ekipa, za nami nie ma juz nic :hyhy: ) i czeste kontakty.

To napiszecie cos czy nie?!

Foxx
07-12-2004, 19:32
Ależ ja nie pisałem, że to moje jedyne wspomnienie związane z Jagą, tylko że nie byłem na wyjeździe w Białym 8)

A wspomnienia związane z Wami mam jeszcze 3:

1. Legia - Jagiellonia '88 (?). Wasz doping dobrze słychać było w "Źródełku" (sedzieliście na połowie łuku od Łazienkowskiej), co spowodowało pewne zaskoczenie u schodzących się naszych. Nie pamiętam ile nas było na meczu, ale na pewno bardzo mało (Żyletę - obecny sektor G - szacuję na jakieś 300 os.). Jagę oceniam na jakieś 1500 - 2000 (w tym dobrze widoczna delegacja Widzewa). Wiem, że to duży przedział, ale trochę czasu minęło, a - co ważne - Jaga (obok właśnie Widzewa) należała do ekip, które dopingowały nieporównywalnie głośno w zestawieniu z liczbą śpiewających.

2. Zamość '89, Superpuchar Legia - Ruch. W 10 wysiadamy z pociągu (wcześniej bylismy w okolicach pod namiotem), a na trawniku przed dworcem siedzą trzy osoby w barwach Jagiellonii - dwóch gości i grubawa dziewczyna (w tamtych czasach niewiele dziewczyn jeździło, więc może wiesz o kogo mi chodzi...) w szalu, który miał ponad... 3 metry. Spojrzeliśmy na siebie... i my poszliśmy w swoją stronę, a oni zostali na tym trawniku :).

3. Mecz Gwardia - Jagiellonia na początku lat '90-tych. W tym samym czasie był wyjazd Legii (chyba do Bydgoszczy :roll: ). Byłem z dwoma kumplami (którzy zresztą byli w Zamościu, a jeden z nich w Olsztynie). Z Białego było ok 80 os. ekipy wyglądającej normalnie, ale podkreślającej "prawicowy" odchył - jeden z hitów: "Hej, hej, hej - o - hej, białostocki skin OK!". Nic się nie działo. Na początku drugiej połowy nam się znudziło i, przechodząc przy płocie przed sektorem BKS-u, chyba nie patrzyliśmy z wystarczajacą sympatią ( :oczko: ), bo przybysze ze straszną pianą zaczęli ubliżać Legii... Żaden jednak nie ruszył w naszym kierunku, a my z jakichś przyczyn nie zwalnialiśmy kroku 8) . Przy wyjściu ze stadionu spotkalismy naszych, którzy zostali wyrzuceni z pociągu (ok. 20). My poszliśmy na browar, a oni... Znam relację z dalszych wydarzeń (od razu napiszę, że nie na stadionie), ale mnie przy tym nie było, a poza tym zupełnie nie nadaje się ona do cytowania w Waszym temacie :cicho: .

To wszystkie moje kontakty z Jagiellonią - w kontekscie meczy. Opis kontaktu bez tego kontekstu być może znajdzie się w temacie "Oko w oko z wrogiem" :).


A co do Olsztyna, wersja tych Twoich ziomków, "którzy tam byli" składa się z następujących elementów: (sam oceń ich logikę)

1. Było Was 3 razy tyle, co nas - tu pełna zgoda.

2. Trzymali Waszych siłą na stadionie, a nas puścili w miasto, gdzie spotkaliśmy jakichś totalnych "przypadkowców"...

3. To, co piszę to kłamstwa, bo to Wasi chodzili po Centrum i rządzili...

I na koniec - w swoim zacietrzewieniu, ignorują fakt że zawsze piszę o przejściach grupy w której byłem, bez jakiegoś ogólnego "bilansu meczu", itp. (bo w tamtych czasach to było nie do ogarnięcia). To nie jest promocja, to nie jest relacja do TMK... To naprawdę nie jest ważne... :oczko: :prosze:

Lobin
08-12-2004, 01:06
Spoko spoko, Foxx, jak pisalem czesc osob podchodzi zbyt emocjonalnie do tych wydarzen, szczeolnie do Olsztyna, jak jeden od nas pisal, Olsztyn wtedy byl podzielony przez milicje na czesc gdzie umiescili Legie (m.in. centrum) i na czesc gdzie byla Jaga, i ja rozumiem ze Ty byles w grupie ktora pogonila jakas tam grupe Jagi, co zreszta nawet napisal Wislak Rosomak na forum Wisly. spoko moim zdaniem normalna rzecz, podobno byliscie bardziej zorganizowani, wiec wieksza mozliwosc pogonienia kogos z 10-tys masy byla na pewno, to jest moje zdanie. Co nie znaczy, ze wtedy, jakby to powiedziec, "rzadziliscie" w Olsztynie.

He he ta kobieta z Zamoscia to moze Ewa?? ale nie moje czasy, na Jage chodzila na bank jak ja zaczalem samodzielnie chodzic czyli w 1995 roku (z ojcem 1987 sie nie liczy :hyhy: )

Mecz Gwardia-Jaga to byla chyba II liga, a moze III?? bo nie wiem, ja bylem na Gwardii w kwietniu 2003 ale skinow wtedy jak na lekarstwo :hyhy: , chociaz w latach 90-tych troche ich na Jadze bylo.

Ty piszesz 1988 rok, 1500-2000 Jagi. To byl sezon 1987/1988 czy 1988/1989? Tzn czy to byl pierwszy wasz mecz z Jagiellonia u siebie w pierwszej lidze czy drugi??

Dzieki z odp.

Foxx
08-12-2004, 07:20
Co do meczu Legia - Jagiellonia, grozi mi wbicie się na minę :roll: . Najchętniej bym napisał, że ten pierwszy... a pamiętam teksty z Waszego forum, że było Was wtedy... ok. 6000 :O (przypominam - na połowie naszego łuku...).

Gwardia - Jaga - na 90% druga liga.

Olsztyn - ja zawsze piszę, że "rządziliśmy", ale... w Centrum, bo też to prawda. Jagę przecież co jakiś czas spotykaliśmy - nie było tak, że na mieście Was po prostu nie było (bo wszyscy byliście gdzieś indziej). Spotkaliśmy też część wyjazdowej ekipy Widzewa, który tak spektakularnie pokazał się na stadionie. Natomiast pod kasami był juz wymieszany tłum, i od razu znalazła się grupa BKS-u gotowa do sparingu (przyszliśmy od krytej, a nie sektora Jagi). Reasumując - nie wnikam, gdzie była Jaga, gdy jej nie było w Centrum. My tam byliśmy i rządziliśmy :zlosliwy: .
Kolejny obrażalski (a właściwie obrażacz 8) ), BABAJAGA obraził się na Lechistów, bo w pełni potwierdzają naszą wersję... Myślę, że sprawa jest banalna - część Waszej starszej wiary z tematu, do którego podałeś link, zrobiła panteon Jagiellońskiego oręża i wszystko, co w najmniejszym stopniu odbiega od tego co napisali/pamiętają - wywołuje w nich pianę. Wydawałoby się, że wystarczyłoby spróbować wspólnie zrekonstruować tamte wydarzenia (robiłem podobne rozkminki z ludźmi z Wisły, Widzewa, Arki, Górnika...). Można też po prostu mi nawrzucać. Każdy wybiera najlepszy dla siebie wariant... :ucieka: . Spox mówi Foxx :oczko:

ems
08-12-2004, 11:06
Spox mówi Foxx

:lol2:

sebek77
10-12-2004, 13:36
Mnie stary pierwszy raz zabrał na Legie w 1995 na mecz w Lidze Mistrzów z Blackburn Rovers :oczko:.Wtedy jeszcze byłem małolat i nic nie rozkminiałem, latałem po całej krytej z uśmiechniętą mordą,a stary sączył sobie wódeczke z ziomkami,do tej pory przemyca na krytą z kolegą napoje wyskokowe.Mówi, że to jeszcze ławiejsze niż w tamtych latach; nie ma jak dobra ochrona :brawo:

RobcioLegia
11-12-2004, 01:24
Witam jestem nowy na forum ale dodam 2 grosze go tego tematu...pierwszy mecz na Legii hmm nie pamietam jaki to byl bo bylem za maly ...ale jak siegne pamiecia to mecz najstarszy jaki pamietam to 87 rok Legia-Inter i ladna brameczka Dziekana jesli mnie pamiec nie myli ..i niestety taki lysy co nas pograzyl Fanna czy jakos tak ...i od tamtej pory tak sie ciagnie rok po roku :hyhy: Pozdrowiam

Sharn
11-12-2004, 03:00
Jagiellonię pamiętam o tyle, że był to mój pierwszy mecz (92 lub 93). Mimo, że mieli 8 czy może 5 punktów po rundzie stawili się w sporej ilości. Po meczu pod domami Centrum pierwsze spotkanie z "wrogiem" oko w oko. Kolesiowi wystawały takie śmieszne pompony od szalika spod kurtki (mieli szaliki zakończone pomponami jak wojskowe chusty). 2 x KO i po nich :hyhy: Długo czekałem na rewanż i w końcu - akurat w momencie moich urodzin świetnie obchodzonych w specjalu. 4 postrzały i do domu... 8) W sumie brakuje mi meczy z nimi, bo zawsze jest ciekawie....

8)

Strzałek
11-12-2004, 14:09
8. Jagiellonia Białystok

w tym sezonbie już raczej nie dadzą rady, ale za rok ') kto wie

ŁKS 1908
11-12-2004, 16:34
Coś o dawnych Z froum ŁKSu (http://www.lkslodz.pl/viewtopic.php?p=93746&highlight=#93746) meczach z Legią.

Zapraszam do dyskusji na www.lkslodz.pl

Sharn
12-12-2004, 14:54
Coś o dawnych Z froum ŁKSu (http://www.lkslodz.pl/viewtopic.php?p=93746&highlight=#93746) meczach z Legią.

Zapraszam do dyskusji na www.lkslodz.pl

Musisz chyba pokazać palcem, bo nie każdy ma tyle czasu żeby przeszperać cały Wasz board... :zdziwiony:

Basbob
15-12-2004, 16:11
Ostatnio oglądalem sobie na video kawałek meczu z Manchesterem (1991). Zaintrygowała mnie jedna przyśpiewka, która ograniczała się do powtarzania "Legia gOol" (akcent na O), takie proste, a brzmiało całkiem dobrze:) Ciekawe dlaczego już wyszła z użycia...

wojtuś
15-12-2004, 19:00
pytanie/prośba

link do albumu z fotami meczów Legii lata 40e-80e ub.w. ? ? ?

Foxx
15-12-2004, 20:01
Chyba w sieci nie ma... przymierzam się do skanowania... Chyba najwyższa pora :roll: .

Pan Artysta
15-12-2004, 20:19
Chyba w sieci nie ma... przymierzam się do skanowania... Chyba najwyższa pora :roll: .

mogę pomóc w skanowaniu :hyhy:

Anzelmi
18-12-2004, 00:11
Jest sezon 94/95 mecz jesieni w Lodzi z Widzewem. Niedziela, spod PKiN wyrusza do Lodzi 11 autokarow z kibicami Legii, czesc pojechala pociagiem lub wlasnym transportem. Na stadionie Widzewa melduje sie ok. 2,5 - 3 tys kibicow z Warszawy. Podroz do Lodzi miala atrakcje w postaci awarii jednego z autokarow kolo Rawy Mazowieckiej. Ten nieszczesny autokar chyba jechal jako ostatni w kolumnie i reszta nie zauwazyla ze sie popsul i zostal w szczerym polu. Czesc jego pasazerow postanawia z buta wracac do....W-wy, a czesc dalej jechac na mecz.

W samym miescie Lodzi na poczatku slowne wyzwiska z kibicami Widzewa podazajacymi na mecz. Potem mala pogon za widzewiakami stojacymi na przystanku przy ktorym zatrzymal sie akurat jeden z "bardzo aktywnych" autokarow Legii.
Pozniej dostajemy kilka radiowozow za pilotow i udajemy sie w strone stadionu Widzewa. Psy chyba chcac uniknac naszej konfroncjacji z lodzianami zatrzymuja niedaleko stadionu nasze autokary i kaza czekac. Z naszej strony pada decyzja, ze idziemy na stadion pieszo no i masa ludzi wysypala sie z autokarow ze spiewem na ustach udala sie na stadion Widzewa. A zajebiscie bylo nas slychac. Pod kasami masa policji i troche wyzwisk.

Sam mecz zajebista atmosfera. Full ludzi. Remis 1:1 i i Widzew zostal mistrzem jesieni.

Pozostala nam w smutnych nastrojach podroz powrotna do Warszawy, ktora umilal nam pan kierowca przebojami typu "Bialy mis".
Do naszego autokaru wchodzi dwoch gosci, ktorzy podrozowali tym zepsutym autokarem. Nie zniecheceni dotarli do Lodzi i opowiedzieli jak to im sie udalo.

Otoz dotarli w Rawie do jakiegos przejazdu kolejowego i pytali ludzi z aut na lodzkich blachach czy nie zabrali by ich do Lodzi. No i sie zgodzilo mlode malzenstwo z dwojka malych dzieci.
W trakcie drogi, gadka szmatka, pytaja po co jada do Lodzi.
- Oni mowia, ze na mecz.
- Zona kierowcy pyta sie z kim gramy.
- A oni na to, ze z ... Widzewem.
- Mala konsternacja i malzenstwo spojrzalo na siebie i jednoczesnie odpowiedzialo ...o *****, no to wpadlismy.
- Na to nasi gosci powiedzieli, ze sa spokojnymi kibicami nie nie maja za czego sie obawiac.
Chyba w dowod sympatii, choc im nie bylo po drodze podwiezli naszych kibicow niedaleko stadionu Widzewa, takze dotarli oni na druga polowe meczu.

W dalszej czesci podrozy, w "centrum" Rawy Mazowieckiej widzewiacy obrzucaja jeden z autokarow kamieniami i robi sie mala rozpierducha. gonitwy itp. Pamietam jak wlasciciel jakiejs knajpy w Rawie bardzo, ale to bardzo szybko zamknal okiennice i zabarykadowal sie w swojej restauracji, mimo, ze wczesniej byl najwiekszym cwaniakiem pokazujacym rozne obrazliwe gesty w strone jadacych kibicow Legii.

Chwile pozniej autobusy stanely. Nagle slyszymy z dala sygnal jakby karetki pogotowia. Patrzymy, rzeczywisci jedzie duzy fiat kombi na sygnale, tylko, ze to nie karetka tylko policja. Dwóch psów wysiada z samochodu i wyciaga giwery i cos tam krzycza. Wiec wszyscy pasazerowie wysypuja sie na jezdnie. Jak to zawsze byla w takich sytuacjach... kto nie jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. No i taki sie znalazl a za min cale rzesze ;-). Psy ratuja sie ucieczka w pobliske osiedle, ktorego chyba 90% mieszkancow oglada ta scene ze swoich balkonow. Wizytę w Rawie konczymy kilkoma piosenkami o Legii i kur... Widzewie. Wsiadamy do autokarow i w drodze powrotnej zabieramy gosci, ktorzy z popsutego autokaru postanowili z buta wracac do Warszawy.

Żuku
18-12-2004, 10:12
ah te wiejskie klimaty w Rawie...w policjantów :hyhy:

Sharn
19-12-2004, 14:38
Jest sezon 94/95 mecz jesieni w Lodzi z Widzewem.
ciach.

Nie zapomnę jak jeden z rawskich miotaczy zamknął się w kiblu (takim podwórkowym). Co prawda ja już wracałem do autokaru, akurat jechałem w tym "aktywnym" bez szyby, ale ktoś mi opowiadał, że jak już dostali się do tej WC budki to była pusta. Koleś w panice co mu się może stać jak go złapią w kiblu wyłamał tylną ściankę i zwiał po stercie gówna... :hyhy:

A ten marsz jak staneliśmy w korku kilka ulic od stadionu rzeczywiście fantastyczny - kilkuset luda i kilkudziesięciu policjantów, którzy już się pogubili, chronić jeszcze nas czy ew. napatoczonych Widzewiaków.

No i te otwieranie kokejnych sektorów na niciarce - 2000 na stadionie a w oddali widać jeszcze jeden rejsowy napakowany ludźmi po brzegi. Spokojnie 3 tysie pękły. 8)

Raffi
19-12-2004, 17:38
http://www.hardcorehooligan.nl/images/fotoos/legia/index.html

Polecam - fotki głównie z lat 90. i trochę późniejszych, można sobie m.in. obejrzeć stare flagi, np. "Ultra Boys", "Fan Club Wola", "Końskie", "Piastów", ś.p. "Ultras Kwidzyn", stare: "Jelonki", "Wyszków", "Bródno", "Bielany" czy "Grochów" i parę znanych do dziś 8)

Anzelmi
19-12-2004, 21:14
Lato 1994. Legia po zdobyciu MP i PP udaje sie do Plocka na mecz o Superpuchar z LKS. Transport wlasny, autokary i pociag. Podrozuje w ekipie z pociagu. Jak ktos probowal jechac kiedykolwiek do Plocka pociagiem to wie jaki chu.. jest dojazd.

Wyruszamy pociagiem z Dworca Wschodniego. Na poczatku ok. 100 osob, psy na peronie sprawdzaja bilety na pociag, ale na centralnym juz nie, wiec wsiadaja kolejni juz na gape w sumie 200 osob. Podrozujemy pociagiem do Poznania i w Kutnie robimy przesiadke na pociag do Plocka.

W Kutnie psiarnia przeprowadza nas na pobliski stadion chyba Czarnych Kutno i koczujemy pare godzin oczekujac na jakis pociag do Plocka. W Kutnie troche wyzwisk z Widzewiakami ale spokój. Jest upalny srodek lata i psy nie chca nas wypusic ze stadionu w miasto w celu zakupy jakis napoi. Nagle jakis przedsiebiorczy mieszkaniec Kutna podjechal zukiem czy nyska pod stadion i zaczal sprzedawac rozne napoje, bez procentow oczywiscie.

Nie pamietam, w ktora stone jechalismy w jednym pociagu z kibicami LKS, jedni ma poczatku, drudzy na koncu a po srodku psiarnia. Ale stycznosc z kibicami LKS podczas podrozy byla na 100% i oczywiscie wyzwiska.

W Plocku w konwoju policji uderzamy z buta na stadion Petrochemii. Troche spiewamy piosenek wzbudzajac zainteresowania plocczan, a najbardziej klimatycznym utworem "Tu idzie Legia, tu idzie Legia, beda zadymy i kolegia". Jestesmy troche spoznienie i z oddali widzimy helikopter, z ktorego zrzucono pilke i w ten jakze atrakcyjny sposob zaczal sie mecz.

Docieramy na stadion, widzimy pare wpisow pod kasami typu "Wisla za Legia" czy "Wisla kocha tylko Legie". Wisla Plock oczywiscie. Potem troche wyzwisk z kibicami z Plocka, ktorzy w tym czasie mieli zgode z Widzewem co potwierdzily noszone przez nich barwy. Opowadamy "Jeb.. frajera co przegral 9:0!" i skulilu pyski. zarz potem chyba padla pierwsza bramka.

Na sektorze Legii czesc osob z ekipy pociagowej dostaje opierdol od B., chyba za spoznienie i zaczynamy doping. Atmosfera kiepska, nas moze z 1 tys. i zar sie z nieba leje. Widzowie z Plocka w wiekszosci sympatyzuja w tym dniu z LKS, ale blisko sektora Legii sa i nasi sympatycy. Na boisku Legia leje LKS chyba z 6-3 i zdobywa trzecia korone. Mecz byl przetarciem przed najwaznieszym spotkaniem z Hajdukiem Split w ELM i chyba po nim za mocno uwierzylismy jacy jestesmy mocni.

Do Warszawy wracamy z haslem" Legia na tronie, Legia w potrojnej koronie", Podroz powrotna bardzo dluga i bez atrakcji, czyli spokojnie.

Adam-oldboy
20-12-2004, 10:13
Ten wyjazd do Łodzi nie jest zbyt charakterystyczny dla „atmosfery w przeszłości”, bo taka autokarowa wyprawa to jednak była rzadkość. Pomysł na autokary wziął się stąd, że wyjazd „rejsowym” na Widzew w poprzedniej rundzie był popisem brutalności policji – bezkarne pałowania i gazowania w przedziałach na masową skalę.
Epilog do opowieści A. i S. był natomiast taki, że do już „pozamiatanej” w powrotnej drodze Rawy wjechał po jakimś czasie naprawdę ostatni autokar. Zeszło nam się trochę na jednej ze stacji benzynowych, nie można było dojść do porozumienia co do zasad promocji z ajentem i policją. Jako, że telefony komórkowe nie były wówczas w powszechnym użyciu, całkowicie nieświadomi wydarzeń wracamy wreszcie do Warszawy z pół godziny za całą kawalkadą. Wszyscy wymęczeni, nikt nie pamięta o popołudniowych napinkach rawian. Wjeżdżamy do Rawy – żywej duszy na ulicach, przy głównej ulicy szczelnie pozamykane okiennice, zasłony pozaciągane, nawet psy nie szczekają ale może tak tam wygląda centrum ok. 20-tej. Nagle – bęc i leci szyba. Autokar staje, wyskakuje ekipa, ale nawet nie ma kogo pogonić, ciemnica, drzwi do domów/kamienic pozamykane na głucho, najbliższe podwórko puste. Z taką partyzantką nie bardzo jest jak sobie poradzić, niby nikogo nie ma, ale kamień nie spadł przecież z nieba. Brak szyby to z jednej strony plama na honorze, a z drugiej – w połowie listopada również pewien dyskomfort, kolejny taki atak i mamy już konkretne wietrzenie. No ale oglądało się te filmy wojenne – należy zwiększyć mobilność sił i odstraszyć ewentualnego wroga. Ekipa wysypuje się na ulicę i ruszmy w ustawieniu: autokar sunie powolutku środkiem, a po chodnikach z obu stron idzie po 20 typów i zagląda w przecznice i podwórka. Musiało to nieźle wyglądać – szkoda że w Autosanach nie ma na wyposażeniu reflektorów – szperaczy. Zanim jednak się do końca wczuliśmy w role, zajechała policja na kogutach – strasznie rozdygotani. Zapędzili zwiadowców do autobusu i pod eskortą wyjechaliśmy z miasta jakimiś zaułkami. Cały czas przy kierowcy stał jeszcze spocony z emocji policjant, który uspokoił się dopiero przy wjeździe na katowicką. Powtarzał, że gdyby nie oni, to by się dopiero działo, bo rawiaki bardzo byli zciśnieniowani i mieli chętkę odbić sobie na maruderach.

Pawełek
20-12-2004, 18:31
Utkwiło mi w pamięci takie zdarzenie z Warszawy z przełomu lat 80/90 – który to mógł być dokładnie sezon, na pewno w razie potrzeby doprecyzuje Foxx.

W każdym razie gramy u nas z Pogonią. Jadę z koleżkami na mecz. Ponieważ melanżowaliśmy troszkę na Muranowie – łapiemy szóstki (linia 166) przy kinie Femina.
Autobus przyjeżdża wypchany naszymi po brzegi, skandowanie „Legia Warszawa” i te sprawy – aż tu nagle „Pogoń – śledzie – syfem jedzie”.
Ja za bardzo nie wnikałem jak stoimy z Pogonia, ale koleś z którym jechałem strasznie się tym jarał – mówi „Widzisz kosa jest! Kosa!”

Tymczasem w „szóstkach” atmosfera coraz bardziej antyszczecińska – leci pod Manaam:

„Czekam na wiatr co rozgoni
szczecińskie k***y z Pogoni
Stanie Legia na raz
Z śledziami twarzą w twarz”

Ktoś się drze, żeby tego nie śpiewać...

Staliśmy tak bardziej pod koniec autobusu. Byliśmy już na Powiślu jak z przodu ktoś zapodał „Lechia Gdańsk !!!”
Tłum podjął, ale na pewno nie wszyscy... a za chwilę właśnie na przodzie wybucha jakaś krótka awanturka z "gdańskiego" powodu.

Wysiadamy na Torwarze – ktoś intonuje znów pod Manaam tą piosenkę na Pogoń – ale za chwilę na skutek interwencji znanej i znaczącej od nas osoby - już jest jasne, że nie tego śpiewamy – nie wolno...

Na meczu Pogoń siedzi osobno w sektorze dla gości od strony Łazienkowskiej. Początkowo jeszcze nie jest za miło, ale zdaje się w przerwie i drugiej połowie następuje wymiana uprzejmości i już dla tych co mieli zagadke jak jest - było pewne, że zgoda została odnowiona...

Na tym meczu – na Żylecie – byli Lechiści...

Tyle przeżyłem imprez na Stadionie WP – że zliczyć nie sposób... ale wspomnienia dotyczące atmosfery towarzyszącej temu meczowi – ciągle jakoś silnie we mnie żyją... i nie wiem skąd to się bierze :)

Strzałeczka!

wojtuś
20-12-2004, 20:23
zapewne Foxx to sprostuje

ale takie zawachanie mogło miec miejsce w roku 1992

w roku tym "mocna" delegacja ok 40 osób z (L) była w gda na Lechia-Pogoń (2 liga, ale . . Pogoń chyba wtedy awansowała)
siedziała z nami, z flagę barwówką (L) i . . . bluzgała się wzajemnie z Pogonią

wtedy, tamtego roku, kilka miesiecy później mogło nastapić ewemtualnie to coś opisał
to mianowicie że . . . . niektórzy w Wawie mogli być zdezorientowani lekko


zdaje się Foxx akurat tą zgodę z Paprykarzami wtedy odnawiał

Foxx
20-12-2004, 20:51
Zawsze do usług 8) .

1. Na meczu, o którym pisze Pawełek zgoda nie została odnowiona.

2. Została odnowiona w kwietniu '94, w Szczecinie. A ja tylko przy tym byłem, a nie ją "odnawiałem" :wstyd: .

3. Mecz w Gdańsku, o którym pisze Wojtuś jest zdaje się opisany w temacie "zgody i kosy".

Pawełek
21-12-2004, 15:28
1. Na meczu, o którym pisze Pawełek zgoda nie została odnowiona.



Skoro tak mówisz... :)

Na pewno to było znacznie wcześniej niż '94.

W każdym razie doszło do wyraźnego ocieplenia, a obie Ekipy pod koniec meczu - nieustannie się pozdrawiały co ja jako "niezależny reżyser kina akcji, będący samorządnym obserwatorem z ramienia FIFA" ;) odebrałem jako zgodowanie...

Przypomniało mi się, Brachu, że o tym meczyku wałkowaliśmy jakieś rozkminki jeszcze na starych "Kibicach" - tylko nie jarze tamtejszych wniosków...

Pamięć mam dobrą, acz wybiórczą i krótką :D

===

Wojtuś - z tym "zdezorientowaniem" - to było wtedy bardzo na rzeczy...
Pomijając już rozterki Lechia - czy Pogoń - modna też była opcja w stylu "sami przeciw wszystkim"... co z punktu widzenia stosunku reszty kraju do nas - wydawało mi się bardzo logiczne...


Wszystkim - Naj(L)epszego!

Foxx
21-12-2004, 22:30
Na pewno to było znacznie wcześniej niż '94.


Ja, pisząc szczerze, obstawiam '88/'89. W każdym razie rok, w którym Pogoń była wicemistrzem (nie chce mi się sprawdzać). Przyjechali jesienią w jakieś kilkaset osób dobrej paki i na Legii obronili pozycję lidera. Na początku nie było wiadomo, co będzie grane, ale w przerwie nastąpiła wymiana flag (które od razu zawisły w sektorach). My śpiewaliśmy "chodźcie do nas!" i (do psów) "puście ich"... Skandowania nazw klubów... Po meczu szturm na płot łuku od Łazienkowskiej... w celu wymiany barw (co charakterystyczne - Pogoń cały czas w obstawie, niewiele osób się wybiło). Na następnych meczach przy Ł3 okazało się jednak, że zgody nie ma.

Pozdrówki.

PS Na tym meczu debiutowała pierwsza moja flaga "(L) Ukochana Stolicy" :roll: . Cholerka - mogłem napisać "Duma" i zostałbym gwiazdą :ucieka: :oczko: .

Pawełek
22-12-2004, 11:02
Goool Foxx!

Tak właśnie - te: "chodźcie do nas", "puście ich" - potem zamieszanie i krótka jazda z mili/policją...

To ten mecz... i o tym pisaliśmy wtedy na starych "Kibicach" :) Oświeciło mnie :D

Strzałeczka!

Adam-oldboy
22-12-2004, 11:30
Jeśli to ten mecz, to byłem świadkiem, jak Pogoń wchodziła na sektor od Łazienkowskiej. Tuż przed meczem zajechały autokary ze Szczecina (2 no może 3, więc raczej tylko z częścią ekipy). Jako że wejście gości było „na wyciągnięcie ręki” od kas Żylety, zapanowało małe zamieszanie. Pod bramami część Legii krzyczała „Pogoń Szczecin”, a część „Pogoń śledzie...”, chyba też jakiś kamień pofrunął. Co odkrzykiwali goście, to już nie pamiętam, w końcu szybko odgrodzono ich kordonem i weszli na swój sektor.

Raffi
22-12-2004, 11:41
Patrząc na tabelę , to chyba sezon 86/87, ale sam już nie bardzo pamiętam.tyle że musiałem być na tym meczu, ale nic nie kojarzę z niego

Giorgi
23-12-2004, 00:41
W 92r. na Jesień,caly stadion jechał na Legię i chyba flagę straciliście.W 93r. w Szczecinie, byla po meczu wymiana szalików(kilka dziesiąt osób od nas i wasza ekipa).Zgoda nastąpila w 93 w sierpniu (chyba,pamiętam że ciepło bylo)

Ciniak
24-12-2004, 15:43
A mnie się wydaje że to było w sezonie 94/95 i e teksty "chodźcie do nas" wtedy to był chyba nawet wynik 2:1 ale nie wiem, cos takiego sobie przypominam.

Giorgi
26-12-2004, 05:34
FOXX, ucałuj swoją Lechię . Całe pokolenia ,to oni wam się przymilali, a teraz Ty(z swoimi kolesiami),na siłę próbujesz .Zastanawiam się tylko dlaczego

Foxx
26-12-2004, 08:06
FOXX, ty ignorancie, ucałuj swoją Lechię . Całe pokolenia ,to oni wam się przymilali, a teraz Ty(z swoimi kolesiami),na siłę próbujesz .Zastanawiam się tylko dlaczego

1. Twoje oba posty, pod względem ignorancji, mówią same za siebie - pomijając już ten Twój powyższy, żenujący wpis - zgoda została odnowiona 23.04.1994 - "sierpniowe" słoneczko musiało nieźle wtedy dawać 8). A tamten kwiecień był tak ciepły, że jak 3 dni później witaliśmy na Centralnym Pogoń, która przyjechała na Polonię - wszyscy byli w swetrach i kurtkach.

2. Jak masz do mnie pytanie/sprawę - niedawno był mecz Legia - Pogoń, mogłeś to załatwić osobiście. Są też privy.

3. Poza tym, z takimi wrzutami chyba pomyliłeś forum. Nie jesteś u siebie.

Kasztaniak
26-12-2004, 11:13
Giorgi... bez ciśnień...

Giorgi
26-12-2004, 12:10
Foxx Ty jak zwykle politycznie. Słoneczko napewno dawało 8) , a w marcu nie bylem w WaWie(bylem dużo pózniej ,ale wtedy tak miło nas nie witaliście :/ ).No może faktycznie nie to forum ,ale miałem ochotę napisać co myśle i to zrobiłem.Mimo całego Twojego zaangażowania pozdrawiam.

Raffi
26-12-2004, 12:39
to nie kibice.pl :nie:
Jak się chce, to można przekazać swoje żale w innej formie albo na prv :/

Giorgi
26-12-2004, 14:06
Dobrze prawisz Raffi. Napiłem się i wygrywam na fujarce...To chyba przez te święta....Pozdro ze Szczecina :chytry:

Kasztaniak
26-12-2004, 15:14
Ja również sie dołączam..POZDRO ZE SZCZECINA !!!!

Tuzin
27-12-2004, 03:57
http://www.wielkapolonia.pl/KSP-Blekitni%20Kielce.sezon%2094-95.skrot.avi

Hehe zobaczcie 01:35 tego filmiku i pewien napis na trybunie glownej stadionu KSP :D

Strzałek
27-12-2004, 11:03
Tuzin co trzeba mieć żeby to obejrzeć ? Jedynie słyszę gło. Odtwarzam w WMP

żyła
27-12-2004, 11:45
ja obejrzałem w bestplayer, bez problemów

Tuzin
27-12-2004, 19:28
Strzalka sciagnij sobie ze strony www.divx.pl program ktory sprawdzi jaki kodek jest potrzebny. A potem ow kodek z tej samej strony :]

WarsL
30-12-2004, 01:25
--------------------------------------------------------------------------------
Powtarzam sie ale, chyba ta opowieść bardziej nadaje sie do tego tematu niż do "oko w oko z wrogiem"


Dobra „co by” rozkręcić troszkę ten fajny temat ....
...przypomniałem sobie pewne zdarzenie związane z zasadami panującymi na Legii.

Działo się to w czasie zupełnie nieodległym , wspominanym przeze mnie z ogromnym sentymentem. W czasie , gdy już moja aktywność wyjazdowa pozwalała mi określić siebie jako dość doświadczonego wyjazdowca. Opowieść ta wiąże się z eskapadą do Iławy na Jezioraka w PP gdzieś w połowie lat 90. Zanim jednak postaram się przejść do sedna, winien jestem „zdań kilka” tytułem wprowadzenia.
Jak zapewne Wam wiadomo – Jeziorak - jest/była to drużyna mająca sztamę z naszymi ulubionymi "misiami" , których w tamtych czasach lubiliśmy odwiedzać na terenach występowania tego gatunku - ot tak po prostu, przy każdej nadarzającej się okazji.
Co do samych fanów z Iławy to dysponowaliśmy raczej zerową wiedzą w kwestii ich barw, piosenek itp. spraw, którymi z reguły nie zaprzątaliśmy sobie głowy.
Pewnego razu , w niedzielny poranek, po godzinie 5:00 wracając z klubu Blue Velvet (ktoś pamięta jeszcze taki klub ) , tradycyjnie postanowiliśmy udać się w tour de sklep, szlakiem znanych nam punktów sprzedaży całodobowej, w celu wypłukania z naszego organizmu - browarem - pewnej substancji, która notabene z ogromnym sukcesem podbijała nasz rynek (podobno czyni to do dzisiaj jednak już bez mego udziału ), a także z nadzieją na "miłe spotkanie".
W związku z tym .......
......dobrnęliśmy do sklepiku na ul Franciszkańską i tam po dość solidnym zaopatrzeniu się w złocisty płyn usiedliśmy na parapecie okien tego sklepu na zewnątrz i ze spokojem czekaliśmy na nocnych marków takich jak my.
Siedzieliśmy tam dobrą godzinę i nikt interesujący się nie pojawiał.
Wtem .....jest, mamy farta , ktoś idzie - tzn. kilka osób było już wcześniej w sklepie ale nawet przy dużym nagięciu okoliczności , nijak nie można było ich podciągnąć do miana kibica.
Ten ktoś.... to kilku dość głośnych typów z plecakami. Idąc drą się w niebogłosy :
- Iiiikaaaaesss, Iiikaaaesss !!!!!
- ***** co to jest ten Iks – powiedział K.S. (dość znany „kibic” w tamtych czasach ) ?
- Ni ***** nie mam pojęcia – odpowiedział T. (nie mniej znany „kibic” )
- Dobra siedzimy i czekamy (dla niekumatych dodam ,że to Nowe Miasto więc....dużo tam Ksp) – zarządził K.S.
Siedzimy, spijamy browarka i wypatrujemy tej bliżej nieokreślonej wycieczki.
Są. Wyłaniają się zza winkla i widząc naszą grupkę wyciągają szaliki z plecaków.
Ku naszemu zdziwieniu są to barwy biało-niebieskie. Pierwsza myśl ....Lech. Noooo to kochani , zabawimy się.
Ale ten Iks nie dawał nam spokoju .
- Jesteśmy zmelanżowani więc może się nam zdawało, może śpiewali KKS – wypalił K.S. Jest nas czterech. Jedziemy z nimi. Jak ktoś spierdoli to do zajebania. Nieważne ilu ich by było (nie byliśmy pewni czy to cała wycieczka) , z zaskoczenia ich weżmiemy.

No o.k. w takim gronie dać plamę to grzech , najwyżej nas pojadą.
Idą. Jest ich pięciu . 4-5 w tym składzie to ich mamy na miękko

W tym czasie nasi „przyjaciele” doszli do nas na odległość kilku metrów. K.S. wstał pierwszy i odkładając browca na chodnik wypalił:
- Witamy w Warszawie .

Na co oni razem, równo i dość ochoczo , zważywszy na powitanie intonują :
-Iks przyjacielem Polonii jest .
He he jesteśmy w domu .....
Akcja......nastąpiła natychmiastowa reakcja. K. wyprowadził klasycznego prawego prostego i pierwszy z wycieczki leży. My dobiegamy do dwóch następnych i 3 x K.O. ......dwóch dalszych ucieka. Rzucamy się w pogoń, jednak substancja przyjęta w nocy plus kilka już piwek nie pozwala nam się wznieść na wyżyny naszych możliwości sprinterskich. „Goście” uciekają . Wracamy do tych trzech. Nie ma potrzeby powtórki . Leżą w tym samym miejscu i udają nieprzytomnych . Zbieramy szaliczki, przeglądamy plecaki w poszukiwaniu flag. Nie ma.
„Cucimy” ich . Jeden otwiera oko. Gratulacje, właśnie spotkaliście (...) Legia Warszawa. Gość wstaje na nogi i pozostawiając plecak ucieka czym prędzej. Dwóch jego kumpli zdezorientowani klęczy i prosi żeby ich nie lać.
Liść na odchodne i „szoruj sandały gamoniu” .
Lustrujemy zdobycze. „Hooligans Jeziorak” – może być.
Czwarty do brydża u nas to mój kumpel z dzielni. Młody zawadiaka , był kilka razy na Ł3 ale jeszcze nigdy na wyjeżdzie. Spodobało mu się.
-No brachu w takim razie musisz z nami jechać na wyjazd.
- Nie ma sprawy ....jadę.

I tu wracam do sedna.
Zdecydowanie był to jeszcze czas , gdy na wyjazdach panowały zasady i rygor a tzw. świeżak w ekipie, musiał wykazać się charakterem. W dobrym tonie było by nowy był wprowadzony przez kogoś znanego. On....był.
Jedziemy na PP do Iławy (cóż za zbieżność). Wtajemniczyłem go , co do kwestii pierwszego wyjazdu. Dał radę . Dwa litrowe flakony czystej z popitką i zakąską (to mama .....wszak J. –czyli nowy, jechał na wycieczkę w Polskę) .
W pociągu , w przedziale same gwiazdy życia kibicowskiego K., K.S., T. , koleś ode mnie z dzielni, ja i J. Wódeczka, zakąska i .....opowieści. K. największy wesołek z tzw. starszyzny jedzie z klimatami. Wraz z ilością spożytego płynu zaczynają się wstrzyki.
- Stary wiesz ,że tam będzie jatka. Jedziemy po całości. Jak spierdolisz to masz wjazd na kwadrat.
- Pamiętacie tego typa co na Lechu zmiękł.
- Tak, smary i naliczony był – odrzekł T.
- He,he,he …. Może daj se spokój człowieku i wróć do domu póki masz możliwość -całe towarzycho dobrze się bawiło.
- Nie dam plamy , słowo honoru – rzekł J.
- O.k. jak chcesz tylko póżniej nie płacz.
- Nie ma miękkiej gry, czuję moc ....he he – to już raczej wpływ wypitej wódeczki.

Dojeżdzamy. Cała stacja wymalowana „Arka Hooligans” i „Iks+Ksp”.
Do meczu mamy cztery godziny. Wraz z kilkunastoma osobami z (...) idziemy (oczywiście bez barw ...już wtedy ich nie nosiliśmy) na miasto. Mijamy takie jeziorko w centrum miasta i idziemy do knajpy. Tam kilka browców i kilka guzów u miejscowych „piwoszy”. Ktoś strzelił z chałapy do organów ścigania , więc ulatniamy się zanim przyjechali. Zakup w sklepiku i ławeczka przy jeziorku.
Oj pieknie było. Co chwilę mijają nas kibice Iks-u . Zakładamy swoiste przejście graniczne a sami zamieniamy się w celników. Warunkiem przekroczenia „granicy” bez podatku (czyt. guza) było oddanie barw. Zebraliśmy ich dość sporo . M. z (...) odparł. Po ***** nam te szmaty , przecież przed kasami psy nas zawiną z takim pakunkiem.
-Ale wywiesimy i spalimy – odparł jeden z tych nawiedzonych zdobywców.
- Stuknij się w hejnał gamoniu . Zanim wejdziesz, będziesz miał „przygodę” z ******* w kabarynie.
- To co robimy. Do jeziora – zarządził M.

Idziemy na mecz. Kupujemy bilety....a jak - i .....wchodzimy na trybunę miejscowych, a właściwie za tą trybunę zwabieni zapachem grilla. Za tą trybunką był budynek klubowy z szatniami i ....barkiem z giętą i browarkiem.
W dwadzieścia kilka osób zasiedliśmy przy stoliczkach i przy browarku i kiełbaskach rozprawialiśmy o klimatach Warszawskich. Sielskość anielskość. Co chwila przychodzili kibole Jezioraka po piwko i patrzyli się na nas z pode łba . Jednak nic nie następowało a my zupełnie nie zainteresowani sytuacją dalej spożywaliśmy.
To była chyba druga połowa. Zaczęło się, ale...... na naszym sektorze (po przeciwnej stronie boiska) . Usłyszeliśmy zamieszanie . Patrzymy – wojna. Psy wbijają się na nasz sektor. Biegniemy. Dobijamy do naszego sektora i w tym momencie już od tyłu atakujemy psów. Znaczna ich przewaga powoduje, że po kilku minutach cofamy się do naszego barku (trzeba przypomnieć , że na ten mecz ściągnięte zostały liczne oddziały ze szkółki z Szczytna) . Totalna masakra. Psy spychają naszych podczas walki tak, że pada ogrodzenie i karetki muszą interweniować.
Siedzimy w naszym lokalu i .....gdzie jest J. Nie ma. Wracamy już po całej akcji na sektor. Wiele osób leży na ziemi inni biegają do psów i żądają karetek.
Jest . ***** jest. Leży. Przy samym płocie. Nieżywy . ***** po co go wkręcaliśmy. Nie cofnął się nawet w sytuacji beznadziejnej. Poległ w walce.

Żyje. Łeb rozwalony od drewnianej pałki. Krew leje się strumieniami. Psy nie pozwalają na opatrzenie przez lekarza. K. prosi kierownika naszej drużyny (piłkarskiej) . Bierzemy J. Pod ręce i prowadzimy go do szatni Legii. Zielu zwalnia swoją ławeczkę. Machowski (lekarz klubowy) robi opatrunek.
- Panowie musicie z nim jechać na ostry dyżur na prześwietlenie, po tak silnym uderzeniu może mieć wstrząs mózgu – to nasz doktor.
Jedziemy.
Taxi i już jesteśmy w szpitalu w Iławie. Czekamy tam cztery godziny. Wychodzi w opatrunku ala Adams z repry Anglii.
Jedziemy na stację. Bar dworcowy, kac, fasolka po bretońsku (te czasy) , wódka od taryfiarza i nocnym pociągiem wracamy do Wawki.

Ufff....długo ale szczerze. .

Lolek
30-12-2004, 09:58
"Autobusowe" wspomnienia Pawełka przypomniały mi moją niezapomnianą podróż na Legię - ale z innych względów. Rok 1995, finał Pucharu Polski z GKS Katowice. Od wielu dni chodzimy pijani ze szczęścia - Mistrz Polski! Po raz 3 z rzędu! Puchar miał być deserem, dodatkiem na zakończenie wspaniałego sezonu. Na mecz wybiłem się w nowiuśkim szaliku - MP 1995 - największy jaki kiedykolwiek trafił do mojej kolekcji. Stoje na wysepce na Gagarina czekając na zmianę świateł, kiedy zza pleców usłyszałem: "Ty gorolska kurwo!". Odwróciłem się i zamarłem - za moimi plecami zaparkowały 2 autokary nabite kibolami "gieksy". Rzut oka na przód i tył konwoju - psów nie stwierdzono. Potok "komplimentów" który na mnie spływał z obu pojazdów świadczył, że znalazłem się w centrum zainteresowania pasażerów. Milutko, zwłaszcza ze przede mna śmigały samochody, więc chcac nie chcac musiałem słuchać co maja mi do powiedzenia. Kątem oka widziałem jeszcze moich kolegów, którzy stali na pobliskim przystanku. Ścislej - zobaczyłem ich plecy jak znikali w osiedlu. Jak później wyjaśniali, biegli po sprzęt, aby... ratowąc mnie z opresji. Grunt to koledzy. ;-) Koniec końców na słowach się skończyło. Nie mam pojęcia, czemu nie wyskoczyli - nie zająłbym im pewnie dużo czasu... Dobiłem na przystanek, gdzie podjechal 159. Razem z kumplami szybko podzielilismy sie ze wspolpasazerami co widzielismy. Jedziemy, rzut oka z tyłu, zza zakretu wytacza się kolejny autosan. Kiedy podjechał bliżej, zobaczyliśmy katowicka rejestrację. Z lewej strony autobusu zrobiło się wietrznie - większość okien została otwarta, ci co mieli coś ruchomego pod ręką zajmowali pozycje. Kiedy katowicki pojazd zrównał się z naszym, z naszej strony chyba poleciała butelka, na co pasażerowie w żółto-zielono-czarnych szalach odpowiedzieli fuckami. Młode głowy, które w zdecydowanej większości wypełniały autobus, rozgrzały się do czerwoności. Nic dziwnego, że komunikat z tyłu: "Jedzie następny!" został powitany okrzykami radości. Staneliśmy na lewym pasie Czerniakowskiej, szykując się do skrętu w Łazienkowską. Ktoś krzyknął "Tego już robimy!". Od słów do czynów blisko. Chłopak który stał koło mnie otworzył drzwi i wybiegł z autobusu. Dwie sekundy później następny. Głuchy huk i idiotyczna, pierwsza myśl: "To niemożliwe, żeby uniósł się tak wysoko". Rozpędzony samochód wręcz staranował typa. Droga hamowania zaczęła się już po uderzeniu - innymi słowy, wyskoczył wprost pod koła. Nieprzytomny chłopak wylądował dobre kilka metrów przed autobusem. A co się działo w środku... Płacz babć, histeria dziewczyn, cisza wszystkich pasażerów w zielonych szalikach i kierowca, który blady jak ściana darł się na nas: "Chcieliście gieksy? To macie! Teraz przez was chłopak nie żyje!". Nie muszę mówić w jakim szoku wysiadaliśmy z autobusu. Kilka metrów od leżącego nieszczęśnika, autokar gieksy został zatrzymany, ale juz przez inna ekipe. Osobliwy widok - na jezdni bezwładne ciało, a tuż obok nasi "pukają" do drzwi katowickiego busa. Sam mecz i wydarzenia z nim związane niewiele mnie ruszyły. Pamiętam, że w następnym tygodniu o tym wydarzeniu napisała "Piłka nożna", która potwierdziła moje przypuszczenia o śmierci chłopaka. Ale 2 czy 3 lata pózniej, spotkałem znajomego, który powiedział, że cudem przeżył ten makabryczny wypadek. Nie bardzo chciało mi się w to wierzyć - ze wszystkich osób jadących feralnym kursem, ja widziałem to zdarzenie z najbliższej możliwej odległości. Ale jak skończyło się naprawdę - pojęcia nie mam...

Pilsner
16-01-2005, 14:16
Całe pokolenia ,to oni wam się przymilali...
Jako ze bardzo nieelegadzko potraktowales kibicow klubu jakiemu poswiecilem sporo czasu i serca, jestem w stanie podyskutowac na temat "przymilania" jak to okresliles...moze i wiecej.
Tu nie miejsce i temat,wiec czekam na zaproszenie w innym miejscu, wtedy sobie wyjasnimy pare spraw, bez internetowego plucia i kopania.

Tuzin
16-01-2005, 16:56
Kurde dajcie mi jakis program do wyciagania screenshotow z plikow avi to wam wkleje transparenty z meczu Legia - Feyenoord :oczko:

MK
16-01-2005, 23:29
Ja pierdole żałuje, że jestem taki młody :placze: , aż się wkurwiam jak czytam o tym jak kiedyś było i , że pewnie nigdy to nie powróci :zly:

Fizi
16-01-2005, 23:33
najlepsze dopiero przed nami 8)

wolsz17
18-01-2005, 20:54
a propo przeszlosci: poszukuje meczy (L) z Europejskich pucharow (do LM). moze ma ktos???

Creator
20-01-2005, 01:32
Kurde dajcie mi jakis program do wyciagania screenshotow z plikow avi to wam wkleje transparenty z meczu Legia - Feyenoord :oczko:

Do tego nie jest potrzebny żaden specjalny program. Po prostu w oczekiwanym przez Ciebie momencie zatrzymujesz filmik, wciskasz klawisz [Print Scrn SysRq] i wklejasz to ( [CTRL]+[V] )w dowolnym programie graficznym (nawet w Paincie) i masz wyciągnięty screenschoot do postaci pliku ;)

A tak w ogóle to udało Ci się zobaczyć jakieś transparenty na tym meczu?? Bo ja widziałem kawałki tego spotkania, ale to nagranie było bardzooooo słabe :roll:

Tuzin
20-01-2005, 03:06
No wlasnie wkleja mi sie caly pulpit a w miejscu okienka odtwarzacza czarny prostokat :/ :wsciekly:

Foxx
20-01-2005, 06:50
Polecam:

http://www.komputerswiat.pl/include/download/download_komentarze.asp?idp=1839

Tylko nie mam pojęcia, czy działa na avi - "żeby się przekonać, to musisz spróbować..." :oczko:

arczi
20-01-2005, 10:35
No wlasnie wkleja mi sie caly pulpit a w miejscu okienka odtwarzacza czarny prostokat :/ :wsciekly:

Ustaw "Pełny ekran", wtedy dopiero "print screen sys rq" i wklejaj do painta.
Nie dziekuj 8)

Creator
20-01-2005, 16:27
No wlasnie wkleja mi sie caly pulpit a w miejscu okienka odtwarzacza czarny prostokat :/ :wsciekly:

Oooops...no to fucktycznie masz rację (właśnie to sprawdziłem u siebie) i nie da się :/
W takim razie zciągnij sobie programika, w którym będziesz miał dostęp do poszczególnych klatek;)

Programy do obróbki wideo:
http://download.chip.pl/index/download_index_1197.html?PHPSESSID=85b4130f934ccb5 5f520a3ff251ced12

Tuzin
20-01-2005, 20:03
Dobra wycialem po prostu kawalek tego filmu. Ma ktos 3mb? :] To jest zripowany z TV Polonia taki program prezentujacy dokonania Legii w pucharach do 96 roku (caly zajmuje 172mb). Sa tam tez urywki meczu z Aberdeen i ManU jak ktos chce to tez moge wyciac.

Hubertx
21-01-2005, 15:49
Ktoś tu wspomniał o linii "141" - ja pamiętam takie czasy, że żeby się dostać do tego autobusu to trzeba było być silnym :) Czy ktoś na forum pamięta ten słynny śpiew "prosto, prosto" :) i kierowca musiał zmieniać trasę, aby ominąć Bonifacego :)

Pawełek
21-01-2005, 15:54
Ktoś tu wspomniał o linii "141" - (...) Czy ktoś na forum pamięta ten słynny śpiew "prosto, prosto" :) i kierowca musiał zmieniać trasę, aby ominąć Bonifacego :)

No jak nie - jak tak :D

Chociażby - po meczu z Aberdeen - 141 zmieniło trasę na wyraźne życzenie pasażerów :D:D:D

Zapamiętałem szczególnie ten mecz, bo wtedy akurat nie wracałem na WN i - pasowałoby mi jakby pojechał normalnie :)

Dawno nie jechałem tą linią - teraz też są takie jazdy???

;)

Jaco
21-01-2005, 16:01
Ktoś tu wspomniał o linii "141" - ja pamiętam takie czasy, że żeby się dostać do tego autobusu to trzeba było być silnym :) Czy ktoś na forum pamięta ten słynny śpiew "prosto, prosto" :) i kierowca musiał zmieniać trasę, aby ominąć Bonifacego :)
"Torwar Torwar i Wyczółki to nasze spółki!!" :mzk:

Lolek
21-01-2005, 16:14
Jesli mowa o autobusach, to dla mnie osobiście popularna "jotka" (dzis 520) zdecydowany numer jeden. Dużo ciekawych przygód, dachowi surferzy... oj, milutki to był autobus. Nasi sąsiedzi tez go lubili... Lata nie jezdzilem, wiec nie wiem jak jest teraz.

Tuzin
22-01-2005, 21:35
Obiecany filmik z transami. "Caly Poznan chorem" sie chowa :hyhy:
http://cwks.legia.warszawa.pl/~ursyn/inne/feyenoord.avi

Sponsorem transmisji jest Ursyn :]

Creator
23-01-2005, 10:50
Obiecany filmik z transami. "Caly Poznan chorem" sie chowa :hyhy:
http://cwks.legia.warszawa.pl/~ursyn/inne/feyenoord.avi


"Choć rasowe macie krowy, o zwycięstwie nie ma mowy"
"Chłopcy z kraju tulipanów biorą lanie od ułanów"

hehehe,zajebiste :hyhy:

Arni
28-01-2005, 16:29
Ktoś tu wspomniał o linii "141" - (...) Czy ktoś na forum pamięta ten słynny śpiew "prosto, prosto" :) i kierowca musiał zmieniać trasę, aby ominąć Bonifacego :)

No jak nie - jak tak :D

Chociażby - po meczu z Aberdeen - 141 zmieniło trasę na wyraźne życzenie pasażerów :D:D:D

Zapamiętałem szczególnie ten mecz, bo wtedy akurat nie wracałem na WN i - pasowałoby mi jakby pojechał normalnie :)

Dawno nie jechałem tą linią - teraz też są takie jazdy???

;)

Raczej ta linia nie jest tak wypełnione chociażby jak kilka lat temu i raczej jest spokojnie, a szkoda...;)

Raffi
20-02-2005, 22:47
Taką sympatyczną fotkę ostatnio znalazłem :
http://img197.exs.cx/img197/3776/paslek0jd.jpg
http://archiwum.legialive.pl/photos/01sparing_stomil1_f2.jpg

KEPES63
21-02-2005, 14:08
Rzeczywiscie troszeczke inaczej to kiedys wygladalo , moj pierwszy mecz na Legii to 1970 rok , mecze ogladalo sie na siedzaco,z oprawy to byly serpentyny czasami jakas petarda albo swieca dymna na boisku. jesli chodzi o doping to wcale nie byl taki zly, Zyleta to byl jeden sektor (srodkowy obecny York) ale scisk tam byl niemilosierny ,po kazdym meczu czulo sie bol bioder ;) . We wczesnych latach siedemdziesiatych po meczu caly tlum wracal srodkiem ulicy az do Ambasady Amerykanskiej a po drodze odbywaly sie walki z milicja (niezle bylo po meczu z PAOK Saloniki). Sporo bylo psow na stadionie ale jesli chodzi o wejscie na mecz to bylo o niebo lepiej, kasy i bramki byly wszystkie otwarte,mogles przyjsc 15 min przed meczem i pomimo 20 tys. ludzi spokojnie zdazyc.
Jesli chodzi o kibicow druzyn przyjezdnych to niezle sie zaprezentowal Lech i Arka po wejsciu do pierwszej ligi.Na wyjazdy jezdzilo sie pociagami w ilosci podobnej co teraz no moze troche mniej bo byly tez mecze ze jezdzilismy w 30-50 ale Legia jezdzila zawsze i wszedzie.Kiedys wybralem sie do Krakowa na mecz z Wisla ,nazwali to pozniej Pociag Grozy, czytalem w zeszlym roku o tym wyjezdzie cześćw NL ale opis mijal sie z prawda .Milicja na calej trasie miala za zadanie nas do Krakowa nie dopuscic ale pomimo zatrzymania w Skarzysku ponad 30 osob w Kielcach ponad 200 (jesli dobrze pamietam) i w Krakowie kolejnej grupy , dotarlismy i nie byl to jeden kibic jak napisali w NL ale bylo nas okolo 30,a poza tym to wiem na 100% , bardzo duzo osob nie zostalo zatrzymanych ale i nie dojechalo do Krakowa . A tak na marginesie to wtedy z Wisla byla moze nie zgoda ale na pewno pakt o nie agresji i na meczu siedzielismy obok nich.[shadow=red:06e999913f][/shadow:06e999913f]

siema harcerz szacuneczek jesteśmy prawie rówieśnikami nie wiem czy pamiętasz taki wyjazd na Łks przełom 70 i 80 lat nie kojarzę dokładnie pojechało nas tam około 60 i jak doskonale pamiętasz bez żadnej obstawy siedzimy sobie na sektorze wtedy nie dla przyjezdnych jak jest teraz ,żar z nieba się leje do meczu jakieś 2 godzinki wszyscy nawaleni jak ruski plecak a na ;nasz; sektor wbija się gościu z Łksu i zadaje magiczne pytanie czy wiemy kim on jest ,,przypomnę że przyszedł do nas sam więc zgodnie z prawdą odpowiadamy że nie wiemy kim on jest więc pacjent wkurwiony mówi że ma ksywę BYK w tym momencie budzi się stary wariat o ksywie CZAJNIK i pyta pacjenta a gdzie masz k...o rogi ,w tym momencie czajnik dostaje potężnego klapsa od BYKA nikt z nas się nie podnosi przechodzimy nad tym do porządku dziennego sprawdzając ża CZAJNIK ..zyje i jak gdyby nigdy nic znowu zaczynamy odpoczywać. BYK się odwrócił poszedł do swojaków ....takie to były czasy

KEPES63
21-02-2005, 16:22
Chciałbym na wstępie dodatkowo powiedzieć Harcerzowi, że LEGIA nigdy nie miała zgody z Widzewem. Druga kwestia Harcerz napisał że w *93 zaczeła się era nowożytna ,w pełni się zgadzam tylko trzeba zaznaczyć że ta era zaczeła się w momencie kiedy sedzia w meczu Wisła - Legia zagwizdał po raz ostatni ...a w moim skromnym przypadku było to tak ... chcąc jechać na ten pamiętny mecz musiałem wyjąć z kabzy ostatni grosz, gdy do przysłowiowego pierwszego zostało dwa tygodnie ...ale co się nie robi dla Legii??? wybrałem się więc z koleżką jego służbowym samochodem ..chcę zaznaczyć że nie był on kibicem Legii miał mi robić po prostu za kierowcę; nie wiem dlaczego, ale się zgodził, więc podróż wyglądała deko dziwnie, bo płyny pobierałem samotnie ...ale do rzeczy. Dojeżdżając do Krakowa zobaczyliśmy za sobą około 10 w wózków na warszawskich blachach ...myślimy jest cacy .. zatrzymjemy swojego wartburga, a goście podchodzą do nas i pytają czy znamy drogę na stadion więc zgodnie z prawdą odpowiadam że tak ale nie samochodem bo nam krakowianki zdemolują pojazdy i samochodziki zostawilismy pod jakimś klasztorem, tak na wszelkii wypadek aleluja i udałem się na mecz, kupiłem bilet i wbiłem się na sektor Legii ..ale po jakimś czasie dała znać o sobie t.z. pompa ,po odprawieniu rytuału dowiedziełem się od psiarskich że nie mogę wracać na NASZ SEKTOR WIĘC RADA NIE RADA POSZEDŁEM na główny sektor Wisły ..oczywiście barwy miałem głęboko zakitrane ...TATUŚ ZAWSZE MI MÓWIŁ ŻE POD LATARNIĄ JEST NAJCIEMNIEJ ///1:0 dla Legii i nie kumam jak ja to wytrzymałem goście obok słuchają w tranzystorach relacji z meczu ŁKS - OLIMPIA ślą wiąchy na LEGIĘ a ja sam jak palec, nic do kurwy śmierci nie mogę zrobić, choć to bardzo boli; przy 4:0 poderwałem się a moje tłumaczenie wyglądało tak, że mam już dość sprzedawania meczu przez Wisłę i powiem wam że nikogo nie zamurowało, każdy z tych pajaców się ze mną zgodził...już po meczu pacjent siedzący obok mnie stwierdził że on się przerzuca na Cracovie i długo tu go nie zobaczą ...więc ja zgodnie z prawdą powiedziałem mu że mnie tu nie zobaczą jeszcze dłużej ..podchodząc do samochodu zaparkowanego pod klasztorem byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie ...po poru miesiacach odebrali nam tą najpiękniejszą chwilę złodzieje z pzpn pzpn ,pzpn ***** ***** pzpn. Z szacuneczkiem dla wszystkich którzy LEGIĘ mają w sercu ...

Harcerz
21-02-2005, 17:26
Chciałbym na wstępie dodatkowo powiedzieć Harcerzowi, że LEGIA nigdy nie miała zgody z Widzewem. Druga kwestia Harcerz napisał że w *93 zaczeła się era nowożytna ,w pełni się zgadzam tylko trzeba zaznaczyć że ta era zaczeła się w momencie kiedy sedzia w meczu Wisła - Legia zagwizdał po raz ostatni ...a w moim skromnym przypadku było to tak ... chcąc jechać na ten pamiętny mecz musiałem wyjąć z kabzy ostatni grosz, gdy do przysłowiowego pierwszego zostało dwa tygodnie ...ale co się nie robi dla Legii??? wybrałem się więc z koleżką jego służbowym samochodem ..chcę zaznaczyć że nie był on kibicem Legii miał mi robić po prostu za kierowcę; nie wiem dlaczego, ale się zgodził, więc podróż wyglądała deko dziwnie, bo płyny pobierałem samotnie ...ale do rzeczy. Dojeżdżając do Krakowa zobaczyliśmy za sobą około 10 w wózków na warszawskich blachach ...myślimy jest cacy .. zatrzymjemy swojego wartburga, a goście podchodzą do nas i pytają czy znamy drogę na stadion więc zgodnie z prawdą odpowiadam że tak ale nie samochodem bo nam krakowianki zdemolują pojazdy i samochodziki zostawilismy pod jakimś klasztorem, tak na wszelkii wypadek aleluja i udałem się na mecz, kupiłem bilet i wbiłem się na sektor Legii ..ale po jakimś czasie dała znać o sobie t.z. pompa ,po odprawieniu rytuału dowiedziełem się od psiarskich że nie mogę wracać na NASZ SEKTOR WIĘC RADA NIE RADA POSZEDŁEM na główny sektor Wisły ..oczywiście barwy miałem głęboko zakitrane ...TATUŚ ZAWSZE MI MÓWIŁ ŻE POD LATARNIĄ JEST NAJCIEMNIEJ ///1:0 dla Legii i nie kumam jak ja to wytrzymałem goście obok słuchają w tranzystorach relacji z meczu ŁKS - OLIMPIA ślą wiąchy na LEGIĘ a ja sam jak palec, nic do kurwy śmierci nie mogę zrobić, choć to bardzo boli; przy 4:0 poderwałem się a moje tłumaczenie wyglądało tak, że mam już dość sprzedawania meczu przez Wisłę i powiem wam że nikogo nie zamurowało, każdy z tych pajaców się ze mną zgodził...już po meczu pacjent siedzący obok mnie stwierdził że on się przerzuca na Cracovie i długo tu go nie zobaczą ...więc ja zgodnie z prawdą powiedziałem mu że mnie tu nie zobaczą jeszcze dłużej ..podchodząc do samochodu zaparkowanego pod klasztorem byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie ...po poru miesiacach odebrali nam tą najpiękniejszą chwilę złodzieje z pzpn pzpn ,pzpn ***** ***** pzpn. Z szacuneczkiem dla wszystkich którzy LEGIĘ mają w sercu ...


Nigdzie nie napisalem ze Legia miala zgode z Widzewem , chodzilo o Wisle , to po pierwsze. Po drugie w cytowanym poscie podobno moim , rzeczywiscie poczatek jest moj , koncowka rowniez ale czesc srodkowa nie wiem kto tam wstawil , chodzi o akcje z Bykiem i Czajnikiem

KEPES63
21-02-2005, 18:12
siema stary wariacie przeczytałem odpowiedź jakiegoś z....ca mianującego się kibicem LEGII nie czytając twojego postu o tej zgodzie NAJWIĘKSZE SORY BRACHU z poważaniem KEPES63

KEPES63
21-02-2005, 19:27
miałem kiedyś kolegę o ksywie KOLOR piszę miałem, bo podejrzewam że przy jego trybie życia chłopaczyny może nie być już na ludzkim padole ...ale KOLOR - Jeśli gdzieś jesteś lub ktoś kojarzy KOLORA CHŁOPACZYNA z woli Jacek, to niech się odezwie, KOLOR musi pamiętać wołomińskie klimaty ..bardzo proszę o kontakt .. legionista204@wp.pl

Cypis
21-02-2005, 21:22
Raffi nie wiesz moze z ktorego roku jest te pierwsze zdjecie na Stomilu?

Herman
26-02-2005, 17:10
coś z opowiadań mojego ojca:

Legia - ŁKS Łódź (mamy problemy z ustaleniem dokładnej daty - na pewno z początku lat 70 , może końcówka 60tych - ojciec miał wtedy z 10 lat)

Do Warszawy zawitała wtedy dosyć spora jak na tamte czasy grupka przyjezdnych.Wtedy , jak mówi ojciec nie było jeszce sektora gośći.
ŁKSu najechało wtedy bardzo duża grupa (ok 800 osób).Rozsiedli się wtedy a całym stadionie w mniejszych grupkach , największa i jako tako zorganizowana zasiadła na "E" - na dole.Od początku meczu atmosfera była dosyć napięta , dochodziło do mniej lub bardziej kulturalnej wymiany zdań.
Szala przebrała sie kiedy ŁKS strzelił gola.Łodzianie, jak to określił tata "troche za bardzo zaczeli się cieszyć".Jeden z kibiców ŁKSu trzymał na dole "E" jakis transparetn na dwóch kijach.W pewnym momencie kilku osobowa grupka charakternych Legionistów zebrała się na dole Żylety.Największy z bany (jak mówi ojciec dosyć znany kibic jak na tamte czasy , chodzący zawsze w charakterystycznej sztruksowej "opryszce") podszedł do kibola ŁKSu , wyrwał mu transparent i zdzielił właściciela i dwóch jego sąsiadów.Przy sektorze E rozpoczeła się regularna bitka z kibicami ŁKSu.Jak mówi ojciec , wtedy nie było jeszce mowy o jakiejkolwiek organizacji.Ldzie siedzieli jeszce w większości bez barw.Większość ŁKSiaków zaczela sie ewakuować z sektora , część dosyć szybko starała się wmieszać w tłum , część dała nogę na drugi koniec Żylety a grupa , która stawiała najwiekszy opór została po prostu przepędzona ze stadionu.Po jakimś czasie , od strony basenów wjechała milicja (nie żadne zomo) tylko zwykli milicjanci.Na górze Żylety rozpoczeła się walka z milicją.
Psiary pałowały kogo popadnie - kobiety ,dzieci , starysz ludzi - dostało się wtedy każdemu.Stadion zareagował na całe zajście ogromnym rykiem - gwizdy , buczenie aż do końca spotkania.Po meczu policja wyłapywała z tłumu "prowodyrów" i masowo wywoziła na ulice Wilczą.
Ojciec mówi , że od tego meczu skończyło się masowe wnoszenie alco na mecze - butelki po płynach skutecznie służyły w walce z ŁKSiakami i milicją.