PDA

Zobacz pełną wersję : Piwko z listkiem



Bastion
15-06-2004, 15:28
Piwo z listkiem
W Polsce pojawiło się piwo z marihuaną - legalne tak jak w Unii
Pierwsze zezwolenie na wejście do Polski spośród unijnych produktów dostało piwo z marihuaną. W uzasadnieniu zgody było mniej więcej tak, że dopuszcza się je, bo brakuje podstaw, by dalej zabraniać.
Cannabia, czyli piwo konopne (z tych konopi indyjskich), na etykiecie ma charakterystyczny zielony listek. Ale raczej w celach marketingowych. To coś jak puszczanie oka; żeby się młodym zbuntowanym wydawało, że dostają towar zakazany. Odurzyć się tym piwem nie można. Upić – owszem, jak każdym. Smak ma piwny, tylko zapach świeżo ściętej marihuany.
Stężenie THC (tetrohydracannabinale, czyli substancji odurzającej uzyskiwanej z konopi indyjskich) poniżej 5 mikrogramów na kilogram jest zgodne z europejską normą dla produktów spożywczych. Na tej podstawie piwo dostało certyfikat Komisji Europejskiej dla produktów spożywczych i numer dopuszczenia na rynek europejski: DEB/1093/02/1.
Dopóki Polska nie weszła do Unii, piwo pół roku czekało przed granicą. W Polsce nikt nie chciał być pierwszy, tłumaczy Lucjan Szponar, dyrektor departamentu w Instytucie Żywności i Żywienia, który w końcu złoży podpis pod wątpliwą sprawą. Problem w tym, dodaje dyrektor, że sama idea piwa jest niezgodna z wypracowanym przez lata w instytucie spojrzeniem pro humane. Bo w imię czego, irytuje się dyrektor, dopuszczać do sprzedaży piwo z zawartością szkodliwych dla człowieka substancji?
Z datą 2 maja piwo dopuszczono do sprzedaży. Polska dołączyła do Niemiec, Danii, Austrii, Wielkiej Brytanii, Cypru i Grecji, w których od lat się je sprzedaje.
Alfredo Dupetit, producent, kiedyś hippis, dziś hiphopowiec, kiedy mówi o swoim piwie, to także zaczyna od idei: konopie są częścią stylu życia – dowodzi – w którym liczy się muzyka, twórczość, natura, ekologia i człowiek. I wolność. Piwo konopne, tak jak marihuana, ma szerzyć radość. Powiedzmy.
Dupetit, mieszkaniec mieściny pod Kolonią, biznesem zajął się z przypadku. Zaczął produkować obrazki ze szkła z przesypującym się piaskiem, bo mu się podobały. Potem doszły olejki aromatyczne, świece, ekologiczne kosmetyki, w końcu wyroby z wsadem z konopi indyjskich: makaron, lizaki i cukierki, mydło oraz piwo. Asortyment Dupetita trafia na targi marihuanowe, które organizuje się co roku w miastach Europy. Na targach w Berlinie trafiła na nie Dorota, połowa hip-hopowej grupy Paresłów. – Kupiłam trochę koszulek, gadżetów – mówi. – Oraz, jako ciekawostkę, kilka butelek piwa konopnego.
Już w Warszawie wpadła na pomysł, żeby zacząć sprowadzać piwo do Polski. Adres producenta znalazła w Internecie. Wysłała ofertę z biznesplanem; wspomniała, że robi hiphopową muzykę, zna środowisko, właścicieli klubów i że ma na piwo swoją własną koncepcję. Sprzedawać tylko w klubach, w sklepach ze zdrową żywnością i może jeszcze w supermarketach.
Dupetit odpisał szybko: Very, very ok. Właśnie z powodu tych klubów oraz hip-hopu. Mniej go interesuje, podkreślał, robienie biznesu, a bardziej krzewienie stylu życia i idei konopnych, czyli wolnościowych.
Co do konkretów, Dupetit miał obawy. W Grecji stowarzyszenie przeciwdziałania narkomanii zaskarżyło etykietę: promując symbol zielonego listka, dowodzili, promuje się narkotyki. Proces ciągnął się dwa lata. Alfredo wygrał, ale dużym kosztem.
– Postanowiłam być mądrzejsza – opowiada Dorota. – Mama mojego przyjaciela, która jest mecenasem, poleciła mi uroczą panią prawnik w średnim wieku. Pani prawnik nie zdziwiła się, że piwo ma wsad z tych konopi co marihuana. Skoro coś jest legalne w Europie, mówiła, to i w Polsce. Obiecała, że formalności nie potrwają dłużej niż miesiąc.
Tymczasem Dorota, z jedną jedyną butelką, jaka jej jeszcze została, zaczęła obchodzić kluby i hurtownie. W kolejnych hurtowniach zastanawiali się, spisywali numery atestów. I w końcu prawie zawsze odmawiali. A parę dni później przychodził e-mail od Dupetita – kopia odpowiedzi na e-mail z hurtowni: „W odpowiedzi na propozycję odpowiadam, że mam już reprezentanta w Polsce i jest nim pani Dorota, taki a taki numer telefonu”. Na dole czasem był dopisek: „Dorota, co to za ludzie, co to za kraj ta Polska”. Dorota te same hurtownie odwiedzała więc po raz drugi.
W lutym 2004 r. wszystko było gotowe. Lista zainteresowanych hurtowni oraz klubów czekających niecierpliwie na pierwszą partię piwa wydłużała się. Alfredo miał pomysł, żeby w Polsce otworzyć fabrykę piwa i może, w przyszłości, koło niej założyć uprawę konopi indyjskich, gdyby się okazało, że da się to w Polsce jakoś zorganizować (czytaj zalegalizować).
Ale nie mogli ruszyć. W Instytucie Żywienia i Żywności się wlokło. Pod koniec marca Alfredo zadał Dorocie fundamentalne pytanie: „Tak właściwie, to po co się upierać przy tym zaświadczeniu? Może poczekać na Unię?”. I dostał na to odpowiedź, której nie mógł zrozumieć: że trzeba na wszelki wypadek. – Czyli dla dobra tych, którzy będą tym piwem handlować – tłumaczy Dorota. Bo jak do klubu przyjdzie inspekcja handlowa albo policjanci i będą chcieli piwo rekwirować, to certyfikat po niemiecku plus właściwa ustawa może im wcale nie trafić do przekonania.
Urzędnicy Instytutu Żywienia i Żywności także podchodzili do certyfikatów Unii z nieufnością. – Są takie przypadki, w których mamy wątpliwości – tłumaczy dyrektor Lucjan Szponar. – A ten do nich należał. Zamówiliśmy więc wiele ekspertyz od różnych instytucji, włączając Monar. I stąd ten półroczny okres czekania na decyzję.
Jak dotąd żaden konopny biznes jeszcze się w Polsce się nie udał. Zapewne nie wyjdzie też nic z fabryczki Dupetita. Buduje się, owszem, ale na Słowacji.
www.polityka.onet.pl

mOFMC
15-06-2004, 15:46
:odlot: :odlot: :odlot: :piwo:

Nova
15-06-2004, 16:04
2 w 1? :glupi: :hop: :duch: :owca:

Cipciuś
15-06-2004, 16:15
Carlsberg tez ma zapach bardzo zblizony do Marihuany :prosze:

ems
15-06-2004, 21:48
wlasnie pan "zyjmy zdrowo bez narkotykow" zrobil zajebista reklame temu piwu

Szuwar
15-06-2004, 22:11
Carlsberg tez ma zapach bardzo zblizony do Marihuany :prosze:

Po mojemu to bardziej Heineken. Ale nie ten szczochowaty co jest teraz, tylko ten oryginalny. Jak tylko odpadal kapsel to unosil sie mily zapaszek...
Co do tematu to fajnie, ze rynek piweczek sie powieksza. Juz o tym piwku slyszalem wczesniej i o jego wprowadzeniu do Polski tez, wiec chetnie skosztuje nowego specyfiku. Ale nie sadze zeby go ktokolwiek uzywal zeby sie "najarac". Zanim THC zadziala (o ile w ogole) to delikwent bedzie tak najebany, ze nie bedzie juz wiekszej roznicy...
Ogolnie to duzo szumu o nic. Ot piwko, troche rozniace sie od wiekszosci (niczym Gingers).

szczepan
15-06-2004, 23:40
dobra ja powiem tak: piwo to piwo a trawa to trawa i nie wazne co bedziemy mieszac z czym w jeden produkt to nigdy to nie bedzie prawdziwa trawa ani prawdziwy browar a to oznacza ze to bedzie jakas chala :D

Herman
16-06-2004, 02:14
miałem okazje pić to piwo.

nic szczególnego , smak w zasadzie bez różnicy (a nawet gorszy od poczciwego kró(L)a

Jedyne co, to znajomy zapach :mistrz: