PDA

Zobacz pełną wersję : Mazur Ełk



GuessWhy
30-05-2004, 20:45
Studiuje w Białymstoku i w akademiku mam kilku kolegow z Elku. Ostatnio calkiem dobrze rozwija sie u nich ruch kibicowski. Zastanawiam sie jakie jest nastawienie kibicow Legii do ekipy Mazura. Czy wogole jest jakies nastawienie? Czy jesli jest jakies pozytywny stosunek do Mazura to czy mial na to wplyw pan Makarewicz? ( e glupie pytanie ... musial miec). Wiem, ze w Elku spora grupa osob sympatyzuje z Legia. Sa jednak rowniez sympatycy Wisly Krakow.

Ostatnio w ksiedze gosci na www.mazurelk.prv.pl jest dyskusja na ten temat.

Raffi
30-05-2004, 21:34
Ciężko żeby jakiś był konkretny... do tych co przyjeżdżają na pewno pozytywny...Do p. Makarewicza (ile to już lat... od 1947!!) bardzo!......
A tak w ogóle to jest tu na forum osoba zdecydowanie bardziej kompetentna w temacie "Mazur Ełk" :)

Swierzy
31-05-2004, 14:09
Mam rodzine w Elku i czesto tam przebywam. Moj starszy za mlodu gral w Mazurze podobnie jak moj braciak ktory tez ma za soba epizod w tej druzynie.
Z tego co wiem to wiele osob z tego miasta kibicuje Legii. Z tego co slyszalem kiedys maja zgode Warmia Grajewo, a ta natomiast jest fan-clubem Jagiellonii. Ale jakos za Jaga to tam specjalnie nie przepadaja. Nie wiem na ile to pewne info ale tak zaslyszalem od paru osob z Elku. Nie zmieniu to faktu ze Elk jest raczej miastem pro-Legijnym.


A tak apropo, to ostatnio mieli tam niezly dym :niedobry:

Prezes - stowarzyszenia N
31-05-2004, 16:23
I ja w Ełku bywam często. Nie byłem jeszcze u nich na meczu, ale jak tylko będzie okazja to się wybiore. Z tego co wiem to jest tam sporo sympatyków (L) i Wisły K.

GuessWhy
31-05-2004, 17:17
Z tego co slyszalem kiedys maja zgode Warmia Grajewo, a ta natomiast jest fan-clubem Jagiellonii. Ale jakos za Jaga to tam specjalnie nie przepadaja.

To jest prawda w 100%!!! Tak przynajmniej mowia mi kumple z Elku.

Swierzy
31-05-2004, 21:53
Dobrze wiedziec ze mam dobre info :)

Co do tych Wislakow, to znakomita wiekszosc z nich to tacy sezonowi kibice. Jak jakas druzyna gra dobrze to zmieniaja swoje upodobania. Pamietam jeszcze pare ladnych lat temu bylo tam sporo Widzewiakow... a teraz ?
Zreszta na tej stronce co podal GuessWhy jest sporo ciekawych informacji nt. MKS'u :)

Raffi
02-06-2004, 07:43
Legijny dom dziecka

Niezwykła historia kibica klubu z Łazienkowskiej

Ta historia mogłaby posłużyć za scenariusz filmu. Waldemar Makarewicz z Ełku dzięki miłości do Legii wyrwał się z alkoholizmu i zaczął pomagać wychowankom domu dziecka.


Przyjeżdżam z Ełku na Legię od ponad 30 lat - mówi z uśmiechem pan Waldemar Makarewicz. - Zawsze czekają na mnie i moich podopiecznych z Domu Dziecka w Ełku bilety wstępu. Teraz decyzją pana Mariusza Waltera otrzymałem karnet. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego prezentu - dodaje. - Pochodzę z Pragi. Ojciec był prawdziwym kirusem ze Szmulek. Pił, bił i tak na okrągło. Kiedyś zabrał mnie na Legię. Był rok 1948. Legijka wygrała z Ruchem Chorzów. I tak mi już zostało na resztę życia - zakochałem się w tym klubie.

Ojciec stoczył się na dno. Matka nie mogła tego wytrzymać i wyjechała do Ełku, zabierając mnie ze sobą. Pokonywałem więc pół Polski, aby przyjeżdżać na mecze Legii. Zdarzało się, że dwie godziny spędzone na Łazienkowskiej kosztowały mnie dwie doby poniewierki po towarowych wagonach, nocach spędzanych byle gdzie i o suchym pysku. Ale musiałem być na meczu... Niestety, zacząłem się też staczać, jak ojciec. Prawdopodobnie skończyłbym gdzieś pod płotem, gdyby nie szczęśliwy traf. Popijaliśmy piwo w trawce nad brzegiem ełckiego jeziora. Okazało się, że wybraliśmy boisko miejscowego domu dziecka. Dzieciarnia biegała obok nas, usiłując wbić jakąś szmaciankę do bramki. Byłem trochę na rauszu, przyznaję, chciałem im wyrzucić tę piłkę. Podniosła się wrzawa.

Uniosłem się honorem i obiecałem, że przywiozę im prawdziwą piłkę, z Warszawy, co wywołało śmiech - wspomina. Makarewicz pojechał na Łazienkowską na trening drużyny. Czatował na piłkę, która poleci w trybuny. Udało się, ale nie zdołał z nią uciec. Złapał go Kazimierz Deyna. - Wyjaśniłem, że chciałem ją dać chłopcom z domu dziecka. Nie mogli uwierzyć. Zatelefonowali do Ełku. Gdy usłyszeli potwierdzenie, cała drużyna złożyła na piłce autografy. Deyna zorganizował jeszcze zrzutkę i do Ełku wracałem z jedenastoma nowiutkimi piłkami - dodaje. Znajomość z piłkarzami Legii przerodziła się w patronat klubu nad domem dziecka. Chłopcy otrzymywali już nie tylko piłki, ale również sprzęt sportowy, gadżety, a przede wszystkim stroje. - Byli z tego dumni. Żadna drużyna w tamtym regionie nie miała tak fantastycznych ubiorów. Jeździliśmy na Legię dość regularnie. A ja, dzięki tej działalności, zdołałem wydźwignąć się z nałogu - wyznaje niemal ze łzami w oczach Makarewicz.

- Teraz coraz trudniej zorganizować przyjazd dzieci na mecz, choć klub niezmiennie rezerwuje nam miejsca. Brakuje pieniędzy na opłacenie autokaru. Wkrótce może okazać się, że wycieczka na mecz finałowy rozgrywek Pucharu Polski będzie ostatnią w historii ełckiego domu dziecka. Władze powiatowe zamierzają bowiem zlikwidować tę placówkę - kończy niezwykły sympatyk warszawskiego klubu.

Data: 2004-06-02


LESZEK ŚWIDER